zarządzanie ryzykiem

Strona główna zarządzanie ryzykiem Strona 3

Poranek risk manager

0
poranek risk

Poranek risk managera, jak zauważa Monitor Ryzykonomii rozpoczyna się poważną dawką najnowszej lektury ryzykonomicznej. Nadeszła ona właśnie do nas poleconym gołębiem prosto z kraju radosnego Brexitu.

Więc kilka słów o tem co zwróciła naszą uwagę inside…

Commercial Risk Europe (May 2018)

  • EU zachęca do whistleblowingu
  • Rynek energii pod presją nowych zmian
  • Branża ryzyka i ubezpieczeń przed wyzwaniami związanymi z klimatem
  • Niemiecko dodatek specjalny: o niemickim stowarzyszeniu GVNW
  • Wzrost rynku cyber
  • Wraca temat pożaru wieżowca Grenfell w Londynie
  • Ryzyka łańcucha dostaw

książki o ryzykuStrategic Risk (Q1, 2018)

  • Czyżby nowy Naczelny …?
  • Social media w reflektorze
  • Malware to prawdziwe zagrożenie, analiza
  • Autonomiczne cary, ryzyka
  • Paper FCA o kulturze ryzyka
  • GDPR, GDPR, GDPR….
  • Climat, climat…
  • Rynek political risk rozkwita
  • Near misses w awiacji
  • Niewolnicy!!! w łańcuchach dostaw
  • Duuuużo o social media again
  • Lessons learned z pożarów domów mieszkalnych typu Grenfell
  • Captivy
  • Product recall Lactalisa (jedzenie dla babies)

No widzicie Szanowni Czytelnicy jest sporo do poczytania o poranku risk managera. Ale już same tytuły mówią za siebie co jest dzisiaj na topie risk manadżmentu. Ryzykonomia będzie tematy te i inne oczywiście podnosić.
Tymczasem, bo…. właśnie pracujemy nad pierwszym numerem naszego podcastu RYZYKONOMIA AUDIO…

Czekajcie !!!!

 

Wybory, ryzykonomiczne wybory !

0
wybory

No nie denerwujcie się drodzy Czytelnicy, chodzi o wybory odpowiedniej opcji… bo właśnie na Ryzykonomii macie niezapomnianą, jedyną taką i wyjątkową okazję wziąć udział w kolejnym badaniu ryzykonomicznym.

Tym razem spóbujemy (z Waszą pomocą ) odpowiedzieć na pytanie „Ile ryzyk powinno się znaleźć w typowym rejestrze ryzyka?”

Choć może część z P.T. Czytelników bloga się żachnie (to zależy, to zależy, to zależy !!!) ale doświadczenie uczy, że wiele organizacji zastanawia się, a nawet być może boi wręcz zarządzania ryzykiem, bo nie wie ile problemów (ryzyk) może taki proces wygenerować.
A także: jaki jest benchmark? Więcej czy mniej ? Gdzie się zatrzymać? Czy już „wystarczy”? A wielkości rejestrów ryzyka, są różne, różne, wierzcie mi…

Głosujmy !!! Wybory !
Na stronie !!! Wyniki wkrótce !!!

Ech !

2
Ech !
 Ech ! Gdziekolwiek byśmy temat whistleblowingu czyli kapowania nie poruszali zawsze czyni on poruszenie wśród naszych słuchaczy. Niedawno o tym zjawisku pisaliśmy powodując prowokacyjnie pewną dezorientację u P.T. Czytelników Bloga, a tu znowu kolejne ciekawe materiały przy studiowaniu standardów risk manadżmentu i internal controli o klikonach vel sygnalistach nam się napatoczyły.
Nic dziwnego bo przecież sam standard COSO II mówi że: „istnieją kanały komunikacyjne poza zwykłą hierarchią służbową i pracownicy rozumieją, że nie spotkają ich żadne represje za zgłoszenie istotnych informacji”.
Pracownicy to najwyraźniej choćby w Stanach rozumieją i efektywnie kapują bo jak szokuje w najnowszym raporcie  Asocjacja Certyfikowanych Wyszukiwaczy Fraudów ACFA właśnie dawanie tzw. tipów jest naj, naj, naj skuteczniejszym sposobem na wykrywanie oszustw i jakby łatwo wyliczyć bardzo efektywny kosztowo. Dlaczegóżby więc szerzej tego procederu nie wykorzystywać – pytamy się ?
Ech !
Weźmy takie amerykańskie Office of the Whistleblower czyli Biuro Donosu,

który do dawania tzw. „tipów” zachęca i promuje i ma nawet Whistleblower Award. Donosiciel Miesiąca? To jest coś ! Bez serca ! A co jakby potem taki frauder nam przed kamerą zapłakał, nie byłoby głupio i nieetycznie nagrodę wręczać i odbierać ?

 

Jak już mówiliśmy w praktycznym UeSA nagrody, które przysługują osobom ujawniającym oszustwa są niebagatelne i wynoszą od 10 do 30% wartości nałożonych kar finansowych, co może być, łatwo policzyć, dosyć niemało.
Jako wisienkę na torcie dodamy, że aktualnie na web-stronach wspomnianego Biura Kapowania przeczytać można info amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych SEC, która ostrzega o fałszywych, rozsyłanych niby przez tenże SEC do firm mailach, zwierających informację,  że adresaci zostali zatipowani przez whistleblowera i wszczyna się przeciw nim dochodzenie. SEC ostrzega, że inkryminowany hoax kończy się zdaniem: „Aby dowiedzieć się wiecej kliknij link”. I dalej następuje  link do złośliwego oprogramowania czy to wirusa, czy to trojana.

Zaraz przypominają się średniowieczni kieszonkowcy szczególnie aktywni zawodowo w czasie publicznych egzekucji schwytanych koleżków. Ech !

Agencje ratingowe

0
agencje ratingowe

Agencje ratingowe to temat każdemu menadżerowi, jako tako znany choć menadżerowi ryzyka na pewno lepiej. Ale też, jak to ostatnio bywa, wszyscy naokoło przechodzą szybką, rzec by można eksternistyczną edukację w zarządzaniu ryzykiem, także i w tym zakresie.

Edukacja w ryzyku

No, bo już setki tysięcy Obywateli na własnej skórze wyedukowało się w ryzykach kursowych, teraz uczymy się błyskawicznie o ryzykach politycznych. Choćby tego, że z punktu widzenia oceniających, nie ma zasadniczo znaczenia czy rządzą nami X czy Y-ki. Mamy państwa mocno totalitarne oceniane jako inwestycyjnie stabilne i te znacznie bardziej demokratyczne, gdzie lepiej nie przywozić swoich pieniędzy.

Istotne jest więc to, jak sytuacja polityczna oddziałuje na profil ryzyka, zestaw szans i zagrożeń mogących mieć wpływ na biznes. Oczywiście biznes to interesy, a interesy zawsze są „czyjeś”. Natomiast rynki finansowe są w swojej ocenie ryzyka politycznych w pełni subiektywnie obiektywne, działają tak jak działają, czy się to nam podoba czy nie.

W drodze do Timbuktu

Agencje ratingowe, o których tak ostatnio głośno są w temacie ryzyk politycznych kluczowym graczem, ze wszystkimi ich, agencji blaskami i cieniami szeroko opisywanymi w źródłach specjalistycznych i bulwarowych.
Jeżeli natomiast postawimy się „w butach” boardu inwestora, rozmyślającego o inwestowaniu dajmy na to w Timbuktu, to i my sami szukalibyśmy jakiejś pomocy w ocenie ryzyka Timbuktu bez względu jakbyśmy ze słodkim / znienawidzonym (niepotrzebne skreślić) Timbuktu byli związani.

Wreszcie, zupełnie deprecjonując opinie tych agencji musielibyśmy założyć, że niczego się one na swoich błędach nie nauczyły, pozwy i postępowania wytoczone przeciw niem między innymi przez rząd USA nie doniosły żadego skutku i wogole siedzi tam banda idiotów i oszustów sterowanych przez niezgłębione a tajemnicze siły. No, to by były chyba dość daleko idące konstatacje. A nawet gdyby, to co by to zmieniło ?

Zaprawdę musielibyśmy w ogóle konsekwentnie zaprzeczyć, że ryzyka politycznych i pewnie w ogóle ryzyka nie ma, co jest, pewną metodą zarządzania ryzykiem, zdaje się nam jednak zasadniczo błędną. Albo co gorsze musielibyśmy sami do wspomnianego Timbuktu jechać i z timbuktańczykami rozmawiać i ich zapoznawać. Oh, słodkie Timbuktu !

Zresztą krytyka funkcjonowania agencji ratingowych jest o tyle przesadzona, że w zasadzie jest krytyką całego współczesnego sytemu kapitalistycznego, który jakkolwiek ma wiele wad póki, co nie rysuje się nam na horyzoncie nic innego.

Agencje ratingowe powrócą

Także wydaje się nam, ż powinniśmy zgłębiać zasady działania agencji zarówno na poziomie mikro i makro i szanse i zagrożenia z tym związane, i co nam mogą powiedzieć ratingi, które na przykład coraz więcej interesują się dojrzałością zarządzania ryzykiem w organizacjach, o czym jeszcze za chwilę pozwolimy sobie napisać.

Zarobki w zarządzaniu ryzykiem w Polsce

0
Porzućmy jednak ten, zdajemy sobie sprawę antyweekendowy kontrowersyjny temat, bo jako się rzekło mamy właśnie

Zarobki w zarządzaniu ryzykiem.  Cały  kraj w majówce, już nie długo nie będzie można kupićbułki, szklanki mleka ani nic załatwić, w końcu należy się nam odpoczynek mamy przecież 1,111111111 % wzrost gospodarczy, tak marudzi dziś od rana w Redakcji

Ryzykonomii nasz Naczelny (tak, ten) pracuś jeden nierozumie , że Naród spracowany, urzędy zarobione, potrzebujemy odpoczynku… żeby potem rzucić się w modernizację i innowacje, bo jeżeli nawet nie będziemy drugą Japonią, to może kiedyś drugą Turcją gdzie, jak donoszą nasi Wysłannicy kraj idzie jak burza coś
8 % PKB YoY rośnie i to wszystko własnymi tureckimi ręcyma bezunijnie.
Kup teraz !
Porzućmy jednak ten, zdajemy sobie sprawę antyweekendowy kontrowersyjny temat, bo jako się rzekło mamy właśnie „na stole” wyniki naszej ankiety o zarobkach Risk Manadżerów w Polsce.
W Ankiecie wzięło udział bite 10 uczestniczek / ów !  Naprawdę bardzo im dziękujemy, od lat walczymy o żywszy udział naszych (licznych skądinąd) Czytelników ( dobre parę tysięcy powracających, tak , tak !).
Tak, czy inaczej wyniki Ankiety obrazuje poniższy wykres słupkowy.
Nie będziemy go specjalnie omawiać, liczyć rozproszenia, sigmy ani skośności obiecujemy jednak temat dalej drążyć już to kolejnymi analizami na łamach już to przytaczając zdobywane przez naszych reserczerów dane.
Zarobki w zarządzaniu ryzykiem
A dla porównania, chyba dosyć pesymistycznego w wymowie, nawet uwzględniając niższe koszty utrzymania w ameryce podobno, hi,hi, przytaczamy wykresy obrazujące rozkład wynagrodzeń w branży riskmanadżementowej w Obamalandzie.
Zarobki w zarządzaniu ryzykiem
Zarobki w zarządzaniu ryzykiem

Rada Nadzorcza zarządza ryzykiem cz.1

0
Rada Nadzorcza zarządza ryzykiem

Rada Nadzorcza zarządza ryzykiem, albo i… nie zarządza, bo to ciekawy naszym zdaniem temat, który chcielibyśmy dzisiaj poruszyć na łamach Waszej ulubionej Ryzykonomii…

Zarządzanie ryzykiem jak wiadomo, poza sferą wokalno-paszczową jakoś specjalnie u nas popularne nie jest. Choć, oczywiście nie obrażajcie się „wy którzy tu (na ryzykonomia.pl) wchodzicie” (re: Danthe Alighieri). Tak to jest, jak mówi trzecia zasada Ryzykologii, że krytyczne uwagi o spóźnialskich słuchają ci, którzy przybyli na czas, a  uwagi o niewiedzy innych ci, którzy wiedzą. Nie ma sprawiedliwości….

No więc, wracając do kwestii naczelnych, to tam, gdzie ono w końcu jest (lub ma zaraz być) to zawsze ciekawym problemem i o dziwo zasadniczo niezbyt eksponowanym jest rola jaką powinna pełnić Rada Nadzorcza.
Czy może powinno być taka, jak mówią choćby Dobre Praktyki Spółek Notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych. Tamże czytamy, że:

 III.Z.5. Rada nadzorcza monitoruje skuteczność systemów i funkcji, o których mowa w zasadzie III.Z.1, (kontroli wewnętrznej, zarządzania ryzykiem oraz nadzoru zgodności działalności z prawem (compliance przy. Red ), a także skuteczną funkcję audytu wewnętrznego, w oparciu między innymi o sprawozdania okresowo dostarczane jej bezpośrednio przez osoby odpowiedzialne za te funkcje oraz zarząd spółki, jak również dokonuje rocznej oceny skuteczności funkcjonowania tych systemów i funkcji, zgodnie z zasadą II.Z.10.1.
W przypadku, gdy w spółce działa komitet audytu, monitoruje on skuteczność systemów i funkcji, o których mowa w zasadzie III.Z.1, jednakże nie zwalnia to rady nadzorczej z dokonania
rocznej oceny skuteczności funkcjonowania tych systemów i funkcji.

No więc według Dobrych Praktyk Rada Nadzorcza w ten sposób zarządza ryzykiem, uczestniczy w tej chwalebnej aktywności, że „monitoruje”. Od razu pojawiają się tu pytanie, jak i czy w ogóle to monitorowanie przebiega i jakie oceny może tu Rada Nadzorcza wystawić?
Monitorowani oznacza proces ciągły, czyli co? Monitoruje jak często? Na każdy posiedzeniu, kwartalnie, półrocznie?
Bo na pewno, jak by wynikało z dalszych akapitów – rocznie? Kto o tej, jakże ważnej częstotliwości decyduje i gdzie jest ona zapisana?
Jak donosi nam przecież niezwykle ceniony w biznesie Dział Doradczo-Szkoleniowy Ryzykonomii, Rady Nadzorcze rzadko przyjmują jakiekolwiek regulacje wewnętrzne w tym zakresie. A i Politykę Zarządzania Ryzykiem, jakże przyjazny i pożyteczny dla Rad, prościutki dokument mało kto ma. Bo jak bez niego mówić że Rada Nadzorcza zarządza ryzykiem?

No dobra, kiedy by to nie było, „monitorujemy”, ale…Co właściwie monitorujemy, choć niby to proste, że – „skuteczność”.

Tu mała uwaga, wtręt od-Redakcyjny. Nasze rozważania to wcale, wyobraźcie sobie nie jest krytyka zapisów Dobrych Praktyk GPW. Zastanawiamy się natomiast jak mogą i są one prawdopodobnie przetwarzane (o ile, o ile!) przez spółki.     

Jak możemy monitorować skuteczność zarządzania ryzykiem?

Wiemy, wiemy, że nasi oczytani P.T. Czytelnicy zaraz tu powołają się na polecany przecież już i przez Redakcję Ryzykonomii podręcznik dla Rad Nadzorczych, a propos Komitetów Audytu autorstwa KNF. Czy dobry poradnik „Komitety Audytu – pierwsze kroki”.  A w przypadku Kontroli Wewnętrznej mamy na przykład ogromniaste COSO III „Jak monitorować system kontroli wewnętrznej”, choć akurat radom tego dokumentasa nie polecam. Fajny miejscami, ale wielgaśny.

W ogóle to fajne są wszelkie podręczniki, ale przecież w biznesie, w konkretnych wdrożeniach Rady i Zarządy „dawajcie praktyczne narzędzia, zero teorii, tylko praktyka!” wołają. No więc jak monitorować tę „skuteczność”? Zapewne, dobrze byłoby coś tu niecoś skwantyfikować i zmierzyć. Co i jak zrobiono i w jakiej ilości, może jakieś KRI obejrzeć i co on właściwie Zarządowi pokazał?
Jak nam się zmieniły KPI-aje w odniesieniu do KRI-jów? Jakie są benchmarki? Co sądzi kontrola wewnętrza i audyt o ryzykach? Co sądzi sam dział zarządzania ryzykiem o swoich działaniach? Jak zmienił się profil ryzyka spółki? I czy my (na Odyna!), w ogóle jakiś Profil Ryzyka mamy?
No więc pytań na sam początek nie brakuje. I jak się Czytelnik już chytrze domyśla temat będziemy kontynuować, bo to pierwszy odcinek „Rada Nadzorcza zarządza ryzykiem”. Wracamy za chwilę…

Rada Nadzorcza zarządza ryzykiem

Zarządzanie ryzykiem reputacyjnym.

2
zarządzanie ryzykiem reputacyjnym
W sumie to pisanie bloga nt. zarządzanie ryzykiem reputacyjnym jest znacznie łatwiejsze niż tworzenie bloga o-tym-i-owym, jak dajmy na to czynią popularni piewcy nowych,modnych skarpetek czy sprzedażymarketingu, przy okazji zauważamy, że strasznie jest ten marketing u nas popularny, zawsze nam się przypomina w takich razach, jak zdaje się Kapuścinski pisał, że w Afryce wszyscy chcą wszystkim coś sprzedać, pełen marketing, tylko mało kto co produkuje, choć może to i niesłuszny zarzut, bo podobno jesteśmy potentatem w produkcji soku jabłkowego, coś tam jeszcze z nadziei gazu łupkowego zostało, no i jest jeszcze wunderwaffe grafen, brzmi nieźle, więc…
Ale, ale wracając na tory, z których zboczyliśmy w dygresje okołoryzykonomiczne, zauważymy, że  łatwo jest pisać o
ryzyku, bo jego kolejnych, nowych manifestacji nigdy nie brakuje.
Ot, choćby właśnie toczy się niezwykle interesująca odsłona wcześniej już przez nas poruszanego ryzyka reputacyjnego, szczególnie ciekawa, że dotyczy tego samego i dobrze znanego podmiotu, choć źródło ryzyka, popularna „optymalizacja podatkowa” jest zupełnie inny.
Przypadek polskiej firmy odzieżowej jest na pewno wszystkim
znany a ciekawy również, dlatego, że jest to chyba pierwszy polski case study o takim wymiarze gdzie jedną z głównych ról odgrywają internetowe społeczności, w tym przypadku facebook, gdzie najpierw utworzono „ hejterską” ( nie oceniam, to
nazw obiektywna) potem kontr-stronę, przy czy ta pierwsza została ba czyjeś (czyje) żądania przez FB „zbanowana”, mówiąc językiem ludzkim zablokowana. Co z tego wyniknie jeszcze zobaczymy i do tematu wrócimy, akurat mamy pewne
wątpliwości czy to najszczęśliwsze dla dotkniętego zagrożeniem reputacyjnym podmiotu. Tak czy inaczej spory  kryzys
reputacjny i to na bliskim podwórku jako lessons learned warto obserwować aby wyciągnąć wnioski jak zarządzanie ryzykiem reputacyjnym powinno wyglądać.
Inną kwestią jest źródło kłopotów firmy, czyli optymalizacja
się w rajach podatkowych, to rzecz dziś powszechna w m-narodowym biznesie a nawoływania do społecznej  powiedzialności są zgoła oderwane od rzeczywistości. Nawet Tina Turner się przechrzciła na Szwajcarkę żeby się „zoptymalizować” i to naszym zdaniem domena regulatorów żeby podatników podatkami nadmiernie nie zdołować. Inaczej się zoptymalizują czy ktoś chce czy nie, a spraw jak kiedyś czytaliśmy ma poczwórne dno, bo podobno każde z wielkich światowych graczy UK, USA, Francja ma w swojej jurysdykcji jakąś wysepkę „optymalizacji”, choć oficjalnie jest zupełnie przeciw.
W ogóle to różne aspekty tej sprawy są interesujące choćby
zainteresowanie, żeby nie rzec interesy CSRa który zdaje się z
lekka ostatnio zacichł, a przecież zawsze jest miło przeszkolić firmy w odpowiedzialności, pragnienie naprawy świata przez ludzi lepszych od nas, czy nawet fakt, że sprawa toczy się w
okolicach tradycyjnej ogólnonarodowej histerii związanej z wrzucaniem kilku grosików do durszlaka, z którego rocznie wyciekają miliardy.
Nie należy też zapominać „tematy” są od dawna przerabiane
„na zachodzie” choćby pisaliśmy jakiś czas temu o Apple , które (-o ?) znany jest z niezwykle efektywnej optymalizacji, przy doskonałym zarządzaniu ryzykiem reputacyjnym, a przecież i w usa wiele jest przykładów firm , które płacą wysoką cenę za
nagłaśniane reputacyjno-optymlizacyjne kryzysy.
„Polski” przykład unaocznia również, że nie bez powodu w
FERMA-owskim Risk Banchmarking Surveyu europejscy risk menadżerowie wymieniali ryzyka związane z social media wśród 5-ciu topowych no, bo jeżeli gdzieś dzisiaj waszą firmę będą chcieli obsmarować, to gdzie? Oczywiście w Internecie a najpewniej na facebooku.

Stąd płynie nauka, że w ramach śledzenia ryzyka reputacyjnego dobrze jest regularnie:

  •  „skanować” zwartość internatu na nazwę naszej firmy ( np.
  • raz w miesiącu 10 pierwszych stron w google.com i google.pl)
  •  analizować, co dzieje się na facebooku na naszym firmowym profilu (o ile go mamy)
  • obserwować tworzenie się ew. grup przeciwników, wyrażane
    przez nich opinie i głoszone hasła (np. nawoływania do bojkotu)
  • reagować szybko
  • ale z rozmysłem
  • czytać Ryzykonomię.

Do tematu „zarządzanie ryzykiem reputacyjnym” wrócimy, ciekawi co też dalej się wydarzy, bo to chyba jednak nie koniec, pa.

Zarządzanie ryzykiem reputacyjnym

 

Narodowa Mapa Ryzyka 2012 ruszyła !!!

0
popieraj zarządzanie ryzykiem

Narodowa Mapa ryzyka >>>

Drodzy Czytelnicy !

Mamy przyjemność powiadomić o nowym projekcie Ryzykonomii. Jest nim Mapa Ryzyka 2012.  

Od dziś każdy Czytelnik może wziąć udział w tworzeniu  Narodowej Mapy Ryzyka. Identyfikujmy ryzyka, bo ci co powinni, tego nie robią !

W tym celu stworzyliśmy specjalną stronę gdzie można zobaczyć aktualną Mapę Ryzyka 2012.
Znaleźć ją można na pasku (zakładka „Mapa Ryzyka 2012”) – zaraz pod tytułem Bloga Tamże opisujemy krótko zasady zgłaszania ryzyk i tworzenia Mapy Ryzyka.przez Czytelników.

Obiecujemy na bieżąco uaktualniać Mapę Ryzyka i omawiać na Blogu wprowadzane zmiany. 

Mapa myśli, mapa ryzyka

4
mapa myśli mapa ryzyka

Jakiś czas temu, ale zupełnie niedawno brałem udział w pewnej konferencji przysłuchując się dyskusji na temat… no, mniej to ważne, dyskusja była taka sobie, a już po niej, kiedy uczestnicy wstawali i odsuwali krzesła napotkana w rzędzie znajoma spytała „O! Jesteś ! A dlaczego Ciebie w tym panelu nie ma? Przecież dobrze mówisz”
No, milo mi się zrobiło, ale też wyznać muszę szczerze i z należyta modestią, że już od dość znacznej liczby osób, niezależnie słyszeliśmy, że moje opowieści z zarządzania ryzykiem dobrze się słucha i z nich uczy, a to radość dla każdego doradcy, trenera i prelegenta jest. (Mamy nawet na to dowody pisemne i wcale nie pisane z naszej inicjatywy, ot co!)

Ale, wracając ad rem z tych wyżyn samopromocji to oczywiście kluczem do każdej dobrej prezentacji, czy warsztatów analizy ryzyka, czy to przed liniowymi pracownikami, czy przed szacownym Zarządem jest.. Dobre przygotowanie !!! No, bo przecież przygotowanie to w końcu nic innego niż zarządzanie ryzykiem, jesteśmy „w domu”. A my lubimy być przygotowani !

Koniec, końców przemawianie, prezentowanie to wcale niełatwa sprawa (jak się wielu gawędziarzom wydaje) rzecz wymaga doświadczenia i kształcenia i pewnie jakiegoś daru, żeby stanąć przed grupą np. 200 krawaciarzy, a widownia bywa bardzo różna i chętna i niechętna i merytoryczna i nie- a wogóle to „show must go on” i spróbujcie zrobić dobre wystąpienie przy rozkręconej grypie, bushi-do droga samuraja nieprosta jest…
(No zapomnieliśmy – trzeba jeszcze mieć coś do powiedzenia…)

No, ale żeby za długo nie ględzić, w końcu jest na to sporo lepszych-gorszych poradników zauważamy, że umiejętności prezentacji, a jeszcze bardziej moderacji są bardzo kluczowe dla każdego menadżera ryzyka. Tu trzeba gadać jak zdarta płyta i ciągle przekonywać, zachęcać, wspierać, wyjaśniać. Im lepiej tym dla zarządzania ryzykiem skuteczniej.
Przy przygotowywaniu prezentacji czy innych wystąpień nie tylko w sprawie zarządzania ryzykiem, ale wogóle, można wykorzystywać własne i zapożyczone narzędzia i Wasza Redakcja Bloga, jak wiecie z wcześniejszych lektur Ryzykonomii chętnie wykorzystuje mind mapping, czyli mapy myśli, pisaliśmy o nich wcześniej „na łamach”.

mapa myśli mapa ryzyka

Tutaj, dla dowodu (że czczo nie mówimy), przykładu i ku uciesze PT Czytelników Bloga zamieszczamy mapę ryzyka, która stanowiła kanwę dla naszego wystąpienia na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie 1 września br. zorganizowane przez Polski Instytut Dyrektorów, gdzie mówiliśmy o…zarządzaniu ryzykiem w ostatnich regulacjach Komisji Nadzoru Finansowego. (relacja mamy nadzieję wkrótce w Gazecie Ubezpieczeniowej a na fejsie Ryzykonomii fotorelacja już jest…)

Ps.
A w post scriptum jeszcze pochwalimy się dyplomem od wdzięcznego organizatora:

mapa myśli mapa ryzykaI małe foto…
mapa myśli mapa ryzyka

 mapa myśli, mapa ryzyka mapa myśli mapa ryzyka, mapa myśli mapa ryzyka

Ryzyka muzeum w Luwrze

4
ryzyka muzeum

Zarządzanie ryzykiem ma wiele twarzy, co jest oczywiste, bo znajduje zastosowanie wszędzie. Dzisiaj mały przykład wygrzebany w Internecie przez departament R&R Ryzykonomii (research and research) a pokazujący jak do zarządzania ryzykiem podchodzi nikt inny a… sławne muzeum w Luwrze. Byliśmy i podziwialiśmy, jak donoszą źródła to niemały proces i projekt, bo na 60 600 metrów kwadratowych znajdują się zbiory liczące około 300 000 dzieł sztuki. Wartych ? Oj ! Jeszcze jakieś pytania o konieczność zarządzania ryzykiem może?

Jak czytamy w artykule, papierze o znamiennym tytule „Globalne zarządzanie ryzykiem w muzeum Luwr” zarządzanie muzealnym ryzykiem odbywa się na wielu poziomach.

1100 agentów

To oczywiście bezpieczeństwo drogocennych zbiorów, nad którym czuwa coś 1100 agentów (ci, o których mówią jak się domyślamy).

Potem są kwestie ochrony przeciwpożarowej i powodzi, które oczywiście odgrywają kluczową rolę, o zagrożeniu wodą zresztą przekonaliśmy się dopiero, co czytając o powodzi w Paryżu, to zresztą o ile wiemy nieustanne naprawdę katastrofalne zagrożenie dla Paryża, bo jakby nie było leży on nad sporą rzeką.

60 in-house strażaków

O ogniu i co mógłby on zrobić ze zbiorami nie wspominamy i tu muzealne zarządzanie jest silnie pokreślone muzeum ma własną straż pożarną liczącą 60 osób, do tego jak myślimy dochodzi współpraca z zewnętrzną strażą pożarną.

Nad koordynacją zarządzania ryzykiem czuwa stały personel 4 osób stanowiący siły główne biura Security and Safety, które jak czytamy koordynuje również zarządzanie ryzykami operacyjnymi typu dajmy na to kłótnia Mony Lisy z Wenus z Samotraki (pomysł nasz).

Oczywiście cały system i proces podlega regularnemu audytowi oceniającymi uzyskiwany stopień zapewnienia. Na marginesie też dodamy, że jak rozumiemu Luwr to sektor publiczny, więc to i niezkłe case study a’la kontrola zarządcza a i u nas przecież muzeuów nie brakuje, choć nie mamy wiedzy zupełnie jak się tam całościowo zarządza ryzykiem…

1 (link)

Więc w Luwrze zarządzanie ryzykiem muzeum jest, bo musi być a link do tego ciekawego źródła znajdą P.T. Czytelnicy bloga poniżej wystarczy tylko udostępnić skromny link do tego artykuły przyczyniając się do upowszechniania powszechnej Ryzykonomii w Polsce i we Wszechświecie.

 

 

ryzyka muzeum ryzyka muzeum