Konferencje

Home Konferencje

Konferencja POLRISK IX-ta

0
konferencja

Wczoraj 08 grudnia w części konferencyjnej warszawskiego klubu Blue Cactus odbyła się kolejna IX Konferencja Stowarzyszenie POLRISK. I ja tam byłem, bo jak zapewne Czytelnik pamięta od kilku lat pełnię funkcję Wiceprezesa tej renomowanej, branżowej organizacji non-profit.

Konferencja składała się z części oficjalnej i świątecznego dinneru.Cześć oficjalna miała charakter roboczej dyskusji, wymiany poglądów pomiędzy menadżerami ryzyka, praktykami. A jej początkiem było szereg stanowisk dotyczących zarzadzania ryzykiem, które wkrótce sukcesywnie będzie prezentowało opinii publicznej stowarzyszenie polskich menadżerów ryzyka.
Stanowiska dotyczyć będą miedzy innymi roli i znaczenia zarzadzania ryzykiem we współczesnej a przede wszystkim polskiej organizacji, relacji do innych ważnych funkcji zarządczych w organizacji, ubezpieczeń, regulacji i nie tylko.

Konferencja POLRISK powtórzyła z sukcesem już raz przećwiczoną na spotkaniach stowarzyszenia formułę praktycznego round table praktyków. Round table czyli wymiana poglądów i doświadczeń przy okrągłym stole, często gorąca ale zawsze rzeczowa wymiana poglądów profesjonalistów. Jest to skądinąd, jak czytamy w zagranicznej prasie branżowej, popularna i efewktywna metoda wymiany poglądów w biznesie (i nie tylko), w ten sposób dowiecie się „jak jest” a nie jak według podręczników „powinno czy “mogłoby być”.

Dołącz do 513 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w formularzu subskrybcji dla potrzeb niezbędnych do wysyłki Newslettera Ryzykonomii (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 roku o Ochronie Danych Osobowych; tekst jednolity: Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).

Przyznam z satysfakcja, że jestem bardzo zbudowany jakością i profesjonalizmem dyskusji, która odbyła się na IX Konferencji i innej nie można było się zresztą spodziewać po członkach menadżerach Zrzeszonych w POLRISK, którzy uczestniczyli w konferencji.

Można się było dowiedzieć bardzo dużo o różnych aspektach zarzadzania ryzkiem, o których nie wyczytacie w podręcznikach ani nie zobaczycie na, z natury rzeczy mających charakter monologu konferencyjnych prezentacjach.

Wieczorem po części roboczej i krótkiej przerwie spotkaliśmy się na dorocznym dinnerze w warszawskim, ale tez meksykańskim Blue Cactusie. A jakże, była cześć oficjalna z wręczaniem certyfikatów, dyplomów i wyróżnień oraz…. dalszy ciąg dyskusji oficjalnych, nieoficjalnych, po prostu koleżeńskich o tym, co w ryzykownym biznesie piszczy, jaki był odchodzący rok i co nas czeka w kolejnym 2016.

Bardzo miły, przeciągający się do późnych godzin wieczornych networking zakończył to niezwykle udane wydarzenie.

Na zdęciu tytułowym Autor skromnie zafrasowany wielowątkowością poruszanych zagadnień. 

 

Anty fraud

0
anty fraud
VI Kongres

1Fraudy, czyli wszelkiej maści oszustwa, wyłudzenia i naciągania i te cyber, i te w realu, mają się dobrze. Taki wniosek można wyciągnąć na podsumowanie VI Kongresu Antyfraudowego, zorganizowanego przez Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce (KPF), który odbył się w Warszawie 15 października tego

Jedziemy dalej!

0
podróże

Uff !!! Pierwsze koty za płoty ! Jeteśmy już na nowej platformie, która daje Redakcji Ryzykonomii nowe możliwości. Czytelnicy mogą już zobaczyć zaczątki nowego wyglądu bloga, ale z pewnością nie jest on docelowy.
Będziemy zmieniać nasz portal o zarządzaniu ryzykiem dalej, więc prosimy lajkujcie nas (na Facebooku już ponad 340 obserwujących i rośnie), polecajcie,  przede wszystkim czytajcie i czekajcie bo… już za chwilę kolejne odsłony RYZYKONOMI jedynego takiego bloga o zarządzaniu ryzykiem między Odrą a Dorohuskiem

Fotoblog z GPW, wkrótce Koźmiński

0
fotoblog

fotoblogFotoblog Ryzykonomii.

W poprzednim poście donosiliśmy o naszym lipcowym wystąpieniu na warszawskiej GPW, dziś dla ilustracji kilka roboczych ujęć z wydarzenia wykonanych przez zaprzyjaźnionego obserwatora. Dodam, że zdarzenie było również rejestrowane dla uczestników projektu edukacyjnego realizowanego przez Polski Instytut Dyrektorów pod egidą Ministerstwa Skarbu Państwa

fotoblog

 fotoblogFotoblog dzisiaj…
…a śpieszymy również przypomnieć, że już niedługo bo 17 września będziemy mówić o zarządzaniu ryzykiem w kontekście Strategicznego Wywiadu Biznesowego (Strategic and Competitive Business Intelligence) na najbardziej renomowanej polskiej uczelni biznesowej, Akademii Leona Koźmińskiego podczas I Forum Strategicznego Wywiadu Biznesowego, z którego programem, także aby wziąć udział może się Czytelnik zapoznać pod linkiem tutaj

 

Rada Nadzorcza a ryzyko

0
Rada Nadzorcza

Co by nie mówić o wdrażaniu zarządzania ryzykiem w spółkach dużych i małych, to bez wątpienia kluczowym i „najwyższym” użytkownikiem informacji o ryzyku biznesowym pozostaje rada nadzorcza. A przynajmniej tak powinno być, więc … Pozostaje tylko pytanie: czy rady polskich spółek o tym wiedzą?

I bez wątpienia, to konieczność nieustannego oświecania polskich rad w tematyce ładu korporacyjnego przyświeca Ministerstwu Skarbu Państwa w patronowaniu i wsparciu cyklowi prelekcji organizowanych przez Polski Instytut Dyrektorów dla członków rad nadzorczych SSP, pod jakże ambitnym tytułem „Profesjonalna Rada Nadzorcza” odbywanych na gościnnym parkiecie i przy aktywnym wsparciu warszawskiej GPW.

Rady nadzorcze SSP powinny być profesjonalne oczywiście. Szczególnie, że to często największe polskie spółki. Jak z tym profesjonalizmem rad jest każdy można sam ocenić, ale na pewno na szlifowanie wiedzy przez pilnych ich członków czasu nigdy za mało. A, że jak ktoś ładnie to ujął ład korporacyjny to klej, który scala organizację, a zarządzanie ryzykiem nadaje tej organizacji odporności, to każda rada nadzorcza z przyczyn nie tylko „profesjonalnych”, ale i czysto zgodnościowo-regulacyjnych w zarządzaniu ryzykiem musi po prostu uczestniczyć. Już nikt nie może też zlekceważyć faktu, że i w naszych, rozproszonych i wciąż dość niespójnych regulacjach dotyczących spółek kapitałowych i  podmiotów regulowanych (w tym ubezpieczeniowych) można bardzo wyraźnie dostrzec imperatyw zarządzania ryzykiem.

Z punktu widzenia rad nadzorczych za kamyk milowy w obszarze ryzykonomii można uważać wprowadzenie obowiązku powoływania komitetów audytu, których jednym z głównych zadań ma być, jak mówi Ustawa, „monitorowanie skuteczności systemów kontroli wewnętrznej, audytu wewnętrznego oraz zarządzania ryzykiem”. Jak wiadomo skądinąd spółki ochoczo korzystają z ustawowych „furtek” i komitetów nie powołują. A że i sam przepis wprost o „monitorowaniu” więcej nie mówi, spółki zarządzają ryzykiem jak mogą, chcą i można odnieść wrażenie, po prostu potrafią.
Drugim, oprócz ustawowego, ale co najmniej równie ważnym obszarem „odgórnego wymuszania” zarządzania ryzykiem korporacyjnym są rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego, w tym komentowana szeroko na łamach GU rekomendacja dotycząca ładu korporacyjnego. Nie wspominamy tu już całego dorobku Solvency i Bazylei, przecież fundamentalnie nakierowanego na zarządzanie ryzykiem, bo dotyczy on sektora finansowego, a nie spółek „w ogóle”, także przeróżnych „branżowo” SSP.

Rada Nadzorcza to klucz do zarzadzania. Dziś chyba można więc zaryzykować twierdzenie, że chęć do zarządzania ryzykiem i u naszych regulatorów i zarządzających i nadzorujących podmioty generalnie jest, ale jak to zwykle bywa „im dalej w las, tym więcej drzew”. Mamy zadekretowaną obecność zarządzania ryzykiem i w ustawach i w rekomendacjach regulatora, i w praktykach (dobrych) giełdowych. Ale, wciąż mogą się pytać członkowie rad nadzorczych zachęceni do wspomnianego „monitorowania” zarządzania ryzkiem: co właściwie i jak mają monitorować i co właściwie owo monitorowanie znaczy?
Pytanie jest na rzeczy, bo choćby wspomniane Dobre Praktyki GPW mówią o konieczności dorocznego, przedstawiania walnym zgromadzeniom spółek opinii rady o funkcjonowaniu systemu zarządzania ryzykiem. To już jest bardzo konkretne wyzwanie dla nadzorujących którzy, tu trzeba sobie jasno powiedzieć, w samym zarządzaniu ryzykiem nie uczestniczą, bo przecież wszelkie zarządzanie rolą  zarządów jest. A jak zarządy ryzykiem nie zarządzają, albo zarządzają niesystematycznie, to i opinie nadzorujących mogą być mało wartościowe, dotyczy to zresztą nie tylko zarządzania ryzykiem.

W sumie, jak to często u nas bywa, zadania rad w zakresie zarządzania ryzykiem nie powinny być aż tak wielkim wyzwaniem, bo przecież nie brak na świecie wzorców do kopiowania, wykorzystania i doskonalenia. Wystarczy wymienić tu dorobek rozwiniętych gospodarek, choćby regulacje brytyjskiej Financial Reporting Council sprawiają wrażenie przemyślanych i po prostu zrozumiale napisanych. Dlatego dobre praktyki, także nasze, choć raczej wciąż zagraniczne, to wartościowy punkt odniesienia, żeby pokazać zarządzającym i nadzorującym rodzime spółki, dokąd rozwój całego ładu korporacyjnego, w tym zarządzania ryzykiem podąża i jakie rozwiązania już pukają do naszych drzwi.

Oczywiście ryzykonomicznych tematów, które polskie rady nadzorcze, nie tylko SSP muszą w obszarze zarządzania ryzykiem zgłębić jest bez liku, a w ramach wspomnianego cyklu MSP znalazł się moduł pod tytułem „Rada nadzorcza w procesie zarządzania ryzykiem istotnym dla spółki”.
A o zarządzaniu ryzykiem, dla uzupełnienia dodamy, mówił tam do wszystkich zainteresowanych zarządzaniem ryzykiem, skromnie niżej podpisany.

W samo popołudnie: POLRISK, Warszawa 11.06.15

0

Polrisk konferuje

POLRISK konferuje.

Jak zapewne co najmniej część z części, co najmniej stałych (tak, tak trochę to skomplikowane, prawda, ale dajcie też Autorowi trochę przyjemności z pisania) P.T. Czytelników Ryzykonomii zauważyła, od dłuższego czasu osobiście ulegamy dość niemodnej u nas modzie na tak zwany onegdaj “czyn społeczny” propagując wszem i wobec konieczność Zarządzania Ryzykiem przez duże „ZR”- w korporacji, polskim przedsiębiorstwie, u publicznych i w ogóle gdzie się da.

No więc po tym, przyznajemy dość zawiłym wstępie (któż zrozumie, jakimi drogami potrafi iść licentia poetika w danym dniu, godzinie i powiewie weekendowego wietrzyka) śpieszymy donieść, że w miniony czwartek odbyło się walne zgromadzenie Stowarzyszenia POLRISK, na którym zostaliśmy z dumą wybrani na kolejną kadencję Członka Zarządu tej ważnej i jakże pożytecznej organizacji polskich menadżerów ryzyka.

Nie wchodząc w różne organizacyjno techniczne szczegóły tego wydarzenia (zatwierdzenia, skwitowania, czytania etcetera) i zgrabnie podsumowując głosy z dyskusji przybyłych Działaczy, których nie mylić proszę z “działaczami” znanymi skądinąd, stanowczo zachęcamy i przecież nie po raz pierwszy do udziału w pracach i eventach POLRISKU, bo… jeżeli chcecie poznać najnowsze trendy w zarządzaniu ryzykiem to gdzie?

(Nawiasem mówiąc, to zresztą jest wielki dla mnie i niezgłębiony rodzimy fenomen, o jak wielu
ekspertach od zarządzania ryzykiem (i zresztą od “czegoinnego” też) czytam ciągle i jak niewielu ich spotykam przy okazji różnych eventów, konferencji, dyskusji, które… przecież bardzo często organizuje właśnie POLRISK).

Zawsze uważałem, że żeby zasłużyć na miano eksperta „w czymś” trzeba tym “czymś” się interesować czytać, pisać i przede wszystkim spotykać się z innymi ekspertami od tego “czegoś”, aby dzielić się dobrymi i złymi (też, oczywiście!) praktykami.
No, ale potem przecież w kraju tak wielkich osobliwości potrafi organ kontroli naczelnej napisać czarnonabiałym, że brakuje u nas ekspertów od zarządzania ryzykiem…

POLRISK konferuje…ale, żeby jeszcze POLRISK poreklamować, skoro tego posta Stowarzyszeniu Zarządzania Ryzykiem poświęcam, to zaraz uspokajam, że marne te 250 zetów które zapłacicie na składki, wielokrotnie (sic) zwróci się wam w różnych benefitach: udziałach w darmowych eventach, półdarmowych konferencjach, dostaniach ciekawych materiałów, wymianach poglądów z ludźmi z branży z całego świata, jak choćby ostatnio super prezentacja Julii Graham (prezes FERMA, menadżer ryzyka z DLA Piper) gdzie można było dostać za friko głośne “Roads to Ruins” za ca. 150 funciaków, oraz wielu innych super okazjach spotkania z wartych spotkania ludźmi nie tylko dlatego, że interesuje ich zarządzanie ryzykiem, czy pisanie blogów…

Pomiar uniwersalny Douglasa W. Hubbarda 25 czerwca w Warszawie

1
pomiar uniwersalny
Pomiar uniwersalny Hubbarda.

Mierzyć, czy nie mierzyć ryzyko oto jest pytanie stawiane przed zarządzającymi ryzykiem, stawiane jakże często i zupełnie nadaremnie. Oczywiście, że mierzyć, kiedy tylko można ! Ale…kiedy właściwie można?
Douglas W. Hubbard, którego będziecie mieli okazję spotkać 25 czerwca w Warszawie na seminarium pt. “Pomiar uniwersalny” uważa zdaje się, że mierzyć można wszystko, bo inaczej słabe to zarządzanie ryzykiem, niemierzalne.

Rzadko nam się zdarza na Ryzykonomii taka wprost reklama, ale uważamy, że temat jest arcyciekawy i sam prelegent, skądinąd znany na świecie i warty wysłuchania. Szczerze mówiąc jego książek jeszcze nie przeczytaliśmy, choć mamy już jedną “na tapecie” i z tego co widzimy Hubbard wypunktowywowuje słabe strony dzisiejszego zarządzania ryzykiem, w tym powszechną (i tu zgadzamy się 10/10) wywołaną dziwną niechęcią i chyba też lenistwem intelektualnym niewiarę w
możliwość kwantyfikacji głównego bohatera. I ja skromnie nawołuję swoich słuchaczy, studentów i klientów: “jeżeli tylko macie Dane, a jakże często macie,  używajcie ich, mierzcie co tylko jest do zmierzenia” Niestety, z tego co doświadczam organizacje często bezwiednie rezygnują z mierzenia, bo to skądinąd wymaga sił i środków i wiedzy, a my byśmy chcieli rach-ciach, skrobnąć tanio kolorową mapkę i załatwione…

Hubbard stawia między innymi pytanie, bardzo dobre naszym zdaniem: “Skąd wiecie, że wasza metoda oceny ryzyka działa?”. Skąd wiecie, że wasze zarządzanie ryzykiem działa? Jak to oceniacie?”  I zdaje bardzo sensownie, bo bez empirycznej analizy trafności naszych założeń wyniki będą zupełnie bezwartościowe.
Pomiar uniwersalny…Failure of risk manadżment… Jak temu zapobiec mierząc niemierzalne? Posłuchajmy Hubbarda !
http://www.pomiaruniwersalny.pl/

I Forum Strategicznego Wywiadu

1
forum strategicznego wywiadu

Forum Wywiadu Biznesowego wkrótce.

Tylko parę dni minęło od naszego udziału w Targach World Food Warsaw 2015, gdzie jako jeden z panelistów mówiliśmy o… zarządzaniu ryzykiem! No więc relację z eventu obiecujemy Czytelnikom za chwilę, ale póki co śpieszymy donieść, że już 17 września 2015 na renomowanym Koźminskim, na arcyciekawie zapowiadającym się Forum Strategicznego Wywiadu Biznesowego będziemy mówili o… zarządzaniu ryzykiem. No więc pełna Ryzyko – Mania, jak przekręcają niektórzy, ale bardzo dobrze, bo to kolejna okazja na spojrzenie na risk menadżment z zupełnie nowej strony.

Strategiczny Wywiad Biznesowy (SWB), po angielsku Strategic and Competitive Business Intelligence (SCBI), to stosunkowo nowe (u nas, bo gdzie indziej wcale nie tak nowe), ale niezwykle interesujące, także z punktu widzenia zarządzania ryzykiem zagadnienie.

SWB odkryłem, przyznaję z pewnym wstydem stosunkowo niedawno, a to za sprawą polskiego
SCIP (link) , rodzimego czapteru  globalnej organizacji “intelligentnych” (tak pamiętam funkcję “intelligence” spolszczali onegdaj polscy piloci broniący Wielkiej Brytanii, to nie moja licentia poetica), których zrzesza już tysiące na całym świecie.

SWB to etyczne (to ważne) i legalne zbieranie, przetwarzanie i analizowanie informacji biznesowych o rynku, partnerach biznesowych i konkurencji, których celem jest osiąganie celów biznesowych, i mam nadzieję eksperci w temacie, nie obruszą się na taką definicję.
“Ludzie od SWB” to jak rozumiem “biznesowi detektywi”, którzy z rozproszonych, często fragmentarycznych kawałków informacji próbują budować prognozy używane przy podejmowaniu taktycznych, ale przede wszystkim strategicznych decyzji organizacji.

No więc sprawa bardzo ważna, szczególnie duże organizacje, korporacje duże w temacie robią, powołują nawet dedykowane komórki SWB, nas oczywiście interesują związki SWB z zarządzaniem ryzykiem, dla którego oczywiście informacja jest kluczem, a szczególnie informacja o przyszłości.

Tak też zaplanowaliśmy temat naszego wystąpienia “Zarządzanie ryzykiem korporcyjnym a SWB. Synergie i ryzyka dla zarządzających”.

Forum Strategicznego Wywiadu, link do programu i całego Wydarzenia znajdzie Czytelnik tutaj, bądźcie bo warto !

http://www.kozminski.edu.pl/pl/konferencje/forum-strategicznego-wywiadu-biznesowego-swb/swb/program/

Export import ryzyko

0
eksport import ryzyko
Gazeta Ubezpieczeniowa 14(8344) z 7 kwietnia 2015
„Najlepsze banany są z Białorusi”. Choćby taki bon mot, oddający niektóre tylko wyzwania dotyczące przecież nie tylko zarządzania ryzykiem, stojące przed polskimi eksporterami można było usłyszeć podczas jednej z wielu dyskusji na X-ej, a więc jubileuszowej konferencji Country Risk zorganizowanej przez Coface Polska. Grupa Coface to jak wiadomo jeden z światowych liderów w zakresie oceny ryzyka, ubezpieczania należności, faktoringu i windykacji, znana dobrze wielu polskim importerom i eksporterom. Export import ryzyko….

Konferencja Coface, pod retorycznym zapytaniem „Czy eksport ma szanse pomóc polskiej gospodarce?”  była w szczególności poświęcona ryzykom związanym z handlem zagranicznym. Jak zauważył otwierający Konferencję Prezes Zarządu Coface w Polsce Jarosław Jaworski eksport to silnik, który napędza Polską gospodarkę i ważne jest zarówno zwiększanie jego obrotów, jak i dbanie o to, by działał on jak najsprawniej. Bo ryzyk nie brakuje, czasy mamy „ciekawe”, i to szczególnie dla handlu zagranicznego. Ceny surowców utrzymują się na rekordowo niskich poziomach, strefa euro odnotowuje niski 0,9 % wzrost w roku 2014, a w 2015 jak szacują analitycy Coface ma być to zaledwie 1,3 %. Do tego widmo deflacji, wreszcie nieprzewidywalne ryzyka polityczne na Ukrainie.

Oczywiście dla eksportera to kluczowe ryzyka systematyczne, mające wpływ na opłacalność eksportu i dlatego już pierwsze z wystąpień, Grzegorza Sielewicza, Głównego Ekonomisty Coface w Europie Centralnej w szczegółach analizowało kondycję najważniejszych gospodarczych graczy, tych wygranych i przegranych. Poczynając od rozpędzającej się gospodarki USA, która jest kluczowa dla globalnego wzrostu, przez zmienną w „osiągach” strefę euro. W tym pełzającą gospodarkę Francji, najważniejsze dla polskich eksporterów solidne jak zawsze, choć może nie błyskotliwe wzrostowo Niemcy z malejąca liczbą upadłości i rosnącym popytem konsumpcyjnym. Oczywiście dla globalnego handlu zagranicznego niezmiernie ważne są Chiny, będące „wzrostowym” obiektem zazdrości z 7% rozpędem, choć ufundowanym na niezbyt stabilnych inwestycyjnych fundamentach.

Po tym makroekonomicznym wystąpieniu głos zabrała Wiceminister Gospodarki Ilona Antoniszyn-Klik, która uświadomiła obecnych, jakie działania w obszarze promocji polskiego eksportu
podejmuje polski rząd. A jest to 15 programów branżowych i 300 milinów złotych wydanych na promocję polskich produktów. Pani Minister deklarowała, że programów wsparcia polskiego eksportu będzie jeszcze więcej, nawet tak na pierwszy rzut oka egzotycznych jak „Go Arctica”, ale przecież kryzys ukraiński nauczył już eksporterów, że nie należy wkładać wszystkie jabłek do jednego koszyka. Jednym z intrygujących elementów tego wystąpienia była również uwaga, że Polska powinna poszukiwać równowagi polityka-handel, choćby w obszarze praw człowieka, aby nie rezygnować z możliwości wchodzenia na niektóre rynki; tak robią inni gracze w eksportowym biznesie.
Następnie miejsce na mównicy zajął Olgierd Meysztowicz, Prezes Zarządu grupy Polindus Laktopol, obecnej z przetworami od najlepszej (jak każdy wie) polskiej krowy, już nie tylko na rynkach europejskich, ale łącznie w 25 krajach świata. Pan Prezes na równi z ubezpieczeniową ochroną należności eksportowych stawia na solidną znajomość zagranicznych partnerów i lokalnych specyfik, także ludzkich. Wskazywał, że szansą do rozwoju eksportu polskich firm jest migracja wartości w kierunku produkcji o wyższej wartości dodanej. Nakłady na rozwój, a w efekcie ulepszanie produktu mają wpływ na zmniejszenie ryzyka wypchniecie z rynku przez konkurencję, także w branży spożywczej; bo nie ma zysku bez ryzyka.

Wystąpienia na Coface Country Risk  przeplatane były panelami dyskusyjnymi, z tematem przewodnim “export import ryzyko” z których pierwszy koncentrowała się na „hamulcach” i sposobach stymulacji polskiego eksportu. Wywiązała się tu między innymi ciekawa dyskusja pomiędzy Andrzejem Zbuckim z grupy Lotos i Przemysławem Kwietniem z X-Trade Brokers dotycząca szans i zagrożeń związanych z udziałem agend rządowych w promocji eksportu (na przykład kwestii wyboru, kogo promować), choć w zasadzie wszyscy dyskutanci byli zgodni, że promować trzeba, tak robią wszyscy na świecie. Uwagę panelistów zajęła również kwestia wykorzystania instrumentów zabezpieczających ryzyko kursowe i ryzyk z tym związanych, co przecież parę lat temu z marnym dla siebie rezultatem „przećwiczyli” liczni rodzimi przedsiębiorcy.
eksport import ryzykoPo przerwie na dyskusje kuluarowe analizy nie-równowagi makro

ekonomicznych dokonał Jakub Borowski z Credit Agricole, Czonek Rady Gospodarczej przy Premierze analizując szczegółowo sytuację w kluczowych dla eksportu obszarach: płynności, rynków walutowych, rynku pracy, upadłości przedsiębiorstw. Punktem odniesienia tej analizy była zmieniająca się nieustannie sytuacja Lewiatan, także doradzająca Premierowi, w ciekawej formule ala’ media społecznościowe przedstawiła wyniki dorocznych badań polskich MSP, oczywiście z szczególnym uwzględnieniem eksportu. Jedna z bardziej intrygujących informacji była taka, że około połowa małych eksporterów w ogóle nie korzysta z finansowania zewnętrznego. Niestety nie jest to zbyt pro wzrostowa informacja i świadczy chyba o pewnej wzajemnej, trwałej wbrew licznym deklaracjom awersji małych przedsiębiorców i banków.

w strefie euro. Zresztą kwestia ewentualnego przystąpienia Polski do strefy euro była tematem, który pojawiał się wielokrotnie w trakcie konferencji. Kolejny mówca, Małgorzata Starczewska – Krzysztoszek z Konfederacji

Wreszcie, prawie już na zakończenie Jolanta Łykowska z zarządu Oceanic, znanego producenta kosmetyków pokazała zebranym w trakcie zajmującej prezentacji, jak praktycznie zarządzać ryzykiem płynności związanym z kredytowaniem nabywców i zarządzaniem należnościami. Podkreśliła również znaczenie relacji ryzyko – budowanie wartości firmy, bo dziś oczywiście określanie celów biznesowych w mocno przecież „księgowej” kategorii zysku to za mało. Dotyczy to każdego biznesu, także ubezpieczeniowego: liczy się jakość, zadowolenie klientów, reputacja, wartość dodana produktu i wiele innych czynników; nie ma budowania wartości bez ryzyka.
Na zakończenie odbył się panel poświęcony wykorzystaniu zarządzaniu ryzykiem przez polskich przedsiębiorców z udziałem prelegentów, do których dołączył Marcin Siwa Dyrektor ds. Oceny Ryzyka Coface i niżej podpisany. Redaktor Robert Stanilewicz z TVN 24 Biznes i Świat, który dynamicznie prowadził konferencję i tym razem zadawał prowokacyjne pytanie: czy jest biznes bez ryzyka?

Export import ryzyko… Ta relacja to oczywiście za mało, aby oddać wszystkie treści i wrażenia z tego niezwykle ciekawego wydarzenia poświęconego ryzyku. Ale jest jeszcze jedna dobra wiadomość: całą konferencję można prześledzić na video, choć już archiwalnie na stronach Coface oraz na portalu You Tube.

Export import ryzyko…

Ryzyko żywności – WorldFood ’15

0
ryzyko żywności

Ryzyko żywości.  
Nasze wystąpienie na targach specjalistyczych.

Jakoś tak się składa, i jak myślimy bardzo dobrze, że coraz częściej jesteśmy zapraszani na różne konferencje dla biznesu, gdzie mówimy o… zarządzaniu ryzykiem!  Bardzo się z tego Wasza Ryzykonomia cieszy, bo to i uznanie dla naszej pozycji eksperckiej, bo choć ekspertem u nas bywa każdy, to przecież nie każdy jest. Notabene, ostatnio nasz narodowy, namiętnie wołający na puszczy organ audytorski NIK, w swoim raporcie odnoszącym się do problemów z pewnym sztandarowym Projektem napisał “czarno na białym”, że brakuje u nas specjalistów od zarządzania ryzykiem.
No, nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać, czy obgryzać paznokcie, ale w końcu kilka lat się już żyje tutaj i można się tylko z lekka cynicznie uśmiechnąć na takie deklaracje…

No więc konferujemy i niesiemy wieść o zarządzaniu ryzykiem z pewnym (jak słyszymy i czytamy)
powodzeniem i spotykamy nowych ciekawych Ludzi i Klientów i mam nadzieję przysparzamy Ryzykonomii nowych P.T. Czytelników. Ciekawe przy tym, że jak zauważył ktoś celnie w odpowiedzi na moją publiczną irytację na często spotykany pogląd “zarządzanie ryzykiem jest u nas modne”, że “mówienie o zarządzaniu ryzykiem jest u nas modne”. To, to właśnie! Mówienie…

“Zarządzanie ryzykiem jest ważne, tylko nie mamy na to czasu.”. My nad Wisłą zarządzamy ryzykiem podobnie jak mówimy prozą, naturalnie, od urodzenia.
Inna sprawa, że i to mówienie bywa zwykłym ględzeniem, a nas przecież w Ryzykonomii interesuje robienie zarządzania ryzykiem, to tygrysy lubią najbardziej.

Choć ktoś inny powiedział też, że milczenie jest złotem, ale  jak wiadomo my Polacy w żelazie się lubujemy, dlatego już wkrótce mówimy na kolejnej biznesowej konferencji dla sektora żywnościowego, noooooo tu ryzyk nie brakuje, “temat” to nam praktycznie dobrze znamy,  na World Food Warsaw już 15 kwietnia 2015  (link do wydarzenia z nami), za chwileczkę będziemy o zarządzaniu ryzykiem dyskutować. Do zobaczenia, nia, mnia, mniam…

Ryzyko żywności…ryzyko żywności, ryzyko żywności…