Choć model ryzyka w szpitalu zaprezentowany w poprzedni artykule jest umowny i może być dyskutowany, to bezdyskusyjne wydaje się stwierdzenie, że dla medycznego zarządzania ryzykiem centralnym punktem są ryzyka związane z zawinionymi bądź nie błędami w sztuce medycznej.
Jeśliby wierzyć szacunkom lokalnych stowarzyszeń to w Polsce liczba chorujących z przyczyn błędów medycznych sięga 40 tysięcy rocznie. W USA, jak tamtejsze źródła donoszą, nawet 200 tysięcy ludzi umiera z przyczyn medical malpractice.
W Europie wg. Eurobarometru 4 na 5 ankietowanych uważa ten problem za istotny w ich kraju a ¼ deklaruje, że członek ich rodziny spotkał się z takim zjawiskiem.
Przede wszystkim zaś w ostatnich latach nastąpiła wręcz eksplozja spraw o odszkodowania związane z błędami medycznymi. Ma to oczywiście wymiar bezpośredniego i finansowego ryzyka niezwykle ważnego dla podmiotów świadczące usługi medyczne – zarówno tych prywatne jak i państwowych. Dla szpitali czy przychodni powstaje również w związku z prawdziwymi bądź domniemanymi błędami lekarskim olbrzymie ryzyko reputacyjne. Powiedzmy szczerze – media kochają ten temat i a priori, bez wahania winnych na śmierć przez publiczne poćwiartowanie i ludowe znienawidzenie skazują.
Rosnące ryzyko występowanie błędów medycznych, a właściwe powinno się powiedzieć precyzyjnie, pozwów z nimi związanych, ma również inne reperkusje .
Skutkami dotknięty jest sektor ubezpieczeniowy, bo po prostu biznes ubezpieczenia lekarzy w wielu krajach przestaje się opłacać, podobnie jak ubezpieczanie wycieczki niedzielnych grotołazów do kompleksu jaskiń Bora-Bora w Afganistanie.
W Stanach, gdzie odszkodowania są rekordowe spada także liczba nowych adeptów specjalności lekarskich , narażonych na szczególne ryzyko błędów jak ginekologia czy kardiochirurgia. Również dlatego, że koszty ubezpieczeń od odpowiedzialności cywilnej często nawet się w ciągu kilu lat podwoiły.
Jednocześnie nasila się zjawisko tzw. medycyny defensywnej i zlecania dodatkowych często niepotrzebnych badań, na wszelki wypadek. ( Choć zapewne naszej nadwiślańskiej rzeczywistości nie dotyczy) .
W Polsce jak media donoszą, które temat skutecznie i z lubością napędzają, jest również coraz gorzej a na pewno nie lepiej.
Po prawdzie jak się z rzeczywistością funkcjonowania naszej służby zdrowia organoleptycznie zapoznać, jej organizacją i sposobem finansowania, wątpić – jak mówił poeta – nie potrzeba.
Orzekane są jednak coraz większe odszkodowania, rekordowe zdaje się 2,4 mln PLN , a więc niemało…. i zapewne po reformach ryzyko utraty reputacji uzyska kiedyś na znaczeniu .
Ale, żeby smutne rozmyślania przerwać i do pozytywów przejść to szacuje się, że wdrożenie procedur zarządzania ryzykiem w obszarze klinicznym powoduje nawet 40-60% spadek liczby spraw związanych z błędami lekarskimi.
Jest to zresztą nie tylko efekt unikania błędów sensu stricto, ale w efekcie analizy ryzyka podejmowanie również odpowiednich działań, związanych choćby z informowaniem pacjentów i po prostu przestrzeganiem ich praw, co powoduje że pacjenci są znacznie mniej skłonni do pozywania swoich lekarzy do sądów.
Jest więc o co walczyć ... Tymczasem, na wszelki wypadek, na zakończenie naszym P.T. Czytelnikom Bloga Zdrowia życzymy, a do niezwykle nas interesującego tematu zarządzania ryzykiem w szpitalu na pewno jeszcze wrócimy, niebawem, cdn.…
0 komentarze:
Prześlij komentarz