Uncategorized

Home Uncategorized

Networking or not working

0

Będąc niedawno na europejskim zjeździe menadżerów ryzyka FERMA Forum w Sztokholmie z zainteresowaniem przysłuchiwaliśmy się dyskusji dotyczącej ryzyka
(a wiec i szans i zagrożeń) związanych z uczestnictwem w nowym, sieciowo-społecznościowym świecie…

O FERMA Forum będą mogli Czytelnicy Ryzykonomii przeczytać na Blogu juz za chwilę, a ukaże się ona równolegle z wersją “gazetową” relacji w zaprzyjaźnionej  z Ryzykonomią “Gazecie Ubezpieczeniowej”.
Networking or not working…
Redakcja Bloga na tak postawiony problem odpowiada jak najbardziej pozytywnie.
Zapraszamy do kliknięcia “Lubię to” w lewym górnym rogu Bloga (właśnie tam 🙂 i jeszcze łatwiejsze śledzenie developmentów Ryzykonomii na fan page na Facebooku.  
Facebook ułatwia śledzenie nowych wpisów na Blogu, na Fejsie zamieszczamy również linki do ciekawych artykułów i materiałów niezamieszczanych na Blogu, można podyskutować, skomentować i podzielić się wiedzą. 
Networking or not working
Na Golden Line  Dział Spraw Sektora Publicznego Ryzykonomii od miesięcy prowadzi grupę dyskusyjną “Zarządzanie ryzykiem w sektorze publicznym JSFP”  dedykowaną pracownikom sektora publicznego.

Grupa na GL sukcesywnie rośnie i co najważniejsze jest forum nowych merytorycznych dyskusji, a nie wieszakiem na reklamowy spam – jak to zwykle na forach GL bywa. Staramy się aby grupa była żywa, dodajemy nowe wątki.

Marzą się nam takie same gorące, sieciowe dyskusje jakie obserwujemy na międzynarodowych forach zarządzania ryzykiem, ech….
Networking or not working !

Raport sytuacyjny na 20000 kliknięć

0
Nasz blog ryzykonomiczny ma już za sobą ponad 20 000 kliknięć ideji zarządzania ryzykiem. Pewnie wolelibyśmy 20 000 dziennie, ale w końcu o Byle Czym i Byle Czego nie piszemy – to i audytorium węższe być musi.
Redakcja Bloga ostatnio niemało konferowała i publikowała. Choćby w ramach konferencji „Zarządzajmy ryzykiem”, którą gdański KIBR w Hiltonie przygotował, artykuł  naukowy Naczelnego się ukazał oceniający stan rozwoju ERMu na świecie i wogóle, w Polsce. 
Jako-że Konferencja bardzo – jak mówią młodzieże – „wypasiona” była, tamże w gazetce konferencyjnej się nasz krótszy artykuł o ERM-ie pojawił.

O Konferencji tej napiszemy jeszcze merytoryczniej i wkrótce,  bo tłumy na nią ściągnęły.

Taką mamy refleksję:  żeby się to powszechne zainteresowanie zarządzaniem ryzykiem ”tematem jako takim” na realne zarządzanie ryzykiem przełożyło – bardzo bylibyśmy radzi.
Póki co nam owe 2% przedsiębiorstw wdrażających ERM w Polsce natrętnie dźwięczy,  ale jak zauważył pewien menadżer zarządzanie ryzykiem jest ważne – po prostu nie mamy na to czasu, więc i to usprawiedliwienie od biedy, póki co wystarczyć  musi.  
Mamy też taką konstatację , że nasi menadżerowie słowo „ ryzyko” już we wszystkich przypadkach łącznie z Wołaczem potrafią odmienić, jednak jak pytanie o istnienie najprostszego rejestru ryzyka w firmie zadać, to zwykle niezręczna cisza zapada.
Również   kwestii zarządzania ryzykiem w sektorze publicznym nie zaniedbujemy. Tu się nasz artykuł w branżowym „Forum akademickim” ukazał.
Naczelny dał tu sensowną, opartą na dobrych praktykach z Ameryki i nie tylko,  wykładnię zarządzania ryzykiem w szkołach wyższych. Temat to gdzie indziej dobrze znany i nie dziwota, bo uniwersytety dziś na świcie fabryki wiedzy przypominają i może u nas kiedyś będą. Dość powiedzieć taki Harvard ma obroty jak Starbucks więc i zarządzanie ryzykiem musi tu być obecne.
Również w kwestii naszego ulubionego EURO 2012 ostatnio wiele się dzieje.  Tu, jak zauważamy zarządzanie ryzykiem się na siłowych  aspektach niezmiennie koncentruje. Nie dziwota więc, że się u nas  jedynie o “bezpieczeństwie”  ustami  generałów i nadkomisarzy mówi.  
Przyznajemy, że tarcza, chłopcy na linach w czarnych maskach i prokurator w zarządzaniu ryzykiem 
Megaimprez duże mają znaczenie, ciekawe dla nas jest jednak,  czy ktoś bardziej miętkimi ryzykami tej imprezy wogóle zarządza. I w ogóle czy się zintegrowana ERM-owa formuła gdziekolwiek pojawia, tak jak ta, o której w przypadku Londynu czy Vancouver pisaliśmy.
Mamy tu pewne wątpliwości , na dowód pozwalamy sobie dający do myślenia artykuł podlinkować TUTAJ.  
Że ryzyka nie śpią, również nową odsłona „wulkanicznego” tematu potwierdza, miejmy nadzieję kolejny Ejaffjallcośtam w przyszłym roku nie zadymi, w ogóle to zaczynamy wierzyć , że nie ma ryzyk Nieznanych są jedynie Nierozpoznane lub bez systematycznego zarządzania ryzykiem po prostu Zapomniane.

Mapa ryzyka

3
 Mapa Ryzyka 2011 by Ryzykonomia

Mapa ryzyka >>>

Więcej na te temat
przeczytasz w „Zombie atakują ! Zarządzanie ryzykiem po prostu” .  Strona bloga
http://www.ryzykonomia.pl/p/e-booki.html

Risk Manager w podróży

0

Po licznych peregrynacjach dalszych i bliskich zwarta i gotowa Redakcja zasiadła do klawiatury aby w wiosennym nastroju kontynuować swą mrówczą pracę na rzecz popularyzowania idei zarządzania ryzykiem i nie tylko…
Dziś może trochę nie merytorycznie ale jako, że dobry Risk Manager zmysł obserwacje trenuje zawsze – notatki z podróży na rozpoczęcie…

Polskie Drogi
Podróżowanie na przednówku jednak trochę łatwiejsze było „pomarańczowi” gdzieś przed zimą przyczaili się.
Ciekawa, wspomnieć należy wydaje się ”logika” budowania, imponujących skądinąd obwodnic i odcinków ekspresowych. Pojawiają się znikąd i donikąd nieraz prowadzą. Nie żeby z „A do B” – to jest raczej z A’ do B”. Pewnie więcej „otwarć” można zaliczyć, choć tradycyjne kończenie Jednego i zaczynanie Drugiego chyba liczne zalety jednak ma…Ale na budowaniu dróg wasz Risk Manager, mówiąc uczciwie, się nie zna.

GPS
Urządzenie tyleż pożyteczne, co denerwujące. Nie-uaktulaniane prowadzi po polu, nieustannie zaś toczy na fonii wojnę podjazdową z „ustawiaczami” drogowskazów, przedrzeźniając wskazywane na licznych rondach i rondkach kierunki.
Przemyślny skądinąd ludek „ustawiaczy” drogowskazów umieszcza znaki – trzeba przyznać – w sposób, który rozum skromnego Risk Managera pojąć nie może. Oprócz pewnej zależności jaskrawie wybijającej się, takiej mianowicie, że na północy Polski na co drugim znaku napis „Bydgoszcz” widnieje. Chyba Dyrektor Dyrekcji z Fordonu był?

Droga Jarocin – Gniezno
Czy uczeni w Wielkim Zderzaczu Hadronów antymaterię albo alternatywne wszechświaty już namierzyli czy nie, na wymienionym obszarze „dróg krajowych” kontinuum czasoprzestrzeni i prawa fizyki bez wątpienia załamują się.
Wasz Risk Manager był wyprzedzany z lewej, z prawej a zapewne i z góry i z dołu.
Wyjaśnienie oczywiste, acz rewolucyjne, w związku z tymi ryzykownymi manewrami braci kierowców się nasuwa.
Najwyraźniej na rzeczonej drodze (i chyba ni tylko) widzenie prze różnego rodzaju ciała stałe (jak to krzaki, zakręty i pagórki) dla wtajemniczonych Mistrzów Kierownicy i Magii łatwo dostępne być może. Podobnie jak podróże w czasie do niedalekiej przyszłości pozbawionej 40 tonowych ciężarówek niespodziewanie zza zakrętu się wyłaniających.
Liczne Czarne Punkty jak i pobożne cmentarzyki na poboczu świadczą jednakowoż, że te obszary chyba nieciągłe są a krąg wtajemniczonych jednak nie tak szeroki jest. To wymaga dalszych badań najwyraźniej…

McDonalds
Szapoba za organizację i zarządzanie.

“Chaty Góralskie” i “Dworki szlacheckie”
Szapoba za szerzenie kultury sarmackiej i góralskiej. Oj danaż, moja danaż, Hej!

Polskie koleje (też były)
490 km w 15 godzin czyli 32 km/h. Jak oni to robią ???

Tanie linie kolejowe
Nazwa zobowiązuje. Tanieję, więc brudnieję.(Jak to będzie po łacinie ?)

Bolesław Prus
Marketingowcy naszych ulubionych kolei, superszybki IC do Szczecina „ Bolesławem Prusem” górnolotnie przezwali.
Pono jednak Bolesław Prus znany z fobii do podróży, w tym kolei był, dlatego nią jeździł tylko gdy musiał i zawsze nocą.
Niewiadomo więc co Kopy Urajterzy na Kolejach na myśli mieli czy jakiś komunikat podkorowy im się niechcący wymknąłbył, a może to zamiłowanie do Lektury po prostu…

Hotele
Rożnie, ale w domu i tak najlepiej.

Nowe artykuły na blogu
O zarządzaniu ryzykiem i nie tylko, już zaplanowane , wkrótce a jakże.

Święty Mikołaj BB +

0

Więcej na te temat
przeczytasz w „Zombie atakują ! Zarządzanie ryzykiem po prostu” .  Strona bloga  
http://www.ryzykonomia.pl/p/e-booki.html

FERMA Risk and Insurance Report 2014 cz. 1

FERMA risk

Na niedawno zakończonym brukselskim spotkaniu Europejskiej Federacji Stowarzyszeń Zarządzania Ryzykiem FERMA zaprezentowano wyniki kolejnego już ogólnoeuropejskiego,
a więc jedynego takiego ze względu na swój zasięg i wagę badania zarządzania ryzykiem i ubezpieczeń. W bieżącej edycji przedsięwzięcia interesującej dla każdego, kto chciałby wyrobić sobie opinię, dokąd zmierza branża ryzyka, wzięła udział rekordowa liczba 850 menadżerów z 21 państwa, w tym Polski; partnerem badania było u nas Stowarzyszenie Zarządzania Ryzykiem POLRISK, w którego Zarządzie pracuję (społecznie).

Już na początku lektury Raportu rzuca się w oczy, że i FERMA idzie z duchem czasu, bo w streszczeniu kierowniczym, które podobnie jak szczegółowe wyniki, znajdzie Czytelnik na stronie www.ferma.eu, poruszono (o zgrozo) popularny i u nas temat „gender” – tym razem w strukturze badanych risk and insurance managerów.  Wskazano, że typowy respondent
był mężczyzną (65 %), a wśród kierowników niestety, było to już 80 %. Jednocześnie, co skądinąd nie jest zaskoczeniem, wśród osób „od ryzyka” poniżej lat 30, a więc i z natury rzeczy zajmujących niższe stanowiska, dominowały  kobiety.

Dalej z analizy dowiadujemy się, że w większości badanych firm (41 %) działy ubezpieczeń i ryzyka liczą od 1 do 3 osób i są zwykle scentralizowane. Dla porządku potwierdzimy, że w branży bankowo-ubezpieczeniowej komórki ryzyka są z natury większe i liczą ponad 20 osób. Idąc dalej „ludzkim”
tropem Raportu znajdujemy profil typowego europejskiego menadżera ryzyka. „I ubezpieczeń”, bo jak potwierdza FERMA-owe badanie ubezpieczenia pozostaję core biznesem tej profesji. Wskazują na to gremialnie badani menadżerowie ryzyka zaznaczając w odpowiedziach, że ich aktywnością nr 1 są właśnie obszary ubezpieczeń i likwidacji szkód.  Dopiero po nich, w kolejności wymienianie są takie funkcje jak mapowanie ryzyk, czy integracja różnych obszarów zarządzania ryzykiem w firmie.

Przy okazji, ciekawe jest, że wśród „zadań na przyszłość” tylko 1/3 badanych menadżerów wymienia rozwijanie metod kwantyfikacji i pomiaru ryzyka, co autorzy Raportu podsumowują jako oczywistą słabość profesjonalistów. Ważne natomiast miejsce wśród planowanej na kolejne lat aktywności risk menadżerów znajduje planowanie ciągłości BCM i dalsze zakorzenienie kultury zarządzania ryzykiem w organizacji.
Skoro o potencjalnych słabościach mowa, to Raport tradycyjnie już analizuje smakowity dla każdego zainteresowanego ryzykonomią temat aktualnego krajobrazu ryzyk biznesowych korporacyjnego świata. Jaka jest więc lista top 10 zagrożeń A.D. 2014 europejskiego biznesu?
I tu, co chyba specjalnie nie zaskakuje, na pierwszym miejscu menadżerowie ryzyka wymieniają ryzyka polityczne (trend rosnący), zarówno międzynarodowe jak i związane z politykami poszczególnych rządów.  Na drugim miejscu znalazły się, także już dobrze tam zakorzenione od poprzedniego surveya z 2012 roku (i rosnące) ryzyka reputacyjne.  Na trzecim miejscu, o dziwo z lekkim trendem spadku są ryzyka compliancowe, zgodnościowe. Dalej w kolejności idą: konkurencja, gospodarka, strategia rynkowa, planowanie strategiczne, HR, jakość i wreszcie płynność finansowa.

Równie ciekawa, choć zapoznana, jest lista ryzyk najlepiej zarządzanych przez europejskich risk menadżerów. O dziwo twierdzą oni, że bardzo dobrze radzą sobie z bezpieczeństwem, potem z BHP, CSR-em, FX-e, i jakością produkcji. Największym wyzwaniem dla mitygacji pozostają natomiast ryzyka podatkowe (ciekawe to w kontekście ostatniego zamieszania z rodzimym ustawodawstwem o optymalizacji podatkowej), potem demografia, która już puka, a raczej łomoce do drzwi. Następnie idą „topowa” na wspomnianej wcześniej liście polityka i wreszcie social media, tak bardzo popularne najwyraźniej, jak groźne.

W Raporcie znajdziemy także obszerną analizę zagrożeń regulacyjnych, zasadniczo tych samych dla wszystkich badanych, przy czym ich waga różni się w poszczególnych krajach respondentów. Zasadniczo prym wśród ryzyk non-compliance wiedzie nowa regulacja UE dotycząc ochrony danych, strasząca poważnymi konsekwencjami finansowymi już w 2015 roku, potem Solvency II, dalej przejrzyste raportowanie finansowe; nie zabrakło też obaw związanych z opodatkowaniem składkowych przychodów i ….

…o “ubezpieczeniowej” części Raportu – już za chwilę na blogu…Czytajcie !

ps. 
Już za kilka dni, bo 21-ego w Warszawie odbędzie się kolejna 8. Konferencja POLRISK pt. “Zarządzanie ryzyzkiem – polskie studium przypadku”. Jednym z prelegentów będzie Wasz Redaktor Naczelny bloga RYZYKONOMIA, dr Jerzy Podlewski. 
Są jeszcze wolne miejsca !


Szczegóły pod linkiem na stronie POLRISK

FERMA risk, FERMA risk, FERMA risk

O Stalingradzie 43, Trójkącie Bermudzkim i PKP na zimowo

0


17 stycznia 1943 feldmarszałek Erhard Milch, założyciel Lufthansy, budowniczy hitlerowskiej Luftwaffe, genialny organizator i kanalia przybył w środku szalejącej zimy (30 stopni mrozu, wiatr 80-100 m/s) na lotniska zaopatrujące oblężoną w Stalingradzie armię Fridricha Paulusa.

Stwierdził, że załogom udaje się w tak ekstremalnych warunkach uruchomić silniki tylko znikomemu odsetkowi samolotów transportowych Ju-52. Dokonana nawet pobieżnie analiza sytuacji wykazała, że na lotniskach panował chaos organizacyjny, nie zbudowano baraków dla załóg a ręce mechaników pracujących na mrozie przymarzały do narzędzi.

Nie stosowano przewidzianych w instrukcjach obslugi procedur uruchamiania silników na mrozie. Wspomniany Milch, wykorzystując swoje talenty organizacyjne i argumentację nie do odrzucenia szybko spowodował, że zaopatrzenie nawet w tych zimnorosyjskich warunkach wzbiło się w powietrze. Oczywiście, to nie mogło wystarczyć wobec naporu dzielnych czerwonoarmistów pod osobistym kierownictwem politycznym towarzysza Nikity Chruszczowa i dalszy ciąg jest powszechnie znany …

Historia ta przyszła mi na myśl, gdy brodząc w dzikich 30-centymetrowych zaspach i kąśliwych 4 stopniach mrozu rozważałem informacje o katastrofach, które spadły na naszych dzielnych Kolejarzy. Jak doniosły Media rekordzista, pociąg TLK relacji Katowice – Gdynia miał 1025 min spóźnienia (17 godzin,) a podobno przez pewien czas PKP nie wiedziały również, o ile zrozumiałem na skutek awarii komputera z danymi, gdzie niektóre pociągi się znajdują.

Składy wyjechały ale nie przyjechały, podobnie jak sławna eskadra bombowców Avanger z Fort Lauderdale na Florydzie, z która na zawsze utracono kontakt w 1945 w rejonie Trójkąta Bermudzkiego. Zdaje się jednak, że dzięki natarczywym telefonom przemarzniętych pasażerów udało się zlokalizować zaginione pociągi i nowy Trójkąt w rejonie Częstochowy nie został nakreślony…

Jak mówi rzecznik PKP „sztab kryzysowy PKP pracuje na okrągło” i „wczoraj odbyło się specjalne spotkanie kryzysowe pracowników spółki” oraz “PKP wydaje ciepłe posiłki i w ogóle w Przyszłości zamierza lepiej kontaktować się z pasażerami”.

Jako specjalistę od zarządzania ryzykiem zawsze cieszy mnie sprawny kryzysowy PR, sprawnie wdrażane plany awaryjne i zarządzania ciągłością działania.
Tu, nawet załoga spółki kryzysowe spotkanie urządziła.
Tylko strach lekki pozostał bo jutro -10 bezlitośnie nadchodzi…

Polityka zarządzania ryzykiem. Krótko czy długo ?

0

Po ostatnim artykule, gdzie poruszyliśmy m.in. temat dokumentu „Polityka zarządzania ryzykiem”, który jest pisany w Jednostkach Sektora Finansów Publicznych (JSFP), napisała do nas Pani Józefa z Olszynki Górniczej.
Pyta Pani Józefa :
Droga RBR ( Redakcjo Bloga Ryzykonomia) ! Pracuję w administracji samorządowej. Nasza komórka ma opracować Politykę zarządzania ryzykiem w naszej jednostce. Jak długa powinna być taka polityka? Ile powinna mieć stron: 8, 28, 58 ? Ile minimalnie, a ile maksymalnie ? Co powinna zawierać ? Czy nie wystarczy opis procedury zarządzania ryzykiem ? Czy jest w ogóle konieczne tworzyć taką Politykę ?

Odpowiadamy:
Droga Pani Józefo,
Jeżeli chodzi o JSFP to Polski Podręcznik Zarządzania ryzykiem mówi wyraźnie, że taka polityka powinna być. Wydaje się zresztą, że to słuszny podejście aby wytworzyć dokument określający kontekst zarządzania ryzykiem w jednostce, ogólną strukturę procesu zarządzania ryzykiem, wymieniający głównych…
 odpowiedzialnych oraz opisujący kluczowe kwestie związane z raportowaniem jak terminy raportowania.

Uzyskanie podpisu Kluczowego Czynnika np. Dyrektora Jednostki ze stosowną Pieczątką doskonale ułatwi nam również przewalczanie szczegółowych spraw związanych z późniejszym wdrażaniem procesu .
Opis szczegółów procesu zarządzania ryzykiem znajdzie się natomiast w Procedurze Zarządzania ryzykiem i stosownych do niej Załącznikach.
(Skądinąd uważamy, że takie podejście jest sensowne w organizacjach wszelkiego typu).

Naszym zdaniem ma sens żeby taka Polityka była – mówiąc wprost – krótka !

Przytoczyć tu by można liczne przykłady z sektora publicznego i nie tylko.
2 – 3 strony brzmi bardzo dobrze, 4 – nieźle, 5 – koniec, 6- stop , finito, proszę przegryźć długopis a Politykę zakopać w ogrodzie. ( Można też wykorzystać trawnik przed jednostką )

III Prawo Ryzkonomii mówi: „ Długość dokumentu jest odwrotnie proporcjonalna do jego czytywalności”.
Polityki na 10 stron oprócz jej twórców Nikt nie przeczyta ! A przecież chodzi o to aby ten dokument miał praktyczne zastosowanie .

Trzeba tu, niestety przewalczyć w sobie pokusę stworzenia długiego dokumentu jako celu samego w sobie. Długi nie znaczy mądry. Konstytucję USA spisano na 4 stronach.Nasza ma 52 . I co ?

Jeżeli ktoś mam problem z pisaniem krótko i zwięźle to przytaczam historię opowiedzianą mi kiedyś przez mojego mentora dziennikarskiego w redakcji pewnej gazety:
Gdy byłem początkującym dziennikarzem Naczelny Gazety polecił mi opisać historię seryjnych występków pewnego nieuczciwego Zduna. Przy czym zaznaczył, że tekst ma być nie dłuższy niż na 2 strony. Powodowany zapałem neofity zgłosiłem się po nieprzespanej nocy dumnie dzierżąc tekst o Zdunie…. na 3 stronach ! Tyle przecież miałem przemyśleń do podzielenia się z Czytelnikami.
Naczelny, stary praktyk i wyjadacz przeczytał tekst, po czym spojrzał na mnie badawczo.,.. Potem wyjął środkową kartkę i przedarł ostentacyjnie na pół . Oddał 2 pozostałe strony, mówiąc : Teraz jest dobrze, może iść !

Także, Pani Józefo, nie bójmy się pisać krótkich i zwięzłych, acz zrozumiałych dokumentów.
Czytelnicy i Naczelni to docenią !

Z poważaniem
Redakcja Bloga Ryzykonomia

Nieznane ryzyko: wszystko co chcielibyście o nim wiedzieć – tylko boicie się zapytać .

0
To jest arcytrudny felieton z zarządania ryzykiem . Ten felieton to Wyzwanie.
Bo to jest felieton o Niczym .
Jakiś czas temu na jednym z warsztatów z zarządzania ryzykiem w pewnej szacownej Organizacji  zadano mi znienacka pytanie:  No dobra ale które ryzyko jest Najważniejsze?
Nie zastanawiając się, śmiało odpowiedziałem:  Najważniejsze jest to ryzyko, którego jeszcze nie znacie. Nie potraficie go zidentyfikować i opisać i dlatego jest ono potencjalnie  najbardziej niebezpieczne.

(Prawie żeśmy tu Grechutę sparafrazowali, przyznasz Czytelniku zarządzanie ryzykiem zaiste szeroką dziedziną jest…)
No tak skoro Nieznane Nic jest najważniejsze, to po co to całe zarządzanie ryzykiem ?!  
Jak już jednak kiedyś napisaliśmy, zarządzanie ryzykiem , które istotą jest przewidywanie i planowanie, dzięki metodycznemu podejściu pozwala w ogromnej większości przypadków przewidzieć i przygotowywać się odpowiednio na wyzwania, które  przyszłość niesie.
Zazwyczaj to przewidywanie, wbrew pozorom, nie jest specjalnie trudne, to żadna Czarna Magia!  
Weźmy ostatnią straszną katastrofę  ekologiczną u naszych węgierskich braci. Okazuje się, że zbiorniki w których przechowywano toksyczne i żrące substancje były stare, zardzewiałe i przepełnione. Zaiste to czarna magia była przewidzieć że coś się w końcu wydarzy. Sprawiedliwość oddać należy, że zarządzać ryzykiem też troszkę próbowano. Wykupiono więc stosowną polisę ubezpieczeniową na 10 mln forintów. Trochę małą, jak się wydaje, gdyż szacowane straty są tysiące razy większe….
Podobnie, regularnie w naszym TV występują różni uczeni mężowie energetycy przekonując, że jak coć JUŻ nie zrobimy, to za parę lat nasz przestarzałe sieci energetyczne padną. Można to “przewidzieć” z 100 % prawdopodobieństwem. I co ? I  nic.
Nie-przewidywaniu ryzyka sprzyja też oczywiście tradycyjny  EGAP. Nie brakuje też starego, dobrego NIMTOF-u. Z zainteresowaniem odnotowujemy, że w temacie EURO wszystko idzie zgodnie z planem. Jak tak dalej pójdzie okaże się , że to całe straszenie że większość projektów rozjeżdża się planowo i kosztowo przy tej okazji zostanie empirycznie obalone.
Wracając do tematu, bez wątpienia jest szereg zdarzeń, których prawdopodobieństwa nie da się nie tylko oszacować, ale zaiste,  nawet nie domyślamy się ich istnienia.
Naukowo, dzielimy w Redakcji Bloga takie wydarzenia na dwie grupy:
Zdarzenia, których nie przewidujemy bo W OGÓLE nie  próbujemy ich  przewidywać
Zdarzenia, których nie przewidujemy POMIMO, że  próbujemy je przewidywać.
Postawimy tu hipotezę, że w grupie pierwszej mieści się 99, 99 % wszystkich nieznanych  ryzyk .
Wiesz wszystko Czytelniku,  co chciałbyś o nich wiedzieć,  tylko boisz się o to zapytać .

Nartami po Mapie ryzyka

0
Trochę nas nie było, ale już jesteśmy. Dopierocośmy odprawili obowiązkową podróż na narty, którą każdy predestynujący do naszej rachitycznej i nie-hołubionej klasy średnio-średniej wykonać dorocznie musi…. No może aż tak z obowiązku narciarskie wojaże Redakcji Bloga nie wynikają, ale też.
Jak tylko z szoku kulturowego, który nas zawsze ogarnia po powrocie z krain autostrad, tuneli, nie obsranych chodników i nieobklejonych bilbordami ulic ochłonęliśmy, zaraz żeśmy się rozejrzeli, co się wokoło zmieniło i upewniliśmy się, że jest jak było – czyli wiadomo jak. O tym mówić nie zamierzamy, bo zdaje się nam, coraz bardziej ryzykowne to się staje, ale przecież rysowania Mapy ryzyka z obywatelsko-profesjonalnego obowiązku, razem z naszymi P.T. Czytelnikami Bloga poprzestać nie zamierzamy.
Dlatego cieszymy się bardzo, że proces Mapowania się powoli, acz nieuchronnie toczy i bardzo dziękujemy Panu Wojciechowi Kowalczewskiemu za zgłoszenie do Mapy ryzyka pt. „Rosnące koszty działalności”, (2,3) które nie mieszkając niniejszym na Mapie Ryzyka zamieszczamy.
(Wersja uaktualniona “na pasku” pod tytułem Bloga).

Prosimy o kolejne ryzyka !

(Oczywiście gdy ich więcej będzie naszą Mapę będziemy “technicznie” udoskonalali)
Już też kolejne artykuły ryzykonomiczne szykujemy i zaraz na Blogu zamieścimy. Zostańcie z nami !!!