Lifestyle

Strona główna Lifestyle

Powstanie 44 jako anty apoteoza zarządzania (ryzykiem)

0
powstanie 44 jako

Już na wstępie, TO załatwmy. Proszę mi nie imputować, że nie doceniam ofiary Powstańców, że nie rozumiem „kontekstu”, „tamtych czasów” i że „pluję” we własne gniazdo” . I pewnie znacznie więcej tradycyjnych pomówień , które od lat spadają na tych którzy starają się dociec prawdy o Powstaniu. O Powstaniu wiem, myślę więcej niż 99% społeczeństwa. I to właśnie ta wiedza popycha mnie co roku do wołania, jak garstkę, a może więcej, innych. Ku przestrodze…. Więc, skoro to mamy załatwione, to…

Kolejna rocznica Powstania 44. Wielu zapewne mi po raz kolejny popuka w głowę, że podejmuję takie tematy na LinkedIn, portalu „profesjonalnym”, „tu-nie-fejsbuk”, „tu jest biznes i sprzedaż”.Korzystając więc z Prawa kaduka, własnego widzimisie i ciągle (jeszcze) wolności słowa parę słów w rocznicę Powstania napiszę.

Powstanie 44 jako…dezorganizacja

Otóż, Powstanie jest dla mnie zawsze, tak powiem otwarcie przed szczytem heroizmu, wielkim i strasznym symbolem polskiej dezorganizacji, braku planowania, przewidywania, mitomanii i braku realizmu. Anty apoteozą zarządzania i zarządzania ryzykiem w szczególności. W życiu społecznym, politycznym, gospodarczym. Podobnie jak zachowanie się ludzi na drogach, brak szacunku dla przepisów, przecenianie własnych możliwości i umiejętności, lekceważenie innych. Narodowe SWOT-y i odzwierciedlają się, moim zdaniem, zadziwiająco wyraźnie właśnie w drobnych i wielkich wydarzeniach. Kiedy widzę jak słabe jest w Polsce zarządzanie (ryzykiem), jak nie szanuje się zimnej, profesjonalnej analizy zysków i strat, nie ocenia zasobów i możliwości, jak nie przygotowuje się na najgorsze a zawsze zakłada „jakoś to będzie”, to zawsze przychodzi mi na myśl Powstanie.

I tam, w Powstaniu 44, na podstawie kompletnie fałszywych założeń, niewłaściwi i nieodpowiedzialni ludzie, pchnęli kwiat narodu i wielkie miasto zapełnione kobietami i dziećmi na Rzeź. Od razu straszliwy epizod, o którym zawsze myślę, choćby przejeżdżając tramwajem nieopodal: Plac Narutowicza. Młodzi ludzie z gołymi rękami zostali rzuceni przez szalone dowództwo na niemieckie super szybkostrzelne karabiny maszynowe, maschinengewehr 900 pocisków na minutę, maszyna do szycia ludzi…Tam zdobędziecie broń! Odbierzcie zaprawionym w boju żołnierzom, mówią zawodowi wojskowi. I chłopcy nie przebiegli 20 metrów. Rzeź, masakra, flaki, głowy, nogi, mózgi, potoki krwi. Widzieliście kiedyś jak to strzela? ooooooo…..Reź Woli, powstanie w biały dzień, na przygotowanego (tak!) groźnego przeciwnika w centrum wielkiego miasta, morze o tym napisano.

Powstanie 44 jako…błędne decyzje 

Decyzja o Powstaniu, porażające dokumenty jak to się działo zwalają z nóg, wystarczy (między innymi, proszę mi nie wciskać, że tylko tam!) sięgnąć po książkę „Obłęd 44” , opluwaną stronę powstanie.pl, liczne wspomnienia świadków, wszystko dostępne na wyciągnięcie ręki. Dokumenty, dokumenty ! Straszliwa masakra ludności, gwałty kobiet, dziewczynek, harcerek, palenie żywcem, mordy, które naiwniacy, dla mnie obrazoburcy, ubierający się w dresy i T-shirty z znakami Polski Walczącej nie potrafią sobie nawet wyobrazić. Tak, Niemcy winni! Wejdź na wieżowiec i skocz na łeb! Kto winny?

Jaki bandyta, jakie bydlę pozwalało walczyć dzieciom na froncie. To zwyczaje obserwowane w najgorszych, afrykańskich wojnach. Czy myślicie, że dziecko rozumie, czym jest wojna? Pozwolilibyście iść Waszej Julce, Waszemu Kubie z butelką benzyny na zaprawionych w bojach, brutalnych żołdaków? Naprawdę ? Świetnie, dam Wam medal potem i uścisnę rękę na ich grobach, o ile jakieś będą. Jaki szaleniec mógł do tego dopuścić, dlaczego nie poniósł kary, tak jak to na początku wołali najwyżsi dowódcy w Londynie Anders, Sosnkowski. Zresztą których rady i rozkazy zlekceważono. W wojsku! Za to na wojnie – kula w łeb ! A tu – Virituti! Jaka stąd nauka dla teraźniejszych Wodzów?

Ale to wszystko mało. Bez broni… której wielką część odesłano przed Powstaniem, żeby wspomagać postępy Stalina akcją Burza, Na Boga ! Ale nawet – Powstanie bez planu. Nawet zapasów jedzenia, bandaży, wody nie przygotowali. Dla milionowego miasta! A przecież o to było znacznie łatwiej niż o broń, a skądinąd wiadomo, że wojny wygrywa się logistyką. I łączności też nie było. „Dowódcy” wychodzili na dachy obserwować, chyba dymy, nawet linii telefonicznych nie pociągnęli, ot organizatorzy dzielni, Niemcy winni, nie słali im map z pozycjami Powstańców…

Tak, ci dziwni, szaleni przywódcy, tu nawet pojawia się straszny, a jakże prawdopodobny wątek sowieckiej prowokacji. Straszne, udokumentowane zapisy podejmowania decyzji o tym Obłędzie…Wszystko układa się bardzo logicznie, Sherlocka tu nie potrzeba ani Panny Marple. Znowu…

Straszna, niewyobrażalna, kosmiczna tragedia. I po co ? Bez wpływu na wojnę, wydarzenie o lokalnym (tak, tak), taktycznym znaczeniu. Mit o dzielnym trwaniu, choć każdy, kto ma minimalne pojęcie wie, że gdyby Niemcy chcieli, mogliby wszystkich tych dzielnych młodych amatorów, terytorialsów (jakże powabna idea) ze Stenami i Filipinkami rozjechać w kilka dni czołgami. Tylko po co? Trwała cicha sztama ze Stalinem. My się nie ruszamy, wy stoicie, palcie miasto powoli, bierzcie głodem…

Więc może Gloria victis? Sami sobie – Gloria victis ! Sami zdychajcie w kanałach, dajcie się spalić i zgwałcić, patrzcie na umierające dzieci. Skąd taka pogarda dla tych ludzi, że daliby się wepchnąć w szaleństwo, gdyby nie zostali…oszukani? Kto pytał się cywili, co mieli do powiedzenia? Jest i na to zresztą niemało świadectw, ukrywanych, bądź lekceważonych.

Więc może dla przyszłych pokoleń? Lessons learned? Ale na pewno nie dla walki z Komuną, która z wymordowania swoich przeciwników mogła się tylko cieszyć, a sama padła z zupełnie innych powodów. Dla podtrzymywania jakiegoś „ducha”? Lepszy żywy duch kwiatu młodzieży, czy martwy w ziemi?  Co za absurdy, brednie.

Powstanie 44 jako…no lessons learned

I TO najgorsze z najgorszych w zarządzaniu ryzykiem. Brak umiejętności uczenia się na błędach. W imię szaleńczej dumy, jeszcze zrozumiałej za czasów komuny, ciągle i dzisiaj jeszcze bardziej NIE WOLNO głośno mówić. Jak pisał wielki pisarz Józef Mackiewicz, skądinąd krytyk szalonego Planu Burza, zapomniany na uchodźstwie. Więc każdy, kto szanuje ofiarę tych ludzi, ale chciałby żebyśmy my i nasze dzieci nie ponosiły ofiary samopalenia jest odsądzany od czci i wiary. Że NIE wie, że NIE Polak, że NIE rozumie tamtych czasów, że TAK trzeba było.

Nie trzeba było, nie trzeba, a dzielni żołnierze nie byli baranami na rzeź i tu skrzętnie skrywany dowód powstania na Pradze. Ppłk „Andrzej” po ocenie, że nie zostały osiągnięte żadne z założonych celów już po 4 dniach podjął mądrą decyzję o zakończeniu i powrocie do konspiry. Efekty widać.

Nic się nie nauczyliśmy, znowu powtarzamy te same błędy, znowu prowadzeni przez fałszywych proroków gotowych posłać nasze dzieci do walki ze stukrotnym przeciwnikiem, choć sami zaprawdę powiadam Wam oddadzą pierwsi tyły, tacy ludzie to są. Znowu ledwie od dna się odbiliśmy pędzimy w czarną otchłań, bez planu i składu, znowu uważamy, że jakoś to będzie, Polacy, nic się nie stało, znowu ufamy że nam pomogą, tylko zawsze nie ci co trzeba.

Znowu nie potrafimy realnie, na zimno zważyć nasze siły i siły innych graczy, zarządzać ryzykiem, znowu, znowu, znowu….

Powstanie 44 jako…

 

6 powodów dlaczego NIE lubię polskiego Linkedin

4
6 powodów

6 powodów dlaczego NIE lubię polskiego Linkedin>>>
(artykuł uzyskał do tej pory ponad 9800 wyświetleń na LinkedIn)

Z napisaniem tego tekstu nosiłem się od pewnego czasu choć na Linkedin jestem od kilku lat i w ogóle lubię różne internetowe społeczności, mimo że jestem już „stary” jak mi wyjaśnił pewien dynamiczny dwudziestolatek. 

Linkedin to fajna możliwość spotkania znajomych i nieznajomych w sieci, ale od pewnego czasu mocno gra mi na nerwach, szczególnie jego polska wersja, bo uczestniczę też w paru zagranicznych forach…Co mnie najbardziej wkurza?

1. Na Linkedin nie mówi się prawdy

Świat Linkedin często sprawia wrażenie, JEST w wielkiej mierze rzeczywistością równoległą do tej, którą poznać można empirycznie na korytarzach polskich korporacji, wielkiego i małego biznesu, a i czasami urzędu ( no właśnie dlaczego tak mało pracowników z sektora publicznego tutaj ?)

W najlepszym tonie jest więc prezentowanie swoich kolejnych sukcesów, najlepiej zdjeć z wręczania i otrzymywania, oraz przemawiania. W sumie, dlaczego nie? Świetnie ! Ale nie ma tu miejsca na problemy. Że kultura organizacyjne w polskich firmach delikatnie mówiąc nie jest za wysoka albo, że broń boże, jakże często rządzą układy, kolesiostwo, nepotyzm. Że macie minimalną szansę na duża karierę, bo pewne drzwi są dla was po prostu zamknięte. Jak w Indiach, nie należycie do kasty menadżerów zarabiających krocie za „wielką odpowiedzialność”. Nawet kobiety udają, że nie ma problemów ze szklanym sufitem czy nierównym traktowaniem, null, no problem, smile !

2. Na Linekdin nie dyskutuje się problemów biznesu

Szczerze mówiąc, na Linkedin w ogóle niewiele się DYSKUTUJE tu się KOMUNIKUJE i zdaje RELACJE. Tu buduje się markę (jakby się w Polsce liczyła – patrz pkt. 1), zbiera kliknięcia i eksponuje headhunterom swoje zawsze jasne oblicze (patrz pkt. 3).

Chcesz podyskutować o czymkolwiek, a odpowie ci kilka, stale tych samych (pozdrawiam!) osób. Najjaskrawiej widać ten problem w tak zwanych „grupach dyskusyjnych”. Tak zwanych, bo mało kto w nich dyskutuje. Sam prowadzę taką, która ma ponad 500 uczestników i zwykle odzywają się te same osoby. Nie rozumiem, po co się więc zapisywać do grupy dyskusyjnej ? Żeby siedzieć cicho? Mieć logo przy profilu, co potwierdza naszą gotowość do bycia head-huntowanym?

3. Na Linkedin każdy jest optymistą po trzykroć

Przypomina mi się jak kiedyś, lata temu, siedzieliśmy z kolegą salesem w dobrej knajpie, odprężeni przy koniaczku i cygarku , bo klient nie przyszedł na spotkanie (eh piękniejszy moment niż domknięcie sprzedaży) i opowiedział mi taką historyjkę. Że, jak Amerykanowi odetnie nogi i spali się dom, to on rano staje na kikutach, odsłania okno i mówi: jakie piękne możliwości się przede mnę odsłaniają…

Na Linkedin jest, w zasadzie, chyba jeszcze gorzej. Tu zawsze generalnie wszytko jest gites , open 4new challenges forever, znaczy wylali mnie, nie mam na spłatę kredytu, żona mnie rzuciła, a córka wyjechała z Don Juanem de Kalibabka. No, nie chodzi o spowiedzi, ale ten wszechobecny optymizm jest… niehumanitarny?

4. Na Linkedin są tematy tabu ( i to całe mnóstwo)

I nie chodzi tu o sex, czy palenie trawy, ale rzeczy niezwykle ważne dla biznesu. Jako osoba, która zajmuje się zarządzaniem ryzykiem nie mogę się nadziwić, że na Linkedin nie pisze się o dyskryminacji, wszechobecnym nepotyzmie, kolesiostwie, nieuczciwych praktykach i oczywiście nigdy, przenigdy nie można wspominać o tak zwanej „polityce”. Ja rozumiem, że część (większość?) Linkedin-owców w Polsce po prostu obawia się retorsji w pracy, szczególnie jeżeli są związani z szeroko rozumianym budżetem, choćby przez klientów. Ale, skoro tak, to po co udawać, ze jest git i nie ma problemów (patrz pkt, 1,2 i 3) i w ogóle jest fair, wolnie i równo. A co do polityki, to przecież chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że nie ma ona dzisiaj wpływu na biznes i karierę. Oj, ma, ma, to widać, słychać i czuć. I będzie dopiero zabawa…

5. Na Linkedin nie można dyskutować o sprawach błahych, czyli ludzkich

Aż strach by było wrzucić zdjęcie swojego kotka czy pieska, bo zaraz będzie 1000 uwag „to nie facebook”. Ba, nawet są na to gotowe obrazki. Siedzi cicho jedna mądrala z drugim i co mu/jej przeszkadzałby jakiś miły/śmieszny memik, czy fotka from time – to – time (foto powyżej: poznajcie mysz komputerową, na imię jej Lula). Albo jakiś bliski sercu sukces typu: „wyrosła mi piękna paprotka na oknie w biurze”. Albo o zgrozo, dajmy na to „jaką fajną książkę przeczytałem, tak mnie ubogaciła , że przestałem prześladować swoich podwładnych”. Byłoby miło i bardziej po ludzku prawda ?

6. Na polskim Linkedin się nie lajkuje i nie udostępnia informacji innych

To nasza rodzina specyfika, nie żeby w ogóle, ale jak na tę liczby kontaktów, to pod dowolnymi postami może pojawi się parę poleceń, jeszcze udostępnień, jeszcze mniej wypowiedzi. Mam takie podejrzenie, że chodzi tu także o to, żeby nie wspierać Konkurencji (headhunterzy patrzą!) ale pewnie i dlatego, że niby DLACZEGO mam kogokolwiek popierać? No i generalnie, lepiej się nie wychylać, przecież uczą nas tego w polskiej szkole od małego. Komentowanie mogłoby również sugerować, że NIE jesteśmy nieustannie zajęci nowymi klientami, sukcesami, projektami, robieniem nieustającej kariery. Headhunterzy patrzą !

Ale oczywiście WY, którzy to czytacie, tacy nie jesteście, czyż nie? I klikniecie i udostępnicie ten tekst nawet jeżeli się z nim trochę nie zgadzacie? Klik, klik, klik… A może, eh, skomentujecie w wolnej sekundeczce, od robienia kariery ?

Majówkowa Masakra Drogowa 2.018

0
Majówkowa masakra

72 zabitych i 1081 rannych, 3852 na gazie. Cmentarna Majówka 2018!

Brawo Polacy! Nic się nie stało!

Po raz kolejny trupy mężczyzn, kobiet, dzieci, okaleczone ciała starych i młodych zasłały nowoczesne polskie drogi i najniebezpieczniejsze (sic) autostrady w Europie.
Pisaliśmy o tym na Ryzykonomii wielokrotnie…

50 miliardów straty w Polsce


Miliardy strat w PKB, morze nieszczęść. Tylko drakońskie kary pieniężne, wielokrotne zwiększenie wysokości mandatów może zatrzymać ten obłęd.

Na Słowacji mandaty do 1000 euro, policyjne polowania i spadek liczby śmierci o 1/3.
U nas mandaciki po 500 złotychdla drogowych bandytów, chamów, pokażę-ci-faka. Niekończąca się, głupawa zastępcza dyskusja, winni nietrzeźwi, JA jeżdżę szybko i pewnie, staruchy i baby blokują pasy, drogi nie takie, znaki nie takie, Takie nie Takie.

Kształcić, przekonywać? Wolne żarty! Drogowe chamstwo na cywilizowane argumenty jest ślepe, olewa ja! Trzeba Karać, Karać, Karać! Mandaty po 4000, 6000 złotych.
Trzeba walić bandytów drogowych państwową pałą po tępych łbach! Ale na to nie ma szans. Trupy oj tam oj tam.

Brawo Kostucha, brawo Polacy, z optymizmem ! 

Gazu, Gazu, Gazu. Zabij, Zabij, Zabij !

Majówkowa masakra

Uczelnia Idea fantastyczna

0
Uczelnia Idea

Uczelnia Idea>>>
Redakcja Portalu Ryzykonomia gościła wczoraj na intrygującym – w tytule – evencie „Uczelnia Idea”. Evencie poświęconym jakości i przyszłości szkolnictwa wyższego w Polsce.
Ktoś może się zapytać co ma kształcenie do ryzykonomii na co natychmiast odpowiadamy z uprzejmym uśmiechem…

Oczywiście edukacja ma bezpośredni związek z Wszystkim, a już na pewno z zarządzaniem ryzykiem. Choćby fakt bardzo słabego poruszania tematu ryzyka, zarządzania kryzysowego już na najniższych poziomach rodzimej edukacji ma bezpośredni wpływ na dramatycznie niską kulturę zarządzania ryzykiem naszego społeczeństwa. I oczywiście biznesu też.
Na ryzykonomii przelaliśmy już w tym temacie całe morze atramentu, co ma edukacja ryzykonomiczna, a właściwie jej brak do ryzyka .

Tematy edukacji interesują Waszą Redakcję również w szerszym kontekście. Bo: takie będą Rzeczpospolite jak naszej młodzieży chowanie, więc….

Od razu wyjaśniamy ze nasz edukacja… jaki koń jest każdy widzi. SYSTEM kształci co najgorsze oportunistów i konformistów. Przypomnijmy sobie ten wykres zamieszczony na Ryzykonomii jakiś czas temu…

edukacyjna klęska
Szkoła, cały SYSTEM nie uczy współdziałania, współpracy i w ogóle zaufania. I wybaczcie mi także, jako doświadczony rodzic, dosyć mam już słuchania bajeczek jak mądry jest Mój Józio i Moja Klaudynka bo ma średnią 6,0 . I w szkole nauczył/a się perfekt języka. Ha, ha, HA. Top dlaczego na korepetycjach roi się od dzieci z „elitarnych” prywatnych szkół. Oczywiście, oczywiście Wasze dzieci są wyjątkiem. Jasne.

Powiem tylko tyle: ani Steve, ani Elon ani Albert nie mieli 6,0. Wręcz przeciwnie, i to tylko potwierdza, że systemy nastawiony na wyprawki i ocenki i choć oczywiście wielu się w nim znajdzie, to najgorzej ze nie widzimy tych których ten system zaorze. I pózniej nie mamy Elon’ów, Steve’ów, Albertów….

Ale, wracając do rzeczonego eventu jego program możecie podejrzeć poniżej
http://fwd.edu.pl/konkurencyjnaedukacja/
i choćby profesor Hausner mówił sensownie że polska uczelnia to teraz po prostu wydawalnia dyplomow i….
…na pytanie zadanie uczestnikom podczas tzw. Debaty Oksfordzkiej prawie 80% (!!!!) uczestników odpowiedziało anonimowo, że polskie uczelnie kształcą studentów do świata, który NIE istnieje.
I przecież widzą to i pracodawcy, i studenci. I na pewno same uczelnie bo w końcu mądrzy, a nie głupi ludzie tam siedzą. Chyba…

Niestety nie ma strategicznego pomysł, ani chęci ani woli politycznej (tak, bo tu przecież nabiera kształtu zmiana, modernizacja). Żeby zmienić ten straszny SYSTEM niby coś się robi , jakieś PSEUDOreformki. A potem słyszymy, że doktor zarobi na uczelni juz niedługo prawie tyle co przysłowiowy kasjer, z całym szacunkiem, z Lidla. Kasa, misiu, kasa…

W końcu trzeba też powiedzieć, ze wszystko zaczyna się na edukacji podstawowej. Tu jest naszym zdaniem koń pogrzebany, albo i cały słoń. I co ? I nic ? Kolejna PSEUDOreforma.

Nie ma pomysłu, nie ma planu, nie ma Wizji. Uczelnia Idea…Quo vadis Academia, Quo vadis Reczpospolita :(((

Uczelnia Idea

Linkedin 10000 lat później (sci-fi)

0
Linkedin 10000

***********

9 666 567 893….9 666 567 894….Karol Kserksos Von Toruns z rosnącą satysfakcją przewijał na ekranoxie IPadaxa CIz raport z ostatniego tygodnia Linkedinex Analytinks.
Tylko po pod-umieszczeniu ostatniej analizy upadku państwa samodzielnych maszyn rolniczych na Archeopteryks 12Y otrzymał 22 miliony lajków uprzywilejowanych. A jego lead #galaktikspolitikx znalazł się w pierwszej trzysetce leadów wiodących uczestnikówczek Linkedinex całego północnego ramienia Kolonii Zewnętrznych!!!

No, sama analiza przygotowawcza leadu nie była tania. Kosztowała Karol 22 megalajków na nielegalnym Margecie Analitycznym niekontrolowanym przez Radę.
Ale warto było. Był sławny. No, juz za chwilę będzie…Jego 20 letnia harówka, którą zapoczątkował zamieszczeniem leadu #rakietix nad którym pracował jeszcze na 5 roku Akademi Social Lead na Wydziale Leadotroniki wreszcie została dostrzeżona na Głównym Wallu Galaktycznym Linkedinexa.

Wejście na galaktycznego Walla Linkedinexa otwierało przed von Torunsem zupełnie nowe możliwości. Wywiady w Moderowizji, odznaka Coachturkus, Marka Uprzywilejowana (tysiące bonusolajków ze sprzedaży transferowalnych ofert od Hunterów Głów !!!) etc. Etc… Potem możliwość wysyłania inMaili do uczestników 1 kręgu z Kolonii Wewnętrznych. Może…
Wejście do elitarnego kręgu Liderów Walla Głównego. Rozmarzał się… Może nawet status Kształtownika Opinii !

Podniósł wzrok zmęczony wielogodzinną wizjoprojeksją nad emiter Ipadaxa. Niebieska poświata 6 księżyca Saturnixa B, wydobywczej planety w Gwiazdozbiorze Centaura padła na ścianę nad jego biurkiem i zawieszoną tam oldschoolową prehistoryczną ramkę z prymitywną wideokopią czarno – białego zdjęcia.
Doktoruks Yurex Dlwoskopux. Legendarny Leaderex Opinii Planet Wewnętrznych Linkedinexa z okresu brutalnego Cesarstwa Dwuksiężycy.
Doktorux jako pierwszy, swoim leadem #yespolitix przekroczył pojemność 1 lajkomiliona i doprowadził do pojawienia się Osobliwości Walla, która zdruzgotała na 24 milisek Algorytm Linkedinexa i nadała Yurexowi w kolejnej megasekundzie przyrost 10 do 5 kilopotęgi poleceń. Algorytm został potem przebudowany na zlecenie Rady, ale Doktorux zajął na trwałe miejsce w historii Lunkedinexa.

W ciagu kolejnych parsekolat Linkedinex przechodził kolejne eksplozje rozwoju. Lokowane nań leady ściągały rzesze korporexów do pracy przy zdobywaniu i zasiedlaniu Kolonii Zewnętrznych. Doktorux pozostał legendą. Co najdziwniejsze, jego profilex był ciągle dostępny na Lnkedinexie. Rada Leaderexów nie mogła nigdy zdecydować się na Kasację.
Co jeszcze bardziej niesamowite krążyły legendy jakoby kolejni pretendenci na Leaderexów Walla otrzymywali regularnie zaproszenia do kontaktów z profilexu Yurexa. Choć Rada wielokrotnie ogłaszała, że profilex Doktoruxa jest nieaktywny a jego licznik zatrzymał się na nieprawdopodobnej liczbie 11 do 4 teramegapotęgi poleceń. A sam Doktorux nie żył od 2 parapsrseków. I ciągle przybywało nowych poleceń na profilexie legendy…

Jego wzrok. Karol wrócił do ekranexu Ipadexa i 8 wymiarowego Walla Linkedinexa. Kliknął mentalnie w ekran Portlu.
Profil ze zdjęciem Legendy. Melancholijne, tajemnicze spojrzenie…von Toruns miał wrażenie, że te oczy wpatrują się w bacznie w niego….w niego w niego…Był naprawdę znużony, a to dopiero 6 księżyc, świt daleki…oparł głowę o biurko…

******************************
Tuiu, tuiu, tui u….
Karol zerwał się z płytkiego snu. Jak długo spał! Za oknem zrobiło się już zielono. To musiał być chyba 8 księżyc. Ale długo spał, ze 24 godziny księżyca wiodącego….
Poszedł do samokuchni, kiedy wracał ze szklanką Bullredexa który trzymał w lodowexie na specjalne okazje wzrok jego padł na pulsujący teraz na niebiesko ekran Ipadaxa. Na niebiesko! To był kolor tradycyjnego sygnału, o którym marzyły latami tysiące Zbieraczy Leadów na Linkedinexie.
Wzniósł toast.
– Gratulujemy sukcesu. Karol Ksekrksos von Toruns pierwszy Leaderex Opinii Walla Głównego z Kolonii Zewnętrznych. Brawo! – zaklaskał sobie po cichu i pociągnął solid łyk z puszkexa ekskluzywnego Bullredeksa, który kupił za 100 reurosów. No, fakt nie było go stać na oryginał, ale i ten był podobno importowany prosto z planety Matki. Ale teraz Karol mógł sobie pozwolić na luxus.
„Kujemy żelazo jako ciepło” powtórzył staroprzysłowie, które zapisał kiedyś na ndrajvie w czasie bezmyślnych włóczeg po Wallu. Inni hłopaxodziewczyny woleliły kajterxex na magnetoplażach czy sieciowe śpiewy. On wiedział swoje, miał swoj cel. I oto nadchodziła Nagroda….
Przysunął siedzisko i czekał na lawino – lajki, które Algorytm Linkedinexa powinien zacząć generować dla niego.
Kiedy…Zrobiło mu się zimno. Śmiertelnie!

Licznik się zmieniał ale fala, to nie był przypływ. Odpływ, odpływ!
Patrzał z przerażeniem, jak po kolei traci parseki lajkow za parsekami. Najpierw najnowszych, potem grupowych, wreszcie bazowych.

Jak szalony klikał w metaklawiaturę umieszczając sprawdzone leady wiodące: #menagex, #optimostics #bogactex. I nic nic nic. Coś strasznego stało się. COŚ, KTOŚ potężny z Wewnętrznego Kręgu Linkedinexa umieścił na jego wallu jakiś powerefulny megalead, który zamiatał jego walla potęgą żelaznej miotły.
Niedoszły Leaderex patrzał bezradny jak spada do poziomu średniego, potem początkowego. Wreszcie jego ekran zatrzymał lajklicznix jego osobistego Linkedinexa na 1.
Jeden, jeden…JEDEN!!!
Był nikim.
„Jak to !?” jak szalone pytania przelatywały mu przez głowę. Ale …
Wszedł do ruta swojego profilu Lnkednexa. Mogą go ukarać za naruszenie Algorytmu. Ale musiał wiedzieć kto, dlaczego !?
Sięgnął do szuflady srebrnego ndrajva który kupił kiedyś na czarnym rynku jako fetysz, pamiątkę.

Nigdy nie sądził zw musie przyda, ale teraz?… Spocony wgrał antyalgorytm, który po chwili zaczął wyświetlać jego lajki spadające z walla. Od końca. To było nielegalne i jeżeli jakiś sygnalista dotrze do Rady, wymażą go na zawsze. Zostanie mu tylko lawirowanie na outpofesjonalych mega sieciach jak Rodox, albo jeszcze gorzej. Szemranych jak Fejsex. Trudno, trudno. Czekał zmartwiały i patrzył na ekrany spadających walli, które zapełniał leadami od 30 lat.. aż na końcu wyświetlił mu się lead wiodący…
Puszkex Bullredexa wypadł mu z zmartwiałej reki. Wpatrywał się jak zahipnotyzowany projekcję Ipadexa.
Na niebieskim tle, połyskiwał lead wiodący, który zapoczątkował lawinę, co uczyniła z niego żebraka.

**#tuniemiejscenaTO **
**Doktorux Yurex Delvoskopuks….**

 

ryzyko mania

 

Linedin 10000 Linkedin 10000

Strzelanina w Parkland

0

Strzelanina w Parkland. Active shooter. Masowy morderca. >>>
Kolejna masowa tragedia w USA. Active shooter w szkole. Przypominamy po raz kolejny artykuły Tomasza Goleniowskiego eksperta od bezpieczeństwa z Eod Tech, kóre ukazały się w ubiegłym roku na łamach Ryzykonomii.

Link do artykułu cz. 1 

Active shooter czyli człowiek z bronią (cz. 1)

Link do cz. 2 

Masowy morderca active shooter cz. 2

Na you tube można znaleźć również sporo pożytecznych instruktaży jak się zachować w przypadku niebezpieczeństwa typu active shooter / masowy morderca. Redakcja Ryzykonomii uważa, że to paręnaście dobrze spędzonych minut ze współpracownikami czy rodziną. Rzeczpospolita pisze właśnie, że w Polsce w prywatnych rękach, oficjalnie znajduje się około 209 000 jednostek broni palnej. A są przecież zagrożenia o naturze terrorystycznej. Więc warto.

https://www.youtube.com/watch?v=2jw8a6Auk-g

https://www.youtube.com/watch?v=cO5FJ0v_tuc

Be prepared !!!

Bądź przygotowany/a!!!

Ekonomika pomocy niepełnosprawnym

0
Ekonomika pomocy

Niepełnosprawni w Sejmie…Ktoś kiedyś flekował mnie na Linkedin dlaczego poruszać na „biznesowym forum” ten temat. Ekonomika pomocy…

Otóż… nie chodzi już nawet o to, że jest narodową hańbą, że najbardziej poszkodowani przez los muszą walczyć o godne traktowanie. Spójrzmy merkantylnie, ekonomicznie. To jak traktujemy słabszych znajduje odbicie w (niskim) zaufaniu społecznym, atmosferze na ulicy, w pociągu, tramwaju. Tak traktujemy siebie, nas nasi szefowie, my podwładnych, Ekonomika pomocypartnerów biznesowych, klientów. Dalej….te tysiące osób jest wyłączonych z życia społecznego.

Wiele/u z nich mogłoby w różnym zakresie wykonywać prace na rzecz gospodarki i społeczeństwa. Może i PKB by wzrosło?

Albo…ci rodzice oszczędzają Państwu (czyli nam) gigantycznych wydatków, które musielibyśmy ponieść, gdyby oni oddali swoje dzieci na państwowy garnuszek. Tego oczywiście nie uczynią, ale NIE zapominajmy że przejmując ciężar opieki, wykonują wymierną, przeliczaną na PLN pracę, przyczyniają się do bogactwa całego narodu. Jeszcze jedno.

Wokół SYSTEMU pomocy dla osób niepełnosprawnych powstałoby wiele miejsc pracy, nowych biznesów, co zwróciłyby we wzroście dobrobytu opiekę, którymi  społeczeństwo powinno otaczać słabszych. Osoby niepełnosprawne, którymi prędzej czy póżniej się staniemy. Więc, nie bądźmy ślepi.

Ekonomia, głupcze!

Ekonomika pomocy

Edukacyjna klęska

0

Jeżeli są dziedziny, które Redakcja Ryzykonomii uważa, za szczególnie istotne nie tylko dla zarządzania ryzykiem, ale dla całego „dobra społecznego” to jest wśród nich na pewno edukacja.

Bo z edukacji my wszyscy. I organizacja, i gospodarka i polityka i zarządzanie i nauka i Państwo i bezpieczeństwo, i, i, i….

Takie będą Rzeczpospolite jakie ich młodzieży chowanie, mówił kiedyś Kanclerz Jan Zamoyski. 

No więc jak jest z tym naszym chowaniem, systemem edukacyjnym przede wszystkim. Po owocach ich poznacie. Niska , dramatyczna innowacyjność naszej gospodarki nie bierze się znikąd. To gorzkie owoce naszego archaicznego systemu edukacyjnego, już i przede wszystkim na najniższych poziomach nastawionego na urawniłowkę, pamięciówkę, konformizm. Zdolnych dzieci nam nie brakuje, niestety nie dla zdolnych, nie dla wydobywania tego co najlepsze z naszych dzieci mamy system edukacji.

Nic więc dziwnego, że link i infografika do analizy Akademii Nauki (więcej w artykule) o ile rozumiemy stosunkowo jednak mało znanej organizacji wywołał wielkie zainteresowanie kiedy Ryzykonomia zamieściła go na swoim wallu na LinkedIn (link).
Oczywiście pojawiły się zarzuty o metodologię badania, źrodła, dobór grupy etc. etc. Ale w gruncie rzeczy wynikli badania grupy licealistów pokazują to co już wiemy o polskiej oświacie : zupełnie nie przystaje ona do wyzwań modernizacji, niestety nie widać światełka w tunelu….. :(((

A wygląda on tak: 

edukacyjna klęska

8 kwestii w temacie emigrantów

0
8 kwestii

Po zainteresowaniu, jaki wzbudził na Linkedin artykuł „6 powodów dlaczego nie lubię polskiego Linkedin” poruszam kolejny temat tabu w społeczności, która udaje, że świat (i biznes) ogranicza się do sprzedaży, bilansów, marketingu i rekrutacji… Temat jest wręcz tabu, a przecież także dla biznesu ważny, i to w skali makro i mikro… A jako, że TABU budzi zwykle kontrowersje przygotowałem dwie wersje, dwie krótkie analizy. I każdy może odpowiedzieć sobie i skomentować, gorąco zachęcamy, którą woli… 

#1 Dla Ciebie

  1. Bo w pracy i po pracy jesteśmy ludźmi

Pomagamy. Jesteśmy dobrymi ludźmi. Bez względu co mamy na wizytówce. Ale nikt nam nie będzie narzucać, kiedy i komu będziemy pomagać. I tak jesteśmy chojni: WOŚP, Szlachetna Paczka, korporacyjne programy Społecznej Odpowiedzialności, Caritas…Rząd przeznacza jakieś pieniądze mają być dość duże, a potem jeszcze większe. Póki co musimy pomóc sami sobie, w Polsce wielu ludzi głoduje, żyje w biedzie, dzieci głodują. Ordo caritatis.

2. Bo jesteśmy prawdziwymi Europejczykami

My Europejczycy zawsze musieliśmy bronić się przed najazdami muzułmanów i innych obcych kultur. Niech każdy dba o dobro swoich rodzin, a świat będzie lepszy. Bieda i głód i wojny to sprawa i wina narodów azjatyckich i afrykańskich, które nie potrafią same sobą rządzić. My potrafimy. Niech imigranci wracają do swoich krajów i tam walczą. Świat jest brutalny, a nas wielokrotnie zdradzano i wystarczająco dużo zrobiliśmy. Nie mieliśmy kolonii jak Włochy i Francja, nie wywołaliśmy wojny na Bliskim Wschodzie. Niech Włosi, Francuzi, Grecy sami wypijają piwo, które nawarzyli politycy tych krajów, ich problem.

3. Bo biznes nie miesza się w politykę

Imigranci to problem czysto polityczny i powinien zostawać za bramami naszych biur i fabryk. Biznesmen, kierownik, pracownik przychodząc do pracy powinien koncentrować się na biznesie. Problem imigrantów nie ma nic wspólnego z biznesem i w żaden sposób na biznes nie wpłynie. No może oprócz bandytów z Afryki, którzy napadają na kierowców polskich ciężarówek w Calais.

4. Bo potrzebujemy zasobów siły roboczej

Polska dramatycznie potrzebuje zasobów siły roboczej. Ale ludzi białych, najlepiej chrześcijan, byle nie z Syrii, bliskich nam kulturowo, którzy rozumieją takie wartości jak uczciwość i pracowitość, którzy nie chcą całe życie żyć z zasiłku. Po to mamy programy plus zwiększania dzietności, witamy Ukraińców, czekamy na powrót naszych emigrantów z Brexitu.

5. Bo Niemcy tak robią

I widać jaki terror zapanował na ulicach Berlina i innych miast. Ludzie boją się wychodzić z domu. To kolejne szaleństwo niemieckiego i francuskiego multikulti. My mamy swój rozum i nie popełnimy takiego samego błędu. Angela Merkel była naiwna, kiedy wpuszczała do kraju młodych mężczyzn, nie miała pojęcia co robi. Córka Pastora i doktor fizyki doprowadzi przez swoją bezmyślność do wprowadzenia kalifatu w Bawarii i innych landach a może i całej Europie. Gdyby Polska była krajem z granicą nad Morzem Śródziemnym, to wiedzielibyśmy co zrobić, żeby nikt do nas nie płynął, nigdy więcej…Bierzmy przykład z Trumpa a nie Merkel, on się nie boi mówić jak jest.

6. Bo nam się to opłaca 

Nie będziemy płacić ciężko zarobionych pieniędzy za uchodźców z Afryki, Syrii, Afganistanu. Unia udaje, że nam zrefunduje koszty ale jak zawsze zostaniemy zdradzeni. Musimy się bronić bo do kraju w ciągu kilku lat napłyną setki tysięcy obcych w ramach łączenia rodzin. A to ludzie leniwi, nie lubiący pracować, którzy chcą całe życie pozostawać na garnuszku polskiego podatnika. Nie będzie kosztów społecznych, wzrostu przestępczości, terroryzmu, gwałtów i chorób. Unia jest nam dużo jeszcze winna i dużo musi nam jeszcze spłacić za zdradę w drugiej wojnie, a dzisiaj za dogadywanie się z Rosją w sprawie Nordstream.

7. Bo są i będą 

Emigranci, a nawet uchodźcy, będą zawsze. My świata nie naprawimy. Wojna w Syrii, globalizacja, susze, globalne ocieplenie to problem, a już na pewno wina bogatych, którzy chcą wykorzystać sytuację aby spowolnić rozwój krajów na dorobku, takich jak Polska. Nasze granice są, całe szczęście daleko i emigranci tu nie dopłyną. Poza tym nieludzkie jest zmuszać ich do emigracji do Polski, niech wszyscy jadą do Niemiec, chcieli Niemcy to mają….Zachodnia Europa niech nam nie wypomina naszych emigrantów za komuny i później. Byli biali, nie byli z natury leniwi i nie byli terrorystami i muzułmanami. I zresztą Europa była nam to winna za swoje grzechy wobec nas. To honor i obowiązek przyjmować do siebie Polaków. Ordo caritatis.

8. Bo jesteśmy Polakami i nie boimy się byle kogo 

Trochę patosu na zakończenie, Nasi dziadowie ginęli w wojnach, powstaniach , składali ofiarę krwi za wolność Naszą i Waszą, przy których wojna w Syrii to małe bolo… My, Polacy nie boimy się byle kogo. Spójrzcie, o co wałczył Rotmistrz Pilecki, na pewno nie po to abyśmy pomagali obcym, nie-Polakom. Nie boimy się gróźb Niemców, czy Francuzów. Mamy swój honor i nikt nam nie będzie mówił co mamy robić. Nie boimy się, ale nie chcemy żeby nasze ulice spływały krwią niewinnie pomordowanych. Nie będziemy bali się wychodzić na ulice, tak jak przerażeni londyńczycy, czy berlińczycy, dzisiaj. Nie chcemy meczetów, terrorystów, kolorowych na ulicach. Śmierć wrogom ojczyzny! Polska jest krajem nowoczesnym, silnym, jednolitym narodowo, kulturowo i religijnie, krajem znającym swoją wartość. Bronimy kraju dla naszych dzieci, które będą nam dziękować że nasze kobiety nie chodzą w burkach, a na stacjach nie wybuchają bomby terrorystów.

======================================================

#2 Dla Ciebie

  1. Bo i w pracy i po pracy jesteśmy ludźmi

Pomagamy, bo wierzymy, że ziemia to planeta ludzi, że że nikt nie jest samoistną wyspą, ten dzwon bije też Tobie, że cokolwiek uczynimy najmniejszemu Mnie uczyniliście. Ziemią jest domem czarnych białych, biednych, bogatych, biznesmenów i bezrobotnych. Chrześcijan, Muzułmanów, buddystów, shintoistów, niewierzących. Że dobre uczynki są nagradzane a złe nie, że karma wraca. Ordo caritatis nie oznacza kiedyś potem, tylko teraz.

2. Bo jesteśmy prawdziwymi Europejczykami

I wierzymy w takie wartości jak równość, wolność, braterstwo, demokracja. Dla każdego człowieka, Biednego i bogatego, białego i czarnego. Żyjemy w kulturze zbudowanej na fundamentach chrześcijaństwa, Rzymu, Hellady. I tam, się zawsze pomagało potrzebującym. Historia Europy to dzieje emigrantów. Pomagamy bo Europa nam kiedyś pomogła i kiedy przyjdzie na nas czas, rozliczy nas z naszej pomocy teraz i później. Mamy szansę pokazać, że można na nas liczyć, raz zawiedzionego zaufania nie odzyskamy nigdy.

3. Bo biznesmen też człowiek

Jacy jesteśmy w pracy tacy jesteśmy po pracy i vice versa. Jak będziemy traktować ludzi z Afryki, tak będziemy traktować ludzi w pracy w Chorzowie i Kartuzach. Naszych podwładnych, klientów, partnerów biznesowych. Po co nam te wszystkie kodeksy etyczne (etyczne , etyczne, etyczne!!!) , kody postępowania, compliance, antyfraudy…Jeżeli nie respektujemy fundamentów naszego kodeksu etycznego to i wszystkie inne jego szczególne przypadki będą udawane, a w końcu ułomne i nieskuteczne.

4. Bo potrzebujemy zasobów siły roboczej

Nadciąga, już jest, demograficzne tsunami. Plany zwiększania dzietności prze pomoc socjalną mają ograniczony zasięg, a jeżeli efekty zobaczymy, to może za 20 lat. Mamy coraz więcej ludzi starszych, dodatkowo obniżyliśmy wiek emerytalny, Polska siła robocza jest drenowana przez kraje rozwinięte. Konkurujemy tanią siłą roboczą, która jest coraz droższa i rzadsza. Cudów nie ma, albo otwieramy się na świat, albo się cofamy. Swoją drogą, nawet Ukraińcom nie potrafimy zaoferować zachęt do pozostania w Polsce, a Polaków ściągnąć z emigracji.

5. Bo Niemcy tak robią

Takie dziwne zaryzykować może ktoś podejrzenie, że jak Niemcy coś robią, to robią to po przemyśleniu i mają swoje powody. Na pewno dokładnie analizują dramatyczne trendy demograficzne. Potrzebują miliony nowych pracowników, w tym tych do wykonywania prac gdzie nie wymagane są wysokie kwalifikacje. Kanclerz Merkel to polityk myślący i dalekowzroczny. Będą też przesiewać najzdolniejszych, a wszystkich włączać dzięki sprawnemu systemowi szkolnictwa do niemieckiej gospodarki. Poza tym, o zgrozo i mało kto w Polsce uwierzy: Niemcy zmieniły się od czasów Czterech Pancernych (i psa) są krajem demokratycznym i wierzą w wartości. Może i nie marzą po nocach o osiedlaniu emigrantów (bo kto marzy?) ale wierzą w swoje państwo i to widać.

6. Bo nam się to opłaca

Rachunek zysków – strat jest wyraźny. Chcemy się kopać z koniem? Jesteśmy niezbyt silnym gospodarczo i słabym militarnie krajem na rozdrożu Europy. W życiu trzeba znać swoje miejsce. Zarządzanie ryzykiem to wybór pomiędzy ilomaś niekorzystnymi opcjami w celu wyboru najbardziej optymalnej, choć niedoskonałej. Jeżeli chcemy być w Unii Europejskiej (chcemy?) i korzystać z jej dobrodziejstw i solidarności w czasach kryzysu, a nie tylko prosperity musimy uchodźców przyjmować.Jeżeli nie – będą sankcje (już są zapowiadane), utrudnienia w dostępie do rynków, obstrukcje, wyautowanie, cicha nienawiść. Nie opłaca się to nam, nie opłaca. Co wolimy: sojusz z malutkimi Węgrami, czy… a Orban sprzeda nas przy pierwszej okazji, cwany lis.

7. Bo są i będą 

Czy nam się to podoba , czy nie. Mamy globalną wioskę (dosłownie) i tak jak maszyn parowych i wędrówki ludów NIC i NIKT tego nie zatrzyma. Granica Mare Nostrum mierzy kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Po drugiej stronie jest kraj biedaków i często po prostu głodu. Głodu…pomyślcie ? W Jemenie co kilkanaście minut z głodu i chorób umiera dziecko. Gdybyście byli czarni, a wasze dzieci umierałyby z głodu. Nie szukalibyście dla nich chleba? Nie płynęlibyście? Ja bym płynął jak sto diabłów. I kiedyś moja rodzina płynęła, tylko w odwrotną stronę. I wtedy dobrzy ludzie ich przyjęli i wystawili mi rachunek do spłacenia.

8. Bo jesteśmy Polakami i nie boimy się byle kogo 

Trochę patosu na zakończenie, Nasi dziadowie ginęli w wojnach, powstaniach , składali ofiarę krwi za wolność Naszą i Waszą przy których wojna w Syrii to małe bolo.. Spójrzcie, o co walczył Rotmistrz Pilecki i kogo chciał ratować. Polaków, tylko…? Jeżeli Londyńczycy po zamachach potrafią powiedzieć za Churchillem w czasie wojny: business as usuall… To co powinni powiedzieć tacy mieszkańcy Warszawy? Gdzie chłopcy szli z gołymi rękami na cekaemy na Placu Narutowicza… A my umieramy ze strachu przez bandą tchórzliwych morderców i dajemy kopa potrzebującym pomocy? My, Polacy nie boimy się byle kogo i dlatego szanujemy nasze wartości i nasze dziedzictwo. Dziedzictwo kraju, gdzie uchodźcy i emigranci zawsze w historii znajdywali schronienie. Chcielibyśmy, aby nasze dzieci żyły w kraju nowoczesnym i bogatym, tolerancyjnym i otwartym na ludzi, niezależnie od koloru skóry, religii i pochodzenia.

A jakie jest Twoje zdanie…?