Uncategorized

Home Uncategorized

Tajemnica 44 gaśnic

4
W najświeższym numerze Gazety Ubezpieczeniowej ukazał się kolejny artykuł z cyklu “Ryzykonomia”, o tajemniczo brzmiącym tytule “44 gaśnice” autorstwa Naczelnego Bloga (tak, tego) naturalnie. 
Nie piszemy tam o obsłudze gaśnic proszkowo-pianowych (choć temat zahaczamy, bo gaśnica to bardzo pożyteczny i warty posiadania w domu przedmiot) ani o numerologii ale, jak zwykle o zarządzaniu ryzykiem. Czytajcie nas regularnie w Gazecie Ubezpieczeniowej ! 
Zapowiedź tekstu można przeczytać na on-linowej wersji Gazety Ubezpieczeniowej www.gu.com.pl .

Z radością i nieskromnie dumni z rosnącego zaawansowania technologicznego donosimy, że nasz e-book “Apetyt na ryzyko” jest już dostępny w formatach “czytnikowych” EPUB i MOBI na  www.virtualo.pl
a wkrótce w także w innych e-księgarniach, póki co oferujących PDF.
Jak pisaliśmy poprzednio chcielibyśmy, aby kolejne, już przygotowywane w oficynie “Ryzykonomii” e-booki ukazywały się równolegle we wszystkich popularnych formatach PDF, EPUB i MOBI.

A po godzinach…Kryminal Story odc. 4

0

„Projekt Mosina”
dr Jerzy Podlewski
 Redakcja Bloga zaprasza do darmowej lektury 4-ego odcinka pierwszego polskiego kryminału zarządczego. Poprzednie odcinki oraz tekst zespolony znajdą zafrapowani Czytelnicy w zakłakładce “Kryminal Story” zaraz pod tytułem Bloga.
– Warszawa. Już dojeżdżamy do 
Redakcji – wyłapał w swojej kryjówce informacje kierowcy dla pasażerów. Risk
Manager Filip Borys był cały obolały. Dwie godziny leżał jak mysz pod miotłą
schowany  w bagażniku furgonetki ekipy
telewizyjnej NTV, która wywiozła go, z  łapanki jaką urządziły Służby na budowlańców z
A12. Tuż przed nim, na tylnym siedzeniu furgonetki ktoś głośno ziewnął. 

Dobra nasza, pomyślał
– w Warszawie miał kawalerkę, tu już sobie poradzi. Wyskoczy na jakimś
skrzyżowaniu.

   Kilka razy się uniósł i zorientowali się że wjeżdżają do centrum
miasta. Stracił rachubę czasu ale musiało być nad ranem, świtało.
   Kiedy ekipa NTV dojechała „pewnie
Redakcja”
– pomyślał – i gdzieś poszła, otworzył drzwi furgonetki i  wymknął się niezauważony taszcząc ze sobą
walizkę. Nie miał pieniędzy i do swojego mieszkania na Pradze pojechał porannym
tramwajem na gapę.
– Udało się – pomyślał z ulga wysiadając pod domem. Był zbyt
zmęczony i nie miał siły się rozglądać się zanadto. Dlatego nie dostrzegł że w
samochodzie stojąca wzdłuż ulicy 100 metrów dalej obserwator odłożył słuchawkę
i wybrał numer na telefonie komórkowym.
– Już jest. Przyślijcie Grupę na sygnał. 
   Na górze Borys padł na łóżko. Przypomniał sobie jednak ostatnie
wydarzenia, wstał, sięgnął do torby i wśród materiałów że szkolenia leżała pognieciona
Mapa Ryzyka. Rozłożył ją i zaczął studiować. N początku nie znalazł nic
ciekawego; właściwie to ryzyka były zaznaczone na mapie numerami więc nie był w
stanie wywnioskować o co chodzi . Zauważył natomiast, że jedno z ryzyk  było zakreślone kilkakrotnie grubym czerwonym
markerem. No i mapa nosiła tytuł 
„Projekt Mosina”. To go zaintrygowało. Włączył laptop, którego trzymał w
mieszkaniu  i wpisał w wyszukiwarce hasło:
„Mosina”.
    „Mosina” – odpowiedział komputer. „Gmina w powiecie Daleckim w woj. pomorskim, ludność etc., „Miejsce
rozpatrywane jako lokalizacja elektrowni jądrowej za czasów E.Gierka. Wykonano
tylko wstępne plany. „
No, nic z tego nie rozumiał. Po co zaczęli robić na jego szkoleniu
taki case study ?  
Zostawił komputer i poszedł się umyć. Był wyczerpany i nie
wszedł na jeden z portali informacyjnych gdzie na prawym górnym rogu na pasku
pojawił się napis. „Ciało kobiety znalezione w pociągu Tlk. Policja poszukuje
sprawcy!”
Położył się i nie zauważył nawet jak zasnął.
Łubudu ! Błysnęło i huknęło w jego śnie i już zerwał się na nogi
przerażony, na jawie.
Łomot walących się na podłogę drzwi w   przedpokoju i do pokoju wpadły zamaskowane na
czarno postacie.
– Policja !!!! Leż nie ruszają się !!! – darła się jedna z zamaskowanych czarnych postaci i wszystkie naraz, oślepiając go latarkami taktycznymi swoich pistoletów maszynowych („Znowu broń ?!” zanotował
z przerażeniem Borys). Poczuł jak ogarnia go panika.
   Ale trudno mu się było ruszać, bo dwóch czarnych rzuciło go na brzuch i przygniotło kolanami wykręcając boleśnie ręce na plecy.
– Gdzie masz broń!! – darli się konsekwentnie.
  Zaparło mu dech i nie miał siły mówić, kiedy przewrócili go na
plecy. Zapalono światło.
Ktoś ubrany po cywilnemu pochylić się nad nim.
– Mamy go zawyrokował triumfalnie – Potem zwrócił się urzędowym tonem
do Borysa.
-Obywatel Filip Borys. Decyzją prokuratora jest pan zatrzymany
pod zarzutem morderstwa Janiny B.
   Narzucali na niego jakiś płaszcz i powiedli go do furgonetki
policyjnej.
   Obserwator w samochodzie stojącym na ulicy dalej, poprawił się fotelu widząc grupę specjalną
wyprowadzającą aresztowanego i ruszająca na sygnale.  
   Wystukał SMS:  „Mają
go”
c.d.n…..

6,91 czyli społecznościowe updaty

1

Witajcie Niestrudzeni Czytelnicy ! Już nowe newsy ryzykonomiczne czekają, choćby co mówił James Hull w Warszawie, albo jak 8-latka rzuciła Urząd na kolana, ale póki co, kilka informacji o społecznościowej ekspansji Ryzykonomii.

Właśnieśmy otworzyli nową, otwartą grupę dyskusyjną na Golden Line, o swojsko brzmiącym tytule “Zarządzanie ryzykiem Ryzykonomia”. Dołącz już teraz !

http://www.goldenline.pl/forum/zarzadzanie-ryzykiem-ryzykonomia

Na GLu – kto czyta ten wie – mnóstwo jest reklamowego spamu.
Na nowym GL-forum będzie merytorycznie, już są pierwsi
członkowie i wypowiedzi warte przeczytania.

Pierwszy temat nie byle jaki ” Apetyt na ryzyko” .
Zapraszamy do uczestnictwa.
Nie przegap okazji aby być mądrzejszy od innych !

Cały czas w sprzedaży dostępny nasz e-book “Apetyt na ryzyko”,  i już w kilku e-księgarniach:
www.empik.com
www.gandalf.com.pl
www.naukowa.pl
www.nakanapie.pl
www.virtualo.pl
(należy używać słów-kluczy: apetyt na ryzyko, ryzyko gospodarcze, Jerzy Podlewski)

W tajemnicy dodamy, że w promocji nawet od PLN 6,91 – jak za darmo !
Inny i to bardzo obszerny e-book (273 strony) Ryzykonomii polecany początkującym ryzykonomistom a w szczególności dla różnych akademickich teoretycznych i praktycznych zastosowań w promocjach już od  PLN 16,94.

W kolejnej tajemnicy (eh ileż tych tajemnic!) wyznamy, że do końca roku ukaże się przełomowa na polskim


rynku nudnych książek biznesowych obszerna publikacja Ryzykonomii o roboczym tytule “Zombie atakują!”.
Także w formatach  epub i mobi.
Będzie o ryzyku ciekawie, śmiesznie i zupełnie nieteoretycznie !

Oczywiście od dawna na Facebooku działa fan -page RYZYKONOMII zamieszczamy tema różne informacje i ryzykonomiczne updejty.

FACEBOOK – fan page RYZYKONOMII

Polub nas i tam !

Zostańcie z nami !

Jak nie byłem na Jennifer Lopez

0

Pełne wyzwań i podróży jest życie Risk Managera….
I dlatego właśnie
wróciłem z podróży służbowej 

“w Polskę” gdzie objaśniałem tajniki ryzykonomii zamiast w ostatni czwartek…podziwiać wokal i układy taneczne Jennifer Lopez na bursztynowej gdańskiej Ergo Arenie. Niezwłocznie
wyjaśniam: nie, żebym stosowany bilet wystał utrudzony w kolejce, to dzięki pewnemu
znajomemu Dobroczyńcy (O dzięki ci, Wielki i Mądry Dobroczyńco, jesteś Dobry i Mądry!) otrzymałem stosowne bilety. Ale wyszło – jak wyszło, służba nie drużba, ryzykonomia nie znosi próżni, carpe diem i klienta, więc przebieg wydarzenia znam jedynie z relacji wydelegowanej delegacji rodzinnej. Żadne się tam – o ile wiemy – szczególne ryzyka coś 20 tysięcznym mega evencie nie objawiły….co nie znaczy że ryzykonomicznie
rzecz biorąc żadnych ryzyk z wydarzeniem nie możemy powiązać.
….Możemy, i nie zawiedziemy Cię , spragniony ryzyk Czytelniku.

Otóż przychodzi mi na myśl przegląd po-projektowy.

Jest to Project manadżmentowa koncepcja zakładająca
konieczność oceny na ile cele projektu zostały osiągnięte ale już po de facto zakończeniu projektu. Co to ma wspólnego z koncertem a raczej ze 

stadionem ? 
Tak się ostatnio przyglądamy wyścigom miast-posiadaczy po-eurowych
stadionów o ściągnięcie różnych megagwiazd i eventów. Oczywiście chodzi o to, żeby nadać bardziej trwały ekonomicznie sens wydatkowania gigantycznych środków na budowę stadionów. Oczywiście sukces euro12stadionów wcześniej odtrąbiono, ale przecież ryzyko się na Euro nie skończyło, ale nawet jak myślimy się zaczęło.  

Czy aby,  nie  przydałby się przegląd po-projektowy, a może i po-projektową analiza ryzyk?

Już nie analiza ryzyk typu: “czy się pojawią talibowie z bombami” ale “jakie ryzyka zagrażają
dalszej egzystencji tych imponujących obiektów”?.  
Tak sobie rozmyślałem o ryzykach po-projektowych  zamiast
oglądać Panią Lopez jadąc przez Polskę po niedokończonych autostradach i wiele
innych pomysłów o kolejnych artykułach na bloga mnie naszło ale o tym już
wkrótce, za chwilę …..

Filara filary

0

Jesień czasem konferencji
jest… i zaledwie niedawno wzięliśmy udział w ciekawym biznes-spotkaniu, na którym
oprócz, jak to dzisiaj bywa ciekawego biznes networkingu, mieliśmy okazję
wysłuchać prezentacji Dariusz Filara, cenionego przez nas profesora, dawniej, mało kto pamięta, pisarza science fiction, całkiem nie-ostatnio Członka Rady Polityki Pieniężnej.  Spotkanie zorganizowali zaprzyjaźnieni biegli rewidenci z firmy ESO Audit.
Profesora Filara zawsze
słuchamy z zainteresowaniem, bo mówi
logicznie i ciekawie co – o dziwo -aż tak częste u nas nie bywa.
Najważniejsze wątki
wystąpienia notowaliśmy dla naszych nieocenionych, wiernych, ciekawych
(„wystarczy, wystarczy” szarpie mnie za rękę Naczelny Bloga…. tak, ten)  P. T. Czytelników na smartfonie i poniżej pokrótce relację tę przedstawiamy:
3 filary analizy trendów
makro kluczowe dzisiaj, zdaniem prelegenta, dla menadżera:
– Wzrost gospodarczy
– Kurs walut
– Inflacja
Polska gospodarka (zmiany
PKB) idealnie skorelowana ze strefą euro
Ścieżka polskiego PKB biegnie
nieco wyżej
Polskie społeczeństwo
póki co – więcej wydatków konsumpcyjnych co jeszcze podtrzymuje wzrost
Ponadto ciągle jesteśmy
gospodarka “doganiającą” (patrz wzrost)
Fundusze unijne (patrz
wzrost)
„Zieloną wyspa” śmieszne
ale ciągle prawdziwe.
Obniżenie składki
rentowej wzrost długu publicznego
Deficyt w systemie
rentowym
Obecnie nie ma impulsów
wyciągających dalej  gospodarkę !!!
Stąd prognoza best
scenario na 2013  2 % wzrost PKB a raczej 
1,5 %.  Budżet 2013 zbyt optymistyczny.

Dane GUS: przedsiębiorstwa
wyzbywały się zapasów w 2 kw roku,  nie
wierzą we wzrost.
Póki co ciągnie eksport
netto, ale dlatego, że eksport jest jeszcze stały (nie spada, nie rośnie) eksporterzy
bronią swojej pozycji, nie ekspandują dalej. 
Za to import spada.
Jak długo się to eksporterom
uda ?
Kurs PLN ściśle
uzależniony od rynków światowych.
Trend słabnący wartości euro w stosunku do dolara stały.
Inflacją bazowa to
inflacja CPI bez paliwa żywności i energii bo są niezależne od polityki
pieniężnej państwa.
Przykłady historyczne: bazowa
spadła ceny drobiu ptasia grypa, wzrosła od cen energii rynek globalny etc.
Teraz znowu wzrost.
Ps.
Potem była makro dyskusja….tamże nasz Naczelny zadał mówcy dręczące (jak przyznał również zapytany, pytanie) dotyczące fundamentów długoterminowych dalszego wzrostu  i modernizacji 
za-kredytowanych i z-socjalizowanych Państw europejskich.  Już kiedyś o tym braku strategicznego i
fundamentalnego myślenia pisaliśmy i mamy taką obawę, że nic się tu nie zmienia. A
ryzyko rośnie…
.

John C. Hull w Warszawie ilościowo

0

Czy ryzykiem należy zarządzać ilościowo, stosując mniej – a często i bardzo – wyszukane modele matematyczne ? A może, jak chcą inni, sens ma tylko jakościowa analiza ryzyka, matematyka to czarna magia, wróżnie z kuli pod pozorem skomplikowanych wzorów.

My deklarujemy, że Ryzykonomia ilościowa i jakościowa jest równie ważna i dlatego z wielkim zainteresowaniem weźmiemy udział w seminarium “Teoria i praktyka ryzyka kredytowego” prowadzonego pojutrze 13 września na GPW przez światowego guru w zakresie intsrumentów pochodnych,  autora trzech bestsellerów, profesora Rotheman University w Toronto, Johna C. Hulla.

Instrumenty pochodne są zresztą zdaje się mocno na świecie znienawidzone, my się z tą nienawiścią w większości nie zgadzamy, to tylko narzędzie, choć oczywiście muszą tu być jakieś granice.
Ciekawy pogląd na ten temat daje również sam prelegent w ostatnim “Parkiecie” w wywiadzie pod znamiennym tytułem “Głupcy stracą na każdym rynku” . Link do artykułu poniżej, warto przeczytać.


http://www.parkiet.com/artykul/1280810-Kryzys-wywolal-rzad-USA.html

Dużo zresztą ostatnio jest mowa ostatnio o konieczności regulowania rynków finansowych  przez regulacje, a gotowiśmy się założyć, że gdyby ci co narozrabiali zapłacili prawdziwą rynkową cenę, czyli nędzą i bankructwem, to dużo więcej by to dało do naprawy systemu niż tysiące nowych regulacji. A tak jest “too big too fail ” i inne hasła dla naiwnych, głoszone w interesie zwykłych ludzi, naturalnie.
Mamy też ciekawy case study “Złotego Bursztyna”. Widać jak ktoś chce się dać nabrać, nie potrzeba mu sekurytyzacji i derywatów.

Także, seminarium Johna wysłuchamy z wielkim zainteresowaniem i oczywiście naszym P.T. Czytelnikom nie mieszkamy zdać szczegółowej relacji asap czyli as soon as possible.

Może się zresztą i osobiście spotkamy, link do  eventu  www.hull.personalities.pl

Komitet Zarządzania Ryzykiem: pro i con

0

Zanim merytorycznie, mała
dygresja etymologiczna, językowa. Tak myślimy, że słowo „komitet” zostało w
języku polskim z dawien nieźle skompromitowanie i jakie by zgromadzenie tym
terminem nie określać, już budzi nienajlepsze skojarzenia. Ale od jego stosowania
nie da się uciec bo skądinąd, wciąż brzmi poważnie i niemal urzędowo, a i w „international
business englisz”  różne committee
powszechnie funkcjonują.

Dzisiaj jednak podejmiemy
się pokrótce odpowiedzi na niełatwe a często zadawane pytanie:

Czy my w naszej firmie w ogóle
jakiś Komitet Ryzyka musimy powoływać ???

Otóż, odpowiedź jest
prosta, jak zawsze: To zależy. Bo są i pro i kontra.

Oczywiście powoływanie
kolejnego komitetu do spraw czegokolwiek nigdy nie spotyka się z entuzjazmem, brzmi
drętwo i jakoś dziwnie się kojarzy. I to jest zasadny argument antybiurokratyczny.

Tym bardziej, że w spółkach
giełdowych czy innych „jednostkach zainteresowania publicznego” powoływany Komitet
Audytu. Bo tak chce Ustawa o biegłych rewidentach (zawsze w głowę zachodzimy dlaczego
akurat tam KA wsadzono, ale mniejsza).  Tamże
wśród zadań ryzykonomicznych zapisano, że Komitet Audytu, jako część ciała
radonadzorczego „czuwa”  nad
funkcjonowaniem w spółce systemu kontroli wewnętrznej i zarządzania ryzykiem. „Czuwa”,
a więc nie „zarządza”.  A w ogóle ten
akapit Ustawy o BR  przenika jakby, tak to
wyczuwamy, wola ustawodawcy, żeby wśród zadań KA  najważniejsze było pilnowanie wiarygodności sprawozdań finansowych.
Wagi zagadnienia nie umniejszając, to zarządzanie ryzykiem jakby się tam na doczepkę pojawia. Już o tym pisaliśmy
zresztą, że jest w ustawie mowa o czuwaniu nad systemami, których nie ma obowiązku
stworzyć, ale nie o tym dzisiaj.

Średnio to czuwanie Komitetów Audytu najwyraźniej w praktyce działa a i jak choćby donosi ostatnio w raportach COSO, coraz
częściej „na zachodzie” mówi się o konieczności ewolucji KA właśnie w Komitety
Ryzyka czyli – jesteśmy „w domu”.

Tymczasem jednak na ochotnicze
powoływanie Komitetów Ryzyka w Radach Nadzorczych, szczególnie, że nie
zadekretowane żadną ustawą bym nie liczył.

Może więc inaczej należy
postawić pytanie: czy Komitet Ryzyka powoływać w firmie oprócz KA, jako ciało
poza RN . I tu Redakcja Bloga Ryzykonomia skłania się do odpowiedzi
pozytywnej…. ale z pewnymi zastrzeżeniami:

A są one następujące:

– Komitet Ryzyka powołuje
się w firmie, której kultura organizacyjna, stopień skomplikowania operacji i wielkość uzasadnia jego
powołanie,
– pełni realną funkcję
koordynacyjno – doradczą, decyduje ale nie kasuje ryzyk 
– w jego składzie
przeważają menedżerowie z realnym „powerem” decyzyjny,
– idealnie jeżeli uczestniczy
w nim ktoś z zarządu i/ lub wysoki menedżer z realnym dostępem do zarządu,
– idealnie jeżeli raz na
jakiś czas uczestniczy w nim Prezes/CEO,
– efektywność i potrzeba
funkcjonowania takiego komitetu jest realnie oceniana,
– jeżeli miałby być izba
refleksji i wyżerania cząsteczek – kasujemy,
– pewnie powinien mu przewodniczyć risk manager (jeżeli jest) albo koordynator

Dobrze jest też wymyślić
dla komitetu inną, mniej historycznie obciążoną nazwę.
Może Grupa ds. Ryzyka (SGR) albo Zespół
Ryzykonomiczny, albo ….

A jakie jest Twoje zdanie
?

Skandynawskie ryzyka

1

Pewien znajomy wrócił niedawno z samochodowej podróż po
Szwecji.
Po tym rzekł: “Nigdy więcej” ! To znaczy, nie żeby “nigdy więcej” do
Szwecji bo kraj ładny, cywilizowany. “Nigdy więcej” tam nie pojedzie samochodem, drogi dobre,
samochód dobry… tylko ten limit 110 na autostradzie, 90 dwupasmówka, wszyscy się wloką ani kilometr więcej, MA-SA-KRA !!!

No cóż, Szwecja i w ogóle kraje skandynawskie to
ucieleśnienie wielokrotnie przez nas podnoszonego problemu „kultury” ryzyka,
który objawia się chociażby w kulturalnym i dość wolnym ruchu drogowym, ale
choćby dlatego w Szwecji jest coś 550 śmierci rocznie nad drogach, podczas gdy u nas 5500 – choć
wcale ani ludzi ani samochodów nie ma tam 10 razy mniej.

Nawiasem mówiąc, wokół Sopotu toczy się teraz ogólnopolska
dyskusja, bowiem na tamtejszej nadmorskiej cyklo-promenadzie ograniczono chyżość rowerzystów do 10 km na-ha a nawet, o zgrozo,
przymierzają się do ograniczenia szybkości wszystkiego w całym mieście do 30 km! Jest to obecnie głośno i
powszechnie oprotestowane na różnych forach bo wiadomo: wolno
to zaczniemy jeździć dopiero jak drogi będą dobre i zdejmą wszystkie fotoradary
, ale wcześniej to ani trochę oj nie itepe itede. 

(Nawiasem mówiąc owa ścieżka rowerowa jest
nazywana przez znajomym rowerzystów drogą śmierci bo wypadków rowerowych jest
tam bez liku a biada dziecku czy innej ofierze, które wejdzie pod koła któremuś z trenujących tam do
olimpiady mistrzów kierownicy

Do Skandynawii wracając to skłonność do reagowania na ryzyko
tamtejszych tubylców jest na świecie powszechnie znana. Tradycyjnie objawia się to w  bardzo wysoko
postawionej poprzeczce BHP. Np. w czasie wielkiej budowy
kolejo-drogowego mosto-tunelu przez morze Oresund łączącego Danię i Szwecję, kierownictwo projektu zadeklarowało „0” apetyt na
śmiertelne wypadki, co było związane choćby z szczegółowym przetrałowaniem
pewnych obszarów gdzie mogły się znajdować wojenne niewypały. Oczywiście deklarować łatwo- ale tu była zgoda na realne 
koszty !
Pewnie bogatym łatwo to czynić i wogóle specyficzny model gospodarczy tam panuje, który i u nas różni dobroczyńcy narodu chcieliby, wciąż bezskutecznie skopiować. Ale z drugiej strony stare prezysłowie mówi: “Dlaczegość biedny ? Boś głupi !”
 
ERM w Skandynawii jak potwierdzają różne źródła teoretyczne i nasze doświadczenia biznesowe, pada na
żyzną glebę. Mieliśmy w biznesie sporo do czynienia z skandynawskimi partnerami, a choćby na ostatniej FERMIE (tu pisaliśmy) reprezentacje skandynawskich risk manadżerów były bardzo silne.  Tamże choćby przy przysłowiowej kiełbasce rozmawiałem z managerem szwedzkiego captiva czyli “specjalnej” firmy ubezpieczającej swoich założycieli (jakby TUW w uproszczeniu) założonego przez lokalne samorządy w celu obniżenia kosztów ubezpieczenia. Captivy w naszym samorządzie, wyobraźcie sobie ! Ileż to nowych stanowisk… żartuję, żartuję….
 
Silna skandynawska kultura ryzyka wynika i stąd, że kraje nordyckie są znane z bardzo wysokiej kultury
technicznej, a tamtejsze przedsiębiorstwa mają często globalny zasięg: Nokia,
Stena, Ikea, Volvo, Lego, Carlsberg, Scania, Alfa Laval, Ericsson, Maersk. 
Również globalizacja jest już tradycyjna, od czasu kiedy Skandynawowie
przemierzali znany i nieznany świat na swoich drakkarach, choć tu akurat
wymiana bywała niehandlowa i mocno asymetryczna.

Z ostatniego pobytu w skandynawii przypomina mi się jeszcze, jak to  w
każdej kolejce dostawałem numerek z kolejką do stania, bo jak zauważył
ironicznie jeden z moich towarzyszy podróży: “oni tu na wszystko mają maszynkę do
wystawiania numerków”. Po kolei , nie śpiesząc się. 

Uciekaj ! Kryj się ! Atakuj !

0

Nad Polską niebo wciąż niebieskie jak łza choć, jak donoszą coraz bardziej pesymistycznie Źródła, już po wakacjach czarne ryzyka się nad naszą wyspą zbiorą. Mógłby ktoś nawet rzec, że owe antyzielone czarne chmury zgoła niemeteorologicznie na powakacyjne obwieszczenie publiczności czekają, tak czy inaczej… póki co wakacje trwają i na dalszy rozwój wydarzeń musimy więc poczekać. Co nie znaczy, że o różnych innych ryzykach nie myślimy i nie mieszkamy się tymi myślami z P.T. Czytelnikami Bloga dzielić.

Ot, choćby co się wydarzyć może, i jak się zachować kiedy jakieś indywiduuum do biura lub firmy się wedrze lub postanowi z szefem czy niekolegami wyrównać rachunki.
No, naprawdę to jest bardzo poważna sprawa, wręcz dramatyczna, choć rzadko się wydarza, u nas chyba bardzo rzadko. Niby tu nie Ameryka (oj, nie) gdzie o broń łatwo, ale i u nas zdarzały się dramatyczne sytuacje: groźby i napaści na pracowników z użyciem ostrych narzędzi, groźnych substancji; w jednym z sądów rzucono nawet kiedyś granat ręczny (sic) raniąc sędziego. Także ryzyko mało prawdopodobne, ale może się niestety, wydarzyć.
I co wtedy robić ?

Uciekaj ! Kryj się ! Atakuj !

Poniżej zamieszczamy warty obejrzenia amerykańskiej produkcji filmik z You tube, pt. “Active shooter”,  który zamieszcza zaznajomiona strona kryzysowo.pl (link)

Ps.
Najwyraźniej z kowbojskiego punktu widzenia sprawa ma drugie dno, rzec by można z zakresu kontroli zarządczej, bo jak donoszą nasze niewyłączne źródła, wywołała pewną dyskusję co do zasadności wydania 200 tys. państwowych dolarów na 6 minutowy film zamówiony przez City of Houston.
Tamtejsi, co bardziej podejrzliwy obrońcy prawa do posiadania broni sugerują też, że w rzeczywistości chodzi o podkorowy komunikat, że broń do obrony nie jest potrzebna, wystarczą krzesła i zszywacze.

Nie bierz Coco-taxis czyli Proste jak drut

0

Igrzyska i po igrzyskach i znowu toczy się niby-dyskusja
“co- by- tu – robić, wicie rozumicie” żeby nas Azerbejdżan w Rio nie
prześcignął… Sport od lat jest od
bliski naszej duszy i redakcyjnemu
ciału, a cały ten szum o naprawie sportowej rzplitej nieledwie nas bawi, a w
szczególności nas śmieszy to, że niby mielibyśmy uwierzyć że ktoś-coś chce realnie zmienić…

Problem upadłego pol-sportu (nie mylić z Polsportem bo był o
dziwo i taki, kto pamięta…) przypomina zresztą tematykę 20 kilowych
tornistrów pierwszaków, a tenże już dawno przewyższył trudnością i nierozwiązywalnością równanie
Fermata.

Śmieszne to wszystko, bo sprawa jest prosta jak drut –
podobnie jak proste jak drut jest poza-czarno-łabędziowe zarządzanie ryzykiem.
Wystarczy system i proces rzetelnie zaaplikować – i działa, olaboga !!! Jak się
chce mieć sport to trzeba zacząć od fundamentów, czyli od dzieci i masowej
kultury fizycznej.

Nie śmiemy jednak Czynników i Działaczy
organizowania Komitetów i Związków uczyć, za dobrzy są w tym, więc temat porzuciwszy, wspomnimy
jeszcze okołosportowo, że wielkie na nas wrażenie organizacja zamknięcia i otwarcia Igrzysk
zrobiła. Co za timing, co za project management, wow !

A szerzej o całej olimpiadzie mówiąc, to że nic się tam nie
wydarzyło, biorąc pod uwagę skalę ekspozycji na ryzyko świadczy, że nie na darmo
tam od lat rejestry ryzyka w Londynie wypełniano – o czym pisaliśmy już onegdaj
na blogu. Ale i u nas nic się nie stało więc, po co to zamieszanie z  tym risk manadżmentem…?

Angole zawsze w risk manadżemencie przodowali i
choćby na „podróżnych” stronach ich Foreign Office można znaleźć rozbudowane
travel-informacje gdzie jechać – lub – niejechać, jakie ryzyka podróżnym grożą
itepe. 

Różne ciekawe kwiatki brytyjskie ministerstwo zagraniczne
tamże zawarło, i dla wakacyjnej rozrywarki P.T. Czytelników Bloga, tudzież informacji ewentualnych
zainteresowanych kilka wybranych wytycznych przytaczamy poniżej :

O Polsce

Dla kierowców: lokalne standardy kierownicze są słabe:
ograniczenia prędkości, i światła sączęsto ignorowane, a kierowcy rzadko
sygnalizują swoje manewry. Powoli poruszające się pojazdy rolnicze (w tym
konne) są powszechne na drogach lokalnych a nawet głównych.

Bułgaria

Bezpańskie psy są powszechne. Jakiś czas temu na
przedmieściach Sofii zaatakowały i śmiertelnie poraniły człowieka. Należy
unikać psów – szczególnie w sforach.

Niemcy

Duże zagrożenie terroryzmem , szczególnie w miejscach
publicznych

Monaco

Lokalna Policja informuje że fałszywe banknoty zostały
wprowadzone do obiegu (podobnie jak w innych krajach EU).

Kongo

Poza Kinszasą większośćdróg jest z trudem dostępna dla
samochodów nawet z napędem 4×4

Kenia

Ze względu na powtarzające się napady z bronią na pola
golfowe w rejonie Nairobi, należy zachować czujnośćw miejscach odległych od
Domów Klubowych, dotyczy wszystkich pól golfowych.

Święta Helena

Ryzyko terroryzmu jest niskie. Ze względy na słabą
infrastrukturęportową przebywający są dowożeni na ląd z kotwicowiska mniejszymi
łodziami. W przypadku dużego falowania lub złej pogoda może to być
niebezpieczne.

Brytyjskie Terytorium Anktartyczne

Na obszarze nie ma odnotowywanej przestępczości. Jedynymi
mieszkańcami są naukowcy stacji badawczych.

Kuba

Odradzane jest korzystanie z mopedów oraz trzy kołowych
Coco-taxis

Vanuatu
Na lokalnych wodach występują rekiny i zdarzają się wypadki
ataków zakończonych śmierciąpływaków.

Tonga

Leży na pacyficznym Pierścieniu Ognia obejmującym obszary
wulkaniczne, trzęsienia ziemi. Mogą one wydarzyć się w każdej chwili i
powodować tsunami.

Japonia

Zbliżenie się do elektrowni Fukushima Daichi na odległość
mniejszą niż 20 km
jest karane mandatem 100 000 jenów.

Australia

Jeżeli planujesz wędrówkę po buszu należy wziąć pod uwagę,
że większość tych terenów jest oddalona od obszarów zamieszkanych a oczekiwanie
na pomoc może zająć wiele godzin, co w przeszłości powodowało wypadki
śmiertelne. Należy zabrać ze sobą dużą ilość wody oraz materiały do budowy
ochrony przed słońcem

Gdzie by tu pojechać , gdzie ….