Konferencje

Home Konferencje

Ryzyko morskie

0
ryzyko morskie

Ekspertem od ryzyka będąc….No, wybaczcie ten staropolsko – łaciński szyk przestawny, jakoś to nam się zaplątało od nieustannej kiedyś lektury sienkiewiczowskich dialogów, w sumie można się teraz tym hobby na ogólnej fali patriotyzmu pochwalić…no więc, ekspertem będąc, proszę, jakie zdanie wielokrotnie złożone, w ubiegłym tygodniu uczestniczyliśmy w 4 tym Kongresie Morskim, który odbył się w naszym ulubionym, choć dawno nieodwiedzanym Szczecinie.

Kongres Morski, to duża, cykliczna 3 – dniowa duża impreza poświęcona różnym aspektom funkcjonowania i oby rozwoju gospodarki morskiej, stoczniom, portom, offshorom, rybactwu, żegludze śródlądowej (jakże u nas zapomnianej dziedzienie, a przecież to kura znosząca potencjalnie złote jaja!). Od lat jesteśmy zainteresowani gospodarką morską także biznesowo, to wszędzie kura znosząca złote jaja, coś nm się ta kura zaplątała w morski temat, sio, rozumieli to już budowniczowie Gdyni, u nas różnie z tym zrozumieniem roli bywa, choć postęp trzeba powiedzieć już jest bp Centrala nie myli już Gdańska z Gdynią i jakaś świadomość, że morze to nie tylko plaże i surfing też w Warszawie zaistniała. Jest więc i ryzyko morskie pozytywnie.

MarWoj i inni

Nie morzna też nie wspomnieć w tym kontekście o naszym ulubionym MarWoju zawsze człowiekowi serce rośnie, że to najładniejsi żołnierze w Reprezentacyjnej znowu temat na czasie, bo mamy nasz MarWoj dozbrajać i budować w polskich stoczniach, ale sama chęć to jeszcze nie wszystko. Są jeszcze pieniądze i mądre ich wydatkowanie i bez zarządzania ryzykiem nie może się odbyć chyba, że znowu wybierzemy opcję akceptacji ryzyk przez monitorowanie, czyli nic nie robienie i wyjdzie jak zawsze albo dajmy na to jak z nieśmiertelnym Gawronem. No więc na przykład koncepcja zakupu łodzi podwodnych za miliardy też wydaje nam się mało sensowna, szczególnie że ich po prostu budować nie potrafimy. I tak dalej…

No, ale wracając ad rem, to Wasz Redaktor Naczelny Ryzykonomii uczestniczył tym razem samotrzeć (znaczy w troje) w panelu dyskusyjnym zaaranżowanym na Kongresie przez przyjaciół z Krajowej Izby Biegłych Rewidentów niestrudzenie promujących zarządzanie ryzykiem, za co nieustanie dziękujemy. Panel był częścią większego bloku tematycznego noszącego tytuł „Przyszłość stoczni i offshore” a wystąpiliśmy razem z Panią Ewą Sowińską Zastępcą Prezesa KIBR i znakomitym biegłym rewidentem z fimy audytorskiej Eso Audit i Jackiem Jaroszem, uznanym ekspertem podatkowym z PwC.

Ryzyko morskie holistycznie

My w swojej części podkreśliliśmy znaczenie jakie dla tematu ryzyko morskie ma całościowe zarządzania ryzykiem nie tylko z punktu widzenia audytu finansowego czy kwestii podatkowych, ale holistycznie, ogóle. Skądinąd wystąpienie w takim akurat towarzystwie świetnych nie waham się powiedzieć ekspertów miało sens, bo sytuację przedsiębiorstw analizują dzisiaj zespoły; my znamy się na ryzyku, wy na sprawozdaniach finansowych, oni na kwestiach podatkowych.

A wszystkie te tematy dla stoczni i w ogóle branży morskiej są jak zawsze ważne, może nawet szczególnie ważne, bo to biznes wysoce kapitałochłonny i ryzyko chłonny, co mieliśmy okazję obserwować na przykładach upadku Stoczni Szczecińskiej, Gdyńskiej czy a rebours trwającym sukcesie Remontowej i jej grupy będącej nasza wizytówką na świat także w niezwykle konkurencyjnym biznesie off-shore.

Zresztą w trakcie Konferencji jeden z moderatorów podał intrygujący porównanie, z którego wynikało, że na kilogramie produkcji skomplikowanego off-shora (chodziło akurat o wysoce wyspecjalizowaną jednostkę zdaje się kablowiec) zarabia się dzisiaj tyle, co w branży IT, high tech. No, więc jeżeli przemysł morski to dla was tylko widok z wiadomości telewizyjnych przypominamy raz po raz, że nie bez powodu budowaliśmy zaraz pod odzyskaniu niepodległości nasze okno na świat rozwijali flotę, porty, marynarkę wojenną i handlową. Bo historia najbogatszych państw świata (patrz USA, UK, Holandia, kiedyś Hiszpania, Indie, Chiny, Korea Płd, Japonia, Niemcy, Francja etc. etc.) zawsze była związana z rozwijaniem gospodarki morskiej, o cym niestety słabo się nas pamięta. Morze nasze morze…

Pamiętajcie Heraklita

W trakcie konferencji podpisano również list intencyjny w obecności Beaty Szydło na budowę promu pasażerskiego, który ma być budowany w polskich stoczniach, o ile rozumiemy z różnymi wsparciami rządu i chyba polskokapitałowych banków. Co do tego pomysłu mamy w ogólnosci przeróżne wątpliwości znając właśnie historię naszego przemysłu stoczniowego a nie za bardzo widzą nam się sukcesy rodzimych czeboli..

Ale, pędzenie różnymi biznesowymi obowiązkami opuściliśmy Kongres Morski jeszcze przed zakończeniem pozostając w nieustannej nadziei, że każda inicjatywa, tak i ten Kongres w pięknym mieście Sczecinie, która umacnia rolę morza w naszej gospodarce jest bliska naszemu sercu i ważna dla gospodarki. Ryzyko morskie – Ahoj !

Jedziemy dalej!

0
podróże

Uff !!! Pierwsze koty za płoty ! Jeteśmy już na nowej platformie, która daje Redakcji Ryzykonomii nowe możliwości. Czytelnicy mogą już zobaczyć zaczątki nowego wyglądu bloga, ale z pewnością nie jest on docelowy.
Będziemy zmieniać nasz portal o zarządzaniu ryzykiem dalej, więc prosimy lajkujcie nas (na Facebooku już ponad 340 obserwujących i rośnie), polecajcie,  przede wszystkim czytajcie i czekajcie bo… już za chwilę kolejne odsłony RYZYKONOMI jedynego takiego bloga o zarządzaniu ryzykiem między Odrą a Dorohuskiem

Audyt ryzyka, ryzyko audytu

0
audyt ryzyka

Audyt ryzyka czy ryzyko audytu ?
Badanie sprawozdań finansowych, ich biegła rewizja wydaje się na pierwszy rzut oka zapewne zajęciem żmudnym, na pewno wymagającym specjalistycznej wiedzy i w sumie dość odległym. W zasadzie to wynikami pracy rewidentów powinny się interesować, co najwyżej rady nadzorcze i zarządy chcące otrzymać skwitowanie no i może, co bardziej dociekliwi akcjonariusze. Biegły rewident to postać pozostająca, można postawić taką tezę, w pewnym cieniu, przynajmniej w Polsce.
A jakże ważna ba, rzec można kluczowa dla funkcjonowania gospodarki. Nie bez powodu szczególną uwagą rewizji finansowej są obdarzone jednostki zainteresowania publicznego (JZP), w tym oczywiście zakłady ubezpieczeniowe. W tym biznesie tak zwane ryzyko istotnego zniekształcenia sprawozdań finansowych ma niebagatelne znaczenie i w istocie może się zmaterializować w portfelu każdego kupującego polisę.

Audyt ryzyka sprawozdań

Dlatego niezwykle ciekawe i ważne jest śledzenie zmian w obszarze biegłej rewizji. A dzieje się tu bardzo wiele, choćby za sprawą regulacji unijnych oraz wchodzącej nowej ustawy o biegłych rewidentach.

A nie było ostatnio lepszego miejsca na dowiedzenie się, co w biegłej rewizji piszczy niż XVII Doroczna Konferencja Auditingu KIBR która odbyła się 17-19 października w Serocku. Trzy dni to może się wydawać całkiem sporo na obrady, ale jeżeli weźmie się pod uwagę, że uczestników z całej Polski było dobre 3 setki, odbyło się 6 tematycznych sesji plenarnych, a wyzwania stojące przed audytem finansowym przedstawiało ponad 30 mówców to widzimy, jaki jest zakres problemu.

Wydarzenie po oficjalnym otwarciu przez Prezesa Krajowej Izby Biegłych Rewidentów K. Burnosa rozpoczęło się z „grubej rury” wystąpieniami dyrektora J. Deckera z Banku Światowego i Prezesa Europejskiej Federacji Księgowych (FEE) P. Kriza. Potem napięcie już rosło, bo (z radością donosimy) bardzo dużo rozmawiano o ryzykach związanych z wyzwaniami stojącymi przed rewizją finansową i samymi biegłymi audytorami, którzy tym wyzwaniom muszą sprostać. A jeżeli ktoś, na przykład w sektorze ubezpieczeniowym myśli, że to sprawy dla niego bardzo odlegle, to niech się przyjrzy, jakie wymogi wprowadzają nowe regulacje rewizji w zakresie obowiązkowej rotacji audytora, raportowania kondycji ładu korporacyjnego, kontroli wewnętrznej, zarządzania ryzykiem, informacji dodatkowych do sprawozdań finansowych, funkcjonowania komitetów audytu…etcetera!

Ryzyko audytu, audyt ryzyka

Jak to zwykle przy nowych regulacjach bywa, powstają tu olbrzymie ryzyka zarówno dla regulowanych (JZP, w tym ubezpieczalni) jak i tych, którzy tym regulacjom mają służyć, na czele biegłymi rewidentami. Tu należy podkreślić, że w audycie zewnętrznym idzie wiatr wielkich zmian, co dostrzegają od dawna sami audytorzy. Zaryzykować można stwierdzenie, że punkt zainteresowania audytorów (i wynika to niechybnie z oczekiwań badanych spółek) coraz bardziej przesuwa się z badania tego, „co było”, na dostarczenie informacji do przewidywania tego, „co będzie”. Idą więc i wielkie zmiany w samym rynku usług audytorskich, jego strukturze, konkurencyjności, zakresie usług i ponoszonej odpowiedzialności. I dlatego również na XVII DKA audytorzy radzili, ja się z tym uporać.

Nic więc dziwnego, ze „ryzyko” było odmieniane na konferencji po tysiąckroć, co samo w sobie też pokazuje jak zmienia się funkcja audytu zewnętrznego (i wewnętrznego też), bo audyt jest przecież risk – based, oparty na analizie ryzyka.

Nawiasem mówiąc, autor relacji skromnie stanął przed wyzwaniem zagajenia panelu poświęconego ryzyku, w którym uczestniczyli audytorzy, prawnicy i menadżerowie. Sesja „o ryzyku” trwał ponad dwie godziny, co z początku wydawało się sporym wyzwaniem, ale dynamika dyskusji z udziałem słuchaczy udowodniła, że ryzyko jest dzisiaj w centrum uwagi, także biegłych rewidentów.

Oczywiście, konferencja obfitowała w inne niezwykle ważne tematy jak cyberbezpieczeństwo, bezpieczeństwo danych (GIODO też było). Była tematyka pozyskiwania rewidenckiego narybku, bo zawód biegłego rewidenta wymaga długoletniego kształcenia i coraz to nowych umiejętności, konkurencja globalna jest ogromna i wcale nie tak łatwo jest pozyskać nowe kadry. Było i wystąpienie prof. Kameli -Sowińskiej, która pokazała jak szeroko należy rozumieć dzisiaj otoczenie z globalnymi wyzwaniami walki o zasoby i geopolityką oddziałująca na rynki finansowe. Audyt ryzyka i w tym wymiarze jest coraz ważniejszy.

No, więc zagrożenia dla biegłych rewidentów i badanych przez nie spółek są i szanse też są, a jak jedna z mówczyń bardzo celnie zakonkludowała „na końcu zawsze zostaje ryzyko”.
To arcy merytoryczne wydarzenie miało również wątki kulturalne i relaksacyjne, takie jak wieczór autorski znanego ekonomisty prof. D. Filara, który opowiadał o swojej zupełnie nie ekonomicznej nowej powieści „Drugie wejrzenie”. Była i uroczysta kolacja z Markiem Sierockim, jako DJ-em do tańca. A całą konferencja odbywała się w pięknym hotelu nad Narwią, jak konferencyjna wieść niosła tym samym, gdzie było huczne weselisko naszego narodowego herosa z napadu. Tyle ciekawostek z tego niezwykle udanego wydarzenia, kolejne już za rok.
Audyt ryzyka, ryzyko audytu…

Kongres morski czyli Ryzykonomia off-shore

0
Kongres Morski czyli Ryzykonomia

Występujemy na kolejnych konferencjach, przemawiamy i panelujemy…. Maj i czerwiec to już tradycyjnie miesiące pełne różnego rodzaju wydarzeń. Tym razem już 8 czerwca będziemy uczestnikami i panelistami Kongresu Morskiego w Szczecinie. Bardzo duże wydarzenie gospodarki morskiej, bite kilka dni… Tu można sobie obejrzeć program i listę panelistów, i Ryzykonomię tam znaleźć też…

http://kongres-morski.pl/category/prelegenci/

No, więc na Kongresie mamy wziąć udział w panelu dotyczącym przyszłości stoczni i biznesu off-shore, a więc tego kierunku, w którym nasz przemysł stoczniowy czasami bardzo dobrze, czasami lepiej lub gorzej stara się podążać.

Branża off-shore to różnego rodzaju konstrukcje morskie, wiatraki, platformy wiertnicze, statki obsługujące. Jest bardzo przyszłościowa, ale też bardzo konkurencyjna i to globalnie. Nie jest więc tak, że wszystkie ścieżki są dobre i skazane jedynie na sukces, wystarczy pomyśleć co się dzieje z branżą paliwową, która w olbrzymiej części jest właśnie off-shore. Nie jest lekko…

Od zawsze zresztą (również z nadmorskiego pochodzenie, różnych niewłaściwych książek z dzieciństwa o twardej pracy ludzi morza, ich honorze, prawości, otwarciu na świat) mieliśmy wielką estymą do tematyki morskiej, o której jak nam się wydaje, także profesjonalnie to i owo wiemy.

W naszej przed-kosnultingowej i finansowej przeszłości zaangażowaliśmy byli w różne pro-morskie naprawdę duże projekty, potem zresztą też i w tematyce zarządzania ryzkiem oczywiście.
Oczywiście ryzyko morskie jest i pozytywne i negatywne i deklaracje oficjalne zapewne nie wystarczą, profesjonalne zarządzanie ryzykiem musi być i tu widzimy swoją ryzykonomiczna rolę żeby na przykład na takim forum o tym mówić.

A porpos morza, to zawsze sobie myślimy jak to w międzywojniu zbudowano i COP i Port Gdynia. Kto dzisiaj miałby takie śmiałe marzenia, dalekosiężne wizje… I co najważniejsze, bo wizje może każdy mieć wystarczy się napalić czegoś albo przegrzać na słońcu, potrafiłby z sukcesem tak wielkie projekty, MEGA projekty przeprowadzić. To byli project managerowie, managerowie ryzyka, wow….

Oczywiście po wydarzeniu będzie stosowna relacja, w której podzielimy się z P.T. Czytelnikami bloga naszymi spostrzeżeniami, wnioskami i ocenami ryzyk. Może nasze może będziem….

Kongres morski czyli Ryzykonomia off-shore

Ryzyko żywności – WorldFood ’15

0
ryzyko żywności

Ryzyko żywości.  
Nasze wystąpienie na targach specjalistyczych.

Jakoś tak się składa, i jak myślimy bardzo dobrze, że coraz częściej jesteśmy zapraszani na różne konferencje dla biznesu, gdzie mówimy o… zarządzaniu ryzykiem!  Bardzo się z tego Wasza Ryzykonomia cieszy, bo to i uznanie dla naszej pozycji eksperckiej, bo choć ekspertem u nas bywa każdy, to przecież nie każdy jest. Notabene, ostatnio nasz narodowy, namiętnie wołający na puszczy organ audytorski NIK, w swoim raporcie odnoszącym się do problemów z pewnym sztandarowym Projektem napisał “czarno na białym”, że brakuje u nas specjalistów od zarządzania ryzykiem.
No, nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać, czy obgryzać paznokcie, ale w końcu kilka lat się już żyje tutaj i można się tylko z lekka cynicznie uśmiechnąć na takie deklaracje…

No więc konferujemy i niesiemy wieść o zarządzaniu ryzykiem z pewnym (jak słyszymy i czytamy)
powodzeniem i spotykamy nowych ciekawych Ludzi i Klientów i mam nadzieję przysparzamy Ryzykonomii nowych P.T. Czytelników. Ciekawe przy tym, że jak zauważył ktoś celnie w odpowiedzi na moją publiczną irytację na często spotykany pogląd “zarządzanie ryzykiem jest u nas modne”, że “mówienie o zarządzaniu ryzykiem jest u nas modne”. To, to właśnie! Mówienie…

“Zarządzanie ryzykiem jest ważne, tylko nie mamy na to czasu.”. My nad Wisłą zarządzamy ryzykiem podobnie jak mówimy prozą, naturalnie, od urodzenia.
Inna sprawa, że i to mówienie bywa zwykłym ględzeniem, a nas przecież w Ryzykonomii interesuje robienie zarządzania ryzykiem, to tygrysy lubią najbardziej.

Choć ktoś inny powiedział też, że milczenie jest złotem, ale  jak wiadomo my Polacy w żelazie się lubujemy, dlatego już wkrótce mówimy na kolejnej biznesowej konferencji dla sektora żywnościowego, noooooo tu ryzyk nie brakuje, “temat” to nam praktycznie dobrze znamy,  na World Food Warsaw już 15 kwietnia 2015  (link do wydarzenia z nami), za chwileczkę będziemy o zarządzaniu ryzykiem dyskutować. Do zobaczenia, nia, mnia, mniam…

Ryzyko żywności…ryzyko żywności, ryzyko żywności…

Ryzyko wydobycia gazu łupkowego. Lloyds.

2

Całkiem nie aż tak dawno bo 13 czerwca na zaproszenie Dyrekcji polskiego Lloydsa (Pan Janusz Witold – pozdrawiamy !) Redakcja Ryzykonomii wzięła udział „słuchaczy” w konferencji nt.
gazu łupkowego. A ściślej mówiąc ryzyka związanych z przewidywanym wydobyciem w Polsce. Skoro Lloyds to domyślają się też Czytelnicy, że event miał w dużej mierz ubezpieczeniowy fokus, ale nie tylko. A odbył się w gdańskim dworze
Artusa, (nie ma takich w Warszawie) zaraz przy Długim Targu i Neptunie.

Oto krótkie podsumowanie bo całą relację
Redaktora Naczelnego Bloga,  Autora bestsellera „Zombie atakują! Zarządzanie ryzykiem po prostu” (link), dziś wciąż miejsce 1 w “Biznes i ekonomia” w empik.comCzołowego eksperta zarządzania ryzykiem korporacyjnym i sektora publicznego w Polsce zamieściła nieoceniona i ulubiona Gazeta Ubezpieczeniowa, którą czytajcie, ein muss !

A więc w bullet pointach:

Hubert Kiersnowski (Państwowy Instytut
Geologiczny).
„Czy”, „ile” i „jakiego rodzaju” gaz łupkowy i inne łupkowe kopaliny występują w Polsce, i szerzej na kontynencie Europejskim, jest wciąż niedostatecznie zbadane. Większość wyliczeń i prognoz jest bowiem oparta na amerykańskim benchmarku, który jednak ma ograniczone odniesienie do polskich
warunków geologicznych, w tym chociażby faktu, że polskie złoża gazu łupkowego (o ile są) znajdują się na znacznie większej głębokości niż amerykańskie. Cowięcej, na skutek różnych zawirowań prawno-koncesyjno –podatkowych wciąż
wykonano zbyt mało odwiertów aby przekonać się, co naprawdę w polskich łupkach piszczy. Krótko mówiąc: co najmniej 10 razy za mało.

Hanna Dzikowska (Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska) zbyt łatwo  z pozwoleniami nie jest, co potwierdzają głosyinwestorów z drugiej strony stołu. Ale też na przykład nasz ewentualny kaszubski gazowy szejkanat,  to nie pola łupkowe w zapadłych stanach, gdzie liczba mieszkańców na kilometr kwadratowy jest nawet kilkunastokrotnie mniejsza.

John Donald (Energy Director, Charles Taylor
Loss Adjusting, Londyn)
.  Zdecydowanym optymizm co do konieczności i niepowtarzalnej okazji wydobycia gazu łupkowego
także w Europie, nie ma od tego ucieczki, natomiast ryzyk ważnych z wydobywczym procederem wcale nie brakuje. Ergo: nie brakuje więc okazji i szans dla zarobienia  ubezpieczeniowych premii. Największe ryzyko jest związane z niewłaściwych zabezpieczeniem („casingiem”) kilometrowych „przewodów” wydobywczych, co może doprowadzić do kontaminacji wód
gruntowych, to jednak szkód związanych akurat z tym zakresem prac jest – znowu amerykański benchmark – stosunkowo niewiele.
Awarie różnych maszyn i urządzeń na powierzchni i przy intensywnym transporcie towarzyszącym naziemnym operacjom,
bo wydobycie gazu łupkowego to, po wierceniu, wielkie pompowanie. Przykładowo jeden „pumping unit” to koszt rzędu 1,3 miliona dolarów, a przy każdym otworze potrzeba
ich 5-6 . Jeżeli to pomnożymy przez setki odwiertów, dodamy wielomilionowe koszty operacyjne  na każdym „polu
łupkowym” to już widzimy jaka jest skala ryzyka i premia ubezpieczeniowa do zebrania też. Do tego dochodzą tradycyjne pożary, wybuchy, wypadki przy transporcie, a i roszczeń okolicznych obywateli może nie zabraknąć. Typowy jest
choćby spadek cen gruntów wokół miejsc wydobycia, bo trzeba to powiedzieć, krajobraz zmienia się poważnie.
Alesco Risk Management Services z
Londynu
– zgodnie z ideą Enterprise Risk Management, czyli całościowego zarządzania ryzykiem podsumowali i zebrali różnorodne ryzyka, które występują w okolicy gazu łupkowego. Bo oczywiście ubezpieczenia to klucz do bezpiecznej eksploracji łupków, ale oczywiście nie klucz jedyny. Szczególnie, że nie
brakuje wyłączeń odpowiedzialności, na co również zwracali wszyscy prelegenci.
Pat Millner (syndykat Navigators, Lloyds, London),  łupkowy underwriting, mnóstwo wiedzy w materiałach 🙂
Panel dyskusyjny na podsumowanie (mówcy plus między unnymi polscy eksploratorzy Lotos i Orlen):
Temat wymaga dalszej dyskusji, a na pewno sensowych działań naszych najwyższych Czynników, bo póki co nie za bardzo na przykład wiadomo, jak wysoko opodatkowane byłoby wydobycie gazów łupkowych. A niepewność, która się wokół łupków wytwarza powoduje ostatnio odpływ części koncesjonariuszy.
Krótko: super impreza, mnóstwo wiedzy, świetne materiały, dobry mniam-mniam. Brawo Lloyds.

Ryzyko wydobycia gazu
KLIKNIJ I ZOBACZ !

 

Ryzyko wydobycia gazu Ryzyko wydobycia gazu Ryzyko wydobycia gazu

Dyskutujemy o zarządzaniu ryzykiem w Polskim Instytucie Dyrektorów (01.09 Warszawa)

0
o zarządzaniu ryzykiem

Już 1 września Wasz Redaktor Naczelny będzie dyskutował na forum szacownego i renomowanego Polskiego Instytutu Dyrektorów o niedawno opublikowanych przez Komisję Nadzoru Finansowego i już gorąco dyskutowanych “Zasadach Ładu Korporacyjnego dla Instytucji Nadzorowanych”.
Więcej informacji o tym niezwykle interesująco zapowiadającym się evencie znajdziecie na stronie PID (link). 
W “Zasadach” znalazło się to-i-owo o zarządzaniu ryzykiem (całe szczęście, bo wiadomo, że to fundament Corporate Governance) i w szczególności (ale nie tylko) będziemy chcieli swoje zdanie w temacie wypowiedzieć.
Dodamy przy okazji up-dajtując, że w Polskim Instytucie Dyrektorów nastąpiła niedawno zmiana prezydencji; ustąpił Pan Prezes Nartowski, człowiek legenda i znakomity mówca (którego na pewno usłyszymy jeszcze nieraz) a…. zawsze możecie poczytać na www.andrzejnartowski.pl
Nowym Prezesem PID-u z ładunkiem nowych pomysłów zajęła dysponująca bardzo szerokim doświadczeniem biznesowym prawnik, Pani Beata Binek.

W imieniu całej Redakcji Ryzykonomii nowy Zarząd PID-a i całą załogę Instytutu pozdrawiamy i życzymy “Naj” w szerzeniu idei wciąż u nas przecież niedostatecznie docenianego Korpo Ładu i zarządzania ryzykiem przy okazji też !!!

ps.
Już w kolejnym numerze Gazety Ubezpieczeniowej nasz artykuł na temat zarządzania ryzykiem w “Zasadach” KNF …czytajcie !

o zarządzaniu ryzykiem

o zarządzaniu ryzykiem, o zarządzaniu ryzykiem, o zarządzaniu ryzykiem

Martwa cisza Hausnera gospodarczo

0
Martwa cisza
Święta, święta, święta i po,  i już mamy początek nowego posta odfajkowany, już też nowa książka Ryzykonomii czeka na rzucenie na rynek wydawniczy, póki zaś co porelacjonujemy.
Parę dni temu mieliśmy okazje przysłuchiwać się przed smacznym biznes śniadaniem  wypowiedziom prof. Hausnera i p. dr Gronickiego, znanych ministrów onegdaj i znane postacie ekonomii polskiej nieustannie. O koncepcjach a raczej spostrzeżeniach  prof. Hausnera już wcześniej pisaliśmy ….

http://www.ryzykonomia.pl/2012/03/w-dryfie-bez-mapy-ryzyka.html
na łamach Ryzykonomii, śniadanie, było w podobnym tonie,  ale co na najbardziej uderzyło, to martwa cisza (dead calm) która zapanowała po wypowiedziach Hausnera wśród zgromadzonych przedsiębiorców i menadżerów po prelekcji.
Mamy takie, i nie tylko my wrażenie , że COŚ naokoło narasta, pytanie tylko kiedy i w jakim kierunku, smętne tu mamy jednak oczekiwania i co do reformatorów i reformatorów reformatorów bo wszyscy jakoś nam się dziwnie wydają znajomi i mam wrażenie, że choćby i po raz siódmy i ósmy próbowali i tak wyjdzie – jak zawsze. Ale może i o to chodzi.
Nie popadajmy jednak w pesymizm, bo ciągle tylko narzekamy, a jest przecież git, no i mieliśmy i wojnę i zabory i grunwald nie do końca był wygrany i popiela myszy gryzły więc nie przesadzajmy z tym przyspieszaniem, ciągle jest jeszcze czas na modernizację, dopiero 23 lata modernizujemy.

Póki co poniżej przytaczamy telegraficzny w właściwie klawiaturko-smartfonowy zapis z wydarzenia.

========================

Bez zmian będziemy pełzać
Kryzys
To nie jest typowy kryzys
okresu powojennego Bedzie trwał znacznie dłużej
Potężna reakcją handlu
światowego indeksy frachtów itp.
Pkb niższy niż przed
kryzysem
Pokrycie aktywów w
postaci instrumentów finansowych nie mających ukrycia w realu
Znaczenie – dla polski
niski popyt zewnętrzny
Wzrost ppolskiej
gospodarki
Co osiągnąć w krotkim,
średnim i długim okresie ?
Martwa cisza

 

STRATEGIA!!!! JAKA?!
Pobudzić
przedsiębiorczość
Przy wysokim wzroście nie
naprawiono gospodarki
W Polsce nie ma
znaczących nierównowagi makro
Największy problem na
rynku pracy, bezrobocie
Impuls monetarną da tylko
krótki impuls
Jakie instrument
szybkiego reagowania
Analizowanie zagrożenia
upadłością firm, są dobre krótkoterminowe analizy
Nikt się tym nie
interesuje…
Średnioterminowe….
Edukacja
Związki zawodowe
Szkolnictwo zawodowe
upadło
Mamy dyplomy nie
umiejętności
Dowcip: „Ja się boję
pójść do lekarza patrząc jakim jestem inżynierem…”
Oczywiste oczywistości
(przyp. Redakcji )
Długi okres:
Do tej pory
konkurencyjność:
– z napływu kapitału
portfelowego – potrzebnego do obsługi długu
– niskiego opłacania
wydajności pracy
– innowacji prostej zakup
maszyn
– duże zasoby pracy o
wysokich kwalifikacjach
Dalszy rozwój w ten
sposób nie jest możliwy
Gdzie dyfuzja kreatywna
(brzmi nieźle, co to – przyp. Red)
Wypłacanie się bazie
wyborczej
Nie da się dalej zadłużać
Ekspansja handlową na
wschód jest konieczną bo w EU nie ma wzrostu
Nie ma w Polsce suwerennej
myśli strategicznej (ani żadnej innej)
Fundusze unijne droga do
epoki gierkowskiej – jak potem utrzymać te inwestycje ?
Udział inwestycji
prywatnych w PKB spada
Jak z przewag względnych
budować bezwzględne
Dziś  podążamy drogą Hiszpanii Portugalii  etc.
Bezsensowne wydawanie
funduszy unijnych np. na mało warte szkolenia
OFE jako motor rozwoju
przez obligacje infrastrukturalne
Nie likwidować
Strategia rozwoju kraju…
etc.
Martwa cisza…. (przy. Red)

Pomiar uniwersalny Douglasa W. Hubbarda 25 czerwca w Warszawie

1
pomiar uniwersalny
Pomiar uniwersalny Hubbarda.

Mierzyć, czy nie mierzyć ryzyko oto jest pytanie stawiane przed zarządzającymi ryzykiem, stawiane jakże często i zupełnie nadaremnie. Oczywiście, że mierzyć, kiedy tylko można ! Ale…kiedy właściwie można?
Douglas W. Hubbard, którego będziecie mieli okazję spotkać 25 czerwca w Warszawie na seminarium pt. “Pomiar uniwersalny” uważa zdaje się, że mierzyć można wszystko, bo inaczej słabe to zarządzanie ryzykiem, niemierzalne.

Rzadko nam się zdarza na Ryzykonomii taka wprost reklama, ale uważamy, że temat jest arcyciekawy i sam prelegent, skądinąd znany na świecie i warty wysłuchania. Szczerze mówiąc jego książek jeszcze nie przeczytaliśmy, choć mamy już jedną “na tapecie” i z tego co widzimy Hubbard wypunktowywowuje słabe strony dzisiejszego zarządzania ryzykiem, w tym powszechną (i tu zgadzamy się 10/10) wywołaną dziwną niechęcią i chyba też lenistwem intelektualnym niewiarę w
możliwość kwantyfikacji głównego bohatera. I ja skromnie nawołuję swoich słuchaczy, studentów i klientów: “jeżeli tylko macie Dane, a jakże często macie,  używajcie ich, mierzcie co tylko jest do zmierzenia” Niestety, z tego co doświadczam organizacje często bezwiednie rezygnują z mierzenia, bo to skądinąd wymaga sił i środków i wiedzy, a my byśmy chcieli rach-ciach, skrobnąć tanio kolorową mapkę i załatwione…

Hubbard stawia między innymi pytanie, bardzo dobre naszym zdaniem: “Skąd wiecie, że wasza metoda oceny ryzyka działa?”. Skąd wiecie, że wasze zarządzanie ryzykiem działa? Jak to oceniacie?”  I zdaje bardzo sensownie, bo bez empirycznej analizy trafności naszych założeń wyniki będą zupełnie bezwartościowe.
Pomiar uniwersalny…Failure of risk manadżment… Jak temu zapobiec mierząc niemierzalne? Posłuchajmy Hubbarda !
http://www.pomiaruniwersalny.pl/

Export import ryzyko

0
eksport import ryzyko
Gazeta Ubezpieczeniowa 14(8344) z 7 kwietnia 2015
„Najlepsze banany są z Białorusi”. Choćby taki bon mot, oddający niektóre tylko wyzwania dotyczące przecież nie tylko zarządzania ryzykiem, stojące przed polskimi eksporterami można było usłyszeć podczas jednej z wielu dyskusji na X-ej, a więc jubileuszowej konferencji Country Risk zorganizowanej przez Coface Polska. Grupa Coface to jak wiadomo jeden z światowych liderów w zakresie oceny ryzyka, ubezpieczania należności, faktoringu i windykacji, znana dobrze wielu polskim importerom i eksporterom. Export import ryzyko….

Konferencja Coface, pod retorycznym zapytaniem „Czy eksport ma szanse pomóc polskiej gospodarce?”  była w szczególności poświęcona ryzykom związanym z handlem zagranicznym. Jak zauważył otwierający Konferencję Prezes Zarządu Coface w Polsce Jarosław Jaworski eksport to silnik, który napędza Polską gospodarkę i ważne jest zarówno zwiększanie jego obrotów, jak i dbanie o to, by działał on jak najsprawniej. Bo ryzyk nie brakuje, czasy mamy „ciekawe”, i to szczególnie dla handlu zagranicznego. Ceny surowców utrzymują się na rekordowo niskich poziomach, strefa euro odnotowuje niski 0,9 % wzrost w roku 2014, a w 2015 jak szacują analitycy Coface ma być to zaledwie 1,3 %. Do tego widmo deflacji, wreszcie nieprzewidywalne ryzyka polityczne na Ukrainie.

Oczywiście dla eksportera to kluczowe ryzyka systematyczne, mające wpływ na opłacalność eksportu i dlatego już pierwsze z wystąpień, Grzegorza Sielewicza, Głównego Ekonomisty Coface w Europie Centralnej w szczegółach analizowało kondycję najważniejszych gospodarczych graczy, tych wygranych i przegranych. Poczynając od rozpędzającej się gospodarki USA, która jest kluczowa dla globalnego wzrostu, przez zmienną w „osiągach” strefę euro. W tym pełzającą gospodarkę Francji, najważniejsze dla polskich eksporterów solidne jak zawsze, choć może nie błyskotliwe wzrostowo Niemcy z malejąca liczbą upadłości i rosnącym popytem konsumpcyjnym. Oczywiście dla globalnego handlu zagranicznego niezmiernie ważne są Chiny, będące „wzrostowym” obiektem zazdrości z 7% rozpędem, choć ufundowanym na niezbyt stabilnych inwestycyjnych fundamentach.

Po tym makroekonomicznym wystąpieniu głos zabrała Wiceminister Gospodarki Ilona Antoniszyn-Klik, która uświadomiła obecnych, jakie działania w obszarze promocji polskiego eksportu
podejmuje polski rząd. A jest to 15 programów branżowych i 300 milinów złotych wydanych na promocję polskich produktów. Pani Minister deklarowała, że programów wsparcia polskiego eksportu będzie jeszcze więcej, nawet tak na pierwszy rzut oka egzotycznych jak „Go Arctica”, ale przecież kryzys ukraiński nauczył już eksporterów, że nie należy wkładać wszystkie jabłek do jednego koszyka. Jednym z intrygujących elementów tego wystąpienia była również uwaga, że Polska powinna poszukiwać równowagi polityka-handel, choćby w obszarze praw człowieka, aby nie rezygnować z możliwości wchodzenia na niektóre rynki; tak robią inni gracze w eksportowym biznesie.
Następnie miejsce na mównicy zajął Olgierd Meysztowicz, Prezes Zarządu grupy Polindus Laktopol, obecnej z przetworami od najlepszej (jak każdy wie) polskiej krowy, już nie tylko na rynkach europejskich, ale łącznie w 25 krajach świata. Pan Prezes na równi z ubezpieczeniową ochroną należności eksportowych stawia na solidną znajomość zagranicznych partnerów i lokalnych specyfik, także ludzkich. Wskazywał, że szansą do rozwoju eksportu polskich firm jest migracja wartości w kierunku produkcji o wyższej wartości dodanej. Nakłady na rozwój, a w efekcie ulepszanie produktu mają wpływ na zmniejszenie ryzyka wypchniecie z rynku przez konkurencję, także w branży spożywczej; bo nie ma zysku bez ryzyka.

Wystąpienia na Coface Country Risk  przeplatane były panelami dyskusyjnymi, z tematem przewodnim “export import ryzyko” z których pierwszy koncentrowała się na „hamulcach” i sposobach stymulacji polskiego eksportu. Wywiązała się tu między innymi ciekawa dyskusja pomiędzy Andrzejem Zbuckim z grupy Lotos i Przemysławem Kwietniem z X-Trade Brokers dotycząca szans i zagrożeń związanych z udziałem agend rządowych w promocji eksportu (na przykład kwestii wyboru, kogo promować), choć w zasadzie wszyscy dyskutanci byli zgodni, że promować trzeba, tak robią wszyscy na świecie. Uwagę panelistów zajęła również kwestia wykorzystania instrumentów zabezpieczających ryzyko kursowe i ryzyk z tym związanych, co przecież parę lat temu z marnym dla siebie rezultatem „przećwiczyli” liczni rodzimi przedsiębiorcy.
eksport import ryzykoPo przerwie na dyskusje kuluarowe analizy nie-równowagi makro

ekonomicznych dokonał Jakub Borowski z Credit Agricole, Czonek Rady Gospodarczej przy Premierze analizując szczegółowo sytuację w kluczowych dla eksportu obszarach: płynności, rynków walutowych, rynku pracy, upadłości przedsiębiorstw. Punktem odniesienia tej analizy była zmieniająca się nieustannie sytuacja Lewiatan, także doradzająca Premierowi, w ciekawej formule ala’ media społecznościowe przedstawiła wyniki dorocznych badań polskich MSP, oczywiście z szczególnym uwzględnieniem eksportu. Jedna z bardziej intrygujących informacji była taka, że około połowa małych eksporterów w ogóle nie korzysta z finansowania zewnętrznego. Niestety nie jest to zbyt pro wzrostowa informacja i świadczy chyba o pewnej wzajemnej, trwałej wbrew licznym deklaracjom awersji małych przedsiębiorców i banków.

w strefie euro. Zresztą kwestia ewentualnego przystąpienia Polski do strefy euro była tematem, który pojawiał się wielokrotnie w trakcie konferencji. Kolejny mówca, Małgorzata Starczewska – Krzysztoszek z Konfederacji

Wreszcie, prawie już na zakończenie Jolanta Łykowska z zarządu Oceanic, znanego producenta kosmetyków pokazała zebranym w trakcie zajmującej prezentacji, jak praktycznie zarządzać ryzykiem płynności związanym z kredytowaniem nabywców i zarządzaniem należnościami. Podkreśliła również znaczenie relacji ryzyko – budowanie wartości firmy, bo dziś oczywiście określanie celów biznesowych w mocno przecież „księgowej” kategorii zysku to za mało. Dotyczy to każdego biznesu, także ubezpieczeniowego: liczy się jakość, zadowolenie klientów, reputacja, wartość dodana produktu i wiele innych czynników; nie ma budowania wartości bez ryzyka.
Na zakończenie odbył się panel poświęcony wykorzystaniu zarządzaniu ryzykiem przez polskich przedsiębiorców z udziałem prelegentów, do których dołączył Marcin Siwa Dyrektor ds. Oceny Ryzyka Coface i niżej podpisany. Redaktor Robert Stanilewicz z TVN 24 Biznes i Świat, który dynamicznie prowadził konferencję i tym razem zadawał prowokacyjne pytanie: czy jest biznes bez ryzyka?

Export import ryzyko… Ta relacja to oczywiście za mało, aby oddać wszystkie treści i wrażenia z tego niezwykle ciekawego wydarzenia poświęconego ryzyku. Ale jest jeszcze jedna dobra wiadomość: całą konferencję można prześledzić na video, choć już archiwalnie na stronach Coface oraz na portalu You Tube.

Export import ryzyko…