Szpitale

Home Szpitale

Zarządzanie ryzykiem w szpitalu c.d.

0
zarządzanie ryzykiem w szpitalu
Jak Czytelnikom Ryzykonomii wiadomo Wasza Redakcja wśród wielu ryzykonomicznych specjalizacji bardzo lubi tę, którą jest zarządzanie ryzykiem w szpitalu, przychodni i w ogóle w „opiece zdrowotnej”. HRM, Healthcare Risk Management. Mamy tu różne doświadczenia “wdrożeniowe” i też musimy wyznać, że stanięcie przed Szacowną Profesurą i Ordynaturą to dla nas zawsze wyzwanie, bo przecież medykami nie jesteśmy, środowisko wymagające, wiadomo za ekonomistami nie przepada, ale…
skutecznie udaje nam się z takiego wyzwania wybrnywać (no jak będzie lmnoga, od „wybrnąć” nasi blogowi puryści językowi ?).
A przecież materia healthcare risk management nie jest
wcale prosta, bo taki szpital, jak ktoś ładnie podsumował to i lecznica i hotel jednocześnie i wiele innych biznesowych ryzyk jak chociażby łańcucha dostaw, reputacji, zgodności można się łatwo dokopać. O ryzykach klinicznych nie wspominając ale od nich przecież mamy profesjonalnych menadżerów choroby – jak wierzę –lekarzy.
Ale też jak wiadomo, błąd może i musi się zdarzyć i tu znowu wracamy do problemu medical malpractice, zdarzeń medycznych, o których i na Blogu i w naszym empikowym bestsellerze i na
różnych gazetowych łamach pisaliśmy wielokrotnie.Oto, Nasi Ludzie z Ameryki podrzucili nam ostatnio  prezentację
z dużej  amerykański sieci szpitali gdzie pokazano, że leczenie szpitalne jest dzisiaj, przynajmniej w USA, pod względem częstości zdarzeń zagrażających życiu i zdrowiu, bardziej
niebezpieczne dla jego „uczestnika” niż na przykład wspinaczka górska czy bungee jumping, a lata świetlne bezpieczeństwa dzielą je od elektrowni nuklearnych czy transportu lotniczych.

Oczywiście i u nas dostrzega się problem zdarzeń medycznych, nawet niestety dostrzegli go na wiejskiej. I nuże ! zabrali się do regulowania, pisania ustaw i oczywiście zaraz nowelizowania. Podobnie wojewódzkie komisje ds. błędów chyba też nie wypaliły, obowiązkowe ubezpieczanie się przeniesiono na „za dwa lata” i tak wszyscy się zastanawiają co robić z ryzykiem, czy się certyfikować (nie powiemy żebyśmy pałali specjalnym entuzjazmem do tej ideji), udawać że Zarządzanie Jakością ryzyko załatwia,  czy może tworzyć grupy ubezpieczeniowo-zakupowe, TUW-y i inne pomysły też przychodzą do głowy.
A w ogóle to, zdaje się, przeważa postawa „Play dead!”, Udawaj martwego! jak radzą w Teksasie przy spotkaniu z rozsierdzonym Szeryfem co zresztą już dużo prościej wyjaśniał onegdaj Poeta analizując behawiorystykę litewskich niedźwiedzi, w kniei….
Jednakże niektórzy już (!) idą po rozum do głowy myśląć o całościowym podejściu ERM-owym zarządzaniu ryzykiem biznesowym i dzwonią do zawsze gotowej na nowe wyzwania Redakcji Ryzykonomii…Do źródeł medyczno-błędowego
problemu wracając to coraz trudniej go szpitalom lekceważyć biorąc pod uwagę, że roszczenia pacjentów sięgają już, jak w głośnym gdańskim przypadku „konspiracyjnych” zabiegów upiększających na nieszczęśliwej pacjentce ze
Szwecji,  6 milionów złotych. To są kwoty, które mogą „przewrócić” niejeden, nawet duży szpital. Dlatego także z przyczyn czysto finansowych zarządzanie ryzykiem w szpitalu jest ważne!

Jednak, jak tu określać metody postępowania z ryzykiem, kiedy wciąż nie wiadomo o czym właściwie w Polsce mowa.  Ile właściwie
jest rocznie w Polsce zdarzeń medycznych ?  Bez kwantyfikacji ryzyka nie można przecież trafnie skalkulować składek ubezpieczeniowych bez względu na to czy obowiązkowych, czy
dobrowolnych. No, niby można i z różnych, zapewne nie zawsze biznesowych przyczyn podjął się tego PZU, ale ze słabym, jak wiadomo skutkiem. W kwestii kwantyfikacji ryzyk zdarzeń medycznych to dotychczasowe statystyki pokazują, że albo

zarządzanie ryzykiem w szpitalu
ZOBACZ !

jesteśmy pod względem nieomylności medycznej rajem na ziemi, albo po prostu statystyki są „do bani”. Pozostają tylko domowe sposoby liczenia typu „co by było gdyby?”.

I tak niektóre źródła szacują, że „gdyby” nasza opieka zdrowotna była podobna do opieki amerykańskiej, to proporcjonalnie do liczby ludności na skutek błędów medycznych umierałoby w Polsce rocznie 15 000 osób, a długotrwałe konsekwencje poniosłoby 30 000; „gdyby” była podobna do szwedzkiej wypłacalibyśmy rocznie 20 tysięcy odszkodowań, w Niemczech „oficjalnie” z
powodu błędów medycznych umiera 50 tysięcy osób, więc w Polsce umiera….i tak dalej i tak dalej. Rodzime statystyki,  które ewentualnie można brać pod uwagę, jak choćby wynikające z liczby skarg wnoszonych do izb lekarskich to najwyżej kilka tysięcy przypadków rocznie. Inne oficjalne statystki dostępne na
stronach Rzecznika Praw Pacjenta mówią o nieledwie  tysiącu spraw w 2012 roku, które z różnym skutkiem znalazły finał w sądach. I niech Czytelnik wybaczy tę niezborność
prezentacji danych,  bo trudno się zorientować
kto i jaką, statystykę zdarzeń medycznych w ogóle u nas prowadzi. Nawiasem mówiąc (nie możemy sobie darować dygresji) problem z kwantyfikacją ryzyk  jest u nas powszechny. Weźmy ostatnio wzbudzający wielkie emocje problem „śmieciowy”. I tu zdaje się, nikt nie oszacował „ile śmieci do wywiezienia w ogóle jest”.
A mimo to znowu, w jakiś tajemniczy sposób dokonuje się kalkulacji ile za konkretną usługę należy zapłacić. Stąd medialne źródła mówią o niezgodności w ilości „problemu” od 20%  wzwyż aż do kilkuset %… Zgroza. Jeszcze o błędach medycznych:  trzeba zawsze podkreślać, że nie chodzi o to, aby kogoś obwiniać, choć winnych czasami trzeba też znaleźć.

Jak ładnie powiedział poeta “The best way to avoid mistakes is not change of human condition but change of conditions of human work” (szukajcie w Cytatach Ryzykonomicznych na górze bloga)

Czyli „zmieniajcie system to i ludzie się zmienią”; czego na przykład nie rozumie Znany Dziennikarz Sz. Hołownia karcąc bezkompromisowo personel pewnego SOR-u na Podkarpaciu (link).

„Kultura obwiniania” jest jednak przeciwieństwem „kultury zarządzania ryzykiem”, ale to są probemy modernizacyjne wykraczające poza umysły także czwartej “władzy” niestety.
Ale, od czego jest Ryzykonomia, więc i o tym więcej napiszemy, już niebawem.

zarządzanie ryzykiem w szpitalu  zarządzanie ryzykiem w szpitalu zarządzanie ryzykiem w szpitalu zarządzanie ryzykiem w szpitalu

Szpitalny Risk Manager z Orlando

0
szpitalny risk manager

Wasza niestrudzona i nieustraszona Redakcja w swoim nieustającym pędzie do badania różnych zakamarków Ryzykonomii w kraju, na świecie i gdzie indziej wpadła ostatnio na ciekawe ogłoszenie „o pracę” dla Koordynatora Zarządzania Ryzykiem w Orlando.
Oczywiście to trochę daleko, więc jeszcze nie pakujcie walizek, też się nie wybieramy niestety, ale samo ogłoszenie zawiera intersujące informację, czego oczekuje się i co miałby robić RM w obszarze Healthcare Risk Management, o czym zresztą wielokrotnie pisaliśmy na blogu (patrz tagi zarządzanie ryzykiem w szpitalu  w stopce strony) ubolewając nad niepostępami rodzimej ryzykonomii w tym jakże ważnym obszarze. Nic tu albo niewiele się o zgrozo, nie zmienia.

No więc, oto co znajdujemy w opisie tej pozycji, warto przejrzeć bo pokazuje też na czym szpitalne zarządzanie ryzykiem przynajmniej w Orlando, Floryda, USA polega i co szpitalny risk manager w zasadzie robi:   

Podsumowanie:

Koordynator Zarządzania Ryzykiem (RMC, Risk Management Coordinator) jest odpowiedzialny za określenie i zmniejszenie ryzyka dla Florida Hospital (FH), jego lekarzy, personelu, odwiedzających i pacjentów. RMC zapewnia wszystkie czynności zarządzania ryzykiem, w tym wewnętrzny system raportów zdarzeń i procesów skarg pacjenta są zgodne z Floryda State Statutu 395.0197. RMC ułatwia proces Sentinel (tzw. zdarzenia strażnicze, np. zgony przyp. Red. ) zdarzeń. RMC ułatwia przeglądy regulacyjne i / lub dochodzeń prawnych, które odnoszą się do skarg na FH. RMC identyfikuje potencjalne zdarzenia i pracuje wspólnie z koordynatorami zarządzania roszczeniami, aby zapobiec sporom. RMC będzie uczestniczyć w doskonałej obsłudze klienta i przyjmuje odpowiedzialność za utrzymywanie relacji.

Wiedza, umiejętności, edukacja, doświadczenie:

Registered Nurse, Terapeuta dróg oddechowych lub inne wykształcenie medyczne, trzy do pięciu lat doświadczenie kliniczne
Trzy do pięciu lat doświadczenia w zakresie zarządzania ryzykiem lub roszczeniami. Doskonałe umiejętności interpersonalne, ustne i pisemne, komunikatywność.
Zrozumienie terminologii medycznej i technologii, procedur medycznych / zabiegów, ich typowych zagrożeń i oczekiwanych rezultatów. Zrozumienie technik rozwiązywania konfliktów i zarządzania skargami. Podstawowa wiedza z zakresu przepisów i państwa federalnego statutów istotne dla zarządzania ryzykiem i bezpieczeństwa pacjentów działań. Zrozumienie procesu roszczeń / zapobiegania spory i zarządzania. Umiejętność wyboru priorytetów i zdolność do pracy pod presją i terminów

Aktywna licencja Risk Manager Opieki Zdrowotnej Floryda (preferowane). Aktywny licencji pielęgniarka z Florydy (preferowane)

Odpowiedzialność zawodowa:

Demonstruje poprzez zachowanie, Core Values ​​Florida Hospital,służy, jako źródło informacji do administracji szpitala, innych pracowników i lekarzy na temat zarządzania ryzykiem / zagadnień prawnych / etycznych, także poza godzinami pracy. Odpowiedzialny za przegląd, dochodzenia, i przetwarzania wewnętrznego systemu raportów zdarzeń dla przydzielonego obszaru, zgodnie z Floryda Statut 395.0197.

Monitorowanie, analizy i raporty zagregowane dane, raporty zdarzeń do Dyrektora Zarządzania Ryzykiem i kierownictwa szpitala, ze szczególnym naciskiem na ekspozycje ryzyka trendów.

Zarządza identyfikacją, analizą i a przede wszystkim zapobieganiem składania przez pacjentów skarg związanych z opieką według procedur zgodnie z CMS.

Szpitalny risk manager występuje jako moderator na spotkaniach pacjent / rodzina / lekarze/ inni pracownicy szpitala, tak, aby pomóc w rozwiązywaniu konfliktów.

Ułatwia analizowanie zdarzeń strażniczych (sentinel events) poprzez analizę procesu (RCA root-cause). Tworzy raporty na temat strategii redukcji ryzyka. Rozwija usług edukacyjne dla pracowników i / lub lekarzy na temat istotnych zagadnień zarządzania ryzykiem, zidentyfikowanych poprzez śledzenie trendów i zdarzeń oraz zgodnie z wymogami agencji regulacyjnych.

No jak widać nie brakuje zadań, szpitalny risk manager to bardzo rozwinięta funkcja, bo ryzyka do zarządzania nie brakuje, nie będziemy się tu więcej wymądrzać, szacun. Dodajmy na marginiesie, że nie jest mi znany polski szpital który by takową funkcję poiadał, ale jeśli się mylę prosze o informacje…

Morale zarządzania ryzykiem

0
morale zarządzania ryzykiem

Morale zarządzania ryzykiem, nastawienie, kultura organizacyjna są ważne, bardzo ważne. Podobnie jak uprzejmość, komunikacja, uczciwość. Nie, proszę, dziękuję. I jest wiele dowodów na to, że tych umiejętności nie nabywa się na szkoleniach korporacyjnych, tylko wynosi się z wcześniejszych etapów edukacji, z domu. Wszystkie te dźwigary zarządzania, w tym zarzadzania ryzykiem nie jest oczywiście łatwo znaleźć w schematach procesów i standardów, bez nich jednak jak przekonujemy się po raz kolejny z „dobrego” funkcjonowania organizacji nic, null, zero. No w każdym razie niezadobrze.

Przekonuje nas o tym po raz kolejny artykuł w naszym ulubionym BBC News, gdzie czytamy, że niskie morale brytyjskich medyków ma wpływ na podwyższenie ryzyka (zdarzeń medycznych) dla pacjentów. Sprawa jest najwyraźniej dość poważna, bo zdaje się tamtejsza Naczelna Rada Lekarska (General Medical Council) w swoim dorocznym raporcie ogłosiła wręcz specjalny „alarm, alert” w wspomnianym zakresie.

Rzecz to w sumie oczywista, oczywista oczywistość, ale stąd się właśnie ryzyka biorą z oczywistej oczywistości, bynajmniej z czarnych łabędzi, no może trochę. Link:

http://www.bbc.com/news/health-37777679

Jak czytamy po raz kolejny, brytyjski National Health Service (NHS) boryka się z rosnącymi problemami w zakresie, jakości i akuratności finansowanych usług medycznych, a wspomniane problemy z morale medyków są związane z przeciążeniem pracą i zbyt niskim finansowanie usług medycznych. W efekcie 85 % brytyjskich medyków marzy o zrobieniu sobie przerwy od pracy i uważa ż konieczne jest znalezienie odpowiedniego balansu między pracą a życiem prywatnym. Sprawa jest szczególnie poważna w obszarze najmłodszych doktorów, którzy są pod szczególną presją,

wystarczy wspomnieć naszych lekarzy rezydentów, i już jesteśmy w domu.

Schodząc na nasze rodzime podwórko w zakresie morale zarządzania ryzykiem w naszej działalności leczniczej, no cóż powiedzieć na temat morale naszych medyków… koń, jaki jest każdy widzi, choć oczywiście wolelibyśmy badania i twarde dane empiryczne.
Po raz kolejny zauważamy, ze brak jest tu jakiejkolwiek strategii oprócz przetrwania do kolejnych wyborów i stąd wniosek, że wciąż najbardziej popularną metodą zarządzania ryzykiem w tym obszarze pozostanie akceptacja, rodzime branie na klatę, niestety.

UWAGA:

Już za chwilę ruszamy z nowym projektem Ryzykonomii, którym będą regularnie udostępniane ciekawe linki wyszukane tu i na świecie przez ReseaRch Dept (Department Reserczu) Ryzykonomii.

Oczywiście tematyka zarządzania ryzykiem, ERMu, BCMu, ISO, COSO, ryzyka w sektorze publicznym, compliance i w ogóle. Darmowa ta usługa będzie dostępna wyłącznie dla Czytelników naszego Newslettera, więc same korzyści dla Czytelników którzy już subskrybują, a mamy ich już ponad 286!
DOŁĄCZ TERAZ! TO DZIECINNIE PROSTE! 

Dołącz do 515 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w formularzu subskrybcji dla potrzeb niezbędnych do wysyłki Newslettera Ryzykonomii (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 roku o Ochronie Danych Osobowych; tekst jednolity: Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).

 

Atak cyberszpitalny w Wielkiej Brytanii

0
atak cyberszpitalny

No i proszę mamy atak cyber na szpitale, to wcale nie jest science fiction… Dwa dni temu brytyjskie media podały wiadomość o wirusie, który zmusił zarządzających co najmniej trzema dużymi szpitalami w  Wielkiej Brytanii do zamknięcią z-shut-down-owania systemów komputerowych (cokolwiek to by miało znaczyć). Stało się to po wykryciu, że systemy szpitali zostały zainfekowane nieznanym (przynajmniej publicznie) do tej pory wirusem.

Według źródeł szpitale były zmuszone powstrzymać się z przyjęciami lub odesłać z kwitkiem co najmniej kulkunaście tysięcy pacjentów, jak szacuje się łącznie w swoim zasięgu jednostki te mają ich ponad 300 tysięcy. W czasie poszukiwania i eliminowania zagrożenia szpitale przyjmowały jedynie najbardziej pilne przypadki.

To kolejny dowód na to, że cyberzagrożenie dotyczy nie tylko banków i biznesu, a ataki na szpitale mogą być z oczywsitych przyczyn szczególnie groźne, tym bardziej, że jak się wydaje świadomość ryzyk, a cyber w szczególności jest tam mowiąc delikatnie dość niska.

Link do zaczytania głębiej:

atak cyberszpitalny

Larum grają w ryzykach szpitalnych

0
Larum grają w ryzykach

Larum grają w ryzykach szpitalnych>>>
Redakcja portalu Ryzykonomia od samego początku istnienia, a za chwilę zaliczymy ósmy rok istnienia (tzn. Ryzykonomii, nie Redakcji) pisała i mówiła o ryzykach medycznych, szpitalnych.

Choćby artykuły jeszcze z 2013 roku, http://www.ryzykonomia.pl/zarzadzanie-ryzykiem-w-szpitalu-nie-ma/który znalazł się potem w naszym empikowym bestsellerze “Zombie atakują” ….

Ryzyka szpitalne, medyczne, zarządzanie ryzykiem Healtcare Risk Management wydawały nam się zawsze wyjątkowo interesujące. I z oczywistych względów niezwykle ważne społecznie, gospodarczo i także biznesowo. Przecież literatury na temat związków “dobrostanu” ludzkiego z wzrostem gospodarczym napisano MORZE !

My też nieustannie o tym piszemy na Ryzykonomii. W wymiarze wszystkich ryzyk, które nam się pojawiają na szpitalnych horyzontach.

http://www.ryzykonomia.pl/tag/zarzadzanie-ryzykiem-w-szpitalu/

Oczywiście z punktu widzenia Ryzykonomii to obecna sytuacja to także kompletny brak umiejętności, wręcz pogardliwe lekceważenie dla ryzyk stojących przed sektorem opieki zdrowotnej przez ostatnie ho, ho lat. A może i więcej. Ciągle jedyne co kolejni menadżerowie zdrowia centralnego potrafią to “poczekajcie”, “poczekajcie”.

Jeżeli ktoś ma ochotę czekać to niech zajrzy na przykład, nie życzę na jakiś SOR w pobliżu. Zobaczycie jak to obecnie wygląda. Dodamy też, że w ramach swojej działalności doradczej współpracowaliśmy też ze szpitalami, także największymi. No i co tu dużo mówić, bardzo słabo z tym zarządzaniem ryzykiem. Były pomysły na reorganizacje, obowiązkowe ubezpieczenia, kontrole zarządcze. I co? I kicha, jak mówią młodzierze…

Bez zarządzania dobrego, w tym zarządzania ryzykiem nie ma żadnych szans na poprawę sytuacji w opiece zdrowotnej. I wszyscy będziemy za to płacić rosnącą cenę. Mamy tu całą masę ryzyk systemowych, oczywiście finansowych, organizacyjnych, IT, ludzkich. No i oczywiście medycznych, medycznych, także błędów które jak soczewka zbierają wszystkie niedoskonałości systemu….

Dlatego Redakcja Ryzykonomii gorąco popiera protest młodych lekarzy, bo kto jak nie młodzi mają energię i bezinteresowność żeby zmieniać zastaną, jakże ponurą dla nas Wszystkich sytuację w opiece zdrowotnej? Trzymajcie się ! Zarządzajmy ryzykiem, przetrwanie nie jest obowiązkowem jak dobrze pasuje motto naszego portalu do obecnej sytuacjii….

Larum grają w ryzykach Larum grają w ryzykach Larum grają w ryzykach