Uncategorized

Home Uncategorized

Lessons learned z zarządzania ryzykiem

0
Więcej na te temat
przeczytasz w „Zombie atakują ! Zarządzanie ryzykiem po prostu” .  Strona bloga  
http://www.ryzykonomia.pl/p/e-booki.html

Powódź. Zarządzanie ryzykiem bez Procesu?

0
Kiedy w poprzednim artykule deklarowałem, że w
kolejnym będzie o tym czego mi w zarządzaniu obecnym
kryzysem z punktu widzenia Risk Managera brakuje 
domyślałem się już, że jak to w Polszcze bywa dotykam
niezwykle delikatnej materii.
Czy coś o zarządzaniu ryzykiem powodzi wiem – czy nie wiem ?
A jeżeli nie wiem: to dlatego że, zarządzania ryzykiem  NIE MA
czy jego procedury są po prostu jest TAJNE w przepastnych szufladach Czynników schowane???

Wybacz mi  Drogi Czytelniku to hamletyzowanie…. gwoli usprawiedliwienia powiem, że jednym z kluczowych elementów zarządzania ryzykiem powodziowym jest powszechna i łatwo (bardzo łatwo) o nim dostępna informacja. Nie trzeba chyba tłumaczyć dlaczego….

Do meritum przechodząc:

w zarządzaniu obecnym ryzykiem powodzi brakuje mi: Początku, Środka i … Końca, niestety też.
Albo jeszcze łatwiej powiedzieć brakuje tu  PROCESU.

To znaczy pardon – PROCES jest. Tak ! Jest !!!

Tak zwana Dyrektywa Wodna UE wymaga, aby członkowie Unii  (my) wprowadzili do swoich przepisów krajowych elementy Zarządzania Ryzykiem Powodzi, na które składają się:

  • Wstępna ocena ryzyka powodzi
  • Mapy zagrożenia powodziowego
  • Mapy ryzyka powodzi
  • Plany zarządzania ryzykiem powodzi.

Czyli z grubsza Stare Dobre Zarządzanie ryzykiem …

Nie, niestety Drogi Czytelniku, nie są to owe Tajne Plany Zarządzania Powodzią, których istnienie podejrzewałem w ostatnim artykule.
Dyrektywa Wodna daje czas na wprowadzenie jej przepisów do prawa krajowego zgodnie z następującym harmonogramem:
No, przyznam się trochę to kalendarium o ryzyko powodzi zmodyfikowałem. Nikt nie powie, że tak  nie może być… Zauważ też Drogi Czytelniku, że na “Opracowanie planów zarządzania ryzykiem” mamy czas do 2015. Może by tak wystąpić do UE o odroczenie i zaczekać jeszcze do 3015 !?
A więc mamy czas ! Pewnie dlatego nasza  Ustawa Wodna czeka na nowelizację i wprowadzenie przepisów wymaganych przez Wodną Dyrektywę. A czas i woda płynie (a z nią wioski i miasta jak widać także).
Nie żebym to mówił z przekąsem. Chociaż przekąs może i jest, bo niektórzy zdaje się na dedlajny europejskie nie czekają tylko ryzykiem powodzi zarządzają.
Na dowód mały skanik z ojczyzny dzielnego Williama Wallesa alias Braveheart na potwierdzenie załączam:
Dziwne to, że info o risk managemencie powodzi łatwiej w górzystej Szkocji znaleźć …. choć właściwie może nie tak bardzo dziwne biorąc pod uwagę, że rodzima administracja z gruntu wstrzemięźliwa w informowaniu jest…
Wreszcie, niepatrzenie na unijne dedlajny na zarządzanie ryzykiem powodzi wydaje się sensowne, bo w końcu Operatorzy Chmur w Niebie na postępy procesu legislacyjnego na Wiejskiej nie mają poważania i wodę leją kiedy i ile chcą….
Po kwerendzie różnych dokumentów odnośnie wprowadzania zarządzania ryzykiem powodzi zastanawiam się również czy u nas w tym temacie jakiś  przechył hydrotechniczny nie nastąpi ?
No i Redakcja Bloga ma pewne obawy, co do realności PROCESU zarządzania ryzykiem powodzi, choćby na bazie doświadczeń z zarządzaniem ryzykiem w sektorze publicznym, które to, pomimo unijnych dyrektyw i ustawowego umocowania jakoś się strasznie niemrawo, mówiąc delikatnie, rozwija.

Mówiąc o procesie zarządzania ryzykiem trzeba podkreślać, że jest on zasadniczo uniwersalny i tylko aplikacje są różne. Zresztą przytoczone elementy Wodnej Wytycznej, o tym również świadczą.
Hydrotechniczne podejście jest bez wątpienia niezbędne i fundamentalne w zarządzaniu ryzykiem powodzi, ale określenie „Zarządzanie” przy “ryzyku” wskazuje, że jest to proces niekoniecznie sensu stricte związany z hydrologią .
O tym jednak Dyrektywa Wodna nie mówi. Co może być zrozumiałe dla bardziej w zarządzaniu ryzykiem zaawansowanych europejskich przyjaciół, niekoniecznie takie samo dla naszych Czynników być musi.  
Powodziowy risk assessment chociażby, to nie tylko mapy terenów zalewowych, ale i oszacowanie prawdopodobieństwa i skutków powodzi, i koszt-benefit analiza  i scenariusze i crash testy różne. Można by tu wykorzystać najlepsze standardy zarządzania ryzykiem sprawdzone w przedsiębiorstwach i innych organizacjach (np. w wojsku)  oraz proponowane przez nie techniki i metody .
Jak choćby metoda Delficka przy analizie skutków ruskich nalotów na USA wymyślona , o czym jeszcze na Blogu napiszę …)

Powódź – zarządzanie ryzykiem wciąż w tajnej domenie.

0
Jakoś tak ostatnio o katastrofach sporo Redakcja Bloga materiału puszczała – no i mamy katastrofę.
Od rana się Redakcja w związku z tym zastanawia… Jak tu o Powodzi pisać żeby nie popaść w sensację i dziennikarzenie ?
A przecież Blog jest o zarządzaniu ryzykiem. A tu widzimy sporo RYZYKA. Stąd zapadła decyzja, że pisać trzeba…
Skąd te wątpliwości ?
Z jednej strony…
…gazety piszą i media pokazują, że z organizacją i zarządzaniem kryzysowym nie za dobrze jest. I piasku brakuje i worków brakuje i ludzie na brak pomocy narzekają. Wojewoda na Wawelu oskarża Prezydenta na Wawelu, a ten na odwrót, że TO JEGO A NIE MOJA WINA. I raport NIK-u wykopano, że Kontrolerzy już w marcu ostrzegali przed zagrożeniem powodzią. A znaki na niebie dosyć ostre były.

Oto na przykład aktualną kontrolę techniczną (wymaganą jedynie raz na pięciolatkę ) na terenach zagrożonych powodzią tylko 5 do 13 % wałów przechodziło .

Przy tym ostatnich latach w czasie różnych powodzi dramatycznie rosły straty finansowe. W takim świętokrzyskim w latach 2007 – 2009 z 194-519 mln złotych. Swoją drogą to wcale nie NIK-owa nowina o tym choćby nasi niemieccy bracia z ubezpieczalni Munich Re w dorocznych katastrofalnych raportach piszą.

Nic w tych wzrostach dziwnego: lądy się robią coraz ludniejsze domów i fabryk więcej . Trochę tylko dziwne, że u nas się na terenach zalewowych na potęgę buduje; nawet gdzieś podobno nowoczesną pływalnię postawili …teraz sobie popływają. W ogóle to nikt nic nie ubezpiecza, no bo Rząd pomoże…. i w ogóle jest niezły NIMTOFEGAP

Z drugiej strony….

… widzimy dzielnych strażaków i policjantów – pełny szacun – i lud do worków dzielnie piasek sypie ( o ile worki i piasek są) i Sztaby różne ciężko i mrówczo pracują .
Siły i Środki są czujnie uruchamiane. Szczegółowe plany z tajnych sejfów wyciągane, kurierami umyślnymi słane itp. itd.

Dzisiaj nawet dzielny strażak – PR owiec z Najgłówniejszej Komendy o „modelu” powodzi mówił …..no to już Redakcja Bloga robi pełny szapoba trochę ciekawe o co tu chodzi i jak to działa…

Z powyższego informacyjnego Yin – Jang problem z komentowaniem zarządzania w powodzi wynika.

Co gorsza, jak to w naszej administracji publicznej wszystkich szczebli bywa, plany i dokumenty ściśle tajne pozostają, nie tak jak za Granicą gdzie o wszystkim prawie poczytać na odpowiednich www można.

Nie można oczywiście powiedzieć Ustawa o zarządzaniu kryzysowym jest i Sztaby odpowiednie i Plany są. I panów w gustownych kurtkach „Zarządzanie Kryzysowe” Redakcja w TV na własne oczy widziała (jak LAPD niemalże).
Skąd jednak ta pewność że prawdziwe Plany zarządzania swoje tajne akta mają ?
No bo te , które są dostępne tu – i – ówdzie trudno można uznać za adekwatne do Ryzyk, które na falach powodzi buszują.

Czego zaś w jawnych planach zarządzania kryzysowego Redakcji Bloga brakuje …. o tym w kolejnym artykule niebawem …. Miejmy nadzieję, że i woda do tego czasu opadnie…

NIMTOF

0

Więcej na te temat
przeczytasz w „Zombie atakują ! Zarządzanie ryzykiem po prostu” .  Strona bloga  
http://www.ryzykonomia.pl/p/e-booki.html

O zarządzaniu ryzykiem – konferencyjnie

0
W ubiegłym tygodniu delegat Redakcji Bloga Ryzykonomia na zaproszenie sympatycznych studentówz Koła Naukowego Finansów i Bankowości  z Uniwersytetu Gdańskiego wziął udział w Konferencji Naukowej pod znamiennym tytułem „No risk – no fun” .
Ufff…. tak sobie od razu pomyślałem, że tylko studenty mogą sobie wziąc taką maksymę za patrona. No bo, Redakcja Bloga z niejednego już pieca chleb jadła i pewien bagaż ryzykownych doświadczeń posiadła, stąd obecnie preferuje raczej korelację ujemną tzn. „no risk – more fun” i dobrą herbatkę z cytryną przy spokojnej lekturze porannej gazetki zamiast włosów przed ekranem kompa z przerażenia stojących.

No, ale studenckość ma swoje prawa i żeby naukowo powiedzieć poziom awersji do ryzyka, tudzież wyobrażenie o możliwości nim zarządzania zawsze i wszędzie inny wtedy jest …

Do przebiegu eventu wracając to, co ciekawe padały tam, do pełnej Sali, od Czynników Sprawczych deklaracje, że czas się na dobre nauczaniem Zarządzania Ryzykiem zająć.

Takie deklaracje zawsze wzbudzają dziki entuzjazm Redakcji, choć trzeba powiedzieć realizmem studzony…jak bowiem z nauczaniem całościowego zarządzania ryzykiem na rodzimych uczelniach jest, stare przysłowie parafrazując, każdy koń widzi.

Klu programu stanowiły referaty koncentrujące się wokół ryzyka finansowego. Było o modelowaniu ryzyka finansowego i strategiach inwestycyjnych a nawet kulisy manipulacji giełdowej nieznacznie odsłonięto. Trochę się nad salą duch Wall Street unosił, co z drugiej strony zrozumiałe jest, biorąc pod uwagę, że organizatorem byli studenci finansów i bankowości.

Dobrze by pewnie jednak studentom w kajetach wypalić, że zarządzanie ryzykiem to nie tylko strategie inwestycyjne, czy migające kursy walut ale i pożyteczne procesy zabezpieczające przed nieprzyjemnymi niespodziankami, jak choćby przed efektom chorobliwego zainteresowania nabijaniem kasy kosztem bliźniego, jak się okazuje ze szkodą dla nabitych i nabijających.

Trzeba z kronikarskiego obowiązku zauważyć jednak, że jeden z najszacowniejszych mówców o całościowym, a więc bliskim sercu Redakcji Bloga Zarządzaniu Ryzykiem trochę również wspomniał.

Temat ERM delegat Redakcji Bloga dzielnie i z pewnym sukcesem po przerwie obiadowej pociągnął – nooo, przynajmniej nikt pomidorami nie rzucał.

O tym zaś wszystkim dyplom otrzymany zaświadcza, który z pewną dumą na zakończenie tego artykułu zamieszczamy.

Prawdopodobieństwo w zarządzaniu ryzykiem

0

Więcej na te temat
przeczytasz w „Zombie atakują ! Zarządzanie ryzykiem po prostu” .  Strona bloga  
http://www.ryzykonomia.pl/p/e-booki.html

Ach, ten Wulkan !

1

Redakcja Bloga Ryzykonomia właśnie powróciła z dorocznej Konferencji Stowarzyszenia Polrisk. Jej tematem przewodnim był: „Pomiar ryzyka korporacyjnego w praktyce”. Wzięło udział ponad 120 osób z przedsiębiorstw różnych branż i – co niezwykle budujące – licznie reprezentowany był sektor publiczny.

Było jak zwykle ciekawie, więcej w osobnym artykule, wkrótce.
Niestety, oczekiwany przez wszystkich Kevin Knight jeden z twórców standardu ISO 31 000 nie przybył…podobnie jak tysiące podróżnych na całym świecie, został uziemiony przez islandzki wulkan Eyjafjallajokull pracowicie wyrzucający kłęby pyłu w atmosferę. (najpierw afera Icesave, teraz wulkan… i jeszcze z taką nazwą … co my im zrobiliśmy ?!)

Ciekawe mamy, ryzykowane czasy. Świat, który ledwie podnosi się po skutkach kryzysu wysmażonego przez sprytnych bankierów, znowu staje w obliczu olbrzymiego zagrożenia o wielowymiarowym charakterze.
Biznes lotniczy, jeden z kluczowych elementów krwioobiegu gospodarki doznaje strat liczonych w miliardach dolarów.

Wulkan zasypuje popiołem również zupełnie odległe branże: takie jak turystyka czy nawet przemysł samochodowy (np. BMW sprowadza niektóre części z fabryk w USA).
Nie odbędą się lub muszą być przełożone wycieczki, konferencje, spotkania biznesowe. Kto policzy straty?

Znamienne, że zadufani w potęgę techniki przywykliśmy sądzić, że największe zagrożenia dla gospodarki pochodzą z „ludzkiej”, kontrolowalnej w znacznym stopniu domeny.
A to przecież Natura wciąż rozdaje najsilniejsze karty. Prowadząc jakikolwiek biznes nie można zapominać o powodziach, pożarach, trzęsieniach ziemi, gradobiciach a – teraz nawet – o wybuchach wulkanu.
Kto na przykład na lotnisku, w Rzeszowie myślał o skutkach erupcji wulkanu dla ich Cash flow?

Choć takim zdarzeniom, jak wybuch wulkanu nie można zapobiec i nawet, niestety precyzyjnie przewidzieć, do określenia reakcji naszej organizacji ich wystąpienie mogą się przydać cyklicznie wykonywane tzw. crash testy (podobnie jak crash testy samochodowe).

Chociażby towarzystwo ubezpieczeniowe Swiss Re cyklicznie odbywa ćwiczenie na następujący temat:

Jak zachowa się portfel ubezpieczeń przy jednoczesnym trzęsieniu ziemi w Tokio i San Francisco o sile 8 – 10 stopni w 12 stopniowej skali Richtera ?

Jakie będą skutki zdarzenia o takiej skali dla naszej firmy?
Czy jesteśmy w stanie to przetrwać ?
Co możemy (o ile wogóle) zrobić aby się przygotować ? Jaki byłby koszt zarządzania –braku zarządzania ryzykiem tego typu?

Nieprawdopodobne? A przecież może być prawdziwe (patrz Wulkan Eyjafjallajokull).

Skoro o prawdopodobieństwie mowa w kolejnym artykule o prawdopodobieństwie normalnym i tym nienormalnym (ale prawdziwym ) oraz – dlaczego należy się obawiać „perfekcyjnego sztormu”. Także w Twojej organizacji !

ISO 31 000 – zarządzania ryzykiem bez certyfikatu

2

Więcej na te temat
przeczytasz w „Zombie atakują ! Zarządzanie ryzykiem po prostu” .  Strona bloga  
http://www.ryzykonomia.pl/p/e-booki.html
 przekazać.

Risk Manager w podróży

0

Po licznych peregrynacjach dalszych i bliskich zwarta i gotowa Redakcja zasiadła do klawiatury aby w wiosennym nastroju kontynuować swą mrówczą pracę na rzecz popularyzowania idei zarządzania ryzykiem i nie tylko…
Dziś może trochę nie merytorycznie ale jako, że dobry Risk Manager zmysł obserwacje trenuje zawsze – notatki z podróży na rozpoczęcie…

Polskie Drogi
Podróżowanie na przednówku jednak trochę łatwiejsze było „pomarańczowi” gdzieś przed zimą przyczaili się.
Ciekawa, wspomnieć należy wydaje się ”logika” budowania, imponujących skądinąd obwodnic i odcinków ekspresowych. Pojawiają się znikąd i donikąd nieraz prowadzą. Nie żeby z „A do B” – to jest raczej z A’ do B”. Pewnie więcej „otwarć” można zaliczyć, choć tradycyjne kończenie Jednego i zaczynanie Drugiego chyba liczne zalety jednak ma…Ale na budowaniu dróg wasz Risk Manager, mówiąc uczciwie, się nie zna.

GPS
Urządzenie tyleż pożyteczne, co denerwujące. Nie-uaktulaniane prowadzi po polu, nieustannie zaś toczy na fonii wojnę podjazdową z „ustawiaczami” drogowskazów, przedrzeźniając wskazywane na licznych rondach i rondkach kierunki.
Przemyślny skądinąd ludek „ustawiaczy” drogowskazów umieszcza znaki – trzeba przyznać – w sposób, który rozum skromnego Risk Managera pojąć nie może. Oprócz pewnej zależności jaskrawie wybijającej się, takiej mianowicie, że na północy Polski na co drugim znaku napis „Bydgoszcz” widnieje. Chyba Dyrektor Dyrekcji z Fordonu był?

Droga Jarocin – Gniezno
Czy uczeni w Wielkim Zderzaczu Hadronów antymaterię albo alternatywne wszechświaty już namierzyli czy nie, na wymienionym obszarze „dróg krajowych” kontinuum czasoprzestrzeni i prawa fizyki bez wątpienia załamują się.
Wasz Risk Manager był wyprzedzany z lewej, z prawej a zapewne i z góry i z dołu.
Wyjaśnienie oczywiste, acz rewolucyjne, w związku z tymi ryzykownymi manewrami braci kierowców się nasuwa.
Najwyraźniej na rzeczonej drodze (i chyba ni tylko) widzenie prze różnego rodzaju ciała stałe (jak to krzaki, zakręty i pagórki) dla wtajemniczonych Mistrzów Kierownicy i Magii łatwo dostępne być może. Podobnie jak podróże w czasie do niedalekiej przyszłości pozbawionej 40 tonowych ciężarówek niespodziewanie zza zakrętu się wyłaniających.
Liczne Czarne Punkty jak i pobożne cmentarzyki na poboczu świadczą jednakowoż, że te obszary chyba nieciągłe są a krąg wtajemniczonych jednak nie tak szeroki jest. To wymaga dalszych badań najwyraźniej…

McDonalds
Szapoba za organizację i zarządzanie.

“Chaty Góralskie” i “Dworki szlacheckie”
Szapoba za szerzenie kultury sarmackiej i góralskiej. Oj danaż, moja danaż, Hej!

Polskie koleje (też były)
490 km w 15 godzin czyli 32 km/h. Jak oni to robią ???

Tanie linie kolejowe
Nazwa zobowiązuje. Tanieję, więc brudnieję.(Jak to będzie po łacinie ?)

Bolesław Prus
Marketingowcy naszych ulubionych kolei, superszybki IC do Szczecina „ Bolesławem Prusem” górnolotnie przezwali.
Pono jednak Bolesław Prus znany z fobii do podróży, w tym kolei był, dlatego nią jeździł tylko gdy musiał i zawsze nocą.
Niewiadomo więc co Kopy Urajterzy na Kolejach na myśli mieli czy jakiś komunikat podkorowy im się niechcący wymknąłbył, a może to zamiłowanie do Lektury po prostu…

Hotele
Rożnie, ale w domu i tak najlepiej.

Nowe artykuły na blogu
O zarządzaniu ryzykiem i nie tylko, już zaplanowane , wkrótce a jakże.

Bariery, ryzyko i zasadzki analizy.

0

Więcej na te temat
przeczytasz w „Zombie atakują ! Zarządzanie ryzykiem po prostu” .  Strona bloga  
http://www.ryzykonomia.pl/p/e-booki.html