zarządzanie ryzykiem

Strona główna zarządzanie ryzykiem

Agencje ratingowe

0
agencje ratingowe

Agencje ratingowe to temat każdemu menadżerowi, jako tako znany choć menadżerowi ryzyka na pewno lepiej. Ale też, jak to ostatnio bywa, wszyscy naokoło przechodzą szybką, rzec by można eksternistyczną edukację w zarządzaniu ryzykiem, także i w tym zakresie.

Edukacja w ryzyku

No, bo już setki tysięcy Obywateli na własnej skórze wyedukowało się w ryzykach kursowych, teraz uczymy się błyskawicznie o ryzykach politycznych. Choćby tego, że z punktu widzenia oceniających, nie ma zasadniczo znaczenia czy rządzą nami X czy Y-ki. Mamy państwa mocno totalitarne oceniane jako inwestycyjnie stabilne i te znacznie bardziej demokratyczne, gdzie lepiej nie przywozić swoich pieniędzy.

Istotne jest więc to, jak sytuacja polityczna oddziałuje na profil ryzyka, zestaw szans i zagrożeń mogących mieć wpływ na biznes. Oczywiście biznes to interesy, a interesy zawsze są „czyjeś”. Natomiast rynki finansowe są w swojej ocenie ryzyka politycznych w pełni subiektywnie obiektywne, działają tak jak działają, czy się to nam podoba czy nie.

W drodze do Timbuktu

Agencje ratingowe, o których tak ostatnio głośno są w temacie ryzyk politycznych kluczowym graczem, ze wszystkimi ich, agencji blaskami i cieniami szeroko opisywanymi w źródłach specjalistycznych i bulwarowych.
Jeżeli natomiast postawimy się „w butach” boardu inwestora, rozmyślającego o inwestowaniu dajmy na to w Timbuktu, to i my sami szukalibyśmy jakiejś pomocy w ocenie ryzyka Timbuktu bez względu jakbyśmy ze słodkim / znienawidzonym (niepotrzebne skreślić) Timbuktu byli związani.

Wreszcie, zupełnie deprecjonując opinie tych agencji musielibyśmy założyć, że niczego się one na swoich błędach nie nauczyły, pozwy i postępowania wytoczone przeciw niem między innymi przez rząd USA nie doniosły żadego skutku i wogole siedzi tam banda idiotów i oszustów sterowanych przez niezgłębione a tajemnicze siły. No, to by były chyba dość daleko idące konstatacje. A nawet gdyby, to co by to zmieniło ?

Zaprawdę musielibyśmy w ogóle konsekwentnie zaprzeczyć, że ryzyka politycznych i pewnie w ogóle ryzyka nie ma, co jest, pewną metodą zarządzania ryzykiem, zdaje się nam jednak zasadniczo błędną. Albo co gorsze musielibyśmy sami do wspomnianego Timbuktu jechać i z timbuktańczykami rozmawiać i ich zapoznawać. Oh, słodkie Timbuktu !

Zresztą krytyka funkcjonowania agencji ratingowych jest o tyle przesadzona, że w zasadzie jest krytyką całego współczesnego sytemu kapitalistycznego, który jakkolwiek ma wiele wad póki, co nie rysuje się nam na horyzoncie nic innego.

Agencje ratingowe powrócą

Także wydaje się nam, ż powinniśmy zgłębiać zasady działania agencji zarówno na poziomie mikro i makro i szanse i zagrożenia z tym związane, i co nam mogą powiedzieć ratingi, które na przykład coraz więcej interesują się dojrzałością zarządzania ryzykiem w organizacjach, o czym jeszcze za chwilę pozwolimy sobie napisać.

Ech !

2
Ech !
 Ech ! Gdziekolwiek byśmy temat whistleblowingu czyli kapowania nie poruszali zawsze czyni on poruszenie wśród naszych słuchaczy. Niedawno o tym zjawisku pisaliśmy powodując prowokacyjnie pewną dezorientację u P.T. Czytelników Bloga, a tu znowu kolejne ciekawe materiały przy studiowaniu standardów risk manadżmentu i internal controli o klikonach vel sygnalistach nam się napatoczyły.
Nic dziwnego bo przecież sam standard COSO II mówi że: „istnieją kanały komunikacyjne poza zwykłą hierarchią służbową i pracownicy rozumieją, że nie spotkają ich żadne represje za zgłoszenie istotnych informacji”.
Pracownicy to najwyraźniej choćby w Stanach rozumieją i efektywnie kapują bo jak szokuje w najnowszym raporcie  Asocjacja Certyfikowanych Wyszukiwaczy Fraudów ACFA właśnie dawanie tzw. tipów jest naj, naj, naj skuteczniejszym sposobem na wykrywanie oszustw i jakby łatwo wyliczyć bardzo efektywny kosztowo. Dlaczegóżby więc szerzej tego procederu nie wykorzystywać – pytamy się ?
Ech !
Weźmy takie amerykańskie Office of the Whistleblower czyli Biuro Donosu,

który do dawania tzw. „tipów” zachęca i promuje i ma nawet Whistleblower Award. Donosiciel Miesiąca? To jest coś ! Bez serca ! A co jakby potem taki frauder nam przed kamerą zapłakał, nie byłoby głupio i nieetycznie nagrodę wręczać i odbierać ?

 

Jak już mówiliśmy w praktycznym UeSA nagrody, które przysługują osobom ujawniającym oszustwa są niebagatelne i wynoszą od 10 do 30% wartości nałożonych kar finansowych, co może być, łatwo policzyć, dosyć niemało.
Jako wisienkę na torcie dodamy, że aktualnie na web-stronach wspomnianego Biura Kapowania przeczytać można info amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych SEC, która ostrzega o fałszywych, rozsyłanych niby przez tenże SEC do firm mailach, zwierających informację,  że adresaci zostali zatipowani przez whistleblowera i wszczyna się przeciw nim dochodzenie. SEC ostrzega, że inkryminowany hoax kończy się zdaniem: „Aby dowiedzieć się wiecej kliknij link”. I dalej następuje  link do złośliwego oprogramowania czy to wirusa, czy to trojana.

Zaraz przypominają się średniowieczni kieszonkowcy szczególnie aktywni zawodowo w czasie publicznych egzekucji schwytanych koleżków. Ech !

Po trzecie komunikacja

4
Po trzecie komunikacja

Po trzecie komunikacja >>>
niedawno pisaliśmy o konieczności po-Eurowego zarządzania stadionowymi ryzykami, a tu patrzcie Państwo, co się na Narodowym wydarza. Wiele się w tym

nieoczekiwanym zalaniu trawy wodą problemów zarządzania ryzykiem ogniskuje. Jak
choćby narodowe „jakoś to będzie” czy systemowa trudność ze znalezieniem
właściciela ryzyka, szczególnie tak niemożliwego do przewidzenia.

Ciekawe przy tym, że na negatywnych bohaterów paru sędziów (niefutbolowych) wyrasta, którzy potrzeby wesołego
rozładowania atmosfery nie zrozumieli. Jakie ryzyka by się ujawniły gdyby parę
tysięcy luda na murawę wybiegło niespecjalnie się komentujące ochoczo sprawę Czynniki nie zastanawiają, a ci którzy prawo łamią wyrastają na bohaterów. Dura lex nie lex.

Ciekawe przy tym, że – sami słyszeliśmy – jak jeden z rozbawiaczy wcale na wyrok nie narzekał, bo na stałe w Anglii mieszka, a tam podobno za taką rozrywkę nieźle trzeba „beknąć”.
W ogóle to nie chcemy być niedobrym wieszczem ale tak czujemy, że jeszcze inne hece nas czekają na tym i na innych
stadionach.
Wracając do Narodowego eventu, to jakiś czas temu, ktoś mnie zapewniał, że przy okazji Euro gigantyczny rejestr imprezowych-euro-ryzyk widział ca. 1000 ryzyk opisanych,
aż przysiadłem z zachwytu, choć najwyraźniej o deszczu i kanalizacji
zapomnieli. Choć i innych przyczyn nie wykluczamy bo identyfikować ryzyka to jedno a reagować na ryzyko to drugie i o tym na Blogi napiszemy niebawem.
Nie będziemy tu z litości licznych
case study i teorii zarządzania ryzykiem w sportowych mega-eventach przytaczać,
o tym pisaliśmy już na blogu wielokrotnie, jednakowoż nie oprzemy się, żeby
trzy klasyczne, główne ryzyka w tego typu projektach nazwać.
A są to:
  1. Komunikacja
  2. Komunikacja
  3. Komunikacja
No, ale przecież nie jest to jeszcze
mecz o chonor i na następne ciekawe ryzyka, które się przy okazji wysiłków bohaterów
narodowych naszych czasów, dzielnych, wytatuowanych chłopców kopiących skórzaną
kulę,  z nijaką cierpliwością oczekujemy.

 

Po ryzykach 17 idą 18

0
po ryzykach 17

Po ryzykach 17 idą 18>>>
Mapa ryzyka to metafora bardzo popularna w zarządzaniu ryzykiem. Oczywiście, to także dobrze znane narzędzie wizualizowania analizy ryzyka w układzie współrzędnych. 

Narzędzie z licznymi wadami i chyba dlatego dość często odstawiane przez osoby zaznajomione z praktyką zarządzania ryzykiem na parking. Ale to inna kwestia i pisaliśmy o tym na Ryzykonomii jednokrotnie.

Ale to też, jak wspomnieliśmy doskonała metafora zebrania w jednym miejscu i czasie różnych ryzyk i próba opowiedzenia jednej historii. Przedstawienia wspólnej oceny ryzyka omawianej organizacji, przedsiębiorstwa, państwa, świata.
Redakcja Ryzykonomii od lat mapuje, korzystając dowolnie z różnych podejść i narzędzi Mapy ryzyka, a to zwykle w miesiącach przełomowych noworocznych, próbując przeanalizować co czeka nas w nadchodzących miesiącach.
Oczywiście, różnie to bywa z tym przewidywaniem, już poeta rzekł, że to zadanie niesłychanie trudne, szczególnie jeżeli dotyczy przyszłości. Ale, może tym właśnie różni się człowiek od małpy, że przewiduje. Ot właśnie wyszedł nam nowy paradygmat ewolucji ryzykonomicznej. Brawo my…

Wracając do ryzykonomicznych map ryzyka to nas tronie znajdziecie ich całą historię wystarczy w prawym górym rogu naszego portalu w pasku wyszukiwania wpisać „mapa ryzyka”. Tam znajdziecie również naszą Mapę ryzyka 2017. Czy się sprawdziła? To zależy.
Tematem naszych rozważań były trendy integracyjno – dezintegracyjne w już bywszym 2017 roku. Jak dwie ścieżki, którymi może podążyć baśniowy rycerz. Smok albo królewna, choć mówiąc cynicznie i z lekka złośliwie z tymi metaforami też różnie bywa…

Teraz z perspektywy czasu podtrzymujemy, ze scenariusz integracyjno-dezintegracyjny był niezwykle ważny w 2017 roku i był/jest/będzie brzemienny w skutkach w latach kolejnych.

Stany Zjednoczone wypowiedziały przez swojego dziwacznego Prezydenta światowe przywództwo. Wchodzi dynamicznie nowy „integrator” Chiny. Unia Europejska jest u progu poważnych przemian integrujących wokół „twardego jądra”. Podczas gdy peryferia dążą do dezintegracji.
Niestety te peryferia to kraj nad Wisłą, nie wróży to nam dobrze mimo przypływu ogólnoświatowej koniunktury. Są jeszcze przemiany technologiczne, społeczne, kolejne polityczne…ale o tym już za chwilę w kolejnej Mapie ryzyka Redakcji Ryzykonomii, na rok 2018. Czekajcie….

Po ryzykach 17 idą 18, po ryzykach 17…

Płaczemy regularcyjnie

0
Newton na bańce
Płaczemy
Ostatnio w Redakcji Bloga płaczemy. Już przy pierwszej poranej kawie, kiedy włączamy radio -płaczemy. Chlipiemy nad losem biednych pasażerów, wożonych wkrótce na manowce przez
nie-prze-eg-za-mi-nowanych taksówkarzy, płaczemy nad staruszkami wkrótce oszukanymi przez zderegulowanych notariuszy i pośredników. Nie przestajemy płakać objaśniani nerwowo w radiu, TV czy necie przez członka kolejnej korporacji o niedoli czytelnika opuszczającego bibliotekę z niewłaściwą lekturą czy niedobrze oprowadzonych po mieście, przez niezrzeszonych przewodników, turyście. Ech, miejmy  przecież 300 czy 380 regulowanych zawodów, a nie jak w jakiejś tam, socjalistycznej Szwecji z 90. Wszystko to dla naszego dobra naturalnie.
Pomyślisz zapewne podejrzliwie Czytelniku, że Redakcja Ryzykonomii  zazdrosna o multitysięczną klikalność różnych popularnych blogów o marketingu i PaRze, SEO, czy naszejracji-ichnieracji  zdryfowała dzisiaj na obszary politycznych,nieprofesjonalnych nawalanek, które co prawdą rozgrzewają dyskusje, ale tradycyjnie nie przynoszą nic konkretnego.
Nic z tych rzecz….

Kwestie regulacyjno-deregulacyjne są ściśle związane z zarządzaniem ryzykiem,  bo w istocie Regulacje to nic innego, tylko Risk Management na szczeblu krajowym i państwowym . Na „zachodzie” używa się wręcz wyrażenia risk regulation,  a do tematyki regulowania stosuje się zgrubsza  podobne narzędzia jak w przypadku „zwykłego” zarządzania ryzykiem.
Regulowanie to odpowiadanie przez Regulatora  (zwykle Ustawodawcę) na różne prawdziwe, a także niestety, czysto wyimaginowane ryzyka – w celu ulepszenia życia maluczkich obywateli oczywiście. Regulowanie jest niezwykle popularne wczasach kryzysowych, bo wielu uważa, że kryzys spowodowany wadami jakoby rozbuchanego wolnego rynku ( ach gdzież on jest gdzież !?) i dlatego trzeba wszystko do-regulować i będzie git.
Wielu co trzeźwiejszych się dziś na świcie na szczęście zastanawia czy Regulacje, w takim zakresie, jakim są dzisiaj aplikowane, są dobre, potrzebne i przede wszystkim skutecznie (choćby Solvency czy Basle).

Inni się nad tym nie zastanawiają , bawią się nowymi iPodami, bo istotę Regulacji jako procesu zarządzania ryzykiem w ogóle mało rozumieją.
Tak czy inaczej, profesjonalnie decyzje regulacyjne należałoby  podejmować,  choćby stosując ERM-ową technologię. Najpierw powinna być  identyfikacja ryzyk i ich analiza.
Tu konieczne byłoby określenie ryzyk inherentnych i rezydualnych i istniejących „controlsów”. Czy są w ogóle, jeżeli tak, czy przy ich aplikowaniu zastosowano ALARP.  Potem szłaby ocena ryzyk  i wreszcie wybór wybór najlepszych możliwych środków zaradczych, o ile potrzebne.
Tak powstawałaby lepsza Regulacja. Póki co, mamy niby-to różne analizy przed-ustawowe nawet obowiązkowe – każdy kto czytał conieco te regulacyjne uzasadnienia może sprawdzić jak głębokie  przemyślenia zawierają….
Oczywiście zarządzanie ryzykiem Regulacji rodzi samo w sobie masę ryzyk, choćby ryzyko niezgodności, non-compliance, o którym już pisaliśmy i na pewno jeszcze nieraz napiszemy niebawem…..
……oczywiście o ryzyku przeregulowania nie wspominając.
Kończąc i nawiązując do tematu tej akurat regulacji-deregulacji, która nas  do dzisiejszej regulacyjnej refleksji przywiodła ,  choć bardzo nam się kierunek podoba, czarno sukces na tym masywnie prze-zarządzanym polu widzimy, dudy w miech się obawiamy, i na darmo nad losem dopieszczonych już przez korporacje klientów płaczemy.

EGAP wciąż w EURO 2012

0
EGAP ryzyko

EGAP ryzyko >>>
Kilka dni temu przeczytałem artykuł pt. „Rębiechowo niepokoi UEFA”
Z tekstu wynika, że wg. oceny UEFA istnieje bardzo wysokie ryzyko niedotrzymania terminu rozbudowy lotniska, które ma obsłużyć znaczną cześć kibiców przybywających do Gdańska na mecze w 2012 roku.
Dalej następuję wyjaśnienie, że UEFA stosuje czterostopniowy ranking oceny zagrożeń a poszczególne stopnie zagrożenia oznacza kolorami.
Ranking zagrożeń UEFA wygląda więc mniej więcej tak:

EGAP ryzyko
Jednym słowem wariacja na temat Mapy ryzyka (o Mapowaniu ryzyka, w artykule wkrótce)
Jak donoszą Źródła, odnośne Władze „zachowują spokój” argumentując, że podobnie przed rozpoczęciem prac na budowie stadionu w Gdańsku, UEFA również szacowała na „czerwono” zagrożenia dla terminu realizacji.Wszystko się zmieniło, gdy koparki wyjechały na plac budowy.
Hmmm…
Już na początku historii Euro 2012 próbowałem znaleźć w oficjalnych dokumentach ślady zarządzania ryzykiem, tego niewątpliwie ryzykownego przedsięwzięcia.
Może robią to podobnie jak Brytyjczycy przy realizacji Olimpiady Londyn 2012?

Przeglądam „Ocena ryzyka i zarządzanie ryzykiem. Olimpiada Londyn 2012″ Ciekawe opracowanie z Wielkiej Brytanii, nietajne, bite 50 stron. I to na sam początek, wydane w 2007 roku.
Szukam dalej na narodowych stronach Euro2012. Tu, niestety nic znaleźć nie mogę…Galerie… Doświadczony–Zespół–co–Wspiął–się–Po-Szczeblach–Kariery…Pozazdroscic… Obrazki…. Może tutaj ???? O, zakładka pt. „Master plan”. Trójkąciki i kwadraciki, wykres Gantta, wygląda fajnie, są nawet zaznaczone krytyczne opóźnienia w wykonaniu (to są jakies ???). Ale o zarządzaniu ryzykiem ani widu – ani słychu.
Pewnie sprawa tajna… Albo,jak mówią eksperci Banku Światowego zakłada się, że będzie EGAP ( Everything Goes According to Plan ). Co prawda BŚ przestrzega przed EGAP, ale najwyraźniej tu mamy EGAP pozytywny.
Wiedziony dziwnym przeczuciem zaczynam widzieć oczami wyobraźni taki oto risk matrix „naszego” Euro.

EGAP ryzyko
Ps.
FIFA pisze na swoich stronach, że w wdrożyła zarządzanie ryzykiem oparte na COSO II. Jest nawet klasyczna „kostka” COSO zarządzania ryzykiem i diagram procesu ERM.
PostPs.
PZPN o zarządzaniu ryzykiem nic nie pisze, jak się można domyslić.

Optymizm forever and ever

2
optymizm forever

Optymizm forever.
Redakcja Ryzykonomii była niedawno, jak już pisaliśmy, na wykładzie pewnego znanego i cenionego przez nas ekonomisty na temat sytuacji gospodarczej kraju i perspektyw makroekonomicznych na 2017 rok. Waluty, PKB, deficytów, inwestycji, konsumpcji. Pokazywane cyfry specjalnie nie napawały optymizmem, mówiąc delikatnie. Już po spotkaniu przy kawce i ciasteczku rozmawialiśmy sobie z różnymi przedsiębiorcami na tematy około gospodarcze. Jak to w biznesy bywa. Ceny, podatki, VAT-y, paliwo, regulacje.

Wiśta wio!

Sporo tam było rożnego rodzaju (w końcu jak my) konsultantów, choć pewnie od ryzyka tylko Wasza Redakcja Ryzykonomii. A propos, podobno w czasach niepewnych rośnie popyt na zarządzanie ryzykiem, dzwońcie. I po raz enty, któryś, milionowy raz w rozmowie wyszło, że Nasze ryzykonomiczne myślenie o ryzykownym otoczeniu to „pesymizm” i „czarnowidztwo”. Będzie lepiej, choć za bardzo nie wiadomo jak czy i kiedy. Skąd i dlaczego, uszy do góry, wiśta wio i do przodu.

My, menadżerowie ryzyka oczywiście jesteśmy przyzwyczajeni do takiego „flekowania” wszelakiej ryzykonomii, nie bez powodu przekręcanej na ryzyko-manię. Ryzyko jest wszędzie, podobnie jak motocykle, tylko niektórzy nie patrzą co mają za plecami, bo… no właśnie, no właśnie.

Grejt Egejn…

Właśnie czytam znowu, że w chińskich, przecież centralnie sterowanych mediach, jest reakcja na ostatnie dywagacje nieocenionego prezydenta elekta, miliardera, obrońcy biednych, który uczyni Amerykę Grejt Egejn. Tym razem, myśliciel ten wypowiadał się na odnośnie Tajwanu i relacji Tajwan-USA. Sprawa ma zresztą szerszy kontekst i dotyczy ekspansji militarnej Chin na Morzu Południowochińskim.

http://www.bbc.com/news/world-asia-china-38313839

Temat u nas traktowana jak baśń z 1001 i jednej nocy i poza wąskim kręgiem ekspertów w ogóle nie dostrzegana. (jak wiadomo u nas nie ma specjalnie wiele think-tanków. Choćby takich jak Wasza Ryzykonomia. Nie tak się nad Wisłą zostaje ekspertem od czegoś). A region to niezwykle zapalny, kluczowy dla świata. O możliwości konfrontacji dwóch atomowych mocarstw nie wspominając. Bo i takie zawoalowane dygresje się pojawiają. A handlowo-gospodarcze są oczywiste.

Żyjemy w globalnej wiosce i jak, na przykład sprzedawca góralskich ciupag na Krupówkach myśli, że spraw jego nie dotyczy, a każde dziecko w gimnazjum wie, że dobra góralska ciupaga pochodzi dzisiaj zwykle z Chin, to się myli. Dotyczy.

No ale miało być o przewagach optymizmu i martwi i wkurza nas naprawdę, że spotkani optymiści zwykle nie silą się na podawanie konkretnych argumentów, liczb, wykresów, dowodów, na swój optymizm. Radosna optymizm, to najwyraźniej stan ducha i umysłu, coś co wymyka się ludzkiemu poznaniu. Pisał o tym choćby ciekawie Roger Scruton w, o zgrozo „Pożytkach z pesymizmu i niebezpieczeństwach fałszywej nadziei”. Ciekawe, że takie irracjonalne często stanowisko jest najwyraźniej wyżej cenione społecznie niż to oparte na faktach i empirii. A osoba poszukująca sedna sprawy jest wytykana jako mająca wręcz problemy osobowościowe.
Oczywiście to gigantyczny hamulec w zarządzaniu ryzykiem na każdym poziome społecznym, biznesowy, domowym. No bo jak tu słuchać ludzi niespełna rozumu, ryzyko maniaków. Optymizm forever

Murem w głowę

Żebyście jednak nie dzwonili po lekarza psychiatrę dla waszej Redakcji, jeszcze doszczegółowimy. Czym innym jest, jak sadzimy optymizm, a czym innym niestrudzone, twarde dążenie o celu, który wybierzemy po dogłębnej analizie przesłanek. W końcu zawsze podobało nam się powiedzenie Marszałka, a niezły był przecież z niego ryzykant, że „głową muru nie przebijesz, ale jeżeli zawiodły inne metody, trzeba spróbować i tej”.
Mamy tu i realizm, i ukryty pesymizm, ale i żelazną wolę w dążeniu do celu, pełna ryzykonomia. Optymizm forever…

Dobrobyt a zarządzanie ryzykiem

0
dobrobyt

Dobrobyt to magiczne słowo. Każdy chciałby żyć w dobrobycie, mieć dobrobyt, zaznawać dobrobytu. Ale tak łatwo nie jest.

Kilka lat temu Redakcja Ryzykonomii „popełniła” na pewną konferencję naukową artykuł pod tytułem „Dobrobyt, ryzyko, zarządzanie ryzykiem”, który potem ukazał się w większej publikacji uniwersyteckiej publikacji pod tytułem „Mikro – makroekonomiczne aspekty dobrobytu” link do książki tutaj.


Dobrobyt mocno naukowy

Książka cała jest mocno naukowa, więc jakoś strasznie nie namawiamy, ale… Ale w naszym artykule próbowaliśmy spojrzeć na zarządzanie ryzykiem, a może i całą zorganizowaną działalność człowieczą z punktu widzenia przyczynienia się do owego pożądanego dobrobytu.

Artykuł jeżeli tylko P.T. Czytelnicy Ryzykonomii o filozoficzno-ekonomicznym zacięciu będądobrobyt ryzykonomia chcieli przeczytać udostępniamy niedługo w właśnie uruchomianej Księgarni Ryzykonomii za parę zet. Chwilunia już….

Ale dzisiaj temat dobrobyt a ryzyko przyszedł nam do głowy, kiedy patrzymy jak dzielni niepełnosprawni próbują zwrócić uwagę społeczeństwa na swój marny los w naszym kraju. A społeczeństwo jak nie wiedziało, tak dalej nie wie, co z tym fantem zrobić.

Nie dziwi nas to za bardzo, bo społeczeństwo takich sobie menadżerów, także przecież ryzyka od lat wybiera (fakt wybrać jest dość trudno) jakich ma. Menadżerów co nie rozumieją jak budować dobrobyt i przede wszystkim jak zarządzać ryzykiem, które na ów dobrobyt wpływa.

Bez analizy nie ma…

Więc nie ma żadnych analiz kontekstu, identyfikacji szans i zagrożeń, wreszcie zorganizowanych metod rozwiązywania problemów. No bo gdyby były, to rozumiemy Ci ludzie by na korytarzach z dziećmi z porażeniami mózgowymi na korytarzach nie spały.

Przypomnijmy tu fundamentalną definicję ekonomii, że jest to nauka o gospodarowaniu ograniczonymi zasobami. Bo one zawsze są ograniczone i żeby tą ograniczonością dobrze zarządzać, trzeba zarządzać szansami i zagrożeniami.

A weźmy na to,  jakie tu są proste zagrożenia. Ot takie, że ludzie opiekujący się osobami chorymi odeślą je do systemu, a tam koszty opieki będą wielokrotnie wyższe niż domowa opieka sprawowana przez rodziny. Jest zysk dla społeczeństwa? Jest.

„Przypomnijmy tu fundamentalną definicję ekonomii,
że
 jest to nauka o gospodarowaniu
ograniczonymi
 zasobami.”

Zresztą przychodzi tu nam od razu na myśl przykład wypadków samochodowych, na których w Polska traci rocznie, różne są tu szacunki nawet 50 miliardów (słownie miliardów) złotych. Według statystyk Komendy Głównej Policji w 2017 na polskich drogach zginęło 2810 osób.  Warto coś zrobić z tym ryzykiem ? Warto ! Czy wpływa to na dobrobyt? Wpywa. Proste jak drut.

wypadki w Polsce

Wypadki na Polskich drogach 2015-2017. Żródło: KG Policji (link)

Podobnie z niepełnosprawnymi. Medycyna robi błyskawiczne postępy (ryzyko, ryzyko) to prawda, ale i osoby niepełnosprawne i ich rodziny, chcą dobrobytu więcej. To jest modernizacja. Dobrobyt społeczny, to także dobrobyt tych ludzi, bo to nasi krewni, znajomi, współobywatele. Jak tu nie dbać o ich dobrobyt?

Bezalternatywy

Więc dbać, dbać. Jak jest ryzyko, że środków nie starczy? Trzeba spojrzeć na definicję ekonomii raz jeszcze, przeanalizować ryzyka i starać się środki alokować. I mimo, że ich zawsze brakuje, przecież można wyznaczyć priorytety. Oczywiście jeżeli nie są to priorytety wyborcze. Szczególnie, że jak pokazują wszystkie analizy vox populi, jest tu pełna zgoda jakie te priorytety są. 

Alternatywa jaka jest? Udawanie, że nie ma zagrożeń i nie ma problemów, traktowanie spraw ad hoc, niesystemowo. W czym jesteśmy dobrzy, akurat tu tak. Ale wtedy nie będzie dobrobytu nie będzie modernizacji, zostanie tylko ryzyko.

 

Hronolky czyli podróże menadżera ryzyka

0
podróże menadżera ryzyka

 Podróże menadżera ryzyka
Właśnieśmy* powrócili z nie biznesowych choć i nie do końca
nie Ryzykonomicznych wojaży, a mianowicie z bratnich Czech, gdzie oprócz narciarskich umiarkowanych wyczynów dokonywaliśmy licznych obserwacji, o ryzyku też naturalnie. Pokonawszy południowe, słabo oznaczone przejścia graniczne, z
jednej i z drugiej strony, na wypadek wojny lub może zupełnie bez
przyczyny, jakby się oba kraje bratnie przed sobą nieledwie ukrywały od razu nas uderzyło nas przejście do krainy jakby Ordnungu większego i

 przede wszystkim bez gargameli, rozbuchanej archi-tektury i o zgrozo przyczepionych do każdej ściany i drogi bilbordów i reklam.
Tak to podróżowawszy  czeskimi drogami bezpieczniej, bo choćby nie musząc czytać na każdym skrzyżowaniu „koparkifrezarkitelfax”, „śniadania , obiady taniotaniotanio, faxnymertelefon eamil fax”  itpitpitpitp)  spędzaliśmy wolne dni pojadając bramborowe knedlikay, hranolki i ciasto se slechaczkou.
Po przybyciu sama organizacja około-narciarska zdała nam się
podobna do naszej własnej, ryzykonomiczna kultura na stokach w sumie dość podobna, w kaskach większość już też jeździ choć obowiązku dla dorosłych (?) nie ma a lokalna TV też uświadamia, że warto.
Podziwu godne jest natomiast jak, niezależnie od pogody, lokalne autobusy wyładowują wciąż nowych narciarzy biegowych, setki i tysiące – w każdym wieku. To jest prawdziwy sport masowy
wyssany z mlekiem przysłowiowej matki, a – jak sądzimy – wyuczony na poziomie edukacji szkolnej.
W ogóle to zima śnieżna i w górach łańcuchy na koła trzeba
mieć w pogotowiu i tu stara prawda się potwierdziła, że na ćwiczenia zawsze trzeba znaleźć czas wcześniej, bo w sytuacji kryzysowej ot, choćby na zaśnieżonej drodze wszystko się zacina i działa znacznie trudniej niż w instrukcji czy nawet 10 razy oglądanym instruktażowym filmiku na you tube.
Z łańcuchami czy bez, na ceską policję trzeba uważać bo
chyba turystów za bardzo nie lubią i chętnie mandaty wlepiają (choć nie nam na szczęście).
Takżeśmy wypoczywali, ze stoków umiarkowanie szusowali,
piwo czeskie, chyba najlepsze na świecie (tak, tak), choć już nie tak tanie jak onegdaj (niestety!) popijaliśmy po czym, bo wszystko płynie niestety wracamy i tu, już na rodzimej A4 w  megakryzys wpadliśmy. A co tam widzieliśmy, o tym opowiemy już za chwilę w kolejnym….
* Naczelny Bloga (tenże, patrz wyżej) wciąż nam wytyka, że dla
personalnej uciechy  dziwne słowotwórstwo i dadaizm lingwistyczny uprawiamy i w ten sposób nie tylko pod kolejne wytyki Czytelnicze ale może i nawet ustawę o Ochronie Języka możemy podpaść albo jakąś kolejne regulacjo-deregulację , które to mają przedsiębiorcom nieustannie życie
ułatwiać, a jak jest każdy koń, nawet ślepy, widzi…. 

podróże menadżera ryzyka

2018 Mapa ryzyka @de Bono

0
2018 Mapa ryzyka

2018 Mapa ryzyka>>>

Edward de Bono, maltański socjolog słuchany przez biznes na całym świecie zaproponował onegdaj metodę twórczego myślenia zwaną „6 kapeluszy”. Otóż de Bono argumentuje, że kluczem do rozwiązywania problemów jest myślenie lateralne, wielopoziomowe i całościowe. I żeby zrozumieć świat na jego różnorodnych poziomach powinniśmy od czasy do czasu wkładać na głowę różne kapelusze. Magiczne kapelusze wirtualne, jako metafory różnych sposobów spojrzenia na problem: pozytywnych, emocjonalnych, krytycznych, analitycznych.
De Bono, nie wchodząc w szczegóły, zaproponował ich sześć, więc…
Kiedy skromny autor zastanawiał się jak by tu „ugryźć” już tradycyjną (Mapa ryzyka 2017, tutaj) na łamach Mapę ryzyka na 2018 rok, przyszła mu do głowy metoda de Bono. Raczej jako parafraza, a nie dosłowne przeniesienie, ale dla podkreślenia, że zrozumienie dzisiejszego świata ryzyka wymaga „wejścia” w różne buty, nałożenia różnych kapeluszy interpretacyjnych. Żeby zrozumieć różne punkty widzenia i aspekty szans i zagrożeń, które niesie już rozpoczęty rok. Rok wyzwań jeszcze bardziej skomplikowanych i multilateralnych niż kiedykolwiek. 
Świat ryzyka i świat post prawdy, ale prawda jest tylko jedna, choć może w innych kapeluszach. Spróbujmy więc zastanowić się, w jakich „kapeluszach” pokazuje nam się ryzyko w roku 2018 i jakie czynniki będą grały najważniejsze role w teatrze życia codziennego.

Kapelusz polityczny

Dość powiedzieć, że Warren Buffett (wiadomo kto) zauważył niedawno, że ryzyka polityczne są teraz ważniejsze od ryzyk biznesowych; żeby było precyzyjniej mają kluczowy wpływ na biznes. W ubiegłym oku mieliśmy cała masę empirycznych potwierdzeń, zarówno zagranicznych typu Brexit, jak i krajowych (patrz: zmiany w obszarze wymiaru sprawiedliwości). 
Założenie politycznego kapelusza zmusza nas do zauważenia, że ryzyko polityczne, globalne i krajowe będzie dalej rosło. Na świecie u sterów dawnego mocarstwa szaleje wielbiciel Twittera, gdzie kota nie ma, tam myszy harcują, a szczególne jedna duża, Wielka Mysz Chińska. Dalej idąc, Unia Europejska boryka się ze swoimi wewnętrznymi problemami i mówi głośno o „twardym jadrze” w strefie Euro, także w odpowiedzi na Brexit. Ten będzie twardy czy miękki, ale zawsze destrukcyjny. Choć może jest i szansa, że wielu przekonało się, że nie jest dobrze robić sobie przysłowiowe „kuku” będąc „podpuszczonym” przez populistów. Więc może… Brexitu w ogóle nie będzie? Krajowo, mamy widmo Polexitu choć wielu zaprzecza. Ale weszliśmy w bezprecedensową procedurę art. 7 i choć zapewne nie wejdzie w życie, szkoda już się stała. Pieniędzy z Unii będzie o wiele mniej, Wspólna Polityka Rolna się sypie. Czekają nas wielkie zmiany w Unii – bez nas – bo nieobecni nie mają głosu. Ach ciężki jest ten kapelusz polityczny, bo jeszcze Ukraina, Iran, Jerozolima, Syria, Chiny, Korea, Afryka, same niestabilności o olbrzymim oddziaływaniu na gospodarkę. 2018 Mapa ryzyka…

Kapelusz przemian technologicznych

Świat obejmuje fala niezwykle szybkich, akcelerujących z roku na rok przemian technologicznych. To, pamiętajmy olbrzymia szansa, na przykład dla Polski, ale jeżeli ktoś deklaruje, że po to właśnie powołuje się kolejne ministerstwa żeby były innowacje wyjaśniamy: nie nie tędy droga. Załapywać się na odjeżdżający pociąg technologii można tylko inwestycjami w naukę, a z tym jest bardzo źle. 
Przemiany technologiczne to wyzwanie olbrzymie dla wszystkich i to z niespotykanymi od dawna od czasów rewolucji przemysłowej ryzykami towarzyszącymi. Nowe technologie, już teraz powodują nie tylko zmianę sposobów pracy, ale też po prostu „zwalniają” ludzi. Można to dostrzec empirycznie w supermarketach, gdzie zamiast kasjerów mamy już coraz częściej w kasach maszyny i niech nas nie zmyli, że nie jeżdżą na kołach i nie błyskają światełkami. Ta komputeryzacja będzie się pogłębiać i powodować wielkie i szybkie przemiany także społeczne. I nie zapomnijcie kapelusza politycznego, bo to ryzyka także polityczne i socjalne. Niby mamy niskie bezrobocie, ale pensje nie rosną. Pracy jest więcej, ale wcale nie lepszej, bo roboty są tanie i będą jeszcze tańsze w 2018.

Kapelusz governance

Globalny Ład organizacyjny, przynajmniej ten, który powstał w okresie powojenny właśnie się sypie. Ryzyko to jest ściśle związane z polityką jak i wspomnianą technologia. Społeczeństwo się prekaryzuje (patrz: prekariat przemysłowy), coraz trudniej o dobre płatną pracę, bogatsi są jeszcze bogatsi, a biedniejsza…Zaczynają bić Wielkie Narodowe Dzwony. Podawane rozwiązania są proste i luddyczne: trzeba zburzyć stary lad, zmienić zużyte i chciwe elity, wygonić obcych, zaufać Wielkim Przywódcom. W końcu najważniejszy jest Rozwój liczony w punktach PKB, jeżeli się będziemy bogacić demokracja nie jest już nam potrzebna. Czy Stary Ład wytrzyma w 2018 roku? Chyba jeszcze tak, ale o ile nie zajdą się nowe pomysły…2018 Mapa ryzyka…

Kapelusz socjalny

A teraz włóżmy kapelusz prostego Obywatela – Szaraka. Słusznie zauważa się, że bogate elity o nim zapomniały. Może czas na nowy podział bogactwa w narodzie. Co z olbrzymimi długami, które zaciągnięto na konto naszych prawnuków, co z systemami socjalnymi w 2018 roku będą jeszcze bardziej dziurawe niż były w 2017. Opt-out…Oczywiście i tu kapelusze polityczne nam się przydadzą. Technologia jak wspominaliśmy gra tu również ważne skrzypce. 
Więc jeszcze konieczność cieć budżetowych, choć przecież chciałoby się w kapeluszu politycznym jednak jakoś Lud – Naród udarować. 
Są i tacy, którzy zauważają ze dobrze jest mieć budżet zrównoważony i nadwyżki. Najgorsze, że jest, że w kapeluszu socjalnym niechętnie się chodzi choć chętnie się o tym mówi. Bo to kapelusz koniecznych wyrzeczeń, ale również, a może przede wszystkim dla elit, które ą niechętne do dzielenia się szansami choć zagrożeniami, owszem. Tu są konieczne przełomowe idee ale i wielka dyskusja. Janosik, Robin Hood, to może dlatego takie fajne postacie, bo były romantyczne, tylko nic się dzięki nim nie zmieniło. 2018 Mapa ryzyka …

Kapelusz cyber

Kapelusz ceber zagrożeń, a raczej anonimowa maska różnego rodzaju hakerów, ransomwarów, armii info trolli, hejterów. Z jednej strony to ryzyko (jak deklarują w badaniach potencjalne ofiary) jest bardziej oswojone (choćby w wymiarze ubezpieczeniowym), ale w świcie tak „szybkiej” technologii życie przenosi nowe wyzwania. 
Ot, weźmy rozwijających się świat krypto walut. Nie opartych na złocie, niewspieranych przez żaden rząd, zapisanych w rzekomo kryptowiecznych kodach. Kursy owych ceber walut zmieniają się w kompletnym oderwaniu od sfery realnej, czyż już nie próbowaliśmy tworzyć bogactwa narodów z wirtualnych wartości oderwanych od świata realnego? Nowe, a już było. 2018 Mapa ryzyka…

Kapelusz black swans, czarnych łabędzi

Kapelusz niepoodziewanych zdarzeń, czarnych łabędzi pojawia się znienacka, tak jak same zdarzenia tego typu. Niziutkie prawdopodobieństwa i z reguły olbrzymie uderzenia, również związane z interakcjami pomiędzy różnymi ryzykami. Katastrofy naturalne będą nas coraz bardziej zaskakiwać o ile nie zauważymy, że są często nienaturalnie zwielokrotnianie przez człowieka. Skażenia środowiska, smog nie jest w ogóle nieprawdopodobny, choć mówiąc przewrotnie, czyni wszystkie łabędzie czarnymi.
Więc Natura zemści się nowymi czarnymi łabędziami za ludzką lekkomyślność, w kolejnych miesiącach 2018 roku. Będzie i więcej niespodziewanych zdarzeń jak cyberataki, niepokoje społeczne w kolejnych państwach, kryzysy demokracji i problemy finansowo socjalne, oczywiście wszystko w politycznym sosie. Zupełnie nieprawdopodobne.

2018 Mapa ryzyka…

6 kapeluszy myślenia lateralnego, całościowego, holistycznego będzie nam jak nigdy potrzebne w 2018 roku. I prosimy, zachowajcie je w szafie do kolejnych Map ryzyka, na łamach. 2018 Mapa ryzyka…