Kryzys

Strona główna Kryzys

W sieci spisków, w sieci ryzyka

0
w sieci spisków

Taka historyjka na weekend, nie wiadomo czy straszna, czy śmieszna, ale piszą o niej najważniejsze amerykańskie media. Pod pizzerię Comet Ping Pong, w stołecznym Waszyngtonie DC, specjalizującą się w obsłudze milusińskich wpada człowiek z automatycznym karabinem i zaczyna strzelać w powietrze. Nikomu się nic nie stało, policja łapie szaleńca. Jak się tłumaczy?

Pizzeria szaleńca

Otóż od pewnego czasu po Ameryce krąży spiskowa teoria jakoby niedoszły prezydent z ramienia Demokratów i jej doradca John Podesta są członkami spisku pedofili działającego wokół sieci pizzerii w Waszyngtonie. Szaleniec ów śledzący informacje o spisku na Facebooku i twitterze (łatwo znaleźć w sieci) przejechał bite 350 mil, żeby, w swoim mniemaniu ratować dzieci, zagrożone wpadnięciem w szpony mafii Clintonowej i Podesty. Pizzagate jak cały ten trudny do uwierzenia bałagan nazywają amerykańskie media, ma swój dziwaczny początek w ujawnieniach Wikileaks. Portal ten posądzany zresztą o podejrzane sympatie polityczne, wspominał w kontekście fundraisingu na kampanię wyborczą o pizzeri Comet Ping Pong, która stala się czarną wołgą kampanii spiskowej.

Wszystko to byłoby równie straszne jak i śmieszne, gdyby jeszcze nie sama Hillary Clinton, która wydała oświadczeni i zwróciła uwagę na potężniejące zagrożenie różnego rodzaju teoriami spiskowymi, dezinformacja czy zwykłymi kłamstwami, które jak huragan ogarniają świat. Jak słyszeliśmy Ruch Pięciu Gwiazd na czele z komikiem, który właśnie święci triumfy we Włoszech, bardzo choćby lubi różne ruchy antyszczepionkowe. Jego zwolennicy gromadzą na liczących miliony like-ów portalach rozprzestrzeniających masowo, jak donoszą „tradycyjne” media, po różne spiskowe teorie i po prostu zwykłe kłamstwa.

No więc Clinton apeluje, że to już przekracza ludzkie pojęcie i jak przypadku gunmana w Waszyngtonie realnie zagraża bezpieczeństwu fizycznemu. Pewnie przemawia przez nią też gorycz po przegranej z Donaldem Trumpem, notorycznym konfabulatorem. Miliarder pełen współczucia dla biedaków, jak słyszymy wycofuje się wlaśnie rakiem z kolejnych swoich absurdalnych koncepcji, które sprzedał spragnionemu ludowi nawijając mu tonami makaron na uszy w czasie wyborów. Po prostu i wyłącznie w celu zdobycia głosów. Przykład: ratujmy miejsca pracy w górnictwie, total coś 75000 w calym US… vs. ponad stworzonych 500 000 miejsc pracy w energii odnawialnej w samej tylko Kaliforni….

W sieci spisków – zza kurtyny

Ryzykonomii osobiście ten huragan dezinformacji na świecie na kilometry pachnie ruską dezinformacją i szerzeniem zamętu kierowanym przez służby specjalne z Kremla, to w stylu prowokacji carskiej Ochrany i jej kolejnych imperialnych następców i założe się, że tacy glupi w Ameryce i Europie nie są żeby tego nie widzieli. Zresztą coraz głośniej o tym mowa… Szczególnie że wszystkie te działania mają ewidentnie ukryty cel.
I jak, choćby w przypadku Włoch mogą się przyczynić do dalszego osłabienia Unii Europejskie, o przegranej Clinton nie wspominając. Gra idzie o dużą stawkę na geopolitycznej scenie. Oczywiście ryzyka biznesowe z tym związane są gigantyczne, żyjemy w świecie ryzyka niestety. Także tego kreowanego przez tak zwaną, robiącą dziś wielką karierę postprawdę. Inna sprawa nie jest to nic nowego, wystarczy sięgnąć po 1984, Orwella….

Zainteresowanym szczegółową tą nieprawdopodobną (sic) historią podrzucamy linki poniżej:

w sieci spisków w sieci spisków w sieci spisków 

Impreza masowa – podstawy bezpieczeństwa (EOD Tech)

0

Jak zachować się przygotowując się do uczestnictwa w imprezie masowej. Co wziąć, a czego wnosić nie wolno. Co robić, a czego nie.

Dzisiaj polecamy krótki, ale zawierający wiele informacji i warty rozpowszechnienia film Tomasza Goleniewskiego eksperta od bezpieczeństwa imprez masowych z PRAWDZIWĄ i unikatową wiedzą praktyczną, który prowadzi firmę doradczą EOD Tech (link)

Aby obejrzeć film prosimy kliknąć na obrazek posta, albo link do Vimeo poniżej.

https://vimeo.com/256836642

Pan Tomasz już wcześniej dzielił się z Czytelnikami Ryzykonomii swoją profesjonalną wiedzą związaną z zachowaniem w przypadku spotkania się z sytuacją Active Shooter, Masowy Morderca (link) .

Powtórzmy po raz kolejny: znajomość prostych zasad zachowania się w sytuacjach kryzysowych to wiedza, którą powinien posiadać każdy, bo może uratować życie nam , naszej rodzinie, znajomym.

A w końcu Czytelnicy Ryzykonomii to elita, którą rozumie znaczenie zarządzania ryzykiem – z pewnością – i Redakcja nie ma co do tego obaw.
Oglądajcie i przekazujcie dalej. Pro publico bono.

Dołącz do 647 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Zapisując się na ten Newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie materiałów informacyjnych i promocyjnych Portalu Ryzykonomia i zgadzasz się z jego Polityką Prywatności, która znajduje się na stronie głównej Portalu Ryzykonomia. Masz prawo wypisać się z subskrybcji tego Newslettera w każdej chwili.

Uciekaj ! Kryj się ! Atakuj !

0
Uciekaj ! Kryj się ! Atakuj !

Uciekaj ! Kryj się ! Atakuj !  >>>
Polską niebo wciąż niebieskie jak łza choć, jak donoszą coraz bardziej pesymistycznie Źródła, już po wakacjach czarne ryzyka się nad naszą wyspą zbiorą. Mógłby ktoś nawet rzec, że owe antyzielone czarne chmury zgoła niemeteorologicznie na powakacyjne obwieszczenie publiczności czekają, tak czy inaczej… póki co wakacje trwają i na dalszy rozwój wydarzeń musimy więc poczekać.
Co nie znaczy, że o różnych innych ryzykach nie myślimy i nie mieszkamy się tymi myślami z P.T. Czytelnikami Bloga dzielić.

Ot, choćby co się wydarzyć może, i jak się zachować kiedy jakieś indywiduuum do biura lub firmy się wedrze lub postanowi z szefem czy niekolegami wyrównać rachunki.
No, naprawdę to jest bardzo poważna sprawa, wręcz dramatyczna, choć rzadko się wydarza, u nas chyba bardzo rzadko. Niby tu nie Ameryka (oj, nie) gdzie o broń łatwo, ale i u nas zdarzały się dramatyczne sytuacje: groźby i napaści na pracowników z użyciem ostrych narzędzi, groźnych substancji; w jednym z sądów rzucono nawet kiedyś granat ręczny (sic) raniąc sędziego. Także ryzyko mało prawdopodobne, ale może się niestety, wydarzyć.
I co wtedy robić ?

Uciekaj ! Kryj się ! Atakuj !

Poniżej zamieszczamy warty obejrzenia amerykańskiej produkcji filmik z You tube, pt. „Active shooter”,  który zamieszcza zaznajomiona strona kryzysowo.pl

Ps.
Najwyraźniej z kowbojskiego punktu widzenia sprawa ma drugie dno, rzec by można z zakresu kontroli zarządczej, bo jak donoszą nasze niewyłączne źródła, wywołała pewną dyskusję co do zasadności wydania 200 tys. państwowych dolarów na 6 minutowy film zamówiony przez City of Houston.
Tamtejsi, co bardziej podejrzliwy obrońcy prawa do posiadania broni sugerują też, że w rzeczywistości chodzi o podkorowy komunikat, że broń do obrony nie jest potrzebna, wystarczą krzesła i zszywacze.

Ryzyko Carringtona atakuje w Ubezpieczeniowej

0
ryzyko carringtona

Ryzyko Carringtona to tekst Redakcji Naczelnej RYZYKONOMII opublikowany w ostatnim numerze Gazety Ubezpieczeniowej nr 48(920) z dnia 29.11.16 

Jest rzeczą całkiem nie do pomyślenia, jak bardzo ludzie przeceniają prawdopodobieństwa niektórych zdarzeń, a nie doceniają innych. To skądinąd obiekt zdziwień ekonomii behawioralnej i odwiecznej praktyki ubezpieczeń, które zaprzęgają ludzkie niedoskonałości kognitywne w służbie idei ubezpieczenia się.

Ziemia obiecana? Nie!

Skoro o tym mowa, to gdzie znajdziecie taką usługę, gdzie obie strony, i kupujący, i sprzedający są najszczęśliwsi, jeżeli nigdy nie dojdzie do jej realizacji. No, chyba że wyłączymy biznesmenów z „Ziemi obiecanej”, którzy palili swoje fabryki dla zamieniania polis na gotówkę.

Weźmy takie katastrofy naturalne; tak bardzo naturalne, że aż się nie chce wierzyć, że w ogóle mogą nastąpić, albo jak zmiany klimatu są efektem spisku mającego na celu przejęcie przez Chińczyków władzy nad Ameryką, jak sądzi nieoceniony nowy Prezydent USA. A przecież nie ma bardziej oczywistych ryzyk pod słońcem jak powódź, wiatr, deszcz, śnieżyca. No, właśnie pod słońcem. A co ze słońcem?!

Oczywiście dość odległa jest chwila, aż słońce się wypali i zapadając się w czarną dziurę wciągnie Ziemię. Macie więc jeszcze trochę czasu, żeby zaprenumerować Ubezpieczeniową na kolejny rok… Ale są i inne oddziaływania, a wśród nich stosukowo „nowe”, ale o rosnącym znaczeniu dla ziemskiej energetyki, oddziaływanie elektromagnetyczne burze słonecznych, czyli tak zwany efekt Carringtona.

Ryzyko Carringtona dla niewtajemniczonych

Nie wtajemniczonym, a nie interesującym się ryzykami kosmicznymi sprawa może się wydawać z gatunku science-fiction, ale jest jak najbardziej realna i opisana przez naukę ścisłą. Wcześniej problem zasadniczo nie istniał lub miał małe znaczenie, a to z tej prostej przyczyny, że taki Bolesław Chrobry, a nawet Gomułka nie mieli gospodarek tak uzależnionych od wytwarzania i przesyłania energii elektrycznej jak dzisiaj. Dziś nawet szczoteczka do zębów jest na prąd, nie mówiąc o sieciach komputerowych i całym Internecie. Samych obywateli z rozrusznikiem serca mamy w Polsce 100 tys.! Więc, choć wzmaganie się aktywności słonecznej jest cykliczne i prehistoryczne, to wpływ na świat elektryczności mamy zupełnie od niedawna.

Tego rodzaju burze magnetyczne, o których mowa noszą miano efektu Carringtona (Richarda, nie mylić z Blakiem). Od nazwiska brytyjskiego obserwatora, który zapoznał je w 1859 roku. Od tego czasu mamy już zewidencjonowany potencjalnie katastroficzny, a często zupełnie rzeczywisty wpływ „Carringtonów” na sieci. Jak na przykład 9 godzinna przerwa w dostawie prądu w kanadyjskiej prowincji Quebec w 1989. Czy 1 godzinne wydarzenie obejmujące zakłóceniami w dostawie energii i działaniu telekomunikacji całą Szwecję w roku 2003 (tak zwany Halloween Storm).

Problem jest całkiem poważny, ba Megapoważny, bo sztormy słoneczne występują regularnie, a scenariusze, które można znaleźć w źródłach szacują potencjalne straty gospodarcze Ziemi, przy worst case, najgorszym ryzyku nawet na 3,9 % GDP, ca. 2,693 mld dolarów globalnie. Więc jak coś się wydarzy, a naukowcy nie tyle przewidują, co są pewni, że się wydarzy, dobrze nie będzie. Polecamy tu ciekawy raport Lloydsa „w temacie” gdzie zwraca się uwagę na łańcuch zdarzeń które „efekt” może wywołać. Co może spowodować konieczność wypłaty gigantycznych odszkodowań przez ubezpieczycieli, na przykład związanych z przerwaniem globalnych łańcuchów dostaw. ryzyko carringtona

Jest i Obama

 

Oczywiście zaraz się ktoś zapyta, jak tu zarządzać takim ryzykiem, a „słoneczko tak wysoko” i mnie bez polisy źle. Jak się wydaje, ze względu na masywność i strategiczny charakter tego ryzyka konieczne są działania na szczeblu państwowym, a nawet globalnym. Bo, jak tu dowodzimy nawet ze świadomością zagrożenia jest bardzo źle. I od razu możemy dać przykład z najwyższej półki, bo dopiero co przed wyborami w USA Barack Obama podpisał specjalne rozporządzenie prezydenckie dotyczące właśnie podjęcia zorganizowanych działań antysłonecznych. Mają one na celu przygotowanie się na szczeblu państwowym do ataku Carringtona. Taki administracyjny impuls dla administracji rządowej byłby bez wątpienia bardzo ważny również w naszym kraju, zasadniczo równie bliskim słońcu jak Ameryka. Szczególnie że jak wiadomo i tak Amerykanie mają znacznie lepiej rozwinięte służby antykryzysowe „na zaś” czegokolwiek. U nas trudno znaleźć zainteresowanie Carringtonem zarówno na szczeblu rządowym jak i biznesowym, choć nie wykluczamy, że jakieś przygotowania są; choć, jak to u nas bywa tak głęboko utajnione, że nikt o nich nie wie. Ostatecznie można sobie wyobrazić, że „ogólne” plany zarządzania ryzykiem, ciągłością działania i zarządzania kryzysowego w waszej fabryce czy biurze. To byłoby już coś, o ile w ogóle takie macie.

Jakby nie było mamy nadzieję, że skromnie zwróciliśmy uwagę Czytelnika na problem i nawet jak prąd w końcu wysiądzie będzie mógł pomyśleć, że nie było nic bardziej jasnego jak zaistnienie ryzyka Carringtona pod słońcem.  ryzyko carringtona

 

 

 

Noego marnotrawni synowie

0
noego

Na pewno nikt tak dobrze jak ubezpieczeniowcy nie rozumie, że świat jest dzisiaj pełen nowych „fikuśnych” ryzy, bo to i cyber i odpowiedzialność cywilna, i własność intelektualna i regulacje coraz bardziej udziwniane… Ale też zawsze pamiętają i z tą wiedzą dzielą się z klientami, że fundamentem ryzykonomii jest adresowanie ryzyk starych jak świat, których źródłem jest Matka Natura. Ot choćby pogoda, a w tym stare jak świat ryzyko powodzi, którym już Noe zarządzał z nienajgorszym przecież skutkiem.  Ale czy my, nad Wisłą czegokolwiek nie tylko z Potopu (haha, nie tylko tego) sie nauczyliśmy ?

3 500 000 000 i rośnie

Powodzi, prawie biblijnych nie brakuje nam również w Polsce; pamiętamy powódź tysiąclecia z 1997 roku, 56 ofiar i straty szacowane na 3,5 miliarda dolarów. Potem pomniejszych powodzi też wystarczyło ba, wydarzają się one w coraz mniej oczekiwanych miejscach. Tak, jak ostatnie zalanie centrum Gdańska, wielu domów i biznesów. I co mniej znane, przerwanie na kilka tygodni w efekcie tegoż nawalnego deszczu funkcjonowania odcinka Pomorskiej Kolei Metropolitalnej, dopiero co szumnie otwartej miliardowej inwestycji współfinansowanej z funduszy unijnych.

Klimat nadchodzi

Oczywiście zmiany klimatu to jedna sprawa, ta hipoteza ma swoich zwolenników i wiernych przeciwników, ale nie ma przy tym wątpliwości, że samych powodzi będzie coraz więcej. Choćby z tego powodu, że wszystko naokoło zabetonowujemy, woda nie wsiąka (ot, truizm) w ziemię, płynie gdzie chce, przelewając się z wciąż zbyt małych zbiorników retencyjnych i nieuregulowanych rzek. Więc powodzi będzie więcej, tak jak na nowo wykreowanych działalnością ludzką terenach zalewowych w Gdańsku. Koszty ekonomiczne powodzi też rosną, kraj się bogaci, powstają fabryki, sklepy i mieszkania, infrastruktura.
Oczywiście, ubezpieczenia majątku na wypadek powodzi to jedna sprawa, z tym jak zawsze u nas słabo. Ale inna sprawa, to podejmowanie działań, przede wszystkim zaradczych, budujących naszą narodową i lokalną odporność na wodne ryzyko. Tematu gospodarki wodno-kanalizacyjnej i wiekowych zaniedbań nie będziemy tutaj poruszać, przypomnijmy jednak, że doskonałym i przecież nie aż tak drogim pomysłem (w stosunku do potencjalnych strat) miało stać się zewidencjonowanie ryzyk powodziowych kraju za pomocą tak zwanych map zagrożenia powodziowego.

Imperatywy Noego odrzucone

Imperatyw mapowanie zagrożenia powodziowego pochodzi jeszcze z regulacji Unii Europejskiej z 2007 roku, a powtórzony w nowelizacji rodzimego Prawa Wodnego z roku 2011. Niezwykle pożyteczne ćwiczenie, które już do 2017 roku miało dać obywatelom i inwestorom wszelkiej maści i rodzaju, wiedzę na przykład o tym, z jakim ryzykiem powodzi musimy się liczyć na terenie, na którym żyjemy i pracujemy lub pracować i żyć planujemy. Co kluczowe, mapy takie miały być obowiązkowo brane pod uwagę przy sporządzaniu planów zagospodarowania przestrzennego. Wszystko łatwo dostępne i skomputeryzowane w ramach Informatycznego System Osłony Kraju przed nadzwyczajnymi zagrożeniami (ISOK).

Oczywista oczywistość, żeby nie budować tam, gdzie będzie wielka woda, choć są i tacy, co by woleli, bo taniej, bliżej lub wygodniej, co ma być to będzie, ale cena takiej lekkomyślności jest wysoka i w dłuższym okresie czasu nieuchronna.

Niestety miało być dobrze, ale wyszło jak zawsze, bo już w ubiegłym roku nowelizacja ustawy Prawo Wodne wprowadziła fakultatywność „brania pod uwagę” sporządzonych już map ryzyka powodziowego przy planach zagospodarowania przestrzennego. Miało to wynikać z możliwej ich niewiarygodności, które to podejrzenie samo w sobie jest ciekawe, bo jak można było zauważyć, od jakiegoś czasu praca nad pożytecznym ćwiczeniem mapowania powodzi wrzała powszechnie i jak się domyślamy nie bez kosztowo.

Jak zawsze

Niedawno zaś przypłynęła z kręgów około ministerialnych kolejna informacja, że nie ma (na razie) pieniędzy na sporządzenie „poprawnych” map ryzyka powodziowego, więc obecne mapy można, ale nie trzeba brać pod uwagę przy planowaniu rozwojów miast i wsi. Trzeba też zauważyć, że oprócz wyjaśnień kosztowych pojawiają się i takie, że to również efekt presji wywieranej na regulatora ze strony samorządów, którym owe mapy ograniczały możliwości rozbudowy i rozwoju. Ale czy obecni inwestorzy zalani przyszłą wodą, którą przewidywały owe „nieobligatoryjne” mapy ryzyka popowodziowego nie wytoczą w przyszłości samorządom procesów o odszkodowania, oto kolejne pojawiające się pytanie. Ciekawe też jak do kwestii mapowania podejdą ubezpieczyciele, mając świadomość, że inwestycja powstaje na terenie uznanym, choćby wstępnie, za teren zalewowy.

Jak by nie było, nie chce się wierzyć w aż taką narodową lekkomyślność i lekceważenie dla wielkiej wody. Argument antyrozwojowy i kosztowy zmyje zaś nieuchronnie gromadząca się w chmurach, czekająca na kolejną ulewę stu lub tysiąclecia, woda. Ani od Noego, ani nikogo innego nic się nie nauczyliśmy, niestety.

Brexit Pandory jak lokomotywa niepewności

0
Brexit Pandory

Brexit Pandory >>>
Brexit rozpoczęty…! Brytyjski Premier Theresa May podpisała właśnie list zgodnie z którym Zjedniczone Królestwo zgodnie z artykułem 50 traktatu UE rozpoczyna 2 letni proces wychodzenia tego kraju z Unii Europejskiej.

Moment to niezwykle doniosły a naszym zdaniem może nawet tragiczny w historii Unii, bo nie tylko zmniejsza się ona po raz pierwszy w historii. Otwiera się gigantyczny obszar niepewności nie tylko dla samej Brytanii, ale całej Europy. Bo nikt nie wie jak to się zakończy, kiedy zakończy i w jakim kierunku właściwie podąży.

Puszka Pandory zotała otwarta.

Pandory, bo oprócz niestrudzonej grupy zwolenników niewidzialnej ręki mitycznego rynku i nieskrępowanej wolności od regulacji zastąpionych wolą Suwerena (piszemy o tym z przekąsem jako Czytelnik róznych teoretyków liberalizmu i nie tylko), mamy wrażenie że zupełnie inni „szatani” jak powiedział to kiedyś klasyk grają tu na skrzypcach. Mało to Brytole rozumieją, my natomiast w powietrzy czujemy tak dobrze znany swąd wschodniej prowokacji.

Trudno sobie wyobrazić jakiekolwiek pozytywne ryzyka związane z Brexitem, ale może cud nastąpi, choć wątpliwe. Już za chwilę ha, ha na Brexit odpowiedzą Szkoci i by, by UK. 

Oczywiste, że jest polityka, ale i jest gospodarka, jest handel, jest ruch ludności. Jest cały łańcuch nieuniknionych wydarzeń, o któych w Polsce mowi się jakoś cichutko, choćby dotyczący funduszy unijnych, doplat dla rolników, funduszy infrastrukturalnych, to wszystko będziemy żegnać już za chwileczkę, może nawet w przyszlym roku.

Brexit, cały ten powrót do „żeby było tak jak bylo” to jest zawracanie globalizacji wiosłem i nie uda się to, nie uda.

Przede wszystkim zaś szaleni zwolennicy różnych Exitów nie pamiętają albi nigdy nie czytali historii Europy i nie rozumieją, że na końcu tej ścieżki, na wejście na która czekają olejni szaleńcy, są spalone miasta, wojna , pożoga, wrogość, nienawiść.  Oby to nie była prawda.

United we stand divided we fail.

Brexit Pandory, Brexit Pandory

Ziemniaki, kasza, ryż, zarządzanie ryzykiem

0
ziemniaki

 

Albo kartofli, zależy gdzie czytacie. I nie 5, ale żeby być precyzyjnym to 4,9 kilograma pożywnych warzyw Bundesregirung, czyli rząd federalny Niemiec sugeruje zgromadzić swoim obywatelom na wypadek wojny, czy jakiegokolwiek innego kryzysu.

Ta głośna enuncjacja niemieckich władz obiegła zupełnie niedawno media światowe, ale też i polskie. Ja się wydaje w polskiej opinii publicznej wywołała burzę emocji. Niedowierzenie i zapewne wystraszenie, ale też w dużej mierze skrywaną nutą podziwu wobec naszego tradycyjnie lepiej zorganizowanego zachodniego sąsiada. Dla ryzykonomii zaś, to kolejny dowód jak poważnie w rozwiniętych krajach traktuje się kulturę zarządzania ryzykiem i jak daleko „w lesie”, powiedzmy wprost jesteśmy „w temacie” powszechnej ryzykonomii.

Niemcy (o zgrozo) proponują

Oczywiście ta propozycja rządu Niemiec wywołała też pytania, dlaczego pojawia się właśnie teraz. Naiwne, bo odpowiedzi można znaleźć w dowolnym programie informacyjnym zarówno w kategoriach Podwórko, Europa jak i Świat. Wszystko wskazuje na to, że wieje wiatr historii i choć nie ma jeszcze pewności, co do jego kierunków i siły, to jak na każdą siłę wyższą, naturalną i sprawioną przez człowiek dobrze jest być przygotowanym.

Oczywiście zarządzanie ryzykiem na poziomie przedsiębiorstwa, ubezpieczania się, zarządzanie kryzysowe to jedna sprawa, ale trzeba pamiętać, że od zawsze grożą nam niebezpieczeństwa, które mogą dotyczyć całych społeczności, krajów, regionów. W przypadku ich wystąpienia dotykają równo naszego biznesowego jak i prywatnego życia. Naiwnością nieprawdopodobną jest sądzić, że strusie chowanie głowy w piasek i wyśmiewanie nawet dzisiaj mniej prawdopodobnych zagrożeń zmieni nasz ryzykonomiczą rzeczywistość.

OC? OC!

Coraz częściej, więc odkurza się stare zaszyty z napisem „Obrona cywilna” szukając sprawdzonych przecież wielokrotnie rozwiązań, które umożliwiają zarządzania ryzykiem nadchodzących kryzysów. Lista jest przecież długa i rosnąca. Wojny i konflikty asymetryczne, terroryzm, niepokoje społeczne, ataki cybernetyczne na infrastrukturę, „zwykłe” awarie, katastrofy naturalne.

Zastanówmy się przez chwilę, co się stanie, jeżeli na skutek masywnego energetycznego black-outu spowodowanego na przykład atakiem Kogoś na bliżej nieokreślny czas, dajmy na to tydzień, w naszej okolicy wysiądzie prąd. A na prąd jest dzisiaj wszystko. Staną sklepy, apteki, wodociągi, wszystko. Na pomoc przyjdzie poczekać. Wówczas nawet najskromniejsze zapasy zachomikowane w bezpiecznym miejscu mogą być bardzo pomocne, a być może na wagę złota.

Oczywiście kraje rozwinięte zarówno na poziomie makro ja i mikro doskonale rozumieją potrzebę bycia przygotowanym, a nawet jak nie rozumieją to szybko do takiego wniosku dochodzą. Wspominaliśmy już na tych łamach jak w takich krajach Europy Zachodniej wzmacnia się obronę cywilną i przygotowuje społeczeństwo na różne kryzysy. U nas nawet dostęp do studni z wodą na wypadku kryzysu będzie, o zgrozo, wielką rzadkością. Media donosiły ostatnio na przykład, ze w magazynach OC nie za bardzo wiadomo, co w ogóle jest (sic), a jeżeli coś jest, to stare i często nadaje się na śmietnik. Takie informacje zbiegły się z obserwacjami, że w trakcie ostatniego trzęsienia ziemi we Włoszech na miejscu bardzo szybko pojawiły się pomocnicze oddziały obrony cywilnej z kocami, wodą, sprzętem pomocniczym; choć u nas wciąż pokutuje zupełnie nieprawdziwy obraz włoskiej organizacji rodem z nieodżałowanego Franka Dolasa.

LISTA TBD

Jakimś pocieszeniem jest, że dyskusja o obronie cywilnej nieznacznie się ożywiła, ale jakie będą jej efekty i w którym kierunku pójdzie można oczekiwać z niepewnością. No, więc, żeby nie być gołosłownym i dać dobry przykład poniżej w skrócie za braćmi Niemcami skrócona checklista niezbędności na wypadek kryzysów prezencie:

Woda mineralna: około dwóch litrów dziennie na osobę, soki owocowe w kartonie lub w szklanej butelce.
Podstawowe produkty spożywcze: makaron, ryż, ziemniaki, pieczywo chrupkie, suchary lub konserwowany chleb, mąka, cukier, groch, marchew, fasola, kukurydza, pomidory w puszkach lub słoikach. Brzoskwinie, morele i czereśnie z puszki. Świeże owoce: jabłka i orzechy są łatwe do przechowywania. Jajka, mleko UHT, budyń, miód, dżem, bulion, majonez, ketchup, musztarda, zupy w puszkach, olej słonecznikowy, margaryna, ocet, alkohol (także, jako waluta wymienna), kawa i herbata (instant), muesli, konserwy rybne, kabanosy.
Energia: latarki, lampy przenośne, krzesiwo, zapałki, podgrzewacze, baterie.
Higiena: papier toaletowy, ręczniki papierowe, worki na śmieci, mydło, detergent, pasta do zębów i szczoteczki, środek dezynfekujący.
Leki: przypisane przez lekarza, tabletki witaminowe, środki opatrunkowe.
Dokumenty: kopie najważniejszych dokumentów, zabezpieczone przed wilgocią, zniszczeniem.

Oczywiście to tylko ogólna lista na wypadek kryzysu. Różne propozycje „list awaryjnych” można wyszukać na formach preppersów czy anty – kryzysowców. Pozostaje mieć nadzieję, że i u nas pojawią się poważne informacje jak należy się przygotowywać samodzielnie do kryzysu. Który nadejdzie, teraz lub później, taki lub inny.

ziemniaki kasza ryż zarządzanie ryzykiem

6 uwag o zarządzaniu kryzysem (świńskim)

0
6 uwag o zarządzaniu kryzysem

„Skąd się to cholerstwo wzięło ??? Słyszał Pan o kolejnych ciężko chorych Panie Janku ? Co będzie dalej ??? ……”Tej treści rozmowy można coraz częściej usłyszeć w środkach komunikacji, w firmach, przy rodzinnych stołach. O mediach nie wspominając. Świńska grypa staje się jednym z najaktualniejszych tematów naszego życia prywatnego i służbowego. Jedni mówią: to afera „kręcona” przez koncerny farmaceutyczne, drudzy mówią: to histeria mediów, trzeci: wirus jest groźny…

Po pierwsze
Obecna sytuacja ma bez wątpienia cechy typowego kryzysu (crisis), choć jeszcze niedawno być może była jedynie problemem (issue). Główni aktorzy kryzysu bezwiednie powtarzają schematy zachowań, które różne organizacje „przećwiczyły” – z opłakanym zresztą skutkiem już wiele razy w przyszłości. Dość wymienić prawie 10 letnia nieskuteczną i nieefektywną walkę brytyjskiego rządu z tzw. chorobą szalonych krów czy przegraną walka o drogę przez Rospudę.
Po drugie
Decydenci nie zdają sobie najwyraźniej wciąż sprawy z podstawowego faktu,że dla wagi kryzysu nie jest tak naprawdę istotne czy jego przyczyna (w tym przypadku „świński wirus”) jest rzeczywisty i stanowi zagrożenie. Takie „mechanistyczne” pojmowanie kryzysu (realna przyczyna – realny skutek)jest już PRZESTARZAŁE i nie sprawdza się w
demokracji medialnego spektaklu. Istotne jest to że, ludzie WIERZĄ, iż wirus jest groźny.
Po trzecie
Równie daremna jest wiara decydentów, że społeczeństwo można przekonać,
że „rząd panuje nad sytuacją ponieważ nad nią panuje” – a resztą niech pozostanie tajna „dla dobra sprawy”.
Pustka informacyjna w kryzysie jest zawsze wypełniana przez spekulacje mediów.
Po czwarte
Metoda odwoływania się do opinii autorytetów kojarzonych w ten czy inny sposób,
chociażby z racji pełnionych funkcji, z rządem jest mało efektywna.
Doświadczenia wielu kryzysów firmowych i rządowych pokazują że, opinia publiczna w bardzo ograniczonym stopniu wierzy komunikatom wygłaszanym z szklanego okienka przez urzędników i wspierające ich gadające glowy. Wiara w autorytety spada sukcesywnie wraz z rozwijaniem się kryzysu.
Źródła z zakresu crisis management przytaczają np. takie warte przemyslenia wyniki badań:
6 uwag o zarządzaniu kryzysem
6 uwag o zarządzaniu kryzysem

Oczywiście, może ktoś powiedzieć że, ludzie nie wierzą również firmom farmaceutycznym … Ale czy one kiedykolwiek kogokolwiek wprost przekonywały o konieczności zakupu swoich szczepionek ?
Po piąte
Gdy 1994 roku Intel zaproponował klientom wymianę wadliwie działających chipów tylko 1-3 % skorzystało z tej możliwości.
Ludzie niekoniecznie chcą się zaszczepić, ale CHCĄ mieć pewność, że taka możliwość będzie istniała, jeżeli tego zechcą lub sytuacja to wymusi.
Po szóste
Wiele wskazuje na to że przebieg wielu kryzysów ma istotne cechy wspólne i obrazuje to taki oto rysunek:
6 uwag o zarządzaniu kryzysem

Myślę, że z kalendarzem w ręku można by spróbować zaznaczyć gdzie na wykresie nasi decydenci znajdowali się jeszcze tydzień temu, a gdzie znajdują się dzisiaj. Brak znamion zorganizowanego i planowanego zarządzania obecną sytuacją kryzysową wskazuje,że problem jest pod iluzoryczną kontrolą decydentów i może łatwo się spod niej „wyrwać”. Miejmy na nadzieję, że do tego nie dojdzie, choć życzyłbym sobie aby tajne rządowe komitety kryzysowe, o ile takie w sekretnych podziemiach mrówczo dzialają pochyliły się nad tą krzywą i uważnie ją przestudiowały….

Active shooter czyli człowiek z bronią (cz. 1)

6
active shooter

Active shooter, Człowiek z bronią w firmie, szkole, centrum handlowym…To może przydarzyć się dzisiaj każdemu. Jak się zachować, co robić?! Dziś artykuł Pana Tomasza Goleniowskiego, eksperta z EOD TECH (link). Notka biograficzna Autora na końcu tekstu, dzisiaj pierwsza część. Warto przeczytać i polecić innym ! 

=======================================================

Szóstego maja 1925 roku w wileńskim w męskim gimnazjum im. Joachima Lelewela odbywał się egzamin maturalny. Nic nie wskazywało że tego dnia dojdzie do tragedii. Nawet, uporczywe rozmowy ucznia Stanisława Ławrynowicza z innym uczniem Januszem Obrąbalskim oraz wielokrotne upomnienia komisji egzaminacyjnej nie były czymś niezwykłym. Dopiero odebranie przez dyrektora Biegańskiego, arkuszów egzaminacyjnych, wywołało u obu uczniów gwałtowną reakcję. Ławrynowicz wyjął rewolwer i oddał kilka strzałów z rewolweru w kierunku komisji egzaminacyjnej, po wyczerpaniu amunicji, próbował użyć granatu ręcznego, lecz ten z niewiadomych przyczyn wybuchł mu w dłoni. Z chwilą, gdy wybuch granatu rozszarpał Ławrynowicza, jego kolega, Janusz Obrąbalski, także wyjął rewolwer i podjął próbę zabicia członków komisji egzaminacyjnej. Kiedy żaden z wystrzelonych pocisków nie dosięgnął celu, wybiegł na korytarz, gdzie podobnie jak Ławrynowicz próbował użyć granatu – ten jednak okazał się niesprawny. Zdesperowany Obrąbalski popełnił samobójstwo strzelając sobie z rewolweru w głowę

W efekcie śmierć na miejscu poniosło dwóch uczniów oraz nauczyciel, który zmarł kilka godzin później w szpitalu. Dziewięciu uczniów zostało rannych,
Pogrążeni w żałobie i zszokowani mieszkańcy Wilna odpowiedzieć sobie na pytanie jak to się stało i … „Dlaczego?”.
Niestety od 1925 roku ludziom w wielu krajach przyszło zadać sobie to pytanie jeszcze wiele razy. Wikipedia pod hasłem „rampage killers” podaje liczbę 1306 incydentów, które można zakwalifikować jako atak masowego zabójcy.
W różnych krajach, różnie to zjawisko jest nazywane, do celów tego opracowania autor przytoczy te najczęściej używane.

Masowy morderca
W krajach anglosaskich (Wielka Brytania, Stany Zjednoczone) używa się określenia „active shooter”. Określenie to zostało zdefiniowane przez U.S. Department of Homeland Security. Według tej agencji pojęcie „active shooter” oznacza: Strzelec to osoba aktywnie zaangażowana w zabijanie lub usiłowanie zabijania ludzi w zamkniętym i zaludnionym obszarze, w większości przypadków przy użyciu broni palnej.
Inne spotykane określenia to: „mass shooter”, „mass murder” „spree killer”, masowy morderca. Niezależnie od sposobu nazwania tego zjawiska lub też sprawcy, opisywane jest to samo zjawisko. Na potrzeby referatu autor używał będzie określenia „active shooter”, jako najbardziej rozpoznawalnego.
Tak jak autor wspomniał wcześniej, sprawca najczęściej jest aktywnie zaangażowany w zabijanie lub usiłowanie zabijania ludzi w zamkniętym obszarze. W większości wypadków sprawca używa broni palnej (szczególnie w Stanach Zjednoczonych). Jednak zdarzają się tacy sprawcy którzy używają innych narzędzi.
W praktyce sprawca może używać:
– samochodu, (samochodu ciężarowego)
– sprzętu budowlanego (buldożer),
– noża,
– maczety,
oraz o czym już wspomniałem broni palnej.

Najczęściej „active shooter” atakuje w takich krajach jak Stany Zjednoczone, i to z tym krajem kojarzy się najwięcej masakr. Jednak na nieco mniejszą skalę
i z znacznie mniejszą liczbą ofiar z tym zjawiskiem spotkały się też społeczności takich krajów jak Wielka Brytania, Niemcy, Czechy czy Polska.
W ostatnich latach na terenie RP miały miejsce zdarzenia, które można zakwalifikować jako zjawisko „active shooter:

>>„20 lipca 2014 r około północy 32-letni mieszkaniec Redy wjechał samochodem na „Monciak” obok kościoła garnizonowego. Potem jechał deptakiem z prędkością około 60 kilometrów na godzinę. Dojechał do samego mola, rozbił bramki wejściowe, wjechał w tłum osób, które oglądały film w kinie letnim i dojechał do końca drewnianej części pomostu. Potem zawrócił i znów popędził w stronę Monciaka”.
>> „19 października 2012 roky do biura poselskiego w Łodzi niedaleko ulicy Piotrkowskiej wszedł nieznany active shooter, mężczyzna i przy użyciu prawdopodobnie broni gazowej przerobionej na ostrą oraz noża, zaatakował obecne w biurze osoby. Jedna osoba zginęła na miejscu, a druga jest ciężko ranna.”
>>„15 grudnia 2014 roku jedna osoba nie żyje a cztery zostały ranne, w ataku
na siedzibę Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Makowie (pow. skierniewicki). 62-letni mężczyzna oblał łatwopalną substancją urzędniczki i podpalił.”
>>„W wyniku strzelaniny pomiędzy 39-latkiem, który zabarykadował się
w mieszkaniu w Rybniku a policją, rannych zostało siedem osób. Żona napastnika została postrzelona w klatkę piersiową.”

Opisane powyżej zdarzenia noszą wszelkie cechy zjawiska „active shooter”. Te cztery losowo wybrane przez autora zdarzenia łączy:
– zamknięty geograficznie lub architektonicznie obszar (molo/biuro/perymetr wokół miejsca z którego strzela sprawca),
– zabójstwo lub usiłowanie zabójstwa jak największej liczby osób,
– najczęściej ślepy (przypadkowy) wybór ofiar,
– sprawca używa narzędzia do zrealizowania swojego celu (samochód osobowy/samochód ciężarowy/broń palna/substancja łatwopalna/nóż).
– sytuacje trwały od kilkunastu sekund do kilkudziesięciu minut (w jednym przypadku sytuacja przeszła do oblężenia w związku z sytuacją zakładniczą).

Z różnych przyczyn obyło się bez dużej liczby ofiar, można to wiązać
z pewną nieudolnością sprawcy, brakiem wystarczająco skutecznego narzędzia, lub też brakiem mobilności oraz małą liczbą potencjalnych ofiar w obiekcie
w którym sprawca podjął próbę.
Oprócz opisanych wcześniej zdarzeń wydarzyło się w Polsce kilka innych sytuacji, które są mniej znane ze względu na brak zainteresowania mediów. Autor opracowania w swojej praktyce zawodowej wielokrotnie spotykał się z tym zjawiskiem, jednak próżno znaleźć o nich informację w środkach masowego przekazu. Przykładem takiego zdarzenia jest incydent z 18 lipca 2013 roku w Jastrzębiu Zdroju gdzie 43 letni górnik wprowadził się w stan upojenia alkoholowego, a następnie, przemieszczając się po mieście z około 0,5 kg ładunkiem materiału wybuchowego (górniczego), poszukiwał celu by się wysadzić (prawdopodobne usiłowanie samobójstwo rozszerzone). Został obezwładniony przed budynkiem przedszkola. To ostatnie zdarzenie autor opracowania przytoczył nieprzypadkowo, próbując wykazać że każdy z nas lub członek naszej rodziny może być narażony na kontakt z „active shooterem” w całkowicie przypadkowych okolicznościach nie związanych ze statusem, zawodem, zainteresowaniami, zaangażowaniem społecznym czy politycznym.
24 września 2014 roku w Chorzowie (woj. śląskie) na strzelnicy znajdującej się na terenie ośrodka harcerskiego Skaut w Parku Śląskim w Chorzowie doszło
do tragicznego zdarzenia. Jeden z komercyjnych klientów strzelnicy zastrzelił
z zimną krwią pracownika strzelnicy (instruktora), następnie dokonał zaboru kilku jednostek broni palnej, w tym karabinka samopowtarzalnego. Został powstrzymany przez interweniujących policjantów. W trakcie postępowania prokuratorskiego ustalono, że sprawca miał zamiar dokonać masowego zabójstwa w centrum handlowym – prawdopodobnie Silesia Center. Motywy tego działania nie są znane.
Autor artykułu ma nadzieję że przytaczając kilka zdarzeń które wystąpiły
w Polsce na przestrzeni ostatnich lat i miesięcy zwróci uwagę na to że jest jedynie kwestią czasu wystąpienie w Polsce incydentu typu active shooter na skalę podobną. Powinniśmy więc być przygotowani do radzenia sobie także i w takiej sytuacji.

Jak postępować by przeżyć atak
Wielu sprawców masowych morderstw można było powstrzymać. Nawet kilka miesięcy czy lat przed dokonaniem zbrodni, osoby te gromadziły broń, materiały i urządzenia wybuchowe, mówiły o tym co chcą zrobić, wykazywały nadmierne zainteresowanie sprawcami innych masowych morderstw, lub wykazywały skłonności do wybuchów niekontrolowanej agresji. Gdyby w ich otoczeniu znalazł się wtedy ktoś świadomy ich intencji oraz wykazał się wyobraźnią i obywatelskim poczuciem obowiązku, być może udałoby się zapobiec śmierci i okaleczeń wielu niewinnych ludzi.
Autorowi znany jest jeden taki przypadek. Sprawca strzelaniny, active shooter z Rybnika nielegalnie posiadał kilka jednostek broni palnej w tym pistolet maszynowy.
Po zdarzeniu, w trakcie policyjno-prokuratorskiego dochodzenia wykazano,
że praktycznie wszyscy sąsiedzi sprawcy oraz jego rodzina wiedzieli że:
– posiada nielegalnie kilka jednostek broni palnej,
– posiada materiały wybuchowe i środki inicjujące,
– miewa napady niekontrolowanej agresji wywoływanej nieadekwatnymi sytuacjami,

Gdyby wśród otoczenia sprawcy znalazł się ktoś kto zdecydowałby się poinformować o tym Policję, prawdopodobnie udało by się zapobiec strzelaninie.
W Polsce tzw. „osoba informująca” nadal określana jest pejoratywnie jako „kapuś”, „informator” jest kojarzona bardzo negatywnie z poprzednim systemem. To źle wróży budowaniu wśród polskich obywateli pozytywnych postaw obywatelskich związanych z informowaniem służb i instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo publiczne o popełnianych przez współobywateli przestępstwach. Takich jak potencjalny active shooter. We Francji oraz Wielkiej Brytanii kilkukrotnie w 2014 roku służby zapobiegły aktom terrorystyczny, wykorzystując informacje od osób informujących. Najciekawsze jest to że nie były to w większości informacje konkretne (np. X posiada nielegalnie, broń palną), lecz informacje, które większości ludzi wydają się nieistotne – np. „do domu obok wprowadził się Y, nie pracuje, dysponuje dużą ilością pieniędzy, płaci gotówką, zakleił okna czarną folią, gromadzi w garażu duże ilości nawozu do trawnika”. Autor referatu ma nadzieję,
że postrzeganie „osób informujących” w Polskim społeczeństwie z biegiem czasu ulegnie zmianie.
Jednak zanim to nastąpi możemy zastosować kilka rozwiązań, by spróbować zapobiec znalezieniu się w sytuacji zagrożenia. Przede wszystkim, warto interesować się rzeczywistością, w której funkcjonujemy. Czasy, gdy z założenia informowano nas o zagrożeniach jedynie przy pomocy radia lub obwieszczeń, bezpowrotnie minęły. Niektórzy operatorzy cyfrowych platform telewizyjnych oferują serwisy informacyjne praktycznie bez przerwy.
Większość z nas posiada telefon z dostępem do Internetu lub dostęp do stałego łącza internetowego. Technologie te można odpowiednio wykorzystać do uzyskania szybkiego dostępu do informacji w tym do informacji na temat stanu bezpieczeństwa. W 2007 roku Polska stała się częścią Strefy Schengen, w praktyce oznacza to, że jeżeli w którymś z krajów Strefy służby podniosły alert w związku z np. zagrożeniem terrorystycznym, zagrożenie również może dotyczyć nas, w związku z tym, że przemieszczanie osób (w tym stanowiących zagrożenie) jest niczym nie ograniczony.
Naszą czujność powinniśmy wzmóc w okresie świąt religijnych, świąt związanych z wydarzeniami państwowymi, historycznymi lub politycznymi (rocznice, wybory itp.). Ryzyko znalezienia się w sytuacji typu „active shooter” wzrasta gdy jest się uczestnikiem wydarzenia o dużym wydźwięku polityczny, społecznym, kulturalnym, czy obyczajowym, autor ma tutaj na myśli w szczególności takie wydarzenia jak: „Marsz Niepodległości”, „Parada Równości”, „Masa Krytyczna” lub koncert artysty wywołującego duże emocje (Behemoth, Marylin Manson). Minimalizowanie ryzyka zostania ofiarą „active shootera”, może polegać na unikaniu w okresie świąt lub innych wydarzeń, zbiorowisk ludzkich a w szczególności dużych centrów handlowych, miejsc zgromadzeń lub nawet środków transportu zbiorowego.

By normalnie funkcjonować w społeczeństwie często nie da się uniknąć miejsc, które mogą przyciągnąć uwagę masowego mordercy typu active shooter.
Warto wtedy przyswoić sobie strategię opracowaną przez FBI, US Department of Homeland Security, City of Huston. Strategia została opracowana po analizie kilkuset zdarzeń tego typu. Założono że osoby, które znajdą się w miejscu i czasie w którym active shooter rozpocznie zabijanie (lub usiłowanie) mogą mieć znikome szanse na przeżycie (akt jest zwykle zaskoczeniem). Jednak osoby, które w porę uświadomią sobie zagrożenie, mogą zastosować strategię „RUN” (Uciekaj), „Hide” (Ukryj się)„Fight” (Walcz).

cdn….

O autorze
Tomasz Goleniowski – Pirotechnik oraz Ekspert Ochrony w Biurze Ochrony Rządu. Wykonywał obowiązki związane z ochroną osób objętych ustawową ochroną Biura Ochrony Rządu, zarówno w Polsce jaki poza jej granicami, także w strefie działań wojennych (Irak, Bagdad) – weteran działań poza granicami kraju. Technik bombowy w Zespole Minersko – Pirotechnicznym Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji Katowicach. Wchodził w skład Zespołu do Spraw Zwalczania Aktów Terroru Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.
Specjalizuje się w zagrożeniach związanych z materiałami i urządzeniami wybuchowymi oraz bronią palną, śledztwach po wybuchu materiałów i urządzeń wybuchowych oraz czynnościach operacyjnych i procesowych związanych z przestępstwami z użyciem materiałów wybuchowych i broni palnej.
Nauczyciel Stowarzyszony w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. Instruktor inspektorów 
ds. broni chemicznej Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej OPCW. Referent w Polsce międzynarodowej bazy danych materiałów i urządzeń wybuchowych EOD TURPIN projektu prowadzonego przez Sécurité Civile France.
Powoływany wielokrotnie przez prokuratury oraz Instytut Pamięci Narodowej jako biegły 
w sprawach związanych z przestępstwami z użyciem materiałów wybuchowych, w tym w sprawach dotyczących zbrodni ludobójstwa lub zbrodni wojennych.
Obecnie właściciel, instruktor oraz wykładowca w firmie EOD TECH firmie oferującej szkolenia 
z zakresu bezpieczeństwa osobistego, obiektów i obszarów, a także poszukiwanie materiałów wybuchowych na obszarach lądowych, morskich oraz wodach śródlądowych.

active shooter

Zabezpieczenie imprez masowych (video EOD Tech)

0

Uwaga: kliknij strzałkę odtwarzania w linku do filmu na obrazku powyżej.

Ryzykonomia wielokrotnie pisała na tym forum o kwestii bezpieczeństwa imprez masowych. Jeszcze w 2010 roku (link) u zarania naszego blogowania i niestety „przy okazji” kolejnych katastrof w trakcie imprez masowych.
Takich jak w czasie Love Parade w Duisburgu 24.10,2010 czy tragedii w efekcie paniki w trakcie bydgoskich juwenali w październiku 2015. 

To niezwykle ważny społecznie temat związany z zarządzaniem kryzysowym, terroryzmem i oczywiście z samym zarządzaniem ryzykiem. 

W załączonym niezwykle ciekawym clipie przygotowanym przez naszych przyjaciół, światowej klasy ekspertów z EOD Tech (link do strony) .

Film pokazuje zwykle dla nas niewidoczne kulisy przygotowania imprezy masowej, tak abyśmy wszyscy czuli się bezpiecznie. Polecamy.

Mamy już wstępną zgodę eksperta z EOD Tech, Pana Tomasza Goleniowskiego na wywiad „w temacie” w Podcastcie Ryzykonomia (już dostępne 3 odcinki na iTunes, Stritcher, Spreaker, Tunein, platformach Android i Windows).

Stay tuned ! Wkrótce.

ps. Jak donoszą dobrze poinformowane źrodła pies na filmie nazywa się Czabor. Brawo Czabor !