Terroryzm

Home Terroryzm

Polityczne ryzyko cdn

0
polityczne

 

Ryzyko polityczne, podgrupa terroryzm i jego idntyfikacja rozumiana jak działania „mające na celu poznanie charakteru ryzyka” jest skądinąd zaawansowany i prowadzony przez coraz liczniejsze bezpiecznościowych think tanki, które ze swadą wyjaśniają całą nierozwiązywalną złożoność sytuacji geopolitycznej. Tej nie łudźmy się, rozgrywanej na zimno partii szachów, gdzie ofiarami staje się przygodny mieszkaniec Paryża, który umówił się na lampkę wina, a wraca w czarnej torbie na zwłoki.

Społeczeństwa Zachodu, choć z wielkim trudem i niechętnie zaczynają przyswajać sobie świadomość, że to może spotkać każdego, w czasie wyjazdu na wakacje, na spotkanie biznesowe, wszędzie, tutaj. Przykładem tego wypierania ryzyka jest wołanie na puszczy ostrzegających, że i w Polsce bomba w końcu wybuchnie. I może nie aż tak długo będziemy czekać, bo nadchodzący big event w Krakowie jest idealnym celem dla żądnych rozgłosu terrorystów. Jak to zresztą u nas bywa, jesteśmy „zwarci i gotowi” i już same takie deklaracje powinny jeżyć włos na głowie przywołując historyczne reminiscencje.

Deklarowanie bezpieczeństwa jest zresztą samo w sobie po prostu szkodliwe. Sam paradygmat bezpieczeństwa jest dzisiaj skompromitowany, jest czas zarządzania ryzykiem, optymalizacji niemożliwego do wyeliminowania ryzyka, gdzie postępowanie ważone jest kosztami – korzyściami wyboru dalekich od ideału opcji. Globalne społeczeństwa są coraz bardziej narażone na polityczne i ekonomiczne szoki wywołane aktami terroru, choć zapewne akurat nasza tragiczna historia daje nam pewien mentalny handicap do potencjalnych zdarzeń z ofiarami liczonymi nawet setkami i całe szczęście nasz chata z kraja.

Ale już nadchodzące utrudnienia w transferach ludzkich, a więc i w handlu, fragmentacja niby zjednoczonej Europy musi wpłynąć na naszą gospodarkę jako ryzyko polityczne, jeżeli nie wprost, to drogą ekonomicznego zarażania w sieci międzynarodowych łańcuchów dostaw. I znowu, wielkość ryzyk ewokowanych przez obklejonych semtexem szahidów jest trudna do oszacowania, bo ta naprawdę nikt nie wie, w jakim przebraniu się do nas przedzierają, choć są tacy, którzy mówią, że już tu są.

W końcu jednak to i owo wiemy choćby, co nas może czekać. Będą nowe, niespodziewane formy ataku, a ich ultymatywnym celem będzie antagonizacja społeczeństw, choć oczywiście spadki kursów akcji też są pożądane, ale to raczej efekt uboczny, podobnie jak ofiary.

Skoro o ofiarach mowa, to dobrze byłoby rozważyć jaki jest akceptowalny poziom ryzyka, ile to wyniesie w jednostkach pieniężnych. Póki co, możemy na pewno powiedzieć, że koszty finansowe są te bezpośrednie i te, które ujawnią się w dłuższym okresie. Amerykańskie źródła twierdzą na przykład że, przy tamtejszych regulacjach, (niedawno przedłużyli Terrorism Risk Insurance Act) są w stanie ubezpieczeniowo rozproszyć ryzyko związane z aktami terroru do kwoty 27 miliardów dolarów, powyżej koszty będzie musiało wziąć na siebie państwo. Na tą kwotę potrzebny byłby jakiś big event, typu brudna bomba w centrum miasta, czy inne zdarzenia z charakteru masowego ataku ABC.

My w Polsce nie mamy ani tej świadomości, ani szacunków, o zarządzaniu ryzykiem wciąż mówi się, że jest modne i… tylko się mówi. Ustawy mamy na papierze, ale to nie ustawy zarządzają ryzykiem, nie ustawami buduje się świadomość społeczną i resiliance na kryzysy, także terrorystyczne.

Zresztą, zostawiając ryzyki polityczne i schodząc na przyziemny poziom, to zarządzanie ryzykiem w czasach terroru powinno się budować od dołu, choć ton powinien być nadawany z góry. Zwiększenie naszych szans przetrwania o kilka, a może i więcej procent, kiedy się już „to” wydarzy jest możliwe . Eksperci od terroryzmu wskazują na kształcenie w sobie świadomości potencjalnego zagrożenia, zrozumienia gdzie jesteśmy, w jakim otoczeniu, jakie mogą być tego reperkusje. Jeszcze niedawno ludzie, którzy zastanawiali się na imprezie gdzie są wyjścia awaryjne (które regularnie bywają zamknięte), jakie są potencjalne drogi ucieczki mogli być traktowani jako niespełna rozumu. Dzisiaj takie „sytuacyjne” zarządzanie ryzykiem może być potrzebne każdemu z nas. I szczerze mówiąc, wybaczcie Czytelnicy tę osobistą dygresję na koniec, choć zdarza mi się „bywać”, nigdy nie lubiłem ciasnych sal, tysięcy ludzi stłoczonych, z dala od bezpiecznego wyjścia.

Ryzyko imprez masowych obnażone

0
ryzyko imprez masowych

Ryzyko imprez masowych to temat wielokrotnie podejmowany przez nas na Ryzykonomii, po raz pierwszy już u jej zarania ca. w 2010 roku a potem wielokrotnie.
http://www.ryzykonomia.pl/masowe-ryzyko-imprez-masowyc/
http://www.ryzykonomia.pl/ryzyko-imprez-studenckic/

122 nagie Hurysy

Nie próbujemy się kreować na specjalistów od organizacji takich imprez. Tych jak wiadomo i w ogóle wszelkich specjalistów i ekspertów u nas dostatek. To bogactwo know-how to zapewne doskonała wiadomość biorąc pod uwagę jakie dwie masowe imprezy (szczyt NATO i Światowe Dni Młodzieży) już za pasem.
Są jednak i gorsze wiadomości, bo jak donoszą właśnie media wszystkich nurtów, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) informuje, że z zabezpieczeniem ŚDM mogą być kłopoty.
A przy okazji podobno CIA złośliwie ostrzega, że imprezy te staną się obiektem zainteresowania licznych zainteresowanych jak najszybszym spotkaniem z 122 nagimi, na wyłączną własność hurysami.

Ryzyko imprez masowych wg. CIA i RCB

Ryzykonomia to, co prawda nie CIA, o RCB nie wspominając, ale już jakiś czas temu w innym artykule ostrzegaliśmy „Nie jedźcie tam” !. Tak sobie nauczeni kilkomadzisiątkami lat życia w kraju nad Wisłą myślimy, że jak wszyscy mówią „jesteśmy przygotowani!” to jest niedobrze, ale kiedy przyznają „nie jesteśmy przygotowani” to jeszcze gorzej, naprawdę źle.

Zauważamy też od lat, że w kwestii kultury zarządzania ryzykiem nic się u nas nie zmienia, pisaliśmy o tym dopiero co w kontekście Obrony Cywilnej (nieistniejącej). Ten brak świadomości i poważnego traktowania ryzyka promienuje na wszystkie dziedziny od wymiany opon po zarządzanie wielkimi przedsiębiorstwami.

Znamienne jest też, że „bezpieczeństwo” skoro o tym mowa traktuje się jak jakąś specjalną dziedzinę zarezerwowaną dla mundurowych, a tu konieczne jest podejście całościowe i holistyczne, analiza z wielu wymagających ekspertyzy punktów widzenia: ekonomii, socjologii, PR, transportu i mnóstwa innych z całym szacunkiem dziedzin.

Bo na przykład ucieczka tłumu miliona osób na skutek paniki spowodowanej prawdziwym lub wyimaginowanym zagrożeniem przez wąskie mostki/korytarze, nasypy/tunele etc. etc. (bo o takich kwestiach mówi podobno ostrzeżenie RCB dla rządu) będzie miała na pewno wiele innych holistycznych zintegrowanych skutków nież tylko masowe pogrzeby.

EGAP* again…

No, więc tak czy inaczej wszystko idzie zgodnie z planem i tak, jak należałoby się tego spodziewać.

(Everything Goes According to Plan, syndrom kierowniczy opisywany na takich renomowanych łamach jak Zarządzanie ryzykiem Ryzykonomia czy Bank Światowy)