Cyber

Home Cyber

Grillowanie Cukiergóry

0
grillowanie

Grillowanie Cukiergóry >>>
W ostatnich kilku dniach zainteresowani tematem wykradania danych z mediów społecznościowych, a więc znaczna część mieszkańców Ziemi oglądać może ciekawy spektakl.

Głównym aktorem jest tu Mark Zuckerberg, CEO Facebooka, a sprawa oczywiście dotyczy skandalu z “wyjmowaniem” , pozyskiwaniem naszych danych przez Cambridge Analytica. Po to aby manipulować potem opinią publiczną, ustawiać wybory itp. drobiazgi.

Od razu wypada też dodać, że sprawa jest, żeby użyć sławnego słowa “perpetrator”, rozwojowa bo Mark od razu zauważył, że podobne szpiegowskie appy i modele socjo-manipulacyjne robiło wielu innych z sławnego Cambridge University, no, no, no….Quo Vadis Academia …

Ryzykonomia podgląda na bieżąco przesłuchania Marka Cukiergóry na CNN-nie i w innych mediach zagranicznych i fakt, budzi to podobne rozbawienie jak u innych komentatorów. Komisja senacka i kongresowa, które próbują “grillować” w ogniu “krzyżowym” CEO Facebooka, składają się (z całym szacunkiem) z leciwych Pań i Panów, którzy najsam początek chwalą się, ze mają tablety o konta na FB. I z rzadka który, choć jest coraz Markowi trudniej potrafią przyprzeć go do muru. Ale miejmy nadzieję eksperci są już w drodze, w końcu to Ameryka i wierzymy w Nią.

Oczywiście CEO takiej mega firmy jest doskonale przygotowany do przesłuchań, takie grillowanie można, na ile się da przećwiczyć i nawet wcześniej zainscenizować.
Jak to się robi możecie zobaczyć w House of Cards i nie tylko. Zasadniczo jest on pełen troski i docenienia dla problemu, sprawy są kompleksowe i wymagąją wielowątkowych konsideracji zanim zostaną rozwiązane pro publico bono i bono investorów. A jakby co to “nie jest pewien o co chodzi w pytaniu”. No można to zrozumieć, bo stąpa po polu minowym….

Pojawia się też oczywiście fundamentalne pytanie o konieczność regulacji mediów społecznościowych.

Inna sprawa jedno z ciekawych pytań dotyczyło prostych rozwiązań informujących użytkowników co jest, a co nie jest optymalnie bezpieczne na FB. Ale….Jak zawiły jest interfejs tego medium każdy wie. I teraz nie wierzymy już chyba w przypadki i niewiedzą Marka.

Oczywiście MEGA pytanie i problem jest inny i większy: kto i jak jak wykorzystywał/uje social media do sterowania opinią publiczną ?
Choć dla Redakcji Ryzykonomii to pytanie zupełnie naiwne, a odpowiedzi oczywiste bo wiadomo, kto już od czasów Ochrany, przez Czerwoną Orkiestrę jest mistrzem zwodzenia i prowokacji. Nie bądźmy dziećmi Moi Drodzy, nie , nie.

Dołącz do 629 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w formularzu subskrybcji dla potrzeb wysyłki Newslettera (zgodnie z Ust. z dn. 29.08.97 r. o Ochronie Danych Osobowych (Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).

Z tego punktu widzenia, ponieważ FB króluje również w Polsce jako podstawowe medium (także w polityce) pojawiają się zatrważające pytania.

Jaką MY mieliśmy i pewnie ciągle mamy jakiś klon Cambridge Analytica nad Wisłą i co się u nas naprawdę dzieje w necie?

Ale jak wiadomo nikt nie jest u Nas najwyraźniej zainteresowany podnoszeniem tego problemu i jakże skromna Redakcja Ryzykonomii miałaby to uczynić ? 

 

 

 

Ataki na IOT

0
ataki na IoT

Ciekawe podsumowanie analizy ataków na IoT (Internet of Things). Pisaliśmy o tym na Ryzykonomii wielokrotnie (tutaj). Niewątpliwie w nadchodzących latach źródło trudnych do przecenienia ryzyk. No, i hasła trzeba zmieniać….

https://digitalandmore.pl/bezpieczenstwo-urzadzen-internetu-rzeczy-raport/

Wschodzące pokemony w Ubezpieczeniowej.

0
wschodzące pokemony

W najnowszej Gazecie Ubezpieczeniowej ukazał się nasz kolejny artykuł w papierowej Ryzykonomii dotyczący nowych developmentów różnych ryzyk szybko wschodzących – na przykładzie znanych już wszystkim, szalonych pokemonów. Wschodzące pokemony…Nawiasem mówiąc w Berlinie ostatnio będąc, zauważyłem właśnie typowe zgrupowanie osób polujących chyba na jakś zgraję pokemonów, dziwaczna sprawa naprawdę.

W artykule opisujemy ciekawy i całkiem serio przykład:

Nawet amerykańska US Army dostrzegła już problem nie tylko ostrzegając własnych żołnierzy przed rozbiciem nosa w pogoni za pokemonem na przepustce, ale zauważając również, że jest to dobry pretekst dla szpiegów różnej maści, fotografujących od niechcenia na tle pokemonów B-52 z głowicami jądrowymi.

I znowu przykład, tym razem z Indonezji: tamtejsze wojsko pojmało na kilka godzin francuskiego turystę amatora pokemonów. Zapędził się biedak na tereny wojskowe, został zwolniony. Tym razem.

Także czytajcie Ryzykonomię także na papierze, oczywiście Gazetę Ubezpieczeniową całą też, polecamy !

http://www.egazety.pl/opoka/e-wydanie-gazeta-ubezpieczeniowa.html

10 TOP najważniejszych trendów tech w 2017

0
10 TOP najważniejszych trendów tech w 2017

10 TOP najważniejszych trendów tech w 2017 czujna zaloga Monitora Ryzykonomii (jak pamiętacie jest to jeden z naszych departamentów redakcyjnych) podpatrzyła wśród informacji udostępnianych na portalu LinkedIn. Jak wiecie, jesteśmy tam silnie obecni i przez nasz osobisty profil (zapraszamy do kontaktu) i grupę Zarządzanie ryzykiem liczącą już 477 dusz i duszyczek. (link)

No więc warty naszym zdaniem tekst do przejrzenia, bo technologia ma coraz większy wpływ na nasze życie. Oczywiście kreuje też nowe, zupełnie nieznane ryzyka. W tym szanse i jeszcze raz szanse oczywiście też. Bo o to przecież ma chodzić…

Link do artykułu poniżej, my podsumowujemy ową ważna dziesiątkę tech-ryzyk-szans:

  1. Sztuczna inteligencja i zaawansowanie ucząca się
  2. Inteligentne, uczące się app-sy
  3. Intelligentne Rzeczy (IoT)
  4. Rzeczywistość wirtulna (VR) i rozszerzona (AR)
  5. Digitalne modelowanie (digital twin)
  6. Nowe metody rozliczeń i dystrybucji
  7. Systemy konwersacji ze światem virtulanym
  8. Samoorganizujące się struktury sieciowe
  9. Nowe digitalne modele biznesowe
  10. Adaptujące się struktury IT security

To oczywiście w dużym skrócie. I wybaczcie za autorskie próby tlumaczenia. Ale, to są naprawdę nowe koncepcje i pojęcia, nawet jeżeli gdzieś już zapowiadane… a może nawet od bardzo dawna jak AI czy IoT, to nabierające obecnie wielkiego przyśpieszenia. Dobrze to czy niedobrze? Jak ładnie ktoś ostatnio zauważył pokażcie mi, kiedy odwrót do nowej, nadchodzącej technologii przysłużył się ludziom? Niszczenie maszyn… Hm….
Jedno jest pewne, dla ryzykonomii tu miejsca do popisu nie zabraknie…

10 TOP najważniejszych trendów tech w 2017

Czy internet robi z nas głupców?

0
czy internet

Branża finansowa już od dawna wygodnie zagościła w Sieci, są finansowe portale, finansowe reklamy i promocje, porównywarki; każdy bank czy towarzystwo ubezpieczniowe jest obecne w sieciach społecznościowych. Oczywiście Internet to olbrzymie źródło wiedzy o świecie, o ryzykach ważnych dla finansów, dostarczanej w czasie rzeczywistym, on –line. Nie mówiąc już o jaskółkach nowych modeli biznesowych, w tym całkowitej (?) wirtualizacji dystrybucji, co być może czeka nas już „za rogiem”.

Mariażu twarze różne

No, więc maluje nam się tu wysoce optymistyczny obraz przyszłości mariażu finanse – Internet. Nic tylko płakać ze szczęścia, że Sieć jest i finanse zajmują w niej poczesne miejsce. Ale jako, że to tekst w rubryczce „ryzykonomia” musimy tu dolać trochę dziegciu, a w zasadzie nie trochę, tylko całą beczkę.

Nie możemy więc od razu nie wspomnieć, że mamy niestety, rosnącą liczbę naukowych ewidencji, że Internet oprócz wielu pożytków i innych mądrości, przynosi również wiele zagrożeń. Coraz częściej słychać wręcz dramatyczne pytanie: czy Internet czyni nas głupszymi (niż jesteśmy)?

Korzystnie z Internetu dramatycznie zmieniło sposób, w jaki zdobywamy informacje, przetwarzamy je (to proces zwany w zamierzchłych czasach „myśleniem”) i podejmujemy decyzje. Bo to właśnie Internet stał się dla nas podstawową „platformą” tych niezwykle ważnych życiowych czynności.

Łatwo można to zobrazować na przykładzie wyboru polisy ubezpieczeniowej. Zanim nawet postawimy pierwszy krok w celu nabycia polisy: włączamy komputer i rozpoczynamy surfing po sieci, przerzucając jedną stronę za drugą, „skaczemy” po linkach, kalkulujemy składki. Wchodzimy na fora, żeby dowiedzieć się, jak to „oni nigdy nie wypłacają po stłuczce”, podziwiamy kolejne akcje społeczne ubezpieczalni zatroskanych o bezpieczeństwo kierowców. I tak dalej i tak dalej i… na koniec dnia kończymy z wielkim bólem głowy i zastanawiamy się, że może wpadniemy jednak do znajomego agenta i ona nam to wszystko wyjaśni, jak ostatnio.

Teorie i empirie

Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach, nie będzie podważać sensu zdobywania informacji w Internecie, bardzo dobrze, że tam są i jest ich tam dużo. Ale, czy aby nie za dużo? I czy sposób ich zdobywania nie wpływa, na nasz sposób myślenia?

No, więc już jakiś czas temu pojawiły się naukowe teorie, że sposób zdobywania i przetwarzania wiedzy ma kluczowy wpływ na pracę ludzkiego mózgu. A ponieważ mamy dziś erę Internetu, który dramatycznie zmienił naszą „pracy z informacją”, to możemy się spodziewać, że jakieś efekty „kognitywne”, poznawcze, tu na pewno będą.

I tak, mamy dowody eksperymentalne, że średni czytelnik Internetu spędza na jednej stronie ca. 10 sekund, po czym… skacze do kolejnej. W pewnym eksperymencie na amerykańskim uniwersytecie naukowcy podzielili studentów na dwie grupy. Jedna słuchała wykładu z otwartymi laptopami i innymi „mobiliami”, druga jak za prehistorycznych czasów miała do dyspozycji (o zgrozo) jedynie zeszyty i długopisy. Potem był test, z łatwym do przewidzenia wynikiem: grupa „internetowa” osiągnęła wyniki znacznie gorsze niż „tradycyjna”. O ile ten wynik nie zdziwi zapewne, to są i teorie mocno podparte na empirii, że nieustanne surfowanie, internetowy multitasking, brak koncentracji na temacie, ma wpływ na samą strukturę ludzkiego mózgu.

Badania naukowe potwierdzają, że w mózgu mamy do czynienia z nieustanną zmianą milionów połączeń neuronowych, i ten proces jest pod bardzo silnym wpływem naszego nowego, internetowego sposobu zdobywania i rozprzestrzeniania informacji. Jak dalej pokazują analizy, to wspominany już multitasking, wpisany dogłębnie w ideę Internetu powoduje, że mamy rosnące problemy z koncentracją na jednym zagadnieniu, a w efekcie z podejmowaniem przemyślanych i najbardziej trafnych decyzji.

Pikuś ryzykonomiczny

Oczywiście dla nas, tak starych jak autor Ryzykonomii, to jest przysłowiowy „mały pikuś”, ale pomyślmy o nowych pokoleniach internetowych tubylców niewyobrażających sobie życia bez Internetu? Jak zmienił się ich sposób zdobywania i przetwarzania informacji, wyciągania wniosków z ręką na smartfonie? I gdzie są te ważne pozytywne skutki, choć są oczywiście dowody, że i umiejętność multitasking może się przydać. Ale tylko w pewnej specyficzne grupie czynności, jak na przykład pilotowanie pojazdu latającego. Bo o ubezpieczeniach nic w przytaczanych badaniach nie udało nam się znaleźć. Czy to, że zawalimy klienta tonami informacji, wraz i innymi tonami wysłanym mu przez naszą konkurencję, ułatwi mu podjęcie decyzji o zakupie najlepszej polisy ubezpieczeniowej czy zaciągnięciu najlepszego kredytu? Co nam w rzeczywistości daje sławne Big Data?

Zdaje się, że sami finansiści sądzą, że informacji nigdy za mało, więc jeszcze odsyłają nas do Internetu społecznościowego, który miałby nam pomóc w ogarnięciu tego całego informacyjnego bałaganu.

Niestety, nic bardziej z złudnego. Najwyraźniej z tej sieci, powiedzmy wprost z Facebooka, płynie jeszcze większa głupota. I znowu odwołujemy się do badań naukowych, coraz częściej cytowanych również, i nie bez powodu, przez źródła biznesowe. Jak donoszą na przykład włoscy naukowcy, którzy przez kilka lat analizowali zachowania na Facebooku, grupy społecznościowe formują się wokół podobnych sposobów widzenia świata, gromadzą osoby, które dzielą te same poglądy i uprzedzenia.

W efekcie klasyczne grupy znajomych, czy zainteresowanych tą samą tematyką, przyczyniają się do niezmiernie do jeszcze szybszego rozprzestrzeniania się…takich samych, „grupowych” poglądów. Wręcz samo utwierdzają się w swoich przekonaniach. Stąd z szybkością błyskawicy rozprzestrzeniają się różne spiskowe teorie, niczym niepotwierdzone fakty („nigdy nie płacą”), szerzy się dezinformacja, a często zwykła dyfamacja, hejt.

Głupie pytania: “Czy internet…”

Świat dzieli się na „my” (mamy rację) i „oni” (wiadomo). O zgrozo, jak donoszą naukowcy, nawet próby dyskusji, podważania założeń przyczyniają się jedynie do utwierdzania grup w swoich jedynie słusznych poglądach. Dowód obalający grupowe teorie, staje się w rzeczywistości dowodem na potwierdzenie ich słuszności! Bo skoro ktoś próbuje podważyć nasze teorie, to muszą być one prawdziwe!
Potem następuje jeszcze większa polaryzacja stanowisk i podział świata na czarno-biały. Może to mieć
i ma jak widać gołym okiem wielkie implikacje społeczne, polityczne i biznesowe. Bo przecież „the social network” pełen jest biznesowego i antybiznesowego, w tym jak mówiliśmy finansowego, pi-aru.

Co by tu jeszcze dodać, co by tu jeszcze.. Czy Internet, czy internet… robi z nas głupców ???

W dryfie – bez Mapy ryzyka

0
W dryfie
W dryfie  do naszej kanciapy wpadł Naczelny Bloga machając jakimś papierem wołając „ Nooo. I proszę ! To lubią Czytelnicy! Mapa ryzyka, to jest to co chcą oglądać. Dawać więcej Map ryzyka na Blogu !!!” Dawać!  I wybiegł !
Stary szajby w pogoni za tą klikalnością dostaje, raportami analityków macha, pono ostatnio o sukcesach KasiTe przeczytał, tego wdzięczny naród oczekuje (prawi),  (cynicznie). A wie, że za wysokie to progi dla Jacka Pod-czaszyca nogi…..
Także do adremu wracając bardzo nas to zainteresowanie mapowaniem ryzyka cieszy  i intryguje, i że artykuł o Mapie ryzyka się na topie Czytalności wciąż lokuje, chociaż przyznajemy my wśród ulubionych umieszcamy nasz wywiad dotyczący wojskowego ERM – którzyśmy onegdaj z pewnym  narażeniem w terenie przeprowadzili. No, bo wogółe lubimy pracę w terenie.
Także, obiecujemy, do uaktualniania naszej Mapy Ryzyka 2012 , której aktualny stan na pasku pod tytułem bloga znajdziecie wrócimy,  już w kolejny poście. Równiez kolejne odcinki naszego Kryminal Story cz. 3  z mroku podświadomości Naczelnego już wychynęły a i nowości wydawnicze na Blogu przygotowujemy ale o tym cichoszanarazie….
Póki co jako, że się ostatnio mocno makro-ryzykonomicznie rozwijamy chcieliśmy polecić Czytelnikom lekturę ciekawego i (co u nas nieczęsto) dobrze napisanego raportu przesławnego kiedyś Hausnera  a dzisiaj profesora , którego pod wodzą Zespół wydał opracowanie pod znamiennym tytułem, „Kurs na innowacje. Jak wyprowadzić Polskę z rozwojowego dryfu ? ” .
Link poniżej…..

 

Warto to przeczytać,  bo choć o ryzyku się tam explicite nie mówi ( choćbyśmy chcieli oj chcieli….wszystko jasne by było gdyby Kraj ERM–em potraktować) Raport właśnie masywną analizę makro-ryzyka obecnej naszej strategii  rozwojowej ( a raczej dryfowej ) zawiera.
Po cichu również taką zachętę do czytania tegoż dorzucamy, że w dokumencie autorzy zamieścili sprytnie liczne kwadraciki , zawierające najważniejsze i bardzo celne podsumowanka i jak się te kwadraciki przeczyta to główną esencję z dokumentu każdy Czytelników wyciągnąć może.
Oto niektóre wybrane myśli z kwadracików :
  • W Europie przez kilka dekad konsumpcji rosła szybciej niż produktywnoś
  • Przed światem dekada niskiego wzrostu
  • Każde ograniczenie handlu światowego , które odczuje gospodarka niemiecka rykoszetem uderzy w dynamikę polskiej gospodarki
  • W porównaniu z Europą poziom innowacyjności jest w Polsce relatywnie niski
  • Masowe, ale słabe jakościowo kształcenie na poziomie wyższym
  • Twarde instytucjonalne bariery dla przedsiębiorczości
  • Pomaga nam napływ kapitału zagranicznego, ale może się to okazać rozwojową pułapką
  • Świat jest iglicowaty. Świat obok iglic jest płaski
  • Dyslokacji nie podlega ” wysoki” segment gospodarki
  • Pasywne przywództwo polityczne
  • Władza dla władzy marketing polityczny w miejsce rządzenia
  • Zanik strategicznej suwerennej myśli rozwojowej
  • Utożsamianie wydatkowania środków finansowych z polityką rozwoju
  • Schematyczna i bezrefleksyjna polityka rozwoju
  • Zmarginalizowanie debaty publicznej
  • Represyjna i nieustanna kontrola zamiast audytu
  • Środki są wydawane a innowacji nie ma
….. i wiele wiele innych
Także – warto przeczytać. Tylko nie widomo, czy śmiać się, czy płakać. Wszystko o tych ryzykach z grubsza od dawna wiadomo, oczywista oczywistośc, tylko kto chce i odważy się nimi zarządzić ?

Cyberryzyko infrastruktury politycznej

0

Cyberryzyko infrastruktury politycznej.
Ponad 2 godziny trwało kilka dni temu przesłuchanie szefów największych amerykańskich agencji wywiadowczych przed komisją kongresu. Stanów Zjednoczonych. Wydarzeniu to live trensmitowała między innymi telewizja CNN. A Wasza Redakcja Ryzykonomii korzystając z nadarzającej się okazji z wielkim zainteresowaniem odnotowało to niezwykle ważne i w wielu aspektach przełomowe wydarzenie.

Wybory na celowniku

Jak z pewnością P.T. Czytelnikom Ryzykonomii wiadomo od czasu zwycięstwa wyborczego nowej nadziei na zrobienie Amertyki Great Again pojawiają się zarzuty o mieszanie się, wręcz bezpośredni wpływ Rosji na wyniki wyborów prezydenckich w Stanach. Amerykańskie służby wywiadowcze stwierdziły i to usłyszeliśmy z zeznań najważniejszych Intelligence Szefs (w USA jest zdaje się 17 różnych agencji wywiadu), że taki wpływ był i denifintywnie zaordynowany i kierowany bezpośrednio z Kremla. Redakcja Ryzykonomii osobiście nie ma złudzeń co do intencji i prawdziwej twarzy wschodniego cara i. Nie potrzebuje do tego 17 agencji wywiadu, natomiast naszą uwzagę przykuło kilka jasno wyartykułowanych w czasie przesłuchania kwestii.
Otóż szefowie wywiadu wskazali, że mamy do czynienia największym od lat 60 – tych (!!!) nasileniem wojny informacyjnej i propagandowej oraz działań szpiegowskich. Z tym, że do dyspozycji są zupełnie nowe środki . I takie kraje jak Rosja a przede wszystkim ona z premedytacją i wielką wprawą wykorzystują tę nową broń.

Dała nam przykład Ochrana

W czasie przesłuchania zwracano uwagę na wielką, a być może największą dzisiaj rolę social media. Gdzie można kreować opinię publiczną często w zupełnym oderwaniu od świata realnego. Rosja która czerpie przecież pełnymi garściami z tradycji niezwykle skutecznej w wojnie informacyjnej carskiej Ochrany, a potem kolejnych spec służb już po Arabskiej Wiośnie dostrzegła jak ważne są media socjalne w kreowaniu społecznej, politycznej i gospodarczej niestabilności. I bardzo szybko nauczyła się perfekcyjne wykorzystywać Facebooka czy Twittera dla własnych celów. To jest prawdopodobnie zupełna nowa gałąź wiedzy. Bo, jeżeli spojrzymy na eksplozję popularności różnych teorii spiskowych, jak choćby ruchy antyszczepionkowe to powstaje pytanie jakie są prawdziwe źródła tych informacji. Szczególnie że, tak się składa, teorie te są szczególnie popularne wśród ruchów antyunijnych czy antydemokratycznych. A jedną z klasycznych pytań z podręcznika śledczego jest: “cui bono” czyli w czyim interesie? cyberryzyko infrastruktury politycznej

Niezwykle ciekawe w relacji z przesłuchania Komisji były pytania czy “infrastruktura polityczna” a więc system partyjny, wybory, kampania wyborcza anie powinny byc równ i chronione jak infrastruktura energetyczna? Bo z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego są równie albo nawet bardziej krytyczne.
Odpowiedź szefów wywiadu, którzy choć zachowywali oczywiście odpowiednia profesjonalną wstrzemięźliwość była pozytywna.

Fake news forever

Dalej przepytywani wskazywali, że w cyberatakach już dzisiaj większą rolę odgrywa rozprzestrzenianie fałszywych informacji, trolling, wojna propagandowa niż “zwykłe” włamy do komputerów. To niezwykle interesujący wniosek również dla biznesu bo można się spodziewać w bliskiej przyszłości wrogich działań również w świecie korporacyjnym. Ich źródłem mogą być zarówno wrogie Państwa zainteresowane pogorszeniem się sytuacji gospodarczej przeciwnika jak i choćby nieetyczna konkurencja. Nawiasem mówiąc już dzisiaj trudno znaleźć w internecie uczciwą opinię o produkcie. Bo działach opinii grasują całe grupy płatnych trolli wypisujących bombastyczne opinie o żelazkach czy telewizorach, pisanie na zamówienie i mające często niewiele z prawda.
Szefowie wywiadu wskazywali, że o ile wpływ obcych mocarstw jest destrukcyjny to aktorzy non-state, na przykład organizacje terropruystyczne wogóle nie mają żadnych zachamowań. A ich percepcja ryzyka jest o wiele wyższa. I o ile obce mocarstwo może się jednak obawiać akcji odwetowych (co już widzimy w przypadku Rosji) to już terroryści nie boją się niczego. Stąd ich cyberdziałania mogą być jeszcze bardziej drastyczne.
Tak czy inaczej cyberwojna informacyjna już się dzieje i senatorowie którzy brali udział w przesłuchaniu a byli ostatnio w podróży w państwach bałtyckich wskazywali przykład Wschodniej Europy mówiąc miedzy innymi że “tam dopiero się dzieje wojna informacyjna” !!!!!

Cyberryzyko infrastruktury politycznej – otwarte pytania

Oczywiście pojawiło się pytanie jak toczyć tę cyberwojnę?
Jak wskazano, agresywni przeciwnicy mają wolę i siły (intent i capacity) podczas gdy wolny świat wciąż tylko capacity. Oczywiście “intent” jest pochodną decyzji politycznej i w tym obszarze szefowie wywiadu uchylali się od odpowiedzi.
No więc, nas przekaz płynący z tego przesłuchania wcisnął w fotele i chyba nie tylko nas.
I szczególnie iteresujący będzie tu z pewnością polski konketkst sprawy bo MY zawsze znajdujemy się na pierwszej linii konfliktu w bożych igrzyskach. A dzisiaj najwyraźniej stają się one również cyberigrzyskami. Odpowiedź na pytanie: Jak i czy potrafimy walczyć z cyberzagrożeniem w Polsce – pozostawiamy z braku informacji otwarte..

cyberryzyko infrastruktury politycznej cyberryzyko infrastruktury politycznej

Na fejsbuka! (Tam was zmanipulują)

0
na fejsbuka!

Na fejsbuka! (Tam was zmanipulują) >>>

Musimy powiedzieć, że będąc aktywni w różnych mediach społecznościowych, tych “poważniejszych”, niejednokrotnie byliśmy atakowani przez różnych “aktywistów” frazą-poleceniem “na fesjbuka z tym”. Tu nie miejsce na “To”. Oczywiście, Wasza Redakcja zawsze lekce waży takie trollowanie….

Ale, zawsze czuliśmy że Coś jest na rzeczy, że ludzi ciągnie tak na tego faejsbuka, bo już wcześniej przytaczaliśmy i komentowaliśmy wyniki badań naukowych (sic), które pokazywały jak Internet, a być może to największe i tytułowe medium po prostu ogłupia ludzi.

http://www.ryzykonomia.pl/czy-internet/

Dzisiaj świat obiega wielki skandal z Facebookiem jako głównym negatywnym bohaterem. Piszą o tym w headlinach ( i mamy wrażenie z pewną ponurą satysfakcją) wszystkie światowe i polskie media, też.

W dużym skrócie, bo źródeł znajdziecie co niemiara w dr Google (ha, ha i dgzie tu się obrócić, przysłowiowa… a zawsze z tyłu) ale i na papierze (tak, tak jeszcze istnieje), to okazuje się że firma konsultingowa Cambridge Analityca uzyskała, co najmniej nieetycznymi, a być może nielegalnymi sposobami dane 50 000 0000 użytkowników Facebooka.
Pozyskała, po to aby manipulować ich preferencjami i opiniami. Te 50 milionów, to przede wszystkim zdaje się wyborcy z Ameryki przed wyborem (przez Rosję, tu pozwolimy sobie na prywatną opinię) Wielkiej Nadziei Białych Donalda Trumpa. “Prezydenta twittera” (kolejne social media w tle) który przez ostatni ponad rok szerzył spustoszenie w cywilizowanym świecie, przy dżwęku odpalanego przez Władimira Władimirowicza szampana.

Więc, jak pokazały dziennikarskie śledztwa najwyraźniej Cambridge Analitica wykorzystując zaawansowane metody profilowania preferencji użytkowników FB nakierowywała na poszczególne osoby odpowiednie działania propagandowo-marketingowe. Wpływając delikatnie, ale być może skutecznie na podejmowane przez nich (wyborcze) decyzje.

Przy okazji tego skandalu ujawnionego przez dziennikarzy śledczych brytyjskiej stacji telewizyjnej Channel 4 z pomocą whistleblowerów pojawił się również wątek wschodnioeuropejski, bo jeden z menadżerów owej firmy “konsultingowej” (celowe) chlapnął frywolnie, że:

„Niedawno za pomocą innego podmiotu przeprowadziliśmy bardzo, bardzo pomyślny projekt w jednym z krajów Europy Wschodniej. Nikt nawet nie wiedział, że tam byli. Przeniknęli po cichu, zrobili swoje i wynieśli się po cichu, dostarczając naprawdę świetny materiał”

Złośliwi zaraz zaczęli sugerować, że chodzi tu o Polskę, ale byłoby przecież zupełnie bez sensu żeby ktokolwiek, a już na pewno nie Władimir Władimirowicz byli zainteresowani na wpływanie na wybory w kraju nadwiślańskim.

No więc, jak czytamy i słyszymy wszędzie, sprawa jest rozwojowa. Szykują się przesłuchania w Kongresie USA samego Marka Zuckerberga. Trochę jest to skądinąd przerażające, że (z całym szacunkiem dla osiągnięć) na losy świata zaczyna mieć wpływ pomysł młodzieńca, który miał superfajny pomysł na napisanie “parę linijek” kodu komputerowego. I oczywiście samą koncepcję, pomysł The Social Network. Ale też jak wiemy jeżeli nie on, to inni już czekali w kolejce. I za jedno by tak, czy inaczej wyszło. Bo dzisiaj technologia rządzi światem. Ale, czy idziemy w kierunku Matrixa, Nowego Wspaniałego Świata Huxleya czy teleekranów z 1984 i książek palonych u Raya Bradbrury w Fachrenchait 451?

FB oczywiście zapewnia, że spraw się nie powtórzy, że przechodzą w zarządzanie kryzysowe, notowania akcji spadają, ale…powiedzmy szczerze, kto czyta takie newsy o manipulacjach z uczestników facebooka? To będzie wiadomość jednego błyśnięcia walla, a potem rolka przewijania popędzi dalej. A na pewno Cambridge Analytica nie jest jedynym, który wpadła na pomysł manipulacji, fake newsów, masowego trollowania i robienia wody z mózgów. A raczej wody z wody…

Więc z lekkim przekąsem i trochę złośliwie zawołajmy…Na fejsbuka! (tam was zmanipulują!) ! Tam bije dzisiaj “źródło” prawdy o świecie….

A do tematu na pewno powrócimy zaraz. Na fejsbuka !

na fejsbuka! na fejsbuka! na

Cyberataki i pentesty, ogólny zarys.

0
cyberataki

Pentesty: bezpieczeństwo teleinformatyczne jest w dzisiejszych czasach bardzo ważne i nie może być lekceważone zarówno przez duże firmy, jak i zwyczajnych użytkowników internetu.

Nieodpowiedni poziom bezpieczeństwa w sieciach firm i innych organizacji może mieć fatalne konsekwencje, takie jak

Ransomware – ryzyko rozpoznane?

0
ransomware ryzyko

Ransomware ryzyko to ma coraz większe znaczenie w obszarze cyber security. Mówiąc po laicku i dla laików, to złośliwe oprogramowanie, które po zagnieżdżeniu się w naszym komputerze, szyfruje (koduje, ankryptuje) nasze (cenne) dane żądając wpłaty opłaty odblokowującej, po prostu okupu (ransom). Może być on włacony na przykład na otwarte w tym celu konto-słup albo co zdaje się również popularne wplacone przez ofiarę w bitcoinach.

Cyber-wymuszanie okupu to niestety coraz bardziej popularne cyberprzestępstwo. Wcześneij głośna w Polsce była sprawa pewnej kancelarii prawnej, która okupu nie zapłaciła, co prezypłaciła ujawninieniem danych swoich klientów w internecie, to jeszcze inne zagrożenie związane z tym przestępstwem.

Kilka dni temu w mediach pojawiła się też informacja o zhakowaniu pewnego portalu towarzysko – erotycznego kamerkowego (taka dziwna defincja skądś) gdzie zażądano wypłaty wszystkiego 1 miliona złotych, a część użytkowników jest podobno szantażowana ujwanieniem swoich zdjęć rodzinie, znajomym i zapewne teściowym.

No więc nikt nie jest dzisiaj bezpieczny ale branżowe cyberportale podają, że jakby co pojawiło się światełko w tunelu dla potencjalnych ofiar, czylu nas wszystkich, oprogramiowanie (znowu!) które rozpoznaje potencjalne ransomware. Tamże link do portalu gdzie można wgrać próbki ransomware (rozumiemy np. z otrzymanego feralnego maila) i potem “postępować zgodnie z wskazówkami”.

Poniżej załączamy stosowany link do tego mamy nadzieję pomocnego serwisu anty ransomware, dla naszych Czytelników i siebie , ad acta: