Monitor Ryzykonomii

Home Monitor Ryzykonomii

Mądry Polak po… w Gazecie Ubezpieczeniowej

0
mądry polak

W Gazecie Ubezpieczeniowej ukazał się nasz kolejny artykuł w rubryce Ryzykonomia poświęcony zamieszaniu wokół mapowania ryzyk powodziowych, sprawa niezwykle ważna i możnaby rzecz groźna, ale w mediach prawie przemilczana…Zapewne do czasu kolejnej Wielkiej Wody.

Temat powodzi był zawsze dla Redakcji Ryzykonomii ważny, o czym może świadczyć choćby artykuł jeszcze z zarania dziejów naszego portalu, 2010 roku:
http://www.ryzykonomia.pl/powodz-zarzadzanie-ryzykiem-wciaz-w/

Zapraszamy do lektury Gazety Ubezpieczeniowej i naszego artykułu “na papierze”….

Wojskowe ryzyko, ryzykonomicznie

0
wojskowe ryzyko

Wojskowe ryzyko, a szerzej i wojsko i militaria to, wyznamy, nasz konik od zawsze, zresztą regularnie adresujemy ten obszar zarządzania ryzykiem na Ryzykonomii.

Mamy, jak nam się wydaje, w ostatnim okresie powrót do zrozumienia znaczenia obronności, więc i może zarządzania ryzykiem będzie tam więcej, bo to z natury rzeczy dziedziny bliskoznaczne. Zresztą w każdym konflikcie kluczowe stają się kwestie zarządzania kryzysowego, które niby wszędzie jest ale jak później przychodzi codoczego, to mosty się w Warszawie dowolnie palą, a weźmy tu wojnę, czy „zwykły” czy zwykły dzisiaj atak terrorystyczny a’la Paryż.

A czy wiesz na przykład drogi Czytelniku, że w Polsce jest raptem 91 sprawnych schronów przeciwatomowych (Rosja ma ca. 9 tysięcy głowic atomówek) z czego.. Uwaga ! 90 schronów ostało się dlaczegoś w Podkarpackim (hi, hi). Ale to raptem schronienie dla kilkunastu tysięcy (podkarpatczan, hi, hi). Znaczy, nie śmieję się z podkarpatczan bo to wakacje mojego dzieciństwa, ale dziwnie to trochę, nieprawdaż ?

Wojsko i ryzyko to oczywiście milion innych ryzykonomicznych tematów nie mówiąc już o kontoli zarządczej, bo to i sektor publiczny przecież.

Z tym większą radością nasze czujniki internetowe donoszą nam, ze „kadra zawodowa” (jak czytamy we wstępniaku dalej przywoływanego tekstu) czyta Ryzykonomię i na nią się powołuje i cytuje.

Dlatego w kwartalniku Bellona (godne wydawnictwo, kto pamięta) Ministerstwa Obron Narodowej polecamy tekst o intrygującym tytule „Ryzyko etapowe w zarządzaniu kryzysowym” (link), którego autorem jest kmdr rez. prof. dr hab. inż. Krzysztof Ficoń odwołujący się także do naszego e-booka „Apetyt na ryzyko”. Bardzośmy z tego dumni.

Wojskowe ryzyko…merytorycznie tekst rozpatruje ryzyka różnych etapów zarządzania kryzysowego, czyli ryzyko w ryzyku, bardzo się nam taka dogłębną analiza podoba.
A cały numer kwartalnika opatrzony jest mottem:
„Większość naszych błędów jest bardziej wybaczalna niż środki, którymi staramy się je ukryć. – Francois de la Rochefoucauld

Dodajemy do naszego zbiory ryzykonomicznych cytatów…

Dołącz do 569 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w formularzu subskrybcji dla potrzeb niezbędnych do wysyłki Newslettera Ryzykonomii (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 roku o Ochronie Danych Osobowych; tekst jednolity: Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).

Stada czarnych łabędzi

0
stada czarnych łabędzi

Stada czarnych łabędzi czyli już nie pojedyncze ale całe gromady niespodziewanych, trudnych do przewidzenia a dramatyczych w skutkach ryzyk wieszczy Bloomberg, w post-brexitowym świecie.

No coż cieszymy się, że Bloomberg zgadza się z nami, pisaliśmy o tym już wielokrotnie, ryzyka polityczne a wręcz “geo” odgrywają dzisiaj kluczową rolę, scenariusze stają się coraz bardziej łańcuchowe a skutki niewątpliwie dramatyczne. Co dalej? Lepiej już było, jak sądzimy europejczykom znudziła się stabilizacja, niestety.

Cały artykuł z Bloomberga zamieszczamy dla P.T. Czytelników Ryzykonomii tutaj:

http://www.bloomberg.com/news/articles/2016-07-04/black-swans-and-game-theory-a-post-brexit-guide-to-bond-trading

stada czarnych łabędzi

Mutacje genetyczne stanowią zagrożenie

0
mutacje genetycze

Jak donosi renomowany magazyn naukowy Nature mutacje genetyczne, ktore są efektem różnych zamierzonych i niezamierzonych eksperymentów, mogą być coraz groźniejsze dla otoczenia. Temat z jednej strony podobny do GMO ale też i znacznie groźniejszy, bo mogący stanowić bezpośrednie zagrożenie dla populacji – o niekoreślonym zasięgu. Zika i temu podobne pokazują, że wirusy i choroby nie wyznają też granic politycznych ani żadych innych.

O ryzyku, o którym donosi magazyn Nature ostrzega w ostatnio opublikowanym raporcie US National Academies of Sciences, Engineering, and Medicine. Raport zwraca uwagę na niedostateczne mechanizmy ochronne w badaniach genetycznych, powiedzmy sobie szczerze, jajogłowi są zawsze chorobliwie ciekawi co jest za rogiem, nawet jeżeli jest to bomba wodorowa czy wirus Zombie. Jak zauważa dodatkowo Raport uczeni cżęsto trzymają swoje badania w tajemnicy w obawie przed konkurencją, co także utrudnia kontrolę i skuteczne zarządzanie ryzykiem.

mutacje genetyczne

Zarządzanie ryzykiem biznesowym w Polsce 2013

0
zarządzanie ryzykiem biznesowym raport
Jakiś czas temu pisaliśmy o „dowodzie słuszności” korporacyjnego
zarządzania ryzykiem, który znalazł się w omawianej przez nas
po krótce ciekawej inicjatywie Risk Maturity Index firmy AoN, skąd inąd znanej nam osobiście przez sympatyczny desant na polskiej ziemi, który niniejszym pozdrawiamy.
Tenże AoN Polska opublikował niedawno badanie pt. „Zarządanie
ryzykiem i ubezpieczeniami w Polsce” datowane 2013, a więc bardzo świeże a co cenniejsze jedno z niewielu badań dotyczących praktykowania nad Wisła wciąż egzotycznego tutaj a nie wiedzieć, czemu niezwykle popularnego wśród ludów cywilizowanych – zarządzania ryzykiem korporacyjnym, gospodarczym, biznesowym
Enterprise Risk Management synonimicznie (lubimy my w Redakcji Bloga takie mądre słowa, po prawdzie to dzięki temu czujemy się jeszcze mędrsi….)
Całego raportu nie będziemy tu omawiać, bo może go sobie
Czytelnik przeczytać po linkiem tutaj, ale kilka kluczowych i uderzających kwestii musimy dotknąć.
Jeszcze zanim zaczniemy, to dodamy, że w badaniu ankietowym, z którego są wyniki uczestniczyło 234 respondentów, większość firmy z sektora Duże, firm prywatnych 73 %, GPW 16 %.
Już na samym początku po przejrzeniu summary Raportu dość ponuro konstatujemy, że:
Choć… „3/4 poniosło straty w ostatnim okresie związane ze
spowolnieniem”
Jednak… “Jedynie 1/3 posiada plan działania wobec ryzyka spowolnienia gospodarczego”
Nic dziwi to gdyż…
„Systematyczne zaangażowanie zarządu w kwestie zarządzania ryzykiem oraz rozpatrywanie przez zarząd specyficznych ryzyk biznesowych deklaruje 1/3 badanych firm”
Jednakże niestety…
„Dyskusja, doświadczenie oraz intuicja kadry zarządzającej
są najczęściej stosowanymi metodami identyfikacji i oceny ryzyka w Polsce w odróżnieniu od firm zagranicznych, gdzie dominują formalne rejestry ryzyka oraz analizy ilościowe”
A prawda jest taka, że: „Jedynie 20 % badanych posiada w swoich strukturach departament zarządzania ryzykiem”
Ciekawe są i inne „kwiatki” szczególnie dotyczące porównania nas z referencyjnym „global-em” (czyli cywilizacją zbadaną przez AoN – gdzie indziej).
Na przykład:
 Przesłanki wzmocnienia zarządzania ryzykiem – presja klientów:
  • My – 20% , Global – 33 %
  • Wzrost zainteresowania regulatorów:
  • My – 22 % , Global – 34 %
  • Wymagania inwestorów w zakresie transparentności i odpowiedzialności:
  • My – 34 %, Global – 22 % (aż dziw bierze, albo…)

A tak w ogóle to:

37 % nadwiślańskich respondentów “ma” politykę zarządzania ryzykiem, (ale aż 48 % tylko „częściowo”), 33 % zarządów „rozważa” ryzyka biznesowe, 31 % zarządów systematycznie „angażuje się w zarządzanie ryzykiem” (global, tylko 15 % jakaś schizofrenia czy co?) ….
ALE !!!
Formalne rejestry ryzyka ma tylko 19 % polskich badanych a w
„globalu” 78 %.
I to by było na tyle. Touche ! Jak mówił Dart’anian
przebijając siepacza Reichelieu’a…
ps.
Co nas też uderza, w Globalu nie są tak mądrzy jak u nas i 30
% badanych wykorzystuje opinie zewnętrznych doradców. U nas 7 %.

zarządzanie ryzykiem biznesowym raport zarządzanie ryzykiem biznesowym raport zarządzanie ryzykiem biznesowym raport

KLIKNIJ !

 

Gazetowe

0
gazetowe ryzyko

Od dawna uważamy, że media mogą być dzisiaj wielkim zagrożeniem
dla biznesu i wszelkiej organizacji, bo najpierw strzelają, a potem (ewentualnie )
pytają o winę. A i to coraz rzadziej. Co więcej, szczególnie w obszarze prasy wielkonakładowej czy w popularnych internetowych portalach informacyjnych “News is the king” i trzeba zdążyć
dowalić ofierze zanim dowalić zdążą inni. To co potem stanie się z ofiarą jest
rzeczą drugorzędną, tym bardziej, że kolejnych wchodzących na celownik nie
brakuje. 

Znamienny jest tu przykład Toyoty, którą onegdaj, nie tak dawno
media osądziły na podstawie dętych jak się okazało oskarżeń. Kto jednak o tym
dzisiaj pamięta ? (Toyota: the media owe you apology).

Pół biedy jeżeli kończy się tak jak w przypadku Toyoty, która
szybko powróciła na wyżyny. Czy Appla, o którym pisaliśmy niedawno (link) i który
jest najwyraźniej lubiany przez media.
Media mogą dziś zniszczyć każdego, firmę czy człowieka.
Mediom chętnie sekundują politycy, którzy zawsze szybko wietrzą osłabioną
ofiarę, bo ta wiadomo jest łatwym łupem. Wystarczy wspomnieć o „aferze” z
Opola, kiedy to Pani jawnie lekceważąca obowiązujące prawo stała się pupilkiem
mediów, a sąd i policja wykonujące swoje obowiązki zostały zmieszane z błotem. Oddzielna sprawa, co pisano na ten temat w różnych internetowych “forowych” komentarzach. Poziom niekontrolowanej nienawiści i braku
odpowiedzialności za słowo sięga już u nas rynsztoka niespotykanego w
cywilizowanych krajach.
Jak wielokrotnie pisaliśmy istotą prawa jako regulacji jest zarządzanie
ryzykiem. Jeżeli będziemy karać pracownika egzekwującego system zarządzania
ryzykiem, to ten system nigdy dobrze nie zadziała.
Przykład: Grecja.
Ale szkoda już się stała i tylko czekać jak  niejedna firma będzie miała teraz rosnące problemy z
odzyskaniem długów, których przecież już dziś nie brakuje. Zresztą osoby zajmujące się windykacją należności w firmach potwierdzają, że mają całe segregatory dłużników, którzy mają ważne powody żeby nie płacić: chorą babcię, głodne dzieci, czy po prostu kot im uciekł i muszą go szukać.
Klasyczne jest też, że media “zapomniały” dodać, że jak donosi PAP ściągalność grzywien z dłużników w Opolu wzrosła właśnie kilkukrotnie (link) To chyba dobrze?
Pocieszeniem być może to, że i media w swojej szaleńczej
pogoni są karane za swoje wpadki, tak jak choćby ostatnio znany dziennik, który – nie wchodząc w polityczne spory – wyraźnie strzelił sobie gola publikując bombowy
headline nie mając w ręku zasadniczych dowodów. Trwa tam teraz najwyraźniej
kryzys korporacyjny i właściciel ustami Rady Nadzorczej na pierwszej stronie dziennika deklaruje dogłębne zbadanie sprawy.
Zagranicznym przykładem wpadki w  szaleńczym pęd do niusów jest choćby głośny skandal
w imperium Ruperta Murdocha w UK związany z kradzieżą informacji, zakończony zamknięciem
tabloidu News of the World (link)
Wcześniej głośny był był czytelniczy bojkot brtytyjskiego dzienniak The
Sun po nie sprawdzonych doniesieniach o tragedii po meczu piłkarskim w
Hillsborough w 1989 roku.
Ciekawe, że klasyczny rodzaj wpadek dziennikarskich, choć już dziś już rzadziej spotykany, to ogłaszanie przedwczesnych śmierci różnych
znanych osób, upamiętnione przez sławne powiedzenie Marka Twaina
(“Pogłoski o
mojej śmierci były mocno przesadzone”) czy wielokrotne pogrzebanie Hemingwaya,
który pisał że czytanie swoich nekrologów staje się jego obsesją. Skądinąd sami
zapamiętaliśmy podskakującego bez mała z radością sprawozdawcę ogłaszającego
śmierć JPII przed czasem – już, już, my pierwsi, jak osiłek w Shreku, nius goni nius.
No, ale na szczęście na Ryzykonomii dobrze
się zastanawiamy zanim coś napiszemy, choć i tą mamy świadomość, że ryzyko i dla
nas nie śpi, istnieje.