Kryzys

Home Kryzys

Ryzykonomia TV

0
Ryzykonomia TV

Ryzykonomia TV>>>

 

Już wspominaliśmy wcześniej, że na I Forum Bezpieczeństwa Przemysłu Morskiego zorganizowanym przez naszych partnerów z PZU Lab Redakcja Ryzykonomii wypowiadała się dla Telewizji Gdańsk i TVP3. 

Poniżej zamieszczamy link do materiału video, zresztą jest tam znacznie więcej informacji do posłuchania, do czego oczywiście zachęcamy. 

Nasza wypowiedź od około 1 minuty materiału….

http://gdansk.tvp.pl/35829823/odc-31012017

 

 

 

Tragedia w Rytlu – lessons NOT learned

1
tragedia w rytlu

>>>Tragedia w Rytlu – lessons NOT learned
Trudno wciąż o jednoznaczną ocenę katastrofy, która zdarzyła się w Rytlu. Zastrzegam więc, że kilka myśli, które poniżej oparte są na różnych relacjach mass mediów i mediów społecznościowych. Więc coś-niecoś jadnak wiadomo.

Nie jest dobrze.

Oczywiście samemu huraganowi nikt nie jest w stanie zapobiec, ale…
Dziwi mnie na przykład, że harcerze, w końcu zorganizowana grupa nie mają, albo nie biorą pod uwagę żadnych systemów wczesnego ostrzegania. Dostępnych choćby darmowych aplikacja na smartfona. Dopiero co wróciłem z gór, tam każdy chyba z doświadczeńszych wędrowców i skromny ja korzysta z takich aplikacji, burze pioruny, nic przyjemnego , można choćby zwiększyć swoje prawdopodobieństwo uniknięcia. Tam też bywa bez zasięgu, ale na pewno harcerze nie siedzą w miejscu, wierzyć się nie chce, że to taka całkowita komórkowa pustynia.

Dziwne, że na poziomie takich zorganizowanych imprez nie ma żadnych dobrych praktyk w zakresie katastrof i kryzysów. Nawet tak specyficznych, szczególnie, że drzewa już na wycieczki i młodzież spadały (tragedia w Ojcowie). Więc nie jest to nic dziwnego. Nikt nie słyszał o zmieniającym się klimacie?  “Polecam” grad wybijający szyby w autach, dopiero co w górach. Trąby powietrzne tu i ówdzie, białe szkwały etc. No, to już trzeba brać pod uwagę.

W końcu, może to lekceważenie ryzyk i nie jest dziwne, bo przecież zarządzania ryzykiem nikt u nas poważnie nie bierze. Ha, ha, znamienne przy tyn, że oficjele już pieją o kolejnych Ustawach. Nie tędy droga, nie tędy dyletanci. Był taki dowcip za komuny. “Na polu pada deszcz. Co się pierwsze zbiera? Ziemniaki cza kapustę? Odpowiedź: egzekutywa!”
Nie ustawami buduje się resiliance, odpornośc. Tu potrzebna jest praca od podstaw, eksperci a nie polityczni nominaci, z tej czy innej zwalczającej się także przy tej okazji opcji.
Oczywiście już najprostsza kwerenda w necie pokazuje , że są rozwiązania, punkty odniesienia, są przetarte ścieżki. Choćby tutaj przykład…

http://members.scouts.org.uk/factsheets/FS320008.pdf

No dobrze, zostawmy harcerzy. W końcu ofiary tego dramatu… Ale przeraża co działo się dalej. O ile rozumiem, służby pojawiły się na miejscu (podobno) około czwartej nad ranem. Czyli po 4-5 godzinach, drogi były nieprzejezdne rozumiemy, ale co z drogą lotniczą? Wiatr ciągle wiał? To jest środek Polski, a nie Amazonia!
Mamy supernowoczesne pogotowie lotnicze, a choćby morski SAR lata w każdej pogodzie, Rytel jest coś pól godziny lotu od wybrzeża. Oczywiście jeżeli SAR ma śmigłowce, inna sprawa, że mu się rozsypują, a nowych zamiast tych złych Caracali ani widu…
Najszybciej i chwała za to i szacunek, włączyły się służby na lokalnym poziomie, mieszkańcy, sąsiedzi. I to pokazuje najlepiej gdzie powinno się budować odporność – jak najniżej. W mieście, w gminie.

Inna sprawa na pewno nie były to oddziały leśnych ludzi, a straż pożarna, pogotowie. Wreszcie wolontariusze, czapki z głów dla Was. Obrona cywilna z prawdziwego zdarzenia też by się przydała, gdyby była. Ale nie ta, która ma obserwować współobywateli i walczyć ze specnazem. Tylko prawdziwa obrona cywila, jak w nowoczesnym państwie. Nawiasem mówiąc, kuzyn z Australii jest super przeszkolonym antykryzys- wolontariuszem w Australii, skoki ze spadochronem, walka z pożarami buszu itp. tam to honor i rzecz normalna. Ale też profesjonalnie zorganizowana. Gdzie takie organizacje u nas?

Natomiast z akcją władz centralnych to już zupełna porażka, dramat. Wojsko zostało włączone po 3 dniach (!!!) , żeby tylko bo… Potem następowały wydarzenia PR w stylu malowanie trawy na zielono, na przyjazd VIPów dla telewizji. Dramat, dramat, dramat… Wstyd ! Zero honoru, który umarł. Są na to liczne relacje w necie.
Ciekawe, że jak zawsze w sytuacjach kryzysowych, parafrazując poetę „ludzie wielcy stają na wysokości zadania, a trzęsą się portki pętakom”. Ale to już wielokrotne przerabialiśmy i zawsze płacimy za to wysoką cenę, lessons NOT learned.

Reasumując, te gorące myśli….
A! Oczywiście już pojawiły się zapewnienia, że Rząd za wszystko zapłaci, bo huragan zdemolował cały region, widzieliśmy ślady jadąc tam ostatnio pociągiem. No przecież! Wyborcy! Dobry Rząd pomoże, nie trzeba się ubezpieczać…A statystyki są nieubłagane, Rząd wyjeżdża, a obiecane pieniążki nie dochodzą, nie dochodzą…

No więc…będzie z tej tragedii, jakikolwiek straszne mówić, pożytek? Oczywiście, że nie. Albo ledwie co. Będzie kolejna Ustawa, może każdy harcerz będzie musiał zdobyć sprawność meteorologa, ale na pytanie o zarządzanie ryzykiem, rejestr ryzyk kolonii, obozu, wycieczki, najprostszą analizę zagrożeń dalej będą nam pukać z pobłażaniem w czoło. Co ma być to będzie, kto by to robił, Polacy nic się nie stało.
Nie musisz zarządzać ryzykiem, przetrwanie nie jest obowiązkowe…

tragedia w Rytlu, tragedia w Rytlu, tragedia w Rytlu

Ryzyko reputacyjne Marsa

0
ryzyko reputacyjne Marsa

Ryzyko reputacyjne Marsa zażegnane, tak można chyba podsumować głośny product recall na początku tego roku spowodowany według doniesień, kontaminacją drobinami plastiku partii batoników produkowanych w jednej z europejskich fabryk koncernu Mars. W trakcie dochodzenia kazało się, że winna była uszkodzona maszyna.

Jak się dowiadujemy, dzięki szybkim i bezkompromisowym działaniom wydarzenie, potencjalnie bardzo niebezpieczne dla reputacji firmy, nie będzie miało znaczącego wpływu na sprzedaż powszechnie chrupanych batoników Mars, Snickers i Milky Way (dla mnie za słodkie) i co ważniejsze branża zarządzania ryzkiem wydaje się potwierdzać, że nie spowoduje to utraty zaufania konsumentów do tego strategicznego produktu.

Analitycy podkreślają kluczowe sukces factors, które przyczyniły się do wyjścia firmy obronną ręką z ataku tego podstępnego czarnego łabędzia czyhającego typowo na producentów żywności, leków etc. :

  • bardzo szybka reakcja (od pierwszych sygnałów o problemie w styczniu do recall-a w lutym. W 55 krajach !

  • przejrzystość (“transparency”) w rozwiązywaniu problemu i zarządzaniu kryzysem  

Ryzyko reputacyjne Marsa to nie byle co bo, przypomnimy tylko, że Mars Incorporated to globalny potentat w branży FMCG (Mars, Snickers, Milky Way, Twix, M&M, Royal Canin, Pedigree, Whiskas) zatrudniający ponad 70 tysięcy pracowników i notujący sprzedaż rzędu 33 miliardów dolarów. Milky i Snickersy zostały wynalezione jak donoszą archeolodzy około 1923 roku.

ryzyko reputacyjne Marsa

Active shooter, jak się zachować, video (ang.)

0
active shooter jack się zachować

Active shooter, jak się zachować, video (ang.)>>>
Dopiero co publikowaliśmy (poniżej) dwu częściowy artykuł Tomasza Goleniowskiego “w temacie”. A teraz dorzucamy ciekawe video z USA. Warte obejrzenia z współpracownikami i rodziną. (po angielsku).
Co ciekawe pochodzi ze strony administracji samorządowej USA. U nas są oczywiście różne sztaby antykryzysowe, Redakcja Ryzykonomii nie jest pewna jednak, co robią dla popularyzacji wiedzy i jak to “sprzedają” ludności. Chyba słabo…
ps. Mam nadzieję eksperci nie skrytykują załączonych treści, bo źródło wydaje się wiarygodne..

Na słońcu plamy zarządzenie Obamy

0
na słońcu plamy

Barack Obama, odchodzący wkrótce po zwycięstwie (…) w wyborach prezydenckich w USA ciągle jeszcze urzęduje i 13 października tego roku podpisał Executive Order, czyli jak rozumiemy prezydenckie rozporządzenie, dyrektywę, dotyczący działań jaki rząd USA planuje podjąć w związku z rosnącym zagrożeniem wynikającym z aktywności slonecznej. W szczególności plam na Słońcu, które wywołują burze elektromagnetyczne. Te z koleji mogą wpływać na działanie urzadzeń na matce Ziemi (oraz w kosmosie jak to satelity wszelkiej maści i rodzaju), a w szczególności elektrowni i sieci energetycznych. Awarie tychże grożą krótszymi, a może i dluższymi wyłączeniami prądu na wielką skalę, słowem mniej lub bardziej totalnym black-outem, zgaśnieciem świateł w mistach i wściach i wyłaczeniem wszelkiego biznesu.

Science nie fiction

Nie wtajemniczonym, a nie interesującym się ryzykiem sprawa może się wydawać z gatunku science-fiction, ale jest jak najbardziej realna i opisana przez naukę. Wcześniej problem nie istniał lub miał o wiele mniejsze znaczenie, a to z tej prostej przyczyny, że taki Aleksander Wielki, a nawet Napoleon nie mieli jeszcze gospodarek opartych na energii elektrycznej i choć wzmaganie się aktywności słonecznej jest cykliczne i prehistorycze, to sieci energetyczne mamy zupełnie od niedawna.

Na słońcu plamy od Carringtona

Tego rodzaju burze magnetyczne, o ktorych mowa noszą rownież miano efektu Carrington od nazwiska brytyjskiego obserwatora amatora, który zapoznał je w 1859 roku. Od tego czasu mamy już zewidencjonowany potencjalnie katastroficzny, a często zupełnie rzeczywisty wpływ “Carringtonów” na siecie jak to na przyklad 9 godzinna przerwa w dostawie prądu w kanadyjskiej prowincji Quebec w 1989, czy 1 godzinne wydarzenie w roku 2003 obejmujące zakloceniami w dostawie energi i dzialaniu telekomunikacji, które objęło całą Szwecję w roku 2003 (tak zwany Hallowen Storm).

No więc problem jest całkiem poważny, ba Megapoważny bo sztormy słoneczne występują regularnie, a scenariusze, które można znaleźć w źródłach szacują potencjalne straty gospodarcze Ziemi, przy worst case nawet na 3,9 % GDP, c. 2,693 mld dolarów. A dla pewnosci potwierdzimy przypuszcenia P.T. Czytelników Ryzykonomii, że OWU ubezpieczeń takich lub innych generalnie szkód z tytułu Carringtona wogóle nie ujmują.

Dla zainteresowanych, link do rozporządzenia Prezydenta Obamy zamieszczamy poniżej. Warto obejrzeć, bo jest to dokument

profesjonalnie napisany. Dodam, że my w Polsce planu na okoliczność Carringtona nie mamy, i ile mi wiadomo, nic się w temacie specjalnie nie podejmuje. Oczywiście na Słońce wpływu mieć nie będziemy póki co, ale na kryzys zawsze należy sie przygotowywać, szczególnie że nie jest to żaden czarny łąbądź.
https://www.whitehouse.gov/the-press-office/2016/10/13/executive-order-coordinating-efforts-prepare-nation-space-weather-events

 

 

Nie bierz Coco-taxis czyli Proste jak drut

0
Żądło dra Ołena

Nie bierz Coco-taxis >>> Igrzyska i po igrzyskach i znowu toczy się niby-dyskusja “co- by- tu – robić, wicie rozumicie” żeby nas Azerbejdżan w Rio nie prześcignął… Sport od lat jest od bliski naszej duszy i redakcyjnemu ciału, a cały ten szum o naprawie sportowej rzplitej nieledwie nas bawi, a w szczególności nas śmieszy to, że niby mielibyśmy uwierzyć że ktoś-coś chce realnie zmienić…

Problem upadłego pol-sportu (nie mylić z Polsportem bo był o
dziwo i taki, kto pamięta…) przypomina zresztą tematykę 20 kilowych
tornistrów pierwszaków, a tenże już dawno przewyższył trudnością i nierozwiązywalnością równanie
Fermata.
Śmieszne to wszystko, bo sprawa jest prosta jak drut –
podobnie jak proste jak drut jest poza-czarno-łabędziowe zarządzanie ryzykiem.
Wystarczy system i proces rzetelnie zaaplikować – i działa, olaboga !!! Jak się
chce mieć sport to trzeba zacząć od fundamentów, czyli od dzieci i masowej
kultury fizycznej.Nie śmiemy jednak Czynników i Działaczy
organizowania Komitetów i Związków uczyć, za dobrzy są w tym, więc temat porzuciwszy, wspomnim jeszcze okołosportowo, że wielkie na nas wrażenie organizacja zamknięcia i otwarcia Igrzyskzrobiła. Co za timing, co za project management, wow !
A szerzej o całej olimpiadzie mówiąc, to że nic się tam nie
wydarzyło, biorąc pod uwagę skalę ekspozycji na ryzyko świadczy, że nie na darmo
tam od lat rejestry ryzyka w Londynie wypełniano – o czym pisaliśmy już onegdaj
na blogu. Ale i u nas nic się nie stało więc, po co to zamieszanie z  tym risk manadżmentem…?
Angole zawsze w risk manadżemencie przodowali i choćby na „podróżnych” stronach ich Foreign Office można znaleźć rozbudowanetravel-informacje gdzie jechać – lub – niejechać, jakie ryzyka podróżnym grożą itepe.
Różne ciekawe kwiatki brytyjskie ministerstwo zagraniczne
tamże zawarło, i dla wakacyjnej rozrywarki P.T. Czytelników Bloga, tudzież informacji ewentualnych zainteresowanych kilka wybranych wytycznych przytaczamy poniżej :

O Polsce

Dla kierowców: lokalne standardy kierownicze są słabe:
ograniczenia prędkości, i światła sączęsto ignorowane, a kierowcy rzadko
sygnalizują swoje manewry. Powoli poruszające się pojazdy rolnicze (w tym
konne) są powszechne na drogach lokalnych a nawet głównych.

Bułgaria

Bezpańskie psy są powszechne. Jakiś czas temu na
przedmieściach Sofii zaatakowały i śmiertelnie poraniły człowieka. Należy
unikać psów – szczególnie w sforach.

Niemcy

Duże zagrożenie terroryzmem , szczególnie w miejscach
publicznych

Monaco

Lokalna Policja informuje że fałszywe banknoty zostały
wprowadzone do obiegu (podobnie jak w innych krajach EU).

Kongo

Poza Kinszasą większośćdróg jest z trudem dostępna dla
samochodów nawet z napędem 4×4

Kenia

Ze względu na powtarzające się napady z bronią na pola
golfowe w rejonie Nairobi, należy zachować czujnośćw miejscach odległych od
Domów Klubowych, dotyczy wszystkich pól golfowych.

Święta Helena

Ryzyko terroryzmu jest niskie. Ze względy na słabą
infrastrukturęportową przebywający są dowożeni na ląd z kotwicowiska mniejszymi
łodziami. W przypadku dużego falowania lub złej pogoda może to być
niebezpieczne.

Brytyjskie Terytorium Anktartyczne

Na obszarze nie ma odnotowywanej przestępczości. Jedynymi
mieszkańcami są naukowcy stacji badawczych.

Kuba

Odradzane jest korzystanie z mopedów oraz trzy kołowych
Coco-taxis

Vanuatu
Na lokalnych wodach występują rekiny i zdarzają się wypadki
ataków zakończonych śmierciąpływaków.

Tonga

Leży na pacyficznym Pierścieniu Ognia obejmującym obszary
wulkaniczne, trzęsienia ziemi. Mogą one wydarzyć się w każdej chwili i
powodować tsunami.

Japonia

Zbliżenie się do elektrowni Fukushima Daichi na odległość
mniejszą niż 20 km
jest karane mandatem 100 000 jenów.

Australia

Jeżeli planujesz wędrówkę po buszu należy wziąć pod uwagę,
że większość tych terenów jest oddalona od obszarów zamieszkanych a oczekiwanie
na pomoc może zająć wiele godzin, co w przeszłości powodowało wypadki
śmiertelne. Należy zabrać ze sobą dużą ilość wody oraz materiały do budowy
ochrony przed słońcem

Gdzie by tu pojechać , gdzie ….

Epidemia, pandemia, virus Zika

0
epidemia zika

1.Epidemia virusa Zika.
2.Kolejne ostrzeżenie.

Co pewien czas, ale od pewnego czasu regularnie dochodzą poważne informacje na temat nowego zagrożenia epodmią, a co gorsza w naszym globalnym świecie – pandemią. Tym razem to virus Zika przenoszony przez komary, ma to być pierwsze tak poważne ostrzeżenie dla świata od czasu wirusa Ebola.

Temat już ćwiczyliśmy kilka lat temu, komentowany także na Ryzykonomii, między innymi nawoływaliśmy do przemyślenia przygotowania planów awaryjnych, nawet najmniejszych planików, choćby maciupkich, na najmniejszej karteczce, tyci-tyci,  także w biznesach na wypadek wystąpienia szerszego zagrożenia epidemiologicznego. Tak czyni wiele światowych korporacji. Mam wrażenie, że u nas w wogóle rozważanie takiego ryzyka wydaje się organizacjom jakimś science-fiction. Obawiamy się – do czasu. Oczywiście ta uwaga nie dotyczy naszych służb odpowiednich, które jak wiemy do wszystkiego są zawsze dosonale przygotowane, no risk, no fear.

Tymczasem nowy virus Zika powoduje kilka tysięcy przypadków deformacji płodów. Jak donoszą źródła virus, przenoszony przez komary nie jest “nowy”, ale staroafrykański, ale od 2007 roku obserwuje sie jego gwałtowną ekspancję. Teraz przede wszytskim do Ameryki. I znowu – nasza chata z boku, gdyby nie to że tak dużo dzisiaj ludzi podróżuje, sam dopiero kilka dni temu rozmawiałem z odwiedzającymi Meksyk.

epidemia zika

Epidemia Zika to oprócz ludzkich dramatów, to są oczywiście potencjalne koszty i ryzyka do zarządzania, nie mówiąc o tym, że to kolejna wskazówka którą być może dostajemy, że ryzyko pandemii należy traktować poważnie.

Ostrzeżenia i FAQ-i można znaleźć na stronach :
– WHO (link)
– niezawodnego CDC (link)
– i u nas da coś się wygrzebać, ale póki co nic nie widzimy na stronach MSZ  z ostrzeżeniami dla podróżujących…

Oczywiście pojawiają się też liczne teorie spiskowe z straszliwymi “koncernami farmaceutycznymi” w roli głównej,  co szczególnie w naszym oświeconym społeczeństwie nie dziwi, i może nie byłoby to wcale niepoważne, gdyby choroby nie były tak realne.

Dołącz do 629 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w formularzu subskrybcji dla potrzeb wysyłki Newslettera (zgodnie z Ust. z dn. 29.08.97 r. o Ochronie Danych Osobowych (Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).

Uciekaj ! Kryj się ! Atakuj !

0
Uciekaj ! Kryj się ! Atakuj !

Uciekaj ! Kryj się ! Atakuj !  >>>
Polską niebo wciąż niebieskie jak łza choć, jak donoszą coraz bardziej pesymistycznie Źródła, już po wakacjach czarne ryzyka się nad naszą wyspą zbiorą. Mógłby ktoś nawet rzec, że owe antyzielone czarne chmury zgoła niemeteorologicznie na powakacyjne obwieszczenie publiczności czekają, tak czy inaczej… póki co wakacje trwają i na dalszy rozwój wydarzeń musimy więc poczekać.
Co nie znaczy, że o różnych innych ryzykach nie myślimy i nie mieszkamy się tymi myślami z P.T. Czytelnikami Bloga dzielić.

Ot, choćby co się wydarzyć może, i jak się zachować kiedy jakieś indywiduuum do biura lub firmy się wedrze lub postanowi z szefem czy niekolegami wyrównać rachunki.
No, naprawdę to jest bardzo poważna sprawa, wręcz dramatyczna, choć rzadko się wydarza, u nas chyba bardzo rzadko. Niby tu nie Ameryka (oj, nie) gdzie o broń łatwo, ale i u nas zdarzały się dramatyczne sytuacje: groźby i napaści na pracowników z użyciem ostrych narzędzi, groźnych substancji; w jednym z sądów rzucono nawet kiedyś granat ręczny (sic) raniąc sędziego. Także ryzyko mało prawdopodobne, ale może się niestety, wydarzyć.
I co wtedy robić ?

Uciekaj ! Kryj się ! Atakuj !

Poniżej zamieszczamy warty obejrzenia amerykańskiej produkcji filmik z You tube, pt. “Active shooter”,  który zamieszcza zaznajomiona strona kryzysowo.pl

Ps.
Najwyraźniej z kowbojskiego punktu widzenia sprawa ma drugie dno, rzec by można z zakresu kontroli zarządczej, bo jak donoszą nasze niewyłączne źródła, wywołała pewną dyskusję co do zasadności wydania 200 tys. państwowych dolarów na 6 minutowy film zamówiony przez City of Houston.
Tamtejsi, co bardziej podejrzliwy obrońcy prawa do posiadania broni sugerują też, że w rzeczywistości chodzi o podkorowy komunikat, że broń do obrony nie jest potrzebna, wystarczą krzesła i zszywacze.

Szybkie, Czarne łabędzie

0
Szybkie, Czarne łabędzie
Szybkie, Czarne łabędzie …
 zbliża się sukces EURO2012 i w żadnym razie nie chcielibyśmy dołączyć do grona tych co wytykają niedokończone drogi czy zderzające się, przyznamy nieco za często pociągi, czy inne drobne niedociągnięcia, które nawet jeżeli Czynniki kiedyś mówiły, że ich nie będzie, to przecież w końcu ostatnio przyznały, że są, bo być musiały, nie było rady i już.

 

My spełniając naszą ryzykonomiczną misję daną od… (no właśnie od kogo?) niestrudzenie śledzimy postępy ryzyka – tu i ówdzie – a najlepiej za pomocą naszej blogowej Mapy Ryzyka, który to Projekt, uwidoczniony na pasku pod tytułem Bloga (tak, tam) choć być może nie kwitnie, to wciąż jednak uparcie żyje…

I żyć będzie, bo dzisiaj, w jutrzenkę EURO będziemy naszą Mapę Ryzyka po raz kolejny u-aktualnić.
Mapę uaktualniamy o ryzyka szczególnie dla EURO2012 ważne, bo z natury rzeczy trudno- i nie- przewidywalne, czyli popularne w środowisku risk manadżementu Czarne Łabędzie – zdarzenia o minimalnie małym prawdopodobieństwie ale maksymalnie dużych skutkach.

Dodatkowo, ponieważ już niewiele czasu do EURO zostało, te potencjalne Blek Słany będą nie tylko czarne ale i szybkie. “Risk velocity” to termin podkreślający ową szybkość objawiania się pewnych zagrożeń w odróżnieniu od powolności urzeczywistniania się zagrożeń innych.

 

Szybkie, Czarne łabędzie
Choć mamy pewne zastrzeżenia metodologiczno-probablilistyczne do koncepcji “szybkości” ryzyka, o tym napiszemy jeszcze, to ewentualne czarne łabędzie dla EURO2012 mogą – i jeżeli już – to z pewnością będą bardzo szybko się ujawniać. Bo czasu jak rzekliśmy jest mało.

 

A potencjalnie bez-burzomózgowo można takie Black Swany na EURO wymysleć:

– „pomysłowe”, niestandardowe ataki terrorystyczne (np. oddalone od najbardziej spodziewanych celów)

– zaburzenia społeczne
– coś na Ukrainie
– coś Dużego gdzieś Indziej
– blackouty energetyczne
– wirusy informatyczne i zwykłe
– powódź
– awarie na stadionach
– megakongestie transportowe
– znowu pociągi….
– amoże prom
– inne czarne łabędzie, za których ocenianie i wymyślanie nam nie płacą

–  Etc.

Z tego tytułu taki dość znany cytat z Rumsfelda, sekretarza obrony  nam się przypomina, który nieniejszy również w naszej Ryzykonomicznej księdze cytatów (znajdziesz ją na pasku pod tytułem Bloga) zamieszczamy:

Informacje, z których wynika, że nic się nie dzieje, uważam za bardziej interesujące, ponieważ wiemy, że – jak wiadomo – są rzeczy, o których wiemy, że o nich wiemy.
Wiemy też, że są znane niewiadome, to znaczy, że są rzeczy, o których wiemy, że nic o nich nie wiemy.
Ale są również nieznane niewiadome –

 

takie, o których nie wiemy, że
o nich nie wiemy”

Dramat poza-ustawowy

0
dramat

Już wielokrotnie pisaliśmy na Ryzykonomii, a także w naszych e-bookach o szczególnym przypadku ryzyk związanych z imprezami masowymi oraz konieczności położenia większego nacisku na zarządzanie ryzykiem w tym obszarze. Niestety z przykrością zauważamy, że w Polsce doszło kilka dni temu do dramatycznej manifestacji tego ryzyka, gdzie podczas otrzęsin na bydgoskiej uczelni zginęły dwie młode osoby.

To dramat, i żadne słowa nie będą dobre do opisu tej tragedii. Z wciąż niepotwierdzonych opisów wyłania się „klasyczny” obraz dramatu i scenariusz tragedii, wielokrotnie już urzeczywistniony z równie tragicznymi skutkami (choćby w Duisburgu na „Love parade” 2010).
Brak oszacowania sytuacji i kontroli nad liczba uczestników, zbyt mała i być może nieodpowiednio przygotowana ochrona ( świadkowie, o zgrozo sugerują rozpylenie środków chemicznych w celu zapanowania nad tłumem, efekt łatwy do przewidzenia). I bezpośrednia przyczyna: stłoczenie uczestników w wąskim przejściu, w tym przypadku w łączniku między budynkami.
To naprawdę dramatycznie klasyczny scenariusz dla wybuchu paniki i tratowania ofiar. Oczywiście „po” jest mnóstwo mądrych i ktoś może Ryzykonomii zarzucić to samo, ale zaplanowania (pisemnego rejestru ryzyka!) takiego wydarzenia, oszacowanie ryzyk i przygotowanie planów działań to jest naprawdę przedszkole zarządzania imprezami masowymi.
Martwi nas przy tym, że komentatorzy przede wszystkim wskazują na brak (o ile) spełnienia wymogów Ustawy o bezpieczeństwo imprez masowych, którym to wydarzenie miałoby podlegać. Zapewne zastosowanie stosownych paragrafów zwiększyłoby bezpieczeństwo, a być może zapobiegło tragedii. Ale, szanowni Państwo to nie ustawa i paragrafy zarządzają ryzykiem, ale każdy menadżer, kierownik, organizator.
Wiara w cudowną moc ustaw jest całkowicie złudna, bez świadomości, kultury zarządzania ryzykiem, nawet najlepsza ustawa nie pomoże, ah gdyby jeszcze była najlepsza.
 Z niepokojem też, jak to menadżer ryzyka patrzymy na nadciągające w przyszłym roku wielkie wydarzenia w Krakowie, bo skądinąd pojawiają się  całkiem sensownie uzasadnianie opinie, że biorą pod uwagę obecną sytuację w Europie i na świcie, mogą się tam zdarzyć bardzo niedobre sprawy. Czy jesteśmy przygotowani do zarządzania ryzykiem masowych, i to tak masowych wydarzeń?. Czy wystarczą nam ustawy?