Konferencje

Home Konferencje

Konferencja auditingu XVII

0
konferencja auditingu

Jesień idzie i sezon konferencyjno – eventowy za pasem…
Śpieszymy więc donieść zgłodniałym ryzykonomicznych nowin P.T. Czytelnikom Ryzykonomii, że już niebawem bo w dniach 17-19 października w Serocku w Hotelu Narwil odbędzie się XVII Konferencja Auditingu organizowana przez Krajową Izbę Biegłych Rewidentów. Organizacja potężna i renomowana zrzeszająca mocą ustawy tysiące audytorów finansowych z całej Polski.

Konferencja auditingu będzie tym razem zatytułowana:

„Standardy, regulacje, rynek – czy czeka nas nowa praktyka rewizji finansowej?”

Od razu się pochwalimy, że KIBR już po raz kolejny zaprasza skromą Redakcję Ryzykonomii do wzięcia aktywnego udziału w tym jakże obiecująco zapowiadającym się wydarzeniu. Ryzyko to dzisiaj dla audytorów finansowych kluczowy paradygmat zarówno z puktu widzenia nowych nadchodzących regulacji, samej istoty pracy rewidenta i wreszcie z punktu widzenia ryzyka biznesowego związanego z branżą audytorską.

My będziemy występować dnia 2-giego w panelu pt. “Ryzyko w pracy biegłego rewidenta” (oczywiście !)
Agendę wydarzeniamogą Czytelnicy znaleźć pod linkiem tutaj:
http://dka.kibr.org.pl/

Tutaj zaś sylwetki ekspertów w tym Redakcji Ryzykonomii w jakże szacownym gronie:
http://dka.kibr.org.pl/

 

Ryzyko morskie

0
ryzyko morskie

Ekspertem od ryzyka będąc….No, wybaczcie ten staropolsko – łaciński szyk przestawny, jakoś to nam się zaplątało od nieustannej kiedyś lektury sienkiewiczowskich dialogów, w sumie można się teraz tym hobby na ogólnej fali patriotyzmu pochwalić…no więc, ekspertem będąc, proszę, jakie zdanie wielokrotnie złożone, w ubiegłym tygodniu uczestniczyliśmy w 4 tym Kongresie Morskim, który odbył się w naszym ulubionym, choć dawno nieodwiedzanym Szczecinie.

Kongres Morski, to duża, cykliczna 3 – dniowa duża impreza poświęcona różnym aspektom funkcjonowania i oby rozwoju gospodarki morskiej, stoczniom, portom, offshorom, rybactwu, żegludze śródlądowej (jakże u nas zapomnianej dziedzienie, a przecież to kura znosząca potencjalnie złote jaja!). Od lat jesteśmy zainteresowani gospodarką morską także biznesowo, to wszędzie kura znosząca złote jaja, coś nm się ta kura zaplątała w morski temat, sio, rozumieli to już budowniczowie Gdyni, u nas różnie z tym zrozumieniem roli bywa, choć postęp trzeba powiedzieć już jest bp Centrala nie myli już Gdańska z Gdynią i jakaś świadomość, że morze to nie tylko plaże i surfing też w Warszawie zaistniała. Jest więc i ryzyko morskie pozytywnie.

MarWoj i inni

Nie morzna też nie wspomnieć w tym kontekście o naszym ulubionym MarWoju zawsze człowiekowi serce rośnie, że to najładniejsi żołnierze w Reprezentacyjnej znowu temat na czasie, bo mamy nasz MarWoj dozbrajać i budować w polskich stoczniach, ale sama chęć to jeszcze nie wszystko. Są jeszcze pieniądze i mądre ich wydatkowanie i bez zarządzania ryzykiem nie może się odbyć chyba, że znowu wybierzemy opcję akceptacji ryzyk przez monitorowanie, czyli nic nie robienie i wyjdzie jak zawsze albo dajmy na to jak z nieśmiertelnym Gawronem. No więc na przykład koncepcja zakupu łodzi podwodnych za miliardy też wydaje nam się mało sensowna, szczególnie że ich po prostu budować nie potrafimy. I tak dalej…

No, ale wracając ad rem, to Wasz Redaktor Naczelny Ryzykonomii uczestniczył tym razem samotrzeć (znaczy w troje) w panelu dyskusyjnym zaaranżowanym na Kongresie przez przyjaciół z Krajowej Izby Biegłych Rewidentów niestrudzenie promujących zarządzanie ryzykiem, za co nieustanie dziękujemy. Panel był częścią większego bloku tematycznego noszącego tytuł „Przyszłość stoczni i offshore” a wystąpiliśmy razem z Panią Ewą Sowińską Zastępcą Prezesa KIBR i znakomitym biegłym rewidentem z fimy audytorskiej Eso Audit i Jackiem Jaroszem, uznanym ekspertem podatkowym z PwC.

Ryzyko morskie holistycznie

My w swojej części podkreśliliśmy znaczenie jakie dla tematu ryzyko morskie ma całościowe zarządzania ryzykiem nie tylko z punktu widzenia audytu finansowego czy kwestii podatkowych, ale holistycznie, ogóle. Skądinąd wystąpienie w takim akurat towarzystwie świetnych nie waham się powiedzieć ekspertów miało sens, bo sytuację przedsiębiorstw analizują dzisiaj zespoły; my znamy się na ryzyku, wy na sprawozdaniach finansowych, oni na kwestiach podatkowych.

A wszystkie te tematy dla stoczni i w ogóle branży morskiej są jak zawsze ważne, może nawet szczególnie ważne, bo to biznes wysoce kapitałochłonny i ryzyko chłonny, co mieliśmy okazję obserwować na przykładach upadku Stoczni Szczecińskiej, Gdyńskiej czy a rebours trwającym sukcesie Remontowej i jej grupy będącej nasza wizytówką na świat także w niezwykle konkurencyjnym biznesie off-shore.

Zresztą w trakcie Konferencji jeden z moderatorów podał intrygujący porównanie, z którego wynikało, że na kilogramie produkcji skomplikowanego off-shora (chodziło akurat o wysoce wyspecjalizowaną jednostkę zdaje się kablowiec) zarabia się dzisiaj tyle, co w branży IT, high tech. No, więc jeżeli przemysł morski to dla was tylko widok z wiadomości telewizyjnych przypominamy raz po raz, że nie bez powodu budowaliśmy zaraz pod odzyskaniu niepodległości nasze okno na świat rozwijali flotę, porty, marynarkę wojenną i handlową. Bo historia najbogatszych państw świata (patrz USA, UK, Holandia, kiedyś Hiszpania, Indie, Chiny, Korea Płd, Japonia, Niemcy, Francja etc. etc.) zawsze była związana z rozwijaniem gospodarki morskiej, o cym niestety słabo się nas pamięta. Morze nasze morze…

Pamiętajcie Heraklita

W trakcie konferencji podpisano również list intencyjny w obecności Beaty Szydło na budowę promu pasażerskiego, który ma być budowany w polskich stoczniach, o ile rozumiemy z różnymi wsparciami rządu i chyba polskokapitałowych banków. Co do tego pomysłu mamy w ogólnosci przeróżne wątpliwości znając właśnie historię naszego przemysłu stoczniowego a nie za bardzo widzą nam się sukcesy rodzimych czeboli..

Ale, pędzenie różnymi biznesowymi obowiązkami opuściliśmy Kongres Morski jeszcze przed zakończeniem pozostając w nieustannej nadziei, że każda inicjatywa, tak i ten Kongres w pięknym mieście Sczecinie, która umacnia rolę morza w naszej gospodarce jest bliska naszemu sercu i ważna dla gospodarki. Ryzyko morskie – Ahoj !

Kongres morski czyli Ryzykonomia off-shore

0
Kongres Morski czyli Ryzykonomia

Występujemy na kolejnych konferencjach, przemawiamy i panelujemy…. Maj i czerwiec to już tradycyjnie miesiące pełne różnego rodzaju wydarzeń. Tym razem już 8 czerwca będziemy uczestnikami i panelistami Kongresu Morskiego w Szczecinie. Bardzo duże wydarzenie gospodarki morskiej, bite kilka dni… Tu można sobie obejrzeć program i listę panelistów, i Ryzykonomię tam znaleźć też…

http://kongres-morski.pl/category/prelegenci/

No, więc na Kongresie mamy wziąć udział w panelu dotyczącym przyszłości stoczni i biznesu off-shore, a więc tego kierunku, w którym nasz przemysł stoczniowy czasami bardzo dobrze, czasami lepiej lub gorzej stara się podążać.

Branża off-shore to różnego rodzaju konstrukcje morskie, wiatraki, platformy wiertnicze, statki obsługujące. Jest bardzo przyszłościowa, ale też bardzo konkurencyjna i to globalnie. Nie jest więc tak, że wszystkie ścieżki są dobre i skazane jedynie na sukces, wystarczy pomyśleć co się dzieje z branżą paliwową, która w olbrzymiej części jest właśnie off-shore. Nie jest lekko…

Od zawsze zresztą (również z nadmorskiego pochodzenie, różnych niewłaściwych książek z dzieciństwa o twardej pracy ludzi morza, ich honorze, prawości, otwarciu na świat) mieliśmy wielką estymą do tematyki morskiej, o której jak nam się wydaje, także profesjonalnie to i owo wiemy.

W naszej przed-kosnultingowej i finansowej przeszłości zaangażowaliśmy byli w różne pro-morskie naprawdę duże projekty, potem zresztą też i w tematyce zarządzania ryzkiem oczywiście.
Oczywiście ryzyko morskie jest i pozytywne i negatywne i deklaracje oficjalne zapewne nie wystarczą, profesjonalne zarządzanie ryzykiem musi być i tu widzimy swoją ryzykonomiczna rolę żeby na przykład na takim forum o tym mówić.

A porpos morza, to zawsze sobie myślimy jak to w międzywojniu zbudowano i COP i Port Gdynia. Kto dzisiaj miałby takie śmiałe marzenia, dalekosiężne wizje… I co najważniejsze, bo wizje może każdy mieć wystarczy się napalić czegoś albo przegrzać na słońcu, potrafiłby z sukcesem tak wielkie projekty, MEGA projekty przeprowadzić. To byli project managerowie, managerowie ryzyka, wow….

Oczywiście po wydarzeniu będzie stosowna relacja, w której podzielimy się z P.T. Czytelnikami bloga naszymi spostrzeżeniami, wnioskami i ocenami ryzyk. Może nasze może będziem….

Kongres morski czyli Ryzykonomia off-shore

Nowe regulacje nowe ryzyko

0
nowe regulacje nowe ryzyko

Słyszałem gdzieś ostatnio taką opinię o natłoku nowych regulacji i związanych z tym wyzwaniach, że „trudno jest to już wytrzymać”. Regulacji, które w zamyśle regulatorów mają dać nam wszystkim więcej bezpieczeństwa. Najwyraźniej jednak również biorąc pod uwagę przytoczoną opinię, co najmniej zbiorowość Regulowanych jest z tego błogiego bezpieczeństwa wyłączona.

KIBR razem z PID

Nie ma się chyba więc co dziwić, że niezwykle ciekawa Konferencja, którą w kilku słowach zrelacjonujemy, a zorganizowana przez Polski Instytut Dyrektorów i Krajową Izbę Biegłych Rewidentów została zatytułowana „Nowy nadzór, nowe kary”. A merytorycznie rzecz dotyczy zmian w bardzo ważnej, także dla sektora ubezpieczeniowego Ustawie o biegłych rewidentach, ich samorządzie, podmiotach uprawnionych do badania sprawozdań finansowych i nadzorze publicznym.

W ustawie o biegłych rewidentach (UoBR) jeszcze tej obowiązującej z 2009 roku zbiegły się wolą ustawodawcy bardzo różne kwestie, bo i przede wszystkim tytułowi biegli rewidenci, podmioty zainteresowania publicznego (JZP); tu oczywiście zakłady ubezpieczeniowe. A także zagadnienia związane z komitetami audytu, które mają (a raczej mają mieć) rosnąca rolę w nadzorowaniu systemów zarządzania ryzykiem, które nas w tej ryzykonomicznej rubryczce szczególnie interesują. Ustawa jest po publicznych konsultacjach i uchwalona ma być za chwilę, w 2016 roku.

7 000 regulowanych

Nowa regulacja ma swoją wagę także dlatego, bo dotyczy samych rewidujących, których w Polsce jest blisko 7 tysięcy. A pełnią oni niezwykle ważną, fundamentalną funkcję systemowego Zapewnienia w obszarze sprawozdawczości finansowej badanych podmiotów. Nie ma się więc co dziwić, że wśród prelegentów znalazł się Prezes KIBR Krzysztof Burnos, jego zastępcy Barbara Misterska – Dragan i prowadząca spotkanie Ewa Sowińska. Regulacyjne zawiłości przedstawiali także mec. Radosław Potrzeszcz z kancelarii Głuchowski Siemiątkowski i Agnieszka Müller-Grządka z KPMG.

Jak to dzisiaj zwykle bywa konieczność doregulowania wynika z konieczność dostosowania naszych regulacji do dyrektyw unijnych. Mowa więc była o dostosowaniu definicji jednostek zainteresowania publicznego (JZP) do minimum określonego w Unii i tu, jak rozumiemy dla ubezpieczycieli wiele się nie zmienia, bo i tak „zainteresowanie publiczne” pozostaje tu niezmiennie wysokie. Dalej mowa była o odgórnej kontroli przeprowadzonych rewizji finansowych, która ma być z zasady risk-based, bazująca na ocenie ryzyka, to zresztą jak zauważamy już wszędzie standard w audycie, także finansowym. Następnie dużo mówiono o nowym systemie odpowiedzialności audytorów za prowadzone badania ksiąg; w nawiązaniu zresztą do tytułowych „kar”, których ma być więcej i mają być o wiele wyższe. Nowe regulacje nowe ryzyko, także w tym wymiarze…

KIJ…. I KIJ ?

Różne kary to zdaje się ulubione narzędzie zarządzania ryzykiem współczesnych regulatorów, przy czym efektywność tego karania jest, jak się wydaje, zwykle mierzona a priori w samej wysokości kar. Efekt zaś niekoniecznie być musi potwierdzalny empirycznie obserwowalnym wzrostem efektywności funkcjonowania regulowanych systemów. W każdym razie i kary dla rewidentów rosną i nadzór rośnie, a więc i koszty rewizji finansowej wzrosną. Mówcy szacowali ten wzrost na 10-15 %, więc niemało, szczególnie w przypadku tak dużych organizmów jak ubezpieczyciele, banki czy spółki giełdowe. To oczywiście problem i dla samych biegłych rewidentów, których obowiązki w zakresie rewizji i raportowania będą jeszcze większe; a z drugiej strony także dla rewidowanych, którzy mogą być „oporni” w dzieleniu się nowym kosztem z audytorami. Więc zmartwienie dla wszystkich.

Komitety Audytu: neverending story ♫♫♫♫♫

Nas z ryzykonomicznego punktu widzenia zelektryzował kolejny temat komitetów audytu (KA) i nowych odpowiedzialności rad nadzorczych w obszarze ładu organizacyjnego i oczywiście zarządzania ryzykiem. Zresztą temat nadzory właścicielskiego, jego uprawnień i jakości działania pozostaje u nas nieustająco nierozstrzygnięty, czego przykładem mają być nowe-stare regulacje w omawianej ustawie. Komitety audytu mają teraz zyskać na znaczeniu i niezależności (dosłownie), bo większość ich członków ma być niezależna. Tu (i nie tylko tu) pojawia się olbrzymie pole do prawniczych interpretacji, co właściwie KA mogą i muszą robić, po co i dla kogo.

Dość powiedzieć, że efekt tych regulacyjnych zabiegów jest na razie taki, że komitety audytu rzadko gdzie działają, jeszcze rzadziej działają dobrze. A to przecież ciało kluczowe dla funkcjonowania zarządzania ryzykiem, bo jak mówiła już UoBR z 2009 komitet „monitoruje skuteczność systemów kontroli wewnętrznej i zarządzania ryzykiem”. Oczywiście zakłady ubezpieczeniowe pod względem KA stanowią szczytną chyba mniejszość, ale to zapewne za sprawą innych licznych branżowych regulacji począwszy od będących prawem rekomendacji KNF, a skończywszy na potężnych wymogach w zakresu zarządzania ryzykiem, płynących szerokim strumieniem z Solvency.

Nowe regulacje nowe ryzyko: gotowi?

Na konferencji poruszano również tematy wielu innych zmian, które przyniesie za sobą nowa ustawa, między innymi kwestie wyboru biegłych rewidentów, ich ustawowej rotacji i pożądanej przez regulatora zwiększeniu konkurencyjności i efektywności rewizji finansowej. Wszystko to oczywiście dla ulepszenia regulowanych rynków, to przecież naczelna zasada wszystkich regulatorów. Pozostaje tylko jeszcze odpowiedź na pytanie zawarte w podtytule tego niezwykle ciekawego i wielowątkowego wydarzenia  (przypomnijmy „Nowy nadzór. Nowe kary”), która jednak nie padła na spotkaniu: „Czy jesteś na to gotów?”
Nowe regulacje nowe ryzyko?

Dołącz do 568 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w formularzu subskrybcji dla potrzeb niezbędnych do wysyłki Newslettera Ryzykonomii (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 roku o Ochronie Danych Osobowych; tekst jednolity: Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).

nowe regulacje nowe ryzyko

Konferencja POLRISK IX-ta

0
konferencja

Wczoraj 08 grudnia w części konferencyjnej warszawskiego klubu Blue Cactus odbyła się kolejna IX Konferencja Stowarzyszenie POLRISK. I ja tam byłem, bo jak zapewne Czytelnik pamięta od kilku lat pełnię funkcję Wiceprezesa tej renomowanej, branżowej organizacji non-profit.

Konferencja składała się z części oficjalnej i świątecznego dinneru.Cześć oficjalna miała charakter roboczej dyskusji, wymiany poglądów pomiędzy menadżerami ryzyka, praktykami. A jej początkiem było szereg stanowisk dotyczących zarzadzania ryzykiem, które wkrótce sukcesywnie będzie prezentowało opinii publicznej stowarzyszenie polskich menadżerów ryzyka.
Stanowiska dotyczyć będą miedzy innymi roli i znaczenia zarzadzania ryzykiem we współczesnej a przede wszystkim polskiej organizacji, relacji do innych ważnych funkcji zarządczych w organizacji, ubezpieczeń, regulacji i nie tylko.

Konferencja POLRISK powtórzyła z sukcesem już raz przećwiczoną na spotkaniach stowarzyszenia formułę praktycznego round table praktyków. Round table czyli wymiana poglądów i doświadczeń przy okrągłym stole, często gorąca ale zawsze rzeczowa wymiana poglądów profesjonalistów. Jest to skądinąd, jak czytamy w zagranicznej prasie branżowej, popularna i efewktywna metoda wymiany poglądów w biznesie (i nie tylko), w ten sposób dowiecie się „jak jest” a nie jak według podręczników „powinno czy “mogłoby być”.

Dołącz do 568 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w formularzu subskrybcji dla potrzeb niezbędnych do wysyłki Newslettera Ryzykonomii (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 roku o Ochronie Danych Osobowych; tekst jednolity: Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).

Przyznam z satysfakcja, że jestem bardzo zbudowany jakością i profesjonalizmem dyskusji, która odbyła się na IX Konferencji i innej nie można było się zresztą spodziewać po członkach menadżerach Zrzeszonych w POLRISK, którzy uczestniczyli w konferencji.

Można się było dowiedzieć bardzo dużo o różnych aspektach zarzadzania ryzkiem, o których nie wyczytacie w podręcznikach ani nie zobaczycie na, z natury rzeczy mających charakter monologu konferencyjnych prezentacjach.

Wieczorem po części roboczej i krótkiej przerwie spotkaliśmy się na dorocznym dinnerze w warszawskim, ale tez meksykańskim Blue Cactusie. A jakże, była cześć oficjalna z wręczaniem certyfikatów, dyplomów i wyróżnień oraz…. dalszy ciąg dyskusji oficjalnych, nieoficjalnych, po prostu koleżeńskich o tym, co w ryzykownym biznesie piszczy, jaki był odchodzący rok i co nas czeka w kolejnym 2016.

Bardzo miły, przeciągający się do późnych godzin wieczornych networking zakończył to niezwykle udane wydarzenie.

Na zdęciu tytułowym Autor skromnie zafrasowany wielowątkowością poruszanych zagadnień. 

 

Anty fraud

0
anty fraud
VI Kongres

1Fraudy, czyli wszelkiej maści oszustwa, wyłudzenia i naciągania i te cyber, i te w realu, mają się dobrze. Taki wniosek można wyciągnąć na podsumowanie VI Kongresu Antyfraudowego, zorganizowanego przez Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce (KPF), który odbył się w Warszawie 15 października tego

Jedziemy dalej!

0
podróże

Uff !!! Pierwsze koty za płoty ! Jeteśmy już na nowej platformie, która daje Redakcji Ryzykonomii nowe możliwości. Czytelnicy mogą już zobaczyć zaczątki nowego wyglądu bloga, ale z pewnością nie jest on docelowy.
Będziemy zmieniać nasz portal o zarządzaniu ryzykiem dalej, więc prosimy lajkujcie nas (na Facebooku już ponad 340 obserwujących i rośnie), polecajcie,  przede wszystkim czytajcie i czekajcie bo… już za chwilę kolejne odsłony RYZYKONOMI jedynego takiego bloga o zarządzaniu ryzykiem między Odrą a Dorohuskiem

Fotoblog z GPW, wkrótce Koźmiński

0
fotoblog

fotoblogFotoblog Ryzykonomii.

W poprzednim poście donosiliśmy o naszym lipcowym wystąpieniu na warszawskiej GPW, dziś dla ilustracji kilka roboczych ujęć z wydarzenia wykonanych przez zaprzyjaźnionego obserwatora. Dodam, że zdarzenie było również rejestrowane dla uczestników projektu edukacyjnego realizowanego przez Polski Instytut Dyrektorów pod egidą Ministerstwa Skarbu Państwa

fotoblog

 fotoblogFotoblog dzisiaj…
…a śpieszymy również przypomnieć, że już niedługo bo 17 września będziemy mówić o zarządzaniu ryzykiem w kontekście Strategicznego Wywiadu Biznesowego (Strategic and Competitive Business Intelligence) na najbardziej renomowanej polskiej uczelni biznesowej, Akademii Leona Koźmińskiego podczas I Forum Strategicznego Wywiadu Biznesowego, z którego programem, także aby wziąć udział może się Czytelnik zapoznać pod linkiem tutaj

 

Rada Nadzorcza a ryzyko

0
Rada Nadzorcza

Co by nie mówić o wdrażaniu zarządzania ryzykiem w spółkach dużych i małych, to bez wątpienia kluczowym i „najwyższym” użytkownikiem informacji o ryzyku biznesowym pozostaje rada nadzorcza. A przynajmniej tak powinno być, więc … Pozostaje tylko pytanie: czy rady polskich spółek o tym wiedzą?

I bez wątpienia, to konieczność nieustannego oświecania polskich rad w tematyce ładu korporacyjnego przyświeca Ministerstwu Skarbu Państwa w patronowaniu i wsparciu cyklowi prelekcji organizowanych przez Polski Instytut Dyrektorów dla członków rad nadzorczych SSP, pod jakże ambitnym tytułem „Profesjonalna Rada Nadzorcza” odbywanych na gościnnym parkiecie i przy aktywnym wsparciu warszawskiej GPW.

Rady nadzorcze SSP powinny być profesjonalne oczywiście. Szczególnie, że to często największe polskie spółki. Jak z tym profesjonalizmem rad jest każdy można sam ocenić, ale na pewno na szlifowanie wiedzy przez pilnych ich członków czasu nigdy za mało. A, że jak ktoś ładnie to ujął ład korporacyjny to klej, który scala organizację, a zarządzanie ryzykiem nadaje tej organizacji odporności, to każda rada nadzorcza z przyczyn nie tylko „profesjonalnych”, ale i czysto zgodnościowo-regulacyjnych w zarządzaniu ryzykiem musi po prostu uczestniczyć. Już nikt nie może też zlekceważyć faktu, że i w naszych, rozproszonych i wciąż dość niespójnych regulacjach dotyczących spółek kapitałowych i  podmiotów regulowanych (w tym ubezpieczeniowych) można bardzo wyraźnie dostrzec imperatyw zarządzania ryzykiem.

Z punktu widzenia rad nadzorczych za kamyk milowy w obszarze ryzykonomii można uważać wprowadzenie obowiązku powoływania komitetów audytu, których jednym z głównych zadań ma być, jak mówi Ustawa, „monitorowanie skuteczności systemów kontroli wewnętrznej, audytu wewnętrznego oraz zarządzania ryzykiem”. Jak wiadomo skądinąd spółki ochoczo korzystają z ustawowych „furtek” i komitetów nie powołują. A że i sam przepis wprost o „monitorowaniu” więcej nie mówi, spółki zarządzają ryzykiem jak mogą, chcą i można odnieść wrażenie, po prostu potrafią.
Drugim, oprócz ustawowego, ale co najmniej równie ważnym obszarem „odgórnego wymuszania” zarządzania ryzykiem korporacyjnym są rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego, w tym komentowana szeroko na łamach GU rekomendacja dotycząca ładu korporacyjnego. Nie wspominamy tu już całego dorobku Solvency i Bazylei, przecież fundamentalnie nakierowanego na zarządzanie ryzykiem, bo dotyczy on sektora finansowego, a nie spółek „w ogóle”, także przeróżnych „branżowo” SSP.

Rada Nadzorcza to klucz do zarzadzania. Dziś chyba można więc zaryzykować twierdzenie, że chęć do zarządzania ryzykiem i u naszych regulatorów i zarządzających i nadzorujących podmioty generalnie jest, ale jak to zwykle bywa „im dalej w las, tym więcej drzew”. Mamy zadekretowaną obecność zarządzania ryzykiem i w ustawach i w rekomendacjach regulatora, i w praktykach (dobrych) giełdowych. Ale, wciąż mogą się pytać członkowie rad nadzorczych zachęceni do wspomnianego „monitorowania” zarządzania ryzkiem: co właściwie i jak mają monitorować i co właściwie owo monitorowanie znaczy?
Pytanie jest na rzeczy, bo choćby wspomniane Dobre Praktyki GPW mówią o konieczności dorocznego, przedstawiania walnym zgromadzeniom spółek opinii rady o funkcjonowaniu systemu zarządzania ryzykiem. To już jest bardzo konkretne wyzwanie dla nadzorujących którzy, tu trzeba sobie jasno powiedzieć, w samym zarządzaniu ryzykiem nie uczestniczą, bo przecież wszelkie zarządzanie rolą  zarządów jest. A jak zarządy ryzykiem nie zarządzają, albo zarządzają niesystematycznie, to i opinie nadzorujących mogą być mało wartościowe, dotyczy to zresztą nie tylko zarządzania ryzykiem.

W sumie, jak to często u nas bywa, zadania rad w zakresie zarządzania ryzykiem nie powinny być aż tak wielkim wyzwaniem, bo przecież nie brak na świecie wzorców do kopiowania, wykorzystania i doskonalenia. Wystarczy wymienić tu dorobek rozwiniętych gospodarek, choćby regulacje brytyjskiej Financial Reporting Council sprawiają wrażenie przemyślanych i po prostu zrozumiale napisanych. Dlatego dobre praktyki, także nasze, choć raczej wciąż zagraniczne, to wartościowy punkt odniesienia, żeby pokazać zarządzającym i nadzorującym rodzime spółki, dokąd rozwój całego ładu korporacyjnego, w tym zarządzania ryzykiem podąża i jakie rozwiązania już pukają do naszych drzwi.

Oczywiście ryzykonomicznych tematów, które polskie rady nadzorcze, nie tylko SSP muszą w obszarze zarządzania ryzykiem zgłębić jest bez liku, a w ramach wspomnianego cyklu MSP znalazł się moduł pod tytułem „Rada nadzorcza w procesie zarządzania ryzykiem istotnym dla spółki”.
A o zarządzaniu ryzykiem, dla uzupełnienia dodamy, mówił tam do wszystkich zainteresowanych zarządzaniem ryzykiem, skromnie niżej podpisany.

W samo popołudnie: POLRISK, Warszawa 11.06.15

0

Polrisk konferuje

POLRISK konferuje.

Jak zapewne co najmniej część z części, co najmniej stałych (tak, tak trochę to skomplikowane, prawda, ale dajcie też Autorowi trochę przyjemności z pisania) P.T. Czytelników Ryzykonomii zauważyła, od dłuższego czasu osobiście ulegamy dość niemodnej u nas modzie na tak zwany onegdaj “czyn społeczny” propagując wszem i wobec konieczność Zarządzania Ryzykiem przez duże „ZR”- w korporacji, polskim przedsiębiorstwie, u publicznych i w ogóle gdzie się da.

No więc po tym, przyznajemy dość zawiłym wstępie (któż zrozumie, jakimi drogami potrafi iść licentia poetika w danym dniu, godzinie i powiewie weekendowego wietrzyka) śpieszymy donieść, że w miniony czwartek odbyło się walne zgromadzenie Stowarzyszenia POLRISK, na którym zostaliśmy z dumą wybrani na kolejną kadencję Członka Zarządu tej ważnej i jakże pożytecznej organizacji polskich menadżerów ryzyka.

Nie wchodząc w różne organizacyjno techniczne szczegóły tego wydarzenia (zatwierdzenia, skwitowania, czytania etcetera) i zgrabnie podsumowując głosy z dyskusji przybyłych Działaczy, których nie mylić proszę z “działaczami” znanymi skądinąd, stanowczo zachęcamy i przecież nie po raz pierwszy do udziału w pracach i eventach POLRISKU, bo… jeżeli chcecie poznać najnowsze trendy w zarządzaniu ryzykiem to gdzie?

(Nawiasem mówiąc, to zresztą jest wielki dla mnie i niezgłębiony rodzimy fenomen, o jak wielu
ekspertach od zarządzania ryzykiem (i zresztą od “czegoinnego” też) czytam ciągle i jak niewielu ich spotykam przy okazji różnych eventów, konferencji, dyskusji, które… przecież bardzo często organizuje właśnie POLRISK).

Zawsze uważałem, że żeby zasłużyć na miano eksperta „w czymś” trzeba tym “czymś” się interesować czytać, pisać i przede wszystkim spotykać się z innymi ekspertami od tego “czegoś”, aby dzielić się dobrymi i złymi (też, oczywiście!) praktykami.
No, ale potem przecież w kraju tak wielkich osobliwości potrafi organ kontroli naczelnej napisać czarnonabiałym, że brakuje u nas ekspertów od zarządzania ryzykiem…

POLRISK konferuje…ale, żeby jeszcze POLRISK poreklamować, skoro tego posta Stowarzyszeniu Zarządzania Ryzykiem poświęcam, to zaraz uspokajam, że marne te 250 zetów które zapłacicie na składki, wielokrotnie (sic) zwróci się wam w różnych benefitach: udziałach w darmowych eventach, półdarmowych konferencjach, dostaniach ciekawych materiałów, wymianach poglądów z ludźmi z branży z całego świata, jak choćby ostatnio super prezentacja Julii Graham (prezes FERMA, menadżer ryzyka z DLA Piper) gdzie można było dostać za friko głośne “Roads to Ruins” za ca. 150 funciaków, oraz wielu innych super okazjach spotkania z wartych spotkania ludźmi nie tylko dlatego, że interesuje ich zarządzanie ryzykiem, czy pisanie blogów…