zarządzanie ryzykiem

Home zarządzanie ryzykiem

Poziom ryzyka przekroczony czyli Cytaty

0
kulej cytaty ryzykonomiczne

Nasza biblioteczka cytatów ryzykonomicznych nieustannie rośnie i właśnie wpadł nam w oko creme de crem cytatologii. Wyjątkowa perełka w temacie elektryzującego ostatnio Polskę zapylenia naszych miast i wsi wiszącym w powietrzy beznopirenowym syfem smogowym.

Otóż na stronach  różnych bo okazuje się, że na stronach internetowych wielu centrów ostrzegania kyzysowego pojawiły się komunikaty takiej mniej więcej treści:

“przekroczono została wartość progowa informowania społeczeństwa o ryzyku wystąpienia przekroczenia poziomu alarmowego dla pyłu zawieszonego PM10”

Noooo, Proszę Szanownych Czytelników to jest fantastyczna wiadomość zawsze wiedzieliśmy, że w Ryzykonomii naród nad Wisłą nie ma sobie równych nawet jeżeli nie w skuteczności to na pewno w zabawności.  Szacun, szapo ba , gratulejszyn, wirklich toll !!! Czekamy na więcej.

Przykładowy tekst źródłowy:

http://www.kielce.uw.gov.pl/pl/ostrzezenia/11505,Przekroczenia-poziomu-alarmowego-pylu-zawieszonego-PM10.html

Z radością odajemy ten soczysty cytat do naszej biblioteczki Cytatów Ryzykonomicznych tutaj (link).

Dołącz do 513 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w formularzu subskrybcji dla potrzeb niezbędnych do wysyłki Newslettera Ryzykonomii (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 roku o Ochronie Danych Osobowych; tekst jednolity: Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).

poziom ryzyhttp://www.ryzykonomia.pl/cytaty-ryzykonomiczne/ka poziom ryzyka poziom ryzyka poziom ryzyka

Ryzyka szklana kula 2016 i kolejna

0
ryzyka szklana kula

Ryzyka szklana kula to marzenie każdego ryzykonomisty, magiczne urządzonko, które dałoby nam wiedzę o tym co będzie. Nie bez powodu wspominamy o przepowiedniach dzisiaj. Bo przecież zbliża się koniec roku, a to na przepowiednie jest czas doskonały a z natury mediów, koniczny. A że jak P.T. Czytelnicy bloga pamiętają Wasza Redakcja już od zarania swojego istnienia suflowała koncepcji tworzenia narodowych, ludowych i powszechnych Map Ryzyka. Pozwólcie więc na ich małą retrospektywę. A Mapa Ryzyk 2017, oczywiście też będzie, już za chwilę i autorska redakcji i mamy znowu pomysł z pomocą Was Czytelników.

No więc pozwolimy sobie przypomnieć co pisaliśmy na blogu dobry rok temu. Przewidywaliśmy (wielka to mądrość, aż nie była przyznajemy) rosnącą zmienność globalnych i lokalnych, także polskich profili ryzyka. To nam się niestety sprawdza w całej okazałości. I jeszcze bardziej.

Pisaliśmy tam proroczo (?)…

Z europejskiej perspektywy możemy sobie wyobrazić scenariusz Brexitu, połączony ze zwrotem Francji w prawo po wyborach i wzrost nacjonalizmów spowodowanych kryzysem emigracyjnym.

I dalej:

Czarna wizja, gdyby tylko ten pęczniejący milion uchodźców czekających na plażach Morza Śródziemnego nie był tak realny. Taka wędrówka ludów będzie miała wielki wpływ na gospodarkę, jeżeli ktoś wątpi niech zajrzy do podręczników historii. Choć w krótkim okresie 2016 roku systemowe zabezpieczenia wspólnego rynku wciąż pozostaną niepodważone. Ale już ograniczenie strefy Schengen wydaje się nieodwracalne.

No, no Wasza Redakcja Ryzykonomii zaczyna się czuć jak Nostradamus, szczególnie ze dalej prorokowała:

Jak sobie będzie w tym galimatiasie radzić polska gospodarka? Jeszcze w październiku ankietowani dyrektorzy finansowi przewidywali, że nasz PKB będzie na poziomie ca. trochę poniżej lub ponad 3%. Trudno powiedzieć jak dzisiaj do ryzyka nastawieni są zapytywani, dużo naobiecywano ze wspólnej kasy, a gdyby kto nie pamiętał przypominamy, że żaden rząd własnych pieniędzy nie ma, tylko żeby było dowcipniej, ma nasze.

I potem jeszcze z tych rzeczy które wiedzieliśmy i chcieliśmy napisać dodaliśmy:

Schodząc na poziom „mikro mapa ryzyka 2016”, to opiewany od zawsze przez polityków przedsiębiorca, ciągnący wózek gospodarczego rozwoju kraju będzie musiał jeszcze bardziej kluczyć w gąszczu globalnych i lokalnych zasadzek. Z jednej strony przedsiębiorcy ma być lepiej i łatwiej, a gospodarka „ma” się rozwijać, przy czym mógłby ktoś argumentować, że biznes lubi spokój, a z tym w najbliższej perspektywie może być słabo.

W artykule mogliście jeszcze znaleźć naszą hybrydową Mapę Myśli ryzyk, więc można ją sobie też postudiować…
http://www.ryzykonomia.pl/mapa-ryzyka-2016/

Ale, oczywiście chylimy głowę przed przytykami, że aż takie to odkrywcze myśli nie były. I to jest chyba budzi w nas największe obawy i dzisiaj. Bo… ryzyka i wtedy dzisiaj widać i czuć. I jak możecie zobaczyć w jednym z materiałów udostępnionych jakiś czas temu tutaj i nam bardziej od czarnych niepowdziewanych łabędzi bardzie podoba się koncepcja spodziewanych, wielkich smoków i w 2016 i nadchodzącym 2017 roku.
O czym jak obiecaliśmy – za chwilę. ryzyka szklana kula

ryzyka szklana kula

 

50 Newslettera Ryzykonomii

0
50 Newslettera Ryzykonomii

50 Newslettera Ryzykonomii ! Najnowsze nowości o ryzyku i zarządzaniu ryzykiem. Z dumą donosimy, że nasz Newsletter liczy już 343 subsrybentów i liczba ta szybko rośnie. Bo ryzyko rośnie, to widać, słychać i czuć!

Czytajcie pilnie i polecajcie Newsletter innym koleżankom, kolegom, znajomym z pracy, listonoszowi i pani w sklepie. Serdecznie dziękujemy w imieniu powszechnej Ryzykonomii!

Pan Jarek zapisał się na Newsletter i już następnego dnia wygral miliony w Lotka, poznał miłość swojego życia i został dobrym czlowiekiem. Pani Zosia się nie zapisała na subskrybcję, a wieczorem uciekł jej kot, wykipialo mleko, a syn stracił zasilanie w czasie przechodzenia na 38 level World of thanks !

Już na poważnie, wybaczcie nam to przedświąteczne żarty 🙂 Na Newsletter można się bardzo łatwo zapisać podając dowolny adres email, korzystając z prostego formularza poniżej. W Newsletterze regularnie zamieszczamy informacje tylko dla jego subskrybentów.
Zapraszamy i dziękujemy !!!
Dołącz do 513 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w formularzu subskrybcji dla potrzeb niezbędnych do wysyłki Newslettera Ryzykonomii (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 roku o Ochronie Danych Osobowych; tekst jednolity: Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).

50 Newslettera Ryzykonomii

Optymizm forever and ever

2
optymizm forever

Optymizm forever.
Redakcja Ryzykonomii była niedawno, jak już pisaliśmy, na wykładzie pewnego znanego i cenionego przez nas ekonomisty na temat sytuacji gospodarczej kraju i perspektyw makroekonomicznych na 2017 rok. Waluty, PKB, deficytów, inwestycji, konsumpcji. Pokazywane cyfry specjalnie nie napawały optymizmem, mówiąc delikatnie. Już po spotkaniu przy kawce i ciasteczku rozmawialiśmy sobie z różnymi przedsiębiorcami na tematy około gospodarcze. Jak to w biznesy bywa. Ceny, podatki, VAT-y, paliwo, regulacje.

Wiśta wio!

Sporo tam było rożnego rodzaju (w końcu jak my) konsultantów, choć pewnie od ryzyka tylko Wasza Redakcja Ryzykonomii. A propos, podobno w czasach niepewnych rośnie popyt na zarządzanie ryzykiem, dzwońcie. I po raz enty, któryś, milionowy raz w rozmowie wyszło, że Nasze ryzykonomiczne myślenie o ryzykownym otoczeniu to „pesymizm” i „czarnowidztwo”. Będzie lepiej, choć za bardzo nie wiadomo jak czy i kiedy. Skąd i dlaczego, uszy do góry, wiśta wio i do przodu.

My, menadżerowie ryzyka oczywiście jesteśmy przyzwyczajeni do takiego „flekowania” wszelakiej ryzykonomii, nie bez powodu przekręcanej na ryzyko-manię. Ryzyko jest wszędzie, podobnie jak motocykle, tylko niektórzy nie patrzą co mają za plecami, bo… no właśnie, no właśnie.

Grejt Egejn…

Właśnie czytam znowu, że w chińskich, przecież centralnie sterowanych mediach, jest reakcja na ostatnie dywagacje nieocenionego prezydenta elekta, miliardera, obrońcy biednych, który uczyni Amerykę Grejt Egejn. Tym razem, myśliciel ten wypowiadał się na odnośnie Tajwanu i relacji Tajwan-USA. Sprawa ma zresztą szerszy kontekst i dotyczy ekspansji militarnej Chin na Morzu Południowochińskim.

http://www.bbc.com/news/world-asia-china-38313839

Temat u nas traktowana jak baśń z 1001 i jednej nocy i poza wąskim kręgiem ekspertów w ogóle nie dostrzegana. (jak wiadomo u nas nie ma specjalnie wiele think-tanków. Choćby takich jak Wasza Ryzykonomia. Nie tak się nad Wisłą zostaje ekspertem od czegoś). A region to niezwykle zapalny, kluczowy dla świata. O możliwości konfrontacji dwóch atomowych mocarstw nie wspominając. Bo i takie zawoalowane dygresje się pojawiają. A handlowo-gospodarcze są oczywiste.

Żyjemy w globalnej wiosce i jak, na przykład sprzedawca góralskich ciupag na Krupówkach myśli, że spraw jego nie dotyczy, a każde dziecko w gimnazjum wie, że dobra góralska ciupaga pochodzi dzisiaj zwykle z Chin, to się myli. Dotyczy.

No ale miało być o przewagach optymizmu i martwi i wkurza nas naprawdę, że spotkani optymiści zwykle nie silą się na podawanie konkretnych argumentów, liczb, wykresów, dowodów, na swój optymizm. Radosna optymizm, to najwyraźniej stan ducha i umysłu, coś co wymyka się ludzkiemu poznaniu. Pisał o tym choćby ciekawie Roger Scruton w, o zgrozo „Pożytkach z pesymizmu i niebezpieczeństwach fałszywej nadziei”. Ciekawe, że takie irracjonalne często stanowisko jest najwyraźniej wyżej cenione społecznie niż to oparte na faktach i empirii. A osoba poszukująca sedna sprawy jest wytykana jako mająca wręcz problemy osobowościowe.
Oczywiście to gigantyczny hamulec w zarządzaniu ryzykiem na każdym poziome społecznym, biznesowy, domowym. No bo jak tu słuchać ludzi niespełna rozumu, ryzyko maniaków. Optymizm forever

Murem w głowę

Żebyście jednak nie dzwonili po lekarza psychiatrę dla waszej Redakcji, jeszcze doszczegółowimy. Czym innym jest, jak sadzimy optymizm, a czym innym niestrudzone, twarde dążenie o celu, który wybierzemy po dogłębnej analizie przesłanek. W końcu zawsze podobało nam się powiedzenie Marszałka, a niezły był przecież z niego ryzykant, że „głową muru nie przebijesz, ale jeżeli zawiodły inne metody, trzeba spróbować i tej”.
Mamy tu i realizm, i ukryty pesymizm, ale i żelazną wolę w dążeniu do celu, pełna ryzykonomia. Optymizm forever…

Rada Nadzorcza zarządza ryzykiem cz.1

0
Rada Nadzorcza zarządza ryzykiem

Rada Nadzorcza zarządza ryzykiem, albo i… nie zarządza, bo to ciekawy naszym zdaniem temat, który chcielibyśmy dzisiaj poruszyć na łamach Waszej ulubionej Ryzykonomii…

Zarządzanie ryzykiem jak wiadomo, poza sferą wokalno-paszczową jakoś specjalnie u nas popularne nie jest. Choć, oczywiście nie obrażajcie się „wy którzy tu (na ryzykonomia.pl) wchodzicie” (re: Danthe Alighieri). Tak to jest, jak mówi trzecia zasada Ryzykologii, że krytyczne uwagi o spóźnialskich słuchają ci, którzy przybyli na czas, a  uwagi o niewiedzy innych ci, którzy wiedzą. Nie ma sprawiedliwości….

No więc, wracając do kwestii naczelnych, to tam, gdzie ono w końcu jest (lub ma zaraz być) to zawsze ciekawym problemem i o dziwo zasadniczo niezbyt eksponowanym jest rola jaką powinna pełnić Rada Nadzorcza.
Czy może powinno być taka, jak mówią choćby Dobre Praktyki Spółek Notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych. Tamże czytamy, że:

 III.Z.5. Rada nadzorcza monitoruje skuteczność systemów i funkcji, o których mowa w zasadzie III.Z.1, (kontroli wewnętrznej, zarządzania ryzykiem oraz nadzoru zgodności działalności z prawem (compliance przy. Red ), a także skuteczną funkcję audytu wewnętrznego, w oparciu między innymi o sprawozdania okresowo dostarczane jej bezpośrednio przez osoby odpowiedzialne za te funkcje oraz zarząd spółki, jak również dokonuje rocznej oceny skuteczności funkcjonowania tych systemów i funkcji, zgodnie z zasadą II.Z.10.1.
W przypadku, gdy w spółce działa komitet audytu, monitoruje on skuteczność systemów i funkcji, o których mowa w zasadzie III.Z.1, jednakże nie zwalnia to rady nadzorczej z dokonania
rocznej oceny skuteczności funkcjonowania tych systemów i funkcji.

No więc według Dobrych Praktyk Rada Nadzorcza w ten sposób zarządza ryzykiem, uczestniczy w tej chwalebnej aktywności, że „monitoruje”. Od razu pojawiają się tu pytanie, jak i czy w ogóle to monitorowanie przebiega i jakie oceny może tu Rada Nadzorcza wystawić?
Monitorowani oznacza proces ciągły, czyli co? Monitoruje jak często? Na każdy posiedzeniu, kwartalnie, półrocznie?
Bo na pewno, jak by wynikało z dalszych akapitów – rocznie? Kto o tej, jakże ważnej częstotliwości decyduje i gdzie jest ona zapisana?
Jak donosi nam przecież niezwykle ceniony w biznesie Dział Doradczo-Szkoleniowy Ryzykonomii, Rady Nadzorcze rzadko przyjmują jakiekolwiek regulacje wewnętrzne w tym zakresie. A i Politykę Zarządzania Ryzykiem, jakże przyjazny i pożyteczny dla Rad, prościutki dokument mało kto ma. Bo jak bez niego mówić że Rada Nadzorcza zarządza ryzykiem?

No dobra, kiedy by to nie było, “monitorujemy”, ale…Co właściwie monitorujemy, choć niby to proste, że – „skuteczność”.

Tu mała uwaga, wtręt od-Redakcyjny. Nasze rozważania to wcale, wyobraźcie sobie nie jest krytyka zapisów Dobrych Praktyk GPW. Zastanawiamy się natomiast jak mogą i są one prawdopodobnie przetwarzane (o ile, o ile!) przez spółki.     

Jak możemy monitorować skuteczność zarządzania ryzykiem?

Wiemy, wiemy, że nasi oczytani P.T. Czytelnicy zaraz tu powołają się na polecany przecież już i przez Redakcję Ryzykonomii podręcznik dla Rad Nadzorczych, a propos Komitetów Audytu autorstwa KNF. Czy dobry poradnik “Komitety Audytu – pierwsze kroki”.  A w przypadku Kontroli Wewnętrznej mamy na przykład ogromniaste COSO III „Jak monitorować system kontroli wewnętrznej”, choć akurat radom tego dokumentasa nie polecam. Fajny miejscami, ale wielgaśny.

W ogóle to fajne są wszelkie podręczniki, ale przecież w biznesie, w konkretnych wdrożeniach Rady i Zarządy „dawajcie praktyczne narzędzia, zero teorii, tylko praktyka!” wołają. No więc jak monitorować tę “skuteczność”? Zapewne, dobrze byłoby coś tu niecoś skwantyfikować i zmierzyć. Co i jak zrobiono i w jakiej ilości, może jakieś KRI obejrzeć i co on właściwie Zarządowi pokazał?
Jak nam się zmieniły KPI-aje w odniesieniu do KRI-jów? Jakie są benchmarki? Co sądzi kontrola wewnętrza i audyt o ryzykach? Co sądzi sam dział zarządzania ryzykiem o swoich działaniach? Jak zmienił się profil ryzyka spółki? I czy my (na Odyna!), w ogóle jakiś Profil Ryzyka mamy?
No więc pytań na sam początek nie brakuje. I jak się Czytelnik już chytrze domyśla temat będziemy kontynuować, bo to pierwszy odcinek “Rada Nadzorcza zarządza ryzykiem”. Wracamy za chwilę…

Rada Nadzorcza zarządza ryzykiem

Społeczna odpowiedzialność mówią rewidenci

0
społeczna odpowiedzialność

Społeczna odpowiedzialność biznesu, to temat niezwykle dziś ważny, choć co do tego, co oznacza i jak ma być urzeczywistniania różne są już poglądy i opinie. Niejednokrotnie pojawiają się opinie, że to “ściema”. Bo my, biznesmeni nie martwimy się, że optymalizujemy koszty dzięki pracy niewolników z dalekich krajów. Albo co nas obchodzi, że na plantacjach oleju palmowego chojnie dodawanego do Lutelli i innego słodkiego syfu (pardą) zabija się dziesiątki tysięcy orangutanów, wrednych małp. (link)

Ale o dziwo nie wszyscy tak prosto rozumieją biznes, jako ekspoloatację wszystkiego i wszystkich. Zarówno sam biznes, nasi klienci i rózni regulatorzy uważają, że coś jest na rzeczy.Właśnie w obszarze społecznej odpowiedzialności biznesu, CSR, Corporate Social Responsibility.

Choćby dla zarządzających w Unii Europejskiej niezwykle ważne jest, że już w 2017 w części spółek, wszystkich zatrudniających powyżej  500 osób, nowe prawo unijne wprowadzi nowe obowiązki w zakresie zamieszczania informacji dodatkowej do sprawozdań finansowych. Szacuje sie, że regulacja to obejmie w Unii około 6000 podmiotów.

Dzisiaj załączamy ciekawy wywiad z Zastępcą Prezesa KIBR, Krajowej Izby Biegłych Rewidentów, Pani Ewą Sowińską.

Ewę, nie tylko świetnego audytora i menadżera, ale też personifikcję, znakomity przykład menadżera świadomego swojej społecznej odpowiedzialności mamy przyjemność znać osobiście. Jest prezesem i wspólnikiem spółki audytorskiej Eso Audit (link), gdzie pracuja eksperci z wieloletnim doświadczeniem w audycie finansowym, m.in. z big4
I jeżeli szukacie wysokiej klasy ekspertów, biegłych rewidentów, czy doradców w finansach, to dobrze trafiliście. To nie jest czcza kryptoreklama. Poważnie.

Link do spotkania nagranego w studiu Rzeczpospolitej znajdzie Czytelnik poniżej:

http://www.rp.pl/RZECZoPRAWIE/161209573-Ewa-Sowinska—Spoleczna-odpowiedzialnosc-biznesu.html#ap-1

Zapraszamy do grupy dyskusyjnej na LinkedIn

Przypominamy Państwu o naszej grupie “Zarządzanie ryzykiem” na Linkedin. Największej polskiej grupie dyskusyjnej dotyczacej zarządzania ryzykiem na tym portalu profesjonalistów. Toczy tam się gorąca dyskusja na rózne, aktualne tematy. Compliance, ryzyka prawne, kontrola wewnętrzna, lean management, trzy linie obrony i nie tylko zapraszamy do dołączenia do 467 dyskutantów. To wyjątkowa w Polsce okzja poznania poglądów innych ekspertów, bo jak wiadomo podobnych forów jest u nas jak na lekarstwo… Link
społeczna odpowiedzialność Społeczna odpowiedzialność

Mapa ryzyk podróżnych 2017

0
mapa ryzyk podróżnych

Mapa ryzyk podróżnych, to kolejna mapa ryzyka którą omawiamy… Bo, jak zapewne P.T. Czytelnicy Ryzykonomii pamiętają mapy ryzyka to często wspominane na łamach naszego portalu narzędzie. Oczywiście, różne są risk map ograniczenia, ale bez wątpienia (i zaraz kolejny dowód), że przemawiają do serc i umysłów zarządzających.

Ryzyko podróży rośnie

Twórcy mapy ryzyka dla podróżnych, wskazują powołując się na badania IPSOS, że 72% respondentów uważa, że ​​ryzyko podróży wzrosło w ciągu ostatniego roku; 57% z nich oczekuje dalszego wzrostu poziomu ryzyka, 1/3 organizacji modyfikuje trasy podróży ze względu na ocenie ryzyka kraju. Ponadto Prawie połowa (48%) respondentów planuje wzrost wydatków w celu ograniczenia ryzyka związanego z przemieszczaniem się swojego staff-u

Oczywiście, sprawa ryzyk związanych z podóżowaniem w dzisiejszym zglobalizowanym świecie jest bardzo ważna. Są zagrożenia ale… i szanse bo…

Jest i mała dygresja, jak zawsze…

jak przypomina mi się ostatnio, tu mała dygresja, prezentacja pewnej holenderskiej trendsetterki (modne ostatnio bardzo), która straszyła, że już nigdzie nie uciekniemy przed siecią nawet w podróży. I ten moment kiedy z sali padło “A Pendolino?…” he,

Ale wracając na poważnie, omawiana inicjatywa mapowania, to wspólny projekt następujących dwóch organizacji

 

International SOS i Control Risk i jej interaktywny wymiar znajdziecie pod linkiem tutaj:

http://learn.internationalsos.com/trm_download_form

Wśród konkretnych zagrożeń, według twórców mapy dominują obawy na poziomie globalnym. A więc potencjalne ataki terrorystyczne (71%), wirus Zíka (49%) i niepokoje społeczne (46%). Zwykłe wypadki drogowe i “typowe” zagrożenia dla zdrowia na które wskazuje mapa ryzyk podróżnych 2017 pozostają na poziomie 15%. 

W opisie mapy dowiadujemy się również, że 80% organizacji dokonywało modyfikacji trasy podróży w ubiegłym roku z powodu problemów zdrowotnych i innych zagrożeń bezpieczeństwa.

Konkretne kroki podjęte przez organizacje w celu ograniczenia ryzyk , na które wskazują autorzy opracowania do którego nawiązuje mapa ryzyk podróżnych to:

No więc czytajcie drodzy podróżni mapę ryzyka i oczywiście mapujcie swoje własne ryzyka, bo na pewno mają wiele specyfik w zależnoci gdzie prowadzicie swój biznes.

 

Mapa ryzyk podróżnych

 

Chińskie smoki vs. czarne łabędzie (video)

0
chińskie smoki

Chińskie smoki ? Ciekawy film z znanego zapewne dla wielu Czytelników portalu TED pod frapującym tytułem: How can we predict the next financial crisis, Jak przewidzieć następny kryzys finansowy.

Warte bardzo naszym zdaniem obejrzenia 17 minut, bo ekonomista z Uniwersytetu Stanforda w niezwykle interesujący sposób dowodzi, że przewidywanie kolejnych kryzysów finansowych, kolejnych baniek inwestycyjnych, to wcal nie jest jakaś czarna magia. A na przykład dane, sygnały pokazujące, że nadciaga kryzys 2007-8, czy obecne problemy na rynku chińskim były dostępne wprost “na stole”, dla każdego. Wystarczyło “chcieć” patrzeć….

Mówca twierdzi również, że koncepcja czarnych łabędzie (black swans) onegdaj spopularyzowana przez Nassima Taleba jest mocno naciągana bo wiele masywnych ryzyk nie jest wcale trudna, ale wręcz bardzo łatwa do przewidzenia. Tylko inwestorzy i inni decydenci z przyzczyn czysto kognitywnych, behawioralnych, albo po prostu tak-sobie nie chca ich widzieć.

Oczywiście posiadanie takiej wiedzy ma niezwykle istotne znaczenie dla funkcjonowania rynków finansowych, choć jak wtajemniczeni wiedzą nawet jeżeli byłoby to prawdą, to sama wiedza i nadchodzącym kryzysie jeżeli powszechna mogłaby taki kryzys przyśpieszyć a wręcz wywołać. I ten problem również został zadresowany w wypowiedzi.

Na koniec i Redakcja Ryzykonomi musi dorzucić swoje trzy zgode grosze. I my niejednokrotnie analizując różne ryzyka, także z naszymi klintami mieliśmy wrażenie, a nawet pewność, że czarne łabędzie sa naprawdę niesłychanie rzadkie, ba, któż je wogóle widział i wiele ryzyk jest wcale nietrudnych, ale wręcz bardzo latwych do przewidzenia. Taka prawda. A więc może wielkie chińskie smoki pożarły czarne łabędzie?
A jeżeli nawet nie pożarły, czy nie powinniśmy być  bardziej ostrożni w wyrażaniu pochopnych, a jakże łatwych do artykulacji i komfortowych dla zarządzających opini, że “tego ryzyka się nie da przewidzieć”? Otóż, częśto da się, dane są na stole wystarczy tylko wysilić mózgownicę i – po prostu chcieć.

Więc raz jeszce polecamy film, tylko 17 minut, z tlumaczeniem, a dla chętnych – bez. I jaki piękny french-english !  Chińskie smoki atakują !

Risks of a lean superduper

0
risks of lean

A lean management concept is based upon the elimination of everything that does not bring added value to the respective product or service from the supply, production and sale process. And… please accept my deepest apologies for this simplification, Dear lean management experts, or whoever is reading this article…

Firstly, Toyota

Normally, as the best benchmark of a successful lean implementation, proponents of this idea point out the TPS or Toyota Production System. Lean processes are constantly excelled in the Toyota Corporation resulting in the well-known reliability of this company’s products. Of course, we can also mention other roots of a lean idea. These are the organisational improvements and inventions of Henry Ford, the father of the modern automotive industry and mass production in general.
I must confess here and now, that I am not an expert in lean management, but only in risk management. Thus, when a discussion titled “defects of lean management” appeared on my “radar screen” some time ago, my attention was drawn to the word “defects”. From “defects” (I thought) there is just one step to “risks”, and, after all, that’s what tigers do best!
Firstly, I dare say that at least some protagonists of a lean approach I have seen believe that this System (or solution, or idea, or managerial philosophy, whatever you call it) has a risk management component already included. Lean is so perfect and all-problem-solving super-duper, that no separate risk management is needed. Fact?

Poohsticks

News about ideal risk-free circumstances is always good news because, for a risk manager, as Donald Rumsfeld, the once US former Secretary of Defence remarked in his ironic speech: “There are known knowns. These are things we know that we know. There are known unknowns. That is to say, there are things that we know we don’t know. But there are also unknown unknowns. There are things we don’t know we don’t know.” And, we could also quote here another famous thinker: “…the more he looked inside, the more Piglet wasn’t there.
And here you are! Even before considering the known and unknown advantages of lean management, just some simple research of easily available sources such as The Financial Times or The WSJ shows that… The risk is still there and, what a surprise! The best example is indeed the Toyota Production System itself!
Sources indicate, for example, that the slimming of the supply chains of the world’s largest auto maker that embrace the elimination of an “excessive” number of suppliers results in a simultaneous increase of a “classic” supply chain risk. That relationship was dramatically demonstrated during the tragic tsunami in Japan in 2014.

Another manifestation of “lean” philosophy is a specific approach to product design, which allows automakers to use the same elements in different car models. By the way, this is indeed a global trend, because all cars lookalike, don’t they?
Of course, from the point of view of production and cost efficiency, lean is good and brings profits but assume that something dramatic happens with a “lean” supplier of a very small but very important part and in a moment, production of all Toyota models Yaris, Corolla, Lexus is affected. Well, maybe, not Lexus and Yaris together, apologies for simplifying (as a lean management and Lexus non-expert).

These long chains

Unfortunately, a nasty and hidden risks of lean management not only creates a threat of supply chain interruption (or even total business interruption) but also immediately sets off a reputational risk. Every journalist appreciates the good news of bad news coming from top business names, as Toyota is. And carmakers are undoubtedly on the top of their “Breaking news” agenda.
Of course, the competition, politicians and other risk “stakeholders” are not going to miss an opportunity. Just think about the scandal of alleged “self-accelerating” Toyotas. Incidentally, the case appeared to be faked and simply not true. It was finally explained in favour of Toyota but… who remembers it today, in a world of an electronic public opinion, mindless social media bringing a verdict of “guilty” in seconds?
Another “lean related” risk, that is common and important for business today, not only just manufacturing, is product recall. This is again a big headache for the automotive industry – see the “Das Auto” problem. Of course, product recall threat is well known everywhere, so we can repeatedly read about electrocuting hair dryers, contaminated infant food and lethal toys.

Only human

Last but not least, a risk related to lean management arises from a “human” factor. There are sociological studies pointing out that lean, as the most modern approach to work organisation, also brings de-humanisation of labour. Within global lean production chains employees can be perceived as another “brick in the wall” sacrificed for the sake of growing “value added” optimisation. Remember Charlie Chaplin in “Modern times”? Lean is king, so stay in line and produce, produce, produce…
Thus, even a quick review of the lean risk landscape shows that there are a number of not so “lean” risks related or even created by lean management itself. That is, on the other hand, no surprise because risk is everywhere and usually man-made. And for the protagonists and lovers of “clean” lean management, without a separate risk management process we can recommend Toyota’s corporate web page, where you can easily find a dedicated and separate risk management framework. As well as such typical ERM functions like CRO, Chief Risk Officer and Board Risk Committee. Because each new, even more sophisticated management solution in addition to new opportunities creates new risks of lean to manage.

risks of lean   risks of lean    risk of lean   risks of lean   risks of lean

Menadżer ryzyka i audytor

0

Audyt to dzisiaj bardzo modne słowo, zagościło nawet na dobre na salonach politycznych, różnych audytorów w biznesie i u publicznych też nam nie brakuje inna sprawa, co w rzeczywistości robią, i kto te ich audyty czyta.

Twarze audytu

Ale nas w dzisiejszym odcinku ryzykonomii bardziej zainteresują relację pomiędzy dwoma tytułowymi funkcjami, przy czym o ile audytora spotkamy w rodzimych organizacjach powszechnie, to menadżera ryzyka już zupełnie nie. Oczywiście trzeba jeszcze dodać, że dobrze znana finansistom funkcja biegłego rewidenta, to nic innego niż zewnętrzny, nienależny audyt finansowy i w rzeczywistości poza granicami też się mówi o „audytorach” w przypadku biegłej rewizji ksiąg.

Sektor ubezpieczeniowy, a szerzej w ogóle sektor finansowy jest tu o tyle specyficzny, że z zasady w zakładach ubezpieczeniowych znajdziemy zarówno menadżerów ryzyka jak i audytorów. I pewnie jeszcze ekspertów od zgodności i różne inne specjalistyczne funkcje kontrolno-badawcze.

Menadżer ryzyka na L4

Jak to bywa w sektorach silnie regulowanych, jeżeli coś „ma być” to „jest”, Komisja Nadzoru Finansowego wymaga. Oczywiście same regulacje nigdy sprawy nie załatwiły i nie załatwią, i dowodów na to codziennie mamy mnóstwo, jeżeli nie w kraju to za granicą. Oto, na przykład właśnie dowiadujemy się o kolejnym finansowym przekręcie w Stanach, gdzie jak wielki bank Wells Fargo otwierał różne rachunki bez autoryzacji swoich klientów. No, nie takie rzeczy się w finansach zdarzały, ale już naprawdę dowcipną nowością jest, że menadżer ryzyka banku tuż przed przesłuchaniem przez komisję senacką audytującą bulwersujący temat poszedł na wielomiesięczne zwolnienie lekarskie, wziął sobie amerykańskie L4…

W rodzimym sektorze niefinansowym, choć badań jest bardzo mało, audytora znajdziemy w wielu spółkach giełdowych, z zasady w tych największych, ale już z menadżerami ryzyka bywa bardzo krucho. No, więc można zaryzykować, że istnieje tu pewien przechył na stronę audytu, który jako, że jest dzisiaj risk-based, oparty na ocenie ryzyka, jak się wydaje może być traktowany, jako swojego rodzaju „proteza” zarządzania ryzykiem. Bywa, że zarządzanie ryzykiem jest lokowane we wspólnym departamencie audytu wewnętrznego i, jak pokazywał ostatnio raport o sektorze zarządzania ryzykiem w Europie FERMA, nawet kilka procent europejskich menadżerów raportuje do szefów działu audytu.
Mogliby się tu nawet, co światlejsi audytorzy oburzyć, że przecież sam Instytut Audytorów Wewnętrznych (IIA) jasno pokazuje w swoim klasycznym diagramie „wachlarzu”, co może, a co nie może robić audytor w obszarze zarządzania ryzkiem. W zasadzie sugeruje zdecydowane oddzielenie tych dwóch funkcji.

Za chińskim murem

Oczywiste jest przecież, że audytor nie powinien sam siebie audytować, a tak by się stało gdyby zajął się zarządzaniem ryzykiem. Ale z drugiej strony „wersje kanoniczne” nie zawsze są jedyne najlepsze, bo chociażby w znanym na świecie modelowym success – story wdrożenia zarządzania ryzykiem (w kanadyjskim koncernie energetycznym Hydro One) funkcjonowały połączone departamenty zarządzania ryzykiem i audytu. Podzielone stosownymi chińskimi murami, dodajmy.

Tak czy inaczej, jak uczy doświadczenie audytor bywa często, szczególnie w sektorze niefinansowym jednym z ojców założycieli systemu zarządzania ryzykiem. Dobrze to i nie dobrze, bo zapomina się często, że „sylwetka”, cechy osobowe, doświadczenie zawodowe audytora i menadżera ryzyka są z natury rzeczy bardzo różne. I chyba powinny być, żeby każdy mógł dobrze wykonywać swoją funkcję. No, więc dobry audytor to chyba nie będzie dobry menadżer ryzyka i vice-versa, choć dowodów empirycznych na tak postawioną tezę przyznajemy, brak.

Pełna synergia

Co łączy audytora i menadżera ryzyka, to również niedola bycia „wtłoczonym” w powszechnie akceptowany sposób budowania odporności organizacji na zagrożenia zwany „modelem” trzech linii obrony. Jeżeli podejść do zagadnienia modelowo, to sugeruje i narzuca ono linearność funkcjonowania i oderwanie od siebie wielu różnych „odpornościowych” funkcji w organizacji. I bez względu na to, czy ktoś ten model dokładnie studiował czy nie, w wielu organizacjach tak się właśnie dzieje. Brakuje synergii między audytem, zarządzaniem ryzykiem, compliance, bezpieczeństwem IT i różnymi nowymi, wschodzącymi funkcjami zarządzania. W efekcie wiele ryzyka błąka się po organizacji niezarządzanych i niezaudytowanych, a specjaliści od zarządzania nawołują na puszczy do porzucenia „silosów organizacyjnych” i doskonalenia bardzo już przecież udoskonalonych systemów.