Monitor Ryzykonomii

Home Monitor Ryzykonomii

Słodycze, niusy i apdejty

0
słodycze ryzykonomii

Merytorycznych tematów nam póki co nie zbywa, tym nie mniej kila newsów i apdejtów organizacyjnych się P.T. Czytelnikom Bloga należy:

Primo: e-booki
Nieustająco, z sukcesem i sukcesywnie można nabywać e-booka “Apetyt na ryzyko”. Już od PLN 6,91 !!!
Więcej informacji tutaj (link)
Secudno: Nowy e-book Ryzykonomii wkrótce !!!
Finalizujemy prace pisarskie nad naszym kolejnym ca. 150 stron liczącym e-bookiem.  Będzie o zarządzaniu
ryzykiem i śmiesznie i praktycznie i teoretycznie. Mamy nadzieję rzucić na rynek wersję e-booka we wszystkich popularnych formatach, jak już to można było wypróbować w przypadku “Apetytu”. Przygotowujcie już zaskórniaki, można chociażby oszczędzać na słodyczach, “in advance” realizując noworoczne postanowienia.
ps. Nie jedzcie też – prosimy – za Redakcję Bloga, bo jej w tym stresującym świecie wciąż to słabo niestety, wychodzi mniam, mniam, mniam…
Tertio: społeczności Ryzykonomii
Trwa dobrowolny nabór chętnych dyskutantów i obserwatorów do Ryzykonomicznych społeczności na
Golden Line
LinkedIn
Facebook.
No i Twitter-że też.
Na nich ryzykonomiczne updejty, newsy i wiele więcej.
Quatro: prasujemy
W Gazecie Ubzpieczeniowej ukazał się kolejny artykuł z cyklu Ryzykonomia autorstwa Naczelnego Bloga pt. “Obiadki bez dokładki”. Nie spodziewajcie się jednak recenzji zupy z zająca ani musu z rzepaku. Artykuł zawiera niezwykle interesujące studium przypadku społecznościowych ryzyk. Naczelnemu Bloga za artykuł w imieniu załogi Ryzykonomii składamy serdecznie gratulacje! Tak trzymaj Stary Wygo!

 

To tyle, wracamy za chwilę.
Zostańcie z nami, stay tuned !
słodycze ryzykonomii słodycze ryzykonomii słodycze ryzykonomii

słodycze ryzykonomii

50 miliardów straty w Polsce

0
50 miliardów straty

50 miliardów straty finansowej rocznie przynoszą Polsce wypadki drogowe, jak czytamy najnowsze analizy Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.  Plus oczywiście tysiące zabitych, dziesiątki tysięcy rannych, kalekich, niepełnosprawnych. Nie mówiąc o nieszczęściach całych rodzin i społeczności, najpierw ofiar, a potem także i sprawców. Ta strata rośnie również przerażająco i nieustannie, bo rok temu była szacowana na 48,6 miliardów, kosztów leczenia, pogrzebów, zniszczeń, utraty cennych dla gospodarki rąk do pracy.

To, drodzy Czytelnicy Ryzykonomii nie są żadne czarne łabędzie, bo jak po…..cię jak szalony/a drogą szybkiego (albo wolnego) ruchu za tym gorszym zawalidrogą, słabym kierowcą, a często co gorsza Kobietą (zgroza) przed Wami z odstępem 30 cm od zderzaka, no to wypadek musi być. Albo nieustannie tokujecie z kolegą/żanką czy klientami przez komórkę. To wypadek musi w końcu być. Prawa fizyki obowiązują nawet nad Wisłą.
Także o rosnącym probemie multitaskingu pisaliśmy wiele razy. Z tego już nie tylko wypadki drogowe ale nawet katastrofy kolejowe i przemysłowe. Każdy multitaskuje, bo jest w tym dobry, ale jak dowodzą badania naukowe im bardziej ktoś uważa, że jest dobry w multitaskingu, tym naprawdę jego umiejętności w tym zakresie są mniejsze? Dziwne i śmieszne, ale prawdziwe…

Oczywiście każdy ma prawo się zabić jeżeli ma na to ochotę ale problem jest taki, jak jest tego cena dla innych. Także dla PKB, całego naszego społeczeństwa, Twojej rodziny.

Ile dobra można by uczynić za połowę PLN 50 000 000 000 rocznie? Ile szpitali zbudować? Ilu potrzebującym pomóc? SZOK.
Nic dziwnego, że zamożne i mądre społeczeństwa (zwracam uwagę na ten związek) tak dużą uwagę poświęcają redukcji liczby wypadków. Bo potrafią liczyć. I rozumieją co to jest RYZYKO.  

Po raz kolejny powtórzymy również, że w tym problemie jak w oku cyklopa ogniskuje się wyjąkowo niska kultura ryzyka naszego społeczeństwa. Nie potrafimy oceniać najprostszych ryzyk, lekcewazymy ich skutki, przeceniamy umiejętności i zwykłe fizyczne możliwości wpływania na ryzyka. Nic się tu nie zmienia. Niestety. Jak mamy zarządzać ryzykiem w biznesie jak w swoim własnym życiu nie potrafimy?

Zarządzasz ryzykiem?
JEDŹ POWOLI. PRĘDKOŚĆ ZABIJA.
50 miliardów straty

 

Monitor Ryzykonomii

0
monitor

Zapewne co czujniejsi P.T. Czytelnicy*  Monitor-a Ryzykonomii zauważyli, że nasz blog o zarządzaniu ryzykiem przechodzi pewne drobne transformacje graficzne, a planujemy znacznie większe wkrótce, naturalnie po to, by być bardziej atrakcyjniejsi dla szanownej publiczności zgłodniałej powszechnej ryzykonomii.

Ponieważ ryzyko dziś znacznie przyspiesza i my przyśpieszamy aby, w miarę możliwości na bieżąco monitorować developmenty ryzyka. Stad nasz nowy projekt pod nazwą “Monitor Ryzykonomii” gdzie w formie krótszych tekstów będziemy jak najczęściej informować i komentować nasz Nowy, Wspaniały, Ryzykowny Świat. Oczywiście zastrzegamy sobie prawo i obowiązek męczenia Czytelników dłuższymi tekstami, choćby tymi publikowanymi takze w Gazecie Ubezpieczeniowej, relacjami i fotorelacjami z konferencji i kongresów (np. VI Kongres ntyfraudowy gdzie z pewnymi sukcesami, jak donosili słuchacze atakowaliśmy ustalone paradygmaty cyberbezpieczeństwa). I nie tylko.

Ps.
*(bardzo proszę o wybaczenie Czytelnikom płci żenskiej, że dla uproszczenia nie piszemy również “czki” ale uważamy w Redakcji bloga , że to lekka przesada z tym feminizowaniem i maskulinizowaniem (dla równowagi) nazw własnych. Sami bardzo szanujemy taka “żyrafę” o “matce” nie wspominajac, ale już taka “snajperka” czy “saperka” wydaje nam sie znacznie przesadzona. Wyrównywanie ludzi zapomoca języka, choć cel jest świetlany, budzi w nas zasadniczo niezbyt dobre literaturowo skojarzenia, bezdobre.

Wietnam wciąż niedoklikany

0
Wietnam
 Wietnam. Witamy wszystkich Czytelników Bloga po przerwie okołoświątecznej! Co prawda na blogu nas było mniej, ale nie znaczy to, żebyśmy o ryzyku tu i ówdzie nie pisali. Choćby w tradycyjnym już kaciku ryzykonomicznym na łamach naszej ulubionej Gazety Ubezpieczeniowej ukazał się nasz “Przegląd ryzyk okołoświątecznych”. Tamże dokonaliśmy frapującego i  nowatorskiego przeglądu tychże (a więc przedśw.- w świąt – i pośw.) które dzielimy procesowo na:

– ryzyka noworocznych dedlajnów
– ryzyka świąteczne księgowe
– ryzyka udziału w Kristmas party
– ryzyka łańcucha dostaw przy wieszaniu łańcuchów lampek na posesji
– ryzyko tropikalnych paskudztw przy wyjeździe na tropikalne święta (mają za swoje!)
– ryzyko bycia trafionym zimnym, chińskim ogniem w Chinach

Szerszego, paranaukowego, a miejscami dość pokrętnego uzasadnienia takiej typologii okołoświątecznych ryzyk nie będziemy tu przytaczać, zostawiamy ew. dyskusję uczonym panelistom, odsyłając zainteresowanych do wspomnianej publikacji GU, a póki co z radością zauważamy, że bazując na statystyce dostarczonej przez Google w 2012 roku blog Ryzykonomia:

  • Przekroczył ogólną liczbę wyświetleń ca. 75 000
  • Szybko zbliża się do magicznej liczby 100 000 co stanowi (0,00000000000001 liczby dziennych odsłon bloga znanej bloggerki, co z kolei uczy nas pokory, że nie samym rozumem człowiek żyje)
  • Zanotował 27 000 odsłon i odwiedziny ca. 10 000 osób, a…
  • Najwięcej osób odwiedziło nas 8 sierpnia  (co robiliście wtedy?)
  • 40 % czytelników to Czytelnicy powracający (Powróć i ty!)
  • Był czytany zgodnie z naszymi podejrzeniami w Polsce i po polsku, a także w różnych krajach Europy, ale także…
  • Kliknięto nas, wierzymy naiwnie nieprzypadkowo, na: Alasce (41 razy), w Indiach 5 razy i po 1 razie w Wietnamie i na Filipinach
  • Był wielokrotnie komentowany, ale dla nas wciąż za mało
  • Posiadł liczbę 69 zarejestrowanych fanów na Facebook (Dołącz, nie bądź niefanem!)

Powyższa statystyka, a w szczególności, jak zauważył sarkastycznie Redaktor Naczelny Bloga (tak ten),  niedostateczna klikalność Ryzykonomii w Wietnamie czyni nas jeszcze bardzie zdeterminowanym w niesieniu kagańca oświaty w zakresie zarządzania ryzykiem, Enterprajs Risk Manadżmentu i zwykłych refleksji nad modernizacją niemodernizowalnego i powoduje, że już niedługo, a właściwie zaraz powracamy na łamy Waszej Ryzykonomii Nasi Wierni i Ci 1-razowi Czytelnicy z kolejnym opisami developmentów tematu przewodniego Bloga w Polsce, na świecie a także tam i ówdzie.

Pozdrawiamy już Noworocznie i zapraszamy na Ryzykonomię !

Zostańcie z nami ! Stay tuned ! Restez avec nous ! Douliu !

 

Przedświąteczne reminiscencje (ala’ zarządzanie ryzykiem, naturalnie)

0
reminescencje
Idą święta, idą święta, wszystkim już chyba tę nowinę świąteczne
przyśpiewki sączące się zewsząd ze sklepowych sufitów wypaliły w korze mózgowej, czy co tam kto ma, neuromarketing, neuroekonomia i prawie już ryzykonomia, już się ryzyka pojawiają…. Stop, stop w tym momencie wołamy! Tak
sobie podejrzewamy, że i P.T. Czytelnicy Bloga podobnie jak Wasza Oddana Redakcja chcieliby sobie trochę identyfikacji, analizy ryzyka i zarządzania ryzykiem w ogóle w tej choinkowej atmosferze odpuścić, choć oczywiście nie zapominamy, że ryzyko jest zawsze i wszędzie i… Nawiasem mówiąc już popełniliśmy
i wysłaliśmy stosowny tekst na ryzykonomiczno-świąteczny temat na zamówienie Redakcji Naszej ulubionej Gazety Ubezpieczeniowej i może i na blogu go potem puścimy, no bo i tytuł i treść dotyczy świąt całkowicie bez ryzyka.
 
No właśnie. 
Ale skoro tak sobie siedzimy i pukamy w klawiaturę li to z
maniakalnej grafomalności (ładniej 
pasuje czyż nie ?)  li to z nawyku dręczenia P.T. Czytelników swoim ryzykomaniactwem, to przychodzą nam na myśl poprzednie grudnie przedświąteczne,
kiedy to wzorem milionów blogerów jakoś temat świąt zahaczaliśmy zawsze. 
Dawno, dawno temu w grudniu 2009 pisaliśmy… o zgrozo ! o  ryzyku małych i średnich przedsiębiorstw!
 
No dobrze, mała skucha, co nas naszło tego 28 grudnia ???
więc szybko skaczemy do 2010 i tam znajdujemy link do strony Lloydsa znęcającego się nad świątecznym CRO, tak, tak, o nim mowa…
 
Fiu, fiuuuu, fiu maszyna czasu się przesuwa, jacy młodzi i
piękni wtedy byliśmy w Redakcji bloga, ryzyka lekkie a zarządzanie ryzykiem przyjemne, wita Was 2011 i tam tajemniczy „Karp i śledź” 
co temu Naczelnemu  (temu właśnie) przyszło do łepetyny, aha to przecież o śledzeniu Świętego przez amerykański NORAD, system wczesnego ostrzegania przez ruskim atakiem w celu dosolenia atomówką w zamian bardzo to słodkie i świąteczne niemaco, zresztą śledzą do dzisiaj, co niniejszy filmik zaświadcza a więcej o radarowym i aktualnym trackingu możecie znaleźć tutaj
 
No, ale skaczmy od amerykańskich militarystów żabim skokiem do 2012 i tam o małym adresie świąt też coś jest:
a jak nie za dużo, to nieopodal zawsze jakiś pościk się do poczytania czai. 
…grudzień 2013….
 
tak, tak, Drodzy Czytelnicy czas czytania bez ryzyka upłynął
wam właśnie jak z płatka, kto nie doczytał niech żałuje a jakby co to ryzykonomicznie i bezryzykonomicznie w tym roku pojawimy się na blogu jeszcze…

reminescencje reminescencje

 
 
 

 

Trump zamiast ocieplenia

0
trump zamiast

Trump zamiast ocieplenia>>>
już pewnie wszyscy słyszeli na świecie skończyło się globalne ocieplenie, a zaczął się globalny Trump. Ryzykonomia wielokrotnie pisała, że ma wątpliwości może nie czy ocieplenie klimatu wogóle jest ale raczej, czy to akurat sprawka człowieka. Summa sumarum, jakby nie było wydaje się jednak, że kierunek przemian, obrany w Paryżu na konwencji klimatycznej przez ludzkość ma chyba jednak sens, bo zawsze lepiej jak nie śmierdzi, niż śmierdzi. O czym choćby mieliśmy okazję się przekonać w czasie zimowego smogu. Który, pamiętajmy o tym, niechybnie powróci.

Wielki Donald Trump, jeden z namaszczonych przez boga przedstawicieli Suwerena na ziemi, uważał jednak że wungiel i ropa naftowa są bardziej potrzebne ludzkości niż wiatraki i fotowoltaika. I nawet jeżeli moje pukanie w czoło, skromnej redakcji Ryzykonomii nie jest dla was wystarczająco wiarygodne, to zważcie że pukają mu w czoło i Elon Musk i inni prominentni i niewątpliwi wizjonerzy tego świata. I nawet CEO z Goldman Sachsa mówi, że to nie dobrze a jak Prezes czołowego banku inwestycyjnego świata mówi, to chyba coś w tym jest.

No ale może Donald ma lepsze wizje, choć wystarczy tu wspomnieć, skoro byśmy spojrzeli ekonomicznie, że jak donoszą źródła, w zamierającym przemyśle okołokopalnianym w USA pracuje coś 80 000 ludzi a w samych OZE w takiej Kaliforni coś 500 000.

Niechybnie przynosi to na myśl protesty przeciw maszynom i lokomotywom, tylko niestety to co zrobił Wielki Mąż Suwerena jest również z wielu przyczyn o wiele groźniejsze. Choćby oznacza jak wskazują wszyscy (oprócz Trumpa i jego wiernych) wycofywanie się USA ze światowego przywództwa.
Dla Polski niezwykle groźne, no chyba że i Polska niedługo stanie się mocarstwem o czym dużo słyszymy tu i ówdzie, choć Ryzykonomia swoim małym rozumkiem jeszcze tego nie pojmuje.

Trump zamiast Trump zamiast

Macron adresuje Polskę

0
macron

Intrygujące i wysoce krytyczne wypowiedzi na temat Polski kandydata na urząd Prezydenta Francji. Francja jest w pierwszej piątce naszych najważniejszych partnerów handlowych i oczywiście kluczowym graczem w u Unii Europejskiej.

http://www.politico.eu/article/macron-sparks-polish-french-war-of-words/

Dodamy, również że od jakiegoś czasu Francja mocno przemyśliwa o rewizji choćby budżetu Unijnego w ramach wspólnej polityki rolnej, która chyba już Francji nie służy. No i jest sprawa Caracali…
Jest ryzyko?

Najgorszy najlepszy scenariusz

0
najgorszy najlepszy scenariusz

Łikend się kończy i nowy tydzień z nowymi ryzykami zaczyna, ktoś powie, że to nie zarządzanie ryzykiem ryzykonomia ale RYZYKOMANIA, jak tak można żyć z tym ryzykiem, ale najwyraźniej żyć można, bo ryzyko przecież wszem i wobec jest, a zapominanie o nim, to jak dziecinne zasłanianie oka rączką i wołanie “nie ma mnie, nie ma nie”.
I coś chyba jest na rzeczy, bo teraz obdarzymy was kolejnym fajnym cytatem, który dodajemy znowu do naszej rosnącej biblioteczki cytatów o zarządzaniu ryzykiem, którą czytajcie.
No więc cytat, otoon:

“Fałszywy stereotyp najlepszego scenariusza jest typowy dla mentalności hazardzisty. Mówi się czasami, że hazardziści są ryzykantami i przynajmniej można w nich podziwiać to, że znajdują w sobie odwagę zaryzykowania wszystkiego, co mają, dla gry która ich pociąga. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie. 
Hazardziści nie są ryzykantami; zasiadają do gry z oczekiwaniem wygranej, wpędzeni przez swoje iluzje w nierealistyczne poczucie bezpieczeństwa. We własnych oczach nie ryzykują, lecz zmierzają do wytyczonego celu z pomocą swoich umiejętności i danego przez Boga szczęścia. 
Przeanalizowali najlepszy scenariusz , w którym mistrzowski rzut kością zapewni im fortunę i do tego celu niestrudzenie zdążają. 
Najgorszy scenariusz, w którym rujnują siebie i rodzinę, przychodzi im do głowy tylko jako coś, za co nie można ich obwiniać – zrządzenie losu, które na pewno zostanie zrekompensowane przez jakiś przyszły sukces, a na dodatek czyni ten sukces jeszcze bardziej nieuniknionym” 

(R. Scruton “Pożytki z pesymizmu” Zysk i Ska, 2012)

ps.
Byliśmy w łikend na filmie “Powstanie Warszawskie”. Poruszający.
Są momenty, że atmosfera w kinie tężeje, czuć że można ją kroić nożem. Na tym filmie ludzie nie jedzą popkornu.
Film jest niesamowity, także dlatego, że pokazuje pomijany, cywilny aspekt Powstania.
I nigdy choćby nie zrozumiemy: nawet jeżeli było mało broni, nawet jeżeli tak dużą jej część wysłano tuż przed Powstaniem p o z a Warszawę, skoro się już na TO zdecydowali, dlaczego nie można było wcześniej zrobić zapasów żywności, lekarstw, zaplanować dłuższej walki ?
Idźcie.

najgorszy najlepszy scenariusz, najgorszy najlepszy scenariusz, najgorszy najlepszy scenariusz

Poznaj swojego menadżera ryzyka (KYRM)

1
Poznaj swojego menadżera ryzyka

Poznaj swojego menadżera ryzyka! Co za banalna porada! Kto to jest i gdzie ON/ONA jest? I czy wogóle u nas jest? Bo może i jest tylko wogóle nie mamy o tym pojęcia?

Na dowód, że to ważne przytaczamy historyjkę o zarządzaniu ryzykiem w sporcie….a to przecież dziedzina ryzykonomii bardzo ważna i przez nas wielokrotnie zauważana na portalu.

https://www.nata.org/blog/beth-sitzler/not-knowing-risk-manager-risky-business

Swoją drogą w naszych warunkach historia trochę nie do wiary. Sport, menadżerowie ryzyka, bezpieczeństwa, analizy, spotkania…. No chyba że o czymś nie słyszeliśmy, jeżeli tak – piszcie!

Poznaj swojego menadżera ryzyka