ryzyko rakietowo sportowe
morświn

Mor Świnka

dron

Dron Rudolf Czerwononosy

ryzyko pokemona

Ryzyko pokemona

pacyficzne ryzyko

Varia

Home Varia

Wesołych Świąt ! Bez ryzyka…

0
Wesołych Świąt

Wesołych Świąt ! Wracamy po Świętach

Risicare, buongiorno, arrivederci !

0
risicare

>>>Risicare, buongiorno, arrivederci !
No to zjechaliśmy, choć trochę nas nie było i jeszcze tu i tam. A gdzie teraz akurat byliśmy to powie wam etymologia słowa risicare, uczeni mężowie, sądzą, że właśnie tam  narodziło się pojęcie ryzykonomiczne, w słonecznej Italii.Gdzie kwitły państwa – miasta Siena, Florencja i inne, gdzie rodziły się nowoczesne finanse (najstarszy bank świata ze Monte Paschi di Siena, nawiasem mówiąc w tarapatach ostatnio). Gdzie rodził się nowoczesny biznes, handel a więc i ryzyko. Przy okazji największą rywalizację Siena – Florencja zakończył Czarny Łabędź,  Czarna Zaraza, która pchnęła tych pierwszych w stagnacje i zapaść, tym drugim dała szanse do rozkwitu i ekspansji, jakie to dobrze znane… Risicare.

Już niejeden raz byliśmy w okolicach i po raz kolejny konstatujemy, że Włochy nowoczesne, współczesne to pomijając tysiące innych tematów turystyczno – krajoznawczo- kulturalnych także ciekawy temat do obserwacji. My Polacy, tak mi się wydaje, traktujemy Włochów lekko z przymróżeniem oka lekkoduchy, ładnie śpiewają, pięknie ubrani. Ale burdello bum bum Franka Dolasa, słabi żołnierze , mafia, bałaganik, makaron, pizza. Wszystkie te polskie wyższości są całkowicie błędne moim zdaniem, poczynając od rzekomej słabości włoskich żołnierzy, przesądu ludzi nie znających historii drugiej wojny i nie tylko. A dalej jest nie lepiej….
Ja Włochów darzę szacunkiem i lubię,  bo i zawsze, tak mi się wydaje, byli nam przyjaciółmi, począwszy od Legionów i Garibaldiego, i kultura wysoka i sztuka i Papież, Rzym. I Państwo z wszystkimi dziwnościami i wadami bogatsze niż my, najwyraźniej lepiej zorganizowane (sic), jakie drogi i koleje!  A przemysł, produkcja samochodów i nie tylko, odzież, wino, moda, światowe marki znane na całym świecie…

No, daleko nam do tego, daleko. I dla mnie przynajmniej, jak to w państwach rozwiniętych, społeczeństwo bardziej egalitarne, normalne, nawet pokój socjalny w markecie żeby zjeść kanapkę, odpocząć. I samochody nie świecą się jak psu (…) choć akurat w kierowaniu wiele mamy wspólnego, niestety.
Przynajmniej takie mam ogólne wrażenia wizualne, praktyczne i organoleptyczne, bo oczywiście znawcy i tambylcy może i zdruzgoczą ten obraz. Ale MI się podoba, bella Italia.
Gracie mille, ritorno !

ps. upraszam o wybaczenie za włoski na poziomie bazowym, ciao !

Pacyficzne ryzyko zarządzone

0
pacyficzne ryzyko

Ryzyko w Afryce, ryzyko w Oceanii… kontynuujemy podrzucanie P.T. Czytelnikom Ryzykonomii przykładów wykorzystania zarządzania ryzykiem, tak się tym razem składa w zarządzaniu kryzysem i BCM-ie.

Tym razem do przejrzenia dokumentacja procesu z Nowej Zelandii, jak wiadomo NZ to świetny benchmark do dobrych praktyk zarządzania ryzykiem, tamże przecież sięgają korzenie standaryzacji risk managmentu począwszy od AS/NZS do dzisiejszego następcy ISO 31000 mającego też status polskiej normy (niepodlegającej certyfikacji, przypominamy 100x!!!). Zresztą bacze oko Czytelnika od razu dojrzy, że Proces w tej procedurze jest ISO-wski.

Jak zawsze rzucają się w oczy specyficzne i ciekawe ryzyka jak to ryzyko tsunami czy trzęsień ziemi.
Nawiasem mówiąc w temacie katastrof naturalnych źródła zwracają uwagę na sprawne działania włoskiego OC po ostatnim trzęsieniu w Apeninach. U nas ostatnio więcej o OC aczkolwiek zdaje się w specyficzną stronę tą podąża, temat będziemy komentować soon, bo to także kwestie bardzo ważne dla biznesu. No bo jak idzie woda, pożar czy trzęsienie to chyba najgorsza dla ocalałych jest utrata miejsc pracy. O tym mało kto mówi !

Także, czytajcie, kopiujcie, dziwujcie się, pacyficzne ryzyko pod linkiem poniżej:

https://www.parliament.nz/resource/en-nz/49SCGA_EVI_00DBSCH_FIN_8899_1_A23468/9b9c84f55b19064205902d742da2f62d5a94b9fa

Cytaty Ryzykonomiczne teraz

0
cytaty ryzykonomiczne teraz

Jak P.T. Czytelnicy Ryzykonomii na pewno zauważyli już od lat (tak, tak) gromadzimy różne cytaty i myśli o ryzyku i zarządzaniu ryzykiem.
Nie jesteśmy jakimś strasznym zwolennikiem “mądrości narodów” (niektórzy twierdzą, że to “głupota narodów” typu “wyjątek potwierdza regułę” nielogiczne przecież…) ale lubimy też celne bon moty i trafne spostrzeżenia obrane w giętkie słowa.

Nasze ryzyko-cytaty znajdziecie też w Newsletterze Ryzykonomii, który ma już ponad 245 abonentów i szybko rośnie ta liczba dziękujemy, dziękujemy, dołaczcie do subskrybentów teraz Wy, którzy byliście niedołeczeni wcześniej, bezpłatnie i jeżeli chcecie zupełnie anonimowo…

http://www.ryzykonomia.pl/newsletter-zarzadzania-ryzykiem/

cytaty ryzykonomiczne teraz

Mów nigdy nie

0
mów nigdy

Dopiero co za pośrednictwem naszego profilu na LinkedIn (zapraszamy Czytelników Ryzykonomii do kontaktu, będzie nam bardzo miło) otrzymaliśmy informację “techniczną” od jednego z naszych, jak myślimy stałych Czytelników (pozdrawiamy !).

Otóż Czytelnika nieznacznie (tak sobie mamy nadzieję) zirytowało okienko, które wyskakuje na otwieranych stronach naszego bloga z propozycją zapisu na nasz cotygodniowy, bezpłatny, jedyny taki w Polsce (poważnie) Newsletter.

No więc jest dobra wiadomość, jakby jej ktoś jeszcze nie znał. 

W wyskakującym okienku pop-upu znajdziecie Państwo na dole opcję “Never see this massage again”.  Wystarczy klinąć i…. okienko … zniknie mamy nadzieję na zawsze !!! I po kłopocie.

Mamy nadzieję, że aż tak bardzo naszych P.T. Czytelników jednak nie zirytują nasze małe kryptoreklamy, skromne przejawy  własnej czy zaprzyjażnionej autopromocji (zawsze wspieramy ciekawe inicjatywy, oczywiście niekonkurencyjne…) bo jak myślimy robimy to rzadko i bez intencji spamowania. mów nigdy

To samo zresztą dotyczy się opcji zasłaniania części niektórych tekstów z prośbą o bezpłatne odsłonienie przez udostępnieie nazych artykułów w sieci. O co zresztą zawsze i w każdym artykule upraszamy i jesteśmy wdzięczni.

Jak mamy nadzieję nasi Czytelnicy pamiętają, Ryzykonomia jest zupełnie za darmo a i wyszukiwanie informacji, pisanie wpisów kosztuje nas sporo czasu, pozostając w nadziei, że nasz blog jest wartościowym źródłem informacji i wiedzy o ryzyku i służy choć odrobinkę szerzeniu powzechnej Ryzykonomii.

Także klikajcie, odsłaniajcie, czytajcie. Pozdrawiamy ! Mów nigdy ale nie nigdy…  

Ryzyko inteligencji (sztucznej)

0
ryzyko inteligencji

Ryzyko inteligencji (sztucznej) >>>

Jak proroczo zauważył w bestsellerze „Społeczeństwo ryzyka” Ulrich Beck, ryzyka są dzisiaj przede wszystkim „man-made”, tworzone przez człowieka. Jakby nam nie brakowało starych ryzyk kreujemy nowe, eh przewrotna ludzka natura!

Marzenia Frankensztajna

I nie ma chyba bardziej wyrazistego dowodu na słuszność tej obserwacji, niż gorączkowe i nabierające tempa zabiegi tworzenia przez człowieka źródła ryzyk na swoje własne podobieństwo. Artificial Intelligence (AI) to od stuleci marzenie różnych frankensztajnów, a dzisiaj, dzięki niebywałemu postępowi technologii nabiera ono (być może niestety) coraz bardziej realnych wymiarów.

Co prawda już od pewnego czasu prawie każdy z nas dysponuje na wyciągnięcie dłoni mózgami elektronowymi (tak to się onegdaj w literaturze sci-fi pisało), choćby w postaci smartfonów. Mamy gwałtownie, eks-potencjalnie rosnący świat Internetu Rzeczy IoT(Internet of Things) w postaci połączonych internetową siecią maszyn, samolotów, urządzeń i ekspresów do kawy już też. Ale człowiek w niepowstrzymanym pędzie chce więcej. Chce maszyn, które będą myślały samodzielnie jak człowiek. Chce sztucznej inteligencji, która w marzeniach jajogłowych ma nas uwolnić od najcięższych zadań, umożliwić eksplorację miejsc niedostępnych i kosmosu. I załatwiać wszystkich naszych wrogów, nawet bez konieczności obracania joystickiem z bezpiecznej bazy w Nevadzie.

Ryzyko inteligencji AI – pokojowo

Zacznijmy pokojowo. Mamy więc gigantyczne i całkiem poważne projekty AI, takie jak Watson firmy IBM, która już kiedyś przecież była w awangardzie komputerowej rewolucji. Ów Watson ma odpowiadać w „języku naturalnym” na zadawane mu pytania. Na razie ogrywa w szachy, ale też jest testowany w szpitalach, gdzie ma pomagać pielęgniarkom podejmować różne decyzje, wyszukującej poprawne odpowiedzi ze swojej przepastnej 15 terabajtowej pamięci. Cacko ma też być zaraz sprzedawane korporacyjnym zarządom po parę milinów dolarów za sztukę, a potem po upowszechnieniu…nawet taniej. Jest już przygotowywany ROSS Legal (powered by Watson) elektroniczny doradca, który ma nas uwolnić od zmory pełnomocników drenujących portfele. I już nie sposób się zacząć zastanawiać, co zarządom taka elektronowa puszka może poradzić, dajmy na to w kwestii przerwy na lunch, czy pokątnego krytykowania strategii sprzedaży. Szczególnie, że czujne oko kamery jest dzisiaj wszędzie…

Jednak, zanim ów Watson przywiedzie nam nam myśl zbuntowane kompy al’a Kosmiczna Odyseja pomyślmy, że dzisiaj mamy już liczne zaczątki AI-ów w wielu dziedzinach życia i biznesu. Weźmy choćby autonomiczne, sterowane prze komputery ciężarówki, które są już na całego testowane przez samo Volvo. Na razie w kopalniach, a potem, można sobie wyobrazić.
Wspomnijmy o dronach, o których głośno myśli już Amazon, a nawet nie tylko myśli, bo chwali się że dostarczył już pierwszą paczkę, a paczek ma przecież miliony. Trudno nie spodziewać się że nawet taki dron będzie kiedyś myślał. Bo, jak nas nie będzie, kto się spyta sąsiada, czy odbierze „w zastępstwie”, kto?

AI ostrzeżenie

Wszystko to są ambitne wizje i coraz większy real, ale z jakiegoś powodu tak tęgie umysły jak sam Stephen Hawking (ten od czarnych dziur), Bill Gates czy Elon Musk ostrzegają przez Sztuczną Inteligencją. Obawiają się oni, że stworzymy Coś nad czym nie będziemy umieli zapanować. Coś posługujące się zupełnie inną moralnością i etyką, o ile.
Są szanse, jest więc i ryzyko i nawet sam Elon Musk już na swoim starcie z AI to odczuł; niezbyt dawni głośno było o śmiertelnym wypadku samochodu Tesla z autopilotem. Co prawda dochodzenie nie wykazało żadnej złośliwości komputera, który póki co nawet w Tesli nie jest specjalnie inteligentny.
Ale wyobraźmy sobie, że jednak tym dużo mądrzejszym coś jednak „odbije”, zepsuje się albo pogniewa na kierowcę i…Albo taki Watson da zarządowi radę, która doprowadzi firmę do bankructwa. I co wtedy?
Przed takimi i podobnymi efektami powołania dożycia AI ostrzegają wspomnienie luminarze biznesu i nauki. Wskazują na poważnie, że jesteśmy u progu stworzenia Inteligencji z zupełnie innego świat, która może zapragnąć pozbyć się naszej konkurencji. Szczególnie, że zasad dobrej kultury nikt jej w szkole nie będzie wpajał. Bez żartów: nikt nie wie jak takie Coś będzie myślało, o ile ludzki termin „myślenie” ma tu w ogóle zastosowanie.
No więc, ponieważ naukowcy pędzą jak szaleni pojawia się coraz więcej ostrzeżeń i nawet w ostatnim Global Risk Report 2017 z Davos szansom i zagrożeniom związanym ze sztuczną inteligencją poświęcono cały podrozdział.

Ryzyko inteligencji terminacyjnej

Rozważa się tam, że w związku z AI pojawiają się wielkie wyzwania z punktu widzenia etyki, prawa i bezpieczeństwa. A nawet ubezpieczeń ! Nie ma wątpliwości, że spory dotyczące choćby likwidacji szkód dokonanych przez AI (w różnej formie i stopniu zaawansowania) to kwestia czasu i to bardzo nieodległego. No chyba, że AI-e same wykupią sobie polisy, ale zapewne na to myślące roboty będą już za cwane.

W temacie AI jest też (i może przede wszystkim) najbardziej dramatyczny aspekt militarny. Bo nie ukrywajmy, że na tym polu są poczynione największe i gigantyczne nakłady finansowe idące w miliardach dolarów. Autonomiczne roboty już za chwilę będą same wyszukiwać i zabijać wrogów, amerykanie już dawno zapowiedzieli, że F35 to jest ostatni ich załogowy samolot bojowy; i nawet nam w Polsce marzą się chmury dronów dzielnie strzegące naszych granic na przesmyku suwalskim.

A gdyby takie bojowe roboty, wyrwały się dlaczegoś spod naszej kontroli, to długo by ludzie nie pożyli. Kto nie wierzy niech obejrzy ponownie Teminatora 1,2 i trzy. Poważnie.

ryzyko inteligencji, ryzyko inteligencji, ryzyko inteligencji

Jak pobiliśmy Briana Tracy

2
Briana Tracy

Reklama dźwignią handlu jest i my tak uważamy, chętnie byśmy zarządzania ryzykiem, ryzykonomię wszystkim zareklamowali, bo już sam początek roku pokazuje, że dramatycznie nam jej brakuje…Wystarczy wspomnieć niegasnące i coraz to nowe ryzyka polityczne, na które jak widać słusznie już w ubiegłym roku zwracaliśmy uwagę. Czy o nowej dramatycznej odsłonie terroryzmu, która nam się objawiłą w Europie, coś nam to pachnie długotrwałą walką cywilizacji, o której zresztą już wcześniej poza polityczną poprawnością mówiono. Żaden czarny łabędź, ale do tematu powrócimy na pewno jeszcze.

Dalej idzie pierwszo-stronnicowa bańka kredytów hipotecznych, temat też do zaadresowania wkrótce, bo na pewno różne wpływy na gospodarkę tu będą. Zauważamy też złośliwie że ci sami, co wcześniej przyrzekali, że nie będzie „wyżej” teraz zaklinają się, że zaraz będzie „ niżej”. Także z pewną czarną satysfakcją odnotowujemy, że jeszcze w 2012 proponując wciąż niepodchwyconą przez Czynniki inicjatywę narodowej Mapy Ryzyka (2012) wskazywaliśmy na ryzyko związane z kredytami hipotecznymi, i nikt nas wtedy nie słuchał, mane, tekel , fares…

Ale też i od razu pocieszamy Wiernych Ryzykonomii P.T. Czytelników, że nasze kolejne „doroczne”
Mapy Ryzyka publikujemy dalej i… właśnie na łamach naszej ulubionej Gazety Ubezpieczeniowej ukazała się kolejna. Niedługo na blogu, szukajacie nas też na LinkedIn i Twitterze. 

No, pisać nie przestajemy, właśnie starujemy z nowym Dużym Projektem wydawniczym (póki co powiemy tajemnicz). Ponadto (ponadto!) już zaliczyliśmy nowe risk manadżmentowe eventy, jak ten na GPW organizowany nomen-omen przez Szwajcarów, a dotyczący kwestii Ładu Korporacyjnego w tym oczywiście zarządzania ryzykiem, relacja wkrótce.

Wracając dyskretnie do tematów marketingowych i frapującej być może Czytelnika obecności na łamach Pana Briana Tracy, to jak ostatnio z radością rzuciło nam się w oczy nasz książkowy, e-bookowy bestseller jeszcze wczoraj w rankingu księgarni internetowe empik.com w kategorii „Ekonomia” zajmował I miejsce. Tak się bije Briana Tracy !!!

Briana Tracy
Kliknij się do księgarni !

Do zobaczenia w kolejnych odsłonach Ryzykonomii, za chwilę…..

Ps. Jeszcze mały „wtręt” marketingowy już nie a propos Briana Tracy: zarejestrowaliśmy się w konkursie Blog Roku 2014 (kategoria „Profesjonalne i firmowe”) oraz “Tekst Roku 2014”. 
Już wkrótce, od 2 lutego,  staniemy do nierównej walki na SMS (jeszcze nie wysyłajcie) z doradcami podatkowymi, prawnikami, developerami i fotografami. I to nie dla sławy, nagród, czy podziwu w oczach Wielbicieli/ek, o nie ….

Migracjo-transformacja ryzykonomiczna

0
migracjo

migracjo…

Drodzy Czytelniczki i Czytelnicy!

W najbliższych dniach i tygodniach Wasz blog o zarządzaniu ryzykiem będzie przechodził gruntowne zmiany związane z przejściem na inną platformę i w ogóle. Redakcja Ryzykonomii uprasza uprzejmie o cierpliwość i pozostanie oddanym ideji powszechnej Ryzykonomii, ucieleśnianej w naszym blogu o zarządzaniu ryzykiem.

Bo wszystko to – mówiąc językiem naszych ukochanych posłów – dla Was robimy, Kochani Czytelnicy! Postaramy się zarządzić tym ryzykiem – jak najlepiej… 

migracjo migracjo migracjo

Ochrona danych osobowych zg. z Rozporządzeniem UE (RODO)

0
ochrona danych osobowych

Ochrona danych osobowych >>>
Jak się dowiadujemy z źródeł profesjonalnych zbliżonych do Ryzykonomii, na uczelni Vistula w Warszawie ruszają wkrótce niezwykle ciekawie zapowiadające się studia podyplomowe pod tytułem
”Ochrona danych osobowych zgodnie z Rozporządzeniem UE (RODO)”.

Więcej informacji znajdzie zainteresowany Czytelnik tutaj.

http://www.vistula.edu.pl/pl/page/o-uczelni/aktualnosci,zostan-specjalista-ds-rodo-najwiekszej-reformy-systemu-danych-osobowych-od-ponad-20-lat-341

Jak czytamy w opisie studiów:

Studium jest skierowane do pracowników wszystkich departamentów, którzy stosują, nadzorują i realizują przepisy o ochronie danych wewnętrznej, ryzyka, kadr czy obsługi klienta oraz osób zainteresowanych poszerzeniem wiedzy w tym obszarze.

Informacje na temat wprowadzanych zmian są niezbędne osobom, które pełnią lub zamierzają pełnić funkcję administratora danych osobowych, administratora bezpieczeństwa informacji czy rozwoju systemów IT.

Nie będziemy udawać, że to jakaś kryptoreklama, bo nie “krypto”, przecież sami wykładamy już kolejny rok na Vistuli zarządzanie ryzykiem w programie pod tytułem “Dyplomowany specjalista ds. ubezpieczeń”

http://www.vistula.edu.pl/pl/page/studia-podyplomowe/dyplomowany-specjalista-ds-ubezpieczen

W końcu trzeba się dzielić wiedzą z nowymi adeptami. Nawet jeżeli za pieniądze… a programy, o których piszemy mają profesjonalną kadrę i sensowne programy. I najwyraźniej, skoro są kontynuowane (akurat ten z RODO to zupełnie nowy program) znajdują uznanie u uczestników.

Skądinąd kwestia ochrony danych osobowych, to nowy niezwykle szybko rosnący problem i potencjalny non-compliance. Więc szczerze mówiąc, gdybyśmy tylko znaleźli siły i środki sami byśmy się w temacie podszkolili, bo warto. Także polecamy uwadze P.T> Czytelników Ryzykonomii i ich znajomych, pozdrawiając.

Po wojskowemu

0
wojsko

Ryzyko i zarządzanie ryzykiem niejedno ma imię i niejedną postać i z zasady dość niechętnie się o nim w naszym sympatycznym i pozytywnie nastawionym świecie mówi. Ale jest i taki obszar ryzyka, o którym mówi się szczególnie niechętnie. A przecież Wojna, Wojsko i wszystko, co jest z nią związane, to ryzyko stare jak świat i na nic się zdały majaczenia o „końcu historii”. A świat jaki mamy okazję właśnie obserwować, jest taki sam jak zawsze, z konfiktami militarnymi i wojnami. Pewnie zresztą i niejeden menadżer rozumie swoją biznesową misję jako wojnę bo, o czym innym świadczyć może nieustająca i skądinąd intrygująca popularność „Sztuki wojny” Sun Tzu, którą to pozycję znajdziemy chyba w każdej księgarni na półeczce „Biznes i zarządzanie”.

Oczywiście już pierwszy rzut oka potwierdza, że związki nieposkromionej wojennej aktywności ludzkości z ryzykiem są rozliczne i niezwykle istotne. I nie można powiedzieć, żeby nie dostrzegano tego przykrego faktu w ogóle, bo choćby w ostatnim raporcie World Economic Forum „Global Risk 2015” to właśnie „konflikt państwowy” jest wymieniony jako no. 1 ryzyko 2015 w wymiarze prawdopodobieństwa, a no. 4 w skali oddziaływania i założyć się można, że o ile ocena pozostałych analizowanych globalnych ryzyk wzbudziła liczne dyskusje, to w tym przypadku panowała zgoda, zagrożenie jest i to rosnące, chyba największe od lat wielu.

„Żyjemy w społeczeństwie ryzyka” to paradygmat funkcjonowania współczesnych społeczeństw i gospodarek, a ryzyka związane z wojną istnieją i powinny być zarządzane. I choć nie starczy miejsca w tym tekście, to zadeklarować trzeba, że w myśleniu sił sprawczych tego świata o konflikcie zbrojnym, jego przyczynach, wymiarach i skutkach niezwykle znaczenie nabrało od jakiegoś już czasu podejście identyczne do biznesowego zarządzania ryzykiem (i vice versa). Polityczni stratedzy, doradcze think-tanki wykorzystują koncepcje, aparat pojęciowy i techniki postępowania jednoznacznie kojarzone z zarządzaniem ryzykiem.

O identyfikacji ryzyk, ocenie prawdopodobieństwa i skutków, postępowaniu z ryzykiem możemy wyczytać w opracowaniach ministerstw obrony Stanów Zjednoczonych, NATO i zapewne Rosji i Chin (gdybyśmy tylko mogli je przeczytać). To, jak zauważają znawcy przedmiotu wielka zmiana paradygmatu z myślenia o „bezpieczeństwie”, do myślenia o „zarządzaniu ryzykiem”. Zmiana choćby taka, że „bezpieczeństwo” jest definiowalne o wiele łatwiej niż „ryzyko”, które ma wiele wymiarów (politycznych, gospodarczych, społecznych) i bywa bardzo trudne do mierzenia, a metody zarządzania ryzykiem, także militarnym, mogą być w dzisiejszym skomplikowanym i globalnym świecie różnorakie. I u nas, jeżeli dobrze poszukać, w oficjalnych dokumentach coś z tego myślenia „o ryzyku” przebija się do myślenia najwyższych Czynników. Niestety, wciąż więcej można usłyszeć o bezpieczeństwie niż o ryzyku. I szczerze mówiąc, wolelibyśmy poziomu tych opracowań nie oceniać; dość dodać, że jeszcze niedawno duży taki raport „o bezpieczeństwie” z imponującą listą autorów (nas tam nie było) deklarował, że żadne ryzyko wojenne w dającej się przewidzieć przyszłości nam nie grozi.

Oczywiście zarządzanie ryzykiem ma różne inne, bardziej przyziemne, „techniczne” i nawet ubezpieczeniowe wojskowe konotacje. Choćby takie, że wojsko to olbrzymi kawałek każdego państwowego budżetu. Raz mniejszy, teraz większy, gigantyczne środki finansowe, projekty i procesy narażone na wszystkie możliwe do wyobrażenia ryzyka biznesowe. Dostrzeżono to już dawno w armii USA gdzie istnieją szczegółowe i rozbudowane regulacje dotyczące zarządzania ryzykiem w wojsku (np. CRM, Composite Risk Management), a w tym oczywiście w obszarze zakupów i zaopatrzenia, zarządzania personelem, prowadzenia projektów itd. Dość powiedzieć, że najnowsze programy zakupu  nowoczesnego uzbrojenia nawet w Polsce idą w dziesiątki miliardów złotych, więc chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że nie ma tu ryzyk do zarządzania.
Podobne procedury zarządzania ryzykiem  można znaleźć w całym NATO. Nasze wojsko ma mocą ustawy tak zwaną Kontrolę Zarządczą, dość oryginalny twór nawiązujący do amerykańskiej internal control (kontroli wewnętrznej) i standardów COSO, znanych skądinąd doskonale w sektorze ubezpieczeniowym. A w ramach kontroli zarządczej także zarządzania ryzykiem. Jak to wszystko w naszym wojsku działa, to temat na odrębny referat, do dyskusji przy wojskowej mocnej herbacie, na poligonie, przy ognisku…

A wracając jeszcze do armii amerykańskiej i tamtejszych procedur zarządzania ryzykiem, to myliłby się ten kto myśli, że pod gwiaździstym sztandarem wojsko rusza dzisiaj na wroga z tradycyjnym „uraaa…” z piersi, bez solidnej analizy ryzyka, oceny prawdopodobieństwa i kosztów – korzyści. Nawet przy planowaniu operacja wojskowych US Army stosuje się proste, ale pożyteczne techniki zarządzania ryzykiem, choć oczywiście, uspokajamy, w polu już się żadnych „kwitów” z mapą ryzyka nie wypełnia; planowanie jest królem zarządzania ryzykiem.

Wracając na rodzime podwórko i dla ubezpieczeniowców wojskowy kawałek tortu się znajdzie, choć oczywiści tematyka wojenna, to klasyczne wyłączenie odpowiedzialności ubezpieczyciela (są oczywiście wyjątki, jak ubezpieczenia na życie w Afganistanie czy Iraku). Ale też i majątek wojskowy przy pokoju to olbrzymie mienie do ubezpieczenia, polisy OC, komunikacyjne.
Jest jeszcze jedna, zdaje się istotna paralela między ubezpieczeniami i zarządzaniem ryzykiem a’la wojsko. „Trzeba było się ubezpieczać”, ta prosta ubezpieczeniowa prawda i tu, i tu wciąż niezbyt chętnie przejmowana jest u nas do wiadomości.