zarządzanie ryzykiem zesłonione

Zarządzanie ryzykiem zesłonione

podcast

Podcast Ryzykonomia na Spotify

ryzyko po

Ryzyka po wakacyjnie

risk kindersztuba

Risk kindersztuba

Deminga PDCA

Deminga PDCA frejmworki

zarządzanie ryzykiem

Strona główna zarządzanie ryzykiem

Poranek risk manager

0
poranek risk

Poranek risk managera, jak zauważa Monitor Ryzykonomii rozpoczyna się poważną dawką najnowszej lektury ryzykonomicznej. Nadeszła ona właśnie do nas poleconym gołębiem prosto z kraju radosnego Brexitu.

Więc kilka słów o tem co zwróciła naszą uwagę inside…

Commercial Risk Europe (May 2018)

  • EU zachęca do whistleblowingu
  • Rynek energii pod presją nowych zmian
  • Branża ryzyka i ubezpieczeń przed wyzwaniami związanymi z klimatem
  • Niemiecko dodatek specjalny: o niemickim stowarzyszeniu GVNW
  • Wzrost rynku cyber
  • Wraca temat pożaru wieżowca Grenfell w Londynie
  • Ryzyka łańcucha dostaw

książki o ryzykuStrategic Risk (Q1, 2018)

  • Czyżby nowy Naczelny …?
  • Social media w reflektorze
  • Malware to prawdziwe zagrożenie, analiza
  • Autonomiczne cary, ryzyka
  • Paper FCA o kulturze ryzyka
  • GDPR, GDPR, GDPR….
  • Climat, climat…
  • Rynek political risk rozkwita
  • Near misses w awiacji
  • Niewolnicy!!! w łańcuchach dostaw
  • Duuuużo o social media again
  • Lessons learned z pożarów domów mieszkalnych typu Grenfell
  • Captivy
  • Product recall Lactalisa (jedzenie dla babies)

No widzicie Szanowni Czytelnicy jest sporo do poczytania o poranku risk managera. Ale już same tytuły mówią za siebie co jest dzisiaj na topie risk manadżmentu. Ryzykonomia będzie tematy te i inne oczywiście podnosić.
Tymczasem, bo…. właśnie pracujemy nad pierwszym numerem naszego podcastu RYZYKONOMIA AUDIO…

Czekajcie !!!!

 

Ryzyko interesuje interesariuszy

0
Ryzyko interesuje

Ryzyko interesuje interesariuszy. A kim właściwie są owi „interesariusze”? Trudny do wymówienia termin „interesariusze” stał się od jakiegoś czasu dość popularny w biznesie. Na początku za sprawą project zarządzania projektami. Mówią o nim standardy Project Management Institute i PRINCE 2. Potem siłą rzeczy pojawił się w młodszym „wiekowo” zarządzaniu ryzykiem.
Kim jest więc ten trudny do wymówienia „interesariusz” i dlaczego powinien nas interesować?    

Kim są Inteee..?

Interesariusze to najszerzej rozumiana grupa osób zainteresowanych (z różnych powodów) zarządzaniem ryzykiem. Odwołajmy się do przykładu szpitala nieważne publicznego, czy prywatnego. Więc zainteresowani zarządzaniem ryzykiem będą przede wszystkim pacjenci, innymi słowy nasi klienci. Zauważmy na tym przykładzie, że nie muszą i zwykle nie są nawet świadomi organizacji funkcjonowania risk menadżmentu w organizacji, z której korzystają. Efektywność zarządzania ryzykiem ma jednak dla nich fundamentalne znaczenie, bo związana jest z jakością świadczonych usług, spadkiem liczby błędów medycznych, zmniejszeniem liczby zakażeń szpitalnych itd. Ryzyko interesuje ich bo nasze ryzyko, to także „ich ryzyko”.

„Interesariusze
to najszerzej rozumiana grupa osób
zainteresowanych (z różnych powodów)
zarządzaniem ryzykiem”

Kolejną grupą są pracownicy „przykładowego” szpitala. Personel medyczny, pomocniczy, administracja, stróże nocni. Bo wszyscy pracownicy są zobowiązani do zarządzania ryzykiem. Całą już wymienioną grupę zaintersowanych nazwijmy łącznie „interesariuszami wewnętrznymi”. 

Trochę truizmów

Jest dzisiaj  truizmem stwierdzenie, że świat jest coraz bardziej skomplikowany i żadna organizacja, mała czy duża nie działa w próżni. Tę próżnię dla zarządzania ryzykiem wypełniają interesariusze zewnętrzni. Jest ich cała masa i łatwo kogoś nie zauważyć. I mamy ryzyko.  

Interesariuszy zewnętrznych zarządzania ryzykiem naszego przykładowego szpitala znajdziemy bardzo wielu. Można wymienić chociażby „społeczność”, w której podmiot leczniczy funkcjonuje i jej organizacje. Organizacje administracji centralnej i samorządowej:  województwo, gminę, miasto. Dalej do interesariuszy zaliczmy straż pożarną, policję, straż miejską, wojsko, a od jakiegoś czasu obronę terytorialną.

Dalej mamy prokuraturę i wymiar sprawiedliwości, czyli sądy (to nie to samo, patrz Konstytucja). Warto tu podkreślić, że posiadanie opisanego systemu zarządzania ryzykiem może być dla kierownictwa organizacji bardzo ważne, kiedy z jakiegoś powodu zainteresują się nami ci wspomniani, bardzo poważni interesariusze…

Nie zapominajmy wreszcie o konkurencji, która zawsze jest zainteresowana naszym Grupa Zarządzaniezarządzaniem. Choć można by złośliwie powiedzieć, że w tym wypadku mamy korelację negatywną…Takie ryzyko także interesuje interesariuszy…

Intersariuszy wewnętrznych i zewnętrznych we współczesnym biznesie jest wielu i dobrze, abyśmy precyzyjnie zidentyfikowali kim są i dlaczego mogą się nami interesować. 

Uzgadniajmy we wspólnym interesie

W przypadku zarządzania ryzykiem powinniśmy zawsze rozważyć, w jakim stopniu konieczne jest uzgadnianie bądź informowanie interesariuszy o funkcjonowaniu zarządzania ryzykiem. Na przykład wydaje się konieczne, aby elementy tego procesu regularnie konsultować już na etapie jego projektowania z takimi służbami jak policja, czy straż pożarna. 

Często i nie dotyczy to wcale przywoływanego przykładu szpitali, ale biznesu w ogóle, taka wymiana informacji pojawia się dopiero w sytuacjach o charakterze kryzysowym. Kiedy jest już o wiele za późno.  

„…powinniśmy zawsze rozważyć, w jakim stopniu konieczne jest uzgadnianie bądź informowanie interesariuszy o funkcjonowaniu zarządzania ryzykiem.”

Warto też zauważyć, że coraz częściej nasi interesariusze sami podejmują wysiłek zarządzania ryzykiem lub są wręcz do tego zobowiązani. Dzieje się tak choćby w ramach kontroli zarządczej w przypadku policji czy straży pożarnej. I przepływ informacji o ryzyku może mieć kluczowe znaczenie dla zarządzania ryzykiem, które często dotyczy większej grupy interesariuszy. Na przykład mieszkańców gminy, na terenie której zlokalizowany jest nasz zakład produkcyjny.

Ubezpieczeniowcy też to lubią

Z kolei dla instytucji finansowych funkcjonowanie efektywnego zarządzania ryzykiem ma niezwykle istotne znaczenie przy podejmowaniu decyzji o finansowaniu działalności bądź projektów rozwojowych. 

Oczywiście jednym z najważniejszych interesariuszy zarządzania ryzykiem w biznesie jest sektor ubezpieczeniowy. Każdy kto widział ulgę i radosne zainteresowanie brokera, czy menadżera sprzedaży na wieść, że w organizacji działa system zarządzania ryzykiem na pewno to potwierdzi. Bo ryzyko interesuje interesariuszy. Zawsze.

Ryzyko interesuje

Dobrobyt a zarządzanie ryzykiem

0
dobrobyt

Dobrobyt to magiczne słowo. Każdy chciałby żyć w dobrobycie, mieć dobrobyt, zaznawać dobrobytu. Ale tak łatwo nie jest.

Kilka lat temu Redakcja Ryzykonomii „popełniła” na pewną konferencję naukową artykuł pod tytułem „Dobrobyt, ryzyko, zarządzanie ryzykiem”, który potem ukazał się w większej publikacji uniwersyteckiej publikacji pod tytułem „Mikro – makroekonomiczne aspekty dobrobytu” link do książki tutaj.


Dobrobyt mocno naukowy

Książka cała jest mocno naukowa, więc jakoś strasznie nie namawiamy, ale… Ale w naszym artykule próbowaliśmy spojrzeć na zarządzanie ryzykiem, a może i całą zorganizowaną działalność człowieczą z punktu widzenia przyczynienia się do owego pożądanego dobrobytu.

Artykuł jeżeli tylko P.T. Czytelnicy Ryzykonomii o filozoficzno-ekonomicznym zacięciu będądobrobyt ryzykonomia chcieli przeczytać udostępniamy niedługo w właśnie uruchomianej Księgarni Ryzykonomii za parę zet. Chwilunia już….

Ale dzisiaj temat dobrobyt a ryzyko przyszedł nam do głowy, kiedy patrzymy jak dzielni niepełnosprawni próbują zwrócić uwagę społeczeństwa na swój marny los w naszym kraju. A społeczeństwo jak nie wiedziało, tak dalej nie wie, co z tym fantem zrobić.

Nie dziwi nas to za bardzo, bo społeczeństwo takich sobie menadżerów, także przecież ryzyka od lat wybiera (fakt wybrać jest dość trudno) jakich ma. Menadżerów co nie rozumieją jak budować dobrobyt i przede wszystkim jak zarządzać ryzykiem, które na ów dobrobyt wpływa.

Bez analizy nie ma…

Więc nie ma żadnych analiz kontekstu, identyfikacji szans i zagrożeń, wreszcie zorganizowanych metod rozwiązywania problemów. No bo gdyby były, to rozumiemy Ci ludzie by na korytarzach z dziećmi z porażeniami mózgowymi na korytarzach nie spały.

Przypomnijmy tu fundamentalną definicję ekonomii, że jest to nauka o gospodarowaniu ograniczonymi zasobami. Bo one zawsze są ograniczone i żeby tą ograniczonością dobrze zarządzać, trzeba zarządzać szansami i zagrożeniami.

A weźmy na to,  jakie tu są proste zagrożenia. Ot takie, że ludzie opiekujący się osobami chorymi odeślą je do systemu, a tam koszty opieki będą wielokrotnie wyższe niż domowa opieka sprawowana przez rodziny. Jest zysk dla społeczeństwa? Jest.

„Przypomnijmy tu fundamentalną definicję ekonomii,
że
 jest to nauka o gospodarowaniu
ograniczonymi
 zasobami.”

Zresztą przychodzi tu nam od razu na myśl przykład wypadków samochodowych, na których w Polska traci rocznie, różne są tu szacunki nawet 50 miliardów (słownie miliardów) złotych. Według statystyk Komendy Głównej Policji w 2017 na polskich drogach zginęło 2810 osób.  Warto coś zrobić z tym ryzykiem ? Warto ! Czy wpływa to na dobrobyt? Wpywa. Proste jak drut.

wypadki w Polsce

Wypadki na Polskich drogach 2015-2017. Żródło: KG Policji (link)

Podobnie z niepełnosprawnymi. Medycyna robi błyskawiczne postępy (ryzyko, ryzyko) to prawda, ale i osoby niepełnosprawne i ich rodziny, chcą dobrobytu więcej. To jest modernizacja. Dobrobyt społeczny, to także dobrobyt tych ludzi, bo to nasi krewni, znajomi, współobywatele. Jak tu nie dbać o ich dobrobyt?

Bezalternatywy

Więc dbać, dbać. Jak jest ryzyko, że środków nie starczy? Trzeba spojrzeć na definicję ekonomii raz jeszcze, przeanalizować ryzyka i starać się środki alokować. I mimo, że ich zawsze brakuje, przecież można wyznaczyć priorytety. Oczywiście jeżeli nie są to priorytety wyborcze. Szczególnie, że jak pokazują wszystkie analizy vox populi, jest tu pełna zgoda jakie te priorytety są. 

Alternatywa jaka jest? Udawanie, że nie ma zagrożeń i nie ma problemów, traktowanie spraw ad hoc, niesystemowo. W czym jesteśmy dobrzy, akurat tu tak. Ale wtedy nie będzie dobrobytu nie będzie modernizacji, zostanie tylko ryzyko.

 

Skalowalne zarządzanie ryzykiem

0
Skalowalne zarządzanie ryzykiem

Skalowalne zarządzanie ryzykiem>>>
To jest często pojawiające się pytanie i budzi konfuzję menadżerów wielu firm. Czy zarządzanie ryzykiem jest możliwe do wprowadzenia w każdej organizacji? Nawet tej małej, najmniejszej ? Od razu dopowiadamy, że TAK, a dalej będzie uzasadnienie….

Innowacje zarządcze i…?

Zresztą, jakby sie nad tym zastanowić szerzej to problem wprowadzania innowacji w zarządzaniu firmami małymi i dużymi dotyczy nie tylko ryzyka, ale wszystkich innych metod, procesów, systemów udoskonalania funkcjonowania organizacji. Choćby wszystkie chyba analizy dotyczące przedsiębiorczości nad Wisłą  potwierdzają, że o ile z innowacjami jest u nas bardzo słabo, to z innowacjami w zarządzaniu jest jeszcze gorzej.

strategia ryzykaDodatkowo, nawet jeżeli zarządy przedsiębiorstw są świadome, że zarządzanie to dzisiaj wymagająca i „rozwojowa” branża często przyjmują założenie, że ich organizacja jest zbyt mała, żeby wdrażać nowe procesy zarządcze, które są dobre i odpowiednie dla „dużych i bogatych” a my jesteśmy zbyt mali. No więc siła rzeczy pozostaniecie mali, nie-u-miedzynarodowieni. I koło się zamyka.

Oczywiście takie myślenie ma swoje uzasadnienie.Mała firma nie ma odpowiednich zasobów, żeby wdrażać proces w wymiarze, jaki to czynią korporacje. Te dysponują funduszami na konsultantów, programy i licencje. Małe firmy mają ograniczone zasoby, zarządy i menadżerowie liniowi są zmuszeni do multitaskingu, codziennej walki o przetrwanie.

Inna sprawa, że wdrażane innowacje, choćby w zarządzaniu ryzykiem przyjmują u wielkich – wielkie rozmiary. To zarządcze elephantiasis, „zesłonienie” powoduje, że innowacje zarządcze stają się gigantyczne, kosztowne, stają się sztuką dla sztuki. Tak nie powinno być również w przypadku firm wielkich, ale to trochę inna historia. Potem ci mali patrzą na ten karnawał kosztów i znowu myślą „to za duże i za drogie”. I nie dla nas. 

Jak to w standardach

Zacznijmy od tego, że już same standardy zarządzania ryzykiem i ISO 31000 i COSO II nie stawiają żadnych wymogów „wielkościowych” wobec organizacji, które chciałyby skorzystać z ich wskazówek. Ba, amerykańskie COSO II opublikowało edycję specjalnie skierowaną dla mniejszych pod znamiennym tytułem „COSO Guidance for smaller business”, którą można łatwo wygooglać… 

Spójrzmy teraz na sam proces zarządzania ryzykiem. Czy znajdziemy w nim jakiekolwiek COSO ryzykonomiabariery w jego zastosowaniu w małej organizacji ? Identyfikacja – analiza – postępowanie z ryzykiem…
Czego tu menadżer małej firmy nie może zrobić? Do identyfikacji ryzyka wystarczy długopis i kartka papieru, bo najpotężniejszy komputer jaki wymyślono, wraz z oprogramowaniem każdy dostał już od matki bezpłatanie. Nie są potrzebne żadne kosztowne programy. Ba, czasami mamy wrażenie, że lepiej by było gdyby i te wielkie firmy ich nie kupowały, bo stają się one póżniej maszynami do klikania i wpisywania „ryzyk z bazy”. 

Do identyfikacji i potem analizy ryzyka oprócz materiałów piśmienniczych potrzebujemy jeszcze innego ważnego zasobu. Jest nim czas. Ile tego czasu ? Powiedzmy 10 minut na każdym zebraniu, spotkaniu, kawce właścicieli.
„Porozmawiajmy teraz o ryzykach…” Jakie są szanse i zagrożenia dla naszej działaności w najbliższych 30, 360 dniach, 3 latach ? 

Dalej mierzymy. Szacujemy: duże, małe, średnie prawdopodobieństwo, że się wydarzy. I skutki tak samo. I znowu zapisujemy. 

Podkreślamy, to „zapisywanie” bo to jeden z kluczy do sukcesu. Rzekł kiedyś poeta” „to co zapisane, sprawdza się”. I dobrze rzekł. Bo jak nie zapisane, to łatwo może być zlekceważone, odłożone, przekręcone. Więc zapisujemy. I czytamy, na kolejnych spotkaniach. 10 minutowych. 

Skalowalna akceptacja

Wreszcie wybieramy co z ryzykiem zrobić. Unikać (nie robimy tego zamówienia), dzielić się (zapis o karach), akceptować (na „klatę”). A może zwiększyć ryzyko, bo jest kasa do zgarnięcia, zamówienie do zrobienia?
I mamy zarządzanie ryzykiem. Jakie to proste. 

I jeszcze jedno. Nie zapomnijcie pilnować, że to co zapisaliście rzeczywiście robicie. W końcu nie po to zmarnowaliście cenne 10 minut, na wdrożenie tego kosztownego „procesu”  żeby teraz nic nie robić…   

Wskaźnik ZEW maleje

0
Wskaźnik ZEW

Wskaźnik ZEW maleje >>>
Kluczowe Wskaźniki Ryzyka, KRI (Key Risk Indicators) to narzędzie używane tu i ówdzie w zarządzaniu ryzykiem. Bardzo pożyteczne, choć nie zawsze celne. Ale w końcu, skoro mówimy o przewidywaniu przyszłości, to jak mawiał poeta jest ono najtrudniejsze z wszystkich przewidywań.

Kluczowym Wskaźnikiem Ryzyka mogą być klasyczne wskaźniki ekonomiczne jak ROE, ROS, P/E czy Quick Ratio, ale i różne rotacje. Czy nawet ilość odchodzących z hukiem trzaskanych drzwi pracowników (o, to może szczególnie dobry indykator).

Niestety KRI są zawsze oparte na historii, a ryzyko dotyczy post-historii. Więc niekoniecznie trend KRI musi wskazywać na antycypowane przez nas następstwa, choćby na czarne łabędzie raczej nie zadziała, ale…. Im więcej staramy się zgromadzić i przeanalizować informacji o potencjalnym ryzyku, tym lepiej.
No i w końcu mówimy o „kluczowych wskaźnikach”.

Są też wielkości, wskaźniki w skali makro, ogólnorynkowe. Za taki możemy nawet uznać PKB, choć jak wiemy… Mamy też różne wskaźniki mocno wyprzedzające. Jak na przykład wielkość gromadzonych przez przedsiębiorstwa zapasów (jak dziś nie zapaszą, to pewnie jutro już nie chcą produkować). Albo różne wskaźniki nastrojów, sentymentów przedsiębiorców.

Dla polskiej gospodarki takim wskaźnikiem niebezpośrednim, ale zdaje się dość ważnym jest niemiecki ZEW.

Tenże ZEW jest wytworem, projektem instytutu ZEW z niemieckiego Mannheim. ZEW co miesiąc pyta o opinię na temat koniunktury 350 niemieckich ekspertów z dziedziny bankowości, ubezpieczeń, przemysłu. Jakie są ich oceny sytuacji na rynkach finansowych w okresie kolejnych 6 miesięcy. Krocząco, a efektem jest saldo pozytywnych i negatywnych ocen.

Dlaczego o tym piszemy? To oczywiste. Bo to wskaźnik sentymentu największej gospodarki Eurozony, światowej potęgi i największego polskiego partnera handlowego. Jakby co, żeby była jasność nie straszymy, nie przesądzamy, bo…

No, właśnie i tu dochodzimy do tytułowego mocno interesującego ostatniego biuletynu ZEW, który pokazuje taką oto sytuację:

Wskaźnik ZEW

http://www.zew.de/en/publikationen/zew-gutachten-und-forschungsberichte/forschungsberichte/konjunktur/zew-finanzmarktreport/

Czy ZEW to dobry, koniunkturalny KRI ? To zależy. Na pewno powinien być pilnie obserwowany przez polskie rynki i poszczególnych przedsiębiorców, bo sytuacja w niemieckiej gospodarce jest zawsze dla nas ważna. Wśród podstawowych wyjaśnień tej zmiany, a może na razie wahnięcia wymienia się obawy przez zapoczątkowaną przez wybrańca kremla wojnę handlową. Inna sprawa, że na świecie coraz więcej jest sygnałów wyprzedzających, że koniunktura się zmieni…. nihil novo sub sole….

 

Wskaźnik ZEW

Grupa Zarządzanie ryzykiem LinkedIn

0
Grupa Zarządzanie

Grupa Zarządzanie ryzykiem LinkedIn >>>

Redakcja Ryzykonomii pozwala sobie, od czasu do czasu, przypomnieć P.T. Czytelnikom naszego o nieustannie działającej na portalu profesjonalistów grupie dyskusyjnej. „Zarządzanie ryzykiem” (a jakże by inaczej). Społeczność ta zgrupia już dobre 640 członków, a liczba ta systematycznie rośnie.

My, jako moderator grupy codziennie tam zaglądamy i klikamy, więc widzimy pojawiające się nowe wątki zakładane coraz częściej przez uczestników grupy. No więc obecnie, te które pojawiły się to:

  • Modele wyznaczania apetytu na ryzyko (są, nie są? jak to zrobić)
  • Wdrażanie ISO 31000 w organizacji wielopoziomowej (czy zarządzanie ryzykiem jest skalowalne, można je podzielić na mniejsze kawałki, jak i czy to działa w przypadku standardu ISO 31000)
  • Ryzyko reputacyjne i zarządzanie Nim (niekończący się i wiecznie coraz bardziej ważny temat)
  • Ryzyko w projektach innowacyjnych ( jak… A może dziewięć okien”)

Oczywiście życie każdej grupy dyskusyjnej zależy od…. samych dyskutantów i założycieli wątków. I od moderatora też, a my jak wiecie się staramy!

W końcu, skąd brać prawdziwą praktyczną o zarządzaniu ryzykiem, świeże „jak TO robić” jeżeli nie z dyskusji i wymiany poglądów z innymi profesjonalistami? No skąd ?!
Więc zamiast narzekać, że u nas nie ma skąd się uczyć, że brakuje praktyki….

Dyskutujcie ! Grupa „Zarządzanie ryzykiem” czeka

Grupa Zarządzanie ryzykiem LinkedIn, link:

https://www.linkedin.com/groups/4512747

 

Miraże analizy ryzyka

0
Miraże analizy ryzyka

Miraże analizy ryzyka >>>
Norma ISO 31000 „Zarządzanie ryzykiem – zasady i wytyczne” mówi, że identyfikacja ryzyka to „proces wyszukiwania, rozpoznawania i opisywania ryzyka”. Wygląda prosto, ale każdy kto w praktyce biznesowej zmierzył się z tym „wyszukiwaniem” wie, że sprawa wcale nie jest taka oczywista. Niby ryzyka „leżą na ulicy”. Wystarczy otworzyć pierwszą lepszą gospodarczą stronę biznesową w internecie, a ryzyka powinny sypać się jak z rękawa.

Jest – nie jest

Ale, znowu empiryczna obserwacja. Kiedy zasiadamy przy stole z menadżerami tego, czy innego przedsiębiorstwa i pytamy o ryzyka, często zapada cisza. „Czy my w ogóle mamy jakieś ryzyka? No, wiadomo rynek, konkurencja i pożary, ale czy coś jeszcze?” zastanawiają się zapytani.
Najwyraźniej zarządzanie ryzykiem jest przez polski biznes dobrze zapoznane, bo modne już było. Wystarczy spojrzeć w pierwszy lepszy raport roczny spółki notowanej na giełdzie, czy prospekt emisyjny, żeby nacieszyć się twórczym podejściem rodzimych menadżerów do trywialnego wyzwania identyfikacji ryzyka.

Tu konieczna jest mała uwaga. Identyfikacja ryzyka, jako element procesu zarządzania ryzykiem oczywiście w spółkach publicznych jest choć…całego procesu często nie ma. Brzmi trochę skomplikowanie, ale doświadczenie uczy, że identyfikacja ryzyk pozostaje w praktyce jedynym „dowodem” na zarządzanie ryzykiem przez organizację.
Oczywiście, dobrze zorientowany Czytelnik wtrąci, że mamy nową Ustawę o biegłych rewidentach. I teraz zarządy się już tak łatwo z obowiązków zarządzanie ryzykiem i kontroli wewnętrznej nie wywiną. Ale, zobaczymy, zobaczymy prawo swoje a praktyka swoje…

Zarządzania ryzykiem nie ma, ale…

No więc procesu zarządzania ryzykiem nie ma, ale co to za zarząd, co nie napisze w raporcie rocznym o ryzykach sobie dobrze znanych. Więc pisze. I co pisze ?
Na pierwszy ogień idą ryzyka strategiczne i konkurencyjne. Dociekliwy czytelnik typowej analizy ryzyka może się więc odkrywczo z takiego raportu doinformować, że konkurencja „jest i będzie”. A popyt „wzrośnie” (lub „zmaleje”). Idą też „zmiany technologiczne”, i jakby co „Zarząd jest gotowy na przeciwdziałanie”. Miraże analizy ryzyka…

Poczesne miejsce w raportach zajmują ryzyka finansowe: walutowe, stopy procentowej, płynności. To bardzo dobrze, że się o nich pisze, bo są. Nie zawsze analiza ryzyk finansowych jest jednak skwantyfikowana, tak jak ryzyko finansowe na to zasługuje. Jeżeli jest tu jakaś prawidłowość : im większa firma tym analiza ryzyka bardziej profesjonalna. Oczywiście przoduje tu uregulowany sektor finansowy i blue chips.

Ale przecież ryzyko dotyczy także podmiotów mniejszych, ale wcale nie małych. A tu często ryzyka opisuje się bardzo ogólnie, pachnie podręcznikiem akademickim a nie biznesem.
No więc, może jeszcze jeden przykład dotyczący ryzyk regulacyjnych. „W odniesieniu do Spółki, negatywne konsekwencje mogą wywołać zwłaszcza zmiany w zakresie prawa podatkowego, a także prawa działalności gospodarczej, prawa pracy i ubezpieczeń społecznych” czytamy w pewnym sprawozdaniu Spółki.
Takie obserwację nic w istocie nie dają z punktu widzenia poznania „natury” ryzyka. Ot, kolejna deklaracja że ryzyka „są” a my nimi „zarządzamy”.

Bez bajek, precyzyjnie

Oczywiście trudno oczekiwać od spółek, żeby ujawniały szczegółowe listy ryzyk (o ile takie w ogóle mają) do publicznej wiadomości. Wszak rejestr ryzyka jest dla przedsiębiorstwa jedną z większych tajemnic, na miarę tych handlowych. Ale z drugiej strony, skoro ujawniane są dane finansowe, po to przecież aby inwestorzy mogli podejmować świadome decyzje, to może i opisy ryzyk powinny być precyzyjniejsze?
[wysija_form id=”1″]
Może zgodne z jakimś standardem zarządzania ryzykiem, albo rekomendacją regulatora, także po to, aby można było je porównywać?

Wreszcie, jak należy sądzić, to co znajdujemy w sprawozdaniach spółek jest odwzorowaniem tego jak zarządy zarządzają ryzykiem. Ogólne opisy ryzyk, mało konkretów, typologia i wyliczanie. Ma być, więc jest, Coś napiszemy albo, jakby co, firma konsultingowa wymyśli. Baju , baju o ryzyku. Miraże analizy ryzyka….
(„Baju, baju będziesz w raju” – związek frazeologiczny wyrażający niedowierzanie w to co mówi rozmówca, żródło: Wikisłownik)

Miraże analizy ryzyka

Smacznego Jaja !

0
smacznego jaja

Smacznego Jaja, Wesołych Świąt, Mokrego Dyngusa etc. etc. życzy wszystkim Starym, Nowym, Przyszłym, Wiernym i Niewiernym Czytelnikom portalu Ryzykonomia jego skromna Redakcja Naczelna.

Niech Wam… ale…. bardziej profesjonalnie jest nie zdawać się na Siły Wyższe, które i tak mają dostatecznie wiele zapytań, tylko samemu postępować z zagrożeniami i wykorzystywać pojawiające się szanse!

I… niech to będzie nasz Przekaz Dnia na nadchodzące Święta i po nich.
Trzymajcie się i wracajcie na Ryzykonomię, bo będzie jej coraz więcej i nowiej. Wkrótce.

Szkolenia z ISO 31000 i COSO dla PIBR

0
Szkolenia z ISO 31000

Szkolenia z ISO 31000 i COSO dla PIBR>>>
Redakcja Ryzykonomii opracowała na nadchodzącą wiosnę nowy program szkoleniowy dla Polskiej Izby Biegłych Rewidentów, z której Centrum Edukacji Kadr mamy przyjemność już od kilku lat efektywnie współpracować.

Szkolenie jest poświęcone zapoznaniu audytorów zewnętrznych ze standardami zarządzania ryzykiem PN-ISO 31000 i COSO II Zarządzanie ryzykiem korporacyjnym, a przy okazji skoro o COSO mowa, ze standardem COSO I Internal Control (Kontrola wewnętrzna).

Oczywiście zarządzanie ryzykiem to dla polskich i nie tylko rewidentów sprawa coraz ważniejsza, ba, kluczowa bo przecież cały paradygmat audytu zewnętrznego jak i wewnętrznego jest „risk based”, oparty na analizie ryzyka. No więc audytor ryzyko analizować musi umieć….

Musi też umieć określić na ile istniejący (o ile istnieje) system zarządzania ryzykiem, a także kontroli wewnętrznej jest adekwatny i radzi sobie z ryzykiem. Musi wiedzieć jak analizować dane z systemów ERM przedsiębiorstwa (o ile taki istnieje). Szczególnie, że mamy dopiero co ogłoszoną Ustawę o biegłych rewidentach, a tam choćby nowe obowiązkowi Komitetów Audytu. Dla których przecież zarządzanie ryzykiem to chleb powszedni… ma być….

No więc temat dla audytorów jest i Ryzykonomia jest dumna, że może wspierać merytorycznie tak szacowną i profesjonalną organizację jak PIBR.

A sam program szkolenia, ramowy, poniżej…

https://ce.pibr.org.pl/pl/kursy/18,ISO-31000-i-COSO-standardy-zarzadzania-ryzykiem-i-kontroli-wewnetrznej

Ryzykonomia szkoli i doradza

0
Ryzykonomia szkoli i doradza

Zwykle staramy się nie przeładowywać contentu portalu Ryzykonomia tematami auto-propomycyjnymi ale, pozwólcie Szanowni Czytelnicy, że od czasu do czasu się przypomnimy….

Tak, oczywiście autor portalu Ryzykonomia dr Jerzy Podlewski ma wyjątkowo solidne, bo ca. 25 letnie (tak, tak) biznesowe doświadczenie w różnych obszarach zarządzania ryzykiem biznesowym, korporacyjnym, gospodarczy, finansowym, projektów etc.

Tak. Wykorzystując swoją wiedzę i doświadczenie Ryzykonomia doradza firmom polskim i zagranicznym, po polsku i angielsku w:

  • wdrażaniu całościowych systemów zarządzania ryzykiem w organizacjach wszelkiego typu, dużych i nie tak małych,
  • analizie ryzyk, z którymi borykają się Wasze organizacje na codzień i strategicznie choćby…
  • … z okazji przechodzenia na najnowszą wersję IO 9001:2015 (gdzie konieczna jest analiza ryzyk i szans)
  • wprowadzaniu całościowych rozwiązań zarządzania ryzykiem z wykorzystaniem standardów ISO 31000 Zarządzanie ryzykiem i …
  • COSO II Zarządzanie ryzykiem korporacyjnym,
  • wdrażaniu systemów zarządzania ryzykiem w sektorze publicznym w ramach kontroli zarządczej,
  • tworzeniu wszelkiej wymaganej regulacjami, dobrymi praktykami i zdrowym rozsądkiem dokumentacji ww. procesów,

Szkolimy naszych klientów na wszystkich poziomach, od pracowników liniowych po Zarządy i Rady Nadzorcze i…
….robimy to prosto i skutecznie, bo wierzymy w sens zarządzania ryzykiem, który służy osiąganiu celów przez organizacje.

Jeżeli macie Państwo pytania, zastanawiacie się czy warto stworzyć, udoskonalić bądź zaudytować system zarządzania ryzykiem to
zadzwońcie do nas pod numer + 48 697 477 029
napiszcie na j.podlewski@ryzykonomia.pl lub
skontaktujcie się ze mną na moim profilu LinkedIn.