Monitor Ryzykonomii

Strona główna Monitor Ryzykonomii

Ministerstwo Finansów publikuje

0
na żywo

Ministerstwo Finansów publikuje kolejny nr 3 Biuletyn (16)/2015 – Kontrola Zarządcza w Jednostkach Samorządu Terytorialnego. W biuletynie nowe rozporządzenie w sprawie audytu wewnętrznego, temat oceny kontroli zarządczej według metod metody planowania rozwoju instytucjonalnego, oraz (co Ryzykonomię szczególnie interesuje) projekty EU i ryzyka w ich realizacji. Tamże, jak się dowiadujemy, zgodnie z zalecaniami Unii Europejskiej, analiza kwestii ryzyka nadużyć
finansowych w projektach unijnych. Temat konroli zarządczej w sektorze publicznym poruszaliśmy wielokrotnie (patrz chmura tagów na dole bloga, tag JSFP i inne)…

Nowy numer Strategic Risk

0
strategic risk
strategic risk

„Strategic Risk”
Ukazał się (a w zasadzie to Ryzykonomia otrzymała z Londynu) kolejny numer bi-miesięcznika  Tematem przewodnim tego wydania jest zarządzanie ryzykiem związane z (mówiąc językiem bilansowym) wartościami niematerialnymi i prawnymi, a w pierwszym rzędzie ryzyka reputacyjne. Nic dziwnego bo jak pisze SR we wstępniaku 80% wartości korporacji to dzisiaj „intangibles”, a wiele firm nic innego w bilansie coraz częściej po prostu nie ma. W numerze także m.in. zapowiedzi nowych developmentów FERMA po zmianie Prezesa (nadchodzi Jo Willert), ciekawy artykuł o zagrożeniach związanych z coraz powszechniejszym wykorzystywaniem w biznesie latających dronów (UAV).

Coface Country Risk

0
Coface

Zdajemy sobie sprawę, że mamy jeszcze zaległe tematy z najnowszych developmentów zarządzania ryzykiem, winne do opisania Czytelnikom zgłodniałym praktycznej wiedzy, już za chwilę relacja z ostatniej, jak słyszymy bardzo dobrze przyjętej Konferencji „o cyber ryzyku” (tamże naszym bardzo pozytywnie odnotowanym wystąpieniu), ale póki co z dumą spieszymy donieść, że zostaliśmy zaproszeni do wzięcia udziału w panelu dyskusyjnym na renomowanej konferencji Coface Country Risk  pod hasłem: „Czy eksport ma szansę pomóc polskiej gospodarce? Zarządzanie ryzykiem w transakcjach handlowych w obliczu zawirowań na rynkach światowych.”.

To świetnie zapowiadające się wydarzenie Coface odbędzie się już 24 marca w Warszawie, a wszystkim zainteresowanym podrzucamy uczynnie link do strony eventu  (link) 

Coface

Ryzyk roku 2015 lista niereprezentatywna

4
Ryzyk roku

Rok 2014 już się skończył, podobnie jak jego ryzyka i już czy chcemy czy nie chcemy pojawiają się ryzyka a’la 2015 a więc siłą rzeczy zupełnie nowe. Oczywiście jak to na początku Roku bywa, nie brakuje prognoz, co- to- może- się- już- zaraz-
wydarzyć i dzisiaj zrobimy tych prognoz mały i zupełnie niereprezentatywny przegląd…
No więc zaczynajmy już:

Ryzyk roku 2015 lista…

 RANKING RYZYKA WG
BANKOWCÓW (Z HSBC)
 
1. Globalna recesja – powrót
2. Wątłe peryferia, wątłe centrum (czyli „zarażanie” kryzysem mocniejszych od słabszych)
3. Twarde lądowanie Chin
4. Rozpowszechnienie reform na rynkach wschodzących
5. Przedwczesne zacieśnianie polityki pieniężnej przez Fed
6. EBC nie przeprowadzi łagodzenia ilościowego na oczekiwaną
skalę ze względu na drażliwe kwestie polityczne i prawne
7. Japońskie „helikoptery” – interwencyjne działania Banku Japonii w celu pobudzenia wzrostu, potem hiperinflacja w Japonii
8. Nadmierna siła dolara amerykańskiego – ryzyko, że wyniki
amerykańskiej gospodarki i tamtejsza polityka pieniężna będą odstawały od reszty świata, powodując nadmierne umocnienie dolara.
9. Zwyżka cen ropy naftowej
10. „Czarne dziury” w obszarze płynności – ryzyko
częstszego występowania znacznych spadków w płynności na rynku
RYZYKO KOLEJNYCH
KONTROLI
„Największe ryzyko nadużyć jest w firmach świadczących
usługi doradcze i budowlane. Dlatego w 2015 r. trafią one pod lupę urzędów skarbowych”
Źródło: GazetaPrawna
RYZYKA SUWERENÓW
 „Ukraina zagrożona ryzykiem niewypłacalności do końca 2015
r.”
Źródło: UBS, S&P
RYZYKA W GÓRNICTWIE
WĘGLA I RUD
Zwiększenia produktywności
Dostęp do kapitału i jego alokacja
Akceptacja wydobycia przez stakeholderów (SLTO)
Nacjonalizm zasobów ( wow!)
Efektywne zarządzanie projektami
RYZYKA BEZPIECZNOŚCIOWE
Międzynarodowy terroryzm na czele z ISIS o al-Qaida, ale i
liczne lokalne grupy
Piractwo morskie wciąż groźne, ale i tak najwięksi piraci
pozostają „onshore”
Cyberporwania i cyberwyłudzenia
Wszystkie inne cyberniebepieczeństwa w tym dla łańcuchów
dostaw szczególnie
TOP MIEJSCA ZAGROŻEŃ KLIMATYCZNYCH
Bangladesz
Sierra
Leone
Sudan
Nigeria
Chad
FRAUDY 2015
 
Technologia i rosnące wyrafinowanie fraudów (kontra: technologia
i rosnące wyrafinowanie anty-fraudów)
Bezpieczeństwo informacji – top
Fraudy pieniądza elektronicznego
To tyle póki co dzisiaj, naszego autorskiego i  dowolnego przeglądu krajobrazu ryzyk na 2015 i…
musimy dodać spodziewaliśmy się znacznie więcej znaleźć w Sieci.  

Ciekawi jesteśmy także RyzykoNoworocznych Przemyśleń Naszych Czytelników . Może udało się coś ciekawego przeczytac o czekających nas ryzykach w 2015 ? 
Czekamy na komentarze do Ryzyk roku…

W grupie o Eboli

0
o Eboli
Może zabrzmi to trochę strasznie, ale cieszę się że właśnie na
LinkedIn (chciał nie chciał największym na świecie portalu profesjonalistów) Redakcja Ryzykonomiii zainicjowała całkiem zgrabną już dyskusje na temat „Czy ebola stanowi obecnie istotne ryzyko biznesowe ?”.
A przyczynków mojej uciechy z tego tytuł jest kilka i wymieniam je poniżej.
Cieszy mnie przede wszystkim że grupa dyskusyjna „Zarządzanie ryzykiem” (link), w końcu pierwsza taka i póki co największa na LinkedIn urosła już do 48 członków i sukcesywnie się powiększa.
Mnie, nie wiem jak wam, bardzo brakuje w Polsce forum
wymiany poglądów przez praktyków biznesu, dyskusji na temat dobrych i złych praktyk. Jest oczywiście wiele takich na świecie i sam w nich uczestniczę, ale co Polska, to Polska. No więc już jest.
Kolejna sprawa cieszy mnie gotowość do dyskusji, bo
komunikacja i konsultacja, jak mówi i ISO 31000 i COSO III to krwiobieg zarządzania ryzykiem.

Wreszcie, już szczegółowo i merytorycznie cieszy mnie dyskusja
na temat bieżących ryzyk, a takim niewątpliwie jest przewijające sie po raz kolejny ryzyko epidemii, w tym przypadku tak strasznej choroby (bo chyba nie ma tej świadomości jednak), jaką jest afrykańska Ebola.

Zdaje sie znaczna cześć decydentów wciąż nie zdaje sobie sprawy, żee świat dramatycznie sie zmienił i takie dobrodziejstwa jak komunikacja i lotnisko w każdym mniejszym mieście,
podróże za graniczne mogą mieć różne dramatyczne skutki uboczne.
Tu wystarczy trochę wyobraźni i scenariuszy, w których w Waszym mieście pojawia sie zagrożenie epidemilogiczne mogące mieć wpływ na Waszą organizacje, Wasz biznes jest bardzo
wiele.
Ot, na przykład wasz szef sprzedaży spotyka przychodni znajomego studenta z zagranicy, który właśnie przyjechał na studia z zagrożonych obszarów, albo zetknął sie z nim albo jego kolega w samolocie etc.
Tu w raporcie European CDC (europejskiej wersji powszechnie znanego amerykańskiego CDC, o którym pisałem w swojej książce „Zombie atakują!”) wyczytać można nawet, które miejsca w samolocie mogą (o ile w pobliżu jest osoba chora) być potencjanie zagrożone. No i jest tam jeszcze sporo innych informacji:
Zwracam też uwagę na nazwę dokumetu: Rapid Risk Assessment. To ważne żeby każda organizacja, która zajmuj się zarządzaniem ryzykiem, była przygotowana właśnie na międzyokresowe, wywołane niespodziewanymi zdarzeniami przeglądy ryzyk.
Oczywiście prawdopodobieństwo takich zdarzeń jak opisane w powyższym mini scenariuszu jest bardzo małe, nikłe, ale ale tez budowanie odporności organizacji na ryzyko nie wymaga wcale, jak wielu myśli, aby przeznaczać nie wiadomo jaką kasę i zasoby na zarzadzanie ryzykiem, business continuity czy zarzadzanie kryzysowe (które jak Czytelnik wie są zarządzania ryzykiem przypadkami
o Eboli
KLIKNIJ !

szcególnymi).

W istocie bowiem bycie PRZYGOTOWANYM na zdarzenia rzadkie, a niespodziewane wymaga takiego samego sposobu myślenia o ryzyku, kultury ryzyka w organizacji, niezależnie czy to ebola, grypa, terroryzm czy katastrofy naturalne, czy grom z jasnego.
Także, bardzo dobrze że sie dyskusja na LinkedIN kręci i zachęcam do dołaczenia do grupy „Zarzadzanie ryzykiem” tamże i….do dyskusji!

o Eboli, o Eboli, o Eboli, o Eboli

 

Na LinkedIn i Twitterze

0
na linkedin

Rozkręca się obecność Ryzykonomii, w ciele naszego Redaktora Naczelnego kol. dra zwykłego i nienadzwyczajnego Jerzego Podlewskiego na najważniejszym portalu profesjonalistów – LinkedIn.

Krótko podsumowując:
– 200 kontaktów (dołącz do sieci i Ty, będzie mi b. miło); łatwo znajdziesz nas w portalowej wyszukiwarce link  https://www.linkedin.com/in/jpodlewski
– grupa dyskusyjna „Zarządzanie ryzykiem” 39 członków i szybko rośnie; są aktywne dyskusje;
dodamy, że to pierwsza i największa polsko języczna grupa z takim tytułem.
– nowe artykuły a’la zarządzanie ryzykiem w profilu Red. Naczelnego; również takie, które nie ukazały się na Blogu.
– i….
– nowe statusy, uaktualnienia okołoryzykonomiczne
– sieć profesjonalistów zainteresowanych zarządzaniem ryyzkiem

Dla wielbicieli ćwierkania można też nas śledzić na Twitterze. Dołącz do już śledzących i sam śledź !

na linkedin

 na linkedin, na linkedin

Lato bez ryzyka

0
lato ryzyka

Jak na kącik o zarządzaniu ryzykiem korporacyjnym, biznesowym, zintegrowanym, Enterprise Risk Management, to oczywiście tytuł dzisiejszego posta brzmi prowokacyjnie, ale skądinąd nawiązuje do (jak nam się wydaje) starodawnej naszej biznesowej kanikuły w zarządzaniu ryzykiem, które zresztą i w między-leciu wciąż aż tak znowu (jakbyśmy sobie wymarzyli) nie kwitnie.

No więc w zarządzaniu ryzykiem jak i w innym przypalonych upałem dziedzinach nie działo się aż tak wiele, choć może was jednak nie zaskoczę: w ryzyku tego lata działo się BARDZO wiele. Oprócz „zwykłych” biznesowych ryzyk o różnorakich skutkach i prawdopodobieństwach ujawniło się zgrabne stadko black swanów, choć skądinąd można by podyskutować na ile prawdopodobieństwo ich zjawienia się w około letnim klimacie było aż takie małe.

No więc chyba te „nowe” ryzyka do po-wakacyjnego zarządzania, o których trzeba by dzisiaj wspomnieć to:


Wojna na Ukrainie. Tak, wojnie ze wszystkimi dramatycznymi jej skutkami w zakresie ryzyk politycznych, operacyjnych, rynkowych i wszelkich innych. No więc zdaje się na puszczy już tu i ówdzie wołano, że Władimir Władimirowicz ma pewne ambicje geo i będzie z tego niezły paszet. Ocena Redakcji Bloga: czarno to widzimy, i kto tym ryzykiem zarządza ?
post scriptum trochę a propos” ostatnio kłóciliśmy się, że modne ostatnio ośmieszanie studiów z politologii ma o tyle sens, o ile dotyczy ew. poziomu merytorycznego abiturientów. Inżynierzy, inżynierzy słyszymy…. oczywiście bez nich ani rusz, ale potrzebni są w nowoczesnym społeczeństwie i artyści i socjolodzy i politolodzy i nawet menadżerowie ryzyka dodamy juz zlekka złośliwie, choćby po to żeby pomagali budować scenariusze na takie, jak widać dzisiaj, ryzyka.

Efekty około ukraińskie – embargo żywnościowe jabłka, gruszki etc. Och!!  Co za zaskoczenie. Znowu.
Ocena Redakcji Bloga: sparafrazujemy „trzeba było się przygotować”. Bo wyszło jak zwykle. Jecie jabłka? My jemy, choć nie przepadamy. A co z sałatą, papryką etc.? Utyjemy!

Efekty około ukraińskie: jakieś, tyci, tyci, zagrożenie bezpieczeństwa narodowego (a więc biznesowego chyba też).
Komentarz Redakcji: przydałby się teraz jakiś własny kompleksik przemysłowo-zbrojeniowy….To podobno też niezłe koło zamachowe gospodarki. Ps. : piękna defilada, piękna, czołgi jadą, 4 kraby jadą (zdaje się tylko tyle mamy), konie szwoleżerów robią kupy bez aluzji, silni zwarci, gotowi, tylko zdaje się jakby Marszałek na pomniku mocniej się oparł na szabli.

Efekty około ukraińskie – embarga uderzające w rachitycznie powstającą europejską gospodarkę. Komentarz Redakcji: no, bo przecież różne długi wyprodukowane w trakcie wcześniejszych kryzysów wcale nie zniknęły.

Ebola: kolejna odsłona globalizujących się epidemii, choćby za sprawą naszych dzielnych licealistów, każdy miał przecież zgodę rodziców. Komentarz redakcji: tematu dla Hollywood nie

lato ryzyka
EMPIK.COM !

ma, ale czy nie trzeba ryzykom epidemicznych przyjrzeć się trochę bardziej? Dobrze jakiś plan mieć. I w twoim mieście może być przecież liceum salezjanów.

Wulkan: w prezencie na koniec lata. Poprzedni był Ejjafjall-coś-tam, ten brzmi dużo ładniej Bardardbunga (wulkaniczne bunga bunga ?)
Komentarz Redakcji: no, mieliśmy kongo kilka lat temu z ruchem lotniczym i nie tylko w Europie. Wulkanolodzy (i menadżerowie ryzyka) ostrzegali, następne erupcje już wkrótce. Co firmy zrobiły żeby się przygotować, zobaczymy zdaje się już za chwilę.

Lato się skończyło, czas na zarządzanie ryzykiem nadchodzi…

lato ryzyka, lato ryzyka, lato ryzyka

 

Seminaryjny maj cz. III – Ubezpieczeniowy, Walny i POLRISK-owy

0
seminaryjny maj ubezpieczeniowy

Maj konferencyjnym i seminaryjnym miesiącem jest był… nowięc konferujemy i seminarujemy, o ile tylko możemy, a możemy, bo musimy, gdyż jak mówią uczeni psorzy, mamy pono gospodarkę opartą na wiedzy (GOW, choć nam się raczej wydaje, że na jabłku i śwince). Stąd i my staramy się na wiedzy opierać nasze zarządzania ryzykiem, żeby coraz mądrzej do naszych P.T. Czytelników i także biznesowych Klientów gadać.
No więc ostatnio Wasza Redakcja (tak, onażto) skorzystała z zaproszenia no… siebie samego poniekąd i jako Viceprezes Zarządu Stowarzyszenia POLRISK zaprosiła się na seminarium orgnizowane w szacownej centrali PZU nt. „Metody modyfikacji zdarzeń krytycznych dla funkcjonowania przedsiębiorstw”.
Fotorelację z wydarzenia zaś na fan Pagu Ryzykonomii na Facebooku znajdziecie.
https://www.facebook.com/pages/Ryzykonomia/157013584323981?ref=hl

Zdarzenie, na które przybyli gromadą Członkowie stowarzyszenia polskich menadżerów ryzyka (wyobrażacie sobie, że w Polsce zarządza się ryzykiem?!) nie bez powodu było gościem firmy ubezpieczniowej, bo co by nie mówić, ubezpieczenia to fundament i klucz do efektywnego postępowania z ryzykiem.  Choć oczywiście nie stanowi całej na problem ryzyka odpowiedzi.
W istocie jednak prezentacja, którą zafundowali obecnym specjaliści z PZU dotyczyła wspierania pracy ubepieczyciela – przez stosowną „inżynierię ryzyka”.
Określenia „inżynieria ryzyka” używamy tu w dwojakim rozumieniu, bo jest to z jednej strony
techniczno-ekonomiczne (ale, co ważne, nie każde oddzielnie, lecz łaczne) spojrzenie na zagrożenia dla ubezpieczanych biznesów. Spojrzenie ze strony ubezpieczyciela, który dzisiaj stara się (i chce) analizować biznesowy profil ryzyka ubezpieczanego klienta.
Oczywiste jest bowiem, że nie jest intencją żadnego inszurera „branie na klatę” wszystkich możliwych szkód, które mogą się wydarzyć dzięki błędom, zaniedbaniom, nieprzemyślanym działaniom, niewiedzy czy nawet głupocie klienta .
Także dzisiaj, audyt ubepieczeniowy ryzyka i zarządzania ryzykiem staje się w rękach ubezpieczyciela podstawowym narzędziem ujawniajacym, jakie są w firmie ryzyka, jakie są ich przyczyny i skutki, i jaka jest potencjalna wielkość ryzyk, które mogą w firmę uderzyć.  I uderzyć przecież – pośrednio – w ubezpieczyciela dostarczającego „polisową” ochronę.
Do takiej analizy ryzyka doskonale nadają się standardy zarządzania ryzykiem, i tu specjaliści z PZU posiłkowali się ISO 31 000, co i my osobiście w Redakcji Waszej Ryzykonomii (a jakże, to oni) popieramy.

Secundo: każda (dobra) analiza ryzyka jest nieoceniona i dla firmy i dla ubezpieczyciela, bo pokazuje jakie ryzyko jest, a jakie nie jest ubezpieczone i jakie powinno być. Tu z trafnością wyborów jest w naszych firmach, cokolwiek by nie deklarowały, jak wiadomo bardzo, oj bardzo krucho. Bo rzadko rozumieją i wdrażają ideę Enterprise Risk Management, zintegrowanego zarządzania ryzykiem.
No więc, aryciekawe przykłady z przemysłu opowiadali uczestnikom specjaliści z PZU,  także ozdjęciowane, warto było widzieć i usłyszeć.
Po trzecie inżynieria ryzyka w rozumieniu PZU-gospodarza to wpływanie na profil ryzyka klienta, i tak to imy w Redakcji Ryzykonomii rozumiemy.  Bo ważne jest aby ubepzieczany zrozumiał, że ryzyka różne MA i że sam może je modyfikować, ku benefitowi i swojemu i ubezpieczyciela.
A ubezpieczyciel z tego powodu szczęśliwy, odda (insurance premium) Tobie.
I tak się dzieje na świecie, bo w Cywilizacji firmy ubezpieczeniowe bacznie się interesują, kto ma zarządzanie ryzykiem i co z nim robi. Bo korzyści są tu dla stron obopólne i wymierne w niedrobnych moniaczach.
To oczywiście skrót tego, jak uczestnicy zgodnie okrzyknęli, bardzo ciekawego spotkania, mają być następne ale… pozwólcie, że jeszcze (o zgrozo, kto ma tyle czasu, jak ta Redakcja?!) pobiegliśmy spełnić swój zarządowy obowiązek na Walnym Zgromadzeniu Polrisku i by (z czego się bardzo cieszymy) uzyskać stosowne absolutorium za działalność.
Powiemy tylko, że było to moim zadnie najlepsze, o najlepszej atmosferze Walne Polrisku w znanej mi historii, co zdaje się pokazywać, że jednak lepsze jutrzenki dla zarządzania ryzykiem na horyzoncie się ukazują…
Co też naocznie sprawdzić w innej fotorelacji facebookowej Ryzykonomii, do której polubienia zachęcamy…
https://www.facebook.com/pages/Ryzykonomia/157013584323981?ref=hl

seminaryjny maj ryzyko seminaryjny maj ryzyko seminaryjny maj ryzyko

Konferencyjny Maj Sokratesa

0
konferencyjny

Maj konferencyjnym miesiącem jest…bo jakoś tak się składa, że kto może wyznacza termin swoich konferencji na ten wiosenny miesiąc. Uczestniczymy, kiedy możemy i oczywiście kiedy nas zaproszą już to dla dowiedzenia się czegoś nowego, niekoniecznie z zarządzania ryzykiem, już to dla tradycyjnego net-workingu. Bo zawsze sympatycznie spotkać bywszych i przyszłych partnerów biznesowych, kolegów i żanki  i dawno niewidzianych przyjaciół.
I tak, zaledwie w ubiegłym tygodniu byliśmy na konferencji pod frapującym tytułem „W poszukiwaniu wartości” zorganizowanej przez Wydział Zarządznia i Ekonomii PG i Gdański Klub Biznesu, zaproszeni przez naszych przyjaciół z renomowanej firmy biegłych rewidentów ESO Audit (link).
No więc przechodząc do merytoryki Konferencji, to zasadzała się ona na dyskusjach panelowych w których brali udział przedstawiciele biznesu i nauki na temat….Wartości. Tamże mądre głowy skonstatowały, że z wartościami i w biznesie i nauce nie jest u nas delikatnie mówiąc najlepiej. O czym chyba każde dziecko wie, dodam od siebie.
Oczywiście przewijał się też na czasie temat społecznej odpowiedzialności biznesu Corporate Social Responsibility, szczególnie, że jak się dowiedzieliśmy własnie Komisja Europejska uchwaliła
dyrektywę, która nakłada na największe spółki europejskie
obowiązek uwzględniania w swoim sprawozdaniu rocznym informacji z zakresu społecznej
odpowiedzialności biznesu, w szczególności chodzi o kwestie
środowiskowe, społeczne i pracownicze, ale także poszanowania praw człowieka,
przeciwdziałania fraudom oraz ujawniania informacji na temat
stosowanej polityki różnorodności w organach administracyjnych, zarządzających
i nadzorczych.
Wogólnosci dyskusja była całkiem ciekawa i networking też natomiast ogólny problem z publiczną rozmową na temat etyki w biznesie i wogóle w naszym Kraju mamy taki, że…w końcu nic z niej specjalnie nie wynika.
Pisze się kolejne kodeksy etyczne, rozwija społeczną odpowiedzialność, apeluje o uczciwość i obraduje.  I tyle. A życie swoje. Bo przecież nas to nie dotyczy.
Nie wiem dlaczego moderator wyjechał z tą świnią, bo przypomina mi się pytanie jakie zadał dziennikarz lokalnemu prominentowi, który przewodniczył jakiejś komisji, która wybrała na coś syna owego prominenta. „Panie Prominencie, a czy tu nie ma konfliktu interesów?” „Nie” odpowiedział szczerze zdziwiony prominent. O, jeszcze zapamiętałem fajną anegdotę moderatora o Sokratesie, który zapytany (Sokrates, nie moderator) o to, jaką to ma ewidentnie marną korzyść z nauczaniu o etyce odrzekł „Lepiej być niezadowolonym Sokratesem niż zadowoloną świnią”.

I to na razie tyle w majowo konferencyjnym temacie. 

Najgorszy najlepszy scenariusz

0
najgorszy najlepszy scenariusz

Łikend się kończy i nowy tydzień z nowymi ryzykami zaczyna, ktoś powie, że to nie zarządzanie ryzykiem ryzykonomia ale RYZYKOMANIA, jak tak można żyć z tym ryzykiem, ale najwyraźniej żyć można, bo ryzyko przecież wszem i wobec jest, a zapominanie o nim, to jak dziecinne zasłanianie oka rączką i wołanie „nie ma mnie, nie ma nie”.
I coś chyba jest na rzeczy, bo teraz obdarzymy was kolejnym fajnym cytatem, który dodajemy znowu do naszej rosnącej biblioteczki cytatów o zarządzaniu ryzykiem, którą czytajcie.
No więc cytat, otoon:

„Fałszywy stereotyp najlepszego scenariusza jest typowy dla mentalności hazardzisty. Mówi się czasami, że hazardziści są ryzykantami i przynajmniej można w nich podziwiać to, że znajdują w sobie odwagę zaryzykowania wszystkiego, co mają, dla gry która ich pociąga. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie. 
Hazardziści nie są ryzykantami; zasiadają do gry z oczekiwaniem wygranej, wpędzeni przez swoje iluzje w nierealistyczne poczucie bezpieczeństwa. We własnych oczach nie ryzykują, lecz zmierzają do wytyczonego celu z pomocą swoich umiejętności i danego przez Boga szczęścia. 
Przeanalizowali najlepszy scenariusz , w którym mistrzowski rzut kością zapewni im fortunę i do tego celu niestrudzenie zdążają. 
Najgorszy scenariusz, w którym rujnują siebie i rodzinę, przychodzi im do głowy tylko jako coś, za co nie można ich obwiniać – zrządzenie losu, które na pewno zostanie zrekompensowane przez jakiś przyszły sukces, a na dodatek czyni ten sukces jeszcze bardziej nieuniknionym” 

(R. Scruton „Pożytki z pesymizmu” Zysk i Ska, 2012)

ps.
Byliśmy w łikend na filmie „Powstanie Warszawskie”. Poruszający.
Są momenty, że atmosfera w kinie tężeje, czuć że można ją kroić nożem. Na tym filmie ludzie nie jedzą popkornu.
Film jest niesamowity, także dlatego, że pokazuje pomijany, cywilny aspekt Powstania.
I nigdy choćby nie zrozumiemy: nawet jeżeli było mało broni, nawet jeżeli tak dużą jej część wysłano tuż przed Powstaniem p o z a Warszawę, skoro się już na TO zdecydowali, dlaczego nie można było wcześniej zrobić zapasów żywności, lekarstw, zaplanować dłuższej walki ?
Idźcie.

najgorszy najlepszy scenariusz, najgorszy najlepszy scenariusz, najgorszy najlepszy scenariusz