Ryzyko & regulacje

Home Ryzyko & regulacje

Ryzyka panamskich papierów

0
ryzyka panamskich papierów

Ryzyka panamskich papierów okiem Ryzykonomii.

Panamski sztorm nadchodzi, burza nadchodzi, to przykłady nagłówków, którymi od kilku dni tętnią światowe media elektroniczne, papierowe, wszystkie.

Burza nadchodzi ?

A storm is coming brzmi szczególnie złowrogo, bo mówi nam, że to dopiero początek burzy, o trudnych, niemożliwych dziś do oszacowania skutkach. Ujawnienie przez zakonspirowanego whistleblowera gargantuicznych akt liczących 11 000 000 różnych dokumentów prawnych i finansowych z oddziału panamskiej kancelarii prawnej jest dobrze opisane w światowych mediach, szczególnie, że jak się dowiadujemy już od ponad roku działało w głębokim sekrecie (akurat, co do tego mamy wątpliwości, żeby dało się to ukryć przed czujnym okiem służb) „konsorcjum” coś 300 dziennikarzy śledczych przetrawiających akta, które wypłynęły jeszcze w 2015 roku. Ten leak out powoduje, że cas-y Snowdena czy Assangea, stają się do tego skandalu tylko drobną przygrywką, Deep Throath się chowa.

Jak z Grishama

 

Nie mamy więc zamiaru opisywać dotychczasowych aktów dramatu, choć polecamy stronę w Sudddeutsche Zeitung gdzie zdaje się opublikowano kompendium Panama Papers. Naprawdę szacun, świetnie się to czyta, pierwsza klasa wizualizacjem, a video z wywiadu z Premierem Islandii, którego podpuścili dziennikarze to materiał na nagrodę Nobla w kategorii głupich min. Polecam.

http://panamapapers.sueddeutsche.de/articles/56fec0cda1bb8d3c3495adfc/

Sporo tego i czytamy od kilu dni zamiast Toma Clancy i Johna Grishama (pamiętacie The Firm?…)

Nas interesują jednak, jakie skutki biznesowe będzie miała ta „rozwojowa sprawa” jak zwykłe są mówić organy ścigania. Aha i jak kto wierzy, że da się sprawę zbyć powiedzeniem, że “to, co nie jest nielegalne to jest legalne” to nie powinien/na zajmować się zarządzaniem kryzysem tylko pieczeniem pizzy domowej bez sera).

 

Ryzyka panamskich papierów

No więc kilka wniosków biznesowych i ryzykonomicznych:

  • Nie ma dziś bezpiecznych i poufnych danych. Wszystko można zhakować i ujawnić. Zauważmy, że to aż 11 milionów !!! dokumentów, rzecz w tym, że jak rozumiemy zeskanowanych lub w formie elektronicznej.
  • Wszystko co dzisiaj istnieje w formie elektronicznej prędzej (raczej), czy później zostanie ujawnione. Wygląda jednak na to, że prędzej, bo elektronicznych Robin Hoodów jest coraz więcej.
  • Kryzys wywołany przez ryzyka panamskich papierów będzie miał daleko idące i dalekosiężne czasowo skutki społeczno-ekonomiczne.
  • Niektórzy z komentatorów wieszczą, że szykuje się globalna rewolta społeczeństw zrażonych do obecnej formuły kapitalizmu z niespotykanym uściskiem polityki i biznesu. Osobiście uważamy, że mało to ma wspólnego z kapitalizmem. Ot, choćby przedsiębiorcy, który z różnych przyczyn się nie optymalizują mają do czynienia z pozabiznesowymi czynnikami zakłócającym konkurencję. Komu to służy.
  • Będą nowe regulacje, dużo regulacji….

Zasady Newtona

Jest akcja będzie reakcja…W reakcji pojawią się nowe coraz bardziej restrykcyjne regulację. Kosztowne, czasochłonne, często niepotrzebne i fasadowe. Wrosną koszty prowadzenia biznesu i brak zaufania w systemie.

Nowe regulacje zwiększa ryzyka non-compliance, które i tak są już olbrzymie. To będzie powodowało żądanie coraz to nowych regulacji, i tak dale tak dalej.

Czy świat wymęczony nagromadzenie kryzysów gospodarczych, politycznych i społecznych wchodzi w okres systemowej długoterminowej niestabilności?

Ryzyka panamskich papierów… A Storm is coming….

Biegli rewidenci o ryzyku

0
biegli rewidenci o ryzyku

„Nowy nadzór nowe kary” pod takim hasłem odbyła się konferencja zorganizowania przez Polski Instytut Dyrektorów, Krajową Izbę Biegłych Rewidentów oraz ACCA Polska poświęcona niezwykle istotnym zmianom, jakie przyniesie biznesowi nowa, przygotowywana w Minsterstwie Finansów Ustawa o biegłych rewidentach i ich samorządzie, podmiotach uprawnionych do badania sprawozdań finansowych oraz o nadzorze publicznym.

biegli rewidenci o ryzyku

W ustawie o biegłych rewidentach, już tej starej ciągle jeszcze obowiązującej, zbiegło się z woli Ustawodawcy wiele niezwykle istotnych wątków. Począwszy od regulacji zawodu i roli biegłego rewidenta, sposobu i zakresu przeprowadzania badania sprawozdań finansowych, nadzoru nad biegłymi rewidentami i orgnizacją samorządu tej niezwykle ważnej profesja (przypomnijmy, że jest to zawód silnie regulowany a rewidenci są obligatoryjie zrzeszeni właśnie w KIBR).

W ustawie reguluje się również kwestie spółek zainteresowania publicznego, a więc przede wszystkim banków, ubezpieczalni i spółek giełdowych. Wreszcie w UoBR znalazła się (inna sprawa dlaczego i po co akurat w tym miejscu) niezwykle istotna dla biegli rewidenci o ryzykuzarządzania ryzykiem i szezrej Ładu Korporacyjnego, kwestia komitetów audytu, które są niezwykle ważne dla funkcji zarzadzania ryzykiem w przedsiębiorstwach.

To oczywiście tylko wybrane wątki, które będą podlegać mniej lub bardziej fundamentalny zmianom w nowej Ustawie, między innymi dostosowującym nasze rodzime regulacje do wytycznych Unii Europejskiej.
Wydźwięk tych zmian będzie miał olbrzymi wpływ na funkcjonowania naszego rynku finansowego, giełdowego, kapitałowego, całej gospodarki. Od razu zresztą zdradzimy, że i ta kolejne regulacja mimi całego procesu konsultacji budzi wiele kontrowersji i wierzcie mi, jeżeli jesteście menagerem, menagerem finansowym, członkiem zarządu, rady nadzorczej to znajomość i zrozumienie zmian w nowej Ustawie będzie dla was i dla wszej firmy bardzo, bardzo ważna.

No, więc kwestie omawiane na Konferencji były niezwykle ciekawe także  dla osób zarządzających ryzykiem. Z dumą wspomnimy tylko jeszcze, że na event zostaliśy tam zaproszeni przez naszych znajomych przyjaciół z KIBR i PID reprezentując tym razem barwy Stowarzyszenia POLRISK, gdzie Wiceprezesujemy.

W tekście kilka impresji foto z tego niezwykle ważnego wydarzenia, które planujemy zrelacjonować na papierowych łamach Gazety Ubezpieczeniowej już wkrótce, a potem jeszcze zaraz na Waszym blogu o zarządzaniu ryzykiem, który czytajcie.

 

biegli rewidenci o ryzyku, biegli rewidenci o ryzyku, biegli rewidenci o ryzyku

Standardowe zarządzanie ryzykiem

0
standardowe zarządzanie ryzykiem

Jak wiadomo dobre praktyki spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie sugerują notowanym spółkom, bo nie wiem jak to inaczej sformułować, wśród innych ujawnień w zakresie Ładu Korporacyjnego zamieszczanie okresowych informacji na temat zarządzania ryzykiem.

Tamże czytamy między innymi, że:

Spółka giełdowa utrzymuje skuteczne systemy: kontroli wewnętrznej, zarządzania ryzykiem oraz nadzoru zgodności działalności z prawem (compliance), a także skuteczną funkcję audytu wewnętrznego, odpowiednie do wielkości spółki i rodzaju oraz skali prowadzonej działalności.

A szczegółowo idzie to dalej tak:

Rada nadzorcza monitoruje skuteczność systemów i funkcji, o których mowa w zasadzie III.Z.1, w oparciu między innymi o sprawozdania okresowo dostarczane jej bezpośrednio przez osoby odpowiedzialne za te funkcje oraz zarząd spółki, jak również dokonuje rocznej oceny skuteczności funkcjonowania tych systemów i funkcji, zgodnie z zasadą II.Z.10.1.

Hmmm 

Oczywiście podobnie jak w innych obszarach polskiego kodu corporate governance mamy złotą zasadę „complain ir explain” (ang. „nie, bo nie”), ale trzeba też przyznać, że spółki jednak starają się w raportach rocznych pisać, że przy zarządzaniu ryzykiem cos tam dłubią, choć z samych raportów wynika, że nie za bardzo wiadomo, co.

Wspominamy o tym, bo właśnie gdzieś czytaliśmy taki kolejny raport okresowy gdzie znajdujemy dosyć klasyczną, rzeklibyśmy obiegową formułę, w tym sensie standardowe zarządzanie ryzykiem w polskiej spółce:

II.Z.10.1. Ocenę sytuacji spółki, z uwzględnieniem oceny systemów kontroli wewnętrznej, zarządzania ryzykiem, compliance oraz funkcji audytu wewnętrznego; ocena ta obejmuje wszystkie istotne mechanizmy kontrolne, w tym zwłaszcza dotyczące raportowania finansowego i działalności operacyjnej;

Spółka nie stosuje powyższej zasady.

Rada Nadzorcza przedstawia Zwyczajnemu Walnemu Zgromadzeniu sprawozdanie o oceny w zakresie wynikającym z przepisów prawa. Spółka rozważy jednak stosowanie tej zasady w przyszłości.

I tak to zdaje się w większości przypadków wygląda. Coś robimy, więcej byśmy chcieli, może kiedyś.

Oczywiście pomysły spółki to jedna sprawa a dobro akcjonariuszy druga, i mamy wrażenie, co najmniej część z nich byłaby zarządzaniem ryzykiem zainteresowana. Ale wiadomo „complain or explian”. I tak to hula. Standardowe zarządzanie ryzykiem.

Blog o compliance

0
blog o compliance
No nie, nie martwcie się Drodzy (nawet jeżeli bliżej nam nieznani, z powodu Waszej rosnącej liczności) Czytelnicy, nie zmieniamy tematu Ryzykonomii na „Complianco-nomię”, choć jak wiecie tematy związane z zarządzaniem ryzykiem zgodności już wielokrotnie poruszaliśmy „na łamach”. A to nie dziwota, bo funkcja zgodności z regulacjami jest w dzisiejszym świecie wciąż rosnących regulacji niezmiernie i coraz bardziej ważna, a działy compliance rosną jak grzyby po deszczu w coraz to nowym organizacjach.
Compliance – jak wiadomo – zajmuje się ryzykami zgodnościowymi związanymi przecież nie tylko z regulacjami pisanymi, ale i niepisanymi, jak choćby z Prawem Boskim i zwykłą już wymyśloną zdaje się przez Greków etyką i niech mi wybaczą to uproszczenie biegli filozofii… aż do najnowszych etyczno-podobnych wynalazków, jak choćby społeczna odpowiedzialnością biznesu, polski SOB-em albo, jak kto woli bardziej międzynarodowy CSR. To oczywiście wykład o compliance zbyt prosty dla zaawansowanych dodamy więc tylko, że sama idea zgodności z regulacjami budzi w dzisiejszym, naszym zdaniem już ciut-przeregulowanym świecie różne konwersje, które choćby opisywaliśmy w jednym z ostatnich artykułów.

My, jeżelibyśmy mieli podsumować oficjalny stosunek Redakcji Bloga do tematu zgodności to powiedzielibyśmy, że jest on idealistyczno – realistyczno – cyniczny.

Idealistyczny, bo wierzymy w Prawo (dura lex sed lex!) i  nawet w Regulacje. Przede wszystkim, że należy być z nimi zgodnym, nie przejeżdżać na czerwonym nie najeżdżać na zderzak i nie pokazywać faków braciom-polakom. Podobnie w biznesie i nie odnoście tego zobrazowania tylko do podróży służbowej!

Realistyczny, bo uważamy, że Regulacje niestety nie zawsze są idealistyczne i często służą różnym politycznym ideom, z którymi nie zawsze się zgadzamy szczególnie, że myśl polityczno-gospodarcza u nas często służy doraźnym wyborczym interesom, a często, że w ogóle jej nie ma.

Cyniczny bo w Redakcji  Ryzykonomii silny jest wątek cynicznego oglądu na to, jak świat jest zorganizowany i dokąd podąża, bez względu na to co deklaruje. Stąd też i zrozumienie do konieczności zgodności z regulacjami, czyli biznesowo  praktycznej komplajansowości.

Ale, porzuciwszy te quasi-filozoficzne rozważania powracamy do tytułowej frazy dzisiejszej naszej pisemnej wypowiedzi, a nawiązuje ona do naszego niedawnego, internetowego spotkania z autorem „Bloga o compliance” autorstwa Konrada Sędkiewicza  który niniejszym chcielibyśmy dla P.T. Czytelników Ryzykonomii zauważyć i polecić.
Już wiecie, dlaczego temat compliance wydaje nam się ważny i że nie odkrywamy żadnej Ameryki pisząc o  ważności zarządzania zgodnościowymi ryzykami na Ryzykonomii i o samym ryzyku zarządzania tym ryzykiem. A Zawsze z uznaniem odnotowujemy poczynania tych (bloggerów),którzy dzielą się swoją wiedzą na tematy ważne i potrzebne w Modernizacji (czy zauważyliście jak często pojawią się na Ryzykonomii to tajemnicze hasło ?), szczególnie jeżeli tematem wyjaśniania świata nie jest to Moda, Gotowanie czy Plecenie Andronów, których to tematów Opisywaczy liczba niestety systematycznie rośnie….już to w pogoni za sławą i pieniądzmi już to w rezultacie zawierzenia popularnym podszeptom, że wszyscy są mądrze, fajni i wspaniali. Ergo, pisać i dzielić się wiedzą każdy umie i może.

My w Redakcji Ryzykonomii wierzymy w Zgodność, Wiedzę i Rozważne Słowo dlatego “Blog o Compliance” z czystą przyjemnością do czytania polecamy.  

blog o compliance, blog o compliance

Compliance prawo i inne sztuczki

0
compliance prawo

Compliance prawo….
Artykuł ukazał się w Gazecie Ubezpieczeniowej z dnia 12.12.1

Ryzyko niezgodności z regulacjami, czyli popularny compliance to temat, który elektryzuje dzisiaj cały sektor finansowy, ale nie tylko. Żyjemy w świecie ryzyka i starając się ryzyku zaradzić zarządzamy nim regulując otoczenie. Niestety, świat jest dzisiaj tak skomplikowany, że regulacji namnożyła się liczba do „ntej” potęgi. A ryzyko ma o tyle złośliwą naturę, że samo zarządzanie ryzykiem, szczególnie w postaci regulacji kreuje nowe ryzyka, często jeszcze bardziej perfidne niż te, które mieliśmy wy-regulować. To jest istota ryzyka niezgodności, jakich byśmy skomplikowanych definicji nie przytaczali.

KNF, GIODO i inni

Każdy zarządzający w ubezpieczeniach wie, jak skomplikowane są regulacje rynku ubezpieczeniowego. Ustawy, Solvency, rekomendacje KNF, wymogi GIODO-wskie i… lista jest baaardzo długa. Problemów ze zgodnością jest mnóstwo i nie będziemy ich w tym skromnym artykule wszystkich powtarzać. Od tego są w zakładach i innych podmiotach regulowanych, czy w ogóle w większych firmach całe działy compliance. Czuwają one nad zgodnością poczynań organizacji z przepisami prawa, regulacjami, kodeksami i… no właśnie. compliance prawo
Skoro ryzyko zgodności jest tak często wymieniane w związku z przepisami prawa, to co z samym ryzykiem prawnym, bo to przecież bardzo ważna dla przedsiębiorstw kategoria ryzyka. Czy to aby nie to samo?

Zakresy, zakresy

Zapewne część z Czytelników się żachnie na spory typologiczne. Bo – co za różnica? Ale doświadczenie uczy, że nieprecyzyjne zdefiniowanie czym są poszczególne rodzaje ryzyka może mieć różne nieciekawe następstwa, choćby organizacyjne. Bo przecież w „tradycyjnych” strukturach mamy działy prawne zaludnione przez radców, czyli licencjonowanych prawników, a już w działach compliance niekoniecznie dyplom aplikacji jest wymagany.
Dalej: jakie są zakresy obowiązków i obszary analizy ryzyka przypisane do działów compliance i działów prawnych? Czy, jeżeli są nie są one dobrze opisane w organizacji, istnieje niebezpieczeństwo bądź nachodzenia na siebie zakresu obowiązków, bądź przeoczenia jakiegoś obszary ryzyka.

Wyjaśnień jak „to się robi” możemy oczywiście szukać na stronach Komisji Nadzoru Finansowego, przy czym zauważyć należy, że jakby więcej wyjaśnień jest kierowanych do banków niż ubezpieczeń; ale banki to przecież też benchmark. No więc można spojrzeć na rekomendację M w zakresie zarzadzania ryzykiem operacyjnym, czy ciekawego opracowania pod tytułem „Funkcja compliance w bankach”. Natomiast już „Zasady ładu korporacyjnego w instytucjach nadzorowanych” dotyczącą zakładów ubezpieczeniowych bezpośrednio. Więc chyba wszystko na poziomie organizacyjnym jasne… no wciąż nie jesteśmy pewni, niestety. To zresztą przypomnijmy, także niezwykle ważna kwestia struktury ramowej (frameworku) procesu zarządzania ryzykiem korporacyjnym, o którym się mówi w standardach takich jak ISO 31000 czy COSOII.

Wreszcie…

Wreszcie nie należy zapominać, że sektor ubezpieczeniowy to nie tylko same potężne organizacyjnie ubezpieczalnie poświęcające siły i środki na zgodność z Solvency i innymi regulacjami, ale i inni gracze, także znacznie mniejsi, którzy są równie narażeni na ryzyka z obu kategorii. A jest jeszcze sektor niefinansowy, tu w ogóle obowiązków narzucanych przez regulatorów w obszarze organizacji systemów compliance właściwie nie ma. Oczywiście prawnicy w każdej firmie są i znowu kolejne pytanie. Czy mają oni i jak wykonywać funkcje z zakresu compliance? Czy to właściwe postepowanie i czy „zwykli” prawnicy są przygotowani do zarządzania ryzkiem.

…w lesie

Z tym przygotowaniem prawników to w ogóle ciekawa sprawa, bo sam temat zarządzania ryzykiem z trudem przebija do tej profesji. Powody są różne i na początek edukacyjne; zarzadzania ryzykiem, o ile mi wiadomo, na studiach prawniczych się nie uczyło i compliance chyba też. Potem natury psychologicznej. Jakiś czas temu czytaliśmy analizę London School of Economics na temat compliance gdzie zauważano, że prawnicy nie są delikatnie mówiąc „fanami” metod ilościowej analizy ryzyk, które w zarządzaniu ryzykiem mają niezmierną rolę. Można nawet powiedzieć, że sam język prawniczy zrazu bardzo precyzyjny używa innych narzędzi opisu ryzyka niż język zarządzania (ryzykiem). Dlatego, o ile obu stron nie nauczy się odpowiedniej komunikacji różne mogą być jej efekty. compliance prawo
Jak widać już na początku, im dalej w las, tym więcej drzew. A już sam przebieg procesu zarządzania ryzykami zgodności i ryzykami prawnymi, to temat na inną historię, równie wielowątkową.

Compliance prawo

Społeczna odpowiedzialność

0
spoeczna odpowiedzialność

(Gazeta Ubezpieczeniowa 10.06.14)

Zupełnie niedawno, ale jeszcze przed wakacjami, otrzymałem zaproszenie na kolejną doroczną konferencję nadwiślańskich biegłych rewidentów, z tematem przewodnim „Odpowiedzialne raportowanie”. Z dumą zresztą dodamy, że na eventach Krajowej Izby Biegłych Rewidentów już osobiście występowaliśmy mówiąc – oczywiście – o zarządzaniu ryzykiem, temacie ważnym bardzo dla biegłych, finansowych audytorów.

Do zaproszenia dołączone było takie, mniej więcej wyjaśnienie: „przed paroma dniami Parlament Europejski uchwalił dyrektywę, która nakłada na największe spółki europejskie obowiązek uwzględniania w swoim sprawozdaniu rocznym działalności z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu, w szczególności chodzi o kwestie  środowiskowe, społeczne i pracownicze, ale także poszanowania praw człowieka, przeciwdziałania korupcji i łapownictwu oraz ujawniania informacji na temat stosowanej polityki różnorodności w organach administracyjnych, zarządzających i nadzorczych. CSR będzie, więc wiodącym tematem tegorocznej konferencji, która odbędzie się…” i tak dalej… A ponieważ i biznes i odpowiedzialność i raportowanie jest mi nieobce, czym prędzej postanowiłem wziąć udział w tym obiecującym wydarzeniu w nomen-omen Centrum Kopernik.

Co to jest Corporate Social Responsibility, swojsko skracane na SOB nikomu chyba nie trzeba
tłumaczyć, choć zdaje się minęły już czasy, kiedy jak zauważył z pewną dozą przesady pewien nasz znajomy w Warszawie jednego dnia odbywały się trzy konferencje na temat. Jak widać jednak „w temacie” ciągle coś się dzieje i to nawet, jak wspomniano w zaproszeniu nawet na szczeblu unijnym, co i nie powinno dziwić, bo gdzie tak dobrze nie dekretują raportowania i odpowiedzialności jak w słodkiej Brukseli.
Ale na pewno Czytelnik rubryczki ryzykonomicznej zapyta się pro forma, co ma wspólnego raportowanie, i to w dodatku odpowiedzialne, z zarządzaniem ryzykiem. Zakładamy, że zapyta pro forma i to jedynie z uprzejmości dla autora, bo przecież wszyscy wiemy, jakie ryzyka kryją się za nie-odpowiedzianym raportowaniem zwanym czasami równie eufemistycznie raportowaniem twórczym. No, więc ryzyk tu nie brakuje i finansowych i reputacyjnych, i zdaje się idea Społecznej Odpowiedzialności jest tu kolejną nadzieją białych na lepszy świat raportowania, żeby sparafrazować bokserskie określenie. A szerzej CSR to oczywiście i kwestie praw pracowniczych, i równości, i środowiska i w ogóle poszanowania człowieka przez człowieka, tak byśmy tę ideę chyba dość celnie zrekapitulowali.


Jednakże zdziwiłby się ten/ta, kto pomyśli, że na CSR-swoich konferencjach piętnuję się dzisiaj niedobre korporacje, nieodpowiedzialne w dążeniu do zysku. Otóż nie, bo jak się okazuje i w korporacyjny świecie coraz więcej jest odpowiedzialności. Stąd i zarządy coraz chętniej pochylające się nad zrównoważonym rozwojem, liczne powoływane przez nie fundacje pomagające oczekującym pomocy i doradcy zawsze gotowi nas szkolić w większej odpowiedzialności. Dla najbardziej zaawansowanych na giełdach papierów wartościowych oprócz tradycyjnych dałdżonsów i wigów na dobre zadomowiły się dedykowane indeksy mierzące odpowiedzialność, jak dla przykładu warszawski RESPECT Index.

Na konferencji można było oczywiście posłuchać paneli przedstawicieli środowisk teoretycznych, naukowych i biznesowych odszyfrowujących meandry odpowiedzianego biznesu. Wskazywano tam wręcz, że to nowy paradygmat i cały system zarządzania posługujący się narzędziami i nadający biznesowi zupełnie nowy wymiar. Temu paradygmatowi mają służyć zasady prowadzenia (odpowiedzialnego) biznesu w formie różnego rodzaju wytycznych, kodeksów etycznych, czyli samoregulacji. A za samoregulacją najwyraźniej podąża także regulacja. Bo jak wspomniano problem dostrzeżono w Brukseli, gdzie już w 2001 roku przygotowano „Green paper on Corporate Social Respnsibility”, który wkrótce zmienił się w Paper Biały „O komunikacji CSR”.  Regulacja była miękka, ale szybko stwardniała i w przededniu Konferencji przyjęła już formułę wspomnianej Dyrektywy.  Objąć ona ma firmy zatrudniające ponad 500 pracowników, jakieś 6000 spółek w całej Unii.

A propos kodeksów etycznych, to chyba już każdy zauważył, że rozmnożyły się one w biznesie

Czytaj Latem !

bardzo, gdybyście jeszcze swojego nie mieli to służę wzorcem, mam etyki krótkie, długie i średnie w komputerze, wysyłam, piszcie.

Nie tylko w Unii przejawem regulowania kwestii odpowiedzialności jest jej coraz szersze ujawnianie przez społecznie nastawione firmy.  Wystarczy sięgnąć do Global Reporting Initiative, która oferuje nam gotowe wzorce raportowania społecznego.

No, może trochę wiedzy eksperckiej by się jednak przydało, bo to dość spore dokumenty, taki G4 „Raportowanie zrównoważone” w części „Podstawy raportowania i standardy ujawnień” to ca. 94 strony a G4 „Podręcznik wdrożenia” stron ca. 266. Zauważamy tu z pewnym żalem, że niejednokrotnie zarzuca się, że zarządzanie ryzykiem jest skomplikowane, kiedy ISO 31000 Zarządzanie ryzykiem to marne 60 stronniczek.


W Polsce jak się dowiedzieliśmy na konferencji, zgodnie z zaleceniami GRI społeczną odpowiedzialność ujawnia już około 30 podmiotów, zwykle bardzo dużych, bo ujawnianie najwyraźniej sporo kosztuje, bo to i analizy i audyty stosowne. Stąd, zdaje się odpowiedzialność mniejszych biznesów póki co pozostaje nieujawniona, ale mam nadzieję, równie ważna.

Kliknij !

spoeczna odpowiedzialność,

spoeczna odpowiedzialność, spoeczna odpowiedzialność, spoeczna odpowiedzialność, spoeczna odpowiedzialność

ESA o ryzykach sektora finansowego

0
ESA o ryzykach

ESA o ryzykach sektora finansowego>
Jak czytam w źródłach The Joint Committee of the European Supervisory Authorities (ESA), czyli Komitet Wspólny Europejskiego Sytemu Nadzoru Finansowego wypuścił właśnie swój Report on Risks and Vulnerabilities in the EU Financial System. No, więc ryzyk i wrażliwości jest kilka i to bardzo znamiennych:

Niski wzrost i środowisko biznesowe o niskim potencjale dochodowym

Taka sobie sytuacja gospodarcza i słaby rynek powoduje nie tylko problemy z przychodami, ale również zmuszają instytucje finansowe do poszukiwania bardziej ryzykowanych inwestycji, (choć osobiście slaby to dla Redakcji Ryzykonomii argument). A, ubezpieczyciele i fundusz inwestycyjne mają też kłopoty, bo malejące dochody powodują (choćby tylko w proporcji) wzrost pozycji zobowiązań w bilansach.

Niska rentowność

Związana oczywiście z powyższym, ale nie tylko. Niestabilność polityczna, Brexit, rosnąca niepewność, co do przyszłości już samej Unii, pojawiające się NPL (non-performing lands) ciekawe, o kogo chodzi. ESA zwraca tu uwagę na konieczność rewizji dotychczasowych modeli biznesowych, szczególnie, że na horyzoncie także wyzwania płynące z nowych technologii.

Rosnące znaczenie połączeń sieciocentrycznych

Różne ryzyka krzyżowe wynikające z sieciowości dzisiejszego świata są niezmiernie ważne nie tylko dla sektora finsnoego wyłącznie, ale także konieczne jest zauważenie połączeń wszystkich z wszystkimi i, uwaga, dotyczy to wszystkich nie tylko sektora finansowego (przyp. Red).

Przypomnijmy tylko, że ESFS, European System of Financial Supervision, składa się z europejskich organów nadzoru: z Europejskiej Rady Ryzyka Systemowego (ESRB, European Systemic Risk Board) , wspomnianego Wspólnego Komitetu ESA
( i poszczególnych części ESA) oraz krajowych organów nadzoru państw członkowskich UE, typu nasza Komisja Nadzoru Finansowego. Trochę to skomplikowane, czyż nie, taki prosty świat się nam nad Wisłą marzy…

No i oczywiście mamy trzy szczegółowe organy nadzoru ESA, jak nazwy wskazują odpowiednie dla poszczególnych segmentów rynku finansowego:

  • Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA) w Londynie (?!)
  • Europejski Urząd Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) w Paryżu
  • Europejski Organ Nadzoru Ubezpieczeń Pensjonaty i (EIOPA) we Frankfurcie.

ESA o ryzykach, ESA o ryzykach

Konstytucja czyli zarządzanie ryzykiem

0
Konstytucja jako zarządzanie

Konstytucja czyli zarządzanie ryzykiem>>>

Mamy właśnie dzień Konstytucji, akurat 3 Maja ale były przecież i inne. Lepsze i gorsze.
I mało kto, założymy się dostrzega, jakie są istotności takiego akurat dokumentu, procedury, zwanej Konstytucją.

A przecież Konstytucja to najwyższa Regulacja, rządząca wszystkim Regulacjami w Państwie. Regulacja regulacji i nad-regulacja. Z natury rzeczy mocno ogólna, co wytykają różni dyletanci, którzy chcieliby aby wszystko było “kawa na ławę”. A Konstytucja to właściwie raczej Polityka, niż Procedura i stąd podlega interpretacjom i wyjaśnieniu przez różne Procedury niższego rzędu.

No więc te procedury, regulacje i ta najwyższa Polityka, czyli Konstytucja są niczym innym jak odpowiedzią na różne rzeczywiste i antycypowane ryzyka, które mają wpływ na nasze życie polityczne, społeczne, gospodarcze. Jest ryzyko konfiskaty, Konstytucja adresuje ryzyko przez nienaruszalność, jest ryzyko cenzury, mamy wolność słowa. I tak dalej, i temu podobne…

Bo Regulacje to w wielkim wymiarze właśnie procedury zarządzania ryzykiem. I taką jest właśnie Konstytucja.

Oczywiście jak na procedury przystało są również obowiązki i risk ownerzy i frameworki, struktura ramowa, czyli jak to wszystko dzieje się w organizacji czyli Państwie.

Wreszcie trzeba tą Procedurę, skoro już się na nią zgodziliśmy przestrzegać. I nie wolno (choć oczywiście można, wszystko można) mówić, że nam się procedura nie podoba i od jutra nie będziemy jej stosować. Albo, że Procedurę rach ciach zmieniamy bez odpowiedniego poziomu aprobaty, po cichu w nocy w pakamerze z znajomymi.
Jak nam się nie podoba, proszę – idźmy wyznaczoną drogą zmiany Procedury, są poziomy uzgodnień, autoryzacji, przeglądu, zmiany, także przecież zawarte w Procedurze.

No więc widzicie, wszystko to aż takie proste nie jest, ale i jest. Wymaga zrozumienia i przemyślenia i przede wszystkim szacunku dla Procedur, regulacji, polityk, wspólnych uzgodnień.  A to akurat jak historia uczy nie jest akurat naszego narodu najmocniejszą stroną.
O czym świadczy choćby business case kolejnego konstytucyjnego święta.

Konstytucja czyli zarządzanie konstytucja czyli zarządzanie