Zarządzanie ryzykiem imprez masowych czyli Big Eventów jak to koncerty, mecze piłkarskie, różne parady łatwe nie jest i choćby z tego powodu Redakcja Bloga za nimi nie przepada i jeżeli nie musi - to nie chodzi. O ścisku nie wspominając. Ale temat niezwykle jest ważny . Dlatego dziś w nawiązaniu do ostatniej tragedii na Love Parade w Duisburgu.
Rzecz straszna i zadziwiająca zarazem, że w kraju ordnungu i befelu mówiąc językiem młodzieżów tak "ciała dano".
Wskutek paniki ( a może i niekoniecznie, o czym dalej ) i strasznego ścisku zginęło 21 osób, a wiele zostało rannych. Jak to w takich sytuacjach bywa wszyscy się nawzajem obwiniają, przy okazji zaś kompletna indolencja Organizatorów wychodzi, chociażby z uporem oceniali oni już po tragedii ilość uczestników feralnej Parady na ponad milion, co jak już wyliczono technicznie po prostu niemożliwe było. Liczba ta była z pewnością o wiele mniejsza - może 400 tysięcy.
Jak to zwykle również bywa okazuje się ostrzeżeń o zagrożeniach ze strony policji i straży pożarnej nie brakowało ale i tak „ show must went on”.
Podobnych tragedii było już niemało,
w tym z tunelami rożnymi w roli głównej lub drugoplanowej, jak choćby w Hillsborough w 1989 po meczu Liverpolu z Lasami Notingamu, gdzie zginęło 94 osoby. Zresztą lista big eventowych tragedii jest bardzo długa i międzynarodowa.
Jak to regularnie (sic!) w raportach po podobnych katastrofach piszą i w Duisburgu jak już przebąkują łączność w krytycznym momencie (łącznie z komórkową) padła.
A przecież zapewnienie sprawnej i niezależnie działającej Łączności to po prostu elementarz organizacji Big Eventów jest !!! Radio ma działać przy radykalnych obciążeniach właśnie, bo komórki jak zaczyna
X- tysięcy naraz ludzi dzwonić i tak zawsze padną !!!
Oczywiście, Zarządzanie Ryzykiem różnymi wydarzeniami angażującymi tłumy, od dawna się zajmuje i tylko różni indolenci tego nie zauważają niemieccy, amerykańcy, polscy czy pernambukańscy - narodowość tu nieważna zdaje się jest.
Dobrze się jest jednak kiedyś nauczyć na błędach innych tym bardziej, że do nauki jest dużo, a wiedza ani tajemna ani niedostępna nie jest.
Jak ktoś nie pamięta to i do Big eventów ogólnie znany Proces zarządzania ryzyki się odpowiedno aplikuje, Risk Management Plan przygotowuje, egzekwuje i monitoruje. Można się oczywiście licznymi brykami podpierać nawet „ Guidy” stosowne się licznie pojawiają - tylko brać i stosować.
Swoją drogą, tak sobie na rodzinnym gruncie, w obliczu coraz większych Big Eventów kwerendę tematyki bezpieczeństwa zrobiłem i zdaje się, że za dobrze nie jest.
Jak zwykle Czynniki deklarują, że albo "ryzyka nie ma" albo „tyle wyjść będzie, że wszyscy jakby co to wyjdą” albo mamy dokumencik na 2 i ½ strony i tam Wszystko się opisuję, Ustawy i paragrafy przywołuje i już w szczególikach „na bieżąco” realizuje.
No i jak to u nas bywa Komitety Do Spraw oczywiście różnych powstają gdzie Specjaliści "zasiadają" to już wyższa szkoła jazdy jest, lekko tajna jak to u nas oczywiście bywa.
Generalnie podsumowując, kwestiami zarządzania ryzykiem imprez masowych u nas zajmują się ich Organizatorzy, wspomagani przez policję a na miejscu różne profesjonalne agencje gruboszyjnych i ciężkorękich. Ile tam o zarządaniu ryzykiem wiadomo, zdaje się nie za bardzo wiadomo, ale show must go on , chyba że od czasu do czasu coś "nie wyjdzie".
W mediach naszych temat zbywa się gościnnymi występami wszędobylskich i obeznanych z każdym tematem psychologów i psycholożek, co to o psychologii tłumu pletą książkowe androny, a przecież od dawna wiadomo, tu nie chodzi o psycholoanalizy uczone ale, łopatologiczne i kompleksowe podejście do tematu - Zarządzanie Ryzykiem Big eventów właśnie.
No, może się tu trochę zapędziłem, bo jak zgłębić temat to o „dynamice tłumu" można się sporo od psychologów, dowiedzieć ale tych bardziej w temacie wyspecjalizowanych, a nie o de Bono jedynie gadających, zresztą z tym tłumem nie wszystko jest jasne niektórzy empirycznie podbudowani twierdzą, że
w podobnych przypadkach nie panika odgrywa „śmiercionośną" rolę, bo homo sapiens starają się sobie pomagać podobno, a raczej zakłócenia w komunikacji pomiędzy, choćby w Duisburgu głośną muzyką spowodowane.
Tak czy inaczej z wielo - tysięcznym tłumem fanów czy kibiców żartów nie ma i miejmy nadzieję ktoś się w końcu tu pokapuje i do dalszego zarządzania ryzykiem rozwoju w naszej ojczyźnie miłośników planowania przyczyni ….
Skoro o szerzeniu wiedzy o zarządzania ryzykiem mowa to wspomnieć nieskromnie musimy, że Naczelny Bloga właśnie kolejny tekst gazetowy popełnił, już w kolejnym numerze „Nowej Energii”, kwartalniku sektora energetycznego o zarządzaniu ryzykiem w przedsiębiorstwach energetycznych artykuł się ukaże…

test
OdpowiedzUsuńtest1
OdpowiedzUsuń