Uncategorized

Home Uncategorized

Żądło dra Ołena

0

Gazeta Ubezpieczeniowa nr 31(694) z 31.07.12  www.gu.com.pl

Ostatnio, jakby częściej,
znajduję w mojej skrzynce email wiadomości takiej mniej więcej treści: „Drogi
Mister Jerz! Pisać do Ciebie z Investment Bank London z dobry interes. Ja być
tam manager i znaleźć 15 million dollars na tajnym account po zmarłym Panu John
Smith. My możemy się z Ciebie podzielić ten kwota, ale ty musieć nam wysłać
swoje dane personal” Podpis: dr Ołen, manager, bank, telefony, adres.

Więcej na te temat
przeczytasz w „Zombie atakują ! Zarządzanie ryzykiem po prostu” .  

Relacja TV – występujemy i linkujemy

1

Jak już wcześniej pisaliśmy Redaktor Naczelny Bloga 10 maja bieżącego wziął  udział w Konferencji Krajowej Izby Biegłych Rewidentów pod wiele mówiącym tytułem “Ryzyko pod kontrolą”.
Clipy filmowe z konferencji zostały niedawno opublikowane i są już dostępne przez You tube (link) oraz przez stronę KIBR (link)

My wypowiedź przedstawiciela  Redakcji Ryzykonomii publikujemy dzisiaj, poniżej.
Gwoli wyjaśnienia, to przytoczony spot zawiera kilka zdań, które wygłosiliśmy akurat nt. whistleblowingu, o którym już niejednokrotnie pisaliśmy z niemałym odzewem i pewnym wzburzeniem  P.T. Czytelników.
Dlaczego akurat whistleblowerowy wątek naszych wypowowiedzi przykuł uwagę realizatora tej konferencji nie jesteśmy pewni, może z racji egzotyki nazewnictwa?
Chociaż (nawiasem mówiąc) ciekawy przykład “gwizdaczowania” mieliśmy, jak donosi prasa przy ostatniej nepo-aferze.
I jeszcze i to trzeba przyznać: liczne dane, i o tym pisaliśmy w Ech ! , wskazując na niezwykła efektywność wykrywania nieprawidłowości finansowych. A to przecież jest niezwykle istotne dla rewizji finansowej.

Jednakże na wspomnianej Konferencji usiłowaliśmy opowiedzieć więcej o narzędziach ERMu, nawet przygotowaliśmy za wskazówką organizatorów mini-przentację, do której jakoś nie doszło, a jak to na panelach mamy wrażenie bywa, zrobiło się ogólne gadu-gadu  o-tym-i-o-owym i na wypowiedź mieliśmy może z minutę czasu, małomało…..
Taką mamy też konstatację po kolejnych panelach z różnych konferencji, że ciągle u nas trwa dyskusja “czy”, kiedy na świecie od dawna zastanawiają się “jak?”.
Ale może właśnie łatwiej jest po prostu nieustająco dyskutować “jak budować drogi?” niż je po prostu budować ?

Gonimy chłopów i polecamy

1

Hi, hi ! Podstępny i na czasie tytuł dzisiaj mamy, ale nie o tym będzie co wszyscy wiedzą od dawna, ale parę nowości. Wogóle to rozumiemy, że zapał do czytania w narodzie wraz z kanikułą maleje i my się w lektury(niekoniecznie w risk manadżmentowe)  chętniej po leżakach zatapiamy, jak to Naczelny Bloga co znowu jakieś wojenne literatury studiuje, bo jak mówi dosyć się kiedyś “Pancernych” Szymanowskiego naczytał to “chciałby i inne punkty widzenia poznać”.  Zaraz znowu zacznie ględzić, że:  “to wcale nie prawda, że Niemce takie niezdarne były i Rudy jednym strzałem 4 tygrysy przeszywał”… Stary maruda… 3 czy 4 … co za różnica?  I tak nasze czołgi są najszybsze, najbardziej zielone, marynarze nawet bez floty najładniejsi a dziewczywny tak naj, że kibice z irlandzkich fabryk po 8 piwach aż z wrażenia, jak donosi z zachwytem prasa, przyklękali….

Ale nie o tym dzisiaj mięliśmy, bo z pewną radością i złośliwym zażenowaniem zauważyliśmy, że nasze właśnie opublikowane e-booki (patrz na prawo !:-) całkiem, całkiem zainteresowanie u P.T. Czytelników wywołały, że się aż w pewnym momencie “Apetyt na ryzyko” na Top 150 listę empiku wspiął (vide obrazek niżej) i w rankingu oprócz innych lekszych tytułów zaraz za e-Chłopami Reymonta brylował.
Po prawdzie to walorów “Apetytu” nie umniejszając zawszeć do “Chłopów” pewną rezerwę mięliśmy szczególnie kiedy czytaliśmy, jak Boryna Jagnę prześladował i do Korczyna wypędził. Zgroza !
A może to odwrotnie było, co za różnica ? ….

Tak czy inaczej e-księgarnię Ryzykonomii uwadze waszej polecamy i już kolejny ciekawy i w zamyśle nowatorski e-book Ryzykonomii szykujemy, zaraz przy końcu wakacji.
Także, mamy nadzieję będzie, w EPubie i Mobi na różne czytniki jak nam to zasadnie Czytelnicy Ryzykonomii doradzają.

Przy okazji chcieliśmy jeszcze polecić lekturę newsletterów naszej ulubionej Gazety Ubezpieczeniowej, z którą się Ryzykonomia przyjaźni i współpracuje.

Darmowe newslettery GU różne newsy ubezpieczeniowe i około-ryzykonomiczne zawierają, (tudziez info o naszych tekstach kiedy się w Gazecie Ubezpieczeniowej pojawiają)  i zawsze je bacznie przeglądamy, nobo ubezpieczenia to przecież core risk manadżmentu jest. Tu link dla zainteresowanych newsletterem polecamy:

http://www.gu.com.pl/index.php?option=com_acymailing&view=user&layout=modify&Itemid=90

Na razie wakacyjnie pozdrawiamy i do tematów Naczelnych zaraz powracamy….

Wakacje z zarządzaniem ryzykiem cz. 1

2

Straszne rzeczy się dzieją w atmosferze ostatnio a może
i  nie takie straszne – bo jak co roku. Znowu
zalewa, niszczy i zawiewa i znowu wszystko jest przygotowane, tak jak zawsze…

Ciekawa
sprawa , że szczęśliwie dla organizacji EURO te wszystkie burze i tornada nie zaczęły
się miesiąc wcześniej, bo mógłby być niezły, co najmniej multimedialny
rozgardiasz. A przecież z naturą i innymi ryzykami bywa i jeszcze gorzej.

Stety i niestety nie można było risk manadżmentu EURO na
żywo przetestować, choć najwyraźniej panuje opinia, że nic się nie wydarzyło bo
nie mogło wydarzyć, dzięki super przygotowaniu.

Wyobraźmy sobie jednak taką trąbę powietrzną nad którymś z
centrum pobytowych piłkarzy….

Nie możliwe ? A jednak – naturalnie.

Taki jest właśnie problem z risk manadżmentem, że jak nic
się nie dzieje to nie ma business case i malkontenci kręcą nosem – po co to
całe zamieszanie ? A dzieje się dzieje tylko czasami trochę później, nie wtedy
kiedy byśmy czekali, jednak niechybnie.

 Ale, ale przy okazji katastrof naturalnych jak to powodzie i
wichry, zawsze nas też zastanawia jak się mało w tym względzie u nas, choć nie
żeby w ogóle, robi.

Już nie chodzi o budowanie wałów i retencji, bo jak wiadomo,
to zadanie nas na 500 lat przerasta. Ale jak niewile się dzieje choćby w
budowaniu ogólnej świadomości pro-bezpiecznościowej. Zresztą to nie tylko
kamyczek do panstwowego ogródka ale i potężnej branży ubezpieczeniowej

 I znowu po aktualne przykłady budowania świadomości risk
manadżmentowej z zza zagranicy sięgamy. Pisaliśmy już kiedyś i o Zombie i o ośmio-milionych
ćwiczeniach w Kaliformi. Teraz przykład z Kanady, przez tamtejszy rząd i jego
agencje animowany.

I my nawiasem mówięc mamy potężne ludźmi struktury
ogólnopolskie, takoż rządowe Centrum Zarz . Kryzysowego, które różne plany i
prezentacje przygotowuje, małe to wszystko zdaje się dla zwykłych człowieków
dopasowane, o tym napiszemy jeszcze.

Do Kanady wracając kolejny przykład „Get prepared”. Tak to powinno wyglądać, może by takie dobre praktyki wykorzystywać, na pewno nikt się nie obrazi….

Żeby też było wakacyjniej i atrakcyjniej, i z kinem związane, oto co nam niezapomniana
jako żona agenta Arnolda, wanda-rybka Jamie
Lee sympatycznie o byciu przygotowanym radzi.

Może by i u nas jakąś znaną
gwiazdę, dajmy na to frontmankę serialową czy czytaną milionami córkę-blogerkę w
tym celu zwerbować? Get prepared, danaż moja danaż !?

Nowe e-booki Ryzykonomii

0
Drogie Czytelnicy i Czytelniczki Bloga !

Wiemy, że czas kanikuły nie jest najlepszy do… no właśnie.. i jak tu nie zarządzać ryzykiem w wakacje !? I nad vakajszon risk też się pewnie z zadumą redagując kolejne artykuły pochylimy. Tymczasem z nie-zmierzoną radością komunikujemy, że w serii Biblioteki Ryzykonomii  ukazał się nasz kolejny e-book pt. ” Apetyt na ryzyko”.  Podobnie jak inne nasze publikacje znaleźć go można w renomowanej księgarni Empik (link)

Apetyt na ryzyko to zażarcie dyskutowany obecnie na świecie temat bo wielu, w tym Redakcja Bloga Ryzykonomia, uważa, że to kluczowe wyzwanie zarządzania ryzykiem we wszelkiej organizacji.
U nas jakby niezabardzo ale, mamy nadzieję, dzięki nam i to się zmieni.

“Apetyt na ryzyko” to może i nie-wielka księga, tym nie mniej na bitych nastu stronach znalazła się monografia zagadnienia, o którym w takim COSO II czy ISO 31000 raptem kilka zdań napisano. Również według naszej wiedzy o apetycie po polsku ledwie tyci, tyci można znaleźć.

Także, lekturę polecamy tym bardziej, że e-book “Apetyt na ryzyko” w suplemencie, zawiera również analizę wykorzystania ERM na świecie i w Polsce i z tejże analizy można wyczytać wiele ciekawych wniosków dla dalszych developmentów zarządzania (ryzykiem) .
Cały ten ogrom wiedzy w cenie, którą aż nam wstyd podawać, bo ledwie PLN 8,19 czyli wystarczy na wakacjach z potrójnego loda bez bitej i posypki zrezygnować i już za chwilę można w cichości z
e-bookiem na kompie, Ajpadzie czy czytniku się zaszyć i tajniki apetytu na ryzyko – dalejże zgłębiać. To się nazywa wakacje! Na zdrowie !

Rizk Management 2099

0
Odcinek IV

(wcześniejsze odcinki na pasku, na górze)

Więcej na te temat
przeczytasz w „Zombie atakują ! Zarządzanie ryzykiem po prostu” .  Strona bloga  
http://www.ryzykonomia.pl/p/e-booki.html

Mapa ryzyka politycznego

0

Jakiś czas temu, analizując różne ryzyka strategiczne z menadżmentem pewnej szacownej firmy, w przerwie umajiłem flipchart
dużą mapą ryzyka politycznego, które otrzymałem w materiałach na pewnej konferencji.

Ryzyko polityczne zaznaczone na owej kolorowej mapie świata mogło
się zrazu zdawać uczestnikom spotkania egzotycznym konceptem, gdyby nie to, że
już proste porównanie międzynarodowego zasięgu działania firmy i krótka dyskusja pokazały, że znaczna
cześć jej odziałów i biznesów mieści się w regionach ocenianych jako politycznie ryzykownych.

Ryzyko polityczne z ktorym onegdaj zaznajamiał nas swadliwe Redaktor Broniarek, co bardziej zaawansowani w leciach risk manadżerowie pamiętają, to na pewno jeden z topowych tematów dla międzynarodowych
korporacji.

Ale też i coraz więcej rodzimych firm otwiera swoje subsidiary za
granicą i wogóle współpraca z partnerami zagranicznymi czy funkcjonowanie w
n-tym elemencie pionowego-poziomego łańcucha dostaw – sprzedaży jest rzeczywistością już bardzo wielu firm.

Najogólniej mówiąc tytułowe ryzyko generuje sytuacja polityczna i szerzej społecznoekonomiczna kraju w całości lub części, kraju w którym  jesteśmy biznesowo zaangażowani lub dopiero nim zainteresowani np. jako inwestor….
Ryzyko polityczne może mieć bezpośredni wpływ choćby na
oddział/ spółkę naszej firmy w kraju X  począwszy
od zmiany różnych warunków jej funkcjonowania, aż po kubańską nacjonalizację czy wręcz leninowskie niszczenie aktywów. 

Szczegółowe wymiary ryzyka politycznego to tzw. ryzyko granic
(cross border,
x-border, transfer risk ) zapoznawane w przypadku ograniczenia lub zastopowania przez władze
przepływu waluty (mamy zyski, tylko nie możemy ich sobie przesłać i kanał) czy sovereign
risk (“ryzyko suwerena” słabo nam brzmi) kiedy taki suweren jak Państwo greckie
nie chce lub nie może wywiązywać się ze swoich zobowiązań.

                                Zródło: www.aon.com

O ryzykach politycznych w kontekście eurokryzysu dużo się
mówi, bo jak się narody politycznie zadłużyły to i niepolitycznie trudno od
nich kasę wyciągnąć.


W środku tego cyklonu szaleją jeszcze agencje ratingowe,
któr to-jednym-to drugim śmieciową pieczątkę przeładowują. To pono dlatego, że opieczętowanym trudno spłacać,
co śmieciową pieczątka Agencja przypieczętowuje i na zasadzie samosprawdzającej
przepowiedni potwierdza, wielka to władza oj wielka i jakoś tak zawsze amerkańska szapoba. Trudno nie wspomnieć, że same agencje ratingowe nieźle nabroiły i najwyraźniej chcą się w ten sposób rehabiliotwać. 

Analizę ryzyka politycznego można prowadzić w sposób bardzo
zaawansowany , scenariuszowy, ilościowy i jakościowy a nawet sobie Monte Karlo zrobić, ale i dla uproszczenia wystarczy
chociaż spojrzeć na różne nietrudno dostępne Mapy Ryzyka Politycznego, które
publikują rożne towarzystwa ubezpieczeniowe jak AoN, Allianz czy same
agencje ratingowe.

Rusza e-księgarnia Ryzykonomii

0

Mamy przyjemność poinformować, że po latach przygotowań rusza E-księgarnia Ryzykonomii. Będziemy umieszczać w niej  nasze książkowe publikacje i inne obszerniejsze, płatne opracowania. 

W celu zakupu, e-booki Ryzykonomii będą dostępne w znanych e-księgarniach jak:
– empik.com
– gandalf.com
– virtualo

Zaczynamy od naszej książki “Ryzyko gospodarcze”, która została już wcześniej wydana i rozeszła się szczęsliwie w realu, formie “papierowej”.
Link do empik.com znajdziesz tutaj

“Ryzyko gospodarcze” polecamy szczególnie studentom i wykładowcom szkół wyższych i szkół biznesu ze względu na swoje teoretyczno-praktyczne zalet.

Cena empik.com PLN 20,09 – czyli równowartość 6 kulek lodów u Grycana, 0,8 ceny biletu do Multikina lub 1 mały zestaw Hoshimaki Filadelfia set w Sushi barze za rogiem….    

Więcej o naszych publikacjach w zakładze E-booki ryzykonomii pod tytułem bloga.

Już wkrótce kolejne e-booki Ryzykonomii !

Białowidze vs. czarnowidze

0

Motto:

„Sukces ma wielu właścicieli ryzyka (risk owners).
Porażka jest risk sierotą”

                                                                       Naczelny Bloga Ryzykonomia

Parę dni temu przy redakcyjnym śniadaniu kiwając głową ze zrozumieniem  słuchaliśmy w radio relacji biegłego germanoznawcy, który zeznawał jak to w niemieckiej prasie po każdym kolejnym wygranym meczu analitycy sportowi wytykali błędy ihniemu manszftowi i głowili się co by tu zrobić, żeby było jeszcze lepiej.

U nas takie analizy, jak zauważył radioredaktor, byłyby traktowane jako niepatriotyzm i czarnowidztwo.
Owa organizacyjna czarnowidzo-fobia jest według naszych obserwacji jedną z istotnych przeszkód rozwoju zarządzania ryzykiem w przedsiębiorstwie, sektorach publicznych, gdziekolwiek nad Wisłą.
Sami bywamy posądzani o czarnowidztwo i krytykę, a to w szczególności kiedy domagamy się jakiś planów, analiz, ulepszeń czy pokazujemy jak coś robią inni.

Nie możemy się ustrzec przed refleksją, że owy anty-kult rzekomego czarnowidza jest usprawiedliwieniem dla intelektualnego i organizacyjnego lenistwa, bo oczywiście czarnowidztwo wymaga działania i zarządzania a białowidztwo radosnego krzykania i machania. 
Oczywiście, mówiąc o czarnowidztwie nie mamy na myśli  ulicznego narzekania do kamery czy na “forach” ale szeroko rozumianą kulturę organizowania życia społecznego i gospodarczego, klasyczny już maturalny problem romantycy-pozytywiści.  

Z drugiej strony bycie czarnowidzem – to często codzienność risk managera, szczególnie w organizacjach gdzieś ERM-u nie ma albo jest bardzo młody, trudno, przecież zawsze można było zostać dajmy na to operatorem walca drogowego albo piosenkarzem czy ministrem….

Polacy, Nic się nie stało….
A przecież problem osiągania jakichkolwiek sukcesów w sporcie jest dzisiaj prostą wypadkową (nie licząc mutantów-geniuszy) masowego sportu, a tego u nas zupełnie nie ma i bez tego sukcesu NIGDY nie będzie.

Możemy się tu kompetentnie wypowiadać bo sport od wielu lat jest bliski naszej ryzykonomicznej duszy i przemierzając przez lata sale treningowe a potem ścieżki w kolejnych adidasa i aisic-asach rodzimie ulice, lasy i skwery obserwujemy jak niewiele w porównaniu niż gdzie indziej, wbrew enuncjacjom mediowym (białowidze !) tu się dzieje. O dramacie wf-u w szkołach już w ogóle nie wspominając (oj, czarnowidz).

Wracając do mottowej kwestii właścicielstwa ryzyka, to nie należy również zapominać że zarządzanie (ryzykiem) jest związane z innym ważny, słowem a jest nim ODPOWIEDZIALNOŚ za ryzyko.

Im wyżej bowiem w hierarchii organizacji stoisz tym większym ryzykiem zarządzasz ale i tym większą odpowiedzialność powinieneś ponosić. Nie ma ryzykonomiczności bez odpowiedzialności…
Opowiadał nam na przykład niedawni znajomy audytor jak to u rozwiniętych opinia o sprawzodaniach finansowych spółki z zastrzeżeniem jest wielkim problemem w karierze menadżera za granicą, u nas natomiast wiadomo…

Dalej z odpowiedzialnością związane jest ściśle lessons learned czyli organizacyjna baza doświadczeń, oczywiście służąca niepopełnianiu podobnych błędów w przyszłości. Co dziwaczniejsze historia upadku naszego sportu jest wszystkim doskonale znana…. I co ? Znowu nic…

Ps.

Żeby spragnionych wieści z świata ryzyka jeszce bardziej spragnionymi nie zostawić na naszym Facebookowy Fan pagu zamieszczamy link do ciekawego artykuł z angloprasy nt. kłopotów reputacyjnych Appla i jak sobie w zadziwiający sposób łatwo z nimi Ajfirma radzi, szapoba. 

Ryzyko w szpitalu – lubię to !

0

O zarządzaniu ryzykiem w szpitalach i innych ZOZ-ach już kilkakrotnie pisaliśmy podobnie jak o ryzykach związanych z Facebookiem również ale co właściwie mogłoby te tematy łączyć ? Otóż coś łączy.
 

Więcej na te temat
przeczytasz w „Zombie atakują ! Zarządzanie ryzykiem po prostu” .  Strona bloga  
http://www.ryzykonomia.pl/p/e-booki.html