Lifestyle

Home Lifestyle

8 kwestii w temacie emigrantów

0
8 kwestii

Po zainteresowaniu, jaki wzbudził na Linkedin artykuł “6 powodów dlaczego nie lubię polskiego Linkedin” poruszam kolejny temat tabu w społeczności, która udaje, że świat (i biznes) ogranicza się do sprzedaży, bilansów, marketingu i rekrutacji… Temat jest wręcz tabu, a przecież także dla biznesu ważny, i to w skali makro i mikro… A jako, że TABU budzi zwykle kontrowersje przygotowałem dwie wersje, dwie krótkie analizy. I każdy może odpowiedzieć sobie i skomentować, gorąco zachęcamy, którą woli… 

#1 Dla Ciebie

  1. Bo w pracy i po pracy jesteśmy ludźmi

Pomagamy. Jesteśmy dobrymi ludźmi. Bez względu co mamy na wizytówce. Ale nikt nam nie będzie narzucać, kiedy i komu będziemy pomagać. I tak jesteśmy chojni: WOŚP, Szlachetna Paczka, korporacyjne programy Społecznej Odpowiedzialności, Caritas…Rząd przeznacza jakieś pieniądze mają być dość duże, a potem jeszcze większe. Póki co musimy pomóc sami sobie, w Polsce wielu ludzi głoduje, żyje w biedzie, dzieci głodują. Ordo caritatis.

2. Bo jesteśmy prawdziwymi Europejczykami

My Europejczycy zawsze musieliśmy bronić się przed najazdami muzułmanów i innych obcych kultur. Niech każdy dba o dobro swoich rodzin, a świat będzie lepszy. Bieda i głód i wojny to sprawa i wina narodów azjatyckich i afrykańskich, które nie potrafią same sobą rządzić. My potrafimy. Niech imigranci wracają do swoich krajów i tam walczą. Świat jest brutalny, a nas wielokrotnie zdradzano i wystarczająco dużo zrobiliśmy. Nie mieliśmy kolonii jak Włochy i Francja, nie wywołaliśmy wojny na Bliskim Wschodzie. Niech Włosi, Francuzi, Grecy sami wypijają piwo, które nawarzyli politycy tych krajów, ich problem.

3. Bo biznes nie miesza się w politykę

Imigranci to problem czysto polityczny i powinien zostawać za bramami naszych biur i fabryk. Biznesmen, kierownik, pracownik przychodząc do pracy powinien koncentrować się na biznesie. Problem imigrantów nie ma nic wspólnego z biznesem i w żaden sposób na biznes nie wpłynie. No może oprócz bandytów z Afryki, którzy napadają na kierowców polskich ciężarówek w Calais.

4. Bo potrzebujemy zasobów siły roboczej

Polska dramatycznie potrzebuje zasobów siły roboczej. Ale ludzi białych, najlepiej chrześcijan, byle nie z Syrii, bliskich nam kulturowo, którzy rozumieją takie wartości jak uczciwość i pracowitość, którzy nie chcą całe życie żyć z zasiłku. Po to mamy programy plus zwiększania dzietności, witamy Ukraińców, czekamy na powrót naszych emigrantów z Brexitu.

5. Bo Niemcy tak robią

I widać jaki terror zapanował na ulicach Berlina i innych miast. Ludzie boją się wychodzić z domu. To kolejne szaleństwo niemieckiego i francuskiego multikulti. My mamy swój rozum i nie popełnimy takiego samego błędu. Angela Merkel była naiwna, kiedy wpuszczała do kraju młodych mężczyzn, nie miała pojęcia co robi. Córka Pastora i doktor fizyki doprowadzi przez swoją bezmyślność do wprowadzenia kalifatu w Bawarii i innych landach a może i całej Europie. Gdyby Polska była krajem z granicą nad Morzem Śródziemnym, to wiedzielibyśmy co zrobić, żeby nikt do nas nie płynął, nigdy więcej…Bierzmy przykład z Trumpa a nie Merkel, on się nie boi mówić jak jest.

6. Bo nam się to opłaca 

Nie będziemy płacić ciężko zarobionych pieniędzy za uchodźców z Afryki, Syrii, Afganistanu. Unia udaje, że nam zrefunduje koszty ale jak zawsze zostaniemy zdradzeni. Musimy się bronić bo do kraju w ciągu kilku lat napłyną setki tysięcy obcych w ramach łączenia rodzin. A to ludzie leniwi, nie lubiący pracować, którzy chcą całe życie pozostawać na garnuszku polskiego podatnika. Nie będzie kosztów społecznych, wzrostu przestępczości, terroryzmu, gwałtów i chorób. Unia jest nam dużo jeszcze winna i dużo musi nam jeszcze spłacić za zdradę w drugiej wojnie, a dzisiaj za dogadywanie się z Rosją w sprawie Nordstream.

7. Bo są i będą 

Emigranci, a nawet uchodźcy, będą zawsze. My świata nie naprawimy. Wojna w Syrii, globalizacja, susze, globalne ocieplenie to problem, a już na pewno wina bogatych, którzy chcą wykorzystać sytuację aby spowolnić rozwój krajów na dorobku, takich jak Polska. Nasze granice są, całe szczęście daleko i emigranci tu nie dopłyną. Poza tym nieludzkie jest zmuszać ich do emigracji do Polski, niech wszyscy jadą do Niemiec, chcieli Niemcy to mają….Zachodnia Europa niech nam nie wypomina naszych emigrantów za komuny i później. Byli biali, nie byli z natury leniwi i nie byli terrorystami i muzułmanami. I zresztą Europa była nam to winna za swoje grzechy wobec nas. To honor i obowiązek przyjmować do siebie Polaków. Ordo caritatis.

8. Bo jesteśmy Polakami i nie boimy się byle kogo 

Trochę patosu na zakończenie, Nasi dziadowie ginęli w wojnach, powstaniach , składali ofiarę krwi za wolność Naszą i Waszą, przy których wojna w Syrii to małe bolo… My, Polacy nie boimy się byle kogo. Spójrzcie, o co wałczył Rotmistrz Pilecki, na pewno nie po to abyśmy pomagali obcym, nie-Polakom. Nie boimy się gróźb Niemców, czy Francuzów. Mamy swój honor i nikt nam nie będzie mówił co mamy robić. Nie boimy się, ale nie chcemy żeby nasze ulice spływały krwią niewinnie pomordowanych. Nie będziemy bali się wychodzić na ulice, tak jak przerażeni londyńczycy, czy berlińczycy, dzisiaj. Nie chcemy meczetów, terrorystów, kolorowych na ulicach. Śmierć wrogom ojczyzny! Polska jest krajem nowoczesnym, silnym, jednolitym narodowo, kulturowo i religijnie, krajem znającym swoją wartość. Bronimy kraju dla naszych dzieci, które będą nam dziękować że nasze kobiety nie chodzą w burkach, a na stacjach nie wybuchają bomby terrorystów.

======================================================

#2 Dla Ciebie

  1. Bo i w pracy i po pracy jesteśmy ludźmi

Pomagamy, bo wierzymy, że ziemia to planeta ludzi, że że nikt nie jest samoistną wyspą, ten dzwon bije też Tobie, że cokolwiek uczynimy najmniejszemu Mnie uczyniliście. Ziemią jest domem czarnych białych, biednych, bogatych, biznesmenów i bezrobotnych. Chrześcijan, Muzułmanów, buddystów, shintoistów, niewierzących. Że dobre uczynki są nagradzane a złe nie, że karma wraca. Ordo caritatis nie oznacza kiedyś potem, tylko teraz.

2. Bo jesteśmy prawdziwymi Europejczykami

I wierzymy w takie wartości jak równość, wolność, braterstwo, demokracja. Dla każdego człowieka, Biednego i bogatego, białego i czarnego. Żyjemy w kulturze zbudowanej na fundamentach chrześcijaństwa, Rzymu, Hellady. I tam, się zawsze pomagało potrzebującym. Historia Europy to dzieje emigrantów. Pomagamy bo Europa nam kiedyś pomogła i kiedy przyjdzie na nas czas, rozliczy nas z naszej pomocy teraz i później. Mamy szansę pokazać, że można na nas liczyć, raz zawiedzionego zaufania nie odzyskamy nigdy.

3. Bo biznesmen też człowiek

Jacy jesteśmy w pracy tacy jesteśmy po pracy i vice versa. Jak będziemy traktować ludzi z Afryki, tak będziemy traktować ludzi w pracy w Chorzowie i Kartuzach. Naszych podwładnych, klientów, partnerów biznesowych. Po co nam te wszystkie kodeksy etyczne (etyczne , etyczne, etyczne!!!) , kody postępowania, compliance, antyfraudy…Jeżeli nie respektujemy fundamentów naszego kodeksu etycznego to i wszystkie inne jego szczególne przypadki będą udawane, a w końcu ułomne i nieskuteczne.

4. Bo potrzebujemy zasobów siły roboczej

Nadciąga, już jest, demograficzne tsunami. Plany zwiększania dzietności prze pomoc socjalną mają ograniczony zasięg, a jeżeli efekty zobaczymy, to może za 20 lat. Mamy coraz więcej ludzi starszych, dodatkowo obniżyliśmy wiek emerytalny, Polska siła robocza jest drenowana przez kraje rozwinięte. Konkurujemy tanią siłą roboczą, która jest coraz droższa i rzadsza. Cudów nie ma, albo otwieramy się na świat, albo się cofamy. Swoją drogą, nawet Ukraińcom nie potrafimy zaoferować zachęt do pozostania w Polsce, a Polaków ściągnąć z emigracji.

5. Bo Niemcy tak robią

Takie dziwne zaryzykować może ktoś podejrzenie, że jak Niemcy coś robią, to robią to po przemyśleniu i mają swoje powody. Na pewno dokładnie analizują dramatyczne trendy demograficzne. Potrzebują miliony nowych pracowników, w tym tych do wykonywania prac gdzie nie wymagane są wysokie kwalifikacje. Kanclerz Merkel to polityk myślący i dalekowzroczny. Będą też przesiewać najzdolniejszych, a wszystkich włączać dzięki sprawnemu systemowi szkolnictwa do niemieckiej gospodarki. Poza tym, o zgrozo i mało kto w Polsce uwierzy: Niemcy zmieniły się od czasów Czterech Pancernych (i psa) są krajem demokratycznym i wierzą w wartości. Może i nie marzą po nocach o osiedlaniu emigrantów (bo kto marzy?) ale wierzą w swoje państwo i to widać.

6. Bo nam się to opłaca

Rachunek zysków – strat jest wyraźny. Chcemy się kopać z koniem? Jesteśmy niezbyt silnym gospodarczo i słabym militarnie krajem na rozdrożu Europy. W życiu trzeba znać swoje miejsce. Zarządzanie ryzykiem to wybór pomiędzy ilomaś niekorzystnymi opcjami w celu wyboru najbardziej optymalnej, choć niedoskonałej. Jeżeli chcemy być w Unii Europejskiej (chcemy?) i korzystać z jej dobrodziejstw i solidarności w czasach kryzysu, a nie tylko prosperity musimy uchodźców przyjmować.Jeżeli nie – będą sankcje (już są zapowiadane), utrudnienia w dostępie do rynków, obstrukcje, wyautowanie, cicha nienawiść. Nie opłaca się to nam, nie opłaca. Co wolimy: sojusz z malutkimi Węgrami, czy… a Orban sprzeda nas przy pierwszej okazji, cwany lis.

7. Bo są i będą 

Czy nam się to podoba , czy nie. Mamy globalną wioskę (dosłownie) i tak jak maszyn parowych i wędrówki ludów NIC i NIKT tego nie zatrzyma. Granica Mare Nostrum mierzy kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Po drugiej stronie jest kraj biedaków i często po prostu głodu. Głodu…pomyślcie ? W Jemenie co kilkanaście minut z głodu i chorób umiera dziecko. Gdybyście byli czarni, a wasze dzieci umierałyby z głodu. Nie szukalibyście dla nich chleba? Nie płynęlibyście? Ja bym płynął jak sto diabłów. I kiedyś moja rodzina płynęła, tylko w odwrotną stronę. I wtedy dobrzy ludzie ich przyjęli i wystawili mi rachunek do spłacenia.

8. Bo jesteśmy Polakami i nie boimy się byle kogo 

Trochę patosu na zakończenie, Nasi dziadowie ginęli w wojnach, powstaniach , składali ofiarę krwi za wolność Naszą i Waszą przy których wojna w Syrii to małe bolo.. Spójrzcie, o co walczył Rotmistrz Pilecki i kogo chciał ratować. Polaków, tylko…? Jeżeli Londyńczycy po zamachach potrafią powiedzieć za Churchillem w czasie wojny: business as usuall… To co powinni powiedzieć tacy mieszkańcy Warszawy? Gdzie chłopcy szli z gołymi rękami na cekaemy na Placu Narutowicza… A my umieramy ze strachu przez bandą tchórzliwych morderców i dajemy kopa potrzebującym pomocy? My, Polacy nie boimy się byle kogo i dlatego szanujemy nasze wartości i nasze dziedzictwo. Dziedzictwo kraju, gdzie uchodźcy i emigranci zawsze w historii znajdywali schronienie. Chcielibyśmy, aby nasze dzieci żyły w kraju nowoczesnym i bogatym, tolerancyjnym i otwartym na ludzi, niezależnie od koloru skóry, religii i pochodzenia.

A jakie jest Twoje zdanie…?

6 powodów dlaczego NIE lubię polskiego Linkedin

4
6 powodów

6 powodów dlaczego NIE lubię polskiego Linkedin>>>
(artykuł uzyskał do tej pory ponad 9800 wyświetleń na LinkedIn)

Z napisaniem tego tekstu nosiłem się od pewnego czasu choć na Linkedin jestem od kilku lat i w ogóle lubię różne internetowe społeczności, mimo że jestem już „stary” jak mi wyjaśnił pewien dynamiczny dwudziestolatek. 

Linkedin to fajna możliwość spotkania znajomych i nieznajomych w sieci, ale od pewnego czasu mocno gra mi na nerwach, szczególnie jego polska wersja, bo uczestniczę też w paru zagranicznych forach…Co mnie najbardziej wkurza?

1. Na Linkedin nie mówi się prawdy

Świat Linkedin często sprawia wrażenie, JEST w wielkiej mierze rzeczywistością równoległą do tej, którą poznać można empirycznie na korytarzach polskich korporacji, wielkiego i małego biznesu, a i czasami urzędu ( no właśnie dlaczego tak mało pracowników z sektora publicznego tutaj ?)

W najlepszym tonie jest więc prezentowanie swoich kolejnych sukcesów, najlepiej zdjeć z wręczania i otrzymywania, oraz przemawiania. W sumie, dlaczego nie? Świetnie ! Ale nie ma tu miejsca na problemy. Że kultura organizacyjne w polskich firmach delikatnie mówiąc nie jest za wysoka albo, że broń boże, jakże często rządzą układy, kolesiostwo, nepotyzm. Że macie minimalną szansę na duża karierę, bo pewne drzwi są dla was po prostu zamknięte. Jak w Indiach, nie należycie do kasty menadżerów zarabiających krocie za “wielką odpowiedzialność”. Nawet kobiety udają, że nie ma problemów ze szklanym sufitem czy nierównym traktowaniem, null, no problem, smile !

2. Na Linekdin nie dyskutuje się problemów biznesu

Szczerze mówiąc, na Linkedin w ogóle niewiele się DYSKUTUJE tu się KOMUNIKUJE i zdaje RELACJE. Tu buduje się markę (jakby się w Polsce liczyła – patrz pkt. 1), zbiera kliknięcia i eksponuje headhunterom swoje zawsze jasne oblicze (patrz pkt. 3).

Chcesz podyskutować o czymkolwiek, a odpowie ci kilka, stale tych samych (pozdrawiam!) osób. Najjaskrawiej widać ten problem w tak zwanych „grupach dyskusyjnych”. Tak zwanych, bo mało kto w nich dyskutuje. Sam prowadzę taką, która ma ponad 500 uczestników i zwykle odzywają się te same osoby. Nie rozumiem, po co się więc zapisywać do grupy dyskusyjnej ? Żeby siedzieć cicho? Mieć logo przy profilu, co potwierdza naszą gotowość do bycia head-huntowanym?

3. Na Linkedin każdy jest optymistą po trzykroć

Przypomina mi się jak kiedyś, lata temu, siedzieliśmy z kolegą salesem w dobrej knajpie, odprężeni przy koniaczku i cygarku , bo klient nie przyszedł na spotkanie (eh piękniejszy moment niż domknięcie sprzedaży) i opowiedział mi taką historyjkę. Że, jak Amerykanowi odetnie nogi i spali się dom, to on rano staje na kikutach, odsłania okno i mówi: jakie piękne możliwości się przede mnę odsłaniają…

Na Linkedin jest, w zasadzie, chyba jeszcze gorzej. Tu zawsze generalnie wszytko jest gites , open 4new challenges forever, znaczy wylali mnie, nie mam na spłatę kredytu, żona mnie rzuciła, a córka wyjechała z Don Juanem de Kalibabka. No, nie chodzi o spowiedzi, ale ten wszechobecny optymizm jest… niehumanitarny?

4. Na Linkedin są tematy tabu ( i to całe mnóstwo)

I nie chodzi tu o sex, czy palenie trawy, ale rzeczy niezwykle ważne dla biznesu. Jako osoba, która zajmuje się zarządzaniem ryzykiem nie mogę się nadziwić, że na Linkedin nie pisze się o dyskryminacji, wszechobecnym nepotyzmie, kolesiostwie, nieuczciwych praktykach i oczywiście nigdy, przenigdy nie można wspominać o tak zwanej „polityce”. Ja rozumiem, że część (większość?) Linkedin-owców w Polsce po prostu obawia się retorsji w pracy, szczególnie jeżeli są związani z szeroko rozumianym budżetem, choćby przez klientów. Ale, skoro tak, to po co udawać, ze jest git i nie ma problemów (patrz pkt, 1,2 i 3) i w ogóle jest fair, wolnie i równo. A co do polityki, to przecież chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że nie ma ona dzisiaj wpływu na biznes i karierę. Oj, ma, ma, to widać, słychać i czuć. I będzie dopiero zabawa…

5. Na Linkedin nie można dyskutować o sprawach błahych, czyli ludzkich

Aż strach by było wrzucić zdjęcie swojego kotka czy pieska, bo zaraz będzie 1000 uwag „to nie facebook”. Ba, nawet są na to gotowe obrazki. Siedzi cicho jedna mądrala z drugim i co mu/jej przeszkadzałby jakiś miły/śmieszny memik, czy fotka from time – to – time (foto powyżej: poznajcie mysz komputerową, na imię jej Lula). Albo jakiś bliski sercu sukces typu: „wyrosła mi piękna paprotka na oknie w biurze”. Albo o zgrozo, dajmy na to „jaką fajną książkę przeczytałem, tak mnie ubogaciła , że przestałem prześladować swoich podwładnych”. Byłoby miło i bardziej po ludzku prawda ?

6. Na polskim Linkedin się nie lajkuje i nie udostępnia informacji innych

To nasza rodzina specyfika, nie żeby w ogóle, ale jak na tę liczby kontaktów, to pod dowolnymi postami może pojawi się parę poleceń, jeszcze udostępnień, jeszcze mniej wypowiedzi. Mam takie podejrzenie, że chodzi tu także o to, żeby nie wspierać Konkurencji (headhunterzy patrzą!) ale pewnie i dlatego, że niby DLACZEGO mam kogokolwiek popierać? No i generalnie, lepiej się nie wychylać, przecież uczą nas tego w polskiej szkole od małego. Komentowanie mogłoby również sugerować, że NIE jesteśmy nieustannie zajęci nowymi klientami, sukcesami, projektami, robieniem nieustającej kariery. Headhunterzy patrzą !

Ale oczywiście WY, którzy to czytacie, tacy nie jesteście, czyż nie? I klikniecie i udostępnicie ten tekst nawet jeżeli się z nim trochę nie zgadzacie? Klik, klik, klik… A może, eh, skomentujecie w wolnej sekundeczce, od robienia kariery ?