zarządzanie ryzykiem

Strona główna zarządzanie ryzykiem Strona 12

Bracia Koala pomagają w zarządzaniu ryzykiem

0
bracia koala pomagają
Zawsze z radością otrzymujemy sygnały zwrotne od naszych nieocenionych  P.T. Czytelników, juści dlatego, że lubimy
wszelką dyskusję a juści też, bo jak deklarowali bohaterowie sympatycznego serialu o uczynnych braciach  Koala:
Jesteśmy tu – aby pomagać !
No ! Może, nie zawsze zdołamy pomóc; jak to przydarzyło się pewnej naszej koleżance, do której zadzwonił student z pytaniem czy „mogłaby mu udostępnić materiały do pracy” jakiejś tam. Otóż, koleżanka po wstępnej deklaracji udzielenia pomocy usłyszała prośbę, aby przyrzeczone materiały nie mieszkając sxerowała i wysłała dzielnemu studentowi pocztą, gdyż „nie ma on czasu by po nie przybyć”. Od tego zdarzenia koleżanka ma rezerwę do pomocy, i zabieganej braci studenckiej w szczególności, ale my wciąż pozostajemy po wpływem
australijskiego serialu.
Choćby, pyta nas ostatnio w liście do Redakcji Pan Józef ze Żnina:
 „Droga Redakcjo! Nasza firma rok już temu wdrożyła system
zarządzania ryzykiem: mamy i rejestr ryzyka słuszny i przeglądy kwartalne grzeczne robimy i KRI ustanowiliśmy i śledzimy. Co prawda Zarząd, choć ryzyka przegląda, jakby niespecjalnie się do rejestrów ryzyka stosuje. Ale mówi, że są ważne i że
będzie, niedługo. Co począć ?

Odpowiadamy:
(Jesteśmy tu, aby pomagać!)
Panie Józefie! Ponieważ,
jak wiadomo jeden obrazek potrafi więcej wyjaśnić niż tysiąc słów narysowaliśmy dla Pana dwa. Na pierwszym znajdzie Pan klasyczne odwzorowanie działającego systemu ERM, który działa. Na drugim obrazku – schemat systemu, który nie działa i działać, poza wypełnianiem tabelek, nie będzie.
Pozdrawiamy !
 
Rysunek Pierwszy 
ISO31000
Rysunek Drugi
 
ISO310001
Dodamy tylko, że
systemów, które opisuje ostatni rysunek jest, mamy empiryczne wrażenie,
zdecydowanie więcej. A dlaczego i jak temu przeciwdziałać – już w kolejnych
artykułach na Blogu, już za chwilę.
Jesteśmy tu – aby pomagać !

Mapa Myśli Ryzyka 2014 cz. 1

2
mapa myśli ryzyka 2

Trochę nas nie było, ale już jesteśmy, o czym opowiemy jeszcze, tęskniliście za porcją ryzykonomii ?  No, dobrze zostawmy te mazgajstwa, bo ryzyko nie śpi i zarządzanie ryzykiem czeka. Więc od razu przyłożymy z grubszej rurki ot choćby co nas i wiele więcej może czekać w 2014 a do tego jak wiadomo mapa ryzyka jest idealna i w biznesie popularna. O Mapie ryzyka pisaliśmy już niejednokrotnie zawsze z odnotowanym wielkim zainteresowaniem P.T. Czytelników Bloga, a w tym roku już też tradycyjnie na zamówienie naszej ulubionej Gazety Ubezpieczeniowej, którą czytajcie, wiadomo, zamieściliśmy znaczny artykuł właśnie dotyczących ryzykowizji Naczelnego Ryzykonomii na temat ryzyk 2014.
A, żeby było ciekawiej i bardziej up-to-date nasza Mapa 2014 została wykonana z użyciem techniki Mind Mappingu, czyli Mapy Myśli, których jesteśmy propagatorami, zwolennikami i trenerami i o których zastosowaniu w zarządzaniu ryzykiem, szczególnie na etapie identyfikacji i analizy pisaliśmy onegdaj i która to technika jest często stosowaną w biznesie na rozwiniętym świecie, choć powiedzmy sobie szczerze – raczej nie u nas.

No więc ku uciesze oka Mapę Ryzyka 2014 zamieszczamy poniżej, a komentarz do niej w cz. 2 już za chwilę na blogu.

mapa myśli ryzyka 2

mapa myśłi ryzyka 2

Mylenie się jest esencją zarządzania ryzykiem

0
mylenie się

Myliłem się ! Jeszcze kilka dni temu przyznaję, trochę cynicznie wieszczyłem wysoką wygraną Le Pen w wyborach we Francji. I nawet jeżeli nie w pierwszej turze, to potem i tak. Inna sprawa, że wiele się jeszcze może wydarzyć….

Wynik wyborczy we Francji jest i tak niezwykle ciekawy, bo przecież w II turze nie znalazł się żaden z kandydatów dwóch największych ugrupowań od lat. I Le Pen i Macron są spoza „układu”. To nowe nadzieje ludu na zmianę „systemu”…

Inna spraw, że i w II turze wiele się jeszcze może zdarzyć. A i prawdopodobne są zamachy terrorystyczne, które mogą mieć wpływ na wynik wyborów, podobnie jak to było w Hiszpanii w 2004. Dlaczegoś (ha, ha) islamistom zależy na wygranej Le Pen… no nic w tym dziwnego, bo chodzi o sianie nienawiści. A to na pewno bardzo dobry kandydat, wręcz wymarzony dla dżihadystów.

Ale miało być o myleniu się… Bo tak sobie przy okazji pomyśleliśmy, że „godzenie” się na możliwość pomyłki jest jednym z kluczowych wyzwań nie tylko zarządzania ryzykiem, ale też i planowania, budżetowania, budowania scenariuszy. No, przecież tu o TO chodzi. Zastanawiamy się nad przyszłością, próbujemy ją przewidzieć, ale nie zawsze musi się to zakończyć sukcesem. I nawet nie powinno, bo to by oznaczało że czas już zwinąć manatki i udać się na spotkanie w niebiosach, albo pobiec do najbliższej kolektury Lotto…

Ludzie się mylą i nie jest to ani niczym dziwnym, ani złym, ani nagannym. Ani już na pewno mylenie się nie powinno być argumentem PRZECIW planowaniu, zarządzaniu ryzykiem, budżetowaniu itd.

Mylenie się powinno być natomiast lekcją, nauką, co poszło nie tak, jakie założenia były błędne. I oczywiście jak to zmienić w PRZYSZŁOŚCI, która…ponownie może nas zaskoczyć, bo mylić się rzeczą ludzką est. Byle mylić się jak najbardziej procesowo, systematycznie. I nie na przysłowiową „pałę” , kiedy to tylko jest możliwe.

Jak ładnie ktoś powiedział: człowiek mądry uczy się na błędach własnych, sprytny na cudzych, a głupiec… nie uczy się WCALE !

Howgh!

mylenie się mylenie się

Narodowa Mapa Ryzyka 2012 by Ryzykonomia

8
Narodowa Mapa Ryzyka 2012

Narodowa Mapa Ryzyka 2012 by Ryzykonomia>>>

W pełni się zgadzamy, że z nowym rokiem Nic się naprawdę nie kończy i Nic nie zaczyna, tym nie mniej (ani więcej) już od pewnego czasu planowaliśmy rozpoczęcie tworzenia na Ryzykonomii  NMR czyli  Narodowej Mapy Ryzyka.

Choć jak podejrzewaliśmy różne tajne zarządzania ryzykiem w naszym kraju Czynniki Naczelne odprawują, tylko odnośne rejestry ryzyk ściśle tajne pozostają ( tak dedukujemy, bo chyba niemożliwe żeby ich w ogóle nie było)  pozwalamy sobie Ryzykonomiczą ocenę sytuacji naszym P.T. Obecnym i przyszłym Czytelnikom przedstawić. Takąż Mapę Ryzyka 2011 prezentowaliśmy już na Ryzykonomii onegdaj.
Deklarujemy też uzupełnianie NMRa w tym roku częściej i regularnie.
Narodowa Mapa Ryzyka 2012

Chór na Wejście: tum – du-dUu-duummm (paszczowo)
Narodowa Mapa Ryzyka 2012
Legenda:
Kryzys
To chyba już permanentny stan. Zauważamy, że jeszcze rok temu głównie mówiło się o „twórczości bankowej” dziś przychodzi Narodowy czas spłaty życia na kredyt. Grecja ciągle upada i pewnie jej to w chroniczny stan przechodzi. My trzymamy się dobrze póki Dobry Wujek Merkel rachunki rozlicza ale najwyraźniej z tym coraz gorzej będzie.
Duże ryzyko (poza skalą)
Krótki horyzont planowania
Tradycyjnie już, ale tylko cichutkim głosem szarej myszki się pytamy: co z Modernizacją, Innowacjami, Edukacją. Dokąd zmierzamy za rok, dwa, dziesięć lat ? Jakie ryzyka się za horyzontem czają i jak nasi władcy planują nimi zarządzać ? Co w swoich rejestrach ryzyk chowają ?
Duże ryzyko (tradycyjnie)
Bańka hipoteczna
Nie czy , ale kiedy się pytamy. To wszystko już było gdzie indziej.
Wiemy, wiemy, taniej nie będzie….
Duże ryzyko
Śladowe ERM w firmach
Źródła donoszą o 2-3 % procentach firm zarządzających ryzykiem.
Przetrwanie nie jest obligatoryjne.
Duże ryzyko.
ERM w JSFP
Najwyraźniej zmierza tam, gdzie oczekiwaliśmy.
Średnie ryzyko
Terroryzm
Zbliża się EURO. Ataki terrorystów na polski kontyngent przed świętami to chyba nie przypadek. Na stronach EURO czytamy , że wszystko jest pod kontrolą, ale aktywiści z Greenpeacu wnieśli na stadion w Gdańsku plecaki pełne sprzętu wspinaczkowego.
Rosnące ryzyko.
Katastrofy naturalne
Specjalnie w człowiecze efekty klimatycznie nie wierzymy, ale infrastruktura rośnie, to i straty większe być  muszą. Choćby w zakresie sieci energetycznych nic o ile nam wiadomo nie zrobiono, póki co śnieg nie pada.
Duże ryzyko.
EURO 2012
Wszystko Idzie Zgodnie z Planem. Wygramy. Orzełki.
Zarządzanie ryzykiem wciąż najwyraźniej tajne, nie mówimy tu o antyterrorystach i innych snajperach ale ogólo-eurowym ERM-ie. Czas go ujawnić.
Ryzyko poważniejące (ale przyznajemy, że przecież może się udać)
Ryzyko polityczne
A co tu się może zmienić ?
Małe ryzyko.

Agencje ratingowe

0
agencje ratingowe

Agencje ratingowe to temat każdemu menadżerowi, jako tako znany choć menadżerowi ryzyka na pewno lepiej. Ale też, jak to ostatnio bywa, wszyscy naokoło przechodzą szybką, rzec by można eksternistyczną edukację w zarządzaniu ryzykiem, także i w tym zakresie.

Edukacja w ryzyku

No, bo już setki tysięcy Obywateli na własnej skórze wyedukowało się w ryzykach kursowych, teraz uczymy się błyskawicznie o ryzykach politycznych. Choćby tego, że z punktu widzenia oceniających, nie ma zasadniczo znaczenia czy rządzą nami X czy Y-ki. Mamy państwa mocno totalitarne oceniane jako inwestycyjnie stabilne i te znacznie bardziej demokratyczne, gdzie lepiej nie przywozić swoich pieniędzy.

Istotne jest więc to, jak sytuacja polityczna oddziałuje na profil ryzyka, zestaw szans i zagrożeń mogących mieć wpływ na biznes. Oczywiście biznes to interesy, a interesy zawsze są „czyjeś”. Natomiast rynki finansowe są w swojej ocenie ryzyka politycznych w pełni subiektywnie obiektywne, działają tak jak działają, czy się to nam podoba czy nie.

W drodze do Timbuktu

Agencje ratingowe, o których tak ostatnio głośno są w temacie ryzyk politycznych kluczowym graczem, ze wszystkimi ich, agencji blaskami i cieniami szeroko opisywanymi w źródłach specjalistycznych i bulwarowych.
Jeżeli natomiast postawimy się „w butach” boardu inwestora, rozmyślającego o inwestowaniu dajmy na to w Timbuktu, to i my sami szukalibyśmy jakiejś pomocy w ocenie ryzyka Timbuktu bez względu jakbyśmy ze słodkim / znienawidzonym (niepotrzebne skreślić) Timbuktu byli związani.

Wreszcie, zupełnie deprecjonując opinie tych agencji musielibyśmy założyć, że niczego się one na swoich błędach nie nauczyły, pozwy i postępowania wytoczone przeciw niem między innymi przez rząd USA nie doniosły żadego skutku i wogole siedzi tam banda idiotów i oszustów sterowanych przez niezgłębione a tajemnicze siły. No, to by były chyba dość daleko idące konstatacje. A nawet gdyby, to co by to zmieniło ?

Zaprawdę musielibyśmy w ogóle konsekwentnie zaprzeczyć, że ryzyka politycznych i pewnie w ogóle ryzyka nie ma, co jest, pewną metodą zarządzania ryzykiem, zdaje się nam jednak zasadniczo błędną. Albo co gorsze musielibyśmy sami do wspomnianego Timbuktu jechać i z timbuktańczykami rozmawiać i ich zapoznawać. Oh, słodkie Timbuktu !

Zresztą krytyka funkcjonowania agencji ratingowych jest o tyle przesadzona, że w zasadzie jest krytyką całego współczesnego sytemu kapitalistycznego, który jakkolwiek ma wiele wad póki, co nie rysuje się nam na horyzoncie nic innego.

Agencje ratingowe powrócą

Także wydaje się nam, ż powinniśmy zgłębiać zasady działania agencji zarówno na poziomie mikro i makro i szanse i zagrożenia z tym związane, i co nam mogą powiedzieć ratingi, które na przykład coraz więcej interesują się dojrzałością zarządzania ryzykiem w organizacjach, o czym jeszcze za chwilę pozwolimy sobie napisać.

Mapa myśli, mapa ryzyka

4
mapa myśli mapa ryzyka

Jakiś czas temu, ale zupełnie niedawno brałem udział w pewnej konferencji przysłuchując się dyskusji na temat… no, mniej to ważne, dyskusja była taka sobie, a już po niej, kiedy uczestnicy wstawali i odsuwali krzesła napotkana w rzędzie znajoma spytała „O! Jesteś ! A dlaczego Ciebie w tym panelu nie ma? Przecież dobrze mówisz”
No, milo mi się zrobiło, ale też wyznać muszę szczerze i z należyta modestią, że już od dość znacznej liczby osób, niezależnie słyszeliśmy, że moje opowieści z zarządzania ryzykiem dobrze się słucha i z nich uczy, a to radość dla każdego doradcy, trenera i prelegenta jest. (Mamy nawet na to dowody pisemne i wcale nie pisane z naszej inicjatywy, ot co!)

Ale, wracając ad rem z tych wyżyn samopromocji to oczywiście kluczem do każdej dobrej prezentacji, czy warsztatów analizy ryzyka, czy to przed liniowymi pracownikami, czy przed szacownym Zarządem jest.. Dobre przygotowanie !!! No, bo przecież przygotowanie to w końcu nic innego niż zarządzanie ryzykiem, jesteśmy „w domu”. A my lubimy być przygotowani !

Koniec, końców przemawianie, prezentowanie to wcale niełatwa sprawa (jak się wielu gawędziarzom wydaje) rzecz wymaga doświadczenia i kształcenia i pewnie jakiegoś daru, żeby stanąć przed grupą np. 200 krawaciarzy, a widownia bywa bardzo różna i chętna i niechętna i merytoryczna i nie- a wogóle to „show must go on” i spróbujcie zrobić dobre wystąpienie przy rozkręconej grypie, bushi-do droga samuraja nieprosta jest…
(No zapomnieliśmy – trzeba jeszcze mieć coś do powiedzenia…)

No, ale żeby za długo nie ględzić, w końcu jest na to sporo lepszych-gorszych poradników zauważamy, że umiejętności prezentacji, a jeszcze bardziej moderacji są bardzo kluczowe dla każdego menadżera ryzyka. Tu trzeba gadać jak zdarta płyta i ciągle przekonywać, zachęcać, wspierać, wyjaśniać. Im lepiej tym dla zarządzania ryzykiem skuteczniej.
Przy przygotowywaniu prezentacji czy innych wystąpień nie tylko w sprawie zarządzania ryzykiem, ale wogóle, można wykorzystywać własne i zapożyczone narzędzia i Wasza Redakcja Bloga, jak wiecie z wcześniejszych lektur Ryzykonomii chętnie wykorzystuje mind mapping, czyli mapy myśli, pisaliśmy o nich wcześniej „na łamach”.

mapa myśli mapa ryzyka

Tutaj, dla dowodu (że czczo nie mówimy), przykładu i ku uciesze PT Czytelników Bloga zamieszczamy mapę ryzyka, która stanowiła kanwę dla naszego wystąpienia na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie 1 września br. zorganizowane przez Polski Instytut Dyrektorów, gdzie mówiliśmy o…zarządzaniu ryzykiem w ostatnich regulacjach Komisji Nadzoru Finansowego. (relacja mamy nadzieję wkrótce w Gazecie Ubezpieczeniowej a na fejsie Ryzykonomii fotorelacja już jest…)

Ps.
A w post scriptum jeszcze pochwalimy się dyplomem od wdzięcznego organizatora:

mapa myśli mapa ryzykaI małe foto…
mapa myśli mapa ryzyka

 mapa myśli, mapa ryzyka mapa myśli mapa ryzyka, mapa myśli mapa ryzyka

Za mało, za późno za dużo ryzyka

0
za malo

Za mało ryzyka ?
Mało o tym było u nas, ale  w światowych mediach znowu było głośno o problemach żeglugi pasażerskiej,  a mianowicie luksusowca pasażerskiego firmy Carnival Triumph, należącego do linii żeglugowych, a jakże Carnival. Sami w Redakcji
Ryzykonomii bardzo lubimy morskie podróże, sporo o statkach wiemy i nawet onegdaj potrafiliśmy rozróżnić Stocznię Gdańską od Gdyńskiej, gdy takowe jeszcze były, ale teraz ich już nie potrzebujemy.Także ze smutkiem przyznamy że na żadnym
Carnivalu jeszcze nie pływaliśmy… ale zawsze mamy czas do emerytury, a to jak wiadomo ostatnio dużo czasu…

Do awarii statku wracając, to zapaliła się w nim maszynownia
, jednakże szybko została zgaszona gorzej, że wszystko wysiadło, i coś 3100 pasażerów plus ponad 1000 załogantów zostało bez prądu, wody, jedzenia (lodówki !), i w ogóle w totalnym haosie ….
Za mało technicznie przygotowana do podjęcia działań antykryzysowych, pożar ugaszono, załatwiono holowniki, awaryjne kanapki, generatory etc. ale wiadomo, taki „pasażer”
to miasto na wodzie i jak pasażerowie masowo donosili  z pokładu (podczas i już po)  do rodzin i mediów (rzecz działa się u
wybrzeży Zatoki Meksykańskiej)  nie działały kibelki,  kanalizacja,
wentylatory, brakowało jedzenia, picia, a chyba przede wszystkim słabo było z informacją, bo nawet zanotowano telefony przerażonych pasażerów deklarujących swój koniec.
Źródła specjalistyczne sugerują, że firma Carnival dała
plamę na polu zarządzania kryzysowego nie informując odpowiednio i wykorzystaniem różnych dostępnych mediów. Co się naprawdę dzieje , jaka jest skala problemy, co
przedsięwzięto.
Ujawniło się więc mega ryzyko reputacyjne. W Carnivalu przygotowali się do awarii statku sensu stricto (!) , ale
umknęło im najwyraźniej, że ich statek to mega hotel i awaria techniczna powoduje łańcuch różnych nieoczekiwanych zdarzeń.
Najwyraźniej firma miała też pecha bo żadne inne newsy się w
feralnych dniach nie pojawiły stąd media poużywały sobie dodatkowo, żeby wyeksploatować temat, tak dziś niestety jest.
Niby fajnie, że CEO Carnivala obiecał pełne rekompensaty plus
500 dolców na głowę. Szkoda tylko, że dał się w trakcie trwania kryzysu przyłapać przez media  na meczu basketbolowym
z radosną miną (podobnie jak CEO British Petroleum w kryzysie ropowyciekowym w Gulf of Mexico), co jest z tymi CEO, że są tak naiwni !?; nawet my w Ryzykonomii wiemy, że w podobnych sytuacjach trzeba jak opisywał to Sienkiewicz „buzię w skromne ciup i ręce w małdrzyk….” Ale na pewno nie na mecz!!!
Nic więc dziwnego, że pasażerowie podsumowali wszystko, a
media to podchwyciły: „ too little too late”….
za mało za mało za mało

Ryzyko interesuje interesariuszy

0
Ryzyko interesuje

Ryzyko interesuje interesariuszy. A kim właściwie są owi „interesariusze”? Trudny do wymówienia termin „interesariusze” stał się od jakiegoś czasu dość popularny w biznesie. Na początku za sprawą project zarządzania projektami. Mówią o nim standardy Project Management Institute i PRINCE 2. Potem siłą rzeczy pojawił się w młodszym „wiekowo” zarządzaniu ryzykiem.
Kim jest więc ten trudny do wymówienia „interesariusz” i dlaczego powinien nas interesować?    

Kim są Inteee..?

Interesariusze to najszerzej rozumiana grupa osób zainteresowanych (z różnych powodów) zarządzaniem ryzykiem. Odwołajmy się do przykładu szpitala nieważne publicznego, czy prywatnego. Więc zainteresowani zarządzaniem ryzykiem będą przede wszystkim pacjenci, innymi słowy nasi klienci. Zauważmy na tym przykładzie, że nie muszą i zwykle nie są nawet świadomi organizacji funkcjonowania risk menadżmentu w organizacji, z której korzystają. Efektywność zarządzania ryzykiem ma jednak dla nich fundamentalne znaczenie, bo związana jest z jakością świadczonych usług, spadkiem liczby błędów medycznych, zmniejszeniem liczby zakażeń szpitalnych itd. Ryzyko interesuje ich bo nasze ryzyko, to także „ich ryzyko”.

„Interesariusze
to najszerzej rozumiana grupa osób
zainteresowanych (z różnych powodów)
zarządzaniem ryzykiem”

Kolejną grupą są pracownicy „przykładowego” szpitala. Personel medyczny, pomocniczy, administracja, stróże nocni. Bo wszyscy pracownicy są zobowiązani do zarządzania ryzykiem. Całą już wymienioną grupę zaintersowanych nazwijmy łącznie „interesariuszami wewnętrznymi”. 

Trochę truizmów

Jest dzisiaj  truizmem stwierdzenie, że świat jest coraz bardziej skomplikowany i żadna organizacja, mała czy duża nie działa w próżni. Tę próżnię dla zarządzania ryzykiem wypełniają interesariusze zewnętrzni. Jest ich cała masa i łatwo kogoś nie zauważyć. I mamy ryzyko.  

Interesariuszy zewnętrznych zarządzania ryzykiem naszego przykładowego szpitala znajdziemy bardzo wielu. Można wymienić chociażby „społeczność”, w której podmiot leczniczy funkcjonuje i jej organizacje. Organizacje administracji centralnej i samorządowej:  województwo, gminę, miasto. Dalej do interesariuszy zaliczmy straż pożarną, policję, straż miejską, wojsko, a od jakiegoś czasu obronę terytorialną.

Dalej mamy prokuraturę i wymiar sprawiedliwości, czyli sądy (to nie to samo, patrz Konstytucja). Warto tu podkreślić, że posiadanie opisanego systemu zarządzania ryzykiem może być dla kierownictwa organizacji bardzo ważne, kiedy z jakiegoś powodu zainteresują się nami ci wspomniani, bardzo poważni interesariusze…

Nie zapominajmy wreszcie o konkurencji, która zawsze jest zainteresowana naszym Grupa Zarządzaniezarządzaniem. Choć można by złośliwie powiedzieć, że w tym wypadku mamy korelację negatywną…Takie ryzyko także interesuje interesariuszy…

Intersariuszy wewnętrznych i zewnętrznych we współczesnym biznesie jest wielu i dobrze, abyśmy precyzyjnie zidentyfikowali kim są i dlaczego mogą się nami interesować. 

Uzgadniajmy we wspólnym interesie

W przypadku zarządzania ryzykiem powinniśmy zawsze rozważyć, w jakim stopniu konieczne jest uzgadnianie bądź informowanie interesariuszy o funkcjonowaniu zarządzania ryzykiem. Na przykład wydaje się konieczne, aby elementy tego procesu regularnie konsultować już na etapie jego projektowania z takimi służbami jak policja, czy straż pożarna. 

Często i nie dotyczy to wcale przywoływanego przykładu szpitali, ale biznesu w ogóle, taka wymiana informacji pojawia się dopiero w sytuacjach o charakterze kryzysowym. Kiedy jest już o wiele za późno.  

„…powinniśmy zawsze rozważyć, w jakim stopniu konieczne jest uzgadnianie bądź informowanie interesariuszy o funkcjonowaniu zarządzania ryzykiem.”

Warto też zauważyć, że coraz częściej nasi interesariusze sami podejmują wysiłek zarządzania ryzykiem lub są wręcz do tego zobowiązani. Dzieje się tak choćby w ramach kontroli zarządczej w przypadku policji czy straży pożarnej. I przepływ informacji o ryzyku może mieć kluczowe znaczenie dla zarządzania ryzykiem, które często dotyczy większej grupy interesariuszy. Na przykład mieszkańców gminy, na terenie której zlokalizowany jest nasz zakład produkcyjny.

Ubezpieczeniowcy też to lubią

Z kolei dla instytucji finansowych funkcjonowanie efektywnego zarządzania ryzykiem ma niezwykle istotne znaczenie przy podejmowaniu decyzji o finansowaniu działalności bądź projektów rozwojowych. 

Oczywiście jednym z najważniejszych interesariuszy zarządzania ryzykiem w biznesie jest sektor ubezpieczeniowy. Każdy kto widział ulgę i radosne zainteresowanie brokera, czy menadżera sprzedaży na wieść, że w organizacji działa system zarządzania ryzykiem na pewno to potwierdzi. Bo ryzyko interesuje interesariuszy. Zawsze.

Ryzyko interesuje

Oto Dowód !!! (2013 Risk Maturity Index Report)

0

 

Zawsze nas uderza, że wobec zarządzania ryzykiem stawia się
wymagania znacznie wyższe niż w stosunku do innych systemów czy „elementów” zarządzania, a przede wszystkim wymaga się nieustannego udowodniania, że „ma sens”, czy „coś daje” (i w ogóle, że nie jest wielbłądem) . No bo wiadomo: „banki
to miały i co z tego wyszło, hehe” (itede).
Dziwne to podejście, bo jakoś nikt się nie zauważa, że niejedna
bankrutująca firma miała i zarządzanie jakością, i karty wyników i modny CSR i extra księgowość i gromady prawników i audytorów, a naprawdę trudno jest znaleźć dyskusję pt. „Czy te funkcje są potrzebne w firmie i dobrze działają ?” Ta „pobłażliwość” w krytyce dotyczy nawet dziedzin będących w istocie formami czy przypadkami zarządzania ryzykiem, jak choćby obecne w każdej gminie i powiecie  zarządzania kryzysowe czy robiące w rodzimej edukacji zawrotną, a niedgadnioną dla nas (o ile chodzi o przesłanki) karierę zarządzanie różnymi „bezpieczeństwami”.
Pytanie „po co to ?” stawia natomiast prawie każdy, kto styka się z ideą risk
manadżmentu.

W ogóle to mamy wrażenie, oczekuje się, że zarządzanie ryzykiem
powinno (jeżeli jest w organizacji) zawsze funkcjonować„samo z siebie”  w 100 % i to niezależnie czy w ogóle dobrze je
wdrożono i prowadzono zgodnie z zasadami risk manadżmentowej sztuki.

Mało kto zauważa, że różni bankruci lekceważyli podstawowe kanony
zarządzania ryzykiem, i że jest wiele instytucji finansowych i nie tylko, które
sobie z kryzysem doskonale poradziło (vide banki kanadyjskie).  Kwitnących korporacji innego niż finansowe
typu również nie brakuje i tak się najwyraźniej składa, że wielka część z nich
docenia i angażuje się w korporacyjne zarządzanie
oto dowód
Kliknij i zobacz !

ryzykiem. Dlaczegoś…

My osobiście w redakcji Ryzykonomii nigdy nie mieliśmy
wątpliwości, że zarządzanie ryzykiem ma sens, podobnie jak założenie hełmu chroni rowerzystę przed walnięciem łbem o beton, czy gaśnica pomaga w ugaszeniu pożaru. A określenie ryzyka budowy nietypowego mostu, zmniejsza ryzyko, że jego
budowa, rozbiórka i budowa nowego potrwa 25 lat z kawałkiem.  Truizm.
Ale teraz mamy kolejny, twardy dowód na celowość zarządzania
ryzykiem. Trzymajcie się niedowiarkowie (i –wiarki) !
Otóż AoN  Global Risk Solution wspólnie z renomowanym Wharton Uni publikuje właśnie rezultaty swojego globalnego researchu pt. „ 2013 Gobal Risk Maturity Raport”. W badaniu tym
zeskrinowano coś 200 spółek giełdowych na całym świecie w zakresie tak zwanej dojrzałości systemów zarządzania ryzykiem.
Ocena dojrzałości zarządzania ryzykiem to frapujący i ważny
temat, wrócimy do niego jeszcze, bo różne są tu sposoby, AoN z Whartonem proponują swój model, którego założenia opisują w swoim Raporcie. Raport można znaleźć pod adresem podanym poniżej,  a dwa najważniejsze, statystyczno-korelacyjne dowody na korzyści z zarządzania ryzykiem, które z niego wynikają są następujące:
W analizowanym okresie grupa firm o najwyższym stopniu dojrzałości / zaawansowania zarządzania ryzykiem wykazała się o 50 % NIŻSZĄ zmiennością cen akcji niż pozostali
oto dowód

Druga ważna obserwa modelu oceny dojrzałości mowa jest o Maturity Risk Rating) tym WYŻSZY zwrot z walorów spółki.

oto dowód

Źródło: http://www.aon.com/rmi/

Oczywiście okres badania jest stosunkowo krótki (2010-2012)
ale badacze deklarują kontynuowanie analizy i walidowania modelu. Dodajmy, że projekt ma charakter otwarty i każda firma,
także polska może się przebadać pod podanym adresem, o ile oczywiście jakiekolwiek zarządzaniem ryzykiem ma, i określić swój stopień dojrzałości. A póki co: Mamy Dowód !

oto dowód oto dowód oto dowód

oto dowód

50 Newslettera Ryzykonomii

0
50 Newslettera Ryzykonomii

50 Newslettera Ryzykonomii ! Najnowsze nowości o ryzyku i zarządzaniu ryzykiem. Z dumą donosimy, że nasz Newsletter liczy już 343 subsrybentów i liczba ta szybko rośnie. Bo ryzyko rośnie, to widać, słychać i czuć!

Czytajcie pilnie i polecajcie Newsletter innym koleżankom, kolegom, znajomym z pracy, listonoszowi i pani w sklepie. Serdecznie dziękujemy w imieniu powszechnej Ryzykonomii!

Pan Jarek zapisał się na Newsletter i już następnego dnia wygral miliony w Lotka, poznał miłość swojego życia i został dobrym czlowiekiem. Pani Zosia się nie zapisała na subskrybcję, a wieczorem uciekł jej kot, wykipialo mleko, a syn stracił zasilanie w czasie przechodzenia na 38 level World of thanks !

Już na poważnie, wybaczcie nam to przedświąteczne żarty 🙂 Na Newsletter można się bardzo łatwo zapisać podając dowolny adres email, korzystając z prostego formularza poniżej. W Newsletterze regularnie zamieszczamy informacje tylko dla jego subskrybentów.
Zapraszamy i dziękujemy !!!
Dołącz do 647 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Zapisując się na ten Newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie materiałów informacyjnych i promocyjnych Portalu Ryzykonomia i zgadzasz się z jego Polityką Prywatności, która znajduje się na stronie głównej Portalu Ryzykonomia. Masz prawo wypisać się z subskrybcji tego Newslettera w każdej chwili.

50 Newslettera Ryzykonomii