29 sierpnia 2014

Lato bez ryzyka

Jak na kącik o zarządzaniu ryzykiem korporacyjnym, biznesowym, zintegrowanym, Enterprise Risk Management, to oczywiście tytuł dzisiejszego posta brzmi prowokacyjnie, ale skądinąd nawiązuje do (jak nam się wydaje) starodawnej naszej biznesowej kanikuły w zarządzaniu ryzykiem, które zresztą i w między-leciu wciąż aż tak znowu (jakbyśmy sobie wymarzyli) nie kwitnie.

No więc w zarządzaniu ryzykiem jak i w innym przypalonych upałem dziedzinach nie działo się aż tak wiele, choć może was jednak nie zaskoczę: w ryzyku tego lata działo się BARDZO wiele. Oprócz „zwykłych” biznesowych ryzyk o różnorakich skutkach i prawdopodobieństwach ujawniło się zgrabne stadko black swanów, choć skądinąd można by podyskutować na ile prawdopodobieństwo ich zjawienia się w około letnim klimacie było aż takie małe.

No więc chyba te "nowe" ryzyka do po-wakacyjnego zarządzania, o których trzeba by dzisiaj wspomnieć to:

15 sierpnia 2014

Dyskutujemy o zarządzaniu ryzykiem w Polskim Instytucie Dyrektorów (01.09 Warszawa)

Już 1 września Wasz Redaktor Naczelny będzie dyskutował na forum szacownego i renomowanego Polskiego Instytutu Dyrektorów o niedawno opublikowanych przez Komisję Nadzoru Finansowego i już gorąco dyskutowanych "Zasadach Ładu Korporacyjnego dla Instytucji Nadzorowanych".
Więcej informacji o tym niezwykle interesująco zapowiadającym się evencie znajdziecie na stronie PID (link). 
W "Zasadach" znalazło się to-i-owo o zarządzaniu ryzykiem (całe szczęście, bo wiadomo, że to fundament Corporate Governance) i w szczególności (ale nie tylko) będziemy chcieli swoje zdanie w temacie wypowiedzieć.
Dodamy przy okazji up-dajtując, że w Polskim Instytucie Dyrektorów nastąpiła niedawno zmiana prezydencji; ustąpił Pan Prezes Nartowski, człowiek legenda i znakomity mówca (którego na pewno usłyszymy jeszcze nieraz) a.... zawsze możecie poczytać na www.andrzejnartowski.pl
Nowym Prezesem PID-u z ładunkiem nowych pomysłów zajęła dysponująca bardzo szerokim doświadczeniem biznesowym prawnik, Pani Beata Binek.

W imieniu całej Redakcji Ryzykonomii nowy Zarząd PID-a i całą załogę Instytutu pozdrawiamy i życzymy "Naj" w szerzeniu idei wciąż u nas przecież niedostatecznie docenianego Korpo Ładu i zarządzania ryzykiem przy okazji też !!!  

ps.
Już w kolejnym numerze Gazety Ubezpieczeniowej nasz artykuł na temat zarządzania ryzykiem w "Zasadach" KNF ...czytajcie !



30 lipca 2014

Brunhilda, Lopez i kelnerzy

Kiedy Francois Xavier d'Entrecolles, francuski jezuita, wykradał w 1712 roku chińczykom sekrety produkcji porcelany, nikt nie spodziewał się, że kilka wieków później jego działania będą podręcznikowym przykładem szpiegostwa biznesowego, a główni „narodowi” aktorzy tej historii, choć w innych już rolach,  staną się aktywnymi „graczami” w szpiegowskim biznesie. Skądinąd przecież właśnie Kraj Środka jest dzisiaj obwiniany o nadzwyczajną aktywność w dziedzinie zdobywania informacji przemysłowych; a i ojczyzna ojca Francoisa jest dzisiaj, według niektórych źródeł, także w ścisłej czołówce.

Oczywiście innych historycznych przykładów na szpiegostwo przemysłowe nie brakuje. Choćby wykradzenie sekretów maszyny parowej Jamesa Watta przez szpiegów pruskiego Fryderyka. Potem była zimna wojna i pościg Wielkiego Brata za światową technologią - przykładem wieloletnia akcja zmontowana przez NRD-owską Stasi, o swojsko brzmiącym kryptonimie „Brunhilda”.

Bez obrazy: szpiegują dziś wszyscy i wszystkich, bo światem rządzi nie pieniądz, a informacja. Nic więc dziwnego, że wielu pożąda informacji cudzych. Bo dają one przewagę nad konkurencją w świecie polityki, biznesu, wszędzie. Oczywiście, kiedy jeden zyskuje informację drugi przewagę informacyjną traci, stąd choćby amerykańskie źródła szacują, że w pierwszej dekadzie XX wieku globalne straty z tytułu biznesowego szpiegostwa sięgały rocznie 200 miliardów dolarów, obrazowo mówiąc, były równe kapitalizacji Microsoftu z końca 2008 roku.  

Sposobów zdobywania cennych informacji jest cały wachlarz: od miękkiego business intelligence,

18 lipca 2014

Zombie wciąż atakują ! ( i nie tylko one...)

Czytaj latem nasz lekki, łatwy i przyjemny bestseller empik.com 2013 i 2014 w kategorii "Biznes i ekonomia" pod tytułem "Zombie atakują! Zarządzanie ryzykiem po prostu". 

Po prostu zbiór zrozumiałych dla każdego, napisanych z poczuciem humoru esejów o zarządzaniu ryzykiem. W przedsiębiorstwie, sektorze publicznym, w domu i na podwórku. 

Sprawdź opis na empik.com (LINK)



Chcesz więcej Ryzykonomii ? 

Spotkaj się z nami w mediach społecznościowych ! My też je lubimy !


12 lipca 2014

Społeczna odpowiedzialność ujawniona

(Gazeta Ubezpieczeniowa 10.06.14)

Zupełnie niedawno, ale jeszcze przed wakacjami, otrzymałem zaproszenie na kolejną doroczną konferencję nadwiślańskich biegłych rewidentów, z tematem przewodnim „Odpowiedzialne raportowanie”. Z dumą zresztą dodamy, że na eventach Krajowej Izby Biegłych Rewidentów już osobiście występowaliśmy mówiąc - oczywiście - o zarządzaniu ryzykiem, temacie ważnym bardzo dla biegłych, finansowych audytorów.

Do zaproszenia dołączone było takie, mniej więcej wyjaśnienie: „przed paroma dniami Parlament Europejski uchwalił dyrektywę, która nakłada na największe spółki europejskie obowiązek uwzględniania w swoim sprawozdaniu rocznym działalności z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu, w szczególności chodzi o kwestie  środowiskowe, społeczne i pracownicze, ale także poszanowania praw człowieka, przeciwdziałania korupcji i łapownictwu oraz ujawniania informacji na temat stosowanej polityki różnorodności w organach administracyjnych, zarządzających i nadzorczych. CSR będzie, więc wiodącym tematem tegorocznej konferencji, która odbędzie się…” i tak dalej… A ponieważ i biznes i odpowiedzialność i raportowanie jest mi nieobce, czym prędzej postanowiłem wziąć udział w tym obiecującym wydarzeniu w nomen-omen Centrum Kopernik.

Co to jest Corporate Social Responsibility, swojsko skracane na SOB nikomu chyba nie trzeba

2 lipca 2014

Przeprośmy się na Kongresie

Tak sobie ostatnio żartowaliśmy z pewnym Znajomym, że w wakacje zarządzanie ryzykiem i pewnie samo ryzyko nad Wisłą przymiera i ponownie się obudzi po sezonie urlopowym....
....ale zawsze przecież możemy w międzyczasie sięgnąć wzrokiem na poza - wakacyjne horyzonty i "za" i "przed" - czyli powspominać. No więc powspominamy dzisiaj krótko z dziennikarskiego obowiązku naszą obecność zupełnie niedawno na Europejskim Kongresie Finansowym w Sopocie, i my tam byliśmy i lunche jedliśmy, networking robiliśmy i generalnie ocieraliśmy się o wielkich tego świata, w odpowiedniej proporcji tego słowa, naturalnie.
Sam Kongres Europejski, na który zawitaliśmy dzięki naszym przyjaciołom z Polskiego Instytutu Dyrektorów (pozdrawiamy :-), tu pozwolimy sobie na małą plotkarską dygresją, zaczął się po stosowanych przemowach, od elektryzujących kuluoarowo - rozszeptaną publiczność przeprosin wygłoszonych ze skruchą przez ex-Ministra Rostkowskiego w kierunku ex-Komisarz Hubner.


W ogóle, to dużo było na Kongresie komentarzy o bieżących ryzykach, które się w takiej obfitości w tych dniach się wylały, a co stanowi żywy dowód na to, że obiadki z piklowanymi rzodkiewkami mogą być w świecie finansów równie wielkim źródłem ryzyka jak, dajmy na to, nietrafnie oszacowana wielkość rezerw na przeterminowane kredyty piątej (i pół) grupy.
Zawsze zresztą Wam powtarzam, że ryzyko jest i krąży w eterze i nawet jak na przykład takim Kongresie sensu stricto się o nim za dużo (niestety!) nie mówi, to ryzyko i tak jest, i co najwyżej w drodze nieświadomej retencji nim zarządzamy. Nieświadomej oczywiście do czasu, aż nam ktoś, choćby zawistny kelner takiej nieświadomości  ryzyka nie uświadomi.

No może niezupełnie o ryzyku i zarządzaniu ryzykiem nic na Kongresie nie było, bo choćby na panelu poświęconym Corporate Governance, gdzie mówiono o nowych pomysłach na regulację Ładu Korporacyjnego Wasz Naczelny Ryzykonomii, po raz kolejny wyraził do mikrofonu pogląd, że dość słabo w spółkach giełdowych z ERM-em idzie, co skądinąc uzyskało pełne zrozumienie niektórych uczestników panelu, zorientowanych, co w ramach (dobrych) praktyk rodzime spółki giełdowe tu wyczyniają.  Jak zauważono, i nie dotyczy to tylko zarządzania ryzykiem, ale nawet bardziej wielu innych pożądanych elementów CorpGov zasada "complain or explain" nie oznacza, jak to uważają często rodzime zarządy: "nie - bo nie".
No i -szczerze mówiąc - tu skończyły się na Kongresie nawiązania do zarządzania ryzykiem explicite, co z lekka grozą zauważamy, ale jak chcecie możecie sami sobie sprawdzić w stosownym programie Wydarzenia. 

Zdjęcie jednego z paneli (poza salą plenarną)
Także przeprosin (póki co) więcej żadnych już na Kongresie nie było, było za to sporo cennego networkingu, mieniania sie wizytówkami a więc i kolejne kontakty na LinkedIn-na, bo tam nas zawsze też możecie znaleźć i połaczyć się i profesjonalnie i koleżeńsko.

https://www.linkedin.com/in/jpodlewski 


21 czerwca 2014

Praktycznie jak u Hitchcock'a

Jakiś czas temu, zdaje się w listopadzie ub.ro. wspominaliśmy, że na zamówienie naszych alma mater Naczelny Bloga przygotował artykuł na makro-ryzykonomiczny temat i jakiś czas temu się on ukazał jako mała część większej książki.

Przy okazji tych naukowych wycieczek Naczelnego w temacie zarządzania ryzykiem to zawsze się uśmiechamy w duchu, kiedy mruczy, że od czasu do czasu sugeruje się mu, że jest "teoretykami" (kiedy ma do czynienia z "praktykami") i vice versa "praktykiem" (mając do czynienia z przysięgłymi "teoretykami").

Rozumiemy, że to zamieszanie pojawia się czasami od lektury przedrostka "dr" przed nazwiskiem, który to (przedrostek, nie nazwisko) Naczelny Bloga posiadł onegdaj niemałym wysiłkiem w szalonym zrywie rozjaśnienia swojej przyszłości.
Zauważamy tylko, że jak zauważył kiedyś Chesterton "praktyk to ktoś, kto zna pewien wycinek problemu, a teoretyk to ktoś, kto wie coś o całości" ergo do małej awarii samolotu wezwiecie doświadczonego technika, jak wam maszyna siądzie na amen proście konstruktora.
No, nie protestujcie wiadomo też, jak to u nas często wygląda, ale zasada zasadniczo jest zasadna, a jak do tego dodać jeszcze, ca. 22 lata Naczelnego w biznesowej orce, to chyba mamy i praktyka i teoretyka, aż nadto.

No ale wracając do właśnie ukazałego się artykułu to zaczyna się on tak, jak u Hitchcocka od wystrzału z dubeltówki: