poniedziałek, 23 stycznia 2012

Iszu czy łabędź

Black swan czyli czarny łabędź to dzisiaj to bardzo modne pojęcie w biznesie a w zarządzaniu ryzykiem w szczególności.Krótko mówiąc zwolennicy tej idei dowodzą ( na czele z jej "twórcą" Nassimem Talebem autorem książki "Black Swan"), że najważniejszych zdarzeń i to tych mających największy wpływ nie da się przewidzieć. Co można zrobić to wwzmacniać organizację na ewentualne spotkanie z łabędziem i wykorzystanie szans , które się ewentualnie pojawią. 

Przede wszystkim (w szczegóły łabędziej teorii  nie wchodząc) to idea nieprzewidywalnych i przewidywalnych – mierzalnych ryzyk to nic nowego pod słońcem i już Frank Knight  ociec zarządzania rykiem o tym w 1920 w „Risk uncertainy and profit” pisał. Po Knighcie jeszcze wielu było. I niejeden filozof przedtem. Choćby Dżordż Shackle na ten temat ryzyka teorię  potencjalnych zaskoczeń stworzył.
Najwyraźniej jednak dobrze dobrany dobry brand nejm bardziej się dzisiaj liczy - a i w czasach kryzysu zawsze poręcznie po łabędzie usprawidliwienie sięgać..  

My praktykami będąc, uważamy że dyskusja o przewidywalności czy nie ryzyka mocno jest akademicka i między teoretykami pewnie akurat niejałowa. Naszym natomiast zdaniem  (i z empirii zawodowej nam to wynika) DUŻĄ część zagrożeń dla firmy czy innej organizacji da się  ŁATWO przewidzieć.
Przykład: bardzo proszę. Kryzys niewypłacalności, piramida finansowa "ubezpieczeń społecznych". 
Tu P= 100 %.
Tyle, że mało kto ryzyko te, czy inne, w ogóle próbuje przewidywać. Bo to wymaga dyscypliny i intelektualnej i organizacyjnej, a przede wszystkim wdrożenia procesu. Oczywiście można to zrobić źle lub dobrze, ale to całkiem inna historia.

Również podział na ryzyka i problemy ( issue czyli ) małe ma naszym zdaniem znaczenie. Iszu to według niektórych zagrożenia istniejące, pewne, co do których nikt nie ma wątpliwości i takie które w istocie
"się dzieją". Na przykład brak miejsca w biurze na archiwizację ważnej dokumentacji, a wiadomo że miejsca już właściwie nie ma.  To issue a nie ryzyko.  

Tylko znowu pytamy , co z tego ?  Czy jeżeli w rejestrze ryzyka zapiszemy issue to jego analiza  issue  zaszkodzi czy jednak pomoże ?
I po co ten podział  iszu -ryzyko wprowadzać jeżeli się znowu ( akademicką ) dyskusje prowokuje czy coś jest  na pewno, czy - może - będzie ? A czy jednak będzie na pewno ?  

ps.
Czarny łabędź nam na myśl przyszedł kiedy o problemach z atakami Anonimowych (czy kim -tam -oni- są) usłyszeliśmy. Tylko, że o hakerskim czarnym łabędziu specjaliści od cybersekjurity od dawna trąbią. I o zamierzeniach naszych rodzimych Anonimowych zdaje się  nietajno było. 
Zresztą całkiem niedawno o innych atakach hakerów na strony samorządów też pisano.
Co to zresztą za czarny łabędź, który na strony rządowe za pomocą haseł "admin: i "admin 1" jak donoszą media wchodzi. Nie dało się tego przewidzieć ?


0 komentarze:

Prześlij komentarz