Kryzys

Strona główna Kryzys Strona 2

Tragedia w Rytlu – lessons NOT learned

1
tragedia w rytlu

>>>Tragedia w Rytlu – lessons NOT learned
Trudno wciąż o jednoznaczną ocenę katastrofy, która zdarzyła się w Rytlu. Zastrzegam więc, że kilka myśli, które poniżej oparte są na różnych relacjach mass mediów i mediów społecznościowych. Więc coś-niecoś jadnak wiadomo.

Nie jest dobrze.

Oczywiście samemu huraganowi nikt nie jest w stanie zapobiec, ale…
Dziwi mnie na przykład, że harcerze, w końcu zorganizowana grupa nie mają, albo nie biorą pod uwagę żadnych systemów wczesnego ostrzegania. Dostępnych choćby darmowych aplikacja na smartfona. Dopiero co wróciłem z gór, tam każdy chyba z doświadczeńszych wędrowców i skromny ja korzysta z takich aplikacji, burze pioruny, nic przyjemnego , można choćby zwiększyć swoje prawdopodobieństwo uniknięcia. Tam też bywa bez zasięgu, ale na pewno harcerze nie siedzą w miejscu, wierzyć się nie chce, że to taka całkowita komórkowa pustynia.

Dziwne, że na poziomie takich zorganizowanych imprez nie ma żadnych dobrych praktyk w zakresie katastrof i kryzysów. Nawet tak specyficznych, szczególnie, że drzewa już na wycieczki i młodzież spadały (tragedia w Ojcowie). Więc nie jest to nic dziwnego. Nikt nie słyszał o zmieniającym się klimacie?  „Polecam” grad wybijający szyby w autach, dopiero co w górach. Trąby powietrzne tu i ówdzie, białe szkwały etc. No, to już trzeba brać pod uwagę.

W końcu, może to lekceważenie ryzyk i nie jest dziwne, bo przecież zarządzania ryzykiem nikt u nas poważnie nie bierze. Ha, ha, znamienne przy tyn, że oficjele już pieją o kolejnych Ustawach. Nie tędy droga, nie tędy dyletanci. Był taki dowcip za komuny. „Na polu pada deszcz. Co się pierwsze zbiera? Ziemniaki cza kapustę? Odpowiedź: egzekutywa!”
Nie ustawami buduje się resiliance, odpornośc. Tu potrzebna jest praca od podstaw, eksperci a nie polityczni nominaci, z tej czy innej zwalczającej się także przy tej okazji opcji.
Oczywiście już najprostsza kwerenda w necie pokazuje , że są rozwiązania, punkty odniesienia, są przetarte ścieżki. Choćby tutaj przykład…

http://members.scouts.org.uk/factsheets/FS320008.pdf

No dobrze, zostawmy harcerzy. W końcu ofiary tego dramatu… Ale przeraża co działo się dalej. O ile rozumiem, służby pojawiły się na miejscu (podobno) około czwartej nad ranem. Czyli po 4-5 godzinach, drogi były nieprzejezdne rozumiemy, ale co z drogą lotniczą? Wiatr ciągle wiał? To jest środek Polski, a nie Amazonia!
Mamy supernowoczesne pogotowie lotnicze, a choćby morski SAR lata w każdej pogodzie, Rytel jest coś pól godziny lotu od wybrzeża. Oczywiście jeżeli SAR ma śmigłowce, inna sprawa, że mu się rozsypują, a nowych zamiast tych złych Caracali ani widu…
Najszybciej i chwała za to i szacunek, włączyły się służby na lokalnym poziomie, mieszkańcy, sąsiedzi. I to pokazuje najlepiej gdzie powinno się budować odporność – jak najniżej. W mieście, w gminie.

Inna sprawa na pewno nie były to oddziały leśnych ludzi, a straż pożarna, pogotowie. Wreszcie wolontariusze, czapki z głów dla Was. Obrona cywilna z prawdziwego zdarzenia też by się przydała, gdyby była. Ale nie ta, która ma obserwować współobywateli i walczyć ze specnazem. Tylko prawdziwa obrona cywila, jak w nowoczesnym państwie. Nawiasem mówiąc, kuzyn z Australii jest super przeszkolonym antykryzys- wolontariuszem w Australii, skoki ze spadochronem, walka z pożarami buszu itp. tam to honor i rzecz normalna. Ale też profesjonalnie zorganizowana. Gdzie takie organizacje u nas?

Natomiast z akcją władz centralnych to już zupełna porażka, dramat. Wojsko zostało włączone po 3 dniach (!!!) , żeby tylko bo… Potem następowały wydarzenia PR w stylu malowanie trawy na zielono, na przyjazd VIPów dla telewizji. Dramat, dramat, dramat… Wstyd ! Zero honoru, który umarł. Są na to liczne relacje w necie.
Ciekawe, że jak zawsze w sytuacjach kryzysowych, parafrazując poetę „ludzie wielcy stają na wysokości zadania, a trzęsą się portki pętakom”. Ale to już wielokrotne przerabialiśmy i zawsze płacimy za to wysoką cenę, lessons NOT learned.

Reasumując, te gorące myśli….
A! Oczywiście już pojawiły się zapewnienia, że Rząd za wszystko zapłaci, bo huragan zdemolował cały region, widzieliśmy ślady jadąc tam ostatnio pociągiem. No przecież! Wyborcy! Dobry Rząd pomoże, nie trzeba się ubezpieczać…A statystyki są nieubłagane, Rząd wyjeżdża, a obiecane pieniążki nie dochodzą, nie dochodzą…

No więc…będzie z tej tragedii, jakikolwiek straszne mówić, pożytek? Oczywiście, że nie. Albo ledwie co. Będzie kolejna Ustawa, może każdy harcerz będzie musiał zdobyć sprawność meteorologa, ale na pytanie o zarządzanie ryzykiem, rejestr ryzyk kolonii, obozu, wycieczki, najprostszą analizę zagrożeń dalej będą nam pukać z pobłażaniem w czoło. Co ma być to będzie, kto by to robił, Polacy nic się nie stało.
Nie musisz zarządzać ryzykiem, przetrwanie nie jest obowiązkowe…

tragedia w Rytlu, tragedia w Rytlu, tragedia w Rytlu

Strzelanina w Parkland

0

Strzelanina w Parkland. Active shooter. Masowy morderca. >>>
Kolejna masowa tragedia w USA. Active shooter w szkole. Przypominamy po raz kolejny artykuły Tomasza Goleniowskiego eksperta od bezpieczeństwa z Eod Tech, kóre ukazały się w ubiegłym roku na łamach Ryzykonomii.

Link do artykułu cz. 1 

Active shooter czyli człowiek z bronią (cz. 1)

Link do cz. 2 

Masowy morderca active shooter cz. 2

Na you tube można znaleźć również sporo pożytecznych instruktaży jak się zachować w przypadku niebezpieczeństwa typu active shooter / masowy morderca. Redakcja Ryzykonomii uważa, że to paręnaście dobrze spędzonych minut ze współpracownikami czy rodziną. Rzeczpospolita pisze właśnie, że w Polsce w prywatnych rękach, oficjalnie znajduje się około 209 000 jednostek broni palnej. A są przecież zagrożenia o naturze terrorystycznej. Więc warto.

https://www.youtube.com/watch?v=2jw8a6Auk-g

https://www.youtube.com/watch?v=cO5FJ0v_tuc

Be prepared !!!

Bądź przygotowany/a!!!

Ryzyko reputacyjne Marsa

0
ryzyko reputacyjne Marsa

Ryzyko reputacyjne Marsa zażegnane, tak można chyba podsumować głośny product recall na początku tego roku spowodowany według doniesień, kontaminacją drobinami plastiku partii batoników produkowanych w jednej z europejskich fabryk koncernu Mars. W trakcie dochodzenia kazało się, że winna była uszkodzona maszyna.

Jak się dowiadujemy, dzięki szybkim i bezkompromisowym działaniom wydarzenie, potencjalnie bardzo niebezpieczne dla reputacji firmy, nie będzie miało znaczącego wpływu na sprzedaż powszechnie chrupanych batoników Mars, Snickers i Milky Way (dla mnie za słodkie) i co ważniejsze branża zarządzania ryzkiem wydaje się potwierdzać, że nie spowoduje to utraty zaufania konsumentów do tego strategicznego produktu.

Analitycy podkreślają kluczowe sukces factors, które przyczyniły się do wyjścia firmy obronną ręką z ataku tego podstępnego czarnego łabędzia czyhającego typowo na producentów żywności, leków etc. :

  • bardzo szybka reakcja (od pierwszych sygnałów o problemie w styczniu do recall-a w lutym. W 55 krajach !

  • przejrzystość („transparency”) w rozwiązywaniu problemu i zarządzaniu kryzysem  

Ryzyko reputacyjne Marsa to nie byle co bo, przypomnimy tylko, że Mars Incorporated to globalny potentat w branży FMCG (Mars, Snickers, Milky Way, Twix, M&M, Royal Canin, Pedigree, Whiskas) zatrudniający ponad 70 tysięcy pracowników i notujący sprzedaż rzędu 33 miliardów dolarów. Milky i Snickersy zostały wynalezione jak donoszą archeolodzy około 1923 roku.

ryzyko reputacyjne Marsa

Map ryzyka powodziowego nie będzie

0
map ryzyka

Map ryzyka powodziowego nie będzie w gminach… póki co, a w każdym razie powszechnych i „poprawnych”, jak się dowiadujemy w źródłach zbliżonyych do Ryzykonomii.
Ciekawa sprawa, bo miało to być lekarstwo na trapiące, szczególnie południe kraju (ale ostatnio na przykład Gdańsk) regularne potopy. Takie mapy to rzecz ważna zarówno dla obywatela jak i biznesu, sprawa oczywista i roziwjane na całym, w każdym razie cywilizowanym świecie. Miało więc być pięknie a wyszło, jak zawsze…

Już w ubiegłym roku nowelizacja ustawy Prawo Wodne wprowadziła fakultatywność „brania pod uwagę” sporządzonych już map ryzyka powodziowego przy planach zagospodarowania przestrzennego. Miało to wynikać z ich możliwej niewiarygodności, które to stwierdzenie jest same w sobie jest ciekawe, bo Ryzykonomia na swoim ekranie radarowym odnotowała, że od jakiegoś czasu praca nad tym pożytycznm ćwiczeniem wreła zakulisowo i jak się domyślamy nie bez-pieniężnie.
A plan zagospodarowania to także kwestia kluczowa dla każdego inwestora, wiadomo.

Teraz czytamy, że Ministerstwo Środowiska nie ma (na razie) pieniędzy na sporządzenie „poprawnych” map ryzyka powodziowego….

Więc ze spokojem czytamy, że map ryzyka nie będzie i pozostaje nam czekać na kolejny wodny dopust boży. Polacy nic się nie stało, Polacy nic…. lalalala

Dramat poza-ustawowy

0
dramat

Już wielokrotnie pisaliśmy na Ryzykonomii, a także w naszych e-bookach o szczególnym przypadku ryzyk związanych z imprezami masowymi oraz konieczności położenia większego nacisku na zarządzanie ryzykiem w tym obszarze. Niestety z przykrością zauważamy, że w Polsce doszło kilka dni temu do dramatycznej manifestacji tego ryzyka, gdzie podczas otrzęsin na bydgoskiej uczelni zginęły dwie młode osoby.

To dramat, i żadne słowa nie będą dobre do opisu tej tragedii. Z wciąż niepotwierdzonych opisów wyłania się „klasyczny” obraz dramatu i scenariusz tragedii, wielokrotnie już urzeczywistniony z równie tragicznymi skutkami (choćby w Duisburgu na „Love parade” 2010).
Brak oszacowania sytuacji i kontroli nad liczba uczestników, zbyt mała i być może nieodpowiednio przygotowana ochrona ( świadkowie, o zgrozo sugerują rozpylenie środków chemicznych w celu zapanowania nad tłumem, efekt łatwy do przewidzenia). I bezpośrednia przyczyna: stłoczenie uczestników w wąskim przejściu, w tym przypadku w łączniku między budynkami.
To naprawdę dramatycznie klasyczny scenariusz dla wybuchu paniki i tratowania ofiar. Oczywiście „po” jest mnóstwo mądrych i ktoś może Ryzykonomii zarzucić to samo, ale zaplanowania (pisemnego rejestru ryzyka!) takiego wydarzenia, oszacowanie ryzyk i przygotowanie planów działań to jest naprawdę przedszkole zarządzania imprezami masowymi.
Martwi nas przy tym, że komentatorzy przede wszystkim wskazują na brak (o ile) spełnienia wymogów Ustawy o bezpieczeństwo imprez masowych, którym to wydarzenie miałoby podlegać. Zapewne zastosowanie stosownych paragrafów zwiększyłoby bezpieczeństwo, a być może zapobiegło tragedii. Ale, szanowni Państwo to nie ustawa i paragrafy zarządzają ryzykiem, ale każdy menadżer, kierownik, organizator.
Wiara w cudowną moc ustaw jest całkowicie złudna, bez świadomości, kultury zarządzania ryzykiem, nawet najlepsza ustawa nie pomoże, ah gdyby jeszcze była najlepsza.
 Z niepokojem też, jak to menadżer ryzyka patrzymy na nadciągające w przyszłym roku wielkie wydarzenia w Krakowie, bo skądinąd pojawiają się  całkiem sensownie uzasadnianie opinie, że biorą pod uwagę obecną sytuację w Europie i na świcie, mogą się tam zdarzyć bardzo niedobre sprawy. Czy jesteśmy przygotowani do zarządzania ryzykiem masowych, i to tak masowych wydarzeń?. Czy wystarczą nam ustawy?

Epidemia, pandemia, virus Zika

0
epidemia zika

1.Epidemia virusa Zika.
2.Kolejne ostrzeżenie.

Co pewien czas, ale od pewnego czasu regularnie dochodzą poważne informacje na temat nowego zagrożenia epodmią, a co gorsza w naszym globalnym świecie – pandemią. Tym razem to virus Zika przenoszony przez komary, ma to być pierwsze tak poważne ostrzeżenie dla świata od czasu wirusa Ebola.

Temat już ćwiczyliśmy kilka lat temu, komentowany także na Ryzykonomii, między innymi nawoływaliśmy do przemyślenia przygotowania planów awaryjnych, nawet najmniejszych planików, choćby maciupkich, na najmniejszej karteczce, tyci-tyci,  także w biznesach na wypadek wystąpienia szerszego zagrożenia epidemiologicznego. Tak czyni wiele światowych korporacji. Mam wrażenie, że u nas w wogóle rozważanie takiego ryzyka wydaje się organizacjom jakimś science-fiction. Obawiamy się – do czasu. Oczywiście ta uwaga nie dotyczy naszych służb odpowiednich, które jak wiemy do wszystkiego są zawsze dosonale przygotowane, no risk, no fear.

Tymczasem nowy virus Zika powoduje kilka tysięcy przypadków deformacji płodów. Jak donoszą źródła virus, przenoszony przez komary nie jest „nowy”, ale staroafrykański, ale od 2007 roku obserwuje sie jego gwałtowną ekspancję. Teraz przede wszytskim do Ameryki. I znowu – nasza chata z boku, gdyby nie to że tak dużo dzisiaj ludzi podróżuje, sam dopiero kilka dni temu rozmawiałem z odwiedzającymi Meksyk.

epidemia zika

Epidemia Zika to oprócz ludzkich dramatów, to są oczywiście potencjalne koszty i ryzyka do zarządzania, nie mówiąc o tym, że to kolejna wskazówka którą być może dostajemy, że ryzyko pandemii należy traktować poważnie.

Ostrzeżenia i FAQ-i można znaleźć na stronach :
– WHO (link)
– niezawodnego CDC (link)
– i u nas da coś się wygrzebać, ale póki co nic nie widzimy na stronach MSZ  z ostrzeżeniami dla podróżujących…

Oczywiście pojawiają się też liczne teorie spiskowe z straszliwymi „koncernami farmaceutycznymi” w roli głównej,  co szczególnie w naszym oświeconym społeczeństwie nie dziwi, i może nie byłoby to wcale niepoważne, gdyby choroby nie były tak realne.

[wysija_form id=”1″]

Berlin Berlin Berlin Berlin potem

0
berlin

Berlin. Jest kolejny zamach terrorystyczny. Tym razem już bardzo, bardzo blisko. Osobiście dobrze znam to miejsce, byłem tam ostatnio wielokrotnie, latem w sierpniu, także wcześniej. Berlin to świetne miasto i nie dam się na pewno małych, tchórzliwym, kanaliom zastraszyć, kimkolwiek są.

Nie będziemy tu omawiać całego zdarzenia, bo w mediach są całe masy różnego rodzaju ekspertów od terroryzmu i bezpieczeństwa. Ciekawa rzecz nawiasem mówiąc piękne tytuły naukowe mają. Ale nie zawsze i niespecjalnie widać w ich CV jakiś combat experience, Afganistan, Irak. Z doświadczeniem z terroryzem powiedzmy obiektywnie też nie może być dobrze, choćby dlatego, że zamachów u nas do tej pory (puk, puk, touchwood) nie było  Mówić a być in the line of fire, to jednak pewna różnica. No, ale może…

No, my od terroryzmu ekspertami na pewno nie jesteśmy. W ogóle to na wszystkim się nie znamy. Jedynie na zarządzaniu ryzykiem, tylko.

No więc z punktu tej naszej wiedzy wołamy o edukację w zakresie zarządzania ryzykiem! Dla całego społeczeństw, już w podstawówce od najniższych klas. Jak obserwować otoczenie. Być czujnym. Zwracać uwagę na nietypowe sytuacje. Porzucone plecaki i walizki na dworach. Mnie na przykład ostatnio wyśmiał Pan, co znalazł się od wielkiej porzuconej walizy na jednym z dużych dworców. Nikt inny nie zareagował. „Pan się za dużo telewizji naoglądał”. Polacy są dzielni. I lekkomyślni, żeby gorzej nie rzec. Jak mówią eksperci, kiedy jest zagrożenie w Londynie ludzie biegną OD, w Polsce biegną DO. Żeby popatrzeć, jak… bomba wybucha!?

Potem umiejętność zachowania się na wypadek zdarzenia, zamachu, bomy, strzelaniny, pożaru, powodzi, wybuchu, katastrofy, bycia zakładnikiem. Podstawowe, ważne w kryzysie zasady. Pierwsza pomoc. Jak pomóc rannemu, kontuzjowanemu przy wybuchu, osobie w szoku Innym i sobie samemu!!! Jak współpracować ze odpowiednimi służbami.

To konieczność już teraz! Nie ma czasu! Powszechna ryzykonomia kryzysowa. Teraz ! Zegar juz tyka i pytanie jak i czy będziemy przygotowani, I kiedy.

Berlin

Active shooter, jak się zachować, video (ang.)

0
active shooter jack się zachować

Active shooter, jak się zachować, video (ang.)>>>
Dopiero co publikowaliśmy (poniżej) dwu częściowy artykuł Tomasza Goleniowskiego „w temacie”. A teraz dorzucamy ciekawe video z USA. Warte obejrzenia z współpracownikami i rodziną. (po angielsku).
Co ciekawe pochodzi ze strony administracji samorządowej USA. U nas są oczywiście różne sztaby antykryzysowe, Redakcja Ryzykonomii nie jest pewna jednak, co robią dla popularyzacji wiedzy i jak to „sprzedają” ludności. Chyba słabo…
ps. Mam nadzieję eksperci nie skrytykują załączonych treści, bo źródło wydaje się wiarygodne..

Zabezpieczenie imprez masowych (video EOD Tech)

0

Uwaga: kliknij strzałkę odtwarzania w linku do filmu na obrazku powyżej.

Ryzykonomia wielokrotnie pisała na tym forum o kwestii bezpieczeństwa imprez masowych. Jeszcze w 2010 roku (link) u zarania naszego blogowania i niestety „przy okazji” kolejnych katastrof w trakcie imprez masowych.
Takich jak w czasie Love Parade w Duisburgu 24.10,2010 czy tragedii w efekcie paniki w trakcie bydgoskich juwenali w październiku 2015. 

To niezwykle ważny społecznie temat związany z zarządzaniem kryzysowym, terroryzmem i oczywiście z samym zarządzaniem ryzykiem. 

W załączonym niezwykle ciekawym clipie przygotowanym przez naszych przyjaciół, światowej klasy ekspertów z EOD Tech (link do strony) .

Film pokazuje zwykle dla nas niewidoczne kulisy przygotowania imprezy masowej, tak abyśmy wszyscy czuli się bezpiecznie. Polecamy.

Mamy już wstępną zgodę eksperta z EOD Tech, Pana Tomasza Goleniowskiego na wywiad „w temacie” w Podcastcie Ryzykonomia (już dostępne 3 odcinki na iTunes, Stritcher, Spreaker, Tunein, platformach Android i Windows).

Stay tuned ! Wkrótce.

ps. Jak donoszą dobrze poinformowane źrodła pies na filmie nazywa się Czabor. Brawo Czabor !

Ryzyko jak woda

0
ryzyko jak woda

Ryzyko jak woda >>> Poszerzona analiza problemu, poruszanego wcześniej na łamach przygotowana jako artykuł do Gazety Ubezpieczeniowej z dnia 27.02.2018 (www.gu.com.pl)

Cyberataki, bunt sztucznej inteligencji, loty na Marsa, czy potencjalny krach kryptowalut to ryzyka, o których czyta się na pierwszych stronach gazet. Nie można zaprzeczyć, że są niezwykle ważne. A stąd i „modne”, albo czasami odwrotnie.

Łatwo zapomnieć, że wciąż istnieją ryzyka, które od zarania stanowiły podstawowy problem całej ludzkości. Problem wielkich i małych społeczności i organizacji gospodarczych pod każdą szerokością geograficzną. A na pierwszym miejscu należy wymienić brak wody.

Woda marsjańska

Trudno jest wyobrazić sobie „dobro” bardziej podstawowe dla człowieka. Począwszy od tego, że woda jest nam niezbędna do „zwykłego” życia aż po fakt, że jest może najważniejszym „surowcem” dla gospodarki.
Zauważmy, że planując eksplorację odległych planet podstawowe pytanie, które zadają naukowcy jest: „ czy znajdziemy tam wodę”? Bo bez wody a ni w tym, ani w innych światach zrobić się nie da nic. Kropka.
Zauważmy tu, że jedna z definicji ekonomii wskazuje, że jest to nauka o gospodarowaniu „rzadkimi”, ograniczonymi zasobami. A woda jest zasobem rzadkim i o zgrozo coraz rzadszym.
I nie tylko na Marsie ale tu, na naszej „niebieskiej” planecie.
Ta rzadkość wody chociaż ściśle policzalna w litrach, jest o dziwo czymś nieprawdopodobnym dla zwykłego obywatela-szaraka, w każdym razie pod naszą szerokością geograficzną . Odkręcamy wodę w kranie i leci, leci, leci…. Inna sprawa, że wiemy o krainach, gdzie z wodą zawsze był problem, choćby Afryka, egzotyka. A co jeżeli powiemy, że zasoby wody Polski są mniej więcej takie jak Egiptu? A przecież u nas mokro i zielono. A jednak.

Niestety problem wody narasta w wymiarze globalnym i to ekspresowo. W ostatnich dniach świat obiegły migawki z południowo afrykańskiego Kapsztadu. Półmilionowe miasto, jako jedna z pierwsza społeczność z „zachodniej cywilizacji” stanęła przed koniecznością dramatycznego ograniczenia ilości zużywanej wody nawet do 60 litrów dziennie na głowę mieszkańca. Przeciętny Polak według GUS zużywa ca. 96 litrów, zachodnio-europejczyk około 150, a Amerykanin nawet 300 litrów dziennie. A ile zużywa duża fabryka, hotel, elektrownia ? Tysiące litrów wody, gospodarka nawet 20 km sześciennych rocznie. Całe jeziora. Choć część wraca w obiegu, ale…

Cape Town woda

Nic dziwnego, że burmistrz Cape Town mówi, że mieszkańcy już wkrótce nie powinni się myć częściej niż 2 razy w tygodniu… Sytuacja braku wody w tym nowoczesnym, ale pełnym też kontrastów afrykańskim mieście pokazuje jakie napięcia społeczne wywołuje ten problem. Konieczność karania za nadmierne zużycie, ochrona źródeł wody, nierówności społeczne, zamieszki, przemoc.
Bogaci mogą kupować ekstra wodę i zapełniać nią swej baseny, niezamożni stoją w kolejkach z kanistrami. Zagrożony jest w pierwszej kolejności biznes turystyczny ale po tym właściwie każdy, bo Kapsztad to także przemysł, gdzie bez wody ani rusz.
Czy w Kapsztadzie będzie wojna wodna? Czy trzeba będzie wysłać na ulice wojsko? To są całkiem realne pytania. A teraz wyobraźmy sobie brak wody w takim mieście jak Warszawa, Szczecin, Toruń ?
Brak wody na Ziemi jest problemem całkiem realnym, a ryzykiem jeszcze większym. I choćby w raporcie Global Risk Światowego Forum Ekonomicznego wymienianym od kilku edycji na najważniejszym miejscu. Zarówno ze względu na prawdopodobieństwo ryzyka, jak i skutki jego oddziaływania.

Kapuściński o wodzie

Tu, można się też zapytać o przyczyny eskalacji „wodnego” ryzyka akurat dzisiaj. Przecież Ziemia to planeta zalana oceanami. Problem, że to woda słona. A odsalanie, choć technicznie opanowane kosztuje i wymaga energii. A sama produkcja energii jest związana z zmianami klimatu, ociepleniem, dziurą ozonową, rabunkową, głupią gospodarką człowieka, nawykami, nierównym podziałem zasobów wody. Jedni mają jej w nadmiarze, inni wręcz przeciwnie, woda staje się dobrem cenniejszym od złota. Amerykanie zużywają 300 litrów, ale miliard Ziemian ma jej dziennie około 5 litrów. Polak ma wodę w kranie, setki milionów ludzi czerpie ją ręcznie z prymitywnych źródeł.
Konflikty zbrojne o wodę targają od wieków wszystkie kontynenty. Dziś gwałtownie narastają w Azji, Afryce na Bliskim Wschodzie. Ryszard Kapuściński proroczo napisał kiedyś, że XXI wiek będzie wiekiem walki o wodę.
Co dla zarządzania tym ryzykiem robi ludzkość ? Zdaje się niewiele, choć problem jest tak oczywisty, namacalny.

Polska woda

Spójrzmy teraz na nasze podwórko.Rośnie świadomość oszczędzania wody. Nasz gospodarka z przeważającym rolnictwem i „starym przemysłem” jest od niej niesłychanie uzależniona. W 2018 roku weszło w życie nowe Prawo Wodne, które wprowadza chyba nieuchronne opłaty za wodę. Wreszcie kolejne wyzwanie. W przypadku sytuacji kryzysowych, dostęp do źródeł wody pitnej ma zaledwie kilka procent Polaków, jak pisze NIK nie ma aktualnych planów zaopatrzenia, logistyki, beczkowozów, studni. Ryzyko jest więc olbrzymie, fundamentalne, „życiodajne”.