środa, 16 grudnia 2009

Apetyt na ryzyko i ALARP czyli Czerwony Kapturek vs. Wilk

Pojęcie Apetytu na ryzyko jest jednym z bardziej dyskutowanych, a jednocześnie z najmniej zrozumiałych zagadnień związanych z zarządzaniem ryzykiem.
Na pierwszy rzut oka proste i zrozumiałe (jak apetyt na ciastko: zjeść, mieć przyjemność, ale aby brzuch nie bolał) ujawnia ukryte problemy. Niektórzy uważają wręcz, że … nie da się go sensownie opisać i określić.
Żeby w Świątecznej atmosferze spróbować wyjaśnić podstawowe aspekty apetyty na ryzyko posłużę się Bajką o Czerwonym Kapturku.


Dawno, Dawno temu…
…Czerwony Kapturek rozważa swoją Mapę ryzyka dostaw żywności dla swojej Babci w dalekim domku w lesie. Współcześnie nazwalibyśmy ten problem ryzykiem łańcucha dostaw (supply chain risk) - ale o tym arcyciekawym zagadnieniu może w kolejnych artykulach...
Przy dotychczasowych metodach dostaw (Kapturek przenosi każdorazowo 1 koszyczek, idąc tą samą ścieżką w lesie, i na 100 wędrówek był średnio 5 razy przechwytywany przez Wilka (co daje łatwo obliczalne prawdopodobieństwo straty 0,05).
Porzucony w trakcie ucieczki (całe szczęście !) koszyczek z zaopatrzeniem kosztuje na rynku 5 dukatów.
Na Mapie ryzyka jawi nam się więc taki oto obszar ryzyka najwyraźniej akceptowanego do tej pory przez Czerwonego Kapturka.


Nie ma jednak tak prosto...
Babcia chciałaby, wraz z nadchodzącą jesienią, przygotować smaczne przetwory na zimę. Do tego jednak potrzebuje większego zaopatrzenia. Kapturek rozważa więc problem swojego apetytu na ryzyko.
Może przecież wybrać nową, krótszą ścieżkę przez las i obrócić z koszyczkiem dwa razy dziennie. A może zamiast koszyczka kupić tę ładną taczkę z wikliny, która mieści aż 5 koszyczków zaopatrzenia dla Babci ?
Nowa Mapa Ryzyka, uwzględniająca Apetyt na ryzyko Kapturka wygląda więc tak:

Oczywiście Kapturek, który na dostawach do babci zna się jak mało kto, zdaje sobie sprawę z rosnącego ryzyka:
- rośnie prawdopodobieństwo przechwycenia przez Wilka
- rosną straty po przechwyceniu większej liczby koszyczków (a nawet całej taczki) na nowej ścieżce

Czy Kapturek zdecyduje się podjąć większe ryzyko aby zimą móc kosztować smaczne przetwory Babci a może i za sprzedaż części z nich Kupić nową bardziej czerwoną sukienkę ?! Na jak wysokie straty może sobie pozwolić ( emerytura babci po ostatnich reformach leśniczego, nie wystarczy na wiele). Jaka jest tolerancja na ryzyko Kapturka? Czy aby apetyt na ryzyko nie jest za duży?

Oczywiście Kapturek nie musi być bierny wobec wzrostu ryzyka. Może starać się nań wpływać,zarówno po stronie skutków (np. wykupując ubezpieczenie w transporcie leśnym) jak i prawdopodobieństwa (np. wynajmując agencję ochrony prowadzoną przez skutecznych, byłych pracowników Leśnych Służb Informacyjnych). Ale to wszystko kosztuje…
Kapturek powinien na pewno przeprowadzić analizę kosztów i korzyści powszechnie znana w literaturze jako CBA(cost - benefit analysis). Pomoże mu to odpowiedzieć na pytanie: czy zyski z podjęcia dodatkowego ryzyka nie przekraczają wzrostu kosztów ?
Aby nasz Kapturek nie chwycił się z przerażeniem za głowę w odpowiedzi na te problemy podsuńmy mu koncepcje ALARP, która próbuje powiązać kwestie akceptowanego poziomu ryzyka, tolerancję na ryzyko i właśnie apetytu na ryzyko

ALARP oznacza As Low As Reasonably Practicable. Tak niskie jak tylko rozsadnie, sensownie możliwe do osiągnięcia. Ryzyko, oczywiscie.
Zgodnie z koncepcją ALARP proponujemy Kapturkowi ograniczanie ryzyka nowych dostaw aż do uzyskania dużej dysproporcji zysk/koszt. Oczywiście granicę stanowi zysk = koszt; im dysproporcja zysk / koszt większa tym oczywiście lepiej.
W ten sposób nowa Mapa ryzyka Kapturka może wyglądać tak:


Dodam tylko, żeby nie być posądzony o zbyt bajkowe rojenia, że koncepcja ALARP została rozwinięta w dalekim Kraju Anglosasów przez HSE, co niebajkowo rozwija się na Health Service Executive taka jakby Inspekcja Pracy. Koncepcja ta jest stosowana przede wszystkim do oceny określania apetytu związanego z ryzykiem zawodowym (BHP, wypadki etc.) w przemyśle, a nawet dla zarządzania ryzykiem przez Urząd Morski Jej Królewskiej Mości.

Pozwolisz teraz Drogi Czytelniku, że zakończę dzisiaj moją opowieść, choć oczywiście można ciągnąc ją dłużej, bo problemów do opisania pozostaje bez liku...o Mapie ryzyka Wilka nie wspominając... Ale o tym może innym razem…

4 komentarze:

  1. To co tu jest opisane ( i trochę błednie zaprezentowane graficznie) to nie jest apetyt na ryzyko, ponieważ ryzyko odnosi się do nieoczekiwanych strat, zas powyższa analiza obejmuje tylko oczekiwane straty (czyli de facto element kosztowy). Apetyt na ryzyko wyraża zgodę na akceptowany poziom zmienności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak rozumiem głos odnosi się do dyskusji czy jest w rzeczywistości ryzyko (mierzalne /niemierzalne czekiane/nieoczekiwane) i sięga co najmniej Risk Uncertinty and profit Franka Knighta z 1920 roku. Na Ryzykonomii tego z przyczyn czysto praktycznych (szczególnie że rzecz dotyczy Kapturka:-) nie rozważamy choć dyskusje z teorii ryzyka są nam zawsze bliskie i bardzo je lubimy.
    Co do definicji apetytu na ryzyko to jestem w stanie podać co najmniej 10 innych :-) równie celnych i oczywiście jeszce to zaadresujemy
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  3. CZy "apetyt na ryzyko" można utożsamiać ze "kłonnością do podejmowania ryzyka"?
    blondynka

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe pytanie. Utożsamiać moim zdaniem nie można ale można oczekiwać, ze organizacja czy osoba mająca większą skłonność do podejmowania ryzyka wogóle będzie miała większy apetyt na ryzyko, w tej czy innej konkretnej sprawie, albo i wogóle. Ale przecież tak być (w tej konkretnej sprawie) nie musi. Czyli myślę tak: paralotniarz lubi ryzyko, ma skłonność, ale nie znaczy że będzie chciał latać przy wietrze i 40 i 80 i 220 km/h.

    OdpowiedzUsuń