28 października 2014

COSOII vs. ISO31000 . Runda pierwsza: 400 g

Zdarzyło mi się kiedyś, od deski do deski przeczytać książkę o winach, nie powiem ciekawa, ale wstyd się przyznać, zapamiętałem szczególnie dobrze, była tam taka rada, że jak nie wiadomo, które wino wybrać na półce, to dobrze jest wybrać te butelkę, której etykieta bardziej nam się podoba. Jak się nad tym dobrze zastanowić, nie jest to takie bez sensu, oczywiście, o ile nie jesteśmy wielbicielami wina „Siłacz” owocowo-jabłkowego...
No, więc po tym zgrabnym zagajeniu przechodzimy do tytułowego porównania dwóch, jak pokazują statystyki, najbardziej popularnych standardów „w temacie” zarządzanie ryzykiem korporacyjnym, czyli ISO 31000 Zarządzanie ryzykiem. Zasady i wytyczne oraz COSOII Zarządzanie ryzykiem korporacyjnym. Struktura ramowa.

Zauważę tylko, że o jednym i o drugim już wielokrotnie na blogu pisaliśmy (wystarczy spojrzeć do historii, czy kliknąć właściwe tagi w chmurce na dole) i od razu deklarujemy, że nie jesteśmy jakimś

24 października 2014

Smakowity blok (reklamowy)

Lubicie blok?... Pamiętacie takie Coś, co miało zastąpić hałwę (mniam) w czasach burzy i naporu, sturm i drangperiode - na ladę?  No, ale na bok żarty, bo na weekend, bardzo proszę do przemyślenia cały blok pt. zarządzania ryzykiem, tym razem smacznych reklam naszych i zaprzyjaźnionych: 

Reklama konferencyjna
8. Konferencja Stowarzyszenia POLRISK - już niebawem bo 21 listopada w Warszawie.
Tam spotkacie Waszą Redakcję Ryzykonomii, także przemawiającą o zarządzaniu ryzykiem. Szczegóły w banerze.

Kliknij 

Reklama analityczna
Zaprzyjaźnieni ryzykonomiści z szacownego AoN-a ruszyli właśnie z kolejną edycją badania

20 października 2014

Donne: ryzyko jest zintegrowane

Dyskusja w grupie "Zarządzanie ryzykiem" na LinkedIn rozwija sie w najlepsze (dołącz i Ty) i wcale nie tylko o eboli, właśnie - ralacjonuję na gorąco - pojawiła się w którymś wątku wspomnianego forum opinia, że menadżer ryzyka to "pusty etat" od klepania excella, ciekawe, prawda, zachęcam , zachęcam  ale z innej beczki pomyślałem sobie właśnie,  że dobrze byłoby trochę odkurzyć nasz Redakcyjny koncik cytatów ryzykonomicznych szczególnie, że na myśl przyszedł mi pewien klasyk.
(W archaicznym chyba już dzisiaj, niestety, rozumieniu tego słowa przyznaję)
No wiec cytat na dzisiaj byłby bardzo klasyczny; John Donne:

Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą:każdy stanowi ułamek kontynentu, część lądu. Jeżeli morze zmyje choćby grudkę ziemi, Europa będzie pomniejszona, tak samo jak gdyby pochłonęło przylądek, włość twoich przyjaciół czy twoją własną. (....) Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie. 

Może trochę z gubej rury, ale celnie... dlatego...
....powiem wam dalej, że (pomyśli ktoś) dziwacznie, jak na bloga o biznesowej tematyce wydał nam sie ten stary cytat ala' Ernest moczymorda (z całym szacunkiem) być dobrym jako metafora idei całościowego, zintegrowanego podejścia do zarządzania ryzykiem.

A te dziwne porównania (idę dalej) naszły mnie po przeczytaniu, tej oto wiadomości na temat

15 października 2014

W grupie o Eboli

Może zabrzmi to trochę strasznie, ale cieszę się że właśnie na LinkedIn (chciał nie chciał największym na świecie portalu profesjonalistów) Redakcja Ryzykonomiii zainicjowała całkiem zgrabną już dyskusje na temat „Czy ebola stanowi obecnie istotne ryzyko biznesowe ?”. 
A przyczynków mojej uciechy z tego tytuł jest kilka i wymieniam je poniżej.

Cieszy mnie przede wszystkim że grupa dyskusyjna "Zarządzanie ryzykiem" (link), w końcu pierwsza taka i póki co największa na LinkedIn urosła już do 48 członków i sukcesywnie się powiększa. 
Mnie, nie wiem jak wam, bardzo brakuje w Polsce forum wymiany poglądów przez praktyków biznesu, dyskusji na temat dobrych i złych praktyk. Jest oczywiście wiele takich na świecie i sam w nich uczestniczę, ale co Polska, to Polska. No więc już jest.

Kolejna sprawa cieszy mnie gotowość do dyskusji, bo komunikacja i konsultacja, jak mówi i 
ISO 31000 i COSO III to krwiobieg zarządzania ryzykiem.

8 października 2014

Falconetti: ryzyko demograficzne was (...) !

Pewnie niewielu spośród co młodszych P.T. Czytelników Bloga pamięta bijący onegdaj rekordy popularności serial "Pogoda dla bogaczy" . Tamże padło owo słynne , powtarzane wówczas na podwórkach i szkolnych placach całego Kraju zdanie, które parafrazujemy w tytule (celem podstępnego przyciągnięcia czytelników do lektury) . Groźba i najwyraźniej nie na wiatr wypowiedziana przez niejakiego Falconettie'go wobec jednego z głównych i potem poległego w walce z mafią bohatera serialu, chyba Tom mu było ?.....

No ale my tu przecież nie o serialu chcemy, ale o innym ryzyku, co do którego użycie mocnego określenia  kol. Falconettie'go wydaje się całkiem uzasadnione. Już zgadliście ? Tak, chodzi o ryzyko

28 września 2014

Potęga Kontekstu (zarządzania ryzykiem)

Zarządzanie ryzykiem biznesowym  jak każda dziedzina ma swoje małe tajemnice i żeby je dobrze "zrobić" i wdrożyć trzeba sobie z tych tajemnic zdawać sprawę. O zasadzkach na nieświadomych zasad sztuki (dziś powiedzielibyśmy "dobrych praktyk") wie zresztą każdy stolarz, kowal czy dyrektor finansowy.
Bo, jak powiedział poeta "zasadzka nie jest tak niebezpieczna, jeżeli się o niej wie". No i oczywiście, zarządzanie ryzykiem korporacyjnym nie jest tutaj wyjątkiem.

Tu pewnie uśmiechnie się Czytelnik i pomyśli "o Redakcja Ryzykonomii, będzie teraz zdradzać tajemnice, swjego doradczego warsztatu. Akurat !
No, dlaczego nie? Tajemnic i tajemniczek jak skutecznie wdrażać zarządzanie ryzykiem korporacyjnym w Waszej firmie mamy jeszcze w zanadzru wystarczająco sporo, a w ogóle to jest przecież Zarządzanie Ryzykiem Ryzykonomia najpopularniejsza (być może a nawet być może na pewno) polska strona o zarządzaniu ryzykiem, co nas do czegoś, a nieustannego działania pro publico bono, zobowiązuje. 

No więc, oto idzie tajemnica: NIGDY nie zapominajcie o analizie KONTEKSTU !!! 

18 września 2014

Sentinel events i zarządzanie ryzykiem w szpitalu - czego możemy się nauczyć.

Pewna znajoma lekarka dumnie opowiadała mi kiedyś, jak to onegdaj, w rodzinnym mieście pełniła kierowniczą funkcje w obronie cywilnej. Były kiedyś takie pomysły organizacji społeczeństwa na wypadek wojny, wyjaśniam młodzieży, uczono ewakuacji i bandażowania żółwiowym zbieżnym (i rozbieżnym) i musztra o zgrozo nawet i strzelania z kbksu uczono. Po co by to dzisiaj było, po co ?...
Przy okazji, dopiero wczoraj gazet doniosły, że schronów mamy coś dla 10 procent polskich Europejczyków, podczas gdy np. Europejczycy zaodrzańscy mają dla 70 procent, a winnych krajach, o dziwo także Starego Kontynentu nawet 80, 90 i 100.

Ktoś powie nie ma co się martwić i przygotowywać jak inni, ale coś najwyraźniej jest na rzeczy w tym anty-wojennym zarządzaniu ryzykiem (no przecież) i wszelkim mało znanym kryzysem też, a z tej krótkiej opowieści niestety bez morału i nauki (co do tego niestety nie ma wątpliwości) a ‘propos płynnie kierujemy nasze pióro w obszar tak popularnego i wcześniej przez nas wielokrotnie opisywanego zarządzania ryzykiem szpitalnym. Pamiętacie z Ryzykonomii healthcare risk management HRM ?