Ryzyko & regulacje

Strona główna Ryzyko & regulacje

Compliance prawo i inne sztuczki

0
compliance prawo

Compliance prawo….
Artykuł ukazał się w Gazecie Ubezpieczeniowej z dnia 12.12.1

Ryzyko niezgodności z regulacjami, czyli popularny compliance to temat, który elektryzuje dzisiaj cały sektor finansowy, ale nie tylko. Żyjemy w świecie ryzyka i starając się ryzyku zaradzić zarządzamy nim regulując otoczenie. Niestety, świat jest dzisiaj tak skomplikowany, że regulacji namnożyła się liczba do „ntej” potęgi. A ryzyko ma o tyle złośliwą naturę, że samo zarządzanie ryzykiem, szczególnie w postaci regulacji kreuje nowe ryzyka, często jeszcze bardziej perfidne niż te, które mieliśmy wy-regulować. To jest istota ryzyka niezgodności, jakich byśmy skomplikowanych definicji nie przytaczali.

KNF, GIODO i inni

Każdy zarządzający w ubezpieczeniach wie, jak skomplikowane są regulacje rynku ubezpieczeniowego. Ustawy, Solvency, rekomendacje KNF, wymogi GIODO-wskie i… lista jest baaardzo długa. Problemów ze zgodnością jest mnóstwo i nie będziemy ich w tym skromnym artykule wszystkich powtarzać. Od tego są w zakładach i innych podmiotach regulowanych, czy w ogóle w większych firmach całe działy compliance. Czuwają one nad zgodnością poczynań organizacji z przepisami prawa, regulacjami, kodeksami i… no właśnie. compliance prawo
Skoro ryzyko zgodności jest tak często wymieniane w związku z przepisami prawa, to co z samym ryzykiem prawnym, bo to przecież bardzo ważna dla przedsiębiorstw kategoria ryzyka. Czy to aby nie to samo?

Zakresy, zakresy

Zapewne część z Czytelników się żachnie na spory typologiczne. Bo – co za różnica? Ale doświadczenie uczy, że nieprecyzyjne zdefiniowanie czym są poszczególne rodzaje ryzyka może mieć różne nieciekawe następstwa, choćby organizacyjne. Bo przecież w „tradycyjnych” strukturach mamy działy prawne zaludnione przez radców, czyli licencjonowanych prawników, a już w działach compliance niekoniecznie dyplom aplikacji jest wymagany.
Dalej: jakie są zakresy obowiązków i obszary analizy ryzyka przypisane do działów compliance i działów prawnych? Czy, jeżeli są nie są one dobrze opisane w organizacji, istnieje niebezpieczeństwo bądź nachodzenia na siebie zakresu obowiązków, bądź przeoczenia jakiegoś obszary ryzyka.

Wyjaśnień jak „to się robi” możemy oczywiście szukać na stronach Komisji Nadzoru Finansowego, przy czym zauważyć należy, że jakby więcej wyjaśnień jest kierowanych do banków niż ubezpieczeń; ale banki to przecież też benchmark. No więc można spojrzeć na rekomendację M w zakresie zarzadzania ryzykiem operacyjnym, czy ciekawego opracowania pod tytułem „Funkcja compliance w bankach”. Natomiast już „Zasady ładu korporacyjnego w instytucjach nadzorowanych” dotyczącą zakładów ubezpieczeniowych bezpośrednio. Więc chyba wszystko na poziomie organizacyjnym jasne… no wciąż nie jesteśmy pewni, niestety. To zresztą przypomnijmy, także niezwykle ważna kwestia struktury ramowej (frameworku) procesu zarządzania ryzykiem korporacyjnym, o którym się mówi w standardach takich jak ISO 31000 czy COSOII.

Wreszcie…

Wreszcie nie należy zapominać, że sektor ubezpieczeniowy to nie tylko same potężne organizacyjnie ubezpieczalnie poświęcające siły i środki na zgodność z Solvency i innymi regulacjami, ale i inni gracze, także znacznie mniejsi, którzy są równie narażeni na ryzyka z obu kategorii. A jest jeszcze sektor niefinansowy, tu w ogóle obowiązków narzucanych przez regulatorów w obszarze organizacji systemów compliance właściwie nie ma. Oczywiście prawnicy w każdej firmie są i znowu kolejne pytanie. Czy mają oni i jak wykonywać funkcje z zakresu compliance? Czy to właściwe postepowanie i czy „zwykli” prawnicy są przygotowani do zarządzania ryzkiem.

…w lesie

Z tym przygotowaniem prawników to w ogóle ciekawa sprawa, bo sam temat zarządzania ryzykiem z trudem przebija do tej profesji. Powody są różne i na początek edukacyjne; zarzadzania ryzykiem, o ile mi wiadomo, na studiach prawniczych się nie uczyło i compliance chyba też. Potem natury psychologicznej. Jakiś czas temu czytaliśmy analizę London School of Economics na temat compliance gdzie zauważano, że prawnicy nie są delikatnie mówiąc „fanami” metod ilościowej analizy ryzyk, które w zarządzaniu ryzykiem mają niezmierną rolę. Można nawet powiedzieć, że sam język prawniczy zrazu bardzo precyzyjny używa innych narzędzi opisu ryzyka niż język zarządzania (ryzykiem). Dlatego, o ile obu stron nie nauczy się odpowiedniej komunikacji różne mogą być jej efekty. compliance prawo
Jak widać już na początku, im dalej w las, tym więcej drzew. A już sam przebieg procesu zarządzania ryzykami zgodności i ryzykami prawnymi, to temat na inną historię, równie wielowątkową.

Compliance prawo

ESA o ryzykach sektora finansowego

0
ESA o ryzykach

ESA o ryzykach sektora finansowego>
Jak czytam w źródłach The Joint Committee of the European Supervisory Authorities (ESA), czyli Komitet Wspólny Europejskiego Sytemu Nadzoru Finansowego wypuścił właśnie swój Report on Risks and Vulnerabilities in the EU Financial System. No, więc ryzyk i wrażliwości jest kilka i to bardzo znamiennych:

Niski wzrost i środowisko biznesowe o niskim potencjale dochodowym

Taka sobie sytuacja gospodarcza i słaby rynek powoduje nie tylko problemy z przychodami, ale również zmuszają instytucje finansowe do poszukiwania bardziej ryzykowanych inwestycji, (choć osobiście slaby to dla Redakcji Ryzykonomii argument). A, ubezpieczyciele i fundusz inwestycyjne mają też kłopoty, bo malejące dochody powodują (choćby tylko w proporcji) wzrost pozycji zobowiązań w bilansach.

Niska rentowność

Związana oczywiście z powyższym, ale nie tylko. Niestabilność polityczna, Brexit, rosnąca niepewność, co do przyszłości już samej Unii, pojawiające się NPL (non-performing lands) ciekawe, o kogo chodzi. ESA zwraca tu uwagę na konieczność rewizji dotychczasowych modeli biznesowych, szczególnie, że na horyzoncie także wyzwania płynące z nowych technologii.

Rosnące znaczenie połączeń sieciocentrycznych

Różne ryzyka krzyżowe wynikające z sieciowości dzisiejszego świata są niezmiernie ważne nie tylko dla sektora finsnoego wyłącznie, ale także konieczne jest zauważenie połączeń wszystkich z wszystkimi i, uwaga, dotyczy to wszystkich nie tylko sektora finansowego (przyp. Red).

Przypomnijmy tylko, że ESFS, European System of Financial Supervision, składa się z europejskich organów nadzoru: z Europejskiej Rady Ryzyka Systemowego (ESRB, European Systemic Risk Board) , wspomnianego Wspólnego Komitetu ESA
( i poszczególnych części ESA) oraz krajowych organów nadzoru państw członkowskich UE, typu nasza Komisja Nadzoru Finansowego. Trochę to skomplikowane, czyż nie, taki prosty świat się nam nad Wisłą marzy…

No i oczywiście mamy trzy szczegółowe organy nadzoru ESA, jak nazwy wskazują odpowiednie dla poszczególnych segmentów rynku finansowego:

  • Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA) w Londynie (?!)
  • Europejski Urząd Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) w Paryżu
  • Europejski Organ Nadzoru Ubezpieczeń Pensjonaty i (EIOPA) we Frankfurcie.

ESA o ryzykach, ESA o ryzykach

Ryzyko prawa (Agaty)

0
ryzyko prawa

 

Ryzyko prawa niemaleje bo jak wszędzie słyszymy, że poziom kultury prawnej, a mówiąc szerzej i nowocześniej, poziom świadomości regulacyjnej jest u nas równie niski jak poziom innych kultur. Albo i jeszcze niższy.

I choć nie jesteśmy w Ryzykonomii prawnikami, nad czym zresztą ubolewamy, tylko ekonomistami i menadżerami ryzyka, to każdy dzień przynosi nam coraz większe przerażenie jak niezrozumiała jest w naszym narodzie, mieście, wsi, zagrodzie i biznesie koncepcja tak zwanego „państwa prawa”.

Zresztą zdradzimy tu P.T. Czytelnikom bloga naszą mała tajemnicę, która – jak naiwnie uważamy jest kluczem do mądrości – a mianowicie taką, że jeżeli na czymś się nie znamy, to się nie wymądrzamy. Z drugiej strony to i owo wiemy nawet, jako ekonomiści i chociażby, dla przkładu z zasady przeraża nas chyba nienawiść do takiej „funkcji” jak komornik, abstrachując od blasków i cieni tej profesji. Bo jeżeli będzie Wam ktoś coś winny, co w biznesie zdarza się nierzadko, i komornik może wam się przydać i złośliwie zwrócić się o zwrot waszej kasy.

Zresztą nawet, jeżeli wśród tych kilku tysięcy komorników zdarzają się osoby o dość luźnym podejściu do prawa własności traktorów to, jak się wydaje zdecydowana większość nie ma takich ciągotek.

 

Szczytem zaś hipokryzji jest „społeczny obraz” problematyki prawnej, funkcjonowania różnych instytucji systemu prawnego, przy czym przymiotnik „społeczny obraz” nic nam w zasadzie, jako profesjonaliście nie mówi. Domyślamy się jednak studiując onegdaj „ekonomię polityczną” (bo musieliśmy), że „społeczny obraz” są to zebrane opinie Pana Józka i Pani Janiny, którzy zapytani przez ankietera myślą, że jest tak – a nie inaczej.

My preferujemy obrazy empiryczne, profesjonalne i naukowe, a w każdym razie oparte na bardziej uchwytnych przesłankach niż przemyślenia po lekturze tabloidów.

I tu na przykład, choćby analizując niezależne raporty, co do rzekomej wyjątkowej nieskuteczności i przewlekłości funkcjonowania naszego wymiaru sprawiedliwości, którego częścią nie jest jak wyobraża sobie większość widzów prokuratura (patrz Konstytucja RP), dowiadujemy się, że czas trwania rozpraw w polskim sądzie jest porównywalny z sądem niemieckim a znacznie krotszy niż na przykład w sądzie francuskim !

Można o tym przeczytać w raportach CEPEJ, Europejskiej Komisji ds. Efektywności Sądownictwa, badającej od lat efektywność wymiaru sprawiedliwości w krajach Europy (link)

Zabawne jest też na przykład, że wielokrotnie przywoływany na potwierdzenie wyjątkowości sądowych postępowań gospodarczych, a mianowicie analiza „Doing Business” walnie przyczynia się do budowania „społecznego”, dodajmy nieprawdziwego obrazu. I tak na przykład Raport ten do czasu trwania gospodarczych postępowań sądowych (i to tylko tych z Warszawy bo gdzie indzej ekspertom nie chciało się jechać) wlicza notorycznie postępowanie egzekuzycjne, a więc ewidentnie poza-sądowe, co było bezkrytycznie miliony razy powtarzane przez bezmyślne media.

Nawiasem mówiąc ten sam „DB” pisze ostatnio o… znaczącej poprawie funkcjonowania w wielu obszarów naszego rodzimego wymiaru o czym komunikatory tym razem nie donoszą jak się domyślamy z powodu braku medialności zgodności z „społecznym obrazem”.

Oczywiście sprawy w sądach trwają w wielu przypadkach o wiele za dużo jak dla stron.  Sprawy gopodarcze to też nie bułka z masłem, biegli sądowi zdaje się niezbyt są chętni na taką kasę jaką im Państwo oferuje za ekspertyzy.  Ponadto wszystko wciąż, jak się wydaje słabe jest rozumienie, że sądy wydają wyroki w ramach obowiązującego prawa. Prawo mamy stanowione, kodeksowe, taki wcale nie najgorszy pomysł skądinąd ale już sama jakość jest delikatnie mówiąc nie najlepsza.
Przy czym jak donosiły ostatnio różne źródła prawo jest tworzone nad Wisłą w ilościach, które budzą podziw i przerażenie już w całej części naszego ramienia Drogi Mlecznej.
Dura lex, sed lex….

Mamy, więc regulacje, jakie mamy i stąd ryzyko olbrzymie i sądy tu nic nie poradzą. A musimy też dodać, że narodowo mamy wielki sentyment do nawalanki w sądzie. Opowiadał mi ostatnio jeden zawodowy mediator, że mediacje, to jakże pożyteczne narzędzie w ogóle u nas słabo działa, zawsze lepiej ponawalać się 15 lat na wokandzie, ach te złe sądy, tam nie znajdziesz sprawiedliwości (oznaczającej naszą wygraną, to oczywiste).

To jest zapewne i powodem tego małego niedomówienia, że jak czytałem ostatnio w Rz w felietonie adwokata z Kanady tam rocznie jest 3 miliony spraw w sądzie, a u nas przy porównywalnej ludności 15 milionów ( i rośnie). Ech, dziedzictwo Kargula…

Ryzyko prawa…

Jaki te rozważania mają związek z zarządzaniem ryzykiem. Oczywiście bardzo duży, bo regulacje to zawsze ryzyko i tak jak działa nasz system regulacyjny, ktory jest przecież w swojej istocie zarządzaniem ryzykiem na poziomie całego systemu, takie mamy i ryzyka regulacyjne.

Ps.
Złośliwie, bo nasz cholera bierze skomentujemy jeszcze, popularny i pewnie sprawny warsztatowo serial „Prawo Agaty”. Przekazywany tam obraz wokand sądowych to już naprawdę jaja jak berety a najlepszy jest chyba smutny sąd za pustym stolikiem i jego „podtrzymuję” na wnioski o „sprzeciwy” wnoszone przez strony. Takie źródła ma  „społeczna obraz” dzisiaj.
Brakuje tylko szeryfów i Winetou, pełne Hollywood.

[wysija_form id=”1″]

ryzyko prawa, ryzyko prawa

Konstytucja czyli zarządzanie ryzykiem

0
Konstytucja jako zarządzanie

Konstytucja czyli zarządzanie ryzykiem>>>

Mamy właśnie dzień Konstytucji, akurat 3 Maja ale były przecież i inne. Lepsze i gorsze.
I mało kto, założymy się dostrzega, jakie są istotności takiego akurat dokumentu, procedury, zwanej Konstytucją.

A przecież Konstytucja to najwyższa Regulacja, rządząca wszystkim Regulacjami w Państwie. Regulacja regulacji i nad-regulacja. Z natury rzeczy mocno ogólna, co wytykają różni dyletanci, którzy chcieliby aby wszystko było „kawa na ławę”. A Konstytucja to właściwie raczej Polityka, niż Procedura i stąd podlega interpretacjom i wyjaśnieniu przez różne Procedury niższego rzędu.

No więc te procedury, regulacje i ta najwyższa Polityka, czyli Konstytucja są niczym innym jak odpowiedzią na różne rzeczywiste i antycypowane ryzyka, które mają wpływ na nasze życie polityczne, społeczne, gospodarcze. Jest ryzyko konfiskaty, Konstytucja adresuje ryzyko przez nienaruszalność, jest ryzyko cenzury, mamy wolność słowa. I tak dalej, i temu podobne…

Bo Regulacje to w wielkim wymiarze właśnie procedury zarządzania ryzykiem. I taką jest właśnie Konstytucja.

Oczywiście jak na procedury przystało są również obowiązki i risk ownerzy i frameworki, struktura ramowa, czyli jak to wszystko dzieje się w organizacji czyli Państwie.

Wreszcie trzeba tą Procedurę, skoro już się na nią zgodziliśmy przestrzegać. I nie wolno (choć oczywiście można, wszystko można) mówić, że nam się procedura nie podoba i od jutra nie będziemy jej stosować. Albo, że Procedurę rach ciach zmieniamy bez odpowiedniego poziomu aprobaty, po cichu w nocy w pakamerze z znajomymi.
Jak nam się nie podoba, proszę – idźmy wyznaczoną drogą zmiany Procedury, są poziomy uzgodnień, autoryzacji, przeglądu, zmiany, także przecież zawarte w Procedurze.

No więc widzicie, wszystko to aż takie proste nie jest, ale i jest. Wymaga zrozumienia i przemyślenia i przede wszystkim szacunku dla Procedur, regulacji, polityk, wspólnych uzgodnień.  A to akurat jak historia uczy nie jest akurat naszego narodu najmocniejszą stroną.
O czym świadczy choćby business case kolejnego konstytucyjnego święta.

Konstytucja czyli zarządzanie konstytucja czyli zarządzanie

6,91 czyli społecznościowe updaty

1
6,91 czyli społecznościowe updaty

6,91 czyli społecznościowe updaty>>>
Niestrudzeni Czytelnicy ! Już nowe newsy ryzykonomiczne czekają, choćby co mówił James Hull w Warszawie, albo jak 8-latka rzuciła Urząd na kolana, ale póki co, kilka informacji o społecznościowej ekspansji Ryzykonomii.

Właśnieśmy otworzyli nową, otwartą grupę dyskusyjną na Golden Line, o swojsko brzmiącym tytule „Zarządzanie ryzykiem Ryzykonomia”. Dołącz już teraz !

Na GLu – kto czyta ten wie – mnóstwo jest reklamowego spamu.
Na nowym GL-forum będzie merytorycznie, już są pierwsi
członkowie i wypowiedzi warte przeczytania.

Pierwszy temat nie byle jaki ” Apetyt na ryzyko” .
Zapraszamy do uczestnictwa.
Nie przegap okazji aby być mądrzejszy od innych !

Cały czas w sprzedaży dostępny nasz e-book „Apetyt na ryzyko”,  i już w kilku e-księgarniach:
www.empik.com
www.gandalf.com.pl
www.naukowa.pl
www.nakanapie.pl
www.virtualo.pl
(należy używać słów-kluczy: apetyt na ryzyko, ryzyko gospodarcze, Jerzy Podlewski)

W tajemnicy dodamy, że w promocji nawet od PLN 6,91 – jak za darmo !
Inny i to bardzo obszerny e-book (273 strony) Ryzykonomii polecany początkującym ryzykonomistom a w szczególności dla różnych akademickich teoretycznych i praktycznych zastosowań w promocjach już od  PLN 16,94.

W kolejnej tajemnicy (eh ileż tych tajemnic!) wyznamy, że do końca roku ukaże się przełomowa na polskim


rynku nudnych książek biznesowych obszerna publikacja Ryzykonomii o roboczym tytule „Zombie atakują!”.
Także w formatach  epub i mobi.
Będzie o ryzyku ciekawie, śmiesznie i zupełnie nieteoretycznie !

Oczywiście od dawna na Facebooku działa fan -page RYZYKONOMII zamieszczamy tema różne informacje i ryzykonomiczne updejty.

6,91 czyli społecznościowe updaty

FACEBOOK – fan page RYZYKONOMII

Polub nas i tam !

Zostańcie z nami !

Kobiety do Zarządów !

0
Kobiety do Zarządów !

Kobiety do Zarządów !>>>
Muszę powiedzieć, że jednak mam pewien problem z tym hasłem, które wybraliśmy na tytuł dzisiejszego wpisu, bo od zawsze byliśmy przeciwni wszelkim akcjom afirmacyjnym i wyrównującym. Wyrównywanie regulacyjne nic bowiem dobrego nie przynosi także wyrównywanym i taki argument, że tak jest w Skandynawii też nie jest trafiony, bo tam pierw zmieniała się świadomość a potem regulowano. Więc…

Ale, jeżeli problem postawić inaczej: mądrzy do zarządów, to biorąc pod uwagę jak wykształcone i mądre są dzisiaj kobiety (co za wielki kwantyfikator, swoją drogą…) to za jedno wychodzi.

Więc: kobiety do Zarządów !

Właśnie minął tradycyjny Dzień Kobiet 8 marca więc znowu dyskusja o roli i znaczeniu kobiet w gospodarce, polityce i w ogóle. I jak podaje gazeta Parkiet Peterson Institute for International Economics, który razem z EY, przeanalizował 22 0000 firm w 91 krajach co najmniej 30 % udział kobiet w zarządach przekłada się nawet na 6 % wzrost wyników działalności tych firm.
Podobnie analizy Katedry Rachunkowości z Akademii Leona Koźmińskiego mają dowodzić, że 20-40% udział kobiet w Radach Nadzorczych powoduje wzrost ich przejrzystości i oczywiście lepsze funkcjonowanie. Czyli przy 5 osobowej Radzie Nadzorczej powinno być 1-2 kobiety. A jak bywa ? Pewnie różnie….

kobiety w zarządach

Żródło: Parkiet, Deloitte. 

W sumie, zdaniem Ryzykonomii, to żadnej tu tajmnicy nie ma. KAŻDA firma, która uczciwie traktuje swoich pracowników, i awansuje najlepszych(e) bez względu na ich płeć, kolor skóry, czy przekonania jest lepsza od tej, która tego nie robi. Bo kieruje się przesłankami merytorycznymi a nie przesądami. A z przesądów biznesu się nie robi. c.b.d.o.

Oczywiście udział kobiet w zarządzaniu, to szerszy temat. Jak wpływa na styl zarządzania, atmosferę w pracy, czy wreszcie ryzyko. Być może część P.T. Czytelników Ryzykonomii pamięta,m że temat ryzyko-kobiety w zarządach podejmowaliśmy już onegdaj w świetle dość głośnego raportu Deutsche Banku

http://www.ryzykonomia.pl/ryzyko-szklane-niewidoczne/

Krótko mówiąc chodziło o to, że kobiety w kierownictwie instytucji finansowych mogą być bardziej skłonne do podejmowania bardziej ryzykownych decyzji niż mężczyżni. A więc – zwiększają ryzyko. Ale i tu wytłumaczenie wydaje się logiczne. Jak już się kobieta dochrapała do tego zarządu, to musi udowodnić. A facet – nic nie musi.

I tyle, świat się jednak całe szczęście, a może i nieszczęście (czasami można pomyśleć jako facet, cóż nikt nie jest doskonały) zmienia, kobiety pną się w górę, są waleczne, zaangażowane społecznie, budzą strach dyktatorów. A faceci… cóż, buźka, klapa, goździk. Buźka, klapa, goździk….Buźka…. goździk…

Standardowe zarządzanie ryzykiem

0
standardowe zarządzanie ryzykiem

Jak wiadomo dobre praktyki spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie sugerują notowanym spółkom, bo nie wiem jak to inaczej sformułować, wśród innych ujawnień w zakresie Ładu Korporacyjnego zamieszczanie okresowych informacji na temat zarządzania ryzykiem.

Tamże czytamy między innymi, że:

Spółka giełdowa utrzymuje skuteczne systemy: kontroli wewnętrznej, zarządzania ryzykiem oraz nadzoru zgodności działalności z prawem (compliance), a także skuteczną funkcję audytu wewnętrznego, odpowiednie do wielkości spółki i rodzaju oraz skali prowadzonej działalności.

A szczegółowo idzie to dalej tak:

Rada nadzorcza monitoruje skuteczność systemów i funkcji, o których mowa w zasadzie III.Z.1, w oparciu między innymi o sprawozdania okresowo dostarczane jej bezpośrednio przez osoby odpowiedzialne za te funkcje oraz zarząd spółki, jak również dokonuje rocznej oceny skuteczności funkcjonowania tych systemów i funkcji, zgodnie z zasadą II.Z.10.1.

Hmmm 

Oczywiście podobnie jak w innych obszarach polskiego kodu corporate governance mamy złotą zasadę „complain ir explain” (ang. „nie, bo nie”), ale trzeba też przyznać, że spółki jednak starają się w raportach rocznych pisać, że przy zarządzaniu ryzykiem cos tam dłubią, choć z samych raportów wynika, że nie za bardzo wiadomo, co.

Wspominamy o tym, bo właśnie gdzieś czytaliśmy taki kolejny raport okresowy gdzie znajdujemy dosyć klasyczną, rzeklibyśmy obiegową formułę, w tym sensie standardowe zarządzanie ryzykiem w polskiej spółce:

II.Z.10.1. Ocenę sytuacji spółki, z uwzględnieniem oceny systemów kontroli wewnętrznej, zarządzania ryzykiem, compliance oraz funkcji audytu wewnętrznego; ocena ta obejmuje wszystkie istotne mechanizmy kontrolne, w tym zwłaszcza dotyczące raportowania finansowego i działalności operacyjnej;

Spółka nie stosuje powyższej zasady.

Rada Nadzorcza przedstawia Zwyczajnemu Walnemu Zgromadzeniu sprawozdanie o oceny w zakresie wynikającym z przepisów prawa. Spółka rozważy jednak stosowanie tej zasady w przyszłości.

I tak to zdaje się w większości przypadków wygląda. Coś robimy, więcej byśmy chcieli, może kiedyś.

Oczywiście pomysły spółki to jedna sprawa a dobro akcjonariuszy druga, i mamy wrażenie, co najmniej część z nich byłaby zarządzaniem ryzykiem zainteresowana. Ale wiadomo „complain or explian”. I tak to hula. Standardowe zarządzanie ryzykiem.

Blog o compliance

0
blog o compliance
No nie, nie martwcie się Drodzy (nawet jeżeli bliżej nam nieznani, z powodu Waszej rosnącej liczności) Czytelnicy, nie zmieniamy tematu Ryzykonomii na „Complianco-nomię”, choć jak wiecie tematy związane z zarządzaniem ryzykiem zgodności już wielokrotnie poruszaliśmy „na łamach”. A to nie dziwota, bo funkcja zgodności z regulacjami jest w dzisiejszym świecie wciąż rosnących regulacji niezmiernie i coraz bardziej ważna, a działy compliance rosną jak grzyby po deszczu w coraz to nowym organizacjach.
Compliance – jak wiadomo – zajmuje się ryzykami zgodnościowymi związanymi przecież nie tylko z regulacjami pisanymi, ale i niepisanymi, jak choćby z Prawem Boskim i zwykłą już wymyśloną zdaje się przez Greków etyką i niech mi wybaczą to uproszczenie biegli filozofii… aż do najnowszych etyczno-podobnych wynalazków, jak choćby społeczna odpowiedzialnością biznesu, polski SOB-em albo, jak kto woli bardziej międzynarodowy CSR. To oczywiście wykład o compliance zbyt prosty dla zaawansowanych dodamy więc tylko, że sama idea zgodności z regulacjami budzi w dzisiejszym, naszym zdaniem już ciut-przeregulowanym świecie różne konwersje, które choćby opisywaliśmy w jednym z ostatnich artykułów.

My, jeżelibyśmy mieli podsumować oficjalny stosunek Redakcji Bloga do tematu zgodności to powiedzielibyśmy, że jest on idealistyczno – realistyczno – cyniczny.

Idealistyczny, bo wierzymy w Prawo (dura lex sed lex!) i  nawet w Regulacje. Przede wszystkim, że należy być z nimi zgodnym, nie przejeżdżać na czerwonym nie najeżdżać na zderzak i nie pokazywać faków braciom-polakom. Podobnie w biznesie i nie odnoście tego zobrazowania tylko do podróży służbowej!

Realistyczny, bo uważamy, że Regulacje niestety nie zawsze są idealistyczne i często służą różnym politycznym ideom, z którymi nie zawsze się zgadzamy szczególnie, że myśl polityczno-gospodarcza u nas często służy doraźnym wyborczym interesom, a często, że w ogóle jej nie ma.

Cyniczny bo w Redakcji  Ryzykonomii silny jest wątek cynicznego oglądu na to, jak świat jest zorganizowany i dokąd podąża, bez względu na to co deklaruje. Stąd też i zrozumienie do konieczności zgodności z regulacjami, czyli biznesowo  praktycznej komplajansowości.

Ale, porzuciwszy te quasi-filozoficzne rozważania powracamy do tytułowej frazy dzisiejszej naszej pisemnej wypowiedzi, a nawiązuje ona do naszego niedawnego, internetowego spotkania z autorem „Bloga o compliance” autorstwa Konrada Sędkiewicza  który niniejszym chcielibyśmy dla P.T. Czytelników Ryzykonomii zauważyć i polecić.
Już wiecie, dlaczego temat compliance wydaje nam się ważny i że nie odkrywamy żadnej Ameryki pisząc o  ważności zarządzania zgodnościowymi ryzykami na Ryzykonomii i o samym ryzyku zarządzania tym ryzykiem. A Zawsze z uznaniem odnotowujemy poczynania tych (bloggerów),którzy dzielą się swoją wiedzą na tematy ważne i potrzebne w Modernizacji (czy zauważyliście jak często pojawią się na Ryzykonomii to tajemnicze hasło ?), szczególnie jeżeli tematem wyjaśniania świata nie jest to Moda, Gotowanie czy Plecenie Andronów, których to tematów Opisywaczy liczba niestety systematycznie rośnie….już to w pogoni za sławą i pieniądzmi już to w rezultacie zawierzenia popularnym podszeptom, że wszyscy są mądrze, fajni i wspaniali. Ergo, pisać i dzielić się wiedzą każdy umie i może.

My w Redakcji Ryzykonomii wierzymy w Zgodność, Wiedzę i Rozważne Słowo dlatego „Blog o Compliance” z czystą przyjemnością do czytania polecamy.  

blog o compliance, blog o compliance

Biegli rewidenci o ryzyku

0
biegli rewidenci o ryzyku

„Nowy nadzór nowe kary” pod takim hasłem odbyła się konferencja zorganizowania przez Polski Instytut Dyrektorów, Krajową Izbę Biegłych Rewidentów oraz ACCA Polska poświęcona niezwykle istotnym zmianom, jakie przyniesie biznesowi nowa, przygotowywana w Minsterstwie Finansów Ustawa o biegłych rewidentach i ich samorządzie, podmiotach uprawnionych do badania sprawozdań finansowych oraz o nadzorze publicznym.

biegli rewidenci o ryzyku

W ustawie o biegłych rewidentach, już tej starej ciągle jeszcze obowiązującej, zbiegło się z woli Ustawodawcy wiele niezwykle istotnych wątków. Począwszy od regulacji zawodu i roli biegłego rewidenta, sposobu i zakresu przeprowadzania badania sprawozdań finansowych, nadzoru nad biegłymi rewidentami i orgnizacją samorządu tej niezwykle ważnej profesja (przypomnijmy, że jest to zawód silnie regulowany a rewidenci są obligatoryjie zrzeszeni właśnie w KIBR).

W ustawie reguluje się również kwestie spółek zainteresowania publicznego, a więc przede wszystkim banków, ubezpieczalni i spółek giełdowych. Wreszcie w UoBR znalazła się (inna sprawa dlaczego i po co akurat w tym miejscu) niezwykle istotna dla biegli rewidenci o ryzykuzarządzania ryzykiem i szezrej Ładu Korporacyjnego, kwestia komitetów audytu, które są niezwykle ważne dla funkcji zarzadzania ryzykiem w przedsiębiorstwach.

To oczywiście tylko wybrane wątki, które będą podlegać mniej lub bardziej fundamentalny zmianom w nowej Ustawie, między innymi dostosowującym nasze rodzime regulacje do wytycznych Unii Europejskiej.
Wydźwięk tych zmian będzie miał olbrzymi wpływ na funkcjonowania naszego rynku finansowego, giełdowego, kapitałowego, całej gospodarki. Od razu zresztą zdradzimy, że i ta kolejne regulacja mimi całego procesu konsultacji budzi wiele kontrowersji i wierzcie mi, jeżeli jesteście menagerem, menagerem finansowym, członkiem zarządu, rady nadzorczej to znajomość i zrozumienie zmian w nowej Ustawie będzie dla was i dla wszej firmy bardzo, bardzo ważna.

No, więc kwestie omawiane na Konferencji były niezwykle ciekawe także  dla osób zarządzających ryzykiem. Z dumą wspomnimy tylko jeszcze, że na event zostaliśy tam zaproszeni przez naszych znajomych przyjaciół z KIBR i PID reprezentując tym razem barwy Stowarzyszenia POLRISK, gdzie Wiceprezesujemy.

W tekście kilka impresji foto z tego niezwykle ważnego wydarzenia, które planujemy zrelacjonować na papierowych łamach Gazety Ubezpieczeniowej już wkrótce, a potem jeszcze zaraz na Waszym blogu o zarządzaniu ryzykiem, który czytajcie.

 

biegli rewidenci o ryzyku, biegli rewidenci o ryzyku, biegli rewidenci o ryzyku

RODO ryzyko

0
RODO ryzyko

RODO ryzyko>>>
Jednym dzisiaj z najmodniejszych ryzyk, oprócz miliona innych równie ważnych i modnych zdaje się być dzisiaj ryzyko związane z zabezpieczeniem informacji. Ba samo zabezpieczenie informacji to małe bolo, peanut, sprawa trzeciorzędna w istocie chyba.
Większe ryzyko związane jest dzisiaj z niezabezpieczeniem, niezgodnością, z tym co chcą wszechmocni i omnipotentni regulatorzy.
Zważ więc Czytelniku wierny Ryzykonomii, że to są dwa oddzielne ryzyka „ryzyk-ryzyko” i ryzyko „derywat”. Ryzyko, które jest bez względu na to czy będzie ryzyko bazowe, a może i nawet zupełnie od niego oderwane….

Tak jest jak się wydaje z ryzykiem związanym z wprowadzeniem coraz bardziej sławnego RODO znaczy Rozporządzenia Ogólnego o Ochronie Danych Osobowych. Czy, jak po unijnemu General Data Protection Regulation ( GDPR, General Data Protection Regulation). Rozważane przy morzu kawy i ciasteczek w unijnych gabinetach przez cztery lata. Przyjęte przez Parlament Europejski i Radę Unii Europejskiej w kwietniu 2016 r. A obowiązywać ma  WSZYSTKIE firmy w Unii od 25 maja 2018.

Nie wchodząc w szczegóły od razu zaczniemy od kar czyli 4% rocznego obrotu albo         20 000 000 Euromilionów co więcej, niemało. No, więc RODO ryzyko JEST…

Ale ponieważ w sieci znajdziecie mnóstwo wyjaśnień i reklam doradców, którzy tu słusznie przewidują biznes zgodnościowy my w naszym Ryzykomaniackiej analizie skoncentrujemy się na kilku uwagach odnoszących się do zarządzania ryzykiem.

Bo jak się okazuje, jednym z fundamentów całego RODO-owego jest… a jakże analiza ryzyka bezpieczeństwa informacji. Więc cóż niby klasyka proces w sumie taki jak to w analizie ryzyka bo i kontekst i identyfikacja analiza i ewaluacja ectetera. I oczywiście najlepiej sięgnąć po ISO 31000 Zarządzanie ryzykiem zasady i wytyczne i to zdaje się radzi spora część RODO konsultantów. I to mnie wkurza.

Bo okazuje się, że organizacje , które nie chcą, im się nie chce wdrożyć Enterprise Risk Management, całościowego zarządzania ryzykiem zmuszone różnymi regulacjami rzucają się ad hoc, dla zgodności na różne cząstkowe rozwiązania. To najlepsza droga do kolejnych silosów w zarządzaniu, tym razem zarządzaniu ryzykiem ze swoją odrębną filozofią i dokumentacją. Oczywiście idealnie jeżeli firma już zrobiła całościową analizę ryzyka i teraz czerpie, uzupełnia tę wiedzę w temacie bezpieczeństwa informacji , RODO.

Ale w większości przypadków tak chyba nie będzie. Bo systematycznego zarządzania ryzykiem (tak rzekomo modnego he, he) jest w Polsce co kot napłakał oprócz korpo i sektora finansowego.  Jest więc ryzyko, że będą quasi compliancowe, zgodnościowe potworki, a może i nie zobaczymy. To trochę jakby leczenie uderzonego kolana zacząć od plombowania ubytków w górnym nagryzie (wybaczcie stomatolodzy!).

Zresztą jak będzie, zobaczymy, my RODO ryzyko nie robimy jako konsultanci Ryzykonomii bo to nie „nasze” zarządzanie ryzykiem (no… właśnie !!!) , choć możemy oczywiście poradzić inteligentnych znanych nam profi, jakby co…

Przy okazji w kuluarach w temacie RODO ryzyko i dyskusji usłyszeliśmy szepty, że w istocie biorąc dużą ogólność zapisów tej kolejnej Mega regulacji nakładanie kar… Może pozostać w istotnej korelacji z sytuacją budżetową, to tyle jeszcze w temacie systematycznego, uświadomionego zarządzania ryzykiem….