Sektor Publiczny

Home Sektor Publiczny

Koniec Kontroli zarządczej (i zarządzania ryzykiem) cz. III

2
koniec kontroli zarządczej
No, mamy nadzieję, że się P.T. Czytelnicy nie zdenerwowali, że po raz trzeci obwieszczamy Koniec kontroli zarządczej…a więc i zarządzania ryzykiem w sektorze publicznym przy okazji chyba też, a przecież tylko, jak to mamy w zwyczaju, drążymy i drażnimy mając nadzieję dowiedzieć się od innych, co może wiedzą lepiej, co ta z tym KZ-em (i zarządzaniem ryzykiem) w majowych trawach piszczy.
A piszczy i tylko piszczy zdaje się, bo przecież jesteśmy dobrze po podpisywaniu KZ-owych Oświadczeń, które zdaje się objawiły, że Proces jest już na miejscu, i działa i czuwa, żeby wszystko było „zgodnie z prawem, efektywnie, oszczędnie i terminowo”.
Więc może, i tu czekamy na ripostę P.T. Czytelników, że kontrola zarządcza (i zarządzanie ryzykiem) sezonowo u publicznych jednak nie zamiera…
(Nawiasem mówiąc odnotowujemy teraz pewien wzrost aktywności różnych około-kazet-owych sił szkoleniowych, co przyjmujemy z rezerwą, bo mamy wrażenie, dość się już biedni urzędnicy banialuk o zarządzaniu ryzykiem nasłuchali, to oczywiście nasze prywatne a nie oficjalne, Redakcji Bloga zdanie)

A tu ciekawie, bo jakiś czas temu czytamy kolejny biuletyn Ministerstwa Finansów pt. Kontrola zarządcza w jednostkach samorządu terytorialnego, któryś już z kolei, ale ten musimy pochwalić, bo znajdziemy tam kilka, co najmniej ciekawych artykułów (link).
Tamże szczególnie ciekawy naszym zdaniem tekst autorstwa p. Janusza Kota z RIO, który stawia
kilka śmiałych tez, zdaje się dość powszechnie dyskutowanych w kuluarach Kontroli zarządczej acz dość niechętne artykułowanych.

Takie zdanie na przykład:
„skuteczne wdrożenie kontroli zarządczej zależy tylko i wyłącznie od kompetentnego, świadomego, zdeterminowanego, skutecznego i etycznie nienagannego kierownika jednostki, który potrafi być liderem oraz posiada umiejętność efektywnego zarządzania zasobami ludzkimi.”

Ale dalej już byśmy podyskutowali z taką oto radą (choć nie z sama obserwacją stanu faktycznego i nawet znacznie byśmy tę obserwację rozszerzyli), że

”Zapisane powyżej uwagi prowadzą autora do takiej oto konstatacji, iż lekarstwem na niedomagającą lub nie w pełni sprawną administrację, jest podniesienie, jakości zarządzania 
przez kontrolę. W wielu kontrolowanych jednostkach sektora finansów publicznych można zaobserwować, że idea kontroli zarządczej, pomimo, że nakazana ustawowo, jest 
marginalizowana.”

Bo zdaje mi się, że pierwsza myśl zahaczająca o jakbyśmy powiedzieli szeroko rozumianą kulturę zarządzania i ton płynący z góry (tone at the top) wydaje się bardziej szczęśliwsza niż wzmaganie kontroli dobrze przecież znających „strategie urzędniczo-pracownicze kontrolowanych. Wzmacnianie kontroli przez kontrolę brzmi trochę straszno…

Autor ubolewa też (jako i my ubolewamy) nad lekceważeniem w niektórych (skontrolowanych) jednostkach procesu zarządzania ryzykiem, ale zawsze mówiliśmy, że nie jest to takie proste i sama tabelka to dopiero początek zabawy.

Autor kończy jednak optymistycznie, że będzie lepiej nawołując
„na koniec, jeszcze jeden postulat, który chcę, żeby wybrzmiał odpowiednio mocno. Sprowadza się on do stwierdzenia, że aby osiągnąć w omawianym obszarze sukces, to trzeba jak najszybciej,
bez oglądania się na innych, rozpocząć wdrażanie kontroli zarządczej.”. 

Postuluje też i nie jestem pewien czy to szczęśliwa myśl, ażeby prawdziwymi liderami KZ-owych zmian uczynić audytorów wewnętrznych, tak skądinąd przecież w wielu miejscach bywa ale i efekty bywają tu bardzo różne i audytorowi później przychodzi badać to co sam wytworzył.

To tylko kilka wątków tego zupełnie interesującego tekstu, co proszę potraktować jako komplement, bo niestety wymiana dobrych praktyk i takich czy innych , ale własnych spostrzeżeń nie jest tak znowu w naszym sektorze publicznym (i biznesie też pomijając wynurzenia wiecznie tych samych biznes-celebrytów !!!) powszechna.
A do IV-ego już Końca Kontroli zarządczej ( i zarządzania ryzykiem) w sektorze publicznym wrócimy w kolejnej części już niebawem.

Pa-a !

koniec kontroli zarządczej, koniec kontroli zarządczej

Koniec kontroli zarządczej (i zarządzania ryzykiem) ?

0
koniec kontroli zarządczej JSFP
Jakiś czas nie pisaliśmy o kontroli zarządczej (i
zarządzaniu ryzykiem) w sektorze publicznym, tylko biznes i biznes, ale w sumie czujemy się usprawiedliwieni,
bo mamy wrażenie, że temat w ogóle przycichł, bo chyba się nie skończył… na pewno nie nastąpił koniec kontroli zarządczej w JSFP?
No, na pewno nie choćby można spojrzeć aktywność kontrolną
naszego NIK-a w końcu dla nas przynajmniej najwyższy wyraz ogólnonarodowego audytowego assurance-a, jak to zupełnie niedawno ów NIK ogłosił, Nasze Wojsko „jest przygotowane”, Jakby co, zostało to przykładnie sprawdzone w odpowiednim
zadaniu audytowym, czekamy teraz na stosowaną kontrolę u potencjalnych Najeźdźców. Oczywiście, jeżeli posługują się tymi samymi procedurami, wreszcie będziemy mieć konkretną odpowiedź, „co dalej” ? Tylko czy aby to nie za daleko idący rozwój assuranca…
No, więc ta działalność kotrolna natchnęła nas błogą myślą,
co do postępów zarządzania ryzykiem u naszych Publicznych, bo przecież, czym innym jesteś o Wojenko, Wojenko, jeżeli nie

zarządzaniem ryzykiem sensu stricto, przy czym zauważamy dla porządku, techniki postępowania z ryzykiem w tym „temacie” ograniczają się w istocie do pełnej redukcji i eliminacji no, bo
przecież, nie dajmy na to, do unikania. Choć i to trzeba zauważyć, że nasi przedwojenni władcy dużo deklarowali a jak co do czego przyszło to całkiem zgrabnie ryzyka uniknęli, żeby nie powiedzieć, że ryzyku śmignęli.

Koniec kontroli zarządczej JSFP…

Ale porzućmy te analizy przesłanek dzisiejszego naszego
zainteresowania Kontrola Zarządcza i zarządzaniem ryzykiem, bo też i od pewnego czasu się zastanawiamy czy coś się w temacie rzeczywiście dzieje i co się właściwie dzieje? Oczywiście od czasu do czasu migają nam na radarze kolejne „Oświadczenia
o stanie”, ale tak jakby z nich wynikało, i takie mamy obserwacje z różnych forów, na których występujemy czy też nauczamy, że temat jakby „jest”, ale trochę się „skończył”. No bo na przykład, co tu dalej robić z tym zarządzaniem ryzykiem skoro i Procedura jest i Rejestr ryzyka jest i może nawet jakieś spotkania „są”.
Tylko, zdaje się efektu niespecjalnie widać, a może tylko nam się w Redakcji bloga wydaje, że nie widać – a dla innych – widać.
Nawet w zainteresowaniu doskonaleniem się widzimy jakby
temat osiadł, może Uczestnicy uwierzyli że to, co im naopowiadali różni domorośli eksperci, to jest właśnie wszystko o zarządzaniu ryzykiem, a wierzcie mi, że nie wszystko, bo sami się nieustannie uczymy, choć, nieskromnie mówiąc sporo już wiemy uch, co za brutalne lokowanie produktu, ale przecież tu chodzi o dowód
logiczny…
Inna sprawa, mamy takie podejrzenie, że dla niektórych
Jednostek jedyny możliwy kolejny krok w zarządzaniu ryzykiem, takie sinqua non „doskonalenie” to  zakup jakiegoś Programu, pewnie za niemałe pieniądze, choć stara zasad mówi najpierw działający proces, efekty, dojrzałość  a potem, o ile system. Inaczej, choć to fajnie wygląda łatwo popaść w klikanie gotowców, tworzenie kolejnych raportów, o kosztach takich rozwiązań nie mówiąc.
koniec kontroli zarządczej JSFP
 A przecież powinno być „efektywnie, oszczędnie i terminowo”,
choć oczywiście mierzenie tej efektywności i podejmowanie działań to oczywiście odrębna sprawa. Więc może czasami rzeczywiście lepiej nie mierzyć, albo też mierzyć, ot tak sobie.
Do konieczności odczuwania pożądanego „ruchu” w temacie kontroli zarządczej (i zarządzania ryzykiem) wracając, to pomyślmy, że samozarządzanie ryzykiem powinno dotyczyć równo przeszłości, teraźniejszości i przyszłości i nie da się spocząć na laurach i nie doskonalić. No, więc doskonalcie się, bo jest w czym i Redakcja Bloga kontrolę zarządczą (i zarządzanie ryzykiem) bacznie obserwuje, tylko gdzież one, gdzież?

koniec kontroli zarządczej JSFP

 

Kontrola zarządcza (i zarządzanie ryzykiem) w sektorze publicznym A.D. 2013 cz. 4

0
kontrola zarządcza ryzyko
Och szkoda! Niestety nie znaleźli się chętni do zgłębienia tajemnicy Łaskuna Muzanga, zarówno to Niedobrze bo zawsześmy łasi na komentarze i głosy P.T. Czytelników ale też i Dobrze bo w rozciągłości potwierdza nasze obserwacje i tezy postawione w „Łaskunie” na łamach naszej ulubionej Gazety Ubezpieczeniowej. Ale jakby kto chciał – to w dowolnej chwili możemy tę zagadkę wyjaśnić.
Póki co wrzesień jest jak zwykle szalony pędzimy od klienta na konferencję i z powrotem, dwie nam się w kolejnym tygodniu szykują, w tym na jednej słuchamy i net-working’ujemy a na dugiej osobiście panelujemy. Ale i o tym jeszcze będzie, szczególnie że Czytelnik się domyśla ciągle nudzimy tematem zarządzania ryzykiem, a nie dajmy na to innowacjami, czynieniem świata lepszym, czy czymś innym jeszcze tematycznie lekszym.
Póki co w piątek moderowaliśmy konferencję w SSW w Sopocie na temat kontroli zarządczej u Publicznych i o tym dzisiaj trochę będzie.

Temat kontroli zarządczej w jednostkach sektora finansów publicznych poruszamy od samego początku jej istnienia tj. 2009 roku jak wiadomo odnosi się ona do koncepcji Internal Control’i i standardów COSO, a jak ktoś na tejże Konferencji zauważył, istotą i celem jest MODERNIZACJA.

W tym wypadku sektora publicznego choć jak wiadomo modernizacja we wszystkich obszarach polskości jest nam niezmiernie potrzebna, a jak z tym Unowocześnieniem jest, każdy koń widzi.
 Dla nas, Waszej Redakcji Ryzykonomii temat KaZet-u był od początku o tyle elektryzujący bo rzucał rodzimy sektor publiczny w objęcia zarządzania ryzykiem, rach-chiach ustawowo i bez zmiłowania.
O zaletach i wadach regulowania zarządzania ryzykiem pisaliśmy niejednokrotnie, tak czy inaczej od wprowadzenia KZu mija już prawie 4 rok stąd i pomysły na podsumowania i oceny. Co wyjątkowo ważne pojawia się – i tego wyrazem była właśnie Konferencja – refleksja, że „kwity” wszyscy już mają teraz czas na zastanowienie się co działa a co nie działa i o tym sporo na tym wydarzeniu także było.
Inna sprawa, że z naszej wiedzy, co najmniej w obszarze zarządzania ryzykiem jakość procedur zarządzania ryzykiem spisanych przez różne publiczne organizacje pozostawia wiele do życzenia i powoduje, że zarządzania ryzykiem wygląda tak, a nie inaczej.
Nieskromnie jeszcze dodamy, że Redakcja Bloga był jednym z pomysłodawców konferencji – w której  wzięło udział kilkudziesięciu przedstawicieli różnych jednostek, a zajawkę konferencyjną znajdzie Czytelnik poniżej.
My jak zawsze gadaliśmy o zarządzaniu ryzykiem. Jak to wygląda w JSFPach wiemy  conieco (nieskromnie mówiąc) bo uczestniczyliśmy w wielu wdrożeniach osobiście i jako doradcy i szkoleniowcy…
W kilku bulet pointach podsumowując nasze wystąpienie o zarządzaniu ryzykiem to zwróciliśmy uwagę na:
kontrola zarządcza
  • wagę definicji w procedurach bo dużo tu zamieszania i zmyłek
  • znaczenie procesowego i systematyczne podejście z wybraniem Standardu, jaki-by-on-nie-był
  • powszechnie nierozważne budowanie skal ryzyka co ma bezpośredni wpływ na ewalucję ryzyk
  • mnożenie koncepcji jak np. regowanie na ryzyko vs. mechanizmy kontrolne a to przecież to samo
  • problemy z inherentnym i rezydualnym, zupełnie niepotrzebne, choć i tak najwyraźniej mało kto i tak to robi
  • wątpliwą i kłopotliwą koncepcję apetytu i akceptowanego poziomu ryzyka, przez to i traktowaną po macoszemu
  • małą świadomość znaczenia kultury zarządzania ryzykiem

Ale oczywiście poruszanych tematów we wszystkich wystąpieniach było wiele i na końcu zmoderowaliśmy panel dyskusyjny, dość powiedzieć, że wiele tematów pozostało  niedokończonych.

Na zakończenie jeszcze dodamy, że jednym z kluczowych problemów przy wdrażaniu koncepcji kontroli zarządczej i wcale nas akurat to nie zaskoczyło były trzy hasła: Komunikacja, Komunikacja i Komunikacja.
My byśmy jeszcze swoją interpretację dodali: integracja, systematyczność, proces.
I to tyle o Kontroli zarządczej. Ale tylko na dziś, niedługo do tematu wrócimy na pewno.

kontrol zarządcza ryzyko kontrola zarządcza ryzyko

Czytaj…

Audyt bez ryzyka w Łodzi

audyt bez ryzyka w łodzi

Audyt bez ryzyka w Łodzi, ryzyko audytu>>>

Jak już donosiliśmy onegdaj naszym P.T. Czytelnikom redakcja Ryzykonomii w dniach 18 i 19 września wzięła aktywny udział w konferencji zorganizowanej przez łódzki oddział Polskiej Izby Biegłych Rewidentów (dawniej KIBR) wspólnie z Unią Metropolii Polskich i Urzędem Miasta Łodzi w…pięknym mieście Łodzi. Program wydarzenia poniżej:

http://uml.lodz.pl/kalendarz/wydarzenie/konferencja-audyt-samorzadow-czyli-jak-sie-odnalezc-w-gaszczu-zmian-id4932/2017/09/18/printPage/

Konferencja “Audyt samorządów, czyli jak odnaleźć” się w gąszczu zmian, koncentrowała się wokół problemów sektora publicznego związanych z regulacjami. A więc sprawozdawczość finansowa, biegła rewizja, audyt, kontrola zarządcza. No i oczywiście ryzyko i zarządzanie ryzykiem.  Bo że ryzyko w samorządach jest to każdy widzi, dzisiaj niewątpliwie bardziej niż kiedykolwiek. I nie ma takiego ryzyka “miękkiego” czy “twardego”, które by się w samorządzie nie ujawniało.

Grono dyskutantów, panelistów i uczestników było zacne bo to i Prezes Najwyższej Izby Kontroli Kontroli Krzysztof Kwiatkowski i skarbnicy i finansiści z Łodzi, Krakowa i innych miast, prezesi Regionalnych Izb Obrachunkowych, Przedstawiciele Ministerstwa Finansów.
Samorządy, to jest naprawdę wielki biznes z sumami bilansowymi idącymi w dziesiątki miliardów złotych, jest czym zarządzać, jest ryzyko, masywne ryzyko.
No i są tytułowe regulacje, jak choćby nowa Ustaw o biegłych rewidentach, Finansach publicznych, podatkowe, regulacje unijne pełno zmian wszędzie i ryzyko non – compliance.

Oczywiście i przede wszystkim spotkanie zorganizowali biegli rewidenci, prowadziła niezwykle sprawnie i merytorycznie Pani Agnieszka Kryśkiewicz-Burnos, Prezes łódzkiego oddziału PIBR. Z biegła rewizją w sektorze publicznym najwyraźniej mogłoby być lepiej. To jeden z wniosków z konferencji, wprowadzona dość niedawno bo w 2009 i to w ograniczonym zakresie wciąż ma wielką rolę do odegrania, jako czwarta, zewnętrzna linia obrony przed samorządowym ryzykiem. Ryzyko bez audytu? Audyt bez ryzyka, też możliwy nie jest…

W panelu tytułowym key note, słowo wstępne wygłosił skromy Redaktor Nacz Ryzykonomii, zwróciwszy uwagę, że nie jest tak fajnie jak się może niektórym wydawać z zarządzaniem ryzykiem. Tu przykład zarządzania kryzysowego i Rytla. Dalej key note z Ryzykonomii wskazał na rolę audytu zewnętrznego i nie tylko. Rolę w budowaniu odporności organizacji na ryzyko – i tu problemy. Jaka ma być współpraca risk-based audytu z zarządzaniem ryzykiem i audytem w samorządzie, jakie ryzyka brać pod uwagę, jakie są ryzyka biznesowe i jakie ryzyka audytu? Jak wspomagać analizę ryzyka istotnego zniekształcenia sprawozdania, które bada audytor? Pytań jest wiele…

Dyskusja i cała konferencja była naprawdę ciekawa, co nie zawsze się zdarza zdaje się, dwa dni minęły – raz dwa. Miejsce eventu też robiło wrażenie, bo to wyremontowana z środków unijnych na centrum konferencyjne stara elektrociepłownia EC1.
A zakwaterowanie w świetnym hotelu Andels w równie robiącej wrażenie łódzkiej Manufakturze. Nie samym ryzykiem człowiek żyje, śniadanko mniam, mniam.
Świetne i dobre merytorycznie wydarzenie, bez wątpienia.
Audyt bez ryzyka w Łodzi, ryzyko nie bez audytu…

audyt bez ryzyka w Łodzi audyt bez ryzyka w Łodzi