Sun Tzu, Sztuka Wojny
„Zarządzanie ryzykiem jest nieodłączną częścią planowania i wykonania wszystkich naszych misji bojowych, ćwiczeń i codziennych zajęć podoodziałów. Swiadomość ryzyka musi być wykształcona dzięki agresywnemu, nieustannemu i intensywnemu szkoleniu w tym zakresie.
James L. Jones
General, U.S. Marine Corps
Commandant of the Marine Corps
Nacisk wywierany na siły US Army związany z ich działaniami w Iraku i Afganistanie powoduje ,że ryzyko na które napotykamy w swoich działaniach związanych z obroną Kraju wzrosło na skali prawdopodobieństwa ze średniego (moderate) do istotnego (significant).
Generał Pete Pace
Chairman of the Joint Chief of Staff (CJCS)
W ubiegłym tygodniu redakcja bloga Ryzykonomia znalazła się przypadkowo w jednym z pociągów zatrzymanych przez srogie mrozy, gdzieś na zawianych śniegiem równinach w Polsce.
Wśród zmarzniętych podróżnych siedzących w przedziale uwagę Redakcji zwrócił wysportowany szpakowaty pasażer dumnie prezentujący kolorowe baretki nieznanych odznaczeń na obco wyglądającym mundurze.
Jak się wkrótce okazało był to Generał John L. Jones wracający okrężną drogą z misji bojowej na Dalekim Wschodzie.
Redakcja Bloga natychmiast wykorzystała nieoczekiwaną sposobność, aby zadać generałowi kilka pytań na temat Zarządzania Ryzykiem w US-Armed Force.
Redakcja Bloga Ryzykonomia (RBR): Panie Generale, jak się podróżuje polskimi kolejami?
Generał John L. Jones (GJLJ): (-) !!!
RBR: Rozumiem… Przejdźmy więc do łatwiejszych pytań…Panie Generale, czy w Siłach Zbrojnych USA zarządza się ryzykiem? Mam na myśli Enterprise Risk Management…
GJLJ : Oczywiście! My, w Korpusie Marines jesteśmy tego najlepszym przykładem. Podobne procedury zarządzania ryzykiem wprowadzono w Army, Navy, USAF czy Coast Guard.
RBR: Po co ?
GJLJ: Prowadzone przez Marine Corps operacje są niezwykle wymagające i kompleksowe i z zasady związane z różnego rodzaju niebezpieczeństwami. Proces zarządzania ryzykiem umożliwia naszym żołnierzom podejmowanie uzasadnionych, rozważnych decyzji w celu podejmowania różnego rodzaju ryzyka na akceptowalnym poziomie. Zarządzanie ryzykiem umożliwia naszym oddziałom ochronę zasobów krytycznych do osiągania wyznaczonych celów.
Marines wykorzystują Risk Management na poziomie taktycznym, operacyjnym i strategicznym na drodze unikania, kontrolowania lub eliminowania zagrożeń.
RBR: Wszyscy Marines zarządzają ryzykiem ????
GJLJ: Certainly ! Zarówno poszczególni żołnierze jak i ich dowódcy, każdy na odpowiednim poziomie. Szeregowi Marines są najlepszymi obserwatorami wciąż zmieniających się zagrożeń związanych z otoczeniem ( np. dotyczących skażenia wody, poziomu widoczności , zatrucia powietrza , gleby ), gotowością bojową sprzętu i wyposażenia, poziomu doświadczenia indywidualnego i poszczególnych jednostek operacyjnych, stopnia zmęczenia itp. Dowódcy wykorzystują tą wiedzę i eskalują ją w łańcuchu dowodzenia w celu odpowiedniego zarządzania zaobserwowanym ryzykiem. RBR: Jakiego rodzaju działań dotyczy Zarządzanie Ryzykiem w Marine Corps czy US - Army ?
GJLJ: Zarządzanie ryzykiem dotyczy planowania na szczeblu taktycznym i strategicznym.Zarówno działań bojowych jak i nie-bojowych. Proszę spojrzeć na tę tabelkę.(Tu generał szybko naszkicował zestawienie na wyjętej z kieszeni munduru kartce papieru):

Jak widać, w prowadzonych prze nas operacjach zagrożenia nie związane z bezpośrednimi działaniami wroga odgrywają niebagatelną rolę. Najistotniejsze jest aby zachować równowagę pomiędzy następującymi czynnikami: - straty ludzkie- wpływ działań na ludność cywilną - skażenia środowiska - straty w wyposażeniu - reakcja opinii publicznej.
RBR: A w jaki sposób mierzone jest ryzyko w działaniach Korpusu?
GJLJ: Podobnie jak w całych US Armed Forces. Tradycyjnie od pewnego czasu, nawet w dorocznym sprawozdaniu dla Kongresu nasz Przewodniczący Kolegium Szefów Połączonych Sztabów (CJCS) używa podstawowych kategorii Prawdopodobieństwa wystąpienia i Skutków występowania różnych rodzajów ryzyka, związanych z naszymi działaniami w celu określenia zdolności sił zbrojnych USA do wykonywania założonych zadań.
RBR: Czy Zarządzanie Ryzykiem nie sprowadza się do potocznych deklaracji na temat „ryzyka" i „prawdopodobieństwa”……
GJLJ: ( w odpowiedzi twarz Generała rozjaśnia uśmiech i jednoczenie wybucha szczerym, teksańskim śmiechem). Naturalnie, że nie. Nasz Departament Obrony już dawno przygotował i wdrożył Model Całościowego Szacowania Ryzyka dedykowany zarządzaniu ryzykiem w szkoleniach, operacjach bojowych, pokojowych oraz aktywności poza służbowej. To wielowątkowy, szczegółowo opisany Proces.
Tu generał wyjmuje kolejną kartkę i wręcza mi. Zobacz taki przykład fragmentu analizy ryzyka operacji amfibialnej:

Oddzielnie wdrożony proces zarządzania ryzykiem dostarcza ram postępowania (framework) w przypadku zamówień i zakupów ( niemałych przecież bo wartych jakieś 400mld dolarów rocznie – przyp. RBR). U nas w Armed Forces mówi się wręcz, że wszystkie decyzje są z risk – based approach - bazowane na ocenie ryzyka. Zresztą mam tu egzemplarz opisujący te procesy – take it ! Napisz coś o tym!
RBR: (lekko przytłoczona informacjami i zimnem panującym w przedziale…)
Thanks Sir! Na pewno napiszę o tym więcej dla polskich żołnierzy !
GJLJ: Oh. Brave Polish soldiers. Nie za dużo śmigłowców, ale zawsze brave. Czy u was zarządzają ryzykiem w wojsku?
RBR: …( - )
Całe szczęście w tym momencie zadzwonił telefon komórkowy generała.
GJLJ:
Yes,yes … Totally stuck… Podaję: Risk assessment: very,very High...no, no, Peshawar, Cat-tovice... Probablity: 100 %. Execute! Roger!
Tu Generał szybko zerwał się z miejsca, zarzucił ubranie i szybkim krokiem udał się w kierunku końca wagonu. Nasz Ekspres rozwijał już swoją docelową podróżną prędkość, więc chyba bez trudu wyskoczył i udał się w zaśnieżoną dal … Po pewnym czasie w oddali nad zaciemnionymi od 11 dni gospodarstwami przemknął cień V-22 Osprey …
semper fi
OdpowiedzUsuń