Polityczne

Strona główna Polityczne

W oparach postprawdy

0
w oparach postprawdy

W oparach postprawdy >>>
Make America great again, kiedy jak pokazują analizy o których mówi między innymi notorycznie słuchany przez Ryzykonomię Fareed Zakaria w swoim programie Global Public Square… Kiedy hrabstwa, które głosowały na Hillary produkują 64% PKB USA, a te które poparły kandydata Grand Old Party raptem 34%. Pozamiatać Europę, która przyniosła nam bezprecedensowe kilkadziesiąt lat pokoju. A Polsce nieprawdopodobny skok cywilizacyjny. Prawda, nieprawda, who cares? Bezdobre, bezprawda jak mówili do Johna Smitha w pamiętnej nabierającym teraz jeszcze bardziej proroczy wyraz powieści.

Coś dziwnego dzieje się z światem czego ucieleśnieniem jest nieprawdopodobna kariera nowego pojęcia.

W oparach postprawdy

Definicja post prawdy, o której mówi anglojęzyczna Wikipedia brzmi mniej więcej tak:

Post-polityka prawdy (zwane również polityką postfaktyczną) jest kulturą (..), w którym debata jest w dużej mierze odwołaniem do emocji. Jest w znacznej mierze odłączona od faktów, a przez nieustanne powtarzane stwierdzeń prowadzi do ustaleń, których okoliczności faktyczne są ignorowane. Post-prawda różni się od tradycyjnego kwestionowania jak i falsyfikowania prawdy nadając jej „wtórne” znaczenie.

Post prawda jest w wielkiej mierze kontestacją opinii różnego rodzaju ekspertów i profesjonalistów. I to w olbrzymiej liczbie dziedzin. Prawie, medycynie, socjologii, przyrodzie. I oczywiście także w ekonomii, i już jesteśmy w Ryzykonomii.

Jak identyfikować i analizować ryzyka, skoro zobaczymy, kto to wie, jeden myśli tak a drugi siak. Ne ma nic stałego pożyjemy zobaczymy. Co za wielka, antyoświeceniowa niewiara w osiągnięciom Nauki i Postępu.

W oparach postprawdy

Coś dziwnego dzieje się z całym światem i kto słucha różnego rodzaju mediów, także tych zagranicznych znajduje zadziwiające podobieństwa procesów, które dzieją się równolegle w różnych krajach i na różnych kontynentach. A przede wszystkim w naszym Starym Zachodnim świecie. Czyżby to był jego zmierzch?

Proponenci prawdy jak zawsze nie zdają sobie sprawy, gdzie nas zaprowadzi ich nowa wiara, niestety, jak ktoś już kiedyś zauważył, kto nie zna historii jest skazany na jej powtórzenie.

W oparach postprawdy

O postprawdzie i strasznym Wietrze Historii, który już wieje piszą już nawet w najnowszym Global Risk Report 2017, publikowanym przez światowe forum ekonomiczne. Niedługo zreferujemy ten szczególny w tym roku dokument mapujący ryzyka naszego świata.

A zainteresowany, którzy wątpiliby że to temat mało ekonomiczny podrzucamy link do bardzo ciekawego podcastu z London School of Economics poświęcony karierze postprawdy:

W oparach postprawdy
W oparach postprawdy
W oparach postprawdy
W oparach postprawdy

prawdy

prawdy

pr

p

Powódź ryzyk 2016

0
powódź ryzyk

W Gazecie Ubezpieczniowej właśnie ukazał się  duży artykuł na temat trendów w ryzyku i zarządzaniu ryzykiem w 2016 roku. W przyszłym tygodniu opublikujemy na blogu cały tekst, póki co kilka cytatów:

Ryzyko francuskie i francusko-polskie

0
ryzyko francuskie

Ryzyko francuskie >>>

Kiedy piszemy te słowa jeszcze nie ważą się wybory prezydenckie we Francji, to będzie jutro. Oczywiście to dopiero pierwsza tura ale i tak najprawdopodobniej wygrana przez kandydatkę Frontu Narodowego Marine Le Pen. Co będzie w drugiej turze, zobaczymy. Są jeszcze inni kandydaci prowadzący (wg. oficjalnych niepewnych sondaży) Macron, Fillon jeszcze Melenchon (ten od podatków dla bogatych). Naszym zdaniem istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, może nawet 80% , że wygra Le Pen. Po Brexitcie i Trumpie wszystko jest możliwe.

Jest jeszcze polski wątek. Wygrana Le Pen będzie oznaczała najwyraźniej całkowite odwrócenie się Francji od Unii Europejskiej i może Frexit. Dla Polski będzie to już nie ryzyko, ale katastrofa. Zostaniemy sami bez Europy, bez funduszy unijnych (i tak już zaraz będzie ich znacznie mniej i to wcale nie w 2020, ale wcześniej), wyautowani politycznie na peryferiach Unii. O ile coś jeszcze w ogóle z niej zostanie. Na pewno wielu się to i u nas spodoba. Oj, naiwni cena będzie wielka…

A geopolitycznie staniemy się zdani na łaskę i niełaskę zbrojących się jak szaleni braci Słowian wyzwolicieli. Bo Ameryka daleko, daleko i z zupełnie innymi preferencjami dzisiaj.

Więc, zobaczmy, ryzyko NIE DO PRZECENIENIA, choć jak zwykle większość Polaków nie zdaje sobie z tego sprawy….

Ryzykonomii cały czas się wydaje, że ludziom w Europie znudził się pokój i ciepła woda w kranie. Oby nie nadszedł czas na bicie w werble i powiewanie sztandarów…

ryzyko francuskie

Ryzyko francuskie

PRA, fopa i ankieta zarządzania ryzykiem politycznym

0
PRA

Najwyraźniej wojny póki co nie będzie a szkoda, bo przecież
jak zawsze jesteśmy przygotowani, sojusznicy wierni, nawet jeżeli przypadkowo wychodzą małe fopa al’a 39, chyba nasz hasło przewodnie bloga zdejmiemy z witryny, póki co właśnie Naczelny Bloga drapnął kolejny artykuł do naszej ulubionej Gazety Ubezpieczeniowej, gdzie ledwie co ukazała się poprzedni, o świecie compliance’u, tym razem Naczelny sporządził krótka historię zarządzania ryzykiem politycznym, PRA, Political Risk Assessment, długą i zawiłą ma historię ten phenomen i pięknie to Naczelny w 5000 znakach (ze spacją) uchwycił.  Nie jest tak łatwo z tym ryzykiem politycznym jak się naszym dyżurnym gadającym głowom wydaje, ale od czego Wasza Ryzykonomia więc czytajcie, śledźcie, artykuł o PRA ukaże się mamy nadzieję, niebawem.

Póki, co w atmosferze lekkiej demilitaryzacji, ale zawsze w
temacie zauważamy, że już niedługo  rozpocznie się kolejny europejski survey FERMy o najnowszych developmentach risk manadżmentu, więc i my pozwolimy sobie na mały quizik, lubią je Czytelnicy już zauważyliśmy wcześniej, więc tym razem zapytamy „w temacie” Ryzyka politycznego.
Prosimy o zaznaczanie odpowiedzi a opcje decyzyjne znajdziecie na prawym pasku bloga, (kiedy stoicie PRZED komputerem naturalnie).

Zapraszamy, a oficjalne wyniki za jakiś czas omówimy.

PRA
SZUKAJ W EMPIK.COM

PRA

Paryż – Europa 13.11.15

0
Paryż tragedia w piątek
wydarzenia

Powiedzmy sobie jasno. To, co stało się w Paryżu 13 listopada musiało się stać i będzie jeszcze więcej, znacznie więcej.

Zasadniczo to nie koncentrujemy się na Ryzykonomii na komentarzach politycznych, ale z drugiej strony dzisiaj mamy nieustannie rosnące mega ryzyka polityczne ważne dla każdego

Ryzyko polityczne w centrum zainteresowania

0
ryzyko polityczne w centrum

 „Ja was przepraszam, panowie. Ja was bardzo przepraszam, tak nie miało być” (do ukraińskich oficerów po traktacie ryskim 1921)

Ryzyko polityczne w centrum uwagi: jeżeli do tej pory ktokolwiek miał wątpliwości, co do wagi ryzyka politycznego to ostatnie wydarzenia u naszych wschodnich sąsiadów  powinny go z takich wątpliwości wyleczyć. W czysto gospodarczym wymiarze Ukraina jest naszym 8 rynkiem eksportowym wartości 5,7 miliardów dolarów w 2013 a import 2,2 miliarda jak podają źródła, więc nadwyżka warta Zachodu, z Ukrainą handluje kilkanaście tysięcy Polskich firm głownie z lekka zaniedbywanej przez Centralę Polski B, a czarny scenariusz V-ce Piechocińskiego mówi nawet o 30-40% spadku obrotów w razie pogłębienia kryzysu.  No trudno, tu nie mówić o ryzyku, ryzyku politycznym, gdyż jest ono ogromne.W ogóle to podobnie jak i w innych obszarach, zawsze i tu w swojej skromnej ryzykonomiczności zwracamy uwagę na konieczność analizy ryzyka na wszystkich także i gospodarczych poziomach.

Bo bez tego tylko płacz i zgrzytanie zębów jak zawsze wychodzi.
Mamy też wrażenie, że dość słaba jest u nas i znajomość Historii począwszy od zabiegów Jedynego, Co Się Niczego Nie  Dorobił PrzyOkazji Oprócz Kasztanki żeby nas buforować od Wschodu, ciągle nas się straszy bandami UPA, a zapytamy czy – z czysto biznesowego punktu widzenia – nie lepiej sobie siedzieć za cudzym okopem i zamiast wydać kilka miliardów pomocy Teraz wyrzucać  kilkadziesiąt czy kilkaset na wydatki zbrojeniowe Za Chwilę, to przecież efekt i gospodarczy i budżetowy dla wszystkich.

Chyba, że uwierzymy w „koniec historii”, ale nawet w TV nie znajdziemy potwierdzenia tej marnej jak się okazało koncepcji. Moglibyśmy też za Kisielem powiedzięć , że nie mamy poglądów politycznych a jedynie gospodarcze ale i w tym i w naszym przypadku byłby to lekko nieszczery cynizm.

No więc znowu przydałaby się solidna analiza ryzyka, korzeni, skutków, kosztów i korzyści i trochę dłuższy niż do kolejnych wyborów horyzont czasowy. Oczywiście, o ile opcją naszej reakcji na ten Kryzys, to Ryzyko nie pozostaje emigracja reszty Narodu, do tej części już zasiedziałej za granicą (o tym mega ryzyku demograficznym, mega tsunami gospodarczo-ubezpieczeniowym powinno się pisać codziennie wielkimi zgłoskami, ale się…  nie pisze).
A zresztą jak donoszą Źródła emigrowanie staje się powszechnie modne wśród przedsiębiorców, którzy już nawet nie dla zmniejszenia ryzyka biurokracji, ale dla świętego spokoju masowo przenoszą swoje firmy za granicą.

Nie będziemy się tu oczywiście bawili w żałosne politykowanie, bo rzeczywiście ma ono u nas zwykle bardzo żałosny wymiar, bo najwyraźniej, kiedy inni szacują, kalkują i zarządzają swoimi politycznym ryzykami u nas jak zawsze pełna partyzantka i najwyraźniej w partyzantce wciąż z  naszymi ukraińskimi sąsiadami siedzimy w jeden ławce na historii.

ryzyko polityczne w centrum
Wreszcie, żeby Redakcji ktoś o zupełne jarzenia w temacie wschodnim jednak nie posądzał dodamy, że w 1/8 pochodzimy Stamtąd, więc klimaty historyczne są nam nieobce a i parę książek się w życiu przeczytało i jakieś, nietelewizyjne pojęcie o
temacie mamy. (No może to i nie najlepiej w końcu bo zmniejsza to nasze szane zostania Sławnym Bloggerem z 100 tysiącem przyjaciół jak Piecyk, Ciotka Kaczka czy Ubranelka.)
Ale też i przecież Waszej Redakcji nie chodzi o ot żeby swoje poglądy polityczne suflować, ale zachęcać do zarządzania ryzykiem, także politycznym. Dla biznesu i profitu, wspólnego, naturalnie. Ryzyko polityczne w centrum zainteresowania być po prostu musi…

Jak zresztą pewnie Czytelnicy wiedzą, więc tylko z skromne go obowiązku podpowiadamy, jest trochę źródłem oceniających polityczne ryzyka, które między innymi tworzą Mapy Ryzyka politycznego jak AoN czy Maplecroft.
Na pewno takie źródła informacje mogą się przydać, pytanie na ile warto za nie płacić, bo  choćby przyglądając się podejściu Zachodu do tematu Ukrainy i Wschodu w ogóle zawsze mamy wrażenie, że w gruncie rzeczy, co by nie mówić, aż tak wiele rzeczy się od dawna nie zmieniło….

ryzyko polityczne w centrum

 

Dlaczego lubię Węgrów !

0
Węgry
Węgry… 

Lengyel, Magyar ket jo borat, czyli Polak, Węgier dwa…

Dlaczego lubię Węgry i Węgrów?
Na Węgrzech pierwszy raz byłem chyba w 1994 roku, jeszcze z plecakiem jadąc przez trzy granice sypialnym, kiedy na każdej granicy polskiej, czechosłowackiej i węgierskiej budzili nas natarczywi celnicy… Chodziłem wtedy pierwszy raz po Budapeszcie, potem znalazłem swoje ulubione miejsce nad północnym, pięknym (nie mylić z południowym) brzegiem Balatonu. Do tej pory byłem w kraju naszych bratanków coś 5 razy, także biznesowo i na pewno tam wrócę, bo to miejsce, do którego mam prawdziwy sentyment i co dziennie przekonuję się, że uzasadniony.
Truizmem jest powiedzieć, że narody polski i węgierski łączą wyjątkowe więzi przyjaźni i gorzka jest bardzo obserwacja jak w ostatnich latach na fali prymitywnej, tabloidowej i obcej naszej narodowej tradycji propagandy zapominamy o jedynych prawdziwych przyjaciołach, bo jeżeli są tacy na bożym świecie wogóle są to są nimi na pewno Węgrzy. Udowodnili to dobrze.

Historia przyjaźni polsko – węgierskiej jest dosłownie stara jak świat. I choć tradycyjna przypowieść, że Adelajda siostrą Mieszka I była matką Świętego Stefana, pierwszego koronowanego króla Węgrów okazała się apokryfem, to historie Polski i Węgier są splecione przez wieki w wielopoziomowym uścisku. No więc nie będziemy się tu rozwodzić ani nad średniowiecznymi nieustannymi koligacjami i aliansami, węgierskimi żakami masowo na Jagiellonce, sojuszami i czasami też, najazdami. Ani wspominać o królu Stefanie Batorym, o którym mówił nawet staromodny dziecięcy wierszyk. Truizmem jest mówić o powstaniach niepodległościowych, generale Bemie i Sandorze Petofim, Dembińskim, Polskim Legionie, czy Mihaly Kovacs-u, który z Pułaskim
walczył za wolność w Ameryce (i zginął podobnie). Ale niech ktoś nie myśli, że Węgrzy mają wobec nas jakiś dług. Jest wręcz odwrotnie i mało o tym niestety kto w Polsce pamięta. Bo kiedy w 39-tym Hitler zażądał od Węgier udziału w inwazji na Polskę premier Węgier  odpowiedział…

Węgry

Zresztą to sprawa ciekawa, że nasi bratankowie mieli chyba zawsze bardziej realistyczne podejście do rzeczywistości, bo pomni własnych słabości wybrali kolaborację, zamiast tak jak nasi jak zawsze optymistycznie i „jakośtobędzie” przywódcy wydać naród na bezprzykładną rzeź, gwałty, zniszczenie, kataklizm opiewane teraz na niekończącej się fali „odlotu rozumu”, jak to ładnie ujął w swej znanej książce Paul Johnson o intelektualistach jako „zwycięstwo przegranych”.
I żeby, kto nie myślał, że Węgrzy to tchórze, bo naród to waleczny jak żaden i co drugi mężczyzna ma tam na imię Attilla, nie przypadek to zdaje się jest. Więc jak trzeba było to i zastawiali przed Niemcami polskich partyzantów i choć do Powstania nie przystąpili to nigdy przeciw Polakom broni nie obrócili.

A ponad wszystko – o wstydzie, wstydzie – mało, kto pamięta i nic się o tym młodym nie mówi, że w trakcie II wojny na Węgrzech schronienie znalazło 140 000 tysięcy emigrantów z okupowanej Polski. I to, jakie schronienie! Na Węgrzech w czasie II wojny światowej działało 27 szkół podstawowych i nawet polskie Liceum w Balatonboglar ! Były biblioteki, drużyny harcerskie, Polacy otrzymywali schronienie, stały zasiłek, dzieciom umożliwiano naukę i studia. Nie mówiąc o kanałach ucieczkowych organizowanych przez Josefa Antalla zwanego Ojcem Polaków m.in. dla polskich żołnierzy idących na zachód, któremu jak wiadomo ciągle mamy coś do spłacenia. I to wszystko za płotem u Hitlera, nawet tamtejsze zeituingi pisały, że „trzeba skończyć z nieuzasadnionym sentymentalizmem Węgrów do Polaków”. I nie skończyli….
A Polacy nigdy zaciągniętych wtedy długów nie spłacili.

No, więc za co ja lubię Węgry….
Przede wszystkim mówię zawsze i wszystkim, że jeżeli my, Polacy mamy jakiś przyjaciół na świecie to są nimi Węgrzy i powinniśmy, jak to przyjaciele zawsze trzymać się razem. Bo prawdziwy przyjaciel nigdy cię nie zdradzi, szczególnie taki, który to i owo w przeszłości udowodnił.

No, ale na tym podłożu historyczno-wdzięcznościowych są i inne zupełnie trywialne tematy. Lubię Węgry bo lubię słyszeć, że przypadkowi ludzie odnoszą się do mnie z sympatią, ot po prostu dowiadując się skąd jesteś, nie myląc cię z Holandia, na przykład. Lubię węgierską kuchnię, a przede wszystkim, jakość i powszechność gastronomii i profesjonalną obsługę uśmiechającą się za najmniejszy napiwek. Lubię piękny Budapeszt i zawsze wspaniałą pogodę, tramwaje wodne na Dunaju i różne zakamarki w Budapeszcie. Lubię ugryźć sławnego dlaczegoś wśród turystów langosa, taką madziarską pizzę, choć nie aż tak żeby zjeść całego. Lubię przepiękny Balaton, spokojny i tak teraz czysty, że aż pozazdrościć (o ciepłej wodzie nie wspominając.) Bawi mnie też język niezrozumiały kompletnie, gdzie nazywają nas „lengjelami” tak jak w tym sławnym powiedzeniu o przyjaźni:
„”Lengyel-magyar két jó barát / Együtt harcol s issza borát / Vitéz s bátor mindkettője / Áldás szálljon mindkettőre.” Polak – Węgier…

I nie było nic o zarządzaniu ryzykiem tym razem, tak wyszło…

Węgry…
A, jeszcze parę fotek…
Budapeszt z Dunaju…

Węgry

Balatońska impresja…

Węgry

Langos (jedna z wersji)

Węgry

Stratfor o Polsce 2017 po argentyńsku

0
Stratfor o Polsce 2017

Stratfor o Polsce 2017 i sytuacji na świecie.
Przełom roku to idealny czas na kolejne analizy ryzyka i….możecie być pewni , że Wasza Redakcja Ryzykonomii nie oprze się tej pokusie. Ale też będziemy przyglądali się co „w temacie” przewidywania przyszłości (która to szczytna aktywność jest jak wiadomo niesłychanie karkołomną) piszą i mówią inni.

Skoro „inni”, to nie możemy wspomnieć o czytanym na całym świecie think-tanku Stratfor, specjalizującym się między innymi w ocenie ryzyk politycznych. Jest to, jak ledwie szepczą w tajemnicy wikipedyści, zespól analityków nazywany „cieniem CIA”. Stąd najwyraźniej, z samej tylko tej „służbowej” konotacji darzony, jak nam się zdaje dość nabożną uwagą.
Choćby przez rynki finansowe, no bo powiedzcie: jak by tu nie wierzyć byłym agentom i analitykom CIA?
No, nie ukrywamy trochę nas to bawi, bo trudno pewnie znaleźć organizację, która by tak często się myliła w swoich prognozach jak CIA. I nie będziemy się tu powoływać na bogatą filmografię Hollywood, bo to nieprofesjonalne. Ale przecież można spojrzeć na różne sukcesy amerykańskich służb, od zamierzchłej Iran – Contras, niezauważenia alkejdy czy państwa islamskiego. To wszystko chyba była działka CIA? Czyż nie?

Oczywiście my specjalistami od specsłużb bynajmniej nie jesteśmy i nie udajemy, że jesteśmy. Ale jak się domyśla już Czytelnik nie bez powodu nam się zebrało dzisiaj na złośliwości wobec analityków Stratfora. Bo to przecież think-tank wręcz globalny, jasne, że tak, szanujemy.

Na złośliwości nam się zebrało po lekturze powszechnie dostępnych analiz Stratfora na 2017 rok, w każdym razie tych nietajnych, jeżeli takowe istnieją. Stratfor o Polsce 2017

Link do analizy Stratfora znajdzie Czytelnik tutaj:

No więc co tam w noworocznych przewidywaniach Stratfora znajdziemy?

Naszym zdaniem nic specjalnie odkrywczego. To znaczy nic, o czym media, te trochę bardziej poważne niż prasa i media ludowe by nie trąbiły, a więc:

– że, już niedługo wybory we Francji, Niemczech, Holandii i może Włoszech i bój się boga co z tego może wyniknąć. Może być naprawdę nieciekawie
– że będzie Brexit iii nikt nie wie co z tego wyniknie, raczej nieciekawie
– że nie wiadomo co dalej z Unia, albo tak, albo tak, albo jeszcze gorzej
– że Donald Trump…nikt nie wie co i on sam pewnie też
– że Rosja czuje swoje „momentum” do uszczęśliwiania ludzkości, czyli jak zawsze, niestety.

Nam się w Ryzykonomii po prostu wydaje, mówiąc wprost że ludziom, szczególnie w Europie znudził się spokój i dobrobyt i znowu mają sobie ochotę pomaszerować i pomachać fłagami z wielokrotnie już wypróbowanym wcześniej skutkiem (przyp. red)

Nie powiemy, wszystkie te przewidywania tak przez nas streszczone (i więcej) u Stratfora są fajnie napisane, naprawdę polecamy. Ale może my w Redakcji Ryzykonomii jesteśmy zbyt złośliwi, że wszystko to – już wiemy.

Jest też, co szczególnie ciekawe i cały wątek dotyczący Polski, które Czytelnik może sobie łatwo ścignąć ze strony Stratfora. (link można znaleźć w omawianym artykule, Stratfor wysyła artykuł na podany email) I to pewnie ten artykuł nas dzisiaj tak krytycznie nastawił do 2017-owych analiz tak szacownego think-tanku.

Nie będziemy z premedytacją wyjawiać naszych opinii na temat tej „polskiej” części analizy. Tyle powiemy, że nazym zdaniem daleko jest ojczyzna autora stratforowych wynurzeń, słodka Argentyna, jak czytamy w jego biogramie, od Polski. Daleko…

Stratfor o Polsce 2017