Publikacje

Strona główna Publikacje

NBP mówi: nie ma ryzyka !

0
NBP mówi: nie ma ryzyka

NBP mówi: Nie ma ryzyka ! Ta intrygująca informacja dotarła do nas z najnowszego cylicznie wydawanego raportu Narodowego Banku Polskiego pod tytułem „Rozwój systemu finansowego w Polsce 2015”.
Raport jak zawsze zawiera wiele niezwykle interesujących dla ryzykonomistów i finansistów informacji dotyczących funkcjonowania rynków finansowych w Polsce, ich kondycji, szans i zagrożeń. Wprost opisanych lub wymagajacych nieco bliższego przyjrzenia się. Ważne to dla każdego menadżera, nie tylko z sektora finansowego.
Tak się jednak składa, że tym razem uwagę naszą i zdaje się nie tylko przykuła część dotycząca ryzyk związanych z glośnym tematem kredytów denominowanych w CHF, dla wielu będących ucielśnieniem problematyki ryzyka kursowego.

Dobre wiadomości z NBP

Pozwolimy sobie przytoczyć ze strony NBP całą, jakże interesującą dla każdego ryzykonomisty frazę:

Portfel walutowych kredytów mieszkaniowych nie generuje ryzyka systemowego, nawet przy założeniu dużych szoków. Wynika to przede wszystkim z korzystnej sytuacji finansowej większości kredytobiorców:
 Sytuacja zdecydowanej większości gospodarstw domowych, które zaciągnęły kredyty walutowe jest dobra lub bardzo dobra: średni dochód w przeciętnym gospodarstwie spłacającym mieszkaniowe kredyty CHF jest o około 1/3 wyższy niż w gospodarstwach z kredytem złotowym, w tym również po uwzględnieniu kosztów obsługi zadłużenia2 ;
 Kredytobiorcy walutowi mają wysoką odporność na dalsze szoki kursowe, co związane jest z wyższymi początkowymi buforami dochodowymi wymaganymi przez Rekomendację S, wysokim wzrostem płac nominalnych w okresie od udzielenia kredytu oraz niskim poziomem stóp procentowych, szczególnie dla CHF (gdzie jest on ujemny). Odporność tę potwierdzają analizy oparte na danych z badań budżetów gospodarstw domowych prowadzonych przez GUS;
 W rezultacie walutowe kredyty mieszkaniowe są dobrze spłacane, a wskaźnik kredytów zagrożonych (tzw. NPL) jest tylko nieznacznie wyższy niż dla kredytów złotowych (na koniec 2015 r. wynosił, odpowiednio, 2,7% i 3,1%). Warto przy tym zauważyć, że wskaźnik NPL dla kredytów walutowych jest relatywnie stabilny mimo zmian kursowych oraz systematycznego zmniejszania się portfela tych kredytów w miarę ich spłacania. Wysoką jakość portfela kredytów walutowych potwierdzają także analizy BIK. Wzrost kursu franka szwajcarskiego, a przez to płaconych przez kredytobiorców rat, nie skutkował przyśpieszeniem wzrostu udziału kredytów opóźnionych w obsłudze.

Cały raport znajdą Czytelnicy pod linkiem tutaj:

http://www.nbp.pl/systemfinansowy/rozwoj2015.pdf

Ryzykonomia mówi

Nie ośmielamy się nawet komentować tych rewelacji analitykow nazego banku centralnego, idziemy na kawę żeby ochłonąć.  Nie wszyscy mają taką odporność na szoki jak kredytobiorcy CHF. Miłej lektury raportu!

NBP mówi: nie ma ryzyka NBP mówi: nie ma ryzyka

NBP mówi: nie ma ryzyka

300 subskrybentów Newslettera Ryzykonomii !!!

0
300 subskrybentów Newslettera

Newsletter RYZYKONOMII, jedyny taki w tej części Europy Wschodniej, całkowicie rodzimy (w 110% kapitał polski), czytany w miastach, wsiach, na drogach i poboczach, przez ludzi kompletnie wykształconych jak i tych mniej (jak skromna Redakcja), osiągnął właśnie, o  czym z dumą i niezwłocznie donosimy P.T. Czytelnikom liczbę 300 (słownie: trzysta) stałych subskrybentów.
Bardzo nam się podoba ta szybko rosnąca liczba spragnionych nieustannej wiedzy ryzykonomicznej, będzie jeszcze więcej i ciekawiej, stay tuned!

Zachęcemy jużCzytelników naszego portalu, których jest przecież znacznie więcej niż Subskrybentów Newlettera do zapisywania się, a już zapisanych do pilnego czytania, zachęcania znajomych.
[wysija_form id=”1″]
Prosimy też zawsze o udostępnanie Ryzykonomii w sieci. A nawet, jeżeli poczujecie taką wewnetrzną niepowstrzymaną potrzebę możecie Nas czasami pochwalić…
No wiec mamy 300 subskrybentów Newslettera, czekamy na 400 a…będzie jeszcze więcej Ryzykonomii, bo przecież:

„Nie musisz zarządzać ryzykiem…przetrwanie….nie jest obowiązkowe!”
   

Compliance i zarządzanie już jest !

0
Compliance i zarządzanie

Compliance i zarządzanie to nowy periodyk poświęcony tematyce szeroko rozumianej zgodności (i niezgodności oczywiście też), którego pierwszy numer właśnie się ukazał; dostępny również jak rozumiemy w internetowej dystrybucji.

Od razu z radością donosimy, że Pierwszy numer tego, nie mamy wątpliwości oczekiwanego przez czytelników tytułu został wyborem Redakcji „Compliance” i zarządzania, rozpoczęty artykułem Waszego Skromnego Redaktora Naczelnego Ryzykonomii dr Jerzego Podlewskiego. Artykuł zaś nosi, jak sądzimy odpowiedni do kontekstu tytuł (i takowąż treść zawiera) a mianowicie „Biznesowe ryzyko, niezgodności”.

Dalej w „Compliance i zarządzaniu” znajdziemy między innymi:

  • Wywiad z Pawłem Kuskowskim, Prezesem niezwykle prężnego Stowarzyszenia Compliance Polska
  • Relację z Ogólnopolskiej Konferencji Przeciwdziałaniu Praniu Pieniędzy i Finansowania Terroryzmu
  • Niezwykle ciekawy artykuł eksperta, Łukasza Cichego dotyczący miejsca Compliance w systemie kontroli wewnętrznej banku
  • I….

…wiele innych ciekawych, wartych przeczytania materiałów, przygotowanych przez ekspertów i praktyków compliance i zarządzania.

compliance i zarządzanie

Magazyn „Compliance i zarządzanie” polecamy serdecznie uwadze P.T. Czytelników Ryzykonomii i sami z rosnącym zainteresowaniem czekamy na kolejne numery, mamy nadzieję już wkrótce.

Link do czasopisma można znaleźć poniżej, skromnym kliknięciem i udostępnieniem tej krótkiej recenzji Ryzykonomii przyczyniając się również do poszerzenia kręgu Czytelników naszych publikacji. Czytajcie Compliance i zarządzanie !

 

CRE martwi się Brexitem i my też

0
CRE

Jak czytamy w headlinie najnowszego numeru Commercial Risk Europe, który niezadawno dotarł do nas umyślnym gołębiem pcztowym z Londynu „Menadżerowie ryzyka i ubezpieczeń w Europie wyrażają zaniepokojenie efektami Brexitu dla branży”.

W artykule czytamy, że menadżerowie w całej Europie zastanawiaja się, na ile Brexit (przypominamy, że „efektywnie” wciąż do niego nie doszło) będzie miał wpływ na zdolność londynskiego rynku ubezpieczeniowego do kontynuacji swojej wiodącej roli w biznesie ubezpieczeniowym. A w efekcie na rynki ubezpieczeniowe w innych krajach korzystające z jego omnipotentnej do tej pory pozycji.

Menadżerowie ryzyka nie tylko sektora ubezpieczeniowego, ale wszystkich organizacji profit i non-profit mają tu do odegrania kluczową rolę, bo jak zauważa CRE po fali zainteresowania wiele opodmiotów, i dotyczy to całej Europy, nie myśli, nie bierze najwyraźniej w swoich planach pod uwagęm jakie skutki gospodarcze będzie mial chyba nieuchronny jednak, Brexit.

Tu pozwolimy sobie dodać, jako Redakcja Ryzykonomii, że z tego co widzimy w rodzimych organizacjach temat  Brexitu (w już i tak zaniedbanym zarządzaniu ryzykiem, tam gdzie wogóle ono w polskich fimach jest) pozostaje zepchnięty na margines.
To się na pewno zemści, bo jak zauważa CRE i w pelni sie tym zgadzamy, nieszcęsny Brexit powinien być jedną z „top agend” rejestrów ryzyka organizacji w całej Europie, a więc póki co i u nas.

CRE CRE CRE

Polskie drogi do ruiny korporacyjnej

2
polskie drogi do ruiny

Polskie drogi do ruiny czyli w money.pl czytamy ciekawy artykuł na temat 10 największych skuch polskich corporacji, które w różnych nietrafionych inwestycjach zagranicznych umoczyły parę skromnych miliardów złotych.

Być może co bardziej wysezonowani P.T. Czytelnicy Ryzykonomii pamiętają, pisaliśmy o tym, że parę lat temu brytyjski AIRMIC opublikował raport o znamiennym tytule „Road to ruins” gdzie szczegółowo analizował rożne negatywne lessons learned z punktu widzenia błędów w zarządzaniu ryzykiem.

Polskie megacorpo tu nie są wyjątkiem, pytanie oczywiście o lessons learned, tekst jest o tyle ciekawy że dotyczy prób internacjonalizacji naszych wiodących „name-ów”. No więc najwyraźniej im to „GO global” nie wyszło….
To bardzo znamienne, że i Ryzykonomia i inni eksperci podkreślają, iż nie jest możliwa (twardy warunek) globalna ekspansja bez skutecznego i sprawnego systemu zarządzania ryzykiem. To znaczy możliwa jest, ze skutkiem jednak jak widać.
Oczywiście te akurat firmy, z tego co wiemy systemy zarządzania ryzykiem mają, ale tu zonowu kłania się raport AIRMICu, który na przykład wskazuje różne szklane sufity decyzyjne, przez które wiedza o ryzyku z trudem się przebija.

Money.pl wymienia takie case study
@ polskie drogi do ruiny w swoim artykule:

PKO Cargo (Czechy)
Lotos (LItwa, Norwegia)
Orlen (Niemcy, Kanada, Czechy, Chile)
Azoty (Senegal)
KGHM (Kongo)

Taką mamy dygresję, że mówiąc do sluchaczy biznesowych, czy „studiowych” po szkołach biznesu zawsze sięgamy po różne case study zarządzania ryzykiem, mamy i takie bardzo rozbudowane, wielostronnicowe, ale zawsze brakuje nam szczegółowych opisów „co poszło nie tak” dotyczących polskich firm. A tu proszę, takie piękne przykłady, choć niestety, wciąż szczegółowo nie opisane.
Ciekawi nas też na ile zarządy i rady nadzorcze rzeczonych spółek zrobiły RCA tych powiedzmy wprost, niemałych zarządczych porażek…
Oczywiście nie może umknąć uwadze, że to sektor energetyczny i niezwykle zmienny, ale z drugiej strony na tym polega zarządzanie ryzykiem, żeby na zmiany się przygotować i najwyraźniej wielu konkurentom to całkiem nieźle wychodzi. Tu kończymy ten z natury rzeczy pobieżny komentarz, koń jaki jest , każdy widzi…

 

Ryzykonomia promocyjna książkowo

0
ryzykonomia promocyjna

Tym P.T. Czytelnikom, którzy być może nie zapamiętali a zapamiętać  by chcieli przypominamy, że na naszej stronie nieustannie, w promocyjnej, niższej niż na przykład empik.com cenie dostępne są nasze ryzykonomiczne bestsellery zebrane.

Zachęcmy do zamawiania – to jedynie 39  złotych polskich. Informacje jak dokonać zakupu znaleźć można tutaj

http://www.ryzykonomia.pl/kup-bestseller-ryzyko/

ryzykonomia promocyjna

Apetyt na ryzyko nomię wojskową

2
apetyt na ryzyko
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Apetyt na ryzyko to temat wiecznie ciekawy ale zaczniemy od truzimu, że Ryzykonomia ma, jak wiedzą Szanowni P.T. Czytelnicy wiele działów.

Trochę typologii

Jest Ryzykonomia ilościowa i jakościowa, miękka i twarda, polska i zagraniczna, prywatna i uspołeczniona, zdrowotna etc. etc. Jest też Ryzykonomia cywilna i Ryzykonomia wojskowa. O cywilnej piszemy nieustannie o wojskowej zasadniczo zacznie mniej, choć militarystom pokojowym będąc wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na praktyki zarządzania ryzykiem, które niebywale rozwinęły się w takich organizacjach wojskowych jak NATO i różne US Army, o czym chociażby możecie przeczytać w naszym empikowym e-bestsellerze „Zombie atakują!” (słynny wywiad z Generałem).

Wojsko to oczywiście wiele ryzyka stricte militarnych i te zasadniczo pozostawiamy różnym specjalistycznym portalomapetyt na ryzyko (polecamy na przykład kanał „Gdzie wojsko” na You Tube, bezinteresownie, nawet nie znamy twórców, good stuff). Nas interesuje natomiast wojskowe zarządzania ryzykiem z punktu widzenia organizacyjnego, logistycznego, projektowego, zarządczego. Bo wojsko to oczywiście olbrzymia organizacja i jak doświadczenie uczy wojny wygrywa się na zapleczach w kuchniach, magazynach, logistyce, na etapie przygotowania produkcji tej czy innej bomby.

Wojsko – B!

Oczywiście nasze wojsko ćwiczy także jak cały sektor publiczny Kontrolę zarządczą, dość średni pomysł jak oceniamy i tam już w 2009 Ustawa o finansach publicznych wprowadziła obligatoryjne zarządzanie ryzykiem sławnym „Standardem B” KZ-u. O KZ pisaliśmy stukrotnie, polecamy stosowne tego w stopce strony.

No, więc właśnie redakcyjni reserczrzy podrzucają nam tekścik naukowy dotyczący tematu, a dla nas potrójnie ciekawy, bo w literaturze autorzy powołują się na nasz inny sławny ryzykonomiczny tytuł „Apetyt na ryzyko”.

Opracowanie autorstwa Agnieszki Taurogińskiej i Danuty Trojan z Wyższej Szkoła Oficerskiej Wojsk Lądowych (brawo, pozdrawiamy serdecznie! wojsko, wojsko, wojsko nasze wojsko…) we Wrocławiu nosi frapujący tytuł:
„ Kształtowanie kompetencji menedżersko-przywódczych w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych imienia generała Tadeusza Kościuszki na kierunku „Zarządzanie” a apetyt na ryzyko jego absolwentów”

Link do artykułu (str 157-172) znajdzie Czytelnik tutaj:

Apetyt na ryzyko zrewidowany

Autorki stawiają różne ciekawe tezy w tym również dla nas kontrowersyjne bardzo wysoko wartościują konieczność i umiejętność określania apetytu przyszłych dowódców. Konieczność owszem, co do umiejętności to mamy nadzieję, że nie chodzi o wątpliwy aparat narzędziowy kontroli zarządczej i żeby wbić sobie kołek we własną rękę ku naszej zgrozie kończą opracowanie chyba naszym niegdysiejszą tezą, (ale już zrewidowaną po przemyśleniu tezą), że : „bez skutecznego zarządzania apetytem na ryzyko nie ma skutecznego, całościowego zarządzania ryzykiem” Osobiście pod naporem doświadczeń już to stwierdzenie zweryfikowaliśmy natomiast w ogólności bardzo nas cieszy podejmowanie tematu na uczelniach wojskowych (widzimy tam 56 godzin z zarządzania ryzykiem, choć tylko w „sytuacjach kryzysowych”) bardzo nas oczywiście ciekawi „jak” się tego Risk Managementu na polskich uczelniach wojskowych uczy.

Także gratulujemy Autorkom podjęcia tematu i zawartych tez i cieszymy się z tego wojskowego „zasięgu” rażenia Ryzykonomii, ku Chwale Ojczyzny. Baczność!

ps. Arytkuł po długim namyśle okraszamy zdjęciem  naszych Marynarzy, każda dziewczyna wie że to najładniejsi żołnierze: „Morze, nasze morze, lalalala”

Autopromocje bieżące

1
autopromocje bieżące

Korzystając z sezonu ogórkowo-relaksacyjnego, który (ha,ha) jest coraz bardziej zatłoczony nowymi ryzykami, przypominamy o naszych publikacjach, które można zakupić w wakacyjnej cenie już PLN 39,-  a za te grosze ponad 400 stron ryzykonomii na tablet czy ipada, mniam, mniam.

Więcej informacji znajdzie Czytelnik tutaj:

http://www.ryzykonomia.pl/kup-bestseller-ryzyko/

Pracujemy też nad kolejną publikacją, dużą z ciekawego obszaru i mamy nadzieję, choć nie tylko od nas to zależy, ukaże się do końca roku, oby…

autopromocje bieżące

Komitety audytu

0
komitety audytu

„Komitety audytu. Przewodnik dla praktyków” to bardzo ciekawa publikacja, która w trakcie naszych nieustających wielo-źródłowych kwerend w poszukiwaniu kolejnych przejawów ryzykonomii, wpadła nam w ręce już parę lat temu.

Dla nadzorujących

Jakoś tak się stało, że o opracowaniu tym nie pisaliśmy oddzielnie na blogu, choć na przykład słuchaczom i uczestnikom naszych licznych szkoleń czy wykładów niejednokrotnie wspominaliśmy o tym, że pozycja ta jest warta zapoznania. Choćby ze względu na pomocne praktyczne zestawy pytań, swojego rodzaju check listy, które można wykorzystać choćby do diagnozy funkcjonowania istniejących w przedsiębiorstwie (a także innych organizacji, na przykład całego sektora publicznego) systemów zarzadzania ryzykiem czy kontroli wewnętrznej. Wiec to bardzo dobra ściąga dla rad nadzorczych, zarządów, menadżerów różnych szczebli, wszystkich zainteresowanych.

Skonsumować !

Tu mała dygresja: komitety audytu to naszym zdaniem crème de crème rady nadzorczej, niestety u nas krem nieskonsumowany, a wręcz zupełnie niedostrzegany. Choć są i dobre praktyku i wchodzą kolejne regulacje, komitety audytu, które tak bardzo mogłyby się przyczynić dla rozwoju zarzadzania ryzykiem, bardzo słabiutko u nas działają. A jeżeli już to w cieniu fundamentalnej dla dobrych praktyk zasady „complain or explain”, co jak zgrabnie podsumował pewien znajomy specjalista od ładu organizacyjnego tłumaczymy na rodzimy, jako „nie, bo nie „.komitety audytu

Ale oczywiście, podręcznik pisali praktycy z doświadczeniem w zarzadzaniu, nadzorze właścicielskim, audycie i finansach, mocny skład. Dlatego opracowanie dobrze nadaje się do wykorzystania do rozwiazywania biznesowych problemów, choćby w obszarze ryzykonomii.

Polecamy, polecamy

No wiec lekturę przypominamy i polecamy a przyczynkiem do przypomnienia „Przewodnika” była ciekawa rozmowa z jednym z współautorów publikacji, który podarował nam jej „hard copy” wraz z dedykacją i autografem, co z dumą na załączonym zdjęciu prezentujemy. Czytajcie !

Komitety audytu

NASA o ryzyku w CRA

0
NASA o ryzyku
Asia

NASA o ryzyku mówi w najnowszym wydaniu Commercial Risk Asia.
Jak donosi nam azjatycka edycja Commercial Risk Europe the Risk Management Institution of Australasia (RMIA) czyli antypodalno-azjatyckie stowarzyszenia zarządzania ryzykiem zoreganizowało dyskusję na temat fundamentów zarządzania ryzykiem biznesowym z Dr Jeevan Perera’ą, risk manager w National Aeronautics and Space Administration (NASA).

RM NASA wskazuje na kluczowe punkty niezbędne dla efektywnego zarządzania ryzykiem:

      • Opisy stanowisk pracy muszą wyraźnie obejmować zarządzanie ryzykiem
      • Kultura musi jasno artykułować, że każdy powinien być odpowiedzialny za zarządzanie ryzykiem
      • Zarządzanie ryzykiem musi być formalnie udokumentowane, dobrze zdefiniowane, uporządkowane i kształcić rozumienie procesu zarządzania ryzykiem
      • Kompleksowe, strukturyzowane procesy identyfikacji ryzyka i narzędzia powinny być realizowane
      • Ciągłe, event-driven opinie techniczne muszą być wykorzystane do identyfikacji ryzyka
      • Ciągłe, iteracyjne oceny i priorytetazacja ryzyka powinna być stosowane, aby stworzyć ramy podejmowania decyzji

Więcej o zarządzaniu ryzykiem w NASA i nie tylko pod linkiem tutaj: