Sektor Publiczny

Home Sektor Publiczny

Koniec kontroli zarządczej (i zarządzania ryzykiem) ?

0
koniec kontroli zarządczej JSFP
Jakiś czas nie pisaliśmy o kontroli zarządczej (i
zarządzaniu ryzykiem) w sektorze publicznym, tylko biznes i biznes, ale w sumie czujemy się usprawiedliwieni,
bo mamy wrażenie, że temat w ogóle przycichł, bo chyba się nie skończył… na pewno nie nastąpił koniec kontroli zarządczej w JSFP?
No, na pewno nie choćby można spojrzeć aktywność kontrolną
naszego NIK-a w końcu dla nas przynajmniej najwyższy wyraz ogólnonarodowego audytowego assurance-a, jak to zupełnie niedawno ów NIK ogłosił, Nasze Wojsko „jest przygotowane”, Jakby co, zostało to przykładnie sprawdzone w odpowiednim
zadaniu audytowym, czekamy teraz na stosowaną kontrolę u potencjalnych Najeźdźców. Oczywiście, jeżeli posługują się tymi samymi procedurami, wreszcie będziemy mieć konkretną odpowiedź, „co dalej” ? Tylko czy aby to nie za daleko idący rozwój assuranca…
No, więc ta działalność kotrolna natchnęła nas błogą myślą,
co do postępów zarządzania ryzykiem u naszych Publicznych, bo przecież, czym innym jesteś o Wojenko, Wojenko, jeżeli nie

zarządzaniem ryzykiem sensu stricto, przy czym zauważamy dla porządku, techniki postępowania z ryzykiem w tym „temacie” ograniczają się w istocie do pełnej redukcji i eliminacji no, bo
przecież, nie dajmy na to, do unikania. Choć i to trzeba zauważyć, że nasi przedwojenni władcy dużo deklarowali a jak co do czego przyszło to całkiem zgrabnie ryzyka uniknęli, żeby nie powiedzieć, że ryzyku śmignęli.

Koniec kontroli zarządczej JSFP…

Ale porzućmy te analizy przesłanek dzisiejszego naszego
zainteresowania Kontrola Zarządcza i zarządzaniem ryzykiem, bo też i od pewnego czasu się zastanawiamy czy coś się w temacie rzeczywiście dzieje i co się właściwie dzieje? Oczywiście od czasu do czasu migają nam na radarze kolejne „Oświadczenia
o stanie”, ale tak jakby z nich wynikało, i takie mamy obserwacje z różnych forów, na których występujemy czy też nauczamy, że temat jakby „jest”, ale trochę się „skończył”. No bo na przykład, co tu dalej robić z tym zarządzaniem ryzykiem skoro i Procedura jest i Rejestr ryzyka jest i może nawet jakieś spotkania „są”.
Tylko, zdaje się efektu niespecjalnie widać, a może tylko nam się w Redakcji bloga wydaje, że nie widać – a dla innych – widać.
Nawet w zainteresowaniu doskonaleniem się widzimy jakby
temat osiadł, może Uczestnicy uwierzyli że to, co im naopowiadali różni domorośli eksperci, to jest właśnie wszystko o zarządzaniu ryzykiem, a wierzcie mi, że nie wszystko, bo sami się nieustannie uczymy, choć, nieskromnie mówiąc sporo już wiemy uch, co za brutalne lokowanie produktu, ale przecież tu chodzi o dowód
logiczny…
Inna sprawa, mamy takie podejrzenie, że dla niektórych
Jednostek jedyny możliwy kolejny krok w zarządzaniu ryzykiem, takie sinqua non „doskonalenie” to  zakup jakiegoś Programu, pewnie za niemałe pieniądze, choć stara zasad mówi najpierw działający proces, efekty, dojrzałość  a potem, o ile system. Inaczej, choć to fajnie wygląda łatwo popaść w klikanie gotowców, tworzenie kolejnych raportów, o kosztach takich rozwiązań nie mówiąc.
koniec kontroli zarządczej JSFP
 A przecież powinno być „efektywnie, oszczędnie i terminowo”,
choć oczywiście mierzenie tej efektywności i podejmowanie działań to oczywiście odrębna sprawa. Więc może czasami rzeczywiście lepiej nie mierzyć, albo też mierzyć, ot tak sobie.
Do konieczności odczuwania pożądanego „ruchu” w temacie kontroli zarządczej (i zarządzania ryzykiem) wracając, to pomyślmy, że samozarządzanie ryzykiem powinno dotyczyć równo przeszłości, teraźniejszości i przyszłości i nie da się spocząć na laurach i nie doskonalić. No, więc doskonalcie się, bo jest w czym i Redakcja Bloga kontrolę zarządczą (i zarządzanie ryzykiem) bacznie obserwuje, tylko gdzież one, gdzież?

koniec kontroli zarządczej JSFP

 

Kontrola zarządcza (i zarządzanie ryzykiem) w sektorze publicznym A.D. 2013 cz. 4

0
kontrola zarządcza ryzyko
Och szkoda! Niestety nie znaleźli się chętni do zgłębienia tajemnicy Łaskuna Muzanga, zarówno to Niedobrze bo zawsześmy łasi na komentarze i głosy P.T. Czytelników ale też i Dobrze bo w rozciągłości potwierdza nasze obserwacje i tezy postawione w „Łaskunie” na łamach naszej ulubionej Gazety Ubezpieczeniowej. Ale jakby kto chciał – to w dowolnej chwili możemy tę zagadkę wyjaśnić.
Póki co wrzesień jest jak zwykle szalony pędzimy od klienta na konferencję i z powrotem, dwie nam się w kolejnym tygodniu szykują, w tym na jednej słuchamy i net-working’ujemy a na dugiej osobiście panelujemy. Ale i o tym jeszcze będzie, szczególnie że Czytelnik się domyśla ciągle nudzimy tematem zarządzania ryzykiem, a nie dajmy na to innowacjami, czynieniem świata lepszym, czy czymś innym jeszcze tematycznie lekszym.
Póki co w piątek moderowaliśmy konferencję w SSW w Sopocie na temat kontroli zarządczej u Publicznych i o tym dzisiaj trochę będzie.

Temat kontroli zarządczej w jednostkach sektora finansów publicznych poruszamy od samego początku jej istnienia tj. 2009 roku jak wiadomo odnosi się ona do koncepcji Internal Control’i i standardów COSO, a jak ktoś na tejże Konferencji zauważył, istotą i celem jest MODERNIZACJA.

W tym wypadku sektora publicznego choć jak wiadomo modernizacja we wszystkich obszarach polskości jest nam niezmiernie potrzebna, a jak z tym Unowocześnieniem jest, każdy koń widzi.
 Dla nas, Waszej Redakcji Ryzykonomii temat KaZet-u był od początku o tyle elektryzujący bo rzucał rodzimy sektor publiczny w objęcia zarządzania ryzykiem, rach-chiach ustawowo i bez zmiłowania.
O zaletach i wadach regulowania zarządzania ryzykiem pisaliśmy niejednokrotnie, tak czy inaczej od wprowadzenia KZu mija już prawie 4 rok stąd i pomysły na podsumowania i oceny. Co wyjątkowo ważne pojawia się – i tego wyrazem była właśnie Konferencja – refleksja, że „kwity” wszyscy już mają teraz czas na zastanowienie się co działa a co nie działa i o tym sporo na tym wydarzeniu także było.
Inna sprawa, że z naszej wiedzy, co najmniej w obszarze zarządzania ryzykiem jakość procedur zarządzania ryzykiem spisanych przez różne publiczne organizacje pozostawia wiele do życzenia i powoduje, że zarządzania ryzykiem wygląda tak, a nie inaczej.
Nieskromnie jeszcze dodamy, że Redakcja Bloga był jednym z pomysłodawców konferencji – w której  wzięło udział kilkudziesięciu przedstawicieli różnych jednostek, a zajawkę konferencyjną znajdzie Czytelnik poniżej.
My jak zawsze gadaliśmy o zarządzaniu ryzykiem. Jak to wygląda w JSFPach wiemy  conieco (nieskromnie mówiąc) bo uczestniczyliśmy w wielu wdrożeniach osobiście i jako doradcy i szkoleniowcy…
W kilku bulet pointach podsumowując nasze wystąpienie o zarządzaniu ryzykiem to zwróciliśmy uwagę na:
kontrola zarządcza
  • wagę definicji w procedurach bo dużo tu zamieszania i zmyłek
  • znaczenie procesowego i systematyczne podejście z wybraniem Standardu, jaki-by-on-nie-był
  • powszechnie nierozważne budowanie skal ryzyka co ma bezpośredni wpływ na ewalucję ryzyk
  • mnożenie koncepcji jak np. regowanie na ryzyko vs. mechanizmy kontrolne a to przecież to samo
  • problemy z inherentnym i rezydualnym, zupełnie niepotrzebne, choć i tak najwyraźniej mało kto i tak to robi
  • wątpliwą i kłopotliwą koncepcję apetytu i akceptowanego poziomu ryzyka, przez to i traktowaną po macoszemu
  • małą świadomość znaczenia kultury zarządzania ryzykiem

Ale oczywiście poruszanych tematów we wszystkich wystąpieniach było wiele i na końcu zmoderowaliśmy panel dyskusyjny, dość powiedzieć, że wiele tematów pozostało  niedokończonych.

Na zakończenie jeszcze dodamy, że jednym z kluczowych problemów przy wdrażaniu koncepcji kontroli zarządczej i wcale nas akurat to nie zaskoczyło były trzy hasła: Komunikacja, Komunikacja i Komunikacja.
My byśmy jeszcze swoją interpretację dodali: integracja, systematyczność, proces.
I to tyle o Kontroli zarządczej. Ale tylko na dziś, niedługo do tematu wrócimy na pewno.

kontrol zarządcza ryzyko kontrola zarządcza ryzyko

Czytaj…

Audyt bez ryzyka w Łodzi

audyt bez ryzyka w łodzi

Audyt bez ryzyka w Łodzi, ryzyko audytu>>>

Jak już donosiliśmy onegdaj naszym P.T. Czytelnikom redakcja Ryzykonomii w dniach 18 i 19 września wzięła aktywny udział w konferencji zorganizowanej przez łódzki oddział Polskiej Izby Biegłych Rewidentów (dawniej KIBR) wspólnie z Unią Metropolii Polskich i Urzędem Miasta Łodzi w…pięknym mieście Łodzi. Program wydarzenia poniżej:

http://uml.lodz.pl/kalendarz/wydarzenie/konferencja-audyt-samorzadow-czyli-jak-sie-odnalezc-w-gaszczu-zmian-id4932/2017/09/18/printPage/

Konferencja “Audyt samorządów, czyli jak odnaleźć” się w gąszczu zmian, koncentrowała się wokół problemów sektora publicznego związanych z regulacjami. A więc sprawozdawczość finansowa, biegła rewizja, audyt, kontrola zarządcza. No i oczywiście ryzyko i zarządzanie ryzykiem.  Bo że ryzyko w samorządach jest to każdy widzi, dzisiaj niewątpliwie bardziej niż kiedykolwiek. I nie ma takiego ryzyka “miękkiego” czy “twardego”, które by się w samorządzie nie ujawniało.

Grono dyskutantów, panelistów i uczestników było zacne bo to i Prezes Najwyższej Izby Kontroli Kontroli Krzysztof Kwiatkowski i skarbnicy i finansiści z Łodzi, Krakowa i innych miast, prezesi Regionalnych Izb Obrachunkowych, Przedstawiciele Ministerstwa Finansów.
Samorządy, to jest naprawdę wielki biznes z sumami bilansowymi idącymi w dziesiątki miliardów złotych, jest czym zarządzać, jest ryzyko, masywne ryzyko.
No i są tytułowe regulacje, jak choćby nowa Ustaw o biegłych rewidentach, Finansach publicznych, podatkowe, regulacje unijne pełno zmian wszędzie i ryzyko non – compliance.

Oczywiście i przede wszystkim spotkanie zorganizowali biegli rewidenci, prowadziła niezwykle sprawnie i merytorycznie Pani Agnieszka Kryśkiewicz-Burnos, Prezes łódzkiego oddziału PIBR. Z biegła rewizją w sektorze publicznym najwyraźniej mogłoby być lepiej. To jeden z wniosków z konferencji, wprowadzona dość niedawno bo w 2009 i to w ograniczonym zakresie wciąż ma wielką rolę do odegrania, jako czwarta, zewnętrzna linia obrony przed samorządowym ryzykiem. Ryzyko bez audytu? Audyt bez ryzyka, też możliwy nie jest…

W panelu tytułowym key note, słowo wstępne wygłosił skromy Redaktor Nacz Ryzykonomii, zwróciwszy uwagę, że nie jest tak fajnie jak się może niektórym wydawać z zarządzaniem ryzykiem. Tu przykład zarządzania kryzysowego i Rytla. Dalej key note z Ryzykonomii wskazał na rolę audytu zewnętrznego i nie tylko. Rolę w budowaniu odporności organizacji na ryzyko – i tu problemy. Jaka ma być współpraca risk-based audytu z zarządzaniem ryzykiem i audytem w samorządzie, jakie ryzyka brać pod uwagę, jakie są ryzyka biznesowe i jakie ryzyka audytu? Jak wspomagać analizę ryzyka istotnego zniekształcenia sprawozdania, które bada audytor? Pytań jest wiele…

Dyskusja i cała konferencja była naprawdę ciekawa, co nie zawsze się zdarza zdaje się, dwa dni minęły – raz dwa. Miejsce eventu też robiło wrażenie, bo to wyremontowana z środków unijnych na centrum konferencyjne stara elektrociepłownia EC1.
A zakwaterowanie w świetnym hotelu Andels w równie robiącej wrażenie łódzkiej Manufakturze. Nie samym ryzykiem człowiek żyje, śniadanko mniam, mniam.
Świetne i dobre merytorycznie wydarzenie, bez wątpienia.
Audyt bez ryzyka w Łodzi, ryzyko nie bez audytu…

audyt bez ryzyka w Łodzi audyt bez ryzyka w Łodzi