Kryzys

Strona główna Kryzys Strona 2

Map ryzyka powodziowego nie będzie

0
map ryzyka

Map ryzyka powodziowego nie będzie w gminach… póki co, a w każdym razie powszechnych i „poprawnych”, jak się dowiadujemy w źródłach zbliżonyych do Ryzykonomii.
Ciekawa sprawa, bo miało to być lekarstwo na trapiące, szczególnie południe kraju (ale ostatnio na przykład Gdańsk) regularne potopy. Takie mapy to rzecz ważna zarówno dla obywatela jak i biznesu, sprawa oczywista i roziwjane na całym, w każdym razie cywilizowanym świecie. Miało więc być pięknie a wyszło, jak zawsze…

Już w ubiegłym roku nowelizacja ustawy Prawo Wodne wprowadziła fakultatywność „brania pod uwagę” sporządzonych już map ryzyka powodziowego przy planach zagospodarowania przestrzennego. Miało to wynikać z ich możliwej niewiarygodności, które to stwierdzenie jest same w sobie jest ciekawe, bo Ryzykonomia na swoim ekranie radarowym odnotowała, że od jakiegoś czasu praca nad tym pożytycznm ćwiczeniem wreła zakulisowo i jak się domyślamy nie bez-pieniężnie.
A plan zagospodarowania to także kwestia kluczowa dla każdego inwestora, wiadomo.

Teraz czytamy, że Ministerstwo Środowiska nie ma (na razie) pieniędzy na sporządzenie „poprawnych” map ryzyka powodziowego….

Więc ze spokojem czytamy, że map ryzyka nie będzie i pozostaje nam czekać na kolejny wodny dopust boży. Polacy nic się nie stało, Polacy nic…. lalalala

Ziemniaki, kasza, ryż, zarządzanie ryzykiem

0
ziemniaki

 

Albo kartofli, zależy gdzie czytacie. I nie 5, ale żeby być precyzyjnym to 4,9 kilograma pożywnych warzyw Bundesregirung, czyli rząd federalny Niemiec sugeruje zgromadzić swoim obywatelom na wypadek wojny, czy jakiegokolwiek innego kryzysu.

Ta głośna enuncjacja niemieckich władz obiegła zupełnie niedawno media światowe, ale też i polskie. Ja się wydaje w polskiej opinii publicznej wywołała burzę emocji. Niedowierzenie i zapewne wystraszenie, ale też w dużej mierze skrywaną nutą podziwu wobec naszego tradycyjnie lepiej zorganizowanego zachodniego sąsiada. Dla ryzykonomii zaś, to kolejny dowód jak poważnie w rozwiniętych krajach traktuje się kulturę zarządzania ryzykiem i jak daleko „w lesie”, powiedzmy wprost jesteśmy „w temacie” powszechnej ryzykonomii.

Niemcy (o zgrozo) proponują

Oczywiście ta propozycja rządu Niemiec wywołała też pytania, dlaczego pojawia się właśnie teraz. Naiwne, bo odpowiedzi można znaleźć w dowolnym programie informacyjnym zarówno w kategoriach Podwórko, Europa jak i Świat. Wszystko wskazuje na to, że wieje wiatr historii i choć nie ma jeszcze pewności, co do jego kierunków i siły, to jak na każdą siłę wyższą, naturalną i sprawioną przez człowiek dobrze jest być przygotowanym.

Oczywiście zarządzanie ryzykiem na poziomie przedsiębiorstwa, ubezpieczania się, zarządzanie kryzysowe to jedna sprawa, ale trzeba pamiętać, że od zawsze grożą nam niebezpieczeństwa, które mogą dotyczyć całych społeczności, krajów, regionów. W przypadku ich wystąpienia dotykają równo naszego biznesowego jak i prywatnego życia. Naiwnością nieprawdopodobną jest sądzić, że strusie chowanie głowy w piasek i wyśmiewanie nawet dzisiaj mniej prawdopodobnych zagrożeń zmieni nasz ryzykonomiczą rzeczywistość.

OC? OC!

Coraz częściej, więc odkurza się stare zaszyty z napisem „Obrona cywilna” szukając sprawdzonych przecież wielokrotnie rozwiązań, które umożliwiają zarządzania ryzykiem nadchodzących kryzysów. Lista jest przecież długa i rosnąca. Wojny i konflikty asymetryczne, terroryzm, niepokoje społeczne, ataki cybernetyczne na infrastrukturę, „zwykłe” awarie, katastrofy naturalne.

Zastanówmy się przez chwilę, co się stanie, jeżeli na skutek masywnego energetycznego black-outu spowodowanego na przykład atakiem Kogoś na bliżej nieokreślny czas, dajmy na to tydzień, w naszej okolicy wysiądzie prąd. A na prąd jest dzisiaj wszystko. Staną sklepy, apteki, wodociągi, wszystko. Na pomoc przyjdzie poczekać. Wówczas nawet najskromniejsze zapasy zachomikowane w bezpiecznym miejscu mogą być bardzo pomocne, a być może na wagę złota.

Oczywiście kraje rozwinięte zarówno na poziomie makro ja i mikro doskonale rozumieją potrzebę bycia przygotowanym, a nawet jak nie rozumieją to szybko do takiego wniosku dochodzą. Wspominaliśmy już na tych łamach jak w takich krajach Europy Zachodniej wzmacnia się obronę cywilną i przygotowuje społeczeństwo na różne kryzysy. U nas nawet dostęp do studni z wodą na wypadku kryzysu będzie, o zgrozo, wielką rzadkością. Media donosiły ostatnio na przykład, ze w magazynach OC nie za bardzo wiadomo, co w ogóle jest (sic), a jeżeli coś jest, to stare i często nadaje się na śmietnik. Takie informacje zbiegły się z obserwacjami, że w trakcie ostatniego trzęsienia ziemi we Włoszech na miejscu bardzo szybko pojawiły się pomocnicze oddziały obrony cywilnej z kocami, wodą, sprzętem pomocniczym; choć u nas wciąż pokutuje zupełnie nieprawdziwy obraz włoskiej organizacji rodem z nieodżałowanego Franka Dolasa.

LISTA TBD

Jakimś pocieszeniem jest, że dyskusja o obronie cywilnej nieznacznie się ożywiła, ale jakie będą jej efekty i w którym kierunku pójdzie można oczekiwać z niepewnością. No, więc, żeby nie być gołosłownym i dać dobry przykład poniżej w skrócie za braćmi Niemcami skrócona checklista niezbędności na wypadek kryzysów prezencie:

Woda mineralna: około dwóch litrów dziennie na osobę, soki owocowe w kartonie lub w szklanej butelce.
Podstawowe produkty spożywcze: makaron, ryż, ziemniaki, pieczywo chrupkie, suchary lub konserwowany chleb, mąka, cukier, groch, marchew, fasola, kukurydza, pomidory w puszkach lub słoikach. Brzoskwinie, morele i czereśnie z puszki. Świeże owoce: jabłka i orzechy są łatwe do przechowywania. Jajka, mleko UHT, budyń, miód, dżem, bulion, majonez, ketchup, musztarda, zupy w puszkach, olej słonecznikowy, margaryna, ocet, alkohol (także, jako waluta wymienna), kawa i herbata (instant), muesli, konserwy rybne, kabanosy.
Energia: latarki, lampy przenośne, krzesiwo, zapałki, podgrzewacze, baterie.
Higiena: papier toaletowy, ręczniki papierowe, worki na śmieci, mydło, detergent, pasta do zębów i szczoteczki, środek dezynfekujący.
Leki: przypisane przez lekarza, tabletki witaminowe, środki opatrunkowe.
Dokumenty: kopie najważniejszych dokumentów, zabezpieczone przed wilgocią, zniszczeniem.

Oczywiście to tylko ogólna lista na wypadek kryzysu. Różne propozycje „list awaryjnych” można wyszukać na formach preppersów czy anty – kryzysowców. Pozostaje mieć nadzieję, że i u nas pojawią się poważne informacje jak należy się przygotowywać samodzielnie do kryzysu. Który nadejdzie, teraz lub później, taki lub inny.

ziemniaki kasza ryż zarządzanie ryzykiem

Noego marnotrawni synowie

0
noego

Na pewno nikt tak dobrze jak ubezpieczeniowcy nie rozumie, że świat jest dzisiaj pełen nowych „fikuśnych” ryzy, bo to i cyber i odpowiedzialność cywilna, i własność intelektualna i regulacje coraz bardziej udziwniane… Ale też zawsze pamiętają i z tą wiedzą dzielą się z klientami, że fundamentem ryzykonomii jest adresowanie ryzyk starych jak świat, których źródłem jest Matka Natura. Ot choćby pogoda, a w tym stare jak świat ryzyko powodzi, którym już Noe zarządzał z nienajgorszym przecież skutkiem.  Ale czy my, nad Wisłą czegokolwiek nie tylko z Potopu (haha, nie tylko tego) sie nauczyliśmy ?

3 500 000 000 i rośnie

Powodzi, prawie biblijnych nie brakuje nam również w Polsce; pamiętamy powódź tysiąclecia z 1997 roku, 56 ofiar i straty szacowane na 3,5 miliarda dolarów. Potem pomniejszych powodzi też wystarczyło ba, wydarzają się one w coraz mniej oczekiwanych miejscach. Tak, jak ostatnie zalanie centrum Gdańska, wielu domów i biznesów. I co mniej znane, przerwanie na kilka tygodni w efekcie tegoż nawalnego deszczu funkcjonowania odcinka Pomorskiej Kolei Metropolitalnej, dopiero co szumnie otwartej miliardowej inwestycji współfinansowanej z funduszy unijnych.

Klimat nadchodzi

Oczywiście zmiany klimatu to jedna sprawa, ta hipoteza ma swoich zwolenników i wiernych przeciwników, ale nie ma przy tym wątpliwości, że samych powodzi będzie coraz więcej. Choćby z tego powodu, że wszystko naokoło zabetonowujemy, woda nie wsiąka (ot, truizm) w ziemię, płynie gdzie chce, przelewając się z wciąż zbyt małych zbiorników retencyjnych i nieuregulowanych rzek. Więc powodzi będzie więcej, tak jak na nowo wykreowanych działalnością ludzką terenach zalewowych w Gdańsku. Koszty ekonomiczne powodzi też rosną, kraj się bogaci, powstają fabryki, sklepy i mieszkania, infrastruktura.
Oczywiście, ubezpieczenia majątku na wypadek powodzi to jedna sprawa, z tym jak zawsze u nas słabo. Ale inna sprawa, to podejmowanie działań, przede wszystkim zaradczych, budujących naszą narodową i lokalną odporność na wodne ryzyko. Tematu gospodarki wodno-kanalizacyjnej i wiekowych zaniedbań nie będziemy tutaj poruszać, przypomnijmy jednak, że doskonałym i przecież nie aż tak drogim pomysłem (w stosunku do potencjalnych strat) miało stać się zewidencjonowanie ryzyk powodziowych kraju za pomocą tak zwanych map zagrożenia powodziowego.

Imperatywy Noego odrzucone

Imperatyw mapowanie zagrożenia powodziowego pochodzi jeszcze z regulacji Unii Europejskiej z 2007 roku, a powtórzony w nowelizacji rodzimego Prawa Wodnego z roku 2011. Niezwykle pożyteczne ćwiczenie, które już do 2017 roku miało dać obywatelom i inwestorom wszelkiej maści i rodzaju, wiedzę na przykład o tym, z jakim ryzykiem powodzi musimy się liczyć na terenie, na którym żyjemy i pracujemy lub pracować i żyć planujemy. Co kluczowe, mapy takie miały być obowiązkowo brane pod uwagę przy sporządzaniu planów zagospodarowania przestrzennego. Wszystko łatwo dostępne i skomputeryzowane w ramach Informatycznego System Osłony Kraju przed nadzwyczajnymi zagrożeniami (ISOK).

Oczywista oczywistość, żeby nie budować tam, gdzie będzie wielka woda, choć są i tacy, co by woleli, bo taniej, bliżej lub wygodniej, co ma być to będzie, ale cena takiej lekkomyślności jest wysoka i w dłuższym okresie czasu nieuchronna.

Niestety miało być dobrze, ale wyszło jak zawsze, bo już w ubiegłym roku nowelizacja ustawy Prawo Wodne wprowadziła fakultatywność „brania pod uwagę” sporządzonych już map ryzyka powodziowego przy planach zagospodarowania przestrzennego. Miało to wynikać z możliwej ich niewiarygodności, które to podejrzenie samo w sobie jest ciekawe, bo jak można było zauważyć, od jakiegoś czasu praca nad pożytecznym ćwiczeniem mapowania powodzi wrzała powszechnie i jak się domyślamy nie bez kosztowo.

Jak zawsze

Niedawno zaś przypłynęła z kręgów około ministerialnych kolejna informacja, że nie ma (na razie) pieniędzy na sporządzenie „poprawnych” map ryzyka powodziowego, więc obecne mapy można, ale nie trzeba brać pod uwagę przy planowaniu rozwojów miast i wsi. Trzeba też zauważyć, że oprócz wyjaśnień kosztowych pojawiają się i takie, że to również efekt presji wywieranej na regulatora ze strony samorządów, którym owe mapy ograniczały możliwości rozbudowy i rozwoju. Ale czy obecni inwestorzy zalani przyszłą wodą, którą przewidywały owe „nieobligatoryjne” mapy ryzyka popowodziowego nie wytoczą w przyszłości samorządom procesów o odszkodowania, oto kolejne pojawiające się pytanie. Ciekawe też jak do kwestii mapowania podejdą ubezpieczyciele, mając świadomość, że inwestycja powstaje na terenie uznanym, choćby wstępnie, za teren zalewowy.

Jak by nie było, nie chce się wierzyć w aż taką narodową lekkomyślność i lekceważenie dla wielkiej wody. Argument antyrozwojowy i kosztowy zmyje zaś nieuchronnie gromadząca się w chmurach, czekająca na kolejną ulewę stu lub tysiąclecia, woda. Ani od Noego, ani nikogo innego nic się nie nauczyliśmy, niestety.

Na słońcu plamy zarządzenie Obamy

0
na słońcu plamy

Barack Obama, odchodzący wkrótce po zwycięstwie (…) w wyborach prezydenckich w USA ciągle jeszcze urzęduje i 13 października tego roku podpisał Executive Order, czyli jak rozumiemy prezydenckie rozporządzenie, dyrektywę, dotyczący działań jaki rząd USA planuje podjąć w związku z rosnącym zagrożeniem wynikającym z aktywności slonecznej. W szczególności plam na Słońcu, które wywołują burze elektromagnetyczne. Te z koleji mogą wpływać na działanie urzadzeń na matce Ziemi (oraz w kosmosie jak to satelity wszelkiej maści i rodzaju), a w szczególności elektrowni i sieci energetycznych. Awarie tychże grożą krótszymi, a może i dluższymi wyłączeniami prądu na wielką skalę, słowem mniej lub bardziej totalnym black-outem, zgaśnieciem świateł w mistach i wściach i wyłaczeniem wszelkiego biznesu.

Science nie fiction

Nie wtajemniczonym, a nie interesującym się ryzykiem sprawa może się wydawać z gatunku science-fiction, ale jest jak najbardziej realna i opisana przez naukę. Wcześniej problem nie istniał lub miał o wiele mniejsze znaczenie, a to z tej prostej przyczyny, że taki Aleksander Wielki, a nawet Napoleon nie mieli jeszcze gospodarek opartych na energii elektrycznej i choć wzmaganie się aktywności słonecznej jest cykliczne i prehistorycze, to sieci energetyczne mamy zupełnie od niedawna.

Na słońcu plamy od Carringtona

Tego rodzaju burze magnetyczne, o ktorych mowa noszą rownież miano efektu Carrington od nazwiska brytyjskiego obserwatora amatora, który zapoznał je w 1859 roku. Od tego czasu mamy już zewidencjonowany potencjalnie katastroficzny, a często zupełnie rzeczywisty wpływ „Carringtonów” na siecie jak to na przyklad 9 godzinna przerwa w dostawie prądu w kanadyjskiej prowincji Quebec w 1989, czy 1 godzinne wydarzenie w roku 2003 obejmujące zakloceniami w dostawie energi i dzialaniu telekomunikacji, które objęło całą Szwecję w roku 2003 (tak zwany Hallowen Storm).

No więc problem jest całkiem poważny, ba Megapoważny bo sztormy słoneczne występują regularnie, a scenariusze, które można znaleźć w źródłach szacują potencjalne straty gospodarcze Ziemi, przy worst case nawet na 3,9 % GDP, c. 2,693 mld dolarów. A dla pewnosci potwierdzimy przypuszcenia P.T. Czytelników Ryzykonomii, że OWU ubezpieczeń takich lub innych generalnie szkód z tytułu Carringtona wogóle nie ujmują.

Dla zainteresowanych, link do rozporządzenia Prezydenta Obamy zamieszczamy poniżej. Warto obejrzeć, bo jest to dokument

profesjonalnie napisany. Dodam, że my w Polsce planu na okoliczność Carringtona nie mamy, i ile mi wiadomo, nic się w temacie specjalnie nie podejmuje. Oczywiście na Słońce wpływu mieć nie będziemy póki co, ale na kryzys zawsze należy sie przygotowywać, szczególnie że nie jest to żaden czarny łąbądź.
https://www.whitehouse.gov/the-press-office/2016/10/13/executive-order-coordinating-efforts-prepare-nation-space-weather-events

 

 

Masowy morderca active shooter cz. 2

0
masowy morderca

Masowy morderca active shooter… Jak się zachować co zrobić kiedy na naszej drodze stanie człowiek z bronią? Dzisiaj druga część (cz. 1) niezwykle ciekawego artykuły Tomasza Goleniowskiego z EOD Tech (notka bio na końcu tekstu)
—————————————————————————————————-

„RUN” (Uciekaj), „Hide” (Ukryj się)„Fight” (Walcz).
Rys. 1.Diagram przedstawiający strategię RUN/HIDE/FIGHT 

masowy morderca

Źródło: opracowanie własne autora masowy morderca

Strategię RUN/HIDE/FIGHT autor zwizualizował na rysunku powyżej. Stosując daną strategię postepowania należy przestrzegać kilku zasad, które autor opisał poniżej.

Strategia Run/Hide/Fight
Gdy strzelec jest w Twojej okolicy – UCIEKAJ!
RUN:
– jeżeli masz drogę ucieczki, próbuj się ewakuować.
– wykorzystaj wyjścia ewakuacyjne.
– ewakuuj siebie i innych (niezależnie od tego czy chcą tego czy nie).
– pozostaw swoje rzeczy osobiste. Twoje życie jest ważniejsze.
– pomóż innym uciec, jeśli to możliwe. masowy morderca
– uniemożliwiaj innym wchodzenie do strefy zagrożonej.
– kiedy będziesz bezpieczny zadzwoń pod numer alarmowy.

Jeżeli ewakuacja jest niemożliwa – UKRYJ SIĘ!
HIDE:
– zamknij i/lub zablokuj drzwi.
– wyłącz oświetlenie.
– wycisz dzwonki i wibrację w telefonie.
– ukrywaj się za masywnymi obiektami.
– zachowuj się bardzo cicho.
– być poza zasięgiem wzroku napastnika.
– zapewniJ sobie ochronę, gdyby napastnik prowadził ogień w Twoim kierunku.
– ukrycie nie może być pułapką – w razie potrzeby powinno dawać szansę na jego opuszczenie.

W ostateczności i tylko jeśli Twoje życie jest w niebezpieczeństwie – WALCZ!
FIGHT:
– próbuj obezwładnić i rozbroić napastnika,
– działaj wykorzystując agresję fizyczną,
– wykorzystuj przedmioty z otoczenia, jako improwizowaną broń,
– bądź odpowiedzialny za swoje działanie.

W ostateczności i tylko jeśli Twoje życie jest w niebezpieczeństwie – walcz. MASZ PRAWO DO OBRONY!

Pamiętaj że:
obrona konieczna – okoliczność wyłączająca bezprawność czynu zabronionego,
dokonanie czynu w sytuacji obrony koniecznej oznacza, że sprawca nie będzie za niego ścigany – czyn nie był bowiem bezprawny,prawo to jest jednym z podstawowych praw podmiotowych człowieka.

Należy pamiętać że z każdej opisanej powyżej sytuacji można przejść
do następnej. Osoba która się ukryła może w odpowiedniej sytuacji uciec,
lub zmuszona do obrony życia walczyć. Bardzo ważne jest by wiedzieć,
jak zachowywać się, gdy do obiektu, w którym wystąpiła sytuacja „active shooter”, przybędą służby porządkowe. Zachowanie się w takiej sytuacji również jest istotne.

W sytuacji „active shooter” tak, jak w sytuacji zakładniczej, trudno szybko
 rozróżnić kto jest kim. Sprawca (np. po porzuceniu broni) na pierwszy rzut oka może zostać zidentyfikowany jako ofiara lub odwrotnie, ofiara zachowująca się niejednoznacznie może zostać mylnie wzięta za sprawcę. Całe zdarzenie często jest dynamiczne. Krzyki, dym powstały w wyniku używania broni palnej i ułamki sekund na decyzję – sytuacja w której interweniujący funkcjonariusz musi prawidłowo zinterpretować sytuację. Dlatego w sytuacji „activ shooter” lub też
w sytuacji zakładniczej, gdy do rozwiązania sytuacji zostaje skierowany zespół interwencyjny lub też gdy opuszczamy zagrożony obiekt powinniśmy:
zachować spokój,wykonywać polecenia interweniujących funkcjonariuszy, podnieść ręce do góry i trzymać dłonie szeroko otwarte w kierunku funkcjonariuszy, staraj się unikać gwałtownych ruchów,nie proś napotkanych funkcjonariuszy o pomoc – jak najszybciej kieruj się do wyjścia ewakuacyjnego.

Po ataku masowego zabójcy, gdy masz możliwość poinformowania służb, zapamiętaj że najważniejsze dla służb informacje, które powinieneś zapamiętać to:
– lokalizację „shootera”,
– ilość strzelców (jeżeli jest więcej niż jeden),
– cechy fizyczne strzelca (strzelców),
– rodzaj oraz ilość broni używanej przez sprawców,
– ilość potencjalnych ofiar.Spodziewaj się interwencji funkcjonariuszy Policji.

Kompetencje związane z rozwiązywaniem sytuacji typu active shooter, masowy morderca

Incydenty związane z aktywnym strzelcem, zwykle rozpoczynają się błyskawicznie, trwają od kilkunastu sekund do kilkudziesięciu minut, zwykle jest to jednak czas nie dłuższy niż 15 minut. Jednostki Policji przeznaczone
do fizycznego zwalczania terroryzmu, począwszy od Biura Operacji Antyterrorystycznych KGP (BOA), poprzez Wydział Realizacji Komendy Stołecznej Policji (WR KSP), Samodzielne Pododdziały Antyterrorystyczne Policji (SPAP) oraz Sekcje Antyterrorystyczne (SAT) w Komendach Wojewódzkich Policji są mobilne, ale w sposób niewystarczający do skutecznego reagowania na incydent „active shooter”.

lokalizacja jednostek
Rys. 2.Lokalizacja jednostek policji przeznaczonych do fizycznego zwalczania terroryzmu.Źródło: autor na podstawie „Współczesny wymiar terroryzmu” Kuba Jałoszyński, wydawnictwo TRIO, Warszawa 2008,

Nie oznacza to że w przypadku jego wystąpienia nie są uruchamiane, jednak zwykle incydent ulega rozwiązaniu przed ich przybyciem. Jednostka taka jest
w stanie wejść do akcji tylko wtedy gdy sytuacja się przedłuża oraz przekształca się w „sytuację zakładniczą” lub „oblężenie”. Pierwsi interweniujący policjanci zwykle są to funkcjonariusze jednostek terenowych (powiatowych, miejskich, lub komisariatów). Sytuacja, którą zastają skierowani do takiego zdarzenia policjanci wymaga szybkiej i pewnej reakcji, często związanej z użyciem broni palnej.

W Stanach Zjednoczonych do obowiązkowego szkolenia policjantów „pierwszoliniowych” wprowadzono cykl programów szkoleniowych o różnym stopniu zaawansowania:
Responding to an Active Shooter (podstawowy),
The Law Enforcement First Responder Training Program (LEFRTP),
The Active Shooter Threat Instructor Training Program (ASTITP),
The Active Shooter Threat Training Program (ASTTP).

Oprócz odpowiedniego wyszkolenia policjanci patrolowi są wyposażeni
w broń wsparcia (karabinki) oraz kamizelki kuloodporne typu ciężkiego. Wprowadzenie ciężkiego uzbrojenia dla „policjantów terenowych” w USA nastąpiło po strzelaninie w North Hollywood (Kalifornia) która miała miejsce 28 lutego 1997 roku pomiędzy dwoma bankowymi złodziejami Larrym Eugenem Phillipsem Juniorem i Emilem Dechebalem Matasareanu, a funkcjonariuszami Policji i FBI, (historia doczekała się ekranizacji – 44 Minutes: The North Hollywood Shoot-Out w reżyserii; Yves’a Simoneau).
Idea „Law Enforcement First Responder” w USA polega na tym, że w chwili wysłania kilku patroli do miejsca takiego zdarzenia tworzą one zespół (lub zespoły), które w jak najszybszy sposób dostępnymi metodami (taktyka) likwidują zagrożenie, lub odizolowują sprawcę od potencjalnych ofiar. masowy morderca
Na gruncie polskim podjęto próbę stworzenia takich zespołów w Komendach Miejskich i Powiatowych (w strukturach Prewencji) pod nazwą „Grupa Szybkiego Reagowania”. Jednak szybko okazało się, że funkcjonowanie tych grup zbyt mocno obciąża zasoby finansowe i personalne jednostek. Ze względu na to, że w skali powiatu lub miasta zdarzenia były używane jedynie do interwencji wobec wieloosobowych bójek, wiele komend zrezygnowało z ich utrzymania. 
Obecnie w Polsce nie istnieje żadne systemowe rozwiązanie podobne do „Law Enforcement First Responder” w USA. masowy morderca

==================================================

O autorze
Tomasz Goleniowski – Pirotechnik oraz Ekspert Ochrony w Biurze Ochrony Rządu. Tomasz GoleniowskiWykonywał obowiązki związane z ochroną osób objętych ustawową ochroną Biura Ochrony Rządu, zarówno w Polsce jaki poza jej granicami, także w strefie działań wojennych (Irak, Bagdad) – weteran działań poza granicami kraju. Technik bombowy w Zespole Minersko – Pirotechnicznym Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji Katowicach. Wchodził w skład Zespołu do Spraw Zwalczania Aktów Terroru Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.
Specjalizuje się w zagrożeniach związanych z materiałami i urządzeniami wybuchowymi oraz bronią palną, śledztwach po wybuchu materiałów i urządzeń wybuchowych oraz czynnościach operacyjnych i procesowych związanych z przestępstwami z użyciem materiałów wybuchowych i broni palnej.
EOD TechNauczyciel Stowarzyszony w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. Instruktor inspektorów 
ds. broni chemicznej Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej OPCW. Referent w Polsce międzynarodowej bazy danych materiałów i urządzeń wybuchowych EOD TURPIN projektu prowadzonego przez Sécurité Civile France.
Powoływany wielokrotnie przez prokuratury oraz Instytut Pamięci Narodowej jako biegły 
w sprawach związanych z przestępstwami z użyciem materiałów wybuchowych, w tym w sprawach dotyczących zbrodni ludobójstwa lub zbrodni wojennych.
Obecnie właściciel, instruktor oraz wykładowca w firmie EOD TECH firmie oferującej szkolenia 
z zakresu bezpieczeństwa osobistego, obiektów i obszarów, a także poszukiwanie materiałów wybuchowych na obszarach lądowych, morskich oraz wodach śródlądowych.

Active shooter, jak się zachować, video (ang.)

0
active shooter jack się zachować

Active shooter, jak się zachować, video (ang.)>>>
Dopiero co publikowaliśmy (poniżej) dwu częściowy artykuł Tomasza Goleniowskiego „w temacie”. A teraz dorzucamy ciekawe video z USA. Warte obejrzenia z współpracownikami i rodziną. (po angielsku).
Co ciekawe pochodzi ze strony administracji samorządowej USA. U nas są oczywiście różne sztaby antykryzysowe, Redakcja Ryzykonomii nie jest pewna jednak, co robią dla popularyzacji wiedzy i jak to „sprzedają” ludności. Chyba słabo…
ps. Mam nadzieję eksperci nie skrytykują załączonych treści, bo źródło wydaje się wiarygodne..

Tragedia w Rytlu – lessons NOT learned

1
tragedia w rytlu

>>>Tragedia w Rytlu – lessons NOT learned
Trudno wciąż o jednoznaczną ocenę katastrofy, która zdarzyła się w Rytlu. Zastrzegam więc, że kilka myśli, które poniżej oparte są na różnych relacjach mass mediów i mediów społecznościowych. Więc coś-niecoś jadnak wiadomo.

Nie jest dobrze.

Oczywiście samemu huraganowi nikt nie jest w stanie zapobiec, ale…
Dziwi mnie na przykład, że harcerze, w końcu zorganizowana grupa nie mają, albo nie biorą pod uwagę żadnych systemów wczesnego ostrzegania. Dostępnych choćby darmowych aplikacja na smartfona. Dopiero co wróciłem z gór, tam każdy chyba z doświadczeńszych wędrowców i skromny ja korzysta z takich aplikacji, burze pioruny, nic przyjemnego , można choćby zwiększyć swoje prawdopodobieństwo uniknięcia. Tam też bywa bez zasięgu, ale na pewno harcerze nie siedzą w miejscu, wierzyć się nie chce, że to taka całkowita komórkowa pustynia.

Dziwne, że na poziomie takich zorganizowanych imprez nie ma żadnych dobrych praktyk w zakresie katastrof i kryzysów. Nawet tak specyficznych, szczególnie, że drzewa już na wycieczki i młodzież spadały (tragedia w Ojcowie). Więc nie jest to nic dziwnego. Nikt nie słyszał o zmieniającym się klimacie?  „Polecam” grad wybijający szyby w autach, dopiero co w górach. Trąby powietrzne tu i ówdzie, białe szkwały etc. No, to już trzeba brać pod uwagę.

W końcu, może to lekceważenie ryzyk i nie jest dziwne, bo przecież zarządzania ryzykiem nikt u nas poważnie nie bierze. Ha, ha, znamienne przy tyn, że oficjele już pieją o kolejnych Ustawach. Nie tędy droga, nie tędy dyletanci. Był taki dowcip za komuny. „Na polu pada deszcz. Co się pierwsze zbiera? Ziemniaki cza kapustę? Odpowiedź: egzekutywa!”
Nie ustawami buduje się resiliance, odpornośc. Tu potrzebna jest praca od podstaw, eksperci a nie polityczni nominaci, z tej czy innej zwalczającej się także przy tej okazji opcji.
Oczywiście już najprostsza kwerenda w necie pokazuje , że są rozwiązania, punkty odniesienia, są przetarte ścieżki. Choćby tutaj przykład…

http://members.scouts.org.uk/factsheets/FS320008.pdf

No dobrze, zostawmy harcerzy. W końcu ofiary tego dramatu… Ale przeraża co działo się dalej. O ile rozumiem, służby pojawiły się na miejscu (podobno) około czwartej nad ranem. Czyli po 4-5 godzinach, drogi były nieprzejezdne rozumiemy, ale co z drogą lotniczą? Wiatr ciągle wiał? To jest środek Polski, a nie Amazonia!
Mamy supernowoczesne pogotowie lotnicze, a choćby morski SAR lata w każdej pogodzie, Rytel jest coś pól godziny lotu od wybrzeża. Oczywiście jeżeli SAR ma śmigłowce, inna sprawa, że mu się rozsypują, a nowych zamiast tych złych Caracali ani widu…
Najszybciej i chwała za to i szacunek, włączyły się służby na lokalnym poziomie, mieszkańcy, sąsiedzi. I to pokazuje najlepiej gdzie powinno się budować odporność – jak najniżej. W mieście, w gminie.

Inna sprawa na pewno nie były to oddziały leśnych ludzi, a straż pożarna, pogotowie. Wreszcie wolontariusze, czapki z głów dla Was. Obrona cywilna z prawdziwego zdarzenia też by się przydała, gdyby była. Ale nie ta, która ma obserwować współobywateli i walczyć ze specnazem. Tylko prawdziwa obrona cywila, jak w nowoczesnym państwie. Nawiasem mówiąc, kuzyn z Australii jest super przeszkolonym antykryzys- wolontariuszem w Australii, skoki ze spadochronem, walka z pożarami buszu itp. tam to honor i rzecz normalna. Ale też profesjonalnie zorganizowana. Gdzie takie organizacje u nas?

Natomiast z akcją władz centralnych to już zupełna porażka, dramat. Wojsko zostało włączone po 3 dniach (!!!) , żeby tylko bo… Potem następowały wydarzenia PR w stylu malowanie trawy na zielono, na przyjazd VIPów dla telewizji. Dramat, dramat, dramat… Wstyd ! Zero honoru, który umarł. Są na to liczne relacje w necie.
Ciekawe, że jak zawsze w sytuacjach kryzysowych, parafrazując poetę „ludzie wielcy stają na wysokości zadania, a trzęsą się portki pętakom”. Ale to już wielokrotne przerabialiśmy i zawsze płacimy za to wysoką cenę, lessons NOT learned.

Reasumując, te gorące myśli….
A! Oczywiście już pojawiły się zapewnienia, że Rząd za wszystko zapłaci, bo huragan zdemolował cały region, widzieliśmy ślady jadąc tam ostatnio pociągiem. No przecież! Wyborcy! Dobry Rząd pomoże, nie trzeba się ubezpieczać…A statystyki są nieubłagane, Rząd wyjeżdża, a obiecane pieniążki nie dochodzą, nie dochodzą…

No więc…będzie z tej tragedii, jakikolwiek straszne mówić, pożytek? Oczywiście, że nie. Albo ledwie co. Będzie kolejna Ustawa, może każdy harcerz będzie musiał zdobyć sprawność meteorologa, ale na pytanie o zarządzanie ryzykiem, rejestr ryzyk kolonii, obozu, wycieczki, najprostszą analizę zagrożeń dalej będą nam pukać z pobłażaniem w czoło. Co ma być to będzie, kto by to robił, Polacy nic się nie stało.
Nie musisz zarządzać ryzykiem, przetrwanie nie jest obowiązkowe…

tragedia w Rytlu, tragedia w Rytlu, tragedia w Rytlu

Curricany i POLSKA ODPORNOŚĆ 1.0

0
polska odporność

POLSKA ODPORNOŚĆ 1.0 >>>
Tak się składa, jestem w zasięgu lokalnego radia i codziennie słyszę kolejne, przygnębiające informacje dotyczące rejonów dotkniętych huraganem „z Rytla”. Wbrew pozorom kryzys tam się nie skończył, tylko trwa. Jedynie oficjele i kamery wyjechały.

Dzisiaj w radio (sic) był apel, aby nie przyjmować jak rozumiem niezwykle zaniżanych wycen szkód dokonywanych przez ubezpieczycieli. Trudno to Redakcji Ryzykonomii ocenić, ale coś musi być na rzeczy, pewnie ludziom się śpieszy, idzie zima, są wystawieni „na strzał…”. Obrzydliwe skądinąd….

A już słyszymy o mega katastrofach w Ameryce wiatry wieją po 350 kilometrów na „h”. Jak mówią meteorolodzy już się skala Saffira-Simpsona skończy. I biorąc pod uwagę ocieplenie oceanów, gdzie rodzą się huragany, trzeba ją będzie poszerzyć o „curricany”  (o ile dobrze usłyszałem wypowiedź eksperta w radio) wiejące może i 400 i 500 kilometrów na godzinę!!! Straszliwa niszcząca siła…

Wnioski oczywiście płyną oczywiste, że klimat się zmienia i jeżeli nawet nie jest to międzynarodowy spisek, jak to ocenił prof. Twitter Trump to efekty są widoczne i w Ameryce i w Polsce.
No więc musimy spodziewać się kolejnych klęsk żywiołowych w Polsce. Nie mówię nawet o MEGA smogu, rakotwórczym huraganie , który za chwilę znowu zawiśnie nad Polską.
Ale i innych katastrofach, terroryzmie, wypadkach , powodziach i innych tragediach. I cyberatakach też.

Tu trzeba COŚ z tym zrobić.

Jak widać po kolejnych tragediach i dramatach te wszystkie Ustawy i Komórki „ds.” , którymi zasypana jest Polska w sytuacji realnego zagrożenia okazują, delikatnie mówiąc, niewielką wartość. Kiedy przychodzi co do czego, trup ściele się gęsto, dowodzenie zawodzi a sprzątanie jest słabe i niezorganizowane.

Że coś jest na rzeczy dostrzegły już nawet Najwyższe Czynniki, które zapowiedziały kolejne ustawy, audyty i przeglądy. Niewątpliwie powołane zostaną kolejne komisje i raporty „do spraw”.
A czas leci.

Tu konieczną była TOTALNA zmiana świadomości, zakrojony na lata program POLSKA ODPORNOŚĆ 1.0 , która doprowadziłaby do realnej zmiany świadomości Polaków, jakie są ryzyka , jak się przygotowywać na ich wystąpienie i jak postępować kiedy się wydarzą.

Obecny system zarządzania kryzysowego, moim zdaniem nie zdaje egzaminu w większych niż zwykłych kryzysach. Choć oczywiście słusznie można zauważyć, że i z natury będą one coraz większe i nawet bogate Stany sobie z nimi nie radzą. 
Ale, pomyślmy, zróbmy taki eksperyment myślowy, co by było gdyby Polskę nawiedziła taki huragan jak w USA? Czy bylibyśmy w stanie ewakuować całe miasta, niech będzie w naszym przypadku kilkaset tysięcy ludzi, bo nie miliony. Czy jesteśmy na to przygotowani, gdy w Polsce dostęp do zapasowych źródeł pitnej wody ma może kilka procent ludności?

Oczywiście, masz rację Czytelniku, takie zmiany programy ryzykonomiczne to marzenia i mrzonki bo to także trzeba by ZORGANIZOWAĆ (to nielubiane u nas słowo) i mieć Wizję, z czym jeszcze gorzej.

Póki co POLSKA ODPORNOŚĆ 1.0 (albo nazwijcie to jak chcecie) to czysta fantazja o tyle, o ile kolejne nadchodzące katastrofy są w 100% pewne i realne.

POLSKA ODPORNOŚĆ POLSKA ODPORNOŚĆ POLSKA ODPORNOŚĆ

Ryzykonomia TV

0
Ryzykonomia TV

Ryzykonomia TV>>>

 

Już wspominaliśmy wcześniej, że na I Forum Bezpieczeństwa Przemysłu Morskiego zorganizowanym przez naszych partnerów z PZU Lab Redakcja Ryzykonomii wypowiadała się dla Telewizji Gdańsk i TVP3. 

Poniżej zamieszczamy link do materiału video, zresztą jest tam znacznie więcej informacji do posłuchania, do czego oczywiście zachęcamy. 

Nasza wypowiedź od około 1 minuty materiału….

http://gdansk.tvp.pl/35829823/odc-31012017

 

 

 

Strzelanina w Parkland

0

Strzelanina w Parkland. Active shooter. Masowy morderca. >>>
Kolejna masowa tragedia w USA. Active shooter w szkole. Przypominamy po raz kolejny artykuły Tomasza Goleniowskiego eksperta od bezpieczeństwa z Eod Tech, kóre ukazały się w ubiegłym roku na łamach Ryzykonomii.

Link do artykułu cz. 1 

Active shooter czyli człowiek z bronią (cz. 1)

Link do cz. 2 

Masowy morderca active shooter cz. 2

Na you tube można znaleźć również sporo pożytecznych instruktaży jak się zachować w przypadku niebezpieczeństwa typu active shooter / masowy morderca. Redakcja Ryzykonomii uważa, że to paręnaście dobrze spędzonych minut ze współpracownikami czy rodziną. Rzeczpospolita pisze właśnie, że w Polsce w prywatnych rękach, oficjalnie znajduje się około 209 000 jednostek broni palnej. A są przecież zagrożenia o naturze terrorystycznej. Więc warto.

https://www.youtube.com/watch?v=2jw8a6Auk-g

https://www.youtube.com/watch?v=cO5FJ0v_tuc

Be prepared !!!

Bądź przygotowany/a!!!