Konferencje

Home Konferencje

Ryzyka budowlane w Rzeczpospolitej, 4-5.04.17

2
ryzyka budowlane

Ryzyka budowlane w Rzeczpospolitej >>>

Każda budowa, realizacja każdego projektu budowlanego, ba sam projekt i wszystkie działania związane z jego przygotowaniem, wreszcie faza po projektowa pełne są ryzyka. Oczywiście budowlańcy są z natury rzeczy menadżerami ryzyka bo bez radzenia sobie z zagrożeniami nie powstałyby ani piramidy. Ani, dajmy na to “inteligentny” domek na przedmieściach. Inna sprawa, że budowania jest dzisiaj coraz bardziej skomplikowane.
I o tym między innymi dyskutowano na Warsztatach “Inwestycje Budowlane 2017”, z podtytułem “Kluczowe czynniki realizacji projektów budowlanych w świetle najnowszych regulacji”. Odbyły się one w siedzibie Rzeczpospolitej, w Warszawie w dniach 4-5 kwietnia.

Wzięła w nich również udział Ryzykonomia reprezentowana przez skromnego Red Nacz-a dr Jerzego Podlewskiego z wystąpieniem poświęconym…oczywiście ryzykom i zarządzaniu ryzykiem.

Jakie ryzyka są dziś ważne dla budowlańców szczególnie pokazuje już sam program warsztatów. Dużo bardzo mówiono na temat kwestii prawnych w tym “mającego” wejść w życie nowego Kodeksu Urbanistyczo-Budowlanego (KUB). Ryzyko regulacji, to w ogóle dzisiaj problem dla wszystkich branż. A mamy wrażenie po wysłuchaniu analiz prelegentów tu nasi legislatorzy wyjątkowo się postarali, i choć z KUB-em ma być łatwiej i lepiej to najwyraźniej tak nie będzie, oj nie będzie…
Dość powiedzieć, że projekt został podobno oceniony negatywnie przez wszystkie profesjonalne grona. Jak wyglądają u nas konsultacje społeczne w fazie przedregulacyjnej zasadniczo wiadomo i tu najwyraźniej ta praktyka również się uwidoczniła. No chyba, że ktoś będzie czynił inwestycje w obszarze narodowej obronności, tu co najmniej na pewno będzie szybciej i łatwiej.

W obszarze prawnym na konferencji, ryzyka budowlane też oczywiście były. Bo analizowano choćby kwestię projektu “Ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ułatwienia dochodzenia wierzytelności”, niezły tytuł nieprawdaż? A i problemy adekwatne także do tytułu….
Potem w pierwszym mocno “prawniczym” dniu była jeszcze mowa o zmianach w Prawie Zamówień Publicznych (cena czy jakość, a może “i”?, choć tu prelegent stawiał na cenę, dyskusyjna teza, że w budowlance jak się chce wszystko można wyliczyć). A także o słynnym PPP czyli Partnerstwie Publiczno Prywatne (bez przysłowiowego 4 “P”, prokuratury).

Drugi dzień Warsztatów miał charakter bardziej zarządczy i menadżerski. No więc była ciekawie mowa o zarządzaniu ryzykiem kosztów inwestycji i jak to można liczyć. A się nie liczy.
Potem szedł wykład o zastosowaniu reguł Project Management do projektów budowlanych, rzecz znowu bardzo ważna, a mimo to u nas niedostatecznie powszechnie znana i stosowana. Sami certyfikowanym Project Managerem będąc to doskonale rozumiemy, ale mamy wrażenie nie aż tak wielu rozumie. Bo to się wydają i utrudnienia i papierki i planowanie wszystkiego. To wszystko obce słowiańskiemu duchu, a przecież i Kraków zbudowano, choć nie od razu…

Wreszcie było dobrze przyjęte wystąpienie niżej podpisanego już ściśle na temat “ryzyka budowlane”, identyfikacji i analiza i w ogóle, zarządzania ryzykiem. Tu z radością donosimy, że jak nas poinformowano było to trzecie najlepiej ocenione wystąpienie, z niewielką różnicą do lidera. Cieszy nas to bardzo, bo znając specyfikę branży uważamy za duży sukces, że “nie budowlaniec” został tak dobrze przyjęty. No i przecież temat ryzyka w budownictwie błachy, delikatnie mówiąc, nie jest..
Wreszcie na zakończenie zamykające wystąpienie doświadczonego menadżera projektów budowlanych, który szczegółowo przeanalizował kwestie ludzko-osobowe w projektach budowlanych, a jakby nie było i na budowie ludzie są najważniejsi…

Jednym słowem bardzo ciekawe wydarzenie i pełne merytorycznej wymiany poglądów. Ryzyko w budownictwie jest i będzie i do tematu na pewno niejednokrotnie nawiążemy.

ryzyka budowlane

Rada Nadzorcza a ryzyko

0
Rada Nadzorcza

Co by nie mówić o wdrażaniu zarządzania ryzykiem w spółkach dużych i małych, to bez wątpienia kluczowym i „najwyższym” użytkownikiem informacji o ryzyku biznesowym pozostaje rada nadzorcza. A przynajmniej tak powinno być, więc … Pozostaje tylko pytanie: czy rady polskich spółek o tym wiedzą?

I bez wątpienia, to konieczność nieustannego oświecania polskich rad w tematyce ładu korporacyjnego przyświeca Ministerstwu Skarbu Państwa w patronowaniu i wsparciu cyklowi prelekcji organizowanych przez Polski Instytut Dyrektorów dla członków rad nadzorczych SSP, pod jakże ambitnym tytułem „Profesjonalna Rada Nadzorcza” odbywanych na gościnnym parkiecie i przy aktywnym wsparciu warszawskiej GPW.

Rady nadzorcze SSP powinny być profesjonalne oczywiście. Szczególnie, że to często największe polskie spółki. Jak z tym profesjonalizmem rad jest każdy można sam ocenić, ale na pewno na szlifowanie wiedzy przez pilnych ich członków czasu nigdy za mało. A, że jak ktoś ładnie to ujął ład korporacyjny to klej, który scala organizację, a zarządzanie ryzykiem nadaje tej organizacji odporności, to każda rada nadzorcza z przyczyn nie tylko „profesjonalnych”, ale i czysto zgodnościowo-regulacyjnych w zarządzaniu ryzykiem musi po prostu uczestniczyć. Już nikt nie może też zlekceważyć faktu, że i w naszych, rozproszonych i wciąż dość niespójnych regulacjach dotyczących spółek kapitałowych i  podmiotów regulowanych (w tym ubezpieczeniowych) można bardzo wyraźnie dostrzec imperatyw zarządzania ryzykiem.

Z punktu widzenia rad nadzorczych za kamyk milowy w obszarze ryzykonomii można uważać wprowadzenie obowiązku powoływania komitetów audytu, których jednym z głównych zadań ma być, jak mówi Ustawa, „monitorowanie skuteczności systemów kontroli wewnętrznej, audytu wewnętrznego oraz zarządzania ryzykiem”. Jak wiadomo skądinąd spółki ochoczo korzystają z ustawowych „furtek” i komitetów nie powołują. A że i sam przepis wprost o „monitorowaniu” więcej nie mówi, spółki zarządzają ryzykiem jak mogą, chcą i można odnieść wrażenie, po prostu potrafią.
Drugim, oprócz ustawowego, ale co najmniej równie ważnym obszarem „odgórnego wymuszania” zarządzania ryzykiem korporacyjnym są rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego, w tym komentowana szeroko na łamach GU rekomendacja dotycząca ładu korporacyjnego. Nie wspominamy tu już całego dorobku Solvency i Bazylei, przecież fundamentalnie nakierowanego na zarządzanie ryzykiem, bo dotyczy on sektora finansowego, a nie spółek „w ogóle”, także przeróżnych „branżowo” SSP.

Rada Nadzorcza to klucz do zarzadzania. Dziś chyba można więc zaryzykować twierdzenie, że chęć do zarządzania ryzykiem i u naszych regulatorów i zarządzających i nadzorujących podmioty generalnie jest, ale jak to zwykle bywa „im dalej w las, tym więcej drzew”. Mamy zadekretowaną obecność zarządzania ryzykiem i w ustawach i w rekomendacjach regulatora, i w praktykach (dobrych) giełdowych. Ale, wciąż mogą się pytać członkowie rad nadzorczych zachęceni do wspomnianego „monitorowania” zarządzania ryzkiem: co właściwie i jak mają monitorować i co właściwie owo monitorowanie znaczy?
Pytanie jest na rzeczy, bo choćby wspomniane Dobre Praktyki GPW mówią o konieczności dorocznego, przedstawiania walnym zgromadzeniom spółek opinii rady o funkcjonowaniu systemu zarządzania ryzykiem. To już jest bardzo konkretne wyzwanie dla nadzorujących którzy, tu trzeba sobie jasno powiedzieć, w samym zarządzaniu ryzykiem nie uczestniczą, bo przecież wszelkie zarządzanie rolą  zarządów jest. A jak zarządy ryzykiem nie zarządzają, albo zarządzają niesystematycznie, to i opinie nadzorujących mogą być mało wartościowe, dotyczy to zresztą nie tylko zarządzania ryzykiem.

W sumie, jak to często u nas bywa, zadania rad w zakresie zarządzania ryzykiem nie powinny być aż tak wielkim wyzwaniem, bo przecież nie brak na świecie wzorców do kopiowania, wykorzystania i doskonalenia. Wystarczy wymienić tu dorobek rozwiniętych gospodarek, choćby regulacje brytyjskiej Financial Reporting Council sprawiają wrażenie przemyślanych i po prostu zrozumiale napisanych. Dlatego dobre praktyki, także nasze, choć raczej wciąż zagraniczne, to wartościowy punkt odniesienia, żeby pokazać zarządzającym i nadzorującym rodzime spółki, dokąd rozwój całego ładu korporacyjnego, w tym zarządzania ryzykiem podąża i jakie rozwiązania już pukają do naszych drzwi.

Oczywiście ryzykonomicznych tematów, które polskie rady nadzorcze, nie tylko SSP muszą w obszarze zarządzania ryzykiem zgłębić jest bez liku, a w ramach wspomnianego cyklu MSP znalazł się moduł pod tytułem „Rada nadzorcza w procesie zarządzania ryzykiem istotnym dla spółki”.
A o zarządzaniu ryzykiem, dla uzupełnienia dodamy, mówił tam do wszystkich zainteresowanych zarządzaniem ryzykiem, skromnie niżej podpisany.

Konferencyjna Mapa Myśli

0
konferencyjna mapa myśli
Konferencyjna mapa myśli.

Niezwłocznie donosimy P.T. Czytelnikom, że już jesteśmy “po” Konferencji Coface Country Risk 2015. Konferencja bardzo ciekawa i doskonale zorganizowana “na oko” kilkuset uczestników. Wzięliśmy udział w panelu dyskusyjnym poświęconemu zarządzaniu ryzykiem, w szczególności choć oczywiście “w ogólności” cała Konferencja była poświęcona ryzyku. Już też ostrzymy pióro, żeby przygotować relację dla naszej ulubionej Gazety Ubezpieczeniowej, która powinna się ukazać za ca. 1,5 tygodnia i zaraz też obiecujemy opublikować tutaj….
…no więc…fajnie było, ale zawsze mamy niedosyt, że jeszcze i to, i to chciałoby się powiedzieć, aby jeszcze jedną więcej zbłąkaną duszyczkę do zarządzania ryzykiem przekonać, ryzkomania….

Ale też dostaliśmy już miłe feedbacki od słuchaczy, dziękujemy bardzo, także pisemne więc coś nam się w tym siłą rzeczy ograniczonym na mówienie czasie udało w “temacie przewodnim” przekazać.

I nawet (ech co tam, pochwalimy się mimo wrodzonej skromności), sam redaktor Robert Stanilewicz z TVN CNBC, który dynamicznie prowadził wydarzenie, pochwalił nasz “Zombiowy” bestseller o zarządzaniu ryzykiem, którego to wątki nawet przytoczył przy moderacji, więc niewątpliwie poczytywał, a nie tylko kokietował Waszego skromnego autora.
Oczywiście staraliśmy się też bardzo, a na dowód, załączamy roboczą Mapę Myśli (nasze ulubione narzędzie dźwigni intelektualnej, jak pamiętają co stalsi Czytelnicy), która pomogła nam przygotować się do wystąpienia…w celu zmniejszenia ryzyka wystąpienia naturalnie!

Konferencyjna mapa myśli…konferencyjna mapa myśli

 Konferencyjna mapa myśli…

 

Ryzyko kredytowo polityczne w PICM

0
ryzyko kredytowo

Ryzyko kredytowo polityczne w PICM>>>

Redakcja Ryzykonomii w osobie jej RedNacz zostało ostatnio zaproszona do wygłoszenia prelekcji i zmoderowania dyskusji w Polskim Instytucie Credit Management na jakże ważny temat ryzyk politycznych.

Zaczynając od początku to zarządzanie ryzykiem kredytowym to dzisiaj ryzyko niezmiernie ważne, bo bezpośrednio związane z płynnością. A przez wiele firm wciąz niedostatecznie rozumiane. Ba, czasami i nie tak rzadko kojarzone w pierwszej  instancji z bankowością, co jest oczywiście prawdą tylko częściową. Bo kredyt daje i bierze każda firma chyba dzisiaj, bo odroczona płatność to przecież creme de la creme biznesu i nie do przecenienie ryzyko także. Tym bardziej chwała organizatorowi spotkania, czyli PICM że temat ten podnosi, a że organizator dostrzegł również znaczenie ryzyk politycznych dla ryzyka kredytowego, chwała tym większa.

Dodamy jeszcze, że rzecz wydarzyła się w gościnnych progach Fabryki I3 na warszawskim Mokotowie 27 października. A sama Fabryka, żeby użyć jej motto służy “przetwarzaniu kapitału idei i więzi w dobrobyt ogółu”. Czyli coś w sam raz dla Ryzykonomii.

No więc Ryzykonomia ustami naszego RedNacz dr Jerzego wygłosiła do przybyłych prezentację i zagajała dyskusję w tematach ryzyk, które przez takiego Warrena Buffeta są dzisiaj uważane za najważniejsze dla biznesu. Więc chyba sami przyznacie, że musza być ważne…

No więc mówiliśmy czym owe ryzyka polityczne właściwie są. Jakie są tu definicje, typologie o rodzaje. Jak analizować ryzyka polityczne na poziomie mikro i makro. Jakie są przykłady ekspropriacji i nacjonalizacji i dlaczego premia za ryzyko powinna być przez inwestorów liczona i wliczona.

Potem dyskutowaliśmy jakie są political risk najważniejsze dzisiaj, choćby na przykładzie najbardziej znanych analiz takich think-tanków jak EuroAsia Group czy wielokrotnie przez Ryzykonomię analizowany Global Risk. W końcu zaproponowaliśmy uczestnikom kilka typowych, a przecież skutecznych strategi deal-owania z tym ryzykiem. Bo przecież ryzykiem politycznym zarządzać można i jak najbardziej trzeba!!!

Spotkanie było ciekawe i z dyskusją i nawet fakt, że publika nie wali drzwiami i oknami tyle nas nie zdziwił, że ryzyko polityczne bardzo małe polskich firm rozumie. A jeszcze mniej bierze pod uwagę. Choćby przy analizie kosztu kapitału, rentowności inwestycji czy cenie produktu/usługi. Tym większa chwała organizatorom, że rozumieją…

Wreszcie przypomina mi się jak na konferencji Dyrektor Finansowy Roku Forbesa onegdaj, gdzie ze dwa razy mówiłem o ryzyku z pewnym sukcesem, ktoś zapytał się jednego z obecnych dyrektorów o ryzyko polityczne ich zagraniczych inwestycji. Zapytany żachnął się i odrzekł “my się polityką nie interesujemy”. Too bad, niedobrze niedobrze pomyślcie o Warrenie i jego radzie, on wie co mówi o Redakcji Ryzykonomii nie wspominając.

ryzyko kredytowo ryzyko kredytowo ryzyko kredytowo

COSO KIBR – u

0
COSO KIBR

COSO KIBR – u >>>
COSO I i II to jak wiadomo (znaczy P.T. Czytelnicy Ryzykonomii wiedzą) fundamentalne standardy kontroli wewnętrznej (internal control) i zarządzania ryzykiem.

Takie zaryzykujemy twierdzenie, że u nas stosunkowo słabo znane i jeszcze rzadziej stosowane.

Oczywiście, choćby audytorzy wewnętrzni zakrzykną zaraz z protestem, że “przecież cała kontrola zarządcza ów szczytny i nieudany (sic, źrodło: lektura porannej gazety codziennej, może być onet) eksperyment wy-standaryzowania zarządzania w sektorze publicznym w ogóle (sic x 2) jest przecież właśnie oparta na COSO !”.
No jest i nie jest, żeby było śmieszniejale to akurat temat na inną dyskusję… Oczywiście kontrol wewnętrzna w firmach też powinna być “oparta” na COSO I, a w rozumieniu tego standardu to w sumie, może poza sektorem bankowo-ubezpieczeniowym to rzadko gdzie ona jest.

My na Ryzykonomii o COSO wielokrotnie pisaliśmy i mówiliśmy, ma swoje wady i zalety, a ostatnio znowu o nim głośniej. Bo w 2013 przeprowadzono rewizję, czyli uaktualnienie standardu COSO I a obecnie trwają dyskusje i niedługo ma być opublikowana nowa, zrewidowana wersja COSOII.

Mimo wszystko i mimo wrodzonej niechęci polskich organizacji (sic x 3) do wdrażania innowacji w zarządzaniu COSO zyskuje na znaczeniu, bo staje się benchmarkiem także dla regulatorów, którzy tu i ówdzie go dopychają jak robi to choćby nasza wciąż Komisja Nadzoru Finansowego w planowanej do wprowadzenia do końca roku Rekomendacji H dotycząca systemu kontroli wewnętrznej w bankach. I już wiecie dlaczego rośnie zainteresowanie.

Od razu tu dodamy, że inaczej ma się rzecz na świecie bo tam to rzecz z gatunku ein muss, choćby za sprawą słynnego SOXa i wytycznych Securities Exchange Commision, a to przecież dla rynku kapitałowego postać kluczowa.

Jak mówiliśmy standardy COSO, to rzecz ważna szczególnie dla audytorów i tych wewnętrznych i zewnętrznych, czyli biegłych rewidentów także, po naszemu.

Więc, już jutro po raz kolejny szkolimy rewidentów z renomowanej Krajowej Izby Biegłych Rewidentów “w temacie” COSO. O czym donosimy z dumą.

ps. Jeszcze przy okazji zauważamy, że w ubiegłym tygodniu uchwalono nową Ustawę o biegłych rewidentach, firmach audytorskich oraz nadzorze publicznym rzecz to dla omawianej kwestii niezwykle ważna, wchodzi 1 stycznia 2018 ale my zapewne wrócimy do tematu niebawem.

COSO KIBR

COSO KIBR COSO KIBR COSO KIBR

 

X Jubileuszowa Konferencja POLRISK 21.10.17

0
X Jubileuszowa Konferencja POLRISK

Wielkimi krokami zbliża się X Jubileuszowa Konferencja POLRISK 21.10.17

W niezwykle ciekawie zapowiadającym się programie między innymi:

  • W jaki sposób rozbudować typowy obszar ERM (raportowanie ryzyk) tak, aby obejmował on tworzenie usług ubezpieczeniowych i był źródłem wartości dla praktyki funkcjonowania systemu finansowania w przedsiębiorstwie. Jak połączyć zarządzanie ryzykiem z zarządzaniem ubezpieczeniami – aktualny kazus dla menedżera ryzyka (przedmiot pracy RM, realna kwestia dla RM)
    Tematy te przybliży Johan Willaert, Prezes FERMA, IFRIMA oraz Corporate Risk Manager w Agfa Gevaert.
  • Jak organizować dane dotyczące zdarzeń, incydentów, zaistniałych szkód ubezpieczeniowych i jak je wykorzystać, do modelowania szkodowości w przedsiębiorstwach branży niefinansowej. Tematykę tę przybliży Alessandro de Felice, Prezes Włoskiego Stowarzyszenia Zarządzania Ryzykiem, na co dzień Chief Risk Officer, Prysmian Group.

Więcej informacji na stronie poświęconej wydarzeniu:

https://polrisk.events

 

X Jubileuszowa Konferencja POLRISK

Audyt ryzyka, ryzyko audytu

0
audyt ryzyka

Audyt ryzyka czy ryzyko audytu ?
Badanie sprawozdań finansowych, ich biegła rewizja wydaje się na pierwszy rzut oka zapewne zajęciem żmudnym, na pewno wymagającym specjalistycznej wiedzy i w sumie dość odległym. W zasadzie to wynikami pracy rewidentów powinny się interesować, co najwyżej rady nadzorcze i zarządy chcące otrzymać skwitowanie no i może, co bardziej dociekliwi akcjonariusze. Biegły rewident to postać pozostająca, można postawić taką tezę, w pewnym cieniu, przynajmniej w Polsce.
A jakże ważna ba, rzec można kluczowa dla funkcjonowania gospodarki. Nie bez powodu szczególną uwagą rewizji finansowej są obdarzone jednostki zainteresowania publicznego (JZP), w tym oczywiście zakłady ubezpieczeniowe. W tym biznesie tak zwane ryzyko istotnego zniekształcenia sprawozdań finansowych ma niebagatelne znaczenie i w istocie może się zmaterializować w portfelu każdego kupującego polisę.

Audyt ryzyka sprawozdań

Dlatego niezwykle ciekawe i ważne jest śledzenie zmian w obszarze biegłej rewizji. A dzieje się tu bardzo wiele, choćby za sprawą regulacji unijnych oraz wchodzącej nowej ustawy o biegłych rewidentach.

A nie było ostatnio lepszego miejsca na dowiedzenie się, co w biegłej rewizji piszczy niż XVII Doroczna Konferencja Auditingu KIBR która odbyła się 17-19 października w Serocku. Trzy dni to może się wydawać całkiem sporo na obrady, ale jeżeli weźmie się pod uwagę, że uczestników z całej Polski było dobre 3 setki, odbyło się 6 tematycznych sesji plenarnych, a wyzwania stojące przed audytem finansowym przedstawiało ponad 30 mówców to widzimy, jaki jest zakres problemu.

Wydarzenie po oficjalnym otwarciu przez Prezesa Krajowej Izby Biegłych Rewidentów K. Burnosa rozpoczęło się z „grubej rury” wystąpieniami dyrektora J. Deckera z Banku Światowego i Prezesa Europejskiej Federacji Księgowych (FEE) P. Kriza. Potem napięcie już rosło, bo (z radością donosimy) bardzo dużo rozmawiano o ryzykach związanych z wyzwaniami stojącymi przed rewizją finansową i samymi biegłymi audytorami, którzy tym wyzwaniom muszą sprostać. A jeżeli ktoś, na przykład w sektorze ubezpieczeniowym myśli, że to sprawy dla niego bardzo odlegle, to niech się przyjrzy, jakie wymogi wprowadzają nowe regulacje rewizji w zakresie obowiązkowej rotacji audytora, raportowania kondycji ładu korporacyjnego, kontroli wewnętrznej, zarządzania ryzykiem, informacji dodatkowych do sprawozdań finansowych, funkcjonowania komitetów audytu…etcetera!

Ryzyko audytu, audyt ryzyka

Jak to zwykle przy nowych regulacjach bywa, powstają tu olbrzymie ryzyka zarówno dla regulowanych (JZP, w tym ubezpieczalni) jak i tych, którzy tym regulacjom mają służyć, na czele biegłymi rewidentami. Tu należy podkreślić, że w audycie zewnętrznym idzie wiatr wielkich zmian, co dostrzegają od dawna sami audytorzy. Zaryzykować można stwierdzenie, że punkt zainteresowania audytorów (i wynika to niechybnie z oczekiwań badanych spółek) coraz bardziej przesuwa się z badania tego, „co było”, na dostarczenie informacji do przewidywania tego, „co będzie”. Idą więc i wielkie zmiany w samym rynku usług audytorskich, jego strukturze, konkurencyjności, zakresie usług i ponoszonej odpowiedzialności. I dlatego również na XVII DKA audytorzy radzili, ja się z tym uporać.

Nic więc dziwnego, ze „ryzyko” było odmieniane na konferencji po tysiąckroć, co samo w sobie też pokazuje jak zmienia się funkcja audytu zewnętrznego (i wewnętrznego też), bo audyt jest przecież risk – based, oparty na analizie ryzyka.

Nawiasem mówiąc, autor relacji skromnie stanął przed wyzwaniem zagajenia panelu poświęconego ryzyku, w którym uczestniczyli audytorzy, prawnicy i menadżerowie. Sesja „o ryzyku” trwał ponad dwie godziny, co z początku wydawało się sporym wyzwaniem, ale dynamika dyskusji z udziałem słuchaczy udowodniła, że ryzyko jest dzisiaj w centrum uwagi, także biegłych rewidentów.

Oczywiście, konferencja obfitowała w inne niezwykle ważne tematy jak cyberbezpieczeństwo, bezpieczeństwo danych (GIODO też było). Była tematyka pozyskiwania rewidenckiego narybku, bo zawód biegłego rewidenta wymaga długoletniego kształcenia i coraz to nowych umiejętności, konkurencja globalna jest ogromna i wcale nie tak łatwo jest pozyskać nowe kadry. Było i wystąpienie prof. Kameli -Sowińskiej, która pokazała jak szeroko należy rozumieć dzisiaj otoczenie z globalnymi wyzwaniami walki o zasoby i geopolityką oddziałująca na rynki finansowe. Audyt ryzyka i w tym wymiarze jest coraz ważniejszy.

No, więc zagrożenia dla biegłych rewidentów i badanych przez nie spółek są i szanse też są, a jak jedna z mówczyń bardzo celnie zakonkludowała „na końcu zawsze zostaje ryzyko”.
To arcy merytoryczne wydarzenie miało również wątki kulturalne i relaksacyjne, takie jak wieczór autorski znanego ekonomisty prof. D. Filara, który opowiadał o swojej zupełnie nie ekonomicznej nowej powieści „Drugie wejrzenie”. Była i uroczysta kolacja z Markiem Sierockim, jako DJ-em do tańca. A całą konferencja odbywała się w pięknym hotelu nad Narwią, jak konferencyjna wieść niosła tym samym, gdzie było huczne weselisko naszego narodowego herosa z napadu. Tyle ciekawostek z tego niezwykle udanego wydarzenia, kolejne już za rok.
Audyt ryzyka, ryzyko audytu…

Dyskutujemy o zarządzaniu ryzykiem w Polskim Instytucie Dyrektorów (01.09 Warszawa)

0
o zarządzaniu ryzykiem

Już 1 września Wasz Redaktor Naczelny będzie dyskutował na forum szacownego i renomowanego Polskiego Instytutu Dyrektorów o niedawno opublikowanych przez Komisję Nadzoru Finansowego i już gorąco dyskutowanych “Zasadach Ładu Korporacyjnego dla Instytucji Nadzorowanych”.
Więcej informacji o tym niezwykle interesująco zapowiadającym się evencie znajdziecie na stronie PID (link). 
W “Zasadach” znalazło się to-i-owo o zarządzaniu ryzykiem (całe szczęście, bo wiadomo, że to fundament Corporate Governance) i w szczególności (ale nie tylko) będziemy chcieli swoje zdanie w temacie wypowiedzieć.
Dodamy przy okazji up-dajtując, że w Polskim Instytucie Dyrektorów nastąpiła niedawno zmiana prezydencji; ustąpił Pan Prezes Nartowski, człowiek legenda i znakomity mówca (którego na pewno usłyszymy jeszcze nieraz) a…. zawsze możecie poczytać na www.andrzejnartowski.pl
Nowym Prezesem PID-u z ładunkiem nowych pomysłów zajęła dysponująca bardzo szerokim doświadczeniem biznesowym prawnik, Pani Beata Binek.

W imieniu całej Redakcji Ryzykonomii nowy Zarząd PID-a i całą załogę Instytutu pozdrawiamy i życzymy “Naj” w szerzeniu idei wciąż u nas przecież niedostatecznie docenianego Korpo Ładu i zarządzania ryzykiem przy okazji też !!!

ps.
Już w kolejnym numerze Gazety Ubezpieczeniowej nasz artykuł na temat zarządzania ryzykiem w “Zasadach” KNF …czytajcie !

o zarządzaniu ryzykiem

o zarządzaniu ryzykiem, o zarządzaniu ryzykiem, o zarządzaniu ryzykiem

RYZYKO INWESTYCJI BUDOWLANYCH 2017

0
ryzyko inwestycji

Ryzyko inwestycji budowalnych >>>

Branża budowlana, firmy budowlane, projekty budowlane…trudno wyobrazić sobie obszary bardziej narażone na różnego rodzaju ryzyka, chyba wszystkie możliwe ryzyka. Finansowe, wykonania, katastroficzne, regulacyjne, reputacyjne, lista jest baaardzo bardzo długa.

Nasza budowlanka i jej szeroko rozumiane otoczenie, łańcuchy dostaw w przyśpieszonym tempie uczy się, że „coś” z tymi ryzykami trzeba robić. Jest to, jak sądzimy w znacznej mierze efekt bolesnych doświadczeń ostatnich lat. Do Zarządów dociera wiadomość, że bez systematycznego, procesowego zarządzania dalej się „nie da”.

A jak się „da” zarządzać ryzykiem w budowlance i co robić Redakcja Ryzykonomia będzie mówiła już zaraz, na Warsztatach organizowanych w dniach 4 i 5 kwietnia w Warszawie przez Rzeczpospolita Konferencje pod tytułem:

“Kluczowe czynniki realizacji projektów budowlanych w świetle najnowszych regulacji”

Tytuł naszego wystąpienia to “Zarządzanie ryzykiem w kluczowych obszarach inwestycji”

Link do programu całego wydarzenia, pełnego niezwykle ciekawej merytoryki i praktyki poniżej: 

https://konferencje.rp.pl/wydarzenia/4/727-inwestycje-budowlane-2017/program

Mamy jeszcze kolejną, bardzo dobrą wiadomość!!!

Dla Czytelników Naszego Newslettera specjalna cena PLN 1250 netto !
Cena regularna PLN 2250. Oszczędzacie Państwo PLN 1000 !!!

Należy podać hasło: “Czytelnik Newslettera RYZYKONOMII”
Email:  tomasz.jakubiak@rzeczpospolita.pl
Tomasz Jakubiak
Dział konferencji i szkoleń Dziennika RZECZPOSPOLITA
T: (22) 46 30 126
M: 697 123 706

Wciąż się można dopisać do listy subskrypcyjnej Newslettera na naszym portalu. Do zobaczenia !

Dołącz do 513 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w formularzu subskrybcji dla potrzeb niezbędnych do wysyłki Newslettera Ryzykonomii (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 roku o Ochronie Danych Osobowych; tekst jednolity: Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).

ryzyko inwestycji

Ryzyko morskie

0
ryzyko morskie

Ekspertem od ryzyka będąc….No, wybaczcie ten staropolsko – łaciński szyk przestawny, jakoś to nam się zaplątało od nieustannej kiedyś lektury sienkiewiczowskich dialogów, w sumie można się teraz tym hobby na ogólnej fali patriotyzmu pochwalić…no więc, ekspertem będąc, proszę, jakie zdanie wielokrotnie złożone, w ubiegłym tygodniu uczestniczyliśmy w 4 tym Kongresie Morskim, który odbył się w naszym ulubionym, choć dawno nieodwiedzanym Szczecinie.

Kongres Morski, to duża, cykliczna 3 – dniowa duża impreza poświęcona różnym aspektom funkcjonowania i oby rozwoju gospodarki morskiej, stoczniom, portom, offshorom, rybactwu, żegludze śródlądowej (jakże u nas zapomnianej dziedzienie, a przecież to kura znosząca potencjalnie złote jaja!). Od lat jesteśmy zainteresowani gospodarką morską także biznesowo, to wszędzie kura znosząca złote jaja, coś nm się ta kura zaplątała w morski temat, sio, rozumieli to już budowniczowie Gdyni, u nas różnie z tym zrozumieniem roli bywa, choć postęp trzeba powiedzieć już jest bp Centrala nie myli już Gdańska z Gdynią i jakaś świadomość, że morze to nie tylko plaże i surfing też w Warszawie zaistniała. Jest więc i ryzyko morskie pozytywnie.

MarWoj i inni

Nie morzna też nie wspomnieć w tym kontekście o naszym ulubionym MarWoju zawsze człowiekowi serce rośnie, że to najładniejsi żołnierze w Reprezentacyjnej znowu temat na czasie, bo mamy nasz MarWoj dozbrajać i budować w polskich stoczniach, ale sama chęć to jeszcze nie wszystko. Są jeszcze pieniądze i mądre ich wydatkowanie i bez zarządzania ryzykiem nie może się odbyć chyba, że znowu wybierzemy opcję akceptacji ryzyk przez monitorowanie, czyli nic nie robienie i wyjdzie jak zawsze albo dajmy na to jak z nieśmiertelnym Gawronem. No więc na przykład koncepcja zakupu łodzi podwodnych za miliardy też wydaje nam się mało sensowna, szczególnie że ich po prostu budować nie potrafimy. I tak dalej…

No, ale wracając ad rem, to Wasz Redaktor Naczelny Ryzykonomii uczestniczył tym razem samotrzeć (znaczy w troje) w panelu dyskusyjnym zaaranżowanym na Kongresie przez przyjaciół z Krajowej Izby Biegłych Rewidentów niestrudzenie promujących zarządzanie ryzykiem, za co nieustanie dziękujemy. Panel był częścią większego bloku tematycznego noszącego tytuł „Przyszłość stoczni i offshore” a wystąpiliśmy razem z Panią Ewą Sowińską Zastępcą Prezesa KIBR i znakomitym biegłym rewidentem z fimy audytorskiej Eso Audit i Jackiem Jaroszem, uznanym ekspertem podatkowym z PwC.

Ryzyko morskie holistycznie

My w swojej części podkreśliliśmy znaczenie jakie dla tematu ryzyko morskie ma całościowe zarządzania ryzykiem nie tylko z punktu widzenia audytu finansowego czy kwestii podatkowych, ale holistycznie, ogóle. Skądinąd wystąpienie w takim akurat towarzystwie świetnych nie waham się powiedzieć ekspertów miało sens, bo sytuację przedsiębiorstw analizują dzisiaj zespoły; my znamy się na ryzyku, wy na sprawozdaniach finansowych, oni na kwestiach podatkowych.

A wszystkie te tematy dla stoczni i w ogóle branży morskiej są jak zawsze ważne, może nawet szczególnie ważne, bo to biznes wysoce kapitałochłonny i ryzyko chłonny, co mieliśmy okazję obserwować na przykładach upadku Stoczni Szczecińskiej, Gdyńskiej czy a rebours trwającym sukcesie Remontowej i jej grupy będącej nasza wizytówką na świat także w niezwykle konkurencyjnym biznesie off-shore.

Zresztą w trakcie Konferencji jeden z moderatorów podał intrygujący porównanie, z którego wynikało, że na kilogramie produkcji skomplikowanego off-shora (chodziło akurat o wysoce wyspecjalizowaną jednostkę zdaje się kablowiec) zarabia się dzisiaj tyle, co w branży IT, high tech. No, więc jeżeli przemysł morski to dla was tylko widok z wiadomości telewizyjnych przypominamy raz po raz, że nie bez powodu budowaliśmy zaraz pod odzyskaniu niepodległości nasze okno na świat rozwijali flotę, porty, marynarkę wojenną i handlową. Bo historia najbogatszych państw świata (patrz USA, UK, Holandia, kiedyś Hiszpania, Indie, Chiny, Korea Płd, Japonia, Niemcy, Francja etc. etc.) zawsze była związana z rozwijaniem gospodarki morskiej, o cym niestety słabo się nas pamięta. Morze nasze morze…

Pamiętajcie Heraklita

W trakcie konferencji podpisano również list intencyjny w obecności Beaty Szydło na budowę promu pasażerskiego, który ma być budowany w polskich stoczniach, o ile rozumiemy z różnymi wsparciami rządu i chyba polskokapitałowych banków. Co do tego pomysłu mamy w ogólnosci przeróżne wątpliwości znając właśnie historię naszego przemysłu stoczniowego a nie za bardzo widzą nam się sukcesy rodzimych czeboli..

Ale, pędzenie różnymi biznesowymi obowiązkami opuściliśmy Kongres Morski jeszcze przed zakończeniem pozostając w nieustannej nadziei, że każda inicjatywa, tak i ten Kongres w pięknym mieście Sczecinie, która umacnia rolę morza w naszej gospodarce jest bliska naszemu sercu i ważna dla gospodarki. Ryzyko morskie – Ahoj !