Uncategorized

Home Uncategorized

Dziękujemy !

2
dziękujemy

Dziękujemy stałym i nowym P.T. Czytelnikom bloga Zarządzanie ryzykiem Ryzykonomia, bo jak widzimy po statystykach ilość odsłon naszej strony od początku roku wzrosła 30-40%. Bardzo nas to cieszy.

Nowa platforma, nowi Czytelnicy

Mamy nadzieję, że to także rezultat przejścią na nową platformę (WordPress) co dało nam wiele nowych możliwości (jak na przykład newsletter, na który od stycznia zapisało się już prawie 200 osób).

Jak mam nadzieję Czytelnicy zauważyli, wzmogliśmy też naszą aktywność publikując znacznie częściej, choćby w nowo powołanej rubryce Monitor Ryzykonomii, gdzie przyglądamy się najświeższym developmentom ryzykonomii w biznesie, w kraju, na świecie i nie tylko.

Wierzymy, że…

Wierzymy, że nasze teksty spotykają się z Państwa zainteresowaniem. Zawsze oczywiście zachęcamy do komentarzy, uwag, skarg i wniosków. Pod każdym tekstem można znaleźć właśnie włączony-ulepszony dziecinnie prosty system komentowania.

Mamy oczywiście nadzieję być coraz bardziej poczytni dla dobra powszechnej Ryzykonomii, choć oczywiście łatwo nie jest.

Choćby walczymy z wszechmocnym i niesłychanie roziwniętym nad Wisłą SEO, różnymi płatnymi szachu-machu świadczonymi przez cały przemysł pozycjonowania co powoduje, że strony ciekawe (jak mamy nadzieję Ryzyknomia, gdzie zamieszcza się unikatowe treści) są spychane przez sztucznie pompowane stragany usługowe.

POLECAJCIE NAS ! DZIĘKUJEMY !

Dlatego będzie nam zawsze strasznie miło jeżeli polecicie Państwo RYZYKONOMIĘ swoim partnerom biznesowym, kolegom, przyjaciołom, dzieciom a może nawet kotu jezeli tylko potrafi czytać, a jak wiadomo dzisiaj koty są bardzo inteligentne.

Zatem klikajcie lajki i udostępniajcie Ryykonomię, o co nieustannie uprasza Was

Wasz Wydawca Ryzykonomii
Jerzy Podlewski

ps. Więcej Ryzykonomii, już za chwilę, za momencik, teraz….

dziękujemy, dziękujemy

Masowe ryzyko imprez masowych

0

Zarządzanie ryzykiem imprez masowych czyli Big Eventów jak to koncerty, mecze piłkarskie, różne parady łatwe nie jest i choćby z tego powodu Redakcja Bloga za nimi nie przepada i jeżeli nie musi – to nie chodzi. O ścisku nie wspominając. Ale temat niezwykle jest ważny . Dlatego dziś w nawiązaniu do ostatniej tragedii na Love Parade w Duisburgu.

Więcej na te temat
przeczytasz w „Zombie atakują ! Zarządzanie ryzykiem po prostu” .  Strona bloga  
http://www.ryzykonomia.pl/p/e-booki.html

10 Top ryzyk długiego weekendu Anonima

2
Dziwna sprawa. Cała Polska (i ryzyko) świętuje, mamy już najbardziej obciachowy  hymn mistrzostw ever, od tygodnia ledwie dyżur w Redakcji Ryzykonomii, a tu dzisiaj rano, ktoś wsuwa zwiniętą kartkę pod nasze drzwi.Wychodzi na to, że jakiś Anonim tekst o  ryzykach weekendowych napisał i nam do publikacji podsunął. Naczelny tekst wziął i przeczytał , uśmiechnął się złośliwie i zwyrokował „puszczamy”.
No to puszczamy.
„10 Top ryzyk długiego weekendu”
Autor: wciąż nieznany
(tekst niekoniecznie prezentuje oficjalne stanowisko Redakcji Bloga w sprawie)

  1. Ryzyko uwierzenia,  że niepracowanie w mega kryzysie jest tak samo dobre jak pracowanie
  2. Ryzyko przeczuwania, że coś jest z nami nie tak kiedy wszyscy wyjechali a my – zostaliśmy
  3. Ryzyko, że czujemy, że i my gdzieś powinniśmy pojechać
  4. Ryzyko, że święto Konstytucji 3 maja zostanie przeniesione na 30 kwietnia (kiedy dzieci świętują w szkołach 3 maja). Bo 3 maja mają wolne.
  5. Ryzyko, że nasze dziecko dostanie szajby z nudów po kolejnych dniach wolnych od szkoły
  6. Ryzyko, że kiedy już wyjedziemy, superkierowca (jeździ szybko ale bezpiecznie) zrobi z nas i naszej rodziny mokrą plamę na podwójnej ciągłej
  7. Ryzyko, że ugrzęźniemy w korku tam i z powrotem
  8. Ryzyko, że zapłacimy dwa razy drożej za to co powinno być dwa razy tańsze
  9. Ryzyko, że ci którzy uważają, że tak długie weekendy to gruba przesada zostaną uznani za dziwaków i pracoholików
  10. Ryzyko uwierzenia, że bogactwo bogatych i Chińczyków bierze się z odpoczywania

W sporcie

0
Profesjonalne zarządzanie ryzykiem w sporcie jest już od dawna sprawą oczywistą. Tym bardziej budzi nasze zastanowienie z jakim trudem Czynniki próbują sobie, choćby z kibolski problemem,   poradzić.
Kibole to oczywiście tylko część problemu i ryzyka w sporcie (i futbolu w szczególności). Sport to dzisiaj coraz większy biznes i ryzyka coraz większe. Co prawda nasza liga piłkarska to jak się szacuje obrót roczny rzędu 60 milionów euro rocznie, podczas gdy Premier League to dobre 2 miliardy euro a Bundes niewiele mniej. Chyba jednak po coś się te piękne stadiony się buduje,  bo chyba nie tylko na kilka dni EURO 2012.

Skoro o naszym ulubionym 2012,  o którym już kiedyś pisaliśmy to tu EGAP konsekwentnie totalny panuje co oczywiście bardzo nas cieszy.
Domyślamy się że stosowne rejestry ryzyk pęcznieją od środków zaradczych i zarządzanie ryzykiem idzie na całego, tylko ciągle jest ściśle tajne, niestety.
Ale na pewno po szczęśliwym zakończeniu tych piłkarskich igrzysk się wszystkiego dokładnie w triumfalnych wywiadach dowiemy i wszystkie ryzyka, które się (nie) wydarzyły  a były wcześniej w mrówczo zidentyfikowane i  zarządzane zostaną publiczności ujawnione. To będą wspaniałe case study choćby dla naszych uczelni i szkół biznesu gdzie nauczanie zarządzania ryzykiem, kwitnie jak nigdzie gdziendziej.
Do zarządzania ryzykiem w sporcie wracając…. na przykład jakiś czas temu nam kanadyjscy korespondenci Ryzykonomii opisali jak ryzykiem igrzysk w Vancouver systematycznie zarządzano. Proces ten bardzo był tam bardzo rozbudowany i specjalne komórki zarządzania ryzykiem już  kilka lat wcześniej powstały, co najmniej 300 ryzyk różnej maści i wagi w rejestrze ryzyk olimpiadowych umieszczono. Szczególnie nas w tej kanadyjskiej opowieści zainteresowała krzyżowa analiza ryzyk .
Na przykład: „jak zagrożenia  stanowi  organizacja zawodów łyżwiarskich w miejscu X na funkcjonowanie ważnej instytucji rządowej nieopodal ?”.
Dziwne to może dla nas problemy, którzy to z natury do planowania ostrożnie podchodzimy, włosa na czworo a może nawet na dwoje nie lubiąc dzielić. Choć zapewne  tajni planiści od zarządzania ryzykiem w EURO 2012 podobne zmartwienia na swoich barkach samotnie nieść muszą.
Trzeba tu jednak sprawiedliwość oddać, że i u  nas do świadomości Czynników ta krzyżowość i holistyczność ryzyk powoli przecieka.
Zdaje się nawet zaczęto sobie ostatnio wyobrażać wreszcie jakie ryzyko reputacyjne stadionowa zadyma na oczach biliarda telewidzów może przynieść. O panikach i tratowaniach, congestiach komunikacyjnych itp. skromnie nie wspominając.
Ciekawe też jak miasta organizatorzy w czasie igrzysk będą funkcjonować  i ile ryzyk się może  jeszcze urzeczywistnić.  
Dziwna dla nas pozostaje magiczna wiara w siłę sprawczą różnych ustaw ( a to o Zarządzaniu kryzysowym a to o Imprezach masowych). Uprzejmie tu zauważamy, że zarządzanie ryzykiem na ustawach oparte z natury swej  „ustawowości” bywa  bardzo zgrzebne bo trudno jest ustawę do każdej specyficznej specyfiki dopasować.
Zawsze jednak można ryzyko EURO 2012 do „O” zredukować, choćby stadiony na czas meczów zamykając, co ma również tę dobrą stronę, że nam wątpliwej  przyjemności z oglądania rodzimych futbolistów zaoszczędzić może.
  

COSoTKA

0
Ani samotrzeć ani samowtór, ale sami musimy dziś już IV Odcinek Podróży  po Zarządzaniu Ryzykiem ala’ COSO II kontynuować bo Naczelny Bloga od rana się jakimiś nowymi referencjami od naszych P.T. Klientów przechwala, już żeśmy się w Redakcji przyzwyczaili że jak się Stary z dumy nadmnie, to do wieczora nic merytorycznie nie wytworzy…a więc do dzieła…..
Dzisiaj obejrzymy z Czytelnikami Bloga najczęściej z COSO II kojarzoną “rzecz”, a więc samą kostkę COSO II.
Costka ma za zadanie – w 3D  – istotę zarządzania ryzykiem wg. COSO opisać.  Mamy tu i Proces i Obszary ryzyka i Podmiot procesu (przedsiębiorstwo, jednostkę publiczną czy ngo) na części pierwsze rozłożone. W sumie fakt, ale….
Jak dla nas Proces zarządzania ryzykiem zbyt rozwlekle, aż na 8 poziomów jest rozpisany (środowisko wewnętrzne –aż do- Monitorowanie), również ….

…byśmy  Kontrolę i Monitorowanie razem „zbili” bo istotą Kontroli jest Monitorowanie i vice versa. Również liniowe rozpisanie Procesu sugeruje chronologiczne następstwa poszcególnych jego elementów, 
a przecież tu istotne są sprzężenia zwrotne i ich równoległość. Ten problem AS/NZS czy ISO 31000 znacznie lepiej obrazują.
Również to zauważyć musimy, że analiza Środowiska wewnętrznego to stanowcza za mało, a za mało o Środowisko zewnętrzne (którego na Costce nie widać), i które równie dla zarządzania ryzykiem jest kluczowe…. i znowu o tym aspekcie precyzyjniej konkurencyjne standardy ERM mówią, o „kontekście” zarządzania ryzykiem wspominając.
Drugim punktem procesu COSO jest Ustalanie celów i na temat ustalania celów zresztą się autorzy COSO sporo rozpisują, co Wielu najwyraźniej  interpretuje ( bo to i z samej Costki wynika), że ustalanie celów (strategicznych i operacyjnych) w przedsiębiorstwie do zadań menadżerów ryzyka należy.
Nie należy, RM nie powinni i nie chcą (!) celów przedsiębiorstwa ustalać ( tak choćby z dyskusji, w której na FERMA Forum w Sztokholmie się przysłuchiwaliśmy, wynika, o tym napiszemy już za chwilę…) .
Inaczej ma się sprawa w rodzimym sektorze publicznym tu Ustalanie celów ściśle z zarządzaniem ryzykiem związano, co stosowne standardy jasno objawiają. I kropka …się tu nie dyskutuje. I kropka.
Bardzo cenne jest w COSO, co z kolei zbyt mało się zauważa, że COSO podkreśla konieczność równoległości i przenikania procesów określania strategii i analizy ryzyka. Choć niejedną dyskusję odbyto, co jest  pierwsze: cele strategiczne czy analiza ryzyka tych celów – to typowy dylemat jajko-kura do niczego nie prowadzący, bo tu i jajko i kura równie ważne są, co COSO słusznie zauważa i podkreśla.
Przechodząc do “ścianki” obszarów ryzyka, to cztery obszary COSO deklaruje: strategiczne, operacyjne sprawozdawczości (reporting) i zgodności (compliance). Szczególnie dwa ostatnie na często zarzucane odchylenie bankowo-finansowe COSO wskazują, bo ryzyka raportowania o compliance do soxowych i audytowych korzeni COSO II nawiązują. Ryzyka te są oczywiście niezwykle ważne i aktualne, ale zdaje się mało które przedsiębiorstwo niefinansowe (o publicznych orgnizacjach nie mówiąc) taką typologię wprost przy wdrażaniu ERM zastosuje.

Wreszcie na ostatniej ścince Costki się trywialny podział organizacyjny znalazł, możnaby to sobie zupełnie darować, ale wiadomo, coś tam zapisać było trzeba. 

Reasumując, najwyraźniej  COStka wciąż się powszechnie podoba, o czym choćby samopochwalne badania COSO poświadczają.
A kolejne odcinki o COSO II , już wkrótce, póki co zagrożenia związane z jedzeniem bułek z serem (a nawet szynką) w następnym artykule omówimy…. 

Apetyt na ryzyko i ALARP czyli Czerwony Kapturek vs. Wilk

4
Więcej na te temat
przeczytasz w „Zombie atakują ! Zarządzanie ryzykiem po prostu” .  Strona bloga  
http://www.ryzykonomia.pl/p/e-booki.html

E-booki Ryzykonomii w sprzedaży !

0
e-booki
e-booki Ryzykonomii !!!

Śpieszymy poinformować naszych Czytelników i wszystkich zaglądających na nasz blog, że po 2 miesięcznej przerwie spowodowanej problemami technicznymi nasze e-booki są znowu dostępne w sprzedaży !!!

Przerwa była spowodowana wycofaniem się Virtualo, największego zdaje się polskie wydawnictwa self-publishingu, spółka córka empik.com z wspierania niezależnych wydawców (takich jak Ryzykonomia). Jest to skądinąd znak czasu, naszego rodzimego czasu, raczej słabo świadczący o rynku czytelniczo-wydawniczym, ale przecież nie bez powodu jesteśmy w czarnym czytelniczym ogonie Europy …
No ale, akurat na Czytelników Zarządzanie Ryzykiem Ryzykonomia, nie mamy co narzekać i schedę po Virtualo przejęło ambitne wydawnictwo e-bookowo, gdzie nasze e-booki są ponownie dostępne,  podbie dzięki umowom e-bookowo z empik. com można je znowu nabyć także w tej księgarni. Jednym słowem wszystko powróciło do poprzedniego stanu, może po drodze zginęły formaty ePub i Mobi (książki są dostępne w PDF), ale pracujemy nad tym.
Także, życzymy przyjemnej lektury i zachęcamy do nabywania e-booki Ryzykonomii.
Więcej informacji o naszych książkach znajdziesz na naszym blogu (link) 

Nasze atrakcyjne, ciekawe, zajmujące, unikatowe w treści książki, e-booki o zarządzaniu ryzykiem kupisz tutaj (linki poniżej). 
Ew. aby zobaczyć wszystkie pozycje, e-booki Ryzykonomii w wyszukiwarkach na stronach księgarni należy wpisać imię i nazwisko Autora):

 

Mapa ryzyka powraca

0
Jak ostatnio pisaliśmy, trochę nas intryguje popularność tematu Mapy ryzyka, choć i trzeba potwierdzić, że to jedno z podstawowych narzędzi obrazowania ryzyka, szczególnie, że jak zauważył  pewien Członek Zarządu „Ładnie wygląda w Power Point-cie” !
Rzeczywiście, Mapa ryzyka ma dużą moc oddziaływania na wzrok i umysł i choćby z tego powodu jest standardowym składnikiem dash-boardów rożnych RIMSów (Risk Information Management System) czyli narzędzi IT wspomagających zarządzanie ryzykiem.
Zresztą mapy ryzyka mogą mieć przeróżny kształt i rozmiar – ot choćby przyjmować formę takich oto jak poniżej spajderów pozwalających obrazować także nasze ulubione ryzyka inherentne i rezydualne, co na „zwykłej” Mapie ryzyka nie jest zasadniczo możliwe. 

Różne też pomysły (czasem intrygujące) wykorzystania Map ryzyka widzieliśmy, jak choćby takie, aby wszystkie zidentyfikowane ryzyka wypisywać „tekstowo” na Mapie-tabelce ryzyka.
Jest to,  o ile ktoś nie pisze bardzo (bardzo) małych literki lub nie używa dużego formatu papieru (A 0,5 ?)  po prostu technicznie niewykonalne poprostu…
Szczerze się też przyznamy,  że choć jesteśmy gorącym zwolennikiem mapowania wszelkiej maści w tym naszego ulubionego Mind Mappingu to uważamy, że na początku drogi wdrażania ERM- u rejestr ryzyka jest zupełnie wystarczający. Mówimy o tym także dlatego, że choćby  przy okazji Kontroli Zarządczej u Publicznych zauważamy, wokół Mapy Ryzyka się różne szkoleniowe czary odprawuje, z których większy dla wszystkich ból głowy, niż pożytek wynika.  
Skoro jednak się Mapy Ryzyka w firmie przy sektorach publicznych rysuje, to między innymi należy zauważyć , że wyskalowanie ryzyka ma kluczowe znaczenie dla tego, co Mapa ryzyka pokaże. Tu klasycznym błędem jest przyjmowanie liniowych skal ryzyka.
Używanie Mapy Ryzyka kryje także inne niespodzianki, choćby takie, że czarne łabędzie po jej obrzeżach jedynie latają, a wzrok czytającego zwykle pada tam, gdzie ryzyk nie ma i nigdy nie będzie !!! 
Ciekawa i obrazo-burcza to teza, nieprawdaż ?
O tym w kolejnych odcinkach bloga napiszemy jeszcze.
Póki zabieramy się do uzupełniania naszej ryzykonomicznej Mapy Ryzyka 2012….

FERMA Risk and Insurance Report 2014 cz. 1

FERMA risk

Na niedawno zakończonym brukselskim spotkaniu Europejskiej Federacji Stowarzyszeń Zarządzania Ryzykiem FERMA zaprezentowano wyniki kolejnego już ogólnoeuropejskiego,
a więc jedynego takiego ze względu na swój zasięg i wagę badania zarządzania ryzykiem i ubezpieczeń. W bieżącej edycji przedsięwzięcia interesującej dla każdego, kto chciałby wyrobić sobie opinię, dokąd zmierza branża ryzyka, wzięła udział rekordowa liczba 850 menadżerów z 21 państwa, w tym Polski; partnerem badania było u nas Stowarzyszenie Zarządzania Ryzykiem POLRISK, w którego Zarządzie pracuję (społecznie).

Już na początku lektury Raportu rzuca się w oczy, że i FERMA idzie z duchem czasu, bo w streszczeniu kierowniczym, które podobnie jak szczegółowe wyniki, znajdzie Czytelnik na stronie www.ferma.eu, poruszono (o zgrozo) popularny i u nas temat „gender” – tym razem w strukturze badanych risk and insurance managerów.  Wskazano, że typowy respondent
był mężczyzną (65 %), a wśród kierowników niestety, było to już 80 %. Jednocześnie, co skądinąd nie jest zaskoczeniem, wśród osób „od ryzyka” poniżej lat 30, a więc i z natury rzeczy zajmujących niższe stanowiska, dominowały  kobiety.

Dalej z analizy dowiadujemy się, że w większości badanych firm (41 %) działy ubezpieczeń i ryzyka liczą od 1 do 3 osób i są zwykle scentralizowane. Dla porządku potwierdzimy, że w branży bankowo-ubezpieczeniowej komórki ryzyka są z natury większe i liczą ponad 20 osób. Idąc dalej „ludzkim”
tropem Raportu znajdujemy profil typowego europejskiego menadżera ryzyka. „I ubezpieczeń”, bo jak potwierdza FERMA-owe badanie ubezpieczenia pozostaję core biznesem tej profesji. Wskazują na to gremialnie badani menadżerowie ryzyka zaznaczając w odpowiedziach, że ich aktywnością nr 1 są właśnie obszary ubezpieczeń i likwidacji szkód.  Dopiero po nich, w kolejności wymienianie są takie funkcje jak mapowanie ryzyk, czy integracja różnych obszarów zarządzania ryzykiem w firmie.

Przy okazji, ciekawe jest, że wśród „zadań na przyszłość” tylko 1/3 badanych menadżerów wymienia rozwijanie metod kwantyfikacji i pomiaru ryzyka, co autorzy Raportu podsumowują jako oczywistą słabość profesjonalistów. Ważne natomiast miejsce wśród planowanej na kolejne lat aktywności risk menadżerów znajduje planowanie ciągłości BCM i dalsze zakorzenienie kultury zarządzania ryzykiem w organizacji.
Skoro o potencjalnych słabościach mowa, to Raport tradycyjnie już analizuje smakowity dla każdego zainteresowanego ryzykonomią temat aktualnego krajobrazu ryzyk biznesowych korporacyjnego świata. Jaka jest więc lista top 10 zagrożeń A.D. 2014 europejskiego biznesu?
I tu, co chyba specjalnie nie zaskakuje, na pierwszym miejscu menadżerowie ryzyka wymieniają ryzyka polityczne (trend rosnący), zarówno międzynarodowe jak i związane z politykami poszczególnych rządów.  Na drugim miejscu znalazły się, także już dobrze tam zakorzenione od poprzedniego surveya z 2012 roku (i rosnące) ryzyka reputacyjne.  Na trzecim miejscu, o dziwo z lekkim trendem spadku są ryzyka compliancowe, zgodnościowe. Dalej w kolejności idą: konkurencja, gospodarka, strategia rynkowa, planowanie strategiczne, HR, jakość i wreszcie płynność finansowa.

Równie ciekawa, choć zapoznana, jest lista ryzyk najlepiej zarządzanych przez europejskich risk menadżerów. O dziwo twierdzą oni, że bardzo dobrze radzą sobie z bezpieczeństwem, potem z BHP, CSR-em, FX-e, i jakością produkcji. Największym wyzwaniem dla mitygacji pozostają natomiast ryzyka podatkowe (ciekawe to w kontekście ostatniego zamieszania z rodzimym ustawodawstwem o optymalizacji podatkowej), potem demografia, która już puka, a raczej łomoce do drzwi. Następnie idą „topowa” na wspomnianej wcześniej liście polityka i wreszcie social media, tak bardzo popularne najwyraźniej, jak groźne.

W Raporcie znajdziemy także obszerną analizę zagrożeń regulacyjnych, zasadniczo tych samych dla wszystkich badanych, przy czym ich waga różni się w poszczególnych krajach respondentów. Zasadniczo prym wśród ryzyk non-compliance wiedzie nowa regulacja UE dotycząc ochrony danych, strasząca poważnymi konsekwencjami finansowymi już w 2015 roku, potem Solvency II, dalej przejrzyste raportowanie finansowe; nie zabrakło też obaw związanych z opodatkowaniem składkowych przychodów i ….

…o “ubezpieczeniowej” części Raportu – już za chwilę na blogu…Czytajcie !

ps. 
Już za kilka dni, bo 21-ego w Warszawie odbędzie się kolejna 8. Konferencja POLRISK pt. “Zarządzanie ryzyzkiem – polskie studium przypadku”. Jednym z prelegentów będzie Wasz Redaktor Naczelny bloga RYZYKONOMIA, dr Jerzy Podlewski. 
Są jeszcze wolne miejsca !


Szczegóły pod linkiem na stronie POLRISK

FERMA risk, FERMA risk, FERMA risk

Nieznane ryzyko: wszystko co chcielibyście o nim wiedzieć – tylko boicie się zapytać .

0
To jest arcytrudny felieton z zarządania ryzykiem . Ten felieton to Wyzwanie.
Bo to jest felieton o Niczym .
Jakiś czas temu na jednym z warsztatów z zarządzania ryzykiem w pewnej szacownej Organizacji  zadano mi znienacka pytanie:  No dobra ale które ryzyko jest Najważniejsze?
Nie zastanawiając się, śmiało odpowiedziałem:  Najważniejsze jest to ryzyko, którego jeszcze nie znacie. Nie potraficie go zidentyfikować i opisać i dlatego jest ono potencjalnie  najbardziej niebezpieczne.

(Prawie żeśmy tu Grechutę sparafrazowali, przyznasz Czytelniku zarządzanie ryzykiem zaiste szeroką dziedziną jest…)
No tak skoro Nieznane Nic jest najważniejsze, to po co to całe zarządzanie ryzykiem ?!  
Jak już jednak kiedyś napisaliśmy, zarządzanie ryzykiem , które istotą jest przewidywanie i planowanie, dzięki metodycznemu podejściu pozwala w ogromnej większości przypadków przewidzieć i przygotowywać się odpowiednio na wyzwania, które  przyszłość niesie.
Zazwyczaj to przewidywanie, wbrew pozorom, nie jest specjalnie trudne, to żadna Czarna Magia!  
Weźmy ostatnią straszną katastrofę  ekologiczną u naszych węgierskich braci. Okazuje się, że zbiorniki w których przechowywano toksyczne i żrące substancje były stare, zardzewiałe i przepełnione. Zaiste to czarna magia była przewidzieć że coś się w końcu wydarzy. Sprawiedliwość oddać należy, że zarządzać ryzykiem też troszkę próbowano. Wykupiono więc stosowną polisę ubezpieczeniową na 10 mln forintów. Trochę małą, jak się wydaje, gdyż szacowane straty są tysiące razy większe….
Podobnie, regularnie w naszym TV występują różni uczeni mężowie energetycy przekonując, że jak coć JUŻ nie zrobimy, to za parę lat nasz przestarzałe sieci energetyczne padną. Można to “przewidzieć” z 100 % prawdopodobieństwem. I co ? I  nic.
Nie-przewidywaniu ryzyka sprzyja też oczywiście tradycyjny  EGAP. Nie brakuje też starego, dobrego NIMTOF-u. Z zainteresowaniem odnotowujemy, że w temacie EURO wszystko idzie zgodnie z planem. Jak tak dalej pójdzie okaże się , że to całe straszenie że większość projektów rozjeżdża się planowo i kosztowo przy tej okazji zostanie empirycznie obalone.
Wracając do tematu, bez wątpienia jest szereg zdarzeń, których prawdopodobieństwa nie da się nie tylko oszacować, ale zaiste,  nawet nie domyślamy się ich istnienia.
Naukowo, dzielimy w Redakcji Bloga takie wydarzenia na dwie grupy:
Zdarzenia, których nie przewidujemy bo W OGÓLE nie  próbujemy ich  przewidywać
Zdarzenia, których nie przewidujemy POMIMO, że  próbujemy je przewidywać.
Postawimy tu hipotezę, że w grupie pierwszej mieści się 99, 99 % wszystkich nieznanych  ryzyk .
Wiesz wszystko Czytelniku,  co chciałbyś o nich wiedzieć,  tylko boisz się o to zapytać .