zarządzanie ryzykiem

Strona główna zarządzanie ryzykiem Strona 2

Smacznego Jaja !

0
smacznego jaja

Smacznego Jaja, Wesołych Świąt, Mokrego Dyngusa etc. etc. życzy wszystkim Starym, Nowym, Przyszłym, Wiernym i Niewiernym Czytelnikom portalu Ryzykonomia jego skromna Redakcja Naczelna.

Niech Wam… ale…. bardziej profesjonalnie jest nie zdawać się na Siły Wyższe, które i tak mają dostatecznie wiele zapytań, tylko samemu postępować z zagrożeniami i wykorzystywać pojawiające się szanse!

I… niech to będzie nasz Przekaz Dnia na nadchodzące Święta i po nich.
Trzymajcie się i wracajcie na Ryzykonomię, bo będzie jej coraz więcej i nowiej. Wkrótce.

Szkolenia z ISO 31000 i COSO dla PIBR

0
Szkolenia z ISO 31000

Szkolenia z ISO 31000 i COSO dla PIBR>>>
Redakcja Ryzykonomii opracowała na nadchodzącą wiosnę nowy program szkoleniowy dla Polskiej Izby Biegłych Rewidentów, z której Centrum Edukacji Kadr mamy przyjemność już od kilku lat efektywnie współpracować.

Szkolenie jest poświęcone zapoznaniu audytorów zewnętrznych ze standardami zarządzania ryzykiem PN-ISO 31000 i COSO II Zarządzanie ryzykiem korporacyjnym, a przy okazji skoro o COSO mowa, ze standardem COSO I Internal Control (Kontrola wewnętrzna).

Oczywiście zarządzanie ryzykiem to dla polskich i nie tylko rewidentów sprawa coraz ważniejsza, ba, kluczowa bo przecież cały paradygmat audytu zewnętrznego jak i wewnętrznego jest „risk based”, oparty na analizie ryzyka. No więc audytor ryzyko analizować musi umieć….

Musi też umieć określić na ile istniejący (o ile istnieje) system zarządzania ryzykiem, a także kontroli wewnętrznej jest adekwatny i radzi sobie z ryzykiem. Musi wiedzieć jak analizować dane z systemów ERM przedsiębiorstwa (o ile taki istnieje). Szczególnie, że mamy dopiero co ogłoszoną Ustawę o biegłych rewidentach, a tam choćby nowe obowiązkowi Komitetów Audytu. Dla których przecież zarządzanie ryzykiem to chleb powszedni… ma być….

No więc temat dla audytorów jest i Ryzykonomia jest dumna, że może wspierać merytorycznie tak szacowną i profesjonalną organizację jak PIBR.

A sam program szkolenia, ramowy, poniżej…

https://ce.pibr.org.pl/pl/kursy/18,ISO-31000-i-COSO-standardy-zarzadzania-ryzykiem-i-kontroli-wewnetrznej

Ryzykonomia szkoli i doradza

0
Ryzykonomia szkoli i doradza

Zwykle staramy się nie przeładowywać contentu portalu Ryzykonomia tematami auto-propomycyjnymi ale, pozwólcie Szanowni Czytelnicy, że od czasu do czasu się przypomnimy….

Tak, oczywiście autor portalu Ryzykonomia dr Jerzy Podlewski ma wyjątkowo solidne, bo ca. 25 letnie (tak, tak) biznesowe doświadczenie w różnych obszarach zarządzania ryzykiem biznesowym, korporacyjnym, gospodarczy, finansowym, projektów etc.

Tak. Wykorzystując swoją wiedzę i doświadczenie Ryzykonomia doradza firmom polskim i zagranicznym, po polsku i angielsku w:

  • wdrażaniu całościowych systemów zarządzania ryzykiem w organizacjach wszelkiego typu, dużych i nie tak małych,
  • analizie ryzyk, z którymi borykają się Wasze organizacje na codzień i strategicznie choćby…
  • … z okazji przechodzenia na najnowszą wersję IO 9001:2015 (gdzie konieczna jest analiza ryzyk i szans)
  • wprowadzaniu całościowych rozwiązań zarządzania ryzykiem z wykorzystaniem standardów ISO 31000 Zarządzanie ryzykiem i …
  • COSO II Zarządzanie ryzykiem korporacyjnym,
  • wdrażaniu systemów zarządzania ryzykiem w sektorze publicznym w ramach kontroli zarządczej,
  • tworzeniu wszelkiej wymaganej regulacjami, dobrymi praktykami i zdrowym rozsądkiem dokumentacji ww. procesów,

Szkolimy naszych klientów na wszystkich poziomach, od pracowników liniowych po Zarządy i Rady Nadzorcze i…
….robimy to prosto i skutecznie, bo wierzymy w sens zarządzania ryzykiem, który służy osiąganiu celów przez organizacje.

Jeżeli macie Państwo pytania, zastanawiacie się czy warto stworzyć, udoskonalić bądź zaudytować system zarządzania ryzykiem to
zadzwońcie do nas pod numer + 48 697 477 029
napiszcie na j.podlewski@ryzykonomia.pl lub
skontaktujcie się ze mną na moim profilu LinkedIn. 

Nowa odsłona ISO310000:2018

0
Nowa odsłona ISO310000:2018

Nowa odsłona ISO310000:2018>>>
Jak się dowiadujemy w Monitorze Ryzykonomii międzynarodowa organizacja standaryzacyjna ISO właśnie opublikowała nową, zrewidowaną wersję najbardziej chyba znanego w Polsce standardu zarządzania ryzykiem. W bazowym wydaniu ISO31000 ma on również status polskiej normy (PN) i została przetłumaczony przez Polski Komitet Normalizacyjny.

Według informacji ISO nowy, zrewidowany standard ma odpowiadać na wyzwania związane z pojawieniem się nowych ryzyk. A w szczególności cyber zagrożeń, ryzyk związanych z marką (brand), ryzyk reputacyjnych, politycznych.

Nowe cele stawiane przed ISO31000 mają zostać osiągnięte przede wszystkim przez:

  • udoskonalenie zasad zarządzania ryzykiem (principles), co jak zawsze podkreśla Ryzykonomia mówiąc, szkoląc i doradzając jest kluczem do sukcesu zarządzania ryzykiem w każdej organizacji
  • koncentrację na roli zarządu, kierownictwa, przywództwa we wdrażaniu procesu (leadership) i oczywiście „ton płynący z góry”
  • większe podkreślenie roli powtarzalności i sprzężeń zwrotnych w procesie zarządzania ryzykiem, który powinien być powtarzalny iteracyjny, o samoregulujący się i doskonalący na wszystkich swoich poziomach
  • zwiększenie, optymalizacja adaptacyjności procesu zarządzania ryzykiem, jego otwartości na zmiany jako systemu otwartego, „współpracującego” z otoczeniem

Chyba najbardziej wymownym podsumowanie wprowadzonych zmian jest deklaracja ISO, że nowy standard:

„The new ISO 31000 keeps risk management simple”

Czy będzie „prosto” przekonamy się w praktyce niebawem ! I oczywiście Ryzykonomia wkrótce wróci do tematu żeby dalej informować i wyjaśnić ryzyko swoim nowym i wiernym P.T. Czytelnikom. Zostańcie z nami !

 

 

2018 Mapa ryzyka @de Bono

0
2018 Mapa ryzyka

2018 Mapa ryzyka>>>

Edward de Bono, maltański socjolog słuchany przez biznes na całym świecie zaproponował onegdaj metodę twórczego myślenia zwaną „6 kapeluszy”. Otóż de Bono argumentuje, że kluczem do rozwiązywania problemów jest myślenie lateralne, wielopoziomowe i całościowe. I żeby zrozumieć świat na jego różnorodnych poziomach powinniśmy od czasy do czasu wkładać na głowę różne kapelusze. Magiczne kapelusze wirtualne, jako metafory różnych sposobów spojrzenia na problem: pozytywnych, emocjonalnych, krytycznych, analitycznych.
De Bono, nie wchodząc w szczegóły, zaproponował ich sześć, więc…
Kiedy skromny autor zastanawiał się jak by tu „ugryźć” już tradycyjną (Mapa ryzyka 2017, tutaj) na łamach Mapę ryzyka na 2018 rok, przyszła mu do głowy metoda de Bono. Raczej jako parafraza, a nie dosłowne przeniesienie, ale dla podkreślenia, że zrozumienie dzisiejszego świata ryzyka wymaga „wejścia” w różne buty, nałożenia różnych kapeluszy interpretacyjnych. Żeby zrozumieć różne punkty widzenia i aspekty szans i zagrożeń, które niesie już rozpoczęty rok. Rok wyzwań jeszcze bardziej skomplikowanych i multilateralnych niż kiedykolwiek. 
Świat ryzyka i świat post prawdy, ale prawda jest tylko jedna, choć może w innych kapeluszach. Spróbujmy więc zastanowić się, w jakich „kapeluszach” pokazuje nam się ryzyko w roku 2018 i jakie czynniki będą grały najważniejsze role w teatrze życia codziennego.

Kapelusz polityczny

Dość powiedzieć, że Warren Buffett (wiadomo kto) zauważył niedawno, że ryzyka polityczne są teraz ważniejsze od ryzyk biznesowych; żeby było precyzyjniej mają kluczowy wpływ na biznes. W ubiegłym oku mieliśmy cała masę empirycznych potwierdzeń, zarówno zagranicznych typu Brexit, jak i krajowych (patrz: zmiany w obszarze wymiaru sprawiedliwości). 
Założenie politycznego kapelusza zmusza nas do zauważenia, że ryzyko polityczne, globalne i krajowe będzie dalej rosło. Na świecie u sterów dawnego mocarstwa szaleje wielbiciel Twittera, gdzie kota nie ma, tam myszy harcują, a szczególne jedna duża, Wielka Mysz Chińska. Dalej idąc, Unia Europejska boryka się ze swoimi wewnętrznymi problemami i mówi głośno o „twardym jadrze” w strefie Euro, także w odpowiedzi na Brexit. Ten będzie twardy czy miękki, ale zawsze destrukcyjny. Choć może jest i szansa, że wielu przekonało się, że nie jest dobrze robić sobie przysłowiowe „kuku” będąc „podpuszczonym” przez populistów. Więc może… Brexitu w ogóle nie będzie? Krajowo, mamy widmo Polexitu choć wielu zaprzecza. Ale weszliśmy w bezprecedensową procedurę art. 7 i choć zapewne nie wejdzie w życie, szkoda już się stała. Pieniędzy z Unii będzie o wiele mniej, Wspólna Polityka Rolna się sypie. Czekają nas wielkie zmiany w Unii – bez nas – bo nieobecni nie mają głosu. Ach ciężki jest ten kapelusz polityczny, bo jeszcze Ukraina, Iran, Jerozolima, Syria, Chiny, Korea, Afryka, same niestabilności o olbrzymim oddziaływaniu na gospodarkę. 2018 Mapa ryzyka…

Kapelusz przemian technologicznych

Świat obejmuje fala niezwykle szybkich, akcelerujących z roku na rok przemian technologicznych. To, pamiętajmy olbrzymia szansa, na przykład dla Polski, ale jeżeli ktoś deklaruje, że po to właśnie powołuje się kolejne ministerstwa żeby były innowacje wyjaśniamy: nie nie tędy droga. Załapywać się na odjeżdżający pociąg technologii można tylko inwestycjami w naukę, a z tym jest bardzo źle. 
Przemiany technologiczne to wyzwanie olbrzymie dla wszystkich i to z niespotykanymi od dawna od czasów rewolucji przemysłowej ryzykami towarzyszącymi. Nowe technologie, już teraz powodują nie tylko zmianę sposobów pracy, ale też po prostu „zwalniają” ludzi. Można to dostrzec empirycznie w supermarketach, gdzie zamiast kasjerów mamy już coraz częściej w kasach maszyny i niech nas nie zmyli, że nie jeżdżą na kołach i nie błyskają światełkami. Ta komputeryzacja będzie się pogłębiać i powodować wielkie i szybkie przemiany także społeczne. I nie zapomnijcie kapelusza politycznego, bo to ryzyka także polityczne i socjalne. Niby mamy niskie bezrobocie, ale pensje nie rosną. Pracy jest więcej, ale wcale nie lepszej, bo roboty są tanie i będą jeszcze tańsze w 2018.

Kapelusz governance

Globalny Ład organizacyjny, przynajmniej ten, który powstał w okresie powojenny właśnie się sypie. Ryzyko to jest ściśle związane z polityką jak i wspomnianą technologia. Społeczeństwo się prekaryzuje (patrz: prekariat przemysłowy), coraz trudniej o dobre płatną pracę, bogatsi są jeszcze bogatsi, a biedniejsza…Zaczynają bić Wielkie Narodowe Dzwony. Podawane rozwiązania są proste i luddyczne: trzeba zburzyć stary lad, zmienić zużyte i chciwe elity, wygonić obcych, zaufać Wielkim Przywódcom. W końcu najważniejszy jest Rozwój liczony w punktach PKB, jeżeli się będziemy bogacić demokracja nie jest już nam potrzebna. Czy Stary Ład wytrzyma w 2018 roku? Chyba jeszcze tak, ale o ile nie zajdą się nowe pomysły…2018 Mapa ryzyka…

Kapelusz socjalny

A teraz włóżmy kapelusz prostego Obywatela – Szaraka. Słusznie zauważa się, że bogate elity o nim zapomniały. Może czas na nowy podział bogactwa w narodzie. Co z olbrzymimi długami, które zaciągnięto na konto naszych prawnuków, co z systemami socjalnymi w 2018 roku będą jeszcze bardziej dziurawe niż były w 2017. Opt-out…Oczywiście i tu kapelusze polityczne nam się przydadzą. Technologia jak wspominaliśmy gra tu również ważne skrzypce. 
Więc jeszcze konieczność cieć budżetowych, choć przecież chciałoby się w kapeluszu politycznym jednak jakoś Lud – Naród udarować. 
Są i tacy, którzy zauważają ze dobrze jest mieć budżet zrównoważony i nadwyżki. Najgorsze, że jest, że w kapeluszu socjalnym niechętnie się chodzi choć chętnie się o tym mówi. Bo to kapelusz koniecznych wyrzeczeń, ale również, a może przede wszystkim dla elit, które ą niechętne do dzielenia się szansami choć zagrożeniami, owszem. Tu są konieczne przełomowe idee ale i wielka dyskusja. Janosik, Robin Hood, to może dlatego takie fajne postacie, bo były romantyczne, tylko nic się dzięki nim nie zmieniło. 2018 Mapa ryzyka …

Kapelusz cyber

Kapelusz ceber zagrożeń, a raczej anonimowa maska różnego rodzaju hakerów, ransomwarów, armii info trolli, hejterów. Z jednej strony to ryzyko (jak deklarują w badaniach potencjalne ofiary) jest bardziej oswojone (choćby w wymiarze ubezpieczeniowym), ale w świcie tak „szybkiej” technologii życie przenosi nowe wyzwania. 
Ot, weźmy rozwijających się świat krypto walut. Nie opartych na złocie, niewspieranych przez żaden rząd, zapisanych w rzekomo kryptowiecznych kodach. Kursy owych ceber walut zmieniają się w kompletnym oderwaniu od sfery realnej, czyż już nie próbowaliśmy tworzyć bogactwa narodów z wirtualnych wartości oderwanych od świata realnego? Nowe, a już było. 2018 Mapa ryzyka…

Kapelusz black swans, czarnych łabędzi

Kapelusz niepoodziewanych zdarzeń, czarnych łabędzi pojawia się znienacka, tak jak same zdarzenia tego typu. Niziutkie prawdopodobieństwa i z reguły olbrzymie uderzenia, również związane z interakcjami pomiędzy różnymi ryzykami. Katastrofy naturalne będą nas coraz bardziej zaskakiwać o ile nie zauważymy, że są często nienaturalnie zwielokrotnianie przez człowieka. Skażenia środowiska, smog nie jest w ogóle nieprawdopodobny, choć mówiąc przewrotnie, czyni wszystkie łabędzie czarnymi.
Więc Natura zemści się nowymi czarnymi łabędziami za ludzką lekkomyślność, w kolejnych miesiącach 2018 roku. Będzie i więcej niespodziewanych zdarzeń jak cyberataki, niepokoje społeczne w kolejnych państwach, kryzysy demokracji i problemy finansowo socjalne, oczywiście wszystko w politycznym sosie. Zupełnie nieprawdopodobne.

2018 Mapa ryzyka…

6 kapeluszy myślenia lateralnego, całościowego, holistycznego będzie nam jak nigdy potrzebne w 2018 roku. I prosimy, zachowajcie je w szafie do kolejnych Map ryzyka, na łamach. 2018 Mapa ryzyka…

Po ryzykach 17 idą 18

0
po ryzykach 17

Po ryzykach 17 idą 18>>>
Mapa ryzyka to metafora bardzo popularna w zarządzaniu ryzykiem. Oczywiście, to także dobrze znane narzędzie wizualizowania analizy ryzyka w układzie współrzędnych. 

Narzędzie z licznymi wadami i chyba dlatego dość często odstawiane przez osoby zaznajomione z praktyką zarządzania ryzykiem na parking. Ale to inna kwestia i pisaliśmy o tym na Ryzykonomii jednokrotnie.

Ale to też, jak wspomnieliśmy doskonała metafora zebrania w jednym miejscu i czasie różnych ryzyk i próba opowiedzenia jednej historii. Przedstawienia wspólnej oceny ryzyka omawianej organizacji, przedsiębiorstwa, państwa, świata.
Redakcja Ryzykonomii od lat mapuje, korzystając dowolnie z różnych podejść i narzędzi Mapy ryzyka, a to zwykle w miesiącach przełomowych noworocznych, próbując przeanalizować co czeka nas w nadchodzących miesiącach.
Oczywiście, różnie to bywa z tym przewidywaniem, już poeta rzekł, że to zadanie niesłychanie trudne, szczególnie jeżeli dotyczy przyszłości. Ale, może tym właśnie różni się człowiek od małpy, że przewiduje. Ot właśnie wyszedł nam nowy paradygmat ewolucji ryzykonomicznej. Brawo my…

Wracając do ryzykonomicznych map ryzyka to nas tronie znajdziecie ich całą historię wystarczy w prawym górym rogu naszego portalu w pasku wyszukiwania wpisać „mapa ryzyka”. Tam znajdziecie również naszą Mapę ryzyka 2017. Czy się sprawdziła? To zależy.
Tematem naszych rozważań były trendy integracyjno – dezintegracyjne w już bywszym 2017 roku. Jak dwie ścieżki, którymi może podążyć baśniowy rycerz. Smok albo królewna, choć mówiąc cynicznie i z lekka złośliwie z tymi metaforami też różnie bywa…

Teraz z perspektywy czasu podtrzymujemy, ze scenariusz integracyjno-dezintegracyjny był niezwykle ważny w 2017 roku i był/jest/będzie brzemienny w skutkach w latach kolejnych.

Stany Zjednoczone wypowiedziały przez swojego dziwacznego Prezydenta światowe przywództwo. Wchodzi dynamicznie nowy „integrator” Chiny. Unia Europejska jest u progu poważnych przemian integrujących wokół „twardego jądra”. Podczas gdy peryferia dążą do dezintegracji.
Niestety te peryferia to kraj nad Wisłą, nie wróży to nam dobrze mimo przypływu ogólnoświatowej koniunktury. Są jeszcze przemiany technologiczne, społeczne, kolejne polityczne…ale o tym już za chwilę w kolejnej Mapie ryzyka Redakcji Ryzykonomii, na rok 2018. Czekajcie….

Po ryzykach 17 idą 18, po ryzykach 17…

Ryzykonomia cytowana w Scholar

ryzykonomia cytowana

Ryzykonomia cytowana w Scholar>>>

Jakoś tak, trochę przypadkowo wpadło nam w oko, że nasz portal i nasze publikacje są czytane nie tylko w świecie Biznesu, ale i Akademii. A mówimy to dlatego, że w Google Scholar, wyszukiwarce cytowań w pismach naukowych dorobiliśmy się już pewnej liczby potwierdzeń, że również świat nauki wykorzystuje mrówczą i żmudną pracę Redakcji Ryzykonomii.

Trochę nas to cieszy, nie ukrywamy, bo przecież Ryzykonomia ma przede wszystkim popularno naukowy i pro biznesowy wymiar. Inna sprawa, że w swoim życiu naukowym popełniliśmy trochę pism naukowych, o doktoracie skromnie nie wspominając.
Ale też przyznajemy, że formuła naukowego pisania z wszystkimi tymi odnośnikami i nadęciami jest dla nas trochę ciężkostrawna.

Inna sprawa, że to trochę, a może nawet bardzo to kwestia formuły rodzimej twórczości naukowej, która powinna być nudna, aby była naukowa. W fałszywym naszym zdaniem rozumieniu Nauki.
Pamiętamy, jak onegdaj zwróciliśmy się z propozycją wydania na papierze „Zombie atakują!” naszego empikowego e-bestsellera do kilku wydawnictw „głównego nurtu”.
Nikt nie był zainteresowany i nie mieli racji, bo książka do tej pory jest sprzedawana jako e-book i jak myślimy da się czytać.

Ale to też stara prawda, że dużo trudniej napisać tekst prosty o rzeczach trudnych, a łatwiej odwrotnie. I niestety, również rodzima twórczość

naukowa, przynajmniej w dziedzinie nauk ekonomicznych i o zarządzaniu jest po prostu do czytania nudna ze szkodą oczywiści dla popularyzacji tej dziedziny wiedzy, jakże praktycznej.

ryzykonomia cytowana

W efekcie czyta się u nas Druckera czy Winning i bardzo dobrze, ale dobrze byłoby też gdyby było więcej rodzimej twórczości biznesowej i to nie tylko świecących twardo-okładkowych dziełek tłustych-kotów-menadżerów-rad – i – zarządów, którym zachciało się postawić książkę ze swoim zdjęciem na półce. No, ale czego tu oczekiwać od rodzimych redaktorów wydawnictw, trzeba mieć długi tytuł i gazetowe nazwisko żeby zwrócić ich uwagę, eh jakże to innowacyjny kraj…

No ale to tylko takie ogólne przemyślenia skromnej Redakcji Ryzykonomii w temacie, a wracając do wątku głównego, to widzimy wiedza ryzykonomiczna jest wykorzystywana naukowo w pismach w różnorodnych obszarach.

Mamy więc mamy Ryzykonomię cytowaną w pracach w obszarze przedsiębiorczości i technologi, mamy wojsko i kompetencje organizacyjne mundurowych, mamy nasze ulubione zarządzanie szpitalami (przy okazji rezydenci – a nie mówiliśmy?), nawet kwestie prawne i ryzyko sukcesji.

Oczywiście portal nas przede wszystkim jest dla praktyków, biznesu i wszystkich „w ogóle”, ale też zawsze podkreślaliśmy, że nie ma praktyki bez teorii. O czym z pewną satysfakcją niniejszym donosimy. Zostańcie z nami !

Wesołych ryzyka precz !

0
wesołych ryzyka

Ach, jakie Wesołe Święta się nam zrobiły! Radosne tłumy przechadzają się po setkach Galerii, jak Polska długa i szeroka. Kupujemy jedzonko, prezenty, pucujemy parkiety i czekamy śnieżnej pogody, żeby jak najradośniej przeżyć te rodzinne i wyjątkowo radosne święta. 

Niech zamilkną już kolędy w supermarketach jak donoszą źrodła takie Dźwięczące Dzwoneczki są średnio powtarzane „w okresie”, nawet do 300 razy. Sporo… a my tu znowu o ryzyku, ech ta mania, ryzyko…

Potem, wrócimy po świątecznych spotkaniach i dyskusjach w gronie ukochanej rodziny, jeszcze radośniejsi. Pełni nowych postanowień, a za chwilę już i postanowień Noworocznych, których niedotrzymywanie stało się nawet przedmiotem rozważań ostatniego noblisty z ekonomii, behavioralnej, który…stop, stop, stop…

Odkładamy już pióro, czas na Święta!

Wesołych, Pogodnych, Rodzinnych!
I pełnych Nadziei, która jest w Nas…

życzy Wszystkim Czytelnikom
Redakcja Portalu Ryzykonomia.

Ekonomia głupcze !

0
ekonomia głupcze

Ekonomia głupcze! >>>
Kiedyś napisałem na Ryzykonomii artykuł nawiązujący do sławnego powiedzenia Billa Clintona, jak w tytule, ale sparafrazowanego wtedy na „planowanie głupcze”. Teraz coraz bardziej myślę, jak ważne jest to pierwotne stwierdzenie, widząc jak za oknem rozlewa się lekceważenie podstawowych praw i zasad ekonomii. Ba, zasad zdrowego ekonomicznego rozsądku, bo przecież ekonomia to nauka logiczna, nie wymyślona u zarania w zaciszu gabinetów akademików. Ale opisująca to co dzieje się w realu w biznesie. Ekonomia, jako nauka społeczna o wykorzystaniu, gospodarowaniu rzadkimi zasobami. No, bo przecież zasoby zawsze są rzadkie.

Oczywiście i zarządzanie ryzykiem to wiedza przede wszystkim ekonomiczna, stąd choćby ważne są tu liczby i pomiary, ale i ważne wymiary finansowe ryzyka, które zawsze gdzieś na końcu przyjmuje wymiar „złotówkowy”. Ekonomia głupcze!…

WINIEN równa się MA…. choćby taka złota zasada zarządzania budżetami małych i wielkich organizacji, a i całych państw. Właściwie bardziej oczywista dla gospodarstwa domowego, a już często lekceważona, a juz na pewno w wymiarze całych budżetów państwowych. Wydajmy więcej niże mamy, nie ma ryzyka, jakoś to będzie. Zaciągniemy nowe długi, na spłatę starych.

Albo weźmy: zlikwidujmy biedę, tu czy tam, zabierzemy jednym, damy drugim. I już radość w telewizorze jak tu szybko udało się uporać z prawami ekonomii, że każda inwestycja musi mieć swoje źródło finansowania. Ot, jakie to proste, po co uczyć się , studiować.
Albi zarządzanie przedsiębiorstwami. Każdy może zarządzać i każdy zarządza, a przynajmniej stara się… Jak to kiedyś podsumowali znajomi nie-ekonomiści, o co tu chodzi w tej ekonomii? „Tanio kupić , drogo sprzedać”. Tak niestety wiele osób rozumie to czego się uczy na tych wszystkich „grach i zabawach” o zarządzaniu, finansach przedsiębiorstw, budżetach i marketingach. Co to za nauka ta ekonomia… ha, ha ha.
Ekonomia głupcze!

Oczywiście poziom nauczania ekonomii to inna sprawa, ale ten sam zarzut można mieć do każdej nauki, nie wydaje mi się, żeby zły inżynier czy lekarz był z samej swojej „ścisłości naukowej” lepszy od dobrego ekonomisty. Przy okazji zauważyć należy, że i Leonardo myślał o ekonomii , nie byli wolni od niej impresjoniści czy wielcy generałowie, królowie i książęta. Nauka może nie zawsze w świetle reflektorów ale zawsze przecież grająca kluczowe role, nawet jeżeli pozostająca w cieniu.

Dzisiaj, kiedy rośnie lekceważenie, ba często pogarda do nauki w ogóle (tak, tak ) i dotyczy to chyba całego świata, wbrew pozornemu postępowi technologicznemu, rozumianemu jako budowanie coraz bardziej wykwintnych maszynek i gadżetów, problemy ekonomiczne pozostają nie mniej ważne niż kiedykolwiek.
Jak to sfinansować, skąd wziąć pieniądze, jak najlepiej, najefektywniej gospodarować, jak zarządzać ryzykiem? Ekonomia, głupcze !

8 lat Ryzykonomii !

1
8 lat ryzykonomii

8 lat Ryzykonomii! Okrągła roczniczka strzeliłam nam już parę dni temu to jest 21 października i… kto by to pomyślał ! 8 lat…niesienia ryzykonomii pod polskie strzechy, dachy fabryczne i korporacyjne pokrycia dachowe, żeby utrzymać się w konwencji.

A tu kilka liczb : 625 opublikowanych wpisów różnej tematyki, długości i zawartości !!!
Od analiz ryzyk różnych, przez budowanie procesu zarządzania ryzykiem, frejmworków i wyzwań wdrożeniowych. Standardy ISO 31000, COSO II, kontrola zarządcza, kontrola wewnętrzna, wszelkie możliwe odmiany zarządzania ryzykiem. Jakość, compliance, prawo, audyt, rewizja finansowa, modele obrony i odporności. Małe i wielkie firmy, krajowe i zagraniczne i sektor gov i non-profit też. Fabryki, handel, szpitale, urzędy, samochodowe, lotnicze i kosmiczne.

A wiedza ta przecież ciągle dostępna w naszym archiwum na stronie czy tagach w stopce portalu, jak tutaj (link)>>>
Ryzyka biznesowe wszystkie możliwe systematyczne i nie, operacyjne, finansowe, ludzkie i nieludzkie. Sporo tego.Na poważnie i na wesoło (mamy nadzieję) sytuacji ryzykowne z biznesu i z życia zwykłego wzięte. Relacje z wystąpień, konferencji, eventów krajowych i zagranicznych. Po polsku ale i angielsku czasami w zakładce oddzielnej na górze też.

Dziesiątki artykułów własnych z prasy „papierowej” i elektronicznej, mediów społecznościowych. Kilka e-booków powstałych na kanwie Ryzykonomii (wciąż do nabycia zresztą, nieustannie promocyjnie, choćby na empik.com). (Link) !

Wreszcie od pewnego czasu również Newsletter Ryzykonomii na razie bezpłatny a potem po 100 dolców za issue 😉 (żarty, żarty spokojnie…) , ktory ma już prawie 500 subskrybentów i szybko rośnie, tu się można zapisać tu, tu, tu…..

http://www.ryzykonomia.pl/newsletter/

Oczywiście pewna popularność jest, czemu nie miałoby być. Jesteśmy tu i ówdzie pozdrawiani przez naszych Czytelników, których większość, inna sprawa woli zostawać w cieniu, nie dyskutować i nie wyrażać swoich poglądów, choć czasami jakieś internetowe wyrazy poparcia byłby miłe. Ale inna sprawa Redakcja jest już dużymi chłopcami i zdaje sobie sprawę z kulturowych uwarunkowań, a to przecież ryzyka skądinąd i temat kapitałow społecznych. No więc, akurat tutaj mamy nadzieję, troszkę przyczyniliśmy się do podbudowania tej rachitycznej i zdeptywanej ostatnio zawzcięcie wątłej roślinki.

No, w końcu nieskromnie uważamy, że Redakcja ma się czym chwalić, bo takich blogów, portali w Polsce jest na policzenie na palcach i z taką historią długą tym bardziej. A ponad wszystko przecież pro publico bono i ot tak sobie, dla własnej satysfakcji, bo zawsze pogodnie, serio, serio radzę podejmującym podobne wyzwanie: róbcie to dla siebie i nie oczekujcie poklasku i pochwał specjalnych. This is not America… A przecież… piszemy i pewnie pisać będziemy Ryzykonomię dalej… choć kto wie, kto wie…

8 lat Ryzykonomii…Brawo MY ! Niech i tak będzie …