zarządzanie ryzykiem

Strona główna zarządzanie ryzykiem Strona 11

Filara filary

0
A po godzinach

Filara filary >>>
Jesień czasem konferencji jest… i zaledwie niedawno wzięliśmy udział w ciekawym biznes-spotkaniu, na którym oprócz, jak to dzisiaj bywa ciekawego biznes networkingu, mieliśmy okazję
wysłuchać prezentacji Dariusz Filara, cenionego przez nas profesora, dawniej, mało kto pamięta, pisarza science fiction, całkiem nie-ostatnio Członka Rady Polityki Pieniężnej.  Spotkanie zorganizowali zaprzyjaźnieni biegli rewidenci z firmy ESO Audit.

Profesora Filara zawsze
słuchamy z zainteresowaniem, bo mówi
logicznie i ciekawie co – o dziwo -aż tak częste u nas nie bywa.
Najważniejsze wątki
wystąpienia notowaliśmy dla naszych nieocenionych, wiernych, ciekawych
(„wystarczy, wystarczy” szarpie mnie za rękę Naczelny Bloga…. tak, ten)  P. T. Czytelników na smartfonie i poniżej pokrótce relację tę przedstawiamy:
3 filary analizy trendów
makro kluczowe dzisiaj, zdaniem prelegenta, dla menadżera:
– Wzrost gospodarczy
– Kurs walut
– Inflacja
Polska gospodarka (zmiany PKB) idealnie skorelowana ze strefą euro
Ścieżka polskiego PKB biegnie nieco wyżej Polskie społeczeństwo
póki co – więcej wydatków konsumpcyjnych co jeszcze podtrzymuje wzrost
Ponadto ciągle jesteśmy gospodarka „doganiającą” (patrz wzrost)
Fundusze unijne (patrz wzrost)
„Zieloną wyspa” śmieszne
ale ciągle prawdziwe.
Obniżenie składki
rentowej wzrost długu publicznego
Deficyt w systemie
rentowym
Obecnie nie ma impulsów
wyciągających dalej  gospodarkę !!!
Stąd prognoza best
scenario na 2013  2 % wzrost PKB a raczej
1,5 %.  Budżet 2013 zbyt optymistyczny.
Dane GUS: przedsiębiorstwa
wyzbywały się zapasów w 2 kw roku,  nie
wierzą we wzrost.
Póki co ciągnie eksport
netto, ale dlatego, że eksport jest jeszcze stały (nie spada, nie rośnie) eksporterzy
bronią swojej pozycji, nie ekspandują dalej.
Za to import spada.
Jak długo się to eksporterom
uda ?
Kurs PLN ściśle uzależniony od rynków światowych.
Trend słabnący wartości euro w stosunku do dolara stały.
Inflacją bazowa to
inflacja CPI bez paliwa żywności i energii bo są niezależne od polityki
pieniężnej państwa.
Przykłady historyczne: bazowa
spadła ceny drobiu ptasia grypa, wzrosła od cen energii rynek globalny etc.
Teraz znowu wzrost.
Ps.
Potem była makro dyskusja….tamże nasz Naczelny zadał mówcy dręczące (jak przyznał również zapytany, pytanie) dotyczące fundamentów długoterminowych dalszego wzrostu  i modernizacji 
za-kredytowanych i z-socjalizowanych Państw europejskich.  Już kiedyś o tym braku strategicznego i
fundamentalnego myślenia pisaliśmy i mamy taką obawę, że nic się tu nie zmienia. A
ryzyko rośnie…
.

 

Ryzyka telekomunikacyjne (10)

2
ryzyka telekomunikacyjne

Ryzyka telekomunikacyjne a właściwie ich ciekawą listę sugeruje w opracowaniu wielko-czwórkowa firma EY (dżwięcznie wokalizowany jako „iłaj”), pozdrawiamy szacowne grono ekspertów i czasami naszych konkurentów.

Według analizy EY, która podsyłają nam Źródła najważniejsze dzisiaj zagrożenia dla sektora wspomnianego sektora  są następujące, a jest ich dziesięć. (Tu na marginesie zauważamy, że ostatnio strasznie modne stało się zamieszczanie różnych numerowanych list: dziesięć tego, siedem tamtego, pięć innego. Podobno to przyciąga uwagę i Ryzykonomia też od czasu do czasu idzie z prądem…).

No, więc lista a’la ryzyka telekomunikacyjne jest następująca:

  1. Niezdolność do zajęcia nowej roli w zmieniającym się otoczeniu biznesowym
  2. Brak przewidywalności regulacji, szczególnie na nowych rynkach
  3. Ignorowanie znaczenia prywatności i bezpieczeństwa
  4. Niezdolność do usprawnienia organizacji
  5. Rozproszone dane ograniczają rozwój i efektywność
  6. Niewystarczające mierzenie wyników utrudnia osiąganie celów
  7. Niezrozumienie prawdziwych oczekiwań klientów i postrzeganych przez nich wartości w świadczeniu usług
  8. Nieumiejętność tworzenia wartości w oparciu o posiadane aktywa infrastrukturalne
  9. Źle zdefiniowany wzrost nieorganiczny
  10. Niezdolność do innowacyjności

Tak sobie tylko skomentujemy, że lwią część wymienionych ryzyka znajdziemy w każdej organizacji co oczywiście pokazuje też ich uniwersalność z całym szacunkiem. Ciekawe też są tu niewątpliwie relacje krzyżowe bo przecież telekomunikacja to dzisiaj „kręgosłup: każdego biznesu i z usług tego rodzaju każdy korzysta.

A nam najbardziej podoba się numer, 4 czyli „niezdolność do usprawnienia organizacji”, co niewątpliwie jest kluczem i dobrym podsumowanie skądinąd. Inna sprawa i nie mamy wątpliwości, że autorzy dobrze to rozumieją kwestią jest szczegółowe zidentyfikowanie i postawienie specyficznej diagnozy dla poszczególnych organizacji, co jak wiemy rzeczą łatwą nie jest.

Bardziej szczegółową rozpiskę poszczególnych ryzyk może znaleźć zainteresowany P.T. Czytelnik Ryzykonomii pod linkiem tutaj:

Narodowa Mapa Ryzyka 2012 ruszyła !!!

0
popieraj zarządzanie ryzykiem

Narodowa Mapa ryzyka >>>

Drodzy Czytelnicy !

Mamy przyjemność powiadomić o nowym projekcie Ryzykonomii. Jest nim Mapa Ryzyka 2012.  

Od dziś każdy Czytelnik może wziąć udział w tworzeniu  Narodowej Mapy Ryzyka. Identyfikujmy ryzyka, bo ci co powinni, tego nie robią !

W tym celu stworzyliśmy specjalną stronę gdzie można zobaczyć aktualną Mapę Ryzyka 2012.
Znaleźć ją można na pasku (zakładka „Mapa Ryzyka 2012”) – zaraz pod tytułem Bloga Tamże opisujemy krótko zasady zgłaszania ryzyk i tworzenia Mapy Ryzyka.przez Czytelników.

Obiecujemy na bieżąco uaktualniać Mapę Ryzyka i omawiać na Blogu wprowadzane zmiany. 

300 grupy Zarządzanie ryzykiem

1
grupy zarządzanie ryzykiem

300 grupy zarządzanie ryzykiem !!!

300 czonków i członkiń przekroczyła właśnie jedyna taka (z tego co wiemy i sprawdzaliśmy) i największa polsko-języczna grupa „Zarządzanie ryzykiem” na LikedIn !!!

Redakcja Ryzykonomii jest niewymownie dumna z założenia i moderowania aktywności tej grupy profesjonalistów od zarządzania ryzykiem, szczególnie, że Grupa jest jak najbardziej aktywna i trwają na niej dyskusje, także teraz… a nie o każdej grupie można to powiedzieć…

No więc to świetna platforma do wymiany poglądów i dobrych praktyk, zdobywania wiedzy od najlepszych na rynku, możemy tylko polecić natychmiastowe zapisanie się na przykład pod linkiem

https://www.linkedin.com/groups/my-groups

Grupa rośnie ostatnio bardzo szybko i wkrótce przewidujemy kolejne jubileusze…

Grupy zarządzanie ryzykiem

W konferencyjnym pędzie czyli podróży menadżera ryzyka c.d.

0
konferencyjnym

Pędzimy ostatnio z jednej konferencji na drugą “wrzesień ( i jak zauważamy empirycznie maj) miesiącem konferencji jest i tak się zastanawiamy o czym by tu dzisiaj napisać, od czego zacząć żeby nie zostać posądzonym o zbytnie teoretyzowanie – bo konferowanie o ryzyku swoje, a “życie swoje”.
Ale nie jest chyba jednak tak źle z “celowością” tego konferowania, bo sporo się ostatnio nasłuchalismy i nadyskutowalismy o ciekawych developmentach risk manadżmentu, więc może jednak porzucimy te rozterki i drażnienie apetytu Czytelnika, bo – jak mówił poeta – „zupa stygnie” !

Po ostatniej konferencji o KZ-cie zaraz skorzystaliśmy z zaproszenia szacownego PZU, który przygotował w sopockim Sheratonie niezwykle ciekawy miting (i już nie ma mowy o konferencji cyk-mik) pod znamiennym tytułem „Risk Engeenering Days 2013”.  Wydarzenie na tyle obszerne i ciekawe że przygotowujemy oddzielną relacje dla Gazety Ubezpeczeniowej…a jak już napiszemy, to
przytoczmy sprawozdanie na Ryzykonomii…. ku uciesze naszych wiernych P.T. Czytelników.
Żeby zaś narobić małą chrapkę na temat “inżynierowania” ryzykiem –  poniżej program Wydarzenia

 

konferencyjnym
Dodaj napis

i zdjęcie nietuzinkowego Key-not’a, z którym  zresztą, jak widzicie, Wasza Redakcja zawarła znajomość.

konferencyjnym

No!…
Więc wprost “z inżynierii”  pobiegliśmy na naukową konferencję “O dobrobycie”, gdzie Naczelny Bloga zreferował temat “ryzyko a dobrobyt” wywołując, bez fałszywej skromności,   bo tak to określił jeden z prowadzących  “poruszenie” (haha, śmiejemy się w Redakcji, że na jednej z “podypomówek” bali się ostatnio przerwać, żeby wyjść na przerwę i na siku “bo Pan psor mówił z taka pasją”.
A i o ryzyku welferu napiszemy oddzielnie, bo temat  upragnionego “państwa dobrobytu”  i zarządzania nim, zarówno na mikro jak i makro poziomie ma arcyważne i zupełnie praktyczne konotacje.  Choć –  jak zwykle – nie u nas. U nas będzie miało za 30 lat. Albo 50. No.
Teraz zaś pędzimy żelaznymi drogami do Stolicy na spotkanie całkowicie niekonferencyjne z Klientem, potem będziemy dyskutować w gronie polriskowych menadżerów ryzka: jak i co w risk manadżmencie certyfikować. I: “kim powinien być risk manger”. I o tym też będzie niedługo.  A w przyszlym tygodniu….no będą też kolejne odcinki Ryzykonomii.
I tak siedzimy w pekapowskim norwidzie biedny norwid co on im zawinił z piątą godzinę, pykamy ten tekst w smartfona  za oknem w szalonym pedzie przelatują nam przed oczami krowy pasące sie na polu ogon krowy, śroooodek krowy, głowa, głowa, głow-a, krowy, rogiiii. Pędzimy pędzimy…

Ps.
Technicznie wyjaśniamy, że dojachaliśmy i piszemy…

konferencyjnym

 

Nie ma ryzyka bez certyfikacji

0
Nie ma ryzyka

Nie ma ryzyka, bo…„Zombie atakują!”  i nich ( tu sobie)  atakują dalej, Czytelnicy spragnieni wiedzy o zarządzaniu ryzykiem walą do księgarni e-drzwiami i e-oknami po e-booki w empik.com szczególnie , a wiedza to u nas potęga i jak ma się wiedzę to można choćby  zostać jednym z 20 dyrektorów w kolejach śląskich z godną pensją albo, dajmy na to, wiadzieć od kogo pożyczać fajnego Rolexa zamiast kupować jak niewiedzący.

Ale i my oczywiście wiemy, że nie chcemy, żeby nasi Wierni P.T.
Czytelnicy Bloga musieli się nadmiernie kosztować na nasze e-booki dlatego pokontynuujemy dzisiaj pozaksięgarniano.
Otóż, właśnie dopieroco ukazał się nasz kolejny artykuł w
naszej ulubionej Gazecie Ubezpieczeniowej, gdzie poruszyliśmy gorący dziś w Europie temat certyfikowania Menadżerów Ryzyka.

No bo, mamy już tyle zawodów certyfikowanych, a z
certyfikacją menadżerowania ryzyka ciągle do tyłu, zauważyła to onegdaj nasz rodzina FERMA, europejskie stowarzyszenie zarządzania ryzykiem, które już niedługo, bo jesienią na Forum w Maastricht ma zaproponować pan europejski projekty certyfikacji.

Oczywiście wokół certyfikacji menadżerstwa ryzyka było w
Europie sporo dyskusji bo zawsze może się pojawić pytanie: dlaczego firma padła skoro miała certyfikowanych RM-ów?
To mocno pokrętne naszym zdaniem i niesprawiedliwe
traktowanie, bo nikt nie podważa sensowności certyfikowania lekarzy czy inżynierów, czy biegłych a przecież i oni się mylą.

Najwyraźniej jednak panuje już zgoda, że paneuropejska
certyfikacja się zbliża gdyż:

– powinno to pomóc w popularyzacji ERM-u
– określi benchmark kompetencji RM-ów
– ułatwi wybór pracodawcom
– i zarządom
– da, o ile da,  nowy
impuls rozwojowy zarządzaniu ryzykiem
– nie pozwoli wyprzedzić europejskiego certyfikatu przez
czająca się , agresywną konkurencję ze Stanów.
Także czekamy na certyfikację, i jak już wszystko się
wyjaśni, nie zwłoczymy i o wszystkim Niestrudzonym Czytelnikom Bloga i naszych, nie tak w końcu drogich e-booków w misyjnym zapale popularyzacji ryzykonomicznej doniesiemy.
nie ma ryzyka nie ma ryzyka

Wybory, ryzykonomiczne wybory !

0
wybory

No nie denerwujcie się drodzy Czytelnicy, chodzi o wybory odpowiedniej opcji… bo właśnie na Ryzykonomii macie niezapomnianą, jedyną taką i wyjątkową okazję wziąć udział w kolejnym badaniu ryzykonomicznym.

Tym razem spóbujemy (z Waszą pomocą ) odpowiedzieć na pytanie „Ile ryzyk powinno się znaleźć w typowym rejestrze ryzyka?”

Choć może część z P.T. Czytelników bloga się żachnie (to zależy, to zależy, to zależy !!!) ale doświadczenie uczy, że wiele organizacji zastanawia się, a nawet być może boi wręcz zarządzania ryzykiem, bo nie wie ile problemów (ryzyk) może taki proces wygenerować.
A także: jaki jest benchmark? Więcej czy mniej ? Gdzie się zatrzymać? Czy już „wystarczy”? A wielkości rejestrów ryzyka, są różne, różne, wierzcie mi…

Głosujmy !!! Wybory !
Na stronie !!! Wyniki wkrótce !!!

Ryzyka szklana kula 2016 i kolejna

0
ryzyka szklana kula

Ryzyka szklana kula to marzenie każdego ryzykonomisty, magiczne urządzonko, które dałoby nam wiedzę o tym co będzie. Nie bez powodu wspominamy o przepowiedniach dzisiaj. Bo przecież zbliża się koniec roku, a to na przepowiednie jest czas doskonały a z natury mediów, koniczny. A że jak P.T. Czytelnicy bloga pamiętają Wasza Redakcja już od zarania swojego istnienia suflowała koncepcji tworzenia narodowych, ludowych i powszechnych Map Ryzyka. Pozwólcie więc na ich małą retrospektywę. A Mapa Ryzyk 2017, oczywiście też będzie, już za chwilę i autorska redakcji i mamy znowu pomysł z pomocą Was Czytelników.

No więc pozwolimy sobie przypomnieć co pisaliśmy na blogu dobry rok temu. Przewidywaliśmy (wielka to mądrość, aż nie była przyznajemy) rosnącą zmienność globalnych i lokalnych, także polskich profili ryzyka. To nam się niestety sprawdza w całej okazałości. I jeszcze bardziej.

Pisaliśmy tam proroczo (?)…

Z europejskiej perspektywy możemy sobie wyobrazić scenariusz Brexitu, połączony ze zwrotem Francji w prawo po wyborach i wzrost nacjonalizmów spowodowanych kryzysem emigracyjnym.

I dalej:

Czarna wizja, gdyby tylko ten pęczniejący milion uchodźców czekających na plażach Morza Śródziemnego nie był tak realny. Taka wędrówka ludów będzie miała wielki wpływ na gospodarkę, jeżeli ktoś wątpi niech zajrzy do podręczników historii. Choć w krótkim okresie 2016 roku systemowe zabezpieczenia wspólnego rynku wciąż pozostaną niepodważone. Ale już ograniczenie strefy Schengen wydaje się nieodwracalne.

No, no Wasza Redakcja Ryzykonomii zaczyna się czuć jak Nostradamus, szczególnie ze dalej prorokowała:

Jak sobie będzie w tym galimatiasie radzić polska gospodarka? Jeszcze w październiku ankietowani dyrektorzy finansowi przewidywali, że nasz PKB będzie na poziomie ca. trochę poniżej lub ponad 3%. Trudno powiedzieć jak dzisiaj do ryzyka nastawieni są zapytywani, dużo naobiecywano ze wspólnej kasy, a gdyby kto nie pamiętał przypominamy, że żaden rząd własnych pieniędzy nie ma, tylko żeby było dowcipniej, ma nasze.

I potem jeszcze z tych rzeczy które wiedzieliśmy i chcieliśmy napisać dodaliśmy:

Schodząc na poziom „mikro mapa ryzyka 2016”, to opiewany od zawsze przez polityków przedsiębiorca, ciągnący wózek gospodarczego rozwoju kraju będzie musiał jeszcze bardziej kluczyć w gąszczu globalnych i lokalnych zasadzek. Z jednej strony przedsiębiorcy ma być lepiej i łatwiej, a gospodarka „ma” się rozwijać, przy czym mógłby ktoś argumentować, że biznes lubi spokój, a z tym w najbliższej perspektywie może być słabo.

W artykule mogliście jeszcze znaleźć naszą hybrydową Mapę Myśli ryzyk, więc można ją sobie też postudiować…
http://www.ryzykonomia.pl/mapa-ryzyka-2016/

Ale, oczywiście chylimy głowę przed przytykami, że aż takie to odkrywcze myśli nie były. I to jest chyba budzi w nas największe obawy i dzisiaj. Bo… ryzyka i wtedy dzisiaj widać i czuć. I jak możecie zobaczyć w jednym z materiałów udostępnionych jakiś czas temu tutaj i nam bardziej od czarnych niepowdziewanych łabędzi bardzie podoba się koncepcja spodziewanych, wielkich smoków i w 2016 i nadchodzącym 2017 roku.
O czym jak obiecaliśmy – za chwilę. ryzyka szklana kula

ryzyka szklana kula

 

Zarządzanie ryzykiem PROR

0
Zarządzanie ryzykiem PROR

Zarządzanie ryzykiem PROR >>>
Trudno nam nie wspomnieć o niezwykle ważnym, jakby na to nie patrzeć dokumencie, który ukazał się na dniach. A mianowicie o Planie na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju opublikowanym przez Rząd. Dawno zapowiadanym, autorstwa jak wieść niesie Pana Wicepremiera Morawieckiego.
Jak wiadomo ma to być nasze rodzime, rozwojowe okno na świat.
Jak czytamy na stronach Ministerstwa:

Plan jest zestawem narzędzi dynamizujących rozwój Polski. Zawiera diagnozę sytuacji, kierunkuje działania rządu na najbliższych kilkanaście lat i wskazuje konkretne zadania.

Już wcześniej zdarzało nam się pisać o różnych długofalowych planach Ogólnego Rozwoju, bo jak zdaje się ktoś wyliczył w ciągu ostatnich kilkunastu lat mieliśmy co najmniej ich ze trzy, a wszystkie bardzo przełomowe. Nie będziemy tu oczywiście analizować skąd w naszym narodzie taka skłonność do wypuszczania coraz to nowych planów bez realizacji starych, żeby nie być posądzonym o nie-usprawiedliwiony pesymizm.
No więc nas oczywiście jak zawsze przy planach interesuje ,czy jest tam mowa o zarządzaniu ryzykiem.

Ścieżki PROR-a

Na pewno PROR-ze znajdziemy zasadniczo celną analizę słabości, pułapek (ryzyk?) ścieżek rozwojowych (?) na których obecnie jesteśmy. Natomiast Nowe ścieżki rozwojowe proponowane przez Morawickiego, co do któreych wszyscy z grubsza się zgadzają, mają opierać się na 5 filarach i bilionach złotych inwestycji. Jak rozumiemy głownie sponsorowanych przez Państwo.
No, no cóż tu by można rzec w komentarzu.
Mamy więc przykłady mega projektów, jak choćby program Batory budowy promów w polskich stoczniach. Były już takie pomysły, zainteresowanych odsyłam do kronik. Tam można się dowiedzieć jakie były rezultaty. Są i inne oczywiście wiele chwalebne zamiary, jak to powszechna dronizacja i ekletryfikacja pojazdów. Szczytne cele, szczytne cele.
Są i podawane różnorodne fakty, dla analitycznej powinności tylko zauważamy że podana w PROR-ze liczba 685 dni oczekiwania na rozstrzygnięcie gospodarcze w polskim sądzie podawana z podziwu godnym uporem za wielokrotnie przez nas krytykowanym raporcie Doing Business zawiera w swojej liczbie również postępowanie egzekucyjne, pozasądowe. A czas ten podany zresztą jest dla specyficzne załadowanych sądów warszawskich. W skali kraju (choć jaki wiadomo średnia to średnia, ale skoro jest podana to wyjaśniamy) jest zasadniczo o wiele, wiele krótsza, zdaje się poniżej 100 dni, ale gdzież nam szaraczkom dyskutować z tak szacownymi Źródłami. No więc to chyba dobra wiadomość, jakby co, dlatego prostujemy.

Szczegóły PROR-a

Wracając do tego przełomowego Planu, to jak zawsze diabeł, tfu, tkwi w organizacji i realizacji, choć w sumie można by się upierać, że i w zaplanowaniu. I oczywiście w skutecznym zarządzaniu ryzykiem, których w takim planie jak przewidujemy jest sporo, nie tylko pięć pułapek. Bo przecież i Plan, jak każdy Plan ma swoje ryzyka. 
No więc skoro o tym znowu mowa to jakiś szczególnych informacji w temacie nie znaleźliśmy w PROR-ze a le jakby co jesteśmy do dyspozycji Drodzy Project Managerowie PROR-a, dzwońcie.
Poniżęj zaś, dla pewności zamieszczamy link do planu, must read, ein muss, czytajcie ….

https://www.mr.gov.pl/media/14840/Plan_na_rzecz_Odpowiedzialnego_Rozwoju_prezentacja.pdf

Zarządzanie ryzykiem PROR Zarządzanie ryzykiem PROR Zarządzanie ryzykiem PROR

Skalowalne zarządzanie ryzykiem

0
Skalowalne zarządzanie ryzykiem

Skalowalne zarządzanie ryzykiem>>>
To jest często pojawiające się pytanie i budzi konfuzję menadżerów wielu firm. Czy zarządzanie ryzykiem jest możliwe do wprowadzenia w każdej organizacji? Nawet tej małej, najmniejszej ? Od razu dopowiadamy, że TAK, a dalej będzie uzasadnienie….

Innowacje zarządcze i…?

Zresztą, jakby sie nad tym zastanowić szerzej to problem wprowadzania innowacji w zarządzaniu firmami małymi i dużymi dotyczy nie tylko ryzyka, ale wszystkich innych metod, procesów, systemów udoskonalania funkcjonowania organizacji. Choćby wszystkie chyba analizy dotyczące przedsiębiorczości nad Wisłą  potwierdzają, że o ile z innowacjami jest u nas bardzo słabo, to z innowacjami w zarządzaniu jest jeszcze gorzej.

strategia ryzykaDodatkowo, nawet jeżeli zarządy przedsiębiorstw są świadome, że zarządzanie to dzisiaj wymagająca i „rozwojowa” branża często przyjmują założenie, że ich organizacja jest zbyt mała, żeby wdrażać nowe procesy zarządcze, które są dobre i odpowiednie dla „dużych i bogatych” a my jesteśmy zbyt mali. No więc siła rzeczy pozostaniecie mali, nie-u-miedzynarodowieni. I koło się zamyka.

Oczywiście takie myślenie ma swoje uzasadnienie.Mała firma nie ma odpowiednich zasobów, żeby wdrażać proces w wymiarze, jaki to czynią korporacje. Te dysponują funduszami na konsultantów, programy i licencje. Małe firmy mają ograniczone zasoby, zarządy i menadżerowie liniowi są zmuszeni do multitaskingu, codziennej walki o przetrwanie.

Inna sprawa, że wdrażane innowacje, choćby w zarządzaniu ryzykiem przyjmują u wielkich – wielkie rozmiary. To zarządcze elephantiasis, „zesłonienie” powoduje, że innowacje zarządcze stają się gigantyczne, kosztowne, stają się sztuką dla sztuki. Tak nie powinno być również w przypadku firm wielkich, ale to trochę inna historia. Potem ci mali patrzą na ten karnawał kosztów i znowu myślą „to za duże i za drogie”. I nie dla nas. 

Jak to w standardach

Zacznijmy od tego, że już same standardy zarządzania ryzykiem i ISO 31000 i COSO II nie stawiają żadnych wymogów „wielkościowych” wobec organizacji, które chciałyby skorzystać z ich wskazówek. Ba, amerykańskie COSO II opublikowało edycję specjalnie skierowaną dla mniejszych pod znamiennym tytułem „COSO Guidance for smaller business”, którą można łatwo wygooglać… 

Spójrzmy teraz na sam proces zarządzania ryzykiem. Czy znajdziemy w nim jakiekolwiek COSO ryzykonomiabariery w jego zastosowaniu w małej organizacji ? Identyfikacja – analiza – postępowanie z ryzykiem…
Czego tu menadżer małej firmy nie może zrobić? Do identyfikacji ryzyka wystarczy długopis i kartka papieru, bo najpotężniejszy komputer jaki wymyślono, wraz z oprogramowaniem każdy dostał już od matki bezpłatanie. Nie są potrzebne żadne kosztowne programy. Ba, czasami mamy wrażenie, że lepiej by było gdyby i te wielkie firmy ich nie kupowały, bo stają się one póżniej maszynami do klikania i wpisywania „ryzyk z bazy”. 

Do identyfikacji i potem analizy ryzyka oprócz materiałów piśmienniczych potrzebujemy jeszcze innego ważnego zasobu. Jest nim czas. Ile tego czasu ? Powiedzmy 10 minut na każdym zebraniu, spotkaniu, kawce właścicieli.
„Porozmawiajmy teraz o ryzykach…” Jakie są szanse i zagrożenia dla naszej działaności w najbliższych 30, 360 dniach, 3 latach ? 

Dalej mierzymy. Szacujemy: duże, małe, średnie prawdopodobieństwo, że się wydarzy. I skutki tak samo. I znowu zapisujemy. 

Podkreślamy, to „zapisywanie” bo to jeden z kluczy do sukcesu. Rzekł kiedyś poeta” „to co zapisane, sprawdza się”. I dobrze rzekł. Bo jak nie zapisane, to łatwo może być zlekceważone, odłożone, przekręcone. Więc zapisujemy. I czytamy, na kolejnych spotkaniach. 10 minutowych. 

Skalowalna akceptacja

Wreszcie wybieramy co z ryzykiem zrobić. Unikać (nie robimy tego zamówienia), dzielić się (zapis o karach), akceptować (na „klatę”). A może zwiększyć ryzyko, bo jest kasa do zgarnięcia, zamówienie do zrobienia?
I mamy zarządzanie ryzykiem. Jakie to proste. 

I jeszcze jedno. Nie zapomnijcie pilnować, że to co zapisaliście rzeczywiście robicie. W końcu nie po to zmarnowaliście cenne 10 minut, na wdrożenie tego kosztownego „procesu”  żeby teraz nic nie robić…