zarządzanie ryzykiem

Home zarządzanie ryzykiem

ISO 31000 rewidowane

0
ISO 31000 rewidowane

ISO 31000 rewidowane, przeglądane i udoskonalane! Jak wiadomo wtajemniczonym i tym, których Ryzykonomia wtajemnicza, na całego rusza projekt udoskonalania najbardziej znanego, przynajmniej w Polsce standardu zarządzania ryzykiem.  Mówimy “najbardziej” choć nie ma chyba żadnych analiz (nam znanych), którymi moglibyśmy się podeprzeć, ale tak sobie myślimy, że jest.

ISO 31 000 Zarządzanie ryzykiem. Zasady i wytyczne zostało opublikowane ledwie w 2009 roku, a tu proszę już się bierzemy za jego zmienianie. Pomijając różne zastrzeżenia użytkowników do tego standardu (nie podlegającego certyfikacji!), to pewnie i wpływ prac nad nową wersją amerykańskiego COSO II Zarządzanie ryzykiem korporacyjnym. Bo przecież i w dziedzinie standaryzacji risk mendżmentu mamy dzisiaj konkurencję.

Sami już sobie nowy draft ISO 31 000 poczytywaliśmy, ale jeszcze nie podzielimy się opinią z Czytelnikami Ryzykonomii…

A to między innymi dlatego, żeśmy ostatnio sporo podróżowali, występując między innymi na evencie sektora budowlanego w Rzeczpospolitej, jak zwykle szerząc skoordynowaną, systematyczną, przynosząca wartość dodaną, terminową i uwzględniającą czynniki kulturowe (patrz ISO) Ryzyko Manię ?

Przy okazji zainteresowanym już w najbliższym poniedziałkowym Newsletterze podrzucamy link do draftu ISO 31 000 (mamy nadzieję ciągle działąjący, ale musimy tu dodać, że to do końca od nas niezależne), kto chciałby sobie już teraz poczytać…

Dołącz do 512 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w formularzu subskrybcji dla potrzeb niezbędnych do wysyłki Newslettera Ryzykonomii (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 roku o Ochronie Danych Osobowych; tekst jednolity: Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).

400 Ryzykonomii dla zarządzania ryzykiem

0
400 Ryzykonomii

400 Ryzykonomii dla zarządzania ryzykiem >>>

Jak być może już nasi P.T. Czytelnicy zauważyli liczba subskrybentów naszego Newslettera regularnie rośnie i właśnie przekroczyła magiczną 4-tą setkę !!! Niezmiernie nas to zainteresowanie naszym portalem, przecież jedynym takim po polsku, cieszy. Oczywiście zgadujemy, że to nie wyłącznie objaw atawistycznej sympatii do skromnego Redaktora Ryzykonomii ale przede wszystkim potrzeba nowych wiadomości o zarządzaniu ryzykiem.

Mamy w tym momencie taką refleksję, że świat się nam dramatycznie zmienia. Osobiście w życiu nie pamiętamy podobnej atmosfery – no może w roku 90-tym. Ale wtedy wszystko szło ku lepszemu, z nadzieją patrzyliśmy w przyszłość. Dzisiaj chyba nadzieja i optymizm nie jest dominującym nastrojem, choć oczywiście każdy ma prawo do swojej  prywatnej oceny, również na zupełnie innym biegunie. Do czasu…

Oczywiście czasy niepewności są wyzwaniem i wołaniem o zarządzanie ryzykiem. Jedni to widzą inni próbują dostrzec, inni nigdy nie zobaczą. My w Ryzykonomii widzimy i piszemy. Także dla odbiorców naszego Newslettera. Przypominamy też, że w numerach Newslettera Ryzykonomii znajdziecie listę ciekawych naszym zdaniem artykułów i tekstów do poczytania. Polskich i angielskich. Tylko dla subskrybentów Newslettera. Oczywiście o ryzyku i zarządzaniu ryzykiem.

Dziękujemy za Czytelnictwo, które jak dane pokazują empirycznie nie jest u nas specjalnie popularne. Prosimy też, polecajcie nas swoim znajomym klikajcie na Linkedin, Facebooku i Twitterze, to bardzo pomaga w prowadzeniu tej mamy nadzieję pożytecznej dla Was strony. Dziękujemy !!!

Dołącz do 512 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w formularzu subskrybcji dla potrzeb niezbędnych do wysyłki Newslettera Ryzykonomii (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 roku o Ochronie Danych Osobowych; tekst jednolity: Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).

400 Ryzykonomii

Skala prawdopodobieństwa – dyskusja na Linkedin

0
skala prawdopodobieństwa

Skala prawdopodobieństwa wystąpienia zdarzenia, które niesie skutki utożsamiane potocznie z ryzykiem. Nie taka to prosta sprawa jak się wydaje. Kto się gruntowanie zmierzył z tym problemem w praktyce biznesowej wie, że to duże wyzwanie.
Określenie “podziałek” jakie pokazuje nasza skala prawdopodobieństwa ma kluczowe znaczenie dla pomiaru ryzyka. Oczywiście skala skutków jest równie ważna i równie często traktowana według schematu, ale to już oczywiście inna historia…

No więc to, że na naszej matrycy ryzyka, risk martixie oznaczymy “stopnie” ryzyka powiedzmy co 10% procent nie jest takie oczywiste. Bo co owe 10% w rzeczywistości oznacza. Czy nawiązuje do częstościowej definicji prawdopodobieństwa. A więc powinniśmy nawiązywać do pomiaru podobnych zdarzeń w historii (a co jeżeli ich nie było?). Czy to jest w istocie “potoczne” 10% określane w znacznej mierze “jakościowo” na podstawie lepszych lub gorszych doświadczeń oceniającego? Przy czym w istocie nie NIE doceniałbym analizy ekspertów bo jakby głębiej pogrzebać to w wszystko, nawet w “twarde” nauce w istocie odwołuje się do opinii ekspertów. By the way: kto rozumie równia Einsteina czy Bohra albo opisy wszechświata Hawkinga?

Ale zostawmy to i wróćmy do określania kryteriów oceny ryzyka, niestety niedostatecznie przemyślanych a nawet pomijanych. Oh, zapomnieliśmy jeszcze o innych sposobach skalowania prawdopodobieństwa typu “wydarzy się raz na 100 lat” albo też łączne zastosowanie wspomnianych metod.

Sprawa jest według nas dużym wyzwaniem i wymaga dyskusji i gdzie znajdziecie ciekawszą dyskusję niż na założonej i moderowanej przez Ryzykonomię największej polskiej grupie Zarządzanie ryzykiem na Linkedn.

Liczy już ona prawie 400 osób, są aktywne dyskusje między innymi ostatnio właśnie “w temacie” skali prawdopodobieństwa. Zresztą znajdziecie tam wiele różnych ciekawych wątków wraz z opiniami wielu profesjonalistów, coś czego nie znajdziecie w żadnej książce i mało Wam kto powie.
Zajrzyjcie i wyjawcie jak radzicie sobie (lub nie) z problemem. A jeżeli Was tam jeszcze nie ma – zapraszamy do dołączenia pod linkiem:

Skala prawdopodobieństwa na Linkedin:

https://www.linkedin.com/groups/4512747/4512747-6239478550379008001

Ryzyko płynności a propos Tesla

0
ryzyko płynności

Ryzyko płynności (liquidity risk) to ryzyko stare jak świat. Aż nam trochę głupio, że tak o nim rzadko wspominamy, zajęci pogonią za bardziej fikuśnymi i egzotycznymi ryzykami, jak to cyber, łańcuchy dostaw, polityczne etcetera.

A przecież ryzyko płynności to jest to, co zwykle nie daje spać po nocach menadżerom finansowym i nie tylko. Którzy zastanawiają się po raz kolejny z czego zapłacimy nasze rachunki, zobowiązania, podatki.

Oczywiście przyczyn ryzyka płynności jest cała masa a najkrócej można by powiedzieć, że w finansach „cash flow is king”, gotówka jest królem. Możemy więc mieć i wspaniały biznes i wspaniałe pomysły i projekty. I nawet piękne wystawione fakturki, ale…cash flow is king. Więc, czy jest gotówka na koncie? Stąd też i zaskoczenie niejednego przedsiębiorcy, któremu w papierach wychodzi zysk i świetlana przyszłość, a za oknem pukają ci źli komornicy, po nasz majątek…

Oczywiście samo ryzyko płynności to czubek góry lodowej, zna je każdy przedsiębiorca empirycznie. Nie będziemy tu też robić P.T. Czytelnikom Ryzykonomii wykładu z finansów przedsiębiorstw, czy corporate finance…Nie czas tu i nie miejsce, ale wspomnimy tylko, żeby zobrazować ten tekst, że jak właśnie donoszą Źródła zawirowania finansów dotykają cudowne dziecko globalnego biznesu Elona Muska, a konkretnie tę związaną z produkcją sławnym elektryków (coś 4sek do setki) Tesla. Jak czytamy w światowej prasie biznesowej Tesla odnotowała stratę w 4 kwartale rzędu 121 milionów dolarów. A pikanterii dodaje fakt, że w ciągu ostatnich 52 tygodnie notowania Tesli wzrosły z 178 do 278 dolarów.

(A propos słyszeliście już o hossie w Warszawie? Ciekawe jakie są tu fundamenty i ryzyka i zawsze przypomina mi się powiedznie, żeiedy nasz taksówkarz zaczyna mówić o giełdzie, najwyższy czas jest sprzedawać…)

No więc, wracając, Tesla to firma zawsze na „świeczniku” za sprawą swojego sławnego założyciela Elona Muska. Który jak wiemy jest bardzo aktywny w podboju kosmosu za sprawą programu Space X.

Oczywiście nie twierdzimy, że Tesla akurat ma utracić płynność. Wręcz przeciwnie mowa jest o nowych modelach i wzroście produkcji.  Ale to o tyle ciekawy przypadek, że o płynności i ewentualnych problemach finansowych tej spółki publicznej mówi się i pisze od dłuższego czasu. A Tesla i Musk robią swoje. Więc…? Ale też i nie należy zapominać o ryzyku płynności, które potrafiło przewrócić najlepszą firmę w najbardziej nieoczekiwanym momencie.

 

Czy będzie wojna ? Ważne pytania, trudne odpowiedzi.

0
czy będzie wojna

Czy będzie wojna ? >>>
Ryzykonomia to portal o zarządzaniu ryzykiem, a zarządzanie ryzykiem to również stawianie pytań niewygodnych, czasami niewypowiedzianych, a może nawet niechcianych.

Tym razem stawiamy pytanie już zupełnie wypowiedziane, bo w świeżym wywiadzie z Wicepremierem Morawieckim w money.pl (link) pada między innymi takie pytanie i odpowiedź:

Boi się pan wojny?
Mam pewne obawy. Jest niespokojnie na naszej wschodniej granicy, niespokojnie jest na Dalekim Wschodzie. O obronności powinniśmy myśleć wspólnie z opozycją. Musimy unowocześnić armię, żeby miała zdolność odstraszania. Wielkie wydatki na uzbrojenie powinny służyć reindustrializacji. Musimy pracować nad spójnością NATO. Dla mnie jest to absolutny aksjomat polityki międzynarodowej Polski, że NATO jest naszym głównym spoiwem.

Zatrzymajmy się na chwilę nad tą wypowiedzią, ważna przecież bo autorem jej jest nasz Wicepremier.

Od ponad 65 lat w Europie nie było konfliktu zbrojnego na miarę strasznej II wojny. Oczywiście nie zapominamy o tragicznym konflikcie na Bałkanach w latach 90-tych. Obecnie mamy zaś tlący się, a przecież niezwykle groźny konflikt na Ukrainie, w którym zginęło już blisko 10 000 osób.

Ryzykonomia oczywiście nie wie czy będzie wojna czy jej nie będzie, jednak całkiem na poważnie podziela obawy Wicepremiera Morawieckiego. To co dzieje się ostatnio w Europie przywodzi na myśl wydarzenia historyczne z dobrze nam znajomej wojennej historii naszego kontynentu. Szczególnie należy zwrócić uwagę na pogłębiający się kryzys Unii Europejskiej.
Przypomnijmy, że prawdziwym fundamentalnym celem budowy tej organizacji było właśnie zapobieżenie kolejnym krwawym konfliktom w Europie. Udawało się to przez wiele lat.
Dziś, jak twierdzą niektórzy kasandrycznie narodom Europy znudził się pokój.
Brexit, kolejne wybory w tym roku we Francji i Niemczech mogą przynieść całkowitą destrukcję Unijnego projektu. Na co przecież wielu obywatelu Unii jak się wydaje czeka z utęsknieniem. Kiedy powstaną nowe mury znowu odżyją skrywane animozje i antagonizmy, a kraj nad Wisła jak zawsze ma stuprocentową szanse stać się główną areną wydarzeń, o których dotychczas czytaliśmy tylko na łamach historii.

Oczywiście i to zauważa Wicepremier, niebezpieczeństwo wybuchu wojny to także szansa dla naszego przemysłu zbrojeniowego. Produkcja czołgów, uzbrojenia, samolotów i śmigłowców bojowych, dronów, karabinów i okrętów, to wielka szansa dla naszego przemysłu zbrojeniowego na nowe miejsca pracy i zwiększenie produkcji. Szansa dla firm budowlanych na budowę schronów, infrastruktury wojskowej, lotnisk, koszar. Jak zawsze każde ryzyko także związane z wojną ma i swoje pozytywne strony, i o tym mówi Wicepremier w tym niezwykle znamiennym wywiadzie.

Oczywiście, gdyby w Europie doszło do wybuchu konfliktów zbrojnych powstają kolejne pytania. Jak się do nich przygotować na różnych poziomach życia społeczno – gospodarczego. Oczywiście Ryzykonomia nie jest specjalistycznym portalem militarnym więc nie będziemy tu rozważać kwestii zakupu uzbrojenia, dyslokacji wojsk czy roli Obrony Terytorialnej w planie obrony RP przed najeźdźcami.

Ale już na poziomie biznesowym możemy zadawać ryzykonomiczne pytania. Jak polskie firmy są przygotowane na ewentualny konflikt zbrojny, gdyby do niego doszło, o którym mówi Premier Morawiecki. Czy zarządy przygotowały odpowiednie plany awaryjne ewakuacji sowich zakładów, ochrony przeciwpożarowej, przeciwlotniczej?

W ilu zakładach znajdują się schrony przeciwlotnicze, opracowano plany ewakuacji, kontynuowania działaności na wypadek znalezienia się w obszarze konfliktu zbrojnego. Co w przypadku powołania Waszych pracowników pod broń, kto zastąpi ich przy liniach produkcyjnych, w biurach, call center. Kto Was zastąpi gdy zostaniecie powołani na front? Czy odpowiednio przygotowaliście Swój plan zastępstw, przyjmowania obowiązków, kiedy będziecie uczestniczyli w działaniach frontowych?

Oczywiście te pytania są szczególnie ważne z punktu zarządzania ryzykiem w przypadku infrastruktury krytycznej. Tu w szczególności nie można zapominać o współczesnych sposobach prowadzenia działań. Takich jak cyberataki, sabotaż, akty militarnego terroru, ataki dywersantów.

To są wszystko bardzo niewygodne pytania, ale muszą być one dzisiaj coraz częściej stawiane i dobrze, ze Wicepremier Morawicki wspomina o takiej możliwości. Nawet jeżeli ich prawdopodobieństwo wydaje się nieduże (?). Konflikty zbrojne potrafią wybuchać z najbardziej błahych przyczyn (patrz I wojna Światowa) a nie można oprzeć się wrażeniu że na świecie wieje wiatr historii i piszą o tym think tanki, naukowcy, politolodzy, wspominaliśmy o tym choćby w naszej ostatniej analizie Global Risk 2017. Czy będzie wojna ?

Global Risk Report 2017 pełen polityki

0
Global Risk Report 2017

Global Risk Report 2017 >>>
Takie mamy czasy, że co by nie powiedzieć czy zrobić, łatwo jest otrzymać etykietę „upolitycznienia”. Dajmy na to, dostaniemy w przysłowiowe zęby na ulicy, leżymy i jęczymy, a już nam oponent zapodaje, że to działania „polityczne” a może nawet cała „narracja” mająca suflować nasz subiektywny pogląd, co do własności naszego spornego portfela. A przecież w czasach „post prawdy” różnie można tę kwestię, jak wszystko przecież, zinterpretować.

GRRRR…

To upolitycznienie nie omija również ryzykonomii, a przekonuje nas o tym lektura najnowszego The Global Risk Report 2017 (GR2017) opublikowanego świeżo przez World Economic Forum. GR2017 to raport, który cyklicznie opisuje ryzyka w nadchodzącym roku. Już 12 edycja, czytany na całym świecie, z Davos, wiadomo… Raport liczący ponad 78 stron jest do ściągnięcia z sieci, a szczegółową lekturę zostawimy z pewnością zainteresowanym Czytelnikom. Tutaj chcielibyśmy zwrócić uwagę na „generalny” przekaz, który naszym zdaniem z niego płynie.

No więc, jak się już Czytelniku domyślasz GR2017 jest mocno „upolityczniony”, gdyby trzymać się tytułowej konwencji. Co prawda z tradycyjnego już dla Raportu rankingu ryzyk będącego, przypomnijmy, efektem pracy kilkudziesięciu ekspertów z całego świata, niekoniecznie taki wniosek wynika. Jednak już z całej treści, wielostronicowych rozważań – z pewnością.
Ale, skoro o rankingu mowa to jeszcze go przytoczmy. Ryzyka GR2017 od największego prawdopodobieństwa wystąpienia, to w kolejności: klimat, migracja, NatCat, terroryści, cyber, nieuczciwy handel, szkody w środowisku, wojny, kryzys wewnętrzne. Z kolei według prawdopodobieństwa wystąpienia to: broń ABC, pogoda, brak wody, katastrofy naturalne, klimat, imigracja, głód, terroryzm, wojny, bezrobocie.

Głód i chłód i…

Mamy więc, jak zawsze w przypadku WEF, bardzo wielowątkowy obraz z tradycyjną pogodą (moglibyśmy powiedzieć lekko złośliwe), brakiem wody i głodem na czele. Dziwne to trochę, bo jak by nie nie doceniać głodu i chłodu, to nie takimi ryzykami żyje dzisiaj świat.
Żyje on polityką i wiejącym już na dobre wiatrem historii, który jakby co i głód, i chłód jest nam, jak uczy historia też w stanie zapewnić. Również cyberataki to rzecz ciekawa i ważna, ale i one jak wszyscy wiemy są dzisiaj upolitycznione. Co złośliwsi mówią wręcz, że to Rosjanie wybrali sobie nowego Prezydenta USA. A i w kontekście świeżych ceber włamań do naszego systemu finansowego także sugerowany jest wątek narodowo-polityczny.

Ostrze naszej krytyki GR2017 od razu jednak stępiamy, kiedy zagłębiamy się w szczegółowe rozważania ekspertów z Davos na tematy nurtujących świat ryzyk. Tu już upolitycznienie „hula’ na całego. I tak, autorzy GR2017 w całych akapitach zajmują się przedstawianiem swoich poglądów na temat niestabilności politycznych będących wynikiem populistycznych trendów wyborczych. Oczywiście, co kto uważa za populizm, to inna (polityczna) sprawa i zapewne populiści nigdy by siebie tak nie nazwali.

Global Risk Report 2017 o kapitaliźmie

GR2017 pochyla się nad przyczynami tego stanu rzeczy, a w tym nad rosnącymi nierównościami społecznymi, narodowymi, klasowymi. Źródła widzi między innymi w kryzysie obecnego systemu polityczno-gospodarczego w tym oczywiście kapitalizmu rynkowego. Przy krytyce kapitalizmu przez upolityczniony GR2017 ponownie ostrze krytyki nam się wyostrza. Bo czy eksperci z luksusowego Davos uważają, że korporacyjno-państwowa sieć ucieleśniona w sloganie „too big to fail”, raje podatkowe, kreowanie czegoś z niczego i różnego rodzaju finansowych fiki-miki mają coś wspólnego z kapitalizmem?
Global Risk Report 2017
Choć na pewno z kapitalizmem wiele wspólnego ma globalizacja. I jak to dzisiaj bywa jest w Raporcie zrozumienie, że globalizacja to nie tylko szanse, ale i coraz większe zagrożenia. Tutaj eksperci GR2017 postulują (pozytywizm witamy z radością) zacieśnienie współpracy, a nie jej rozluźnianie. Bo jak ktoś słusznie zauważył „united we stand, divided we fail”. Choć z pewnością nie była to nowa nadzieja białych, znany showman i artysta twittera, który króluje obecnie, ku osłupieniu części świata przy 600 Pensylwania Avenue.

Rekonsiliacynie

Wśród wszystkich nieszczęść wymienianych przez upolityczniony GR2017 znajdziemy również kryzys naszej (waszej?) demokracji, ustroju jak wiadomo nie najlepszego, więc dlaczego by nie warto spróbować po raz kolejny czegoś innego? Oczywiście „syci eksperci” z bogatego Davos, (taka mała „polityczna” złośliwość) do demokracji są przywiązani i wśród reakcji na ryzyko proponują równiejszy podział owoców wzrostu. I dalej, a jednak, zachowanie ciągłości systemów politycznych pamiętając o przyśpieszaniu zmian. Wreszcie proponują „rekonsiliację” (tłumaczenie wprost) nacjonalizmu i multikulturowości. Szczególnie ta ostatnia rada brzmi fantastycznie, bo naszym zdaniem niełatwo jest pogodzić ogień i wodę. GR 2017 zauważa, że emigranci są konieczni starzejącym się europejskim społeczeństwom. Ale dobrze, gdyby jednak za dużo ich do nas nie przyjeżdżało. Szczególnie takich którzy nie są informatykami i/lub od małego marzyli o najnowszym modelu pasu szachida. Skromnie jednak zauważają, że sprawa jest wielowątkowa i na pewno potrzebna jest „debata”. Prosimy tylko szybko, bo nowe łodzie wraz z nadejściem wiosny już grzeją silniki na wybrzeżach Mare Nostrum…

W tegorocznym GR2017 znajdziemy również cały rozdział poświęcony zagrożeniom podstawowych praw i wolności. Tak tu sobie żartujemy, ale niestety bardzo to jest smutne, że i w ryzykonomii omawia się ten brunatny trend. Implikacje będą nie tylko społeczne, ale i dla biznesu. Co wie każdy, kto historię gospodarczą kiedykolwiek czytał.

Będzie weselej

Żeby dobić ćwieka do trumny tego upolitycznionego i naszym zdaniem mocno ponurego krajobrazu ryzyk, GR2017 porusza kwestie zabezpieczeń socjalnych i ryzyk związanych z załamywaniem się obecnych systemów. Co skądinąd nie powinni nas zbyt martwić w świetle ostatnich legislacji, mających przedłużyć nam radosne zbieranie owoców zasłużonego trudu na przedłużonej emeryturze.

I tak nam upłynęła ta krótka relacja z upolitycznionego GR2017. Pozostał jeszcze rozdział poświęcony zagrożeniom ze strony mądrzejących terminatorów, o czym mamy nadzieję wkrótce jeszcze politycznie napiszemy.

Link do Global Risk Report 2017:

https://www.weforum.org/reports/the-global-risks-report-2017  Global Risk Report 2017  

 

Zarządzanie ryzykiem PROR

0
Zarządzanie ryzykiem PROR

Zarządzanie ryzykiem PROR >>>
Trudno nam nie wspomnieć o niezwykle ważnym, jakby na to nie patrzeć dokumencie, który ukazał się na dniach. A mianowicie o Planie na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju opublikowanym przez Rząd. Dawno zapowiadanym, autorstwa jak wieść niesie Pana Wicepremiera Morawieckiego.
Jak wiadomo ma to być nasze rodzime, rozwojowe okno na świat.
Jak czytamy na stronach Ministerstwa:

Plan jest zestawem narzędzi dynamizujących rozwój Polski. Zawiera diagnozę sytuacji, kierunkuje działania rządu na najbliższych kilkanaście lat i wskazuje konkretne zadania.

Już wcześniej zdarzało nam się pisać o różnych długofalowych planach Ogólnego Rozwoju, bo jak zdaje się ktoś wyliczył w ciągu ostatnich kilkunastu lat mieliśmy co najmniej ich ze trzy, a wszystkie bardzo przełomowe. Nie będziemy tu oczywiście analizować skąd w naszym narodzie taka skłonność do wypuszczania coraz to nowych planów bez realizacji starych, żeby nie być posądzonym o nie-usprawiedliwiony pesymizm.
No więc nas oczywiście jak zawsze przy planach interesuje ,czy jest tam mowa o zarządzaniu ryzykiem.

Ścieżki PROR-a

Na pewno PROR-ze znajdziemy zasadniczo celną analizę słabości, pułapek (ryzyk?) ścieżek rozwojowych (?) na których obecnie jesteśmy. Natomiast Nowe ścieżki rozwojowe proponowane przez Morawickiego, co do któreych wszyscy z grubsza się zgadzają, mają opierać się na 5 filarach i bilionach złotych inwestycji. Jak rozumiemy głownie sponsorowanych przez Państwo.
No, no cóż tu by można rzec w komentarzu.
Mamy więc przykłady mega projektów, jak choćby program Batory budowy promów w polskich stoczniach. Były już takie pomysły, zainteresowanych odsyłam do kronik. Tam można się dowiedzieć jakie były rezultaty. Są i inne oczywiście wiele chwalebne zamiary, jak to powszechna dronizacja i ekletryfikacja pojazdów. Szczytne cele, szczytne cele.
Są i podawane różnorodne fakty, dla analitycznej powinności tylko zauważamy że podana w PROR-ze liczba 685 dni oczekiwania na rozstrzygnięcie gospodarcze w polskim sądzie podawana z podziwu godnym uporem za wielokrotnie przez nas krytykowanym raporcie Doing Business zawiera w swojej liczbie również postępowanie egzekucyjne, pozasądowe. A czas ten podany zresztą jest dla specyficzne załadowanych sądów warszawskich. W skali kraju (choć jaki wiadomo średnia to średnia, ale skoro jest podana to wyjaśniamy) jest zasadniczo o wiele, wiele krótsza, zdaje się poniżej 100 dni, ale gdzież nam szaraczkom dyskutować z tak szacownymi Źródłami. No więc to chyba dobra wiadomość, jakby co, dlatego prostujemy.

Szczegóły PROR-a

Wracając do tego przełomowego Planu, to jak zawsze diabeł, tfu, tkwi w organizacji i realizacji, choć w sumie można by się upierać, że i w zaplanowaniu. I oczywiście w skutecznym zarządzaniu ryzykiem, których w takim planie jak przewidujemy jest sporo, nie tylko pięć pułapek. Bo przecież i Plan, jak każdy Plan ma swoje ryzyka. 
No więc skoro o tym znowu mowa to jakiś szczególnych informacji w temacie nie znaleźliśmy w PROR-ze a le jakby co jesteśmy do dyspozycji Drodzy Project Managerowie PROR-a, dzwońcie.
Poniżęj zaś, dla pewności zamieszczamy link do planu, must read, ein muss, czytajcie ….

https://www.mr.gov.pl/media/14840/Plan_na_rzecz_Odpowiedzialnego_Rozwoju_prezentacja.pdf

Zarządzanie ryzykiem PROR Zarządzanie ryzykiem PROR Zarządzanie ryzykiem PROR

Dawca czyli Rada Nadzorcza Zarządza Ryzykiem cz.2

0
Dawca czyli Rada Nadzorcza

Dawca czyli Rada Nadzorcza zarządza ryzykiem cz. 2 >>

Kontynuujemy (część 1) zgodnie z obietnicą temat Rad Nadzorczych szczególnie, że mamy w temacie Rad, jak donoszą źródła, znaczny ruch. Starzy eksperci są zastępowani przez nowych ekspertów. I nie może być przecież tak że Ryzykonomia stoi z boku i patrzy… I choćby merytorycznie nie wspiera tej szczytnej aktywności ogólnoorganizacyjnej.

No więc ostatnio zastanawialiśmy się generalnie, co Rada miałaby z tym zarządzaniem ryzykiem robić? Gdyby ktoś je przypadkowo w spółce wydumał lub gdyby właśnie wpadł na pomysł jego wdrożenia…

I chyba należałoby jeszcze wrócić do początku, droga Rado. I przypomnieć, że zanim zaczniesz monitorować i ocenić należałoby się zastanowić jak to zarządzanie ryzykiem było (jeżeli jest) czy ma być w waszej organizacji wdrożone. Bo zakładam, że Rada nie spadła z kosmosu. I zdaje sobie sprawę, że jej relacja z Zarządem w zakresie zarządzania organizacją, także ryzykiem to nie tylko relacja typu „odbiorca”. Ale i „nadawca”.

No więc Rada Nadzorcza, a może to być oczywiście jej wyspecjalizowany Komitet Audytu (jak wiadomo eksperci od audytu i zarządzania ryzykiem z natury rzeczy) powinna się aktywnie włączyć w proces zarzadzania ryzykiem. I to już na etapie jego tworzenia!

Tu znowu pozwolimy sobie zacytować normę ISO 31000 która naucza nas, że:

Wprowadzenie zarządzania ryzykiem i zapewnienie jego bieżącej skuteczności wymaga silnego i trwałego zaangażowania przez kierownictwo organizacji, jak również strategicznego i dokładnego planowania w celu uzyskania zaangażowania na wszystkich (zaznaczenie Ryzykonomii) poziomach.

Oczywiście może ktoś brutalnie argumentować, że Rada Nadzorcza nie jest wymieniona sensu stricto w ISO 31000 – chyba wcale. Choć zdaniem Ryzykonomi to nawet jeżeli nie jest błąd – to przeoczenie. Zawsze wolimy kawa na ławę. Może przeoczenie zresztą mniejsze w anglosaskiej 2-tierowej konstrukcji Boardów (dyrektorzy wykonawczy i nie wykonawczy). U nas może jednak stwarzać wrażenie, że Rada w ogóle nie ma tu nic do zrobienia, ale..

Jednak nie można sobie wyobrazić, żeby wszystkie ustalenia odnośnie struktury ramowej a potem samego funkcjonowania procesu, nie włączały do działania Rady Nadzorczej. Szczególnie na etapie wyraźnie postulowanego kroku uzyskiwania mandatu i zaangażowania.

Wreszcie, skoro o ISO 31000 już mowa to jest tam dalej mowa o „pełnej integracji zarządzania ryzykiem ze strukturami Ładu Korporacyjnego”.

No więc argumentujemy, Rada powinna uczestniczyć w wprowadzaniu zarządzania ryzykiem, a jeżeli JUŻ jest, w jego nieustannym monitorowaniu (o czym była mowa) ale i ulepszaniu.

Ale jak miałoby się ten mandat i zaangażowanie ujawnić, bo chyba powinien mieć jakąś formę? No więc jak się wydaje Rada powinna zostać poinformowana przez Zarząd, że podejmuje o określone kroki w kierunku wdrażania zarządzania ryzykiem. Dobrze byłoby również gdyby wyraziła ona swoją opinię co do kierunku podejmowanych kroków. (Na początku być może bardziej miękko, póki nie ma jeszcze konkretnych ustaleń). Wydaje się jednak, że nieustanny przepływ informacji jest ważny, aby uniknąć potem nieporozumień, co zostałoby wytworzone przez Zarząd bez świadomości Rady. Ale też zdajemy sobie sprawę, że różnie to może wyglądać i również wewnętrzna „polityka” może mieć wpływ na ten proces.

Kolejnym krokiem powinno być uzyskanie od Radę poparcia dla polityki zarządzania ryzykiem przyjętej wcześniej przez Zarząd. Ale o tym, w kolejnym odcinku, za chwilę…

Dawca czyli Rada Nadzorcza Dawca czyli Rada Nadzorcza Dawca czyli Rada Nadzorcza

Szanse w smogu

0
Szanse w smogu

Szanse w smogu. W ostatnich dniach jak zapewne i P.T. Czytelnicy Ryzykonomii zauważyli wiele jest mowa o smogu, który opanował polskie miasta i wsie.
Nie będziemy tu straszyć mapami zanieczyszczeń, które pokazują jak wiele papierosów dziennie „z powietrza” wypalają nasze dzieci. I co można z tymi wiekami zaniedbań zrobić. I ile kosztują nasz system opieki zdrowotnej nie mówiąc o gigantycznej utracie PKB związanej z utratą 45 000 ludzi rocznie (sic). Nawiasem mówiąc i Redakcja Ryzykonomii zawsze z przerażeniem obserwowała jak szybko znikały wystawione na „wystawkach” stare meble i jak szybko można było dym z nich poczuć z kominów sąsiadów.

Dla nas cała sprawa z zagrożeniem smogowym jest a rebours doskonałym przykładem na dwoistą naturę ryzyka. Bo przecież o ile zagrożenia smogowe są jasne i oczywiste, przynajmniej dla nas, to zwróćcie uwagę jak wiele szans pojawia się w walce z tym dymem. Nowe technologie, inwestycje, edukacja, wynalazki. Energia wiatrowa i solarna, oszczędne domy, inteligentne instalacje, elektryfikacja motoryzacji. To wszystko są olbrzymie szanse do nadania gospodarce impulsów rozwojowych, o ile oczywiście takowe szanse będą dostrzeżone i ryzyko z nimi związane odpowiednio zarządzane.
Oczywiście idąc dalej to szanse dla instytucji finansujących, ubezpieczycieli, doradców etc. etc etc.

Weźmy przykład. W USA w kopalniach węgla (które nowa nadzieja białych ma chronić) pracuje coś 70 000 ludzi. A sam przemysł energii odnawialnych, jak donoszą źródła w jedynej Kalifornii to… co najmniej 500 000 zatrudnionych i szybko rośnie. Oczywiście nie każdy jest Kalifornią, ale jak ktoś zauważył jeszcze nigdy trzymanie się starej technologii nie przyniosło światu nie dobrego… szanse w smogu

Także natura ryzyka jest dwoista i nigdy nie należy zapominać o szansach, które ryzyko niesie choćby z drugiej strony było śmierdzące i smoliste, jak smog…

Szanse w smogu Szanse w smogu

Mapa Ryzyka 2017 niepewne scenariusze

0
Mapa ryzyka 2017

Mapa ryzyka 2017. One hundred-years-storm. Sztorm stulecia. Donald Trump ogłasza główne punkty swojej nowej, izolacjonistycznej polityki zagranicznej. Priorytetem jest „make America great again” realizowana przez „czysto” biznesowe podejście. Jego efektem jest między innymi désintéressement dla ekspansji Rosji w Europie Wschodniej. We Francji wybory wygrywa Fillon, ale Front Narodowy jest tuż za plecami, we Włoszech tryumfuje Ruch Pięciu Gwiazd. W Holandii Partii Wolności nadaje ton nowej koalicji. W kolejnych krajach rośnie sentyment do starej, dobrej Europy narodów, Europy Verdun i Wersalu. Powiewają sztandary. W Turcji Recep Erdogan zdobywa władzę absolutną, po kolejnych zmianach w konstytucji. W cichym porozumieniu z Rosją opuszcza bariery emigracyjne i setki tysięcy emigrantów płynie do Grecji, którą ogarniają rozruchy. Po bankructwie Monte dei Paschi di Siena padają kolejne włoskie banki i zaczyna się efekt domina w europejskim systemie bankowym.

Merkel z trudem wygrywa wybory, ale do głosu dochodzi Alternatywa dla Niemiec zyskująca szybo rosnące poparcie społeczne. Wielka Brytania robi hard Brexit pod naciskiem opinii publicznej tabloidów, jej gospodarka wpada w zadyszkę, inwestorzy gaszą światła w City. Unia trzeszczy w posadach. Ruchy niezadowolonych nawołują do referendów euro-exitowych w największych krajach Unii. Na Morzu Południowochińskim samoloty Państwa Środka zmuszają do lądowania amerykański samolot patrolowy. Ameryka w odpowiedzi wysyła lotniskowiec uderzeniowy. Rynki finansowe drżą w posadach, polska złotówka…
Dezintegracja…

PRAWDA POSTPRAWDY

Scenariusz niemożliwy? Ba, w wielu punktach prawdopodobny, bo to w znacznej mierze kompilacja kalendarium wydarzeń politycznych i gospodarczych zapowiadanych na 2017 rok. Oczywiście, kto i gdzie wygra, i co zrobi w ostateczności jeszcze nie wiadomo, ale znaków na niebie i ziemi co może się wydarzyć w 2017 roku (albo troszeczkę później) naprawdę nie brakuje. No właśnie „naprawdę”; a już ze słowem „prawda” mamy dzisiaj problem, bo jest prawda i postprawda i dzisiaj mówienie o dezintegracji, może być różnie rozumiane. Zależy kto scenariusze buduje i je czyta, i dla kogo szanse oznaczają szanse czy zagrożenia, a rebours.

—–

Dołącz do 512 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w formularzu subskrybcji dla potrzeb niezbędnych do wysyłki Newslettera Ryzykonomii (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 roku o Ochronie Danych Osobowych; tekst jednolity: Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).

—–

No więc, wracając do tytułowej „Mapy ryzyka 2017” to nie ukrywamy, że jej budowania jest dzisiaj jak nigdy i łatwiejsze, i trudniejsze zarazem. A tradycyjne mapowanie ryzyk, przedstawianie ich graficznie na skalach prawdopodobieństwa i skutków o tyleż efektowne, co mało czytelne. Klasyczne dwuwymiarowe mapy ryzyka, które już kilkakrotnie wcześniej prezentowaliśmy na łamach rubryczki ryzykonomicznej, niewiele w istocie mówią o bipolarnych integracyjno-dezintegracyjnych scenariuszach. Klasyczna mapa ryzyka to statyczny obraz dzisiejszego hiperdynamicznego świata. Jeżeli wczytywać się w różne przewidywania, co wydarzy się w 2017 roku (których właśnie pełno), to wszyscy chyba czują wiejący wiatr Historii. Być może jesteśmy u progu swoistego break-even, „punktu przegięcia”, po którego stronach mamy te same ryzyka, ale układające się w dramatycznie różne, przeciwstawne w wielu punktach scenariusze. Integracja-dezintegracja. Rozwój- załamanie. Wzrost – spadek. Pokój – konflikt. Mapa ryzyka 2017 

SCENARIUSZE DWA

Analizę jak nigdy utrudnia fakt, znany każdemu doświadczonemu menadżerowi ryzyka, że rysowanie negatywnych scenariuszy nie jest popularne. I od początku naraża na zarzut, że scenariusz pesymistyczny jest mniej sensowny, gorszy. I nie jest to zarzut nieuzasadniony, bo przecież możemy sobie wyobrazić Renesans. Zamiast dezintegracji, integracja. Donald Trump okazuje się zwolennikiem globalizacji i wolnego handlu, Europa się reintegruje w ferii nawrócenia na Zjednoczenie, Brexit wzmacnia rynki finansowe, banki włoskie nie padają, lecz kwitną, wzrosty gospodarcze szczytują, imigranci wracają do domów. Jak to brzmi? Chcieliście optymizm, to macie!

MAPA RYZYKA 2017 CZY…

Z „praktycznego” punktu widzenia, można się zastanawiać, czy bipolarne prognozy w ogóle mogą się czemuś przysłużyć na poziomie makro, czy mikroekonomicznym. Oczywiście że tak, bo zarządzanie ryzykiem zawsze ma większy sens niż nie-zarządzanie. I zdaje się, co byśmy nie mówili o zdolnościach biznesu do systemowego zarządzania ryzykiem, to a pewno różne, nawet jeżeli jeszcze niesprecyzowane scenariusze reakcji na ryzyka kłębią się w umysłach zarządzających. Inna sprawa czy rady i zarządy

próbują je materializować w formie analiz, raportów, profili ryzyka. Choć jak się wydaje się (to opinia nieempiryczna i niestatystyczna) biznes i nie tylko biznes, pozostaje wysoce reaktywny. Czekamy na zmiany i…zobaczymy co dalej. Mapa ryzyka 2017

Można również zrozumieć takie podejście, bo jest ono widoczne i wśród potężnych tego świata, choć zapewne używają oni dużo potężniejszych think-tanków niż autor tego skromnego felietonu. Oczywiście są i tacy, którzy żadnych analiz nie używają i zdają się z góry na szczęśliwe zakończenie. Ale tym prognozujemy jak najgorzej. To, że świat ryzyka jest scenariuszowy i bipolarny oznacza konieczność przygotowania rozbudowanych planów reakcji na obie, skrajnie przeciwstawne realizacje ryzyk. A w końcu, jak powiedział Leonardo: Prawda jest zawsze córką czasu.