Monitor Ryzykonomii

Home Monitor Ryzykonomii

Górnicy nie ryzykują w Bochum

0
górnicy nie ryzykują

Jak czytamy w “Portalu Górniczym” w niemieckim Bochum odbyła się konferencja poświęcona bezpieczeństwu w górnictwie.

Z polskiej strony brał udział Wyższeo Urzędu Górniczego, ktory zadeklarowal zerowy apetyt na wypadki polskiego górnictwa.

 

Z relacji w portalu dowiadujemy  się  dalej, że Bochum dyskutowano na temat rozwijania kultury bezpieczeństwa, oczywiście zarządzanie ryzykiem, analizy koszty- zyski BHP, globalne łańcuchy dostaw etc.

I my uważmy, że kultura czy to ryzyka czy bezpieczeństwa jest kluczem do zmiany organizacyjnej i dlatego przesyłamy górnikom pełne poparcie z ramenia Redakcji Ryzykonomii.

 

górnicy nie ryzykują górnicy nie ryzykują

Brawo !

0
brawo

Zupełnie niedawno poruszyliśmy na Ryzykonomii temat ryzyka reputacyjnego, dość znany już w Polsce case study znanej firmy z branży odzieżowej, skądinąd odłamka sprawy znacznie szerszej o międzynarodowym zasięgu. Sprawy związanej z “słabymi” warunkami pracy u podwykonawców z 3-ego świata, a z katastrofą w fabryce w Bangladeszu w szczególności.  Obiecaliśmy też śledzenie sprawy. Więc śledzimy. I dzisiaj z autentyczną radością czytamy, że:

Zarząd LPP SA informuje, że w dniu dzisiejszym, jako pierwsza firma odzieżowa w Polsce, staliśmy się sygnatariuszem porozumienia mającego na celu poprawę bezpieczeństwa w fabrykach produkujących odzież w Bangladeszu (Accord on Fire and Building Safety in Bangladesh). Jest to pionierska umowa firm odzieżowych, a także międzynarodowych i lokalnych organizacji pozarządowych, na rzecz zapewnienia trwałej poprawy bezpieczeństwa oraz warunków pracy

a dalej, że:

Niezależnie od przystąpienia do Porozumienia, LPP SA zmieni w najbliższym roku swój model zlecania produkcji dostawcom z Bangladeszu, zwiększając konsolidację i ograniczając pośrednictwo niezależnych agentów. Ma to na celu sprawowanie bardziej efektywnej kontroli nad przestrzeganiem zasad współpracy dostawców z LPP SA określonych w ramach zapisów Code of Conduct.

Mamy szczerą nadzieję, że przystąpienie do porozumienia oraz szereg alternatywnie podjętych działań wpłynie na poprawę bezpieczeństwa i warunków pracy, a tym samym na uniknięcie tragedii podobnych do tej, która miała miejsce w budynku Rana Plaza.(link do całego tekstu tutaj)
Tak sobie myślimy, jakiekowliek złośliwości by internauci, co do przyczyn takiego rozwoju sytuacji nie zamieszczali, że bardzo dobrze się stało, choć jak już wcześniej zauważaliśmy mogło, także dla dobra wizerunku bohatera tego reputacyjnego business case, stać się wcześniej. Ale, lepiej późno niż później. Podkreślamy bowiem, że takie lessons learned ćwiczono już na świecie wielokrotnie i tylko zależy, kto z tych lessons się czego nauczył.
Pospekulujemy, że być może nawet firma, pójdzie “za ciosem” i doda ekologiczny proreputacyjny

rys do swojego image, skoro chcąc nie chcąc weszła w takie buty, a który przecież może być całkiem istotnym elementem strategii sprzedażowej, szczególnie że target market jest chyba młodzieżowy i z natury rzeczy, choć trochę jeszcze zainteresowany zmienianiem świata.

I my więc trochę idealistycznie zauważamy, a być może i Czytelnicy bloga zauważyli w Waszej Redakcji pewien idealistyczny a naiwny rys, że czynienie ziemi lepszą czyni ją także lepszym miejscem dla robienia biznesu. I  niech tak będzie. Howgh!

brawo brawo brawo

Znajdź nas na empik.com

The Killing of Osama Bin Laden

0
Osama bin Laden

Monitor Ryzykonomii ma szerokie pole obserwacji i monitoruje różne obszary naszych zainteresowań, ale zawsze można powiedzieć, że związane z tematem przewodnim Ryzykonomii. 

No więc dzisiaj podrzucamy ewentualnie zainteresowanym P.T. Czytelnikom link do arcyciekawego artykułu, który zdaje się spowodował małe trzęsienie ziemi w Ameryce, choć u nas media się aż tak skomplikowanymi i globalnymi tematami zwykle nie zajmują, nasza hata skraja.

Artykuł opublikowany w London Review of Books, Seymour’a M. Hersh’a znanego bardzo dziennikarza śledczego (o, jeszcze mamy to i owo w zanadrzu ciekawego w temacie za jakiś czas) i szeroko dyskutowany wśród ekspertów od służby specjalnych, wywiadu, terroryzmu. Tekst przedstawia alternatywną wersję zabicia Osama bin Laden – a.
Czyta się jak bardzo dobrą powieść sensacyjną, gorąco polecam na weekend albo do zażycia po cichu w biurze (w końcu nie samą pracą człowiek żyje) zaraz po otrzymaniu naszego kolejnego Newslettera, nawet jeżeli poczytywane w odcinkach…

http://www.lrb.co.uk/v37/n10/seymour-m-hersh/the-killing-of-osama-bin-laden

W sumie jest to jakiś przyczynek do refleksji jak ten świat jest nam objaśniany i jak, być może wygląda naprawdę. Analiza kontekstu ryzyka, political risks,  jednym słowem…

Dołącz do 512 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w formularzu subskrybcji dla potrzeb niezbędnych do wysyłki Newslettera Ryzykonomii (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 roku o Ochronie Danych Osobowych; tekst jednolity: Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).

Przedświąteczne reminiscencje (ala’ zarządzanie ryzykiem, naturalnie)

0
reminescencje
Idą święta, idą święta, wszystkim już chyba tę nowinę świąteczne
przyśpiewki sączące się zewsząd ze sklepowych sufitów wypaliły w korze mózgowej, czy co tam kto ma, neuromarketing, neuroekonomia i prawie już ryzykonomia, już się ryzyka pojawiają…. Stop, stop w tym momencie wołamy! Tak
sobie podejrzewamy, że i P.T. Czytelnicy Bloga podobnie jak Wasza Oddana Redakcja chcieliby sobie trochę identyfikacji, analizy ryzyka i zarządzania ryzykiem w ogóle w tej choinkowej atmosferze odpuścić, choć oczywiście nie zapominamy, że ryzyko jest zawsze i wszędzie i… Nawiasem mówiąc już popełniliśmy
i wysłaliśmy stosowny tekst na ryzykonomiczno-świąteczny temat na zamówienie Redakcji Naszej ulubionej Gazety Ubezpieczeniowej i może i na blogu go potem puścimy, no bo i tytuł i treść dotyczy świąt całkowicie bez ryzyka.
 
No właśnie. 
Ale skoro tak sobie siedzimy i pukamy w klawiaturę li to z
maniakalnej grafomalności (ładniej 
pasuje czyż nie ?)  li to z nawyku dręczenia P.T. Czytelników swoim ryzykomaniactwem, to przychodzą nam na myśl poprzednie grudnie przedświąteczne,
kiedy to wzorem milionów blogerów jakoś temat świąt zahaczaliśmy zawsze. 
Dawno, dawno temu w grudniu 2009 pisaliśmy… o zgrozo ! o  ryzyku małych i średnich przedsiębiorstw!
 
No dobrze, mała skucha, co nas naszło tego 28 grudnia ???
więc szybko skaczemy do 2010 i tam znajdujemy link do strony Lloydsa znęcającego się nad świątecznym CRO, tak, tak, o nim mowa…
 
Fiu, fiuuuu, fiu maszyna czasu się przesuwa, jacy młodzi i
piękni wtedy byliśmy w Redakcji bloga, ryzyka lekkie a zarządzanie ryzykiem przyjemne, wita Was 2011 i tam tajemniczy „Karp i śledź” 
co temu Naczelnemu  (temu właśnie) przyszło do łepetyny, aha to przecież o śledzeniu Świętego przez amerykański NORAD, system wczesnego ostrzegania przez ruskim atakiem w celu dosolenia atomówką w zamian bardzo to słodkie i świąteczne niemaco, zresztą śledzą do dzisiaj, co niniejszy filmik zaświadcza a więcej o radarowym i aktualnym trackingu możecie znaleźć tutaj
 
No, ale skaczmy od amerykańskich militarystów żabim skokiem do 2012 i tam o małym adresie świąt też coś jest:
a jak nie za dużo, to nieopodal zawsze jakiś pościk się do poczytania czai. 
…grudzień 2013….
 
tak, tak, Drodzy Czytelnicy czas czytania bez ryzyka upłynął
wam właśnie jak z płatka, kto nie doczytał niech żałuje a jakby co to ryzykonomicznie i bezryzykonomicznie w tym roku pojawimy się na blogu jeszcze…

reminescencje reminescencje

 
 
 

 

Najgorszy najlepszy scenariusz

0
najgorszy najlepszy scenariusz

Łikend się kończy i nowy tydzień z nowymi ryzykami zaczyna, ktoś powie, że to nie zarządzanie ryzykiem ryzykonomia ale RYZYKOMANIA, jak tak można żyć z tym ryzykiem, ale najwyraźniej żyć można, bo ryzyko przecież wszem i wobec jest, a zapominanie o nim, to jak dziecinne zasłanianie oka rączką i wołanie “nie ma mnie, nie ma nie”.
I coś chyba jest na rzeczy, bo teraz obdarzymy was kolejnym fajnym cytatem, który dodajemy znowu do naszej rosnącej biblioteczki cytatów o zarządzaniu ryzykiem, którą czytajcie.
No więc cytat, otoon:

“Fałszywy stereotyp najlepszego scenariusza jest typowy dla mentalności hazardzisty. Mówi się czasami, że hazardziści są ryzykantami i przynajmniej można w nich podziwiać to, że znajdują w sobie odwagę zaryzykowania wszystkiego, co mają, dla gry która ich pociąga. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie. 
Hazardziści nie są ryzykantami; zasiadają do gry z oczekiwaniem wygranej, wpędzeni przez swoje iluzje w nierealistyczne poczucie bezpieczeństwa. We własnych oczach nie ryzykują, lecz zmierzają do wytyczonego celu z pomocą swoich umiejętności i danego przez Boga szczęścia. 
Przeanalizowali najlepszy scenariusz , w którym mistrzowski rzut kością zapewni im fortunę i do tego celu niestrudzenie zdążają. 
Najgorszy scenariusz, w którym rujnują siebie i rodzinę, przychodzi im do głowy tylko jako coś, za co nie można ich obwiniać – zrządzenie losu, które na pewno zostanie zrekompensowane przez jakiś przyszły sukces, a na dodatek czyni ten sukces jeszcze bardziej nieuniknionym” 

(R. Scruton “Pożytki z pesymizmu” Zysk i Ska, 2012)

ps.
Byliśmy w łikend na filmie “Powstanie Warszawskie”. Poruszający.
Są momenty, że atmosfera w kinie tężeje, czuć że można ją kroić nożem. Na tym filmie ludzie nie jedzą popkornu.
Film jest niesamowity, także dlatego, że pokazuje pomijany, cywilny aspekt Powstania.
I nigdy choćby nie zrozumiemy: nawet jeżeli było mało broni, nawet jeżeli tak dużą jej część wysłano tuż przed Powstaniem p o z a Warszawę, skoro się już na TO zdecydowali, dlaczego nie można było wcześniej zrobić zapasów żywności, lekarstw, zaplanować dłuższej walki ?
Idźcie.

najgorszy najlepszy scenariusz, najgorszy najlepszy scenariusz, najgorszy najlepszy scenariusz

Co wyłożyliśmy o zarządzeniu ryzykiem…

0
o zarządzaniu

Jak już wspominaliśmy na blogu, na którego możecie już głosować w Konkursie Blog Roku 2013 w kategorii “Profesjonale i firmowe”
(link
http://www.blogroku.pl/2013/kategorie/ryzykonomia,8f1,blog.html
Wasze poparcie kosztuje kosztuje małe PLN 1,23 za SMS, ale jak zagłosujecie Redakcja obiecuje Wam Radość, Szczęście, Masę Kiełbasy na Głowę i Wszystko Za Darmochę – już od wtorku. Dodatkowo wspomnimy, nie bez pewnego zażenowania, że dochód z konkursowych sms-ów idzie na hospicjum, od zawsze szokuje nas ta konieczność żebrania rodzimych hospicjów “na życie” ostatnio coś wrzucaliśmy do puszki na hopicjum dla dzieci (!), zgroza i wstyd narodowy, to a propos zarządzania ryzykiem medycznym, o którym sporo piszemy i zaraz napiszemy znowu, bo są jego nowe developmenty.

Przy okazji tego ludowego głosowania, zdajemy sobie co prawda sprawę, że środowiska zarządzania ryzykiem nie ma u nas takiej solidnej klaki jak dajmy na to marketingu, rozwiązywczy miękkim głosem życiowych problemów innych, czy wig-giełdowych guru. Ale spróbować, choćby dla dobra polskiej ryzykonomii, tej rachitycznej sierotki, zawsze trzeba.

Ale porzućmy tę wyborczą masarnię i jeszcze zamieśćmy ładne ifno ze streszczeniem dynamicznego i inspirującego  (cytaty opinii słuchaczy) wykładu Naczelnego Bloga dla rodzimego Biznesu zorganizowanego przez  Eso Audit i HK Finance.

Jeżli pdf za mały do czytania pełny tekst można znaleźć także tutaj.

o zarządzaniu 1

 o zarządzaniu o zarządzaniu

Brexitowe analizy – wykształcenie

0

Brexit nie jest już ryzykiem, bo jak, wiadomo zarządzanie ryzykiem zajmuje się, zgodnie z ISO 31000 niepewnością (“is dealing with uncertainty”) a narodowe harak-kiri, jak to zgrabnie określił jeden z komentatorów z London Review of Books stało się pewnością, faktem.

Exit.

To oczywiście otwarcie puszki Pandory o nieprzwidywalnych następtswach, scenariuszy jest wiele a wszystkie czarne. Dla Polski katastrofa a obawiamy sie może być jeszcze gorzej.

Ale póki co, ciekawy pictorial pokazujący zróżnicowanie pomiędzy “remain” and “leave” w zależności od wykształcenia. Co tu komentować. Nauka to potęgi klucz. Tak to już jest.

brexitowe analizy

brexitowe analizy brexitowe analizy

Czarne łabędzie nie drony

0
czarne łabędzie

Czarne łabędzie wcale nie są takie czarne i jeszcze przed świętami zamieściliśmy wpis o ryzykach związanych z powszechną eksploatacją UAV, unmanned aerial vehiles czyli latających robotów, dronów.

A juz nam media donoszą a właściwie pokazują intrygujący filmik, kiedy latający robot o mało co nie “kasuje” zawodnika w czasie, zdaje się slalomu narciarskiego Pucharu Świata w Italii.

A propos, właśnie słyszymy, że w Italii śniegu nie ma i piemontczycy wnoszą o stan wyjątkowy bo im biznes pada, kiedy śnieg nie pada, ot mamy przykład ryzyka zintegrowanych, holistycznych.

Skądinąd opowiadał mi ostatnio ekspert z branży bezpieczeństwa, że drony stają sie plagą i wlatują wszędzie, zwykle nieproszone, stąd nowym niezbędnym elementem systemów zabezpieczenia fizycznego na różnych prywatnych i biznesowych posesjach stają się urządzenia zakłócające pracę nieproszonych trutni. Których, jak można oczekiwać po kolejnych świętach znacznie przybędzie….

A tu dron o mało co nie zderza się z samolotem, jest problem….

 

Dołącz do 512 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w formularzu subskrybcji dla potrzeb niezbędnych do wysyłki Newslettera Ryzykonomii (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 roku o Ochronie Danych Osobowych; tekst jednolity: Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).

Ryzyko prawne maleje?

0
ryzyko prawne

Ryzyko prawne maleje? >>>

Ryzykonomia z pewnym zaniepokojeniem dowiaduje się, że właśnie ukazał się The 2017 Justice European Scoreboard, w którym czytamy zaskakujące informacje o rodzimych sądach. Sądach, które przez rodzimy biznes i nie tylko są postrzegane dlaczegoś jako wyjątkowo niewydolne i “nieeuropejskie”. Dlaczego zaskakujące?

“Karta wyników wymiarów sprawiedliwości” co roku prezentuje stan poszczególnych “Wymiarów sprawiedliwości” w krajach członkowskich. W tym roku po raz kolejny dowiadujemy się, że polskie sądy pomimo gargnantuicznej kognicji, czyli zakresu rozpoznawania spraw wcale takie najgorsze nie są. Tu po raz kolejny przychodzą nam nam myśl róże badania tak zwanej opinii publicznej (ale i tu Scoreboard przynosi całkiem niezły wynik dla Polski), jak i wyjątkowo przez nas krytykowany raport Doing Business, który jest po prostu, naszym zdaniem mało profesjonalny. Poza tym pokazuje wyniki o bardzo zawężonej wiarygodności, co skądinąd wynika z metodologii tego badania (której nikt nie czyta).

Mówiąc, krótko z kolejnego Scoreboardu wynika, że wcale tak z polskimi sądami źle nie jest jak to prasa głosi ani pod względem czasu trwania rozpraw ani wogóle. Zacytujmy tu znamienny fragment raportu:

Najgorzej wypadł Cypr, gdzie na rozstrzygnięcie w takich samych sprawach trzeba było czekać aż 1085 dni. Polska z wynikiem 55 dni (dane za 2014 r.) uplasowała się w unijnej czołówce.

Także może nie jest perfekcyjnie ale wcale nie jest tak źle, co nas przywiodło do tytułu tego artykułu w Monitorze Ryzykonomii…

Cały Raport dla czytających, co jak wiadomo nie jest czynnością specjalnie popularną u nas :

http://ec.europa.eu/justice/effective-justice/scoreboard/index_en.htm

scoreboard

 

Ryzyko sfinksa konsumowane

0
ryzyko sfinksa

Ryzyko sfinksa, a mowiąc bardziej precyzyjnie przytaczamy kolejny przykład, że polskie firmy, i to nie tylko sektor finansowy czy ubezpieczeniowy, czy branża energetyczna myślą o ryzykach.

W wywiadzie z Prezesem sieci lokali Sfinks Polska (Sylwester Cacek) czytamy o nowej strategii opracowywanej przez Zarząd tej spółki, gdzie analiz ryzyka ma odgrywać ważną rolę.

Jak się dowiadujemy Sfinks Polska zarządza 114 restauracjami na terenie Polski, w tym siecią 98 restauracji Sphinx (segment casual dining), 13 restauracjami Chłopskie Jadło (segment premium) i 2 restauracjami WOOK (segment casual dining), a także pubem Bolek w Warszawie.

Ryzyko, ryzyko

W pubie Bolek nie byliśmy, ale gdzie indziej i owszem więc nie mamy wątpliwości, że nawet jeżeli ryzyko na talerzu w tych lokalach wielkie nie jest. Ale uż zarządzanie siecią lokali bez wątpienia kreuje wiele szans i zagrożeń.

To ciekawe, bo wydawać by się mogło że biznes restauracyjny jest very fast moving. A więc i ryzyka są tu operacyjne i bardzo szybkie. Ale jak rozumiemy z wywiadu, i Zarząd rozumie, strategia to już coś zupełnie innego. Zmiany w sektorze są bez wątpienia bardzo szybkie konkurencja globalna, presja na koszty i przychody obustronna.

To również ciekawy przykład jak w biznesie następuje koncentracja kapitału. Mniejsi są pożerani przez większych i to z pewnym smutkiem zauważyć można na ulicach. Ale biznesowo nie można tu odmowić racjonalnych przesłanek, także z punktu widzenia zarządzania ryzykiem.

Do tego jeszcze spółka deklaruje kolejne przejęcia, a to już ryzyko w najczystszej postaci. I jak uczy doświadczenie niejedne się na mergerach pośliznął.

Jak o działa…

Oczywiście bardzo ciekawiśmy, jak społka realizuje to swoje zarządzanie ryzykiem, ale tego już niestety nie udało nam się wyczytać. Pozostajemy jednak w nadziei, że procesowo i systematycznie. Nie bez powodu stawiamy tu znak zapytania bo zauważmy skądinąd często, że zarządznie ryzykiem korporacyjnym jest często, pomimo deklaracji traktowane w sposób dowolny “potoczny”. Ale mamy nadzieję że w przypadku tak smaczengo jadła tak jednak nie jest. Pozostaje nam życzyć realizacji planów i efektywnej konsumpcji, ryzyko sfinksa….

(źródło: dlahandlu.pl)