No nie, nie martwcie się Drodzy (nawet jeżeli bliżej nam nieznani, z powodu Waszej rosnącej liczności) Czytelnicy, nie zmieniamy tematu Ryzykonomii na „Complianco-nomię”, choć jak wiecie tematy związane z zarządzaniem ryzykiem zgodności już wielokrotnie poruszaliśmy „na łamach”. A to nie dziwota, bo funkcja zgodności z regulacjami jest w dzisiejszym świecie wciąż rosnących regulacji niezmiernie i coraz bardziej ważna, a działy compliance rosną jak grzyby po deszczu w coraz to nowym organizacjach.
Compliance – jak wiadomo – zajmuje się ryzykami zgodnościowymi związanymi przecież nie tylko z regulacjami pisanymi, ale i niepisanymi, jak choćby z Prawem Boskim i zwykłą już wymyśloną zdaje się przez Greków etyką i niech mi wybaczą to uproszczenie biegli filozofii… aż do najnowszych etyczno-podobnych wynalazków, jak choćby społeczna odpowiedzialnością biznesu, polski SOB-em albo, jak kto woli bardziej międzynarodowy CSR. To oczywiście wykład o compliance zbyt prosty dla zaawansowanych dodamy więc tylko, że sama idea zgodności z regulacjami budzi w dzisiejszym, naszym zdaniem już ciut-przeregulowanym świecie różne konwersje, które choćby opisywaliśmy w jednym z ostatnich artykułów.

My, jeżelibyśmy mieli podsumować oficjalny stosunek Redakcji Bloga do tematu zgodności to powiedzielibyśmy, że jest on idealistyczno – realistyczno – cyniczny.

Idealistyczny, bo wierzymy w Prawo (dura lex sed lex!) i  nawet w Regulacje. Przede wszystkim, że należy być z nimi zgodnym, nie przejeżdżać na czerwonym nie najeżdżać na zderzak i nie pokazywać faków braciom-polakom. Podobnie w biznesie i nie odnoście tego zobrazowania tylko do podróży służbowej!

Realistyczny, bo uważamy, że Regulacje niestety nie zawsze są idealistyczne i często służą różnym politycznym ideom, z którymi nie zawsze się zgadzamy szczególnie, że myśl polityczno-gospodarcza u nas często służy doraźnym wyborczym interesom, a często, że w ogóle jej nie ma.

Cyniczny bo w Redakcji  Ryzykonomii silny jest wątek cynicznego oglądu na to, jak świat jest zorganizowany i dokąd podąża, bez względu na to co deklaruje. Stąd też i zrozumienie do konieczności zgodności z regulacjami, czyli biznesowo  praktycznej komplajansowości.

Ale, porzuciwszy te quasi-filozoficzne rozważania powracamy do tytułowej frazy dzisiejszej naszej pisemnej wypowiedzi, a nawiązuje ona do naszego niedawnego, internetowego spotkania z autorem „Bloga o compliance” autorstwa Konrada Sędkiewicza  który niniejszym chcielibyśmy dla P.T. Czytelników Ryzykonomii zauważyć i polecić.
Już wiecie, dlaczego temat compliance wydaje nam się ważny i że nie odkrywamy żadnej Ameryki pisząc o  ważności zarządzania zgodnościowymi ryzykami na Ryzykonomii i o samym ryzyku zarządzania tym ryzykiem. A Zawsze z uznaniem odnotowujemy poczynania tych (bloggerów),którzy dzielą się swoją wiedzą na tematy ważne i potrzebne w Modernizacji (czy zauważyliście jak często pojawią się na Ryzykonomii to tajemnicze hasło ?), szczególnie jeżeli tematem wyjaśniania świata nie jest to Moda, Gotowanie czy Plecenie Andronów, których to tematów Opisywaczy liczba niestety systematycznie rośnie….już to w pogoni za sławą i pieniądzmi już to w rezultacie zawierzenia popularnym podszeptom, że wszyscy są mądrze, fajni i wspaniali. Ergo, pisać i dzielić się wiedzą każdy umie i może.

My w Redakcji Ryzykonomii wierzymy w Zgodność, Wiedzę i Rozważne Słowo dlatego “Blog o Compliance” z czystą przyjemnością do czytania polecamy.  

blog o compliance, blog o compliance

Dodaj komentarz

Be the First to Comment!

Notify of
avatar
wpDiscuz