zarządzanie ryzykiem

Home zarządzanie ryzykiem

Zarządzanie ryzykiem reputacyjnym.

2
zarządzanie ryzykiem reputacyjnym
W sumie to pisanie bloga nt. zarządzanie ryzykiem reputacyjnym jest znacznie łatwiejsze niż tworzenie bloga o-tym-i-owym, jak dajmy na to czynią popularni piewcy nowych,modnych skarpetek czy sprzedażymarketingu, przy okazji zauważamy, że strasznie jest ten marketing u nas popularny, zawsze nam się przypomina w takich razach, jak zdaje się Kapuścinski pisał, że w Afryce wszyscy chcą wszystkim coś sprzedać, pełen marketing, tylko mało kto co produkuje, choć może to i niesłuszny zarzut, bo podobno jesteśmy potentatem w produkcji soku jabłkowego, coś tam jeszcze z nadziei gazu łupkowego zostało, no i jest jeszcze wunderwaffe grafen, brzmi nieźle, więc…
Ale, ale wracając na tory, z których zboczyliśmy w dygresje okołoryzykonomiczne, zauważymy, że  łatwo jest pisać o
ryzyku, bo jego kolejnych, nowych manifestacji nigdy nie brakuje.
Ot, choćby właśnie toczy się niezwykle interesująca odsłona wcześniej już przez nas poruszanego ryzyka reputacyjnego, szczególnie ciekawa, że dotyczy tego samego i dobrze znanego podmiotu, choć źródło ryzyka, popularna „optymalizacja podatkowa” jest zupełnie inny.
Przypadek polskiej firmy odzieżowej jest na pewno wszystkim
znany a ciekawy również, dlatego, że jest to chyba pierwszy polski case study o takim wymiarze gdzie jedną z głównych ról odgrywają internetowe społeczności, w tym przypadku facebook, gdzie najpierw utworzono „ hejterską” ( nie oceniam, to
nazw obiektywna) potem kontr-stronę, przy czy ta pierwsza została ba czyjeś (czyje) żądania przez FB „zbanowana”, mówiąc językiem ludzkim zablokowana. Co z tego wyniknie jeszcze zobaczymy i do tematu wrócimy, akurat mamy pewne
wątpliwości czy to najszczęśliwsze dla dotkniętego zagrożeniem reputacyjnym podmiotu. Tak czy inaczej spory  kryzys
reputacjny i to na bliskim podwórku jako lessons learned warto obserwować aby wyciągnąć wnioski jak zarządzanie ryzykiem reputacyjnym powinno wyglądać.
Inną kwestią jest źródło kłopotów firmy, czyli optymalizacja
się w rajach podatkowych, to rzecz dziś powszechna w m-narodowym biznesie a nawoływania do społecznej  powiedzialności są zgoła oderwane od rzeczywistości. Nawet Tina Turner się przechrzciła na Szwajcarkę żeby się „zoptymalizować” i to naszym zdaniem domena regulatorów żeby podatników podatkami nadmiernie nie zdołować. Inaczej się zoptymalizują czy ktoś chce czy nie, a spraw jak kiedyś czytaliśmy ma poczwórne dno, bo podobno każde z wielkich światowych graczy UK, USA, Francja ma w swojej jurysdykcji jakąś wysepkę „optymalizacji”, choć oficjalnie jest zupełnie przeciw.
W ogóle to różne aspekty tej sprawy są interesujące choćby
zainteresowanie, żeby nie rzec interesy CSRa który zdaje się z
lekka ostatnio zacichł, a przecież zawsze jest miło przeszkolić firmy w odpowiedzialności, pragnienie naprawy świata przez ludzi lepszych od nas, czy nawet fakt, że sprawa toczy się w
okolicach tradycyjnej ogólnonarodowej histerii związanej z wrzucaniem kilku grosików do durszlaka, z którego rocznie wyciekają miliardy.
Nie należy też zapominać „tematy” są od dawna przerabiane
„na zachodzie” choćby pisaliśmy jakiś czas temu o Apple , które (-o ?) znany jest z niezwykle efektywnej optymalizacji, przy doskonałym zarządzaniu ryzykiem reputacyjnym, a przecież i w usa wiele jest przykładów firm , które płacą wysoką cenę za
nagłaśniane reputacyjno-optymlizacyjne kryzysy.
“Polski” przykład unaocznia również, że nie bez powodu w
FERMA-owskim Risk Banchmarking Surveyu europejscy risk menadżerowie wymieniali ryzyka związane z social media wśród 5-ciu topowych no, bo jeżeli gdzieś dzisiaj waszą firmę będą chcieli obsmarować, to gdzie? Oczywiście w Internecie a najpewniej na facebooku.

Stąd płynie nauka, że w ramach śledzenia ryzyka reputacyjnego dobrze jest regularnie:

  •  „skanować” zwartość internatu na nazwę naszej firmy ( np.
  • raz w miesiącu 10 pierwszych stron w google.com i google.pl)
  •  analizować, co dzieje się na facebooku na naszym firmowym profilu (o ile go mamy)
  • obserwować tworzenie się ew. grup przeciwników, wyrażane
    przez nich opinie i głoszone hasła (np. nawoływania do bojkotu)
  • reagować szybko
  • ale z rozmysłem
  • czytać Ryzykonomię.

Do tematu “zarządzanie ryzykiem reputacyjnym” wrócimy, ciekawi co też dalej się wydarzy, bo to chyba jednak nie koniec, pa.

Zarządzanie ryzykiem reputacyjnym

 

Ryzyko, którym należy zarządzać.

0
zarządzanie ryzykiem

Ryzyko jest zjawiskiem o kluczowym znaczeniu dla powstawania, funkcjonowania i rozwoju przedsiębiorstw. Już podjęcie decyzji o samodzielnym prowadzeniu działalności jest zawsze efektem mniej lub bardziej świadomej analizy ryzyka, dokonanej przez przedsiębiorcę.
Podobnie dzieje się w trakcie rozwoju przedsiębiorstwa. Właściciel przedsiębiorstwa lub zatrudniony menedżer każdego dnia staje przed koniecznością podejmowania ważkich decyzji, które mogą przynieść rozkwit lub upadek kierowanej organizacji.

Coraz powszechniej wyrażana jest opinia, że w okresie ostatnich dwóch dekad różne rodzaje ryzyka w niespotykanym dotychczas stopniu zaczęły wpływać na gospodarkę. Jest to przede wszystkim skutkiem coraz bardziej skomplikowanego przebiegu procesów kształtujących globalny ruch okrężny dóbr i pieniędzy.

Przedsiębiorcy stoją obecnie nie tylko wobec znanych im „tradycyjnych” rodzajów ryzyka, jak chociażby związanych z wytrwałą i pomysłową konkurencją, ale również napotykają na zupełnie nowe i zaskakujące.
Takie zjawiska, jak gwałtowny rozwój technologiczny, procesy globalizacyjne, terroryzm, ruchy ekologiczne są źródłem zupełnie nowych rodzajów ryzyka w działalności przedsiębiorstw. Ryzyko tworzy sieć wzajemnych interakcji i wyzwaniem dla analizy ryzyka w przedsiębiorstwie staje się ich identyfikacja oraz oszacowanie wpływu na podmiot gospodarujący.

Należy również podkreślić, że ryzyko, które jest tradycyjnie kojarzone z ponoszeniem straty, we współczesnej gospodarce jest analizowane również z punktu widzenia pozytywnego wpływu na działalność przedsiębiorstwa. Praktycznie każde ryzyko można bowiem analizować zarówno z punktu widzenia negatywnych, jak i pozytywnych skutków jego oddziaływania.
Coraz częściej już nie tylko odebranie części rynku konkurentom, ale nawet zachowanie obecnej pozycji, wymaga odważnego podejmowania ryzyka przez zarządzających małym bądź średnim bądź dużym przedsiębiorstwem.
Ryzyko uzyskuje również zupełnie nowy wymiar w rzeczywistości gospodarki opartej na wiedzy (GOW), gdzie najistotniejsze staje się zdobycie przewagi informacyjnej, która może przesądzić o sukcesie lub porażce w walce z konkurencją.
Duże zainteresowanie ryzykiem, na które napotykają wszystkie współczesne organizacje, nie tylko przedsiębiorstwa, powoduje również gwałtowny rozwój metod analizy ryzyka, a w dalszej perspektywie również kontroli jego skutków. Dzięki temu można analizować coraz to nowe rodzaje ryzyka.

Z drugiej strony, najbardziej niebezpieczne i brzemienne w skutkach bywają te rodzaje ryzyka, które nie zostały lub nie mogły być z różnych przyczyn zidentyfikowane i przeanalizowane.

Szkolenia z ISO 31000 i COSO dla PIBR

0
Szkolenia z ISO 31000

Szkolenia z ISO 31000 i COSO dla PIBR>>>
Redakcja Ryzykonomii opracowała na nadchodzącą wiosnę nowy program szkoleniowy dla Polskiej Izby Biegłych Rewidentów, z której Centrum Edukacji Kadr mamy przyjemność już od kilku lat efektywnie współpracować.

Szkolenie jest poświęcone zapoznaniu audytorów zewnętrznych ze standardami zarządzania ryzykiem PN-ISO 31000 i COSO II Zarządzanie ryzykiem korporacyjnym, a przy okazji skoro o COSO mowa, ze standardem COSO I Internal Control (Kontrola wewnętrzna).

Oczywiście zarządzanie ryzykiem to dla polskich i nie tylko rewidentów sprawa coraz ważniejsza, ba, kluczowa bo przecież cały paradygmat audytu zewnętrznego jak i wewnętrznego jest “risk based”, oparty na analizie ryzyka. No więc audytor ryzyko analizować musi umieć….

Musi też umieć określić na ile istniejący (o ile istnieje) system zarządzania ryzykiem, a także kontroli wewnętrznej jest adekwatny i radzi sobie z ryzykiem. Musi wiedzieć jak analizować dane z systemów ERM przedsiębiorstwa (o ile taki istnieje). Szczególnie, że mamy dopiero co ogłoszoną Ustawę o biegłych rewidentach, a tam choćby nowe obowiązkowi Komitetów Audytu. Dla których przecież zarządzanie ryzykiem to chleb powszedni… ma być….

No więc temat dla audytorów jest i Ryzykonomia jest dumna, że może wspierać merytorycznie tak szacowną i profesjonalną organizację jak PIBR.

A sam program szkolenia, ramowy, poniżej…

https://ce.pibr.org.pl/pl/kursy/18,ISO-31000-i-COSO-standardy-zarzadzania-ryzykiem-i-kontroli-wewnetrznej

Relacja TV – występujemy i linkujemy

1
Relacja TV

Relacja TV>>>

już wcześniej pisaliśmy Redaktor Naczelny Bloga 10 maja bieżącego wziął  udział w Konferencji Krajowej Izby Biegłych Rewidentów pod wiele mówiącym tytułem “Ryzyko pod kontrolą”.
Clipy filmowe z konferencji zostały niedawno opublikowane i są już dostępne przez You tube (link) oraz przez stronę KIBR (link)

My wypowiedź przedstawiciela  Redakcji Ryzykonomii publikujemy dzisiaj, poniżej.
Gwoli wyjaśnienia, to przytoczony spot zawiera kilka zdań, które wygłosiliśmy akurat nt. whistleblowingu, o którym już niejednokrotnie pisaliśmy z niemałym odzewem i pewnym wzburzeniem  P.T. Czytelników.
Dlaczego akurat whistleblowerowy wątek naszych wypowowiedzi przykuł uwagę realizatora tej konferencji nie jesteśmy pewni, może z racji egzotyki nazewnictwa?
Chociaż (nawiasem mówiąc) ciekawy przykład “gwizdaczowania” mieliśmy, jak donosi prasa przy ostatniej nepo-aferze.
I jeszcze i to trzeba przyznać: liczne dane, i o tym pisaliśmy w Ech ! , wskazując na niezwykła efektywność wykrywania nieprawidłowości finansowych. A to przecież jest niezwykle istotne dla rewizji finansowej.

Jednakże na wspomnianej Konferencji usiłowaliśmy opowiedzieć więcej o narzędziach ERMu, nawet przygotowaliśmy za wskazówką organizatorów mini-przentację, do której jakoś nie doszło, a jak to na panelach mamy wrażenie bywa, zrobiło się ogólne gadu-gadu  o-tym-i-o-owym i na wypowiedź mieliśmy może z minutę czasu, małomało…..
Taką mamy też konstatację po kolejnych panelach z różnych konferencji, że ciągle u nas trwa dyskusja “czy”, kiedy na świecie od dawna zastanawiają się “jak?”.
Ale może właśnie łatwiej jest po prostu nieustająco dyskutować “jak budować drogi?” niż je po prostu budować ?

Pożar ! Pożar ! Pożar !

0

Powiem szczerze, mam taką sąsiadkę, starsza panią i ona chyba specjalnie mnie nie lubi, no może tylko się do mnie nie uśmiecha. Ale jak kiedyś w jej mieszkaniu zaczął wyć alarm i także przeciwpożarowy, to powiedziała z uznaniem – byłem jedyną osobą w dużym budynku, która zeszła i się zainteresowała. A sąsiedzi – nic. Wyje, to wyje i niech sobie wyje. Co nam do tego?
A przecież mógł być pożar, włamanie. A kogo to obchodzi?

Pożar, pożar, pożar ! 

Straszne słowo, nawet na wodzie pamiętam onegdaj w moim niedoszłym marynarskim życiu, też mi do głowy wbijano. Statek jest z metalu, ale jak się zapali, to ho-ho. Nie ma nic gorszego, niż pożar na statku. Albo w budynku, albo w biurze, albo w fabryce, portugalskim lesie, wieżowcu Grenfell w Londynie.

Nie udajemy, że jesteśmy specjalistami w Ryzykonomii od ppoż, ale od zarządzania ryzykiem, od budowania kultury ryzyka, owszem. A czym innym jest zapobieganie i walka z ogniem? Właśnie zarządzaniem ryzykiem.
I dlatego zawsze na wykładach, szkoleniach, konsultacjach dla klientów, o takim pradawnym ryzyku wspominamy. A wspominamy dlatego, że ludzie o dziwo o tym zagrożeniu stosunkowo mało myślą, taka prawda. Wydaje im się, że jak powieszą plany przeciwpożarowe i gaśnice, wykupią ubezpieczenie ( a właśnie, jakie?) to mają sprawę pożaru załatwioną. No, nie mają.

Bo choćby założę się, w większości przypadków nie zastanawiają się co naprawdę o tym ryzyku wiedzą ich pracownicy, co oni sami wiedzą o jego następstwach, nie tylko tych „zniszczeniowych”. Bo z tym często nawet łatwiej, ale co wiedzą o następstwach biznesowych, finansowych, sprzedażowych, reputacyjnych.

Jedno z moich ulubionych pytań do słuchaczy dla zilustrowania niskiej kultury ryzyka, słabej odporności na ryzyko „w ogóle” jest: czy macie Państwo w domu gaśnicę? Albo, jeżeli komuś się nie podoba: ilu z Państwa po przybyciu do pokoju hotelowego zapoznaje się z planem dróg ewakuacyjnych? Podobnie na stadionie, w innych pomieszczeniach?

W Polsce rocznie jest coś ponad 180 000 pożarów, z tego kilka tysięcy w przeróżnych biznesach, które zwykle po takim zdarzeniu kończą swoją działalność.
Czy jesteście odpowiednio przygotowani na to ryzyko? Czy potraficie nim zarządzać po stronie przyczyn i skutków? Oto pytania, które należy sobie zadawać codziennie.
Nie musisz zarządzać ryzykiem. Przetrwanie nie jest obowiązkowe.

Grupa Zarządzanie ryzykiem LinkedIn

0
Grupa Zarządzanie

Grupa Zarządzanie ryzykiem LinkedIn >>>

Redakcja Ryzykonomii pozwala sobie, od czasu do czasu, przypomnieć P.T. Czytelnikom naszego o nieustannie działającej na portalu profesjonalistów grupie dyskusyjnej. “Zarządzanie ryzykiem” (a jakże by inaczej). Społeczność ta zgrupia już dobre 640 członków, a liczba ta systematycznie rośnie.

My, jako moderator grupy codziennie tam zaglądamy i klikamy, więc widzimy pojawiające się nowe wątki zakładane coraz częściej przez uczestników grupy. No więc obecnie, te które pojawiły się to:

  • Modele wyznaczania apetytu na ryzyko (są, nie są? jak to zrobić)
  • Wdrażanie ISO 31000 w organizacji wielopoziomowej (czy zarządzanie ryzykiem jest skalowalne, można je podzielić na mniejsze kawałki, jak i czy to działa w przypadku standardu ISO 31000)
  • Ryzyko reputacyjne i zarządzanie Nim (niekończący się i wiecznie coraz bardziej ważny temat)
  • Ryzyko w projektach innowacyjnych ( jak… A może dziewięć okien”)

Oczywiście życie każdej grupy dyskusyjnej zależy od…. samych dyskutantów i założycieli wątków. I od moderatora też, a my jak wiecie się staramy!

W końcu, skąd brać prawdziwą praktyczną o zarządzaniu ryzykiem, świeże “jak TO robić” jeżeli nie z dyskusji i wymiany poglądów z innymi profesjonalistami? No skąd ?!
Więc zamiast narzekać, że u nas nie ma skąd się uczyć, że brakuje praktyki….

Dyskutujcie ! Grupa “Zarządzanie ryzykiem” czeka

Grupa Zarządzanie ryzykiem LinkedIn, link:

https://www.linkedin.com/groups/4512747

 

Wskaźnik ZEW maleje

0
Wskaźnik ZEW

Wskaźnik ZEW maleje >>>
Kluczowe Wskaźniki Ryzyka, KRI (Key Risk Indicators) to narzędzie używane tu i ówdzie w zarządzaniu ryzykiem. Bardzo pożyteczne, choć nie zawsze celne. Ale w końcu, skoro mówimy o przewidywaniu przyszłości, to jak mawiał poeta jest ono najtrudniejsze z wszystkich przewidywań.

Kluczowym Wskaźnikiem Ryzyka mogą być klasyczne wskaźniki ekonomiczne jak ROE, ROS, P/E czy Quick Ratio, ale i różne rotacje. Czy nawet ilość odchodzących z hukiem trzaskanych drzwi pracowników (o, to może szczególnie dobry indykator).

Niestety KRI są zawsze oparte na historii, a ryzyko dotyczy post-historii. Więc niekoniecznie trend KRI musi wskazywać na antycypowane przez nas następstwa, choćby na czarne łabędzie raczej nie zadziała, ale…. Im więcej staramy się zgromadzić i przeanalizować informacji o potencjalnym ryzyku, tym lepiej.
No i w końcu mówimy o “kluczowych wskaźnikach”.

Są też wielkości, wskaźniki w skali makro, ogólnorynkowe. Za taki możemy nawet uznać PKB, choć jak wiemy… Mamy też różne wskaźniki mocno wyprzedzające. Jak na przykład wielkość gromadzonych przez przedsiębiorstwa zapasów (jak dziś nie zapaszą, to pewnie jutro już nie chcą produkować). Albo różne wskaźniki nastrojów, sentymentów przedsiębiorców.

Dla polskiej gospodarki takim wskaźnikiem niebezpośrednim, ale zdaje się dość ważnym jest niemiecki ZEW.

Tenże ZEW jest wytworem, projektem instytutu ZEW z niemieckiego Mannheim. ZEW co miesiąc pyta o opinię na temat koniunktury 350 niemieckich ekspertów z dziedziny bankowości, ubezpieczeń, przemysłu. Jakie są ich oceny sytuacji na rynkach finansowych w okresie kolejnych 6 miesięcy. Krocząco, a efektem jest saldo pozytywnych i negatywnych ocen.

Dlaczego o tym piszemy? To oczywiste. Bo to wskaźnik sentymentu największej gospodarki Eurozony, światowej potęgi i największego polskiego partnera handlowego. Jakby co, żeby była jasność nie straszymy, nie przesądzamy, bo…

No, właśnie i tu dochodzimy do tytułowego mocno interesującego ostatniego biuletynu ZEW, który pokazuje taką oto sytuację:

Wskaźnik ZEW

http://www.zew.de/en/publikationen/zew-gutachten-und-forschungsberichte/forschungsberichte/konjunktur/zew-finanzmarktreport/

Czy ZEW to dobry, koniunkturalny KRI ? To zależy. Na pewno powinien być pilnie obserwowany przez polskie rynki i poszczególnych przedsiębiorców, bo sytuacja w niemieckiej gospodarce jest zawsze dla nas ważna. Wśród podstawowych wyjaśnień tej zmiany, a może na razie wahnięcia wymienia się obawy przez zapoczątkowaną przez wybrańca kremla wojnę handlową. Inna sprawa, że na świecie coraz więcej jest sygnałów wyprzedzających, że koniunktura się zmieni…. nihil novo sub sole….

 

Wskaźnik ZEW

Blog płot czyli ryzyko rezydualne

0
Blog płot czyli ryzyko

Blog płot czyli ryzyko>>>

 Dopierośmy wrócili z kolejnej podróży po Kraju, gdzie podążając uruchomionymi, przejezdnymi bądź dopiero planowanymi autostradami rozmyślaliśmy o tym i o owym – w tym o zarządzaniu ryzykiem, naturalnie. Skoro już o naszym ulubionym temacie ruchu
drogowego mowa, od razu nasuwają nam się 3 drogowe paralele, które chcielibyśmy ku uciesze P.T. Czytelników Bloga dzisiaj poruszyć.
Przyznajemy, że temat ruchu drogowego poruszamy często i z nijakim
zaangażowaniem, a to dlatego, że Klientów mamy w całej Polsce i jakoś musimy do
nich dojechać. I także dlatego, że w problematyce ruchu drogowego doskonale
ogniskują się narodowe problemy zarządzania ryzykiem, co podkreśla – o
zaskakujące  –  także motto bloga (po prawej na górze).

Paralela Pierwsza – czynniki ryzyka
W poniedziałek ruszyliśmy
wcześnie rano w o okropnej mgle, która unieruchomiła lotnictwo, w deszczu i
naturalnej ciemności. Później na pytanie zatroskanych znajomych odpowiadaliśmy,
że  mgła, ciemność i deszcz razem wzięte
nie stanowią ryzyka, a jedynie jego czynnik: jeżeli tylko dostosuje się prędkość i
uwagę do sytuacji na drodze. Chyba, że jak niemała grupa kierowców potrafimy
sokolim wzrokiem przebijać mgłę, mrok i deszcz. Ale nie nie każdy może być mistrzem kierownicy i nakleić sobie na zderzaku nalepkę, którą widzieliśmy w sprzedaży na stacji paliwowej “Jedziesz wolniej, zjedź na prawo”. I nie chodzi tu o notoryczną jazdę lewym pasem ale nawet o pojawienie się tam w celu wyprzedzenia ciężarówki. Jak się spodziewamy, wkrótce w sprzedaży pojawią się nowe np. “Nie zawalaj drogi kiedy łamię przepisy” lub też “Zjedź do rowu, jestem lepszy”. Bo o to przecież naprawdę chodzi  n’est-ce pas ?
Tak czy inaczej zapewne i w kryzysie jedźmy
firmą wolniej,  a na pewno wytężajmy uwagę.
Paralela Druga – środki zaradcze
Pobieżna obserwacja
zachowań na autostradach wykazuje, że w zakresie rozsądku, kultury i umiejętności
niewiele różnią się one od zachowań na drogach złych. Dochodzą do tego brak
znajomości podstawowych praw fizyki, jak to reguł ruchu jednostajnie opóźnionego. Ergo – odstęp między poruszającymi się samochodami
powinien wynosić ca. “pół tego co na liczniku” a nie np. metr pięćdziesiąt.  Najwyraźniej potrzebne są inne niż czysto
budowlane środki zaradcze na 5 tysięcy trupów na polskich drogach.
Paralele trzecia – ryzyko inherentne i rezydulane
Morze płotów, które
napotykamy pomykając Adwójką może być doskonałą ilustracją korzyści jakie daje
ocena ryzyka w wymiarze inherentnym i rezydualnym. Wyjaśniamy to na rys. 2 sporządzonym
pobieżnie dla graficznego zobrazowania problemu.
Blog płot czyli ryzyko
Jak widać na tym prostym
przykładzie zagrożenia ryzykiem ryku pomykających autostradami samochodów przy
właściwej analizie ryzyka inherentnego i rezydualnego oraz zastosowanych
środków zaradczych możnaby zredukować do pożądanego poziomu (apetytu na ryzyko)
niemal bezkosztowo (jeżeli nie liczyć znaków ograniczenia prędkości). Dałoby to
prostą oszczędność – jak donoszą źródła – ca. 250 000 000 złotych
wydanych na szkaradne opłoty.

2018 Mapa ryzyka @de Bono

0
2018 Mapa ryzyka

2018 Mapa ryzyka>>>

Edward de Bono, maltański socjolog słuchany przez biznes na całym świecie zaproponował onegdaj metodę twórczego myślenia zwaną „6 kapeluszy”. Otóż de Bono argumentuje, że kluczem do rozwiązywania problemów jest myślenie lateralne, wielopoziomowe i całościowe. I żeby zrozumieć świat na jego różnorodnych poziomach powinniśmy od czasy do czasu wkładać na głowę różne kapelusze. Magiczne kapelusze wirtualne, jako metafory różnych sposobów spojrzenia na problem: pozytywnych, emocjonalnych, krytycznych, analitycznych.
De Bono, nie wchodząc w szczegóły, zaproponował ich sześć, więc…
Kiedy skromny autor zastanawiał się jak by tu „ugryźć” już tradycyjną (Mapa ryzyka 2017, tutaj) na łamach Mapę ryzyka na 2018 rok, przyszła mu do głowy metoda de Bono. Raczej jako parafraza, a nie dosłowne przeniesienie, ale dla podkreślenia, że zrozumienie dzisiejszego świata ryzyka wymaga „wejścia” w różne buty, nałożenia różnych kapeluszy interpretacyjnych. Żeby zrozumieć różne punkty widzenia i aspekty szans i zagrożeń, które niesie już rozpoczęty rok. Rok wyzwań jeszcze bardziej skomplikowanych i multilateralnych niż kiedykolwiek. 
Świat ryzyka i świat post prawdy, ale prawda jest tylko jedna, choć może w innych kapeluszach. Spróbujmy więc zastanowić się, w jakich „kapeluszach” pokazuje nam się ryzyko w roku 2018 i jakie czynniki będą grały najważniejsze role w teatrze życia codziennego.

Kapelusz polityczny

Dość powiedzieć, że Warren Buffett (wiadomo kto) zauważył niedawno, że ryzyka polityczne są teraz ważniejsze od ryzyk biznesowych; żeby było precyzyjniej mają kluczowy wpływ na biznes. W ubiegłym oku mieliśmy cała masę empirycznych potwierdzeń, zarówno zagranicznych typu Brexit, jak i krajowych (patrz: zmiany w obszarze wymiaru sprawiedliwości). 
Założenie politycznego kapelusza zmusza nas do zauważenia, że ryzyko polityczne, globalne i krajowe będzie dalej rosło. Na świecie u sterów dawnego mocarstwa szaleje wielbiciel Twittera, gdzie kota nie ma, tam myszy harcują, a szczególne jedna duża, Wielka Mysz Chińska. Dalej idąc, Unia Europejska boryka się ze swoimi wewnętrznymi problemami i mówi głośno o „twardym jadrze” w strefie Euro, także w odpowiedzi na Brexit. Ten będzie twardy czy miękki, ale zawsze destrukcyjny. Choć może jest i szansa, że wielu przekonało się, że nie jest dobrze robić sobie przysłowiowe „kuku” będąc „podpuszczonym” przez populistów. Więc może… Brexitu w ogóle nie będzie? Krajowo, mamy widmo Polexitu choć wielu zaprzecza. Ale weszliśmy w bezprecedensową procedurę art. 7 i choć zapewne nie wejdzie w życie, szkoda już się stała. Pieniędzy z Unii będzie o wiele mniej, Wspólna Polityka Rolna się sypie. Czekają nas wielkie zmiany w Unii – bez nas – bo nieobecni nie mają głosu. Ach ciężki jest ten kapelusz polityczny, bo jeszcze Ukraina, Iran, Jerozolima, Syria, Chiny, Korea, Afryka, same niestabilności o olbrzymim oddziaływaniu na gospodarkę. 2018 Mapa ryzyka…

Kapelusz przemian technologicznych

Świat obejmuje fala niezwykle szybkich, akcelerujących z roku na rok przemian technologicznych. To, pamiętajmy olbrzymia szansa, na przykład dla Polski, ale jeżeli ktoś deklaruje, że po to właśnie powołuje się kolejne ministerstwa żeby były innowacje wyjaśniamy: nie nie tędy droga. Załapywać się na odjeżdżający pociąg technologii można tylko inwestycjami w naukę, a z tym jest bardzo źle. 
Przemiany technologiczne to wyzwanie olbrzymie dla wszystkich i to z niespotykanymi od dawna od czasów rewolucji przemysłowej ryzykami towarzyszącymi. Nowe technologie, już teraz powodują nie tylko zmianę sposobów pracy, ale też po prostu „zwalniają” ludzi. Można to dostrzec empirycznie w supermarketach, gdzie zamiast kasjerów mamy już coraz częściej w kasach maszyny i niech nas nie zmyli, że nie jeżdżą na kołach i nie błyskają światełkami. Ta komputeryzacja będzie się pogłębiać i powodować wielkie i szybkie przemiany także społeczne. I nie zapomnijcie kapelusza politycznego, bo to ryzyka także polityczne i socjalne. Niby mamy niskie bezrobocie, ale pensje nie rosną. Pracy jest więcej, ale wcale nie lepszej, bo roboty są tanie i będą jeszcze tańsze w 2018.

Kapelusz governance

Globalny Ład organizacyjny, przynajmniej ten, który powstał w okresie powojenny właśnie się sypie. Ryzyko to jest ściśle związane z polityką jak i wspomnianą technologia. Społeczeństwo się prekaryzuje (patrz: prekariat przemysłowy), coraz trudniej o dobre płatną pracę, bogatsi są jeszcze bogatsi, a biedniejsza…Zaczynają bić Wielkie Narodowe Dzwony. Podawane rozwiązania są proste i luddyczne: trzeba zburzyć stary lad, zmienić zużyte i chciwe elity, wygonić obcych, zaufać Wielkim Przywódcom. W końcu najważniejszy jest Rozwój liczony w punktach PKB, jeżeli się będziemy bogacić demokracja nie jest już nam potrzebna. Czy Stary Ład wytrzyma w 2018 roku? Chyba jeszcze tak, ale o ile nie zajdą się nowe pomysły…2018 Mapa ryzyka…

Kapelusz socjalny

A teraz włóżmy kapelusz prostego Obywatela – Szaraka. Słusznie zauważa się, że bogate elity o nim zapomniały. Może czas na nowy podział bogactwa w narodzie. Co z olbrzymimi długami, które zaciągnięto na konto naszych prawnuków, co z systemami socjalnymi w 2018 roku będą jeszcze bardziej dziurawe niż były w 2017. Opt-out…Oczywiście i tu kapelusze polityczne nam się przydadzą. Technologia jak wspominaliśmy gra tu również ważne skrzypce. 
Więc jeszcze konieczność cieć budżetowych, choć przecież chciałoby się w kapeluszu politycznym jednak jakoś Lud – Naród udarować. 
Są i tacy, którzy zauważają ze dobrze jest mieć budżet zrównoważony i nadwyżki. Najgorsze, że jest, że w kapeluszu socjalnym niechętnie się chodzi choć chętnie się o tym mówi. Bo to kapelusz koniecznych wyrzeczeń, ale również, a może przede wszystkim dla elit, które ą niechętne do dzielenia się szansami choć zagrożeniami, owszem. Tu są konieczne przełomowe idee ale i wielka dyskusja. Janosik, Robin Hood, to może dlatego takie fajne postacie, bo były romantyczne, tylko nic się dzięki nim nie zmieniło. 2018 Mapa ryzyka …

Kapelusz cyber

Kapelusz ceber zagrożeń, a raczej anonimowa maska różnego rodzaju hakerów, ransomwarów, armii info trolli, hejterów. Z jednej strony to ryzyko (jak deklarują w badaniach potencjalne ofiary) jest bardziej oswojone (choćby w wymiarze ubezpieczeniowym), ale w świcie tak „szybkiej” technologii życie przenosi nowe wyzwania. 
Ot, weźmy rozwijających się świat krypto walut. Nie opartych na złocie, niewspieranych przez żaden rząd, zapisanych w rzekomo kryptowiecznych kodach. Kursy owych ceber walut zmieniają się w kompletnym oderwaniu od sfery realnej, czyż już nie próbowaliśmy tworzyć bogactwa narodów z wirtualnych wartości oderwanych od świata realnego? Nowe, a już było. 2018 Mapa ryzyka…

Kapelusz black swans, czarnych łabędzi

Kapelusz niepoodziewanych zdarzeń, czarnych łabędzi pojawia się znienacka, tak jak same zdarzenia tego typu. Niziutkie prawdopodobieństwa i z reguły olbrzymie uderzenia, również związane z interakcjami pomiędzy różnymi ryzykami. Katastrofy naturalne będą nas coraz bardziej zaskakiwać o ile nie zauważymy, że są często nienaturalnie zwielokrotnianie przez człowieka. Skażenia środowiska, smog nie jest w ogóle nieprawdopodobny, choć mówiąc przewrotnie, czyni wszystkie łabędzie czarnymi.
Więc Natura zemści się nowymi czarnymi łabędziami za ludzką lekkomyślność, w kolejnych miesiącach 2018 roku. Będzie i więcej niespodziewanych zdarzeń jak cyberataki, niepokoje społeczne w kolejnych państwach, kryzysy demokracji i problemy finansowo socjalne, oczywiście wszystko w politycznym sosie. Zupełnie nieprawdopodobne.

2018 Mapa ryzyka…

6 kapeluszy myślenia lateralnego, całościowego, holistycznego będzie nam jak nigdy potrzebne w 2018 roku. I prosimy, zachowajcie je w szafie do kolejnych Map ryzyka, na łamach. 2018 Mapa ryzyka…

Mapa ryzyka 2016

0
mapa ryzyka 2016

Mapa ryzyka 2016, kontynuujemy naszą doroczną analizę.

Tak się składa, że od paru rocznic, trochę samozwańczo, ale i z pewną zachętą Redakcji Gazety Ubezpieczeniowej pochylaliśmy się nad naszą prywatną szklaną kulą próbując zgłębić ryzyka tylko czekające już na wygaśnięcie sylwestrowych lampionów. A, że tworzenie map ryzyka pozostaje nieustająco en vogue, więc jeszcze raz pokusimy się o zarysowanie naszej autorskiej Mapy ryzyka 2016. Nic innego zresztą nam nie pozostaje, bo od jakiegoś czasu nawołujemy bezskutecznie na Ryzykonomii, że bardzo by się takie mapy ryzyka wszystkim przydały. Rządom i ich agendom, biznesom i „zwykłym człowiekom” też.

Przechodząc do szkicowania Mapy 2016 w natury rzeczy okrojonej przez wielkość tej kolumny formie, pomni tak zmiennego roku 2015 zauważamy, że precyzyjne oszacowanie wielkości ryzyk staje się coraz większym wyzwaniem. Bo konia z rzędem temu, kto przewidział chociażby rozmiar masakry w cieniu Wieży Eiffla, czy nasze rodzime konstytucyjne zamieszania. Nie porzucając wysiłku oceny wielkości ryzyk spróbujmy tutaj przede wszystkim skoncentrować się na interrelacjach, powiązaniach, które naszym zdaniem zdominują profil ryzyka roku 2016. Roku jeszcze bardzie ryzykownego i pełnego coraz bardziej splątanych ryzyk niż lata poprzednie.

Mapa ryzyka 2016 ma w tym roku trochę inną formułę niż w latach ubiegłych i zdradzimy zresztą już w tym miejscu, że to jest główne przesłanie, które płynie z naszej analizy: rośnie niepewność, scenariusze stają się coraz bardziej zamazane, wielowątkowe i wielopoziomowe. Jednocześnie dalej tkwimy w prostych, mechanistycznych ekstrapolacjach dochodów narodowych i deficytów budżetowych, pięknie to wygląda i matematycznie, tylko czy idzie z duchem czasu 2016?  Dziś bowiem duch ponownie zaczyna coraz wyraźniej dominować nad materią (nie mówiąc o prawach), mapa ryzyka 2016 faluje, zawiewa wiatr historii, chcą tak nawet klimatolodzy.

Oczywiście, wszystkie analizy potwierdzają, że ryzyko polityczne będzie grało w 2016 na najwyższym rejestrach, równie globalnych jak i lokalnych. Rozpychające się Chiny, grasujący po świecie Rosyjski Niedźwiedź, poszukujący przywództwa Wielki Szeryf, pozbawiona Idei Europa, trudno wskazać jakiś stabilny punkt na globalnej szachownicy. I tu na przykład wydaje się, że w kręgach naszych rodzimych właścicieli ryzyk wciąż niska jest świadomość, że nasz skromny kraik również ma swoje miejsce na globalnej mapie ryzyk politycznych i to być może nie tak aż poślednie. Ba, już wcześniej, co niektórzy pisarze zwracali uwagę, że między Odrą, a Wisłą toczą się boże igrzyska. Więc nie ma co się dziwić, że nasz rodzima mapa ryzyk politycznych będzie baczniej obserwowana z zewnątrz i kto myśli dzisiaj, że jego chata z kraja, wolnoć tomku w swoim domku, po prostu nie dostrzega sieci powiązań, które oplatają naszą globalną wioskę. Z tego punktu widzenia gmeranie w systemie ma swój geopolityczny i geogospodarczy wymiar, bo polityka zawsze była spłatana z gospodarką i w nadchodzącym roku będzie to widoczne jeszcze jaskrawiej.

Z europejskiej perspektywy możemy sobie wyobrazić scenariusz Brexitu, połączony ze zwrotem Francji w prawo po wyborach i wzrost nacjonalizmów spowodowanych kryzysem emigracyjnym. Czarna wizja, gdyby tylko ten pęczniejący milion uchodźców czekających na plażach Morza Śródziemnego nie był tak realny. Taka wędrówka ludów będzie miała wielki wpływ na gospodarkę, jeżeli ktoś wątpi niech zajrzy do podręczników historii. Choć w krótkim okresie 2016 roku systemowe zabezpieczenia wspólnego rynku wciąż pozostaną niepodważone, ale już ograniczenie strefy Schengen wydaje się nieodwracalne. Jak sobie będzie w tym galimatiasie radzić polska gospodarka? Jeszcze w październiku ankietowani dyrektorzy finansowi przewidywali, że nasz PKB będzie na poziomie ca. trochę poniżej lub ponad 3%. Trudno powiedzieć jak dzisiaj do ryzyka nastawieni są zapytywani, dużo naobiecywano ze wspólnej kasy, a gdyby kto nie pamiętał przypominamy, że żaden rząd własnych pieniędzy nie ma, tylko żeby było dowcipniej, ma nasze.

mapa ryzyka 2016

Schodząc na poziom “mikro mapa ryzyka 2016”, to opiewany od zawsze przez polityków przedsiębiorca, ciągnący wózek gospodarczego rozwoju kraju będzie musiał jeszcze bardziej kluczyć w gąszczu globalnych i lokalnych zasadzek. Z jednej strony przedsiębiorcy ma być lepiej i łatwiej, a gospodarka „ma” się rozwijać, przy czym mógłby ktoś argumentować, że biznes lubi spokój, a z tym w najbliższej perspektywie może być słabo. W bliskości majaczy powabna idea reindustrializacji i repolonizacji także sektora bankowego i ubezpieczeniowego, dlaczego nie, tylko nie za bardzo wiadomo, jak wpłynie na rynki i jak będzie to robione. W tej całej niepewności i zawierusze jak się wydaje, co najmniej sektor ubezpieczeniowy powinien mieć się lepiej, bo w końcu ubezpieczyciel zarabia na ryzyku. Oczywiście nie na tym ryzyku, któremu sam podlega, splątanemu ryzyku roku 2016, jak wszyscy.

Dołącz do 608 profesjonalistów.
Zamów cykliczny bezpłatny Newsletter.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w formularzu subskrybcji dla potrzeb wysyłki Newslettera (zgodnie z Ust. z dn. 29.08.97 r. o Ochronie Danych Osobowych (Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).