Publikacje

Strona główna Publikacje Strona 3

Kryzysowo.pl o „Zombie atakują”

0
kryzys zombie

Niezmiernie nas zawsze cieszy kiedy piszą o naszych ryzykonomicznych wysiłkach, szczególnie jeżeli (tu przyznamy się do pewnej słabości) piszą dobrze. A jeszcze lepiej jeżeli – dla przykładu – piszą na blogu o sprawach kryzysowych w Polsce i nie tylko.
Oto właśnie na blogu kryzysowo.pl ukazała się recenzja naszego ostatniego bestsellerowego e-booka „Zombie atakują ! Zarządzanie ryzykiem po prostu”. Z opinią kryzysowo.pl na temat „Zombie” mogą sie P.T. Czytelnicy zapoznać tutaj.
Nawiasem mówiąc z czystym sercem polecamy lekturę „kryzysowo.pl” bo kryzysy i zarządzanie kryzysowe to temat niezmiernie ciekawy, zarządzanie ryzykiem też przecież i nad Wisłą wciąż niezaorany ugór (choć oczywiście Ustaw, „komitetów”, i „zespołów ” „do spraw” mamy aż nadto). I wogóle to obszar niezbędnej Modernizacji.
A że Czytelnik od razu „wyczuje” praktyków realu i zapaleńców – łatwo może przekonać się sam.
Pozdrawiamy !

Harvard Case Study ” Jak NIE zarządzać ryzykiem”

0
Harvard ryzyko

Harvard ryzyko>>>
Jak donoszą różne źródła znana na całym świecie uczelnia Harvard Business School (nomen-omen) jest kolejną ofiarą kryzysu gospodarczego. Ta najbogatsza na świecie szkoła wyższa o przychodach rocznych ponad 9 mld dolarów (porównywalnych chociażby z siecią Starbucks) poniosła olbrzymie straty w wyniku nietrafionych inwestycji finansowych. Mowa jest o stratach rzędu 1,8 miliarda dolarów. Wszystko po tym jak Harvard zaczął wycofywać pieniądze z nisko oprocentowanych ( ale i niskiego ryzyka ) kont bankowych do znacznie własnego znacznie bardziej obiecującego funduszu kapitałowego . Harvard stracił również na transakcjach terminowych ( swapach stopy procentowej) zabezpieczających kredyty zaciągane m.in. na takie inwestycje jak nowe centrum badań medycznych. W efekcie poniesionych strat i podjęcia decyzji wcześniejszego rozliczenia zawartych transakcji terminowych konto Harvardu na koniec czerwca br. zmalało o 3,7 milarda dolarów….
Ps.
Szewc bez butów chodzi…. Oczywiście nie można bezpośrednio powiązać tego co na HBS uczą z tym co robią jego menadżerowie. Ciekawe, że w wywiadach z finansistami szkoły nie wydają się oni czuć specjalnie winni. Nic nowego….Inaczej na forach internetowych jest m.in. mowa ze HBS sam wyprodukował świetnie case study „ Jak nie zarządzać ryzykiem” do omawiania ze studentami. No bo przecież szkoła słynie z tej metody nauczania….
Co z kontrola limitów zaangażowania w transacje? Czy przeprowadzono chociażby najprostszy crash test porfela inwestycyjnego czy transakcji terminowych ? Wydaje się, że kolejny raz, co by nie mówić o błędach w zarządzaniu, zwyciężyła chciwość.
Chciwość na ponadnormatywne zyski, chciwość na bonusy…. Jak donoszą źródła, ucierpią planowane inwestycje i oczywiście pracownicy i studenci, dotknięci zapowiadanymi oszczędnościami. Choć, szczerze mówiąc aż tak bardzo o studentów HBS się nie martwię….

Polskie drogi do ruiny korporacyjnej

2
polskie drogi do ruiny

Polskie drogi do ruiny czyli w money.pl czytamy ciekawy artykuł na temat 10 największych skuch polskich corporacji, które w różnych nietrafionych inwestycjach zagranicznych umoczyły parę skromnych miliardów złotych.

Być może co bardziej wysezonowani P.T. Czytelnicy Ryzykonomii pamiętają, pisaliśmy o tym, że parę lat temu brytyjski AIRMIC opublikował raport o znamiennym tytule „Road to ruins” gdzie szczegółowo analizował rożne negatywne lessons learned z punktu widzenia błędów w zarządzaniu ryzykiem.

Polskie megacorpo tu nie są wyjątkiem, pytanie oczywiście o lessons learned, tekst jest o tyle ciekawy że dotyczy prób internacjonalizacji naszych wiodących „name-ów”. No więc najwyraźniej im to „GO global” nie wyszło….
To bardzo znamienne, że i Ryzykonomia i inni eksperci podkreślają, iż nie jest możliwa (twardy warunek) globalna ekspansja bez skutecznego i sprawnego systemu zarządzania ryzykiem. To znaczy możliwa jest, ze skutkiem jednak jak widać.
Oczywiście te akurat firmy, z tego co wiemy systemy zarządzania ryzykiem mają, ale tu zonowu kłania się raport AIRMICu, który na przykład wskazuje różne szklane sufity decyzyjne, przez które wiedza o ryzyku z trudem się przebija.

Money.pl wymienia takie case study
@ polskie drogi do ruiny w swoim artykule:

PKO Cargo (Czechy)
Lotos (LItwa, Norwegia)
Orlen (Niemcy, Kanada, Czechy, Chile)
Azoty (Senegal)
KGHM (Kongo)

Taką mamy dygresję, że mówiąc do sluchaczy biznesowych, czy „studiowych” po szkołach biznesu zawsze sięgamy po różne case study zarządzania ryzykiem, mamy i takie bardzo rozbudowane, wielostronnicowe, ale zawsze brakuje nam szczegółowych opisów „co poszło nie tak” dotyczących polskich firm. A tu proszę, takie piękne przykłady, choć niestety, wciąż szczegółowo nie opisane.
Ciekawi nas też na ile zarządy i rady nadzorcze rzeczonych spółek zrobiły RCA tych powiedzmy wprost, niemałych zarządczych porażek…
Oczywiście nie może umknąć uwadze, że to sektor energetyczny i niezwykle zmienny, ale z drugiej strony na tym polega zarządzanie ryzykiem, żeby na zmiany się przygotować i najwyraźniej wielu konkurentom to całkiem nieźle wychodzi. Tu kończymy ten z natury rzeczy pobieżny komentarz, koń jaki jest , każdy widzi…

 

Show killerzy zarządzania ryzykiem

0
killerzy zarządzania ryzykiem
killerzy zarządzania ryzykiem

W najnowszym numerze Gazety Ubezpieczeniowej ukazał się właśnie nasz artykuł „Show killerzy zarządzania ryzykiem”. Piszemy w nim na temat głównym zagrożeń, które bardzo często „kilują” show zarządzania ryzykiem w przedsiębiorstwie, sektorach publicznych i wszelkiej organizacji.
Główne hipotezy tezy i antytezy udowodnione niezbicie w tym krótkim, ale jakże pożytecznym tekście:

  • Zarządzanie ryzykiem ma wiele pomocnych Narzędzi
  • Jednak same Narzędzia generują ryzyka, które mogą i zabiją wasz „ERM show”
  • Jeżeli temu się zawczasu nie przeciwstawicie
  • Morał

Zajawkę artykułu dociekliwy Czytelnik Bloga znajdzie tutaj (link)
A już za chwilą na RYZYKONOMII niezwykle ciekawe relacje z konferencji Polrisk „Zarządzanie ryzykiem i ubezpieczeniami w Polsce i na rynkach dojrzałych – z której właśnie powróciliśmy.
Nie przełączajcie odbiorników i nadawników. Zostańcie z nami !
Przypominamy, że można nas także śledzić na Facebook-u. (link) lub kliknij „lubię to” na blogu powyżej !

Oscarowe podziękowania po czym zarządzanie zgodnością obnażone

1
oscarowe ryzyko

Zanim przejdziemy do dzisiejszej merytoryki czyli zarządzania ryzykiem zgodności, wszechobecnym compliance, z radością zauważamy, że eksplozywnie (bo jakże to inaczej nazwać) przyrosła Ryzykonomii lista fanów na Facebooku, co oczywiście bardzo nas cieszy i napędza całą Redakcję Ryzykonomii do jeszcze cięższej pracy na rzecz polskiej modernizacji, która w naszym skromnym rozumieniu, oprócz uniezależnienia (kiedyś) naszej przyszłości od wieprzowej i jabłkowej koniunktury, a uzależnienia od semikonduktorów przyniesie może i rozwój nowoczesnych form zarządzania.
Wreszcie wzorem przebiegłych laureatów Oscara szczególne nasze dzięki za przysparzanie lajków skierowane do Redakcji Gazety Ubezpieczeniowej, która Ryzykonomię promuje i wspiera, no w końcu kto jak kto, ale w GU rozumieją jak ważne jest dzisiaj zarządzanie ryzykiem, co jasno dowodzi jaką powinna być gazeta „pierwszego” wyboru dla każdego profesjonalisty od ryzyka i ubezpieczeń. No.

Wracając jednak do tematu compliance… 

Niedawne analizy badaczy z London School of Economics wyliczają, że od 2008 roku, czyli mniej
więcej od początku ostatniego kryzysu, 10 największych światowych banków zapłaciło kary związane z niezgodnymi z zasadami, nieetycznymi działaniami w wysokości 143 miliardów funtów; jak obrazowo skalkulowano jest to równowartość 5 letnich wypłat z dywidend dla akcjonariuszy.  Uzupełnieniem tych danych są szacunki, że wspomniane banki wciąż stoją przed perspektywą „karnych” wypłat ca. 40 miliardów funtów, związanych choćby z manipulacjami stopami LIBOR czy niezgodnym z prawem wpływaniem na światowe rynki foreign exchange. Śledztwa i procesy w wielu sprawach wciąż trwają, a można się tylko domyślać, że niejeden trup jeszcze z szafy wyskoczy.

W tym kontekście niedawno pewnym echem odbiło się wystąpienie Prezesa Bank of England Mr. Carneya w czasie spotkania z  Prezesami kilku najważniejszych banków, które miało miejsce w szwajcarskim Davos gdzie przestrzegał, że zarządy banków nie mogą dalej traktować kar nakładanych przez regulatorów, czy kosztów procesów sądowych i zasądzanych kar jako „naturalnych” kosztów prowadzenia biznesu.

Wreszcie Governor BoA zauważył, środki te można było przeznaczyć na dokapitalizowanie, a więc zwiększenie bezpieczeństwa systemu. A na koniec podkreślił, że tylko „wzorowe”, godne naśladowania zachowanie instytucji finansowych może przywrócić mocno nadszarpnięty image sektora bankowego wśród wszystkich zainteresowanych.
Może to być potwierdzeniem powszechnie zauważanej dziś na świecie elastycznej adaptacji sektora bankowego i szerzej finansowego do fali regulacji, których wprowadzenie miało zmienić oblicze rynków finansowych. Wydarzenie to wydaje się również o tle znaczące, że zdaje się także potwierdzać to, czego obawiali się zepchnięci w kąt przeciwnicy wprowadzania nowych, coraz większych i skomplikowanych regulacji: oto narodził się nowy wspaniały świat compliance-owości, w wielkiej mierze równoległy do realnego świata wielkiego finansowego biznesu. Biznesu, który wciąż wyznaje te same wartości, które miały odejść w zapomnienie w post-kryzysowym świecie.

Tak więc, pomimo olbrzymiej dyskusji na temat etyki biznesu, choćby dotyczącej konieczności zmiany systemów wynagradzania zarządów, dla których krótkoterminowe zyski pozostają dobrem najwyższym, koszty naciągania akcjonariuszy i klientów, najwyraźniej są sprowadzane do kolejnej pozycji w bilansie.  Inną, nie mniej ważną sprawą są gigantyczne wydatki na uzyskanie zgodności z nie mniej gigantycznymi regulacjami numer I, II , III i kolejne, które jak można się domyśleć już kiełkują w zaciszu regulacyjnych gabinetów. Żeby nie ograniczać się tylko do sektora finansowego można przypomnieć, że koszty zgodności z pra-ojcem wszystkich megaregulacji, amerykańskim SOX-em były dla przedsiębiorstwa z listy Fortune 500 szacowane w 2004 roku na średnio ca. 5 mln USD rocznie. Więc miliardy do tej pory.
Było też naiwne pytanie, na które wszyscy chyba znają już dziś odpowiedź: kto za to zapłaci?

Ja zapłacę, Pan zapłaci, Pani zapłaci. Bo jak zauważono w Davos koszty zgodności z regulacjami, które miały nas chronić przed nieuczciwością ponosimy my sami, klienci Pełnej Zgodności.

Podkreślić tu trzeba owo nawoływanie Banku Anglii do wzorowego zachowania, które jak wszyscy dziś rozumieją, jest kluczem do naprawy światowego systemu finansowego. Jest to o tyle trudne, że biznesowej etyki nie da się zadekretować regulacjami. A jeżeli nawet próbować, to pozostanie ona z nimi w pełni zgodna jedynie w równoległym, wirtualnych świecie zgodności. I nie chodzi tu o krytykę idei zgodności w ogóle, ważne jest jednak pytanie czy dotychczasowe, administracyjne metody jej uzyskiwania przynoszą oczekiwane efekty. Niestety, przywołane wynurzenia liderów finansowego biznesu pokazują, że najwyraźniej nie, niestety.
Problem „równoległej” zgodności to również, szerzej problem zmiany kultury zarządzania, w tym ważnej dla tej rubryczki ryzykonomicznej kultury zarządzania ryzykiem i wielu uważa, że tak należałoby zdefiniować problem. To problem ludzkich zachowań, słabo podatnych na administracyjne bodźce. Co prawda o kulturze zarządzania nawet w regulacjach coraz częściej się wspomina, a zupełnie naszym zdaniem niepotrzebnie, bo jest to formuła z innego niż zgodnościowe, przynajmniej w obecnych rozumieniu, Uniwersum.

oscarowe ryzyko
CZYTAJ W EMPIKU (link) !

Autopromocja Leonardem i Ośmiorniczką

0
na żywo

Autopromocja jest ważna…
Parę dni temu pewna sympatyczna słuchaczka mojego wykładu na MBA-u (ech, nie lubię tej koncepcji „wykładania”, nigdy nie „wykładam”, i wogóle kojarzy mi się z pewnym dowcipem z brodą”  zadała mi pytanie po wsześniejszym przejrzeniu (jak rozumiem) listy naszych ryzykonomicznych e-booków: „A czy ta książka „Zombie” to jest bardzo skomplikowana, czy zwykła, o zarządzaniu ryzykiem dla każdego?”

Oczywiście, że dla każdego odpwiedzieliśmy uradowani, „dla takich zwykłych, prostych ludzi jak my” (Bo cenimy sobie prostotę).
Zresztą, jak zapisaliśmy jakiś czas temu na liście naszych ryzykonomicznych cytatów (powyżej !) „Prostota jest szczytem wyrafinowania” (L dV). Chcielibyśmy…

Autopromocja…A póki co na ten (albo inny weekend) polecamy naszą ryzykonomiczną biblioteczkę, kupujcie książki (ostatecznie nie muszą być nasze, pro publico bono), bo za cenę książki nie zjecie nawet nadziewanej stopki ośmiorniczki ! (A ma ich przecież wszystkich z osiem !)

 

autopromocja
8 Miejsce na liście empik.com 2015

 

Ryzykonomia promocyjna książkowo

0
ryzykonomia promocyjna

Tym P.T. Czytelnikom, którzy być może nie zapamiętali a zapamiętać  by chcieli przypominamy, że na naszej stronie nieustannie, w promocyjnej, niższej niż na przykład empik.com cenie dostępne są nasze ryzykonomiczne bestsellery zebrane.

Zachęcmy do zamawiania – to jedynie 39  złotych polskich. Informacje jak dokonać zakupu znaleźć można tutaj

http://www.ryzykonomia.pl/kup-bestseller-ryzyko/

ryzykonomia promocyjna

Nowy numer CiZ o compliance ryzykonomicznie

0
nowy numer CiZ

Compliance i zarządzanie – ukazał się drugi, kolejny numer periodyku poświęconego…no właśnie…

Jak Czytelnicy zapewne pamiętają Ryzykonomia wypowiadała się już na łamach tej publikacji w słowie pisanym. Tak jest i tym razem. Już na samym początku zimowego numeru Compliance i Zarządzania jako pierwszy zamieszczono nasz tekst pod znamiennym tytułem „Wszystko jest trudne zanim stanie się łatwe”. Dyskutujemy w nim różne kwestie związane ze stykiem zarządzania ryzykiem i zarządzania zgodnością.

Numer jest Compliance i Zarządzania jest bardzo ciekawy i znajdziecie tam artykuły i wywiady, a nawet rubryczkę lifestylową. No bo przecież, jak rozumiemy nie samą zgodnością oficer(ka) compliance żyje…

A więc przeczytacie między innymi o pozornym compliance, sukcesie compliance w PZU, ekologicznym rynku kapitałowym, wpływu MAR-u na, AML-u, etyce skutków, szkoleniach zgodnych i niezgodnych i nie tylko. W części miękkiej o myśleniu, zmianie i grach w HR-rze. Na koniec też o winie i kulturze. Pełen compliance. Polecamy!!!! Materaiał jest dostępny online i w pdf – po podaniu emaila…

Link

www.complianceizarzadzanie.pl

 

nowy numer CiZ nowy numer CiZ

Zombie atakują także w ePUB i MOBI

0
Zombie atakują także
Zombie atakują także …..Z wielką satysfakcją śpieszymy poinformować, że nasz empik.com – owy Bestseller jest już dostępny w wszystkich najpopularniejszych czytnikowych formatach:
PDF,
ePUB i
kindlowym MOBI.
Jesteśmy dumni, że dzięki wysiłkom Naszego Naczelnego (patrz bio w Zakładce na górze) udało nam się udostępnić nasz Bestseller dla rosnącej liczby tabletowców i czytnikowców.Żeby dorzucić jeszcze garść merytoryki, to do ulubionej przez Naszych Czytelników zakładki „Cytaty”  ( inna zakładka na górze bloga) dodajemy tenże:

Nigdy nie umarłbym za moje przekonania – ponieważ mogę nie mieć racji                                                                                                  Bertrand Russel

Czytajcie Nas !

Zombie atakują także

NBP mówi: nie ma ryzyka !

0
NBP mówi: nie ma ryzyka

NBP mówi: Nie ma ryzyka ! Ta intrygująca informacja dotarła do nas z najnowszego cylicznie wydawanego raportu Narodowego Banku Polskiego pod tytułem „Rozwój systemu finansowego w Polsce 2015”.
Raport jak zawsze zawiera wiele niezwykle interesujących dla ryzykonomistów i finansistów informacji dotyczących funkcjonowania rynków finansowych w Polsce, ich kondycji, szans i zagrożeń. Wprost opisanych lub wymagajacych nieco bliższego przyjrzenia się. Ważne to dla każdego menadżera, nie tylko z sektora finansowego.
Tak się jednak składa, że tym razem uwagę naszą i zdaje się nie tylko przykuła część dotycząca ryzyk związanych z glośnym tematem kredytów denominowanych w CHF, dla wielu będących ucielśnieniem problematyki ryzyka kursowego.

Dobre wiadomości z NBP

Pozwolimy sobie przytoczyć ze strony NBP całą, jakże interesującą dla każdego ryzykonomisty frazę:

Portfel walutowych kredytów mieszkaniowych nie generuje ryzyka systemowego, nawet przy założeniu dużych szoków. Wynika to przede wszystkim z korzystnej sytuacji finansowej większości kredytobiorców:
 Sytuacja zdecydowanej większości gospodarstw domowych, które zaciągnęły kredyty walutowe jest dobra lub bardzo dobra: średni dochód w przeciętnym gospodarstwie spłacającym mieszkaniowe kredyty CHF jest o około 1/3 wyższy niż w gospodarstwach z kredytem złotowym, w tym również po uwzględnieniu kosztów obsługi zadłużenia2 ;
 Kredytobiorcy walutowi mają wysoką odporność na dalsze szoki kursowe, co związane jest z wyższymi początkowymi buforami dochodowymi wymaganymi przez Rekomendację S, wysokim wzrostem płac nominalnych w okresie od udzielenia kredytu oraz niskim poziomem stóp procentowych, szczególnie dla CHF (gdzie jest on ujemny). Odporność tę potwierdzają analizy oparte na danych z badań budżetów gospodarstw domowych prowadzonych przez GUS;
 W rezultacie walutowe kredyty mieszkaniowe są dobrze spłacane, a wskaźnik kredytów zagrożonych (tzw. NPL) jest tylko nieznacznie wyższy niż dla kredytów złotowych (na koniec 2015 r. wynosił, odpowiednio, 2,7% i 3,1%). Warto przy tym zauważyć, że wskaźnik NPL dla kredytów walutowych jest relatywnie stabilny mimo zmian kursowych oraz systematycznego zmniejszania się portfela tych kredytów w miarę ich spłacania. Wysoką jakość portfela kredytów walutowych potwierdzają także analizy BIK. Wzrost kursu franka szwajcarskiego, a przez to płaconych przez kredytobiorców rat, nie skutkował przyśpieszeniem wzrostu udziału kredytów opóźnionych w obsłudze.

Cały raport znajdą Czytelnicy pod linkiem tutaj:

http://www.nbp.pl/systemfinansowy/rozwoj2015.pdf

Ryzykonomia mówi

Nie ośmielamy się nawet komentować tych rewelacji analitykow nazego banku centralnego, idziemy na kawę żeby ochłonąć.  Nie wszyscy mają taką odporność na szoki jak kredytobiorcy CHF. Miłej lektury raportu!

NBP mówi: nie ma ryzyka NBP mówi: nie ma ryzyka

NBP mówi: nie ma ryzyka