Zdarzyło mi się kiedyś, od deski do deski przeczytać książkę o winach, nie powiem ciekawa, ale wstyd się przyznać, zapamiętałem szczególnie dobrze, była tam taka rada, że jak nie wiadomo, które wino wybrać na półce, to dobrze jest wybrać te butelkę, której etykieta bardziej nam się podoba. Jak się nad tym dobrze zastanowić, nie jest to takie bez sensu, oczywiście, o ile nie jesteśmy wielbicielami wina „Siłacz” owocowo-jabłkowego…
No, więc po tym zgrabnym zagajeniu przechodzimy do tytułowego porównania dwóch, jak pokazują statystyki, najbardziej popularnych standardów „w temacie” zarządzanie ryzykiem korporacyjnym, czyli ISO 31000 Zarządzanie ryzykiem. Zasady i wytyczne oraz COSOII Zarządzanie ryzykiem korporacyjnym. Struktura ramowa.

Zauważę tylko, że o jednym i o drugim już wielokrotnie na blogu pisaliśmy (wystarczy spojrzeć do historii, czy kliknąć właściwe tagi w chmurce na dole) i od razu deklarujemy, że nie jesteśmy jakimś
specjalnym adoratorem ani jednego, ani drugiego ani żadnego innego, ale zawsze staramy się eklektycznie wykorzystywać to, co najlepsze i najbardziej dla określonej organizacji odpowiednie. Choć trudno nie ukrywać, że jakoś tak ostatnio zwykle wykorzystujemy ISO, bo… no właśnie i tak pewnie wyjdzie to w naszych porównaniach.

Tak w ogóle, to wspomnimy, że do podjęcia tematu skłoniła nas świeża informacja z Wall Street Journal, który zapodał, że COSO rozpoczyna projekt mający na celu up-date lekko już przecież leciwego (jak na dzisiejsze czasy) wspomnianego COSOII. No i nie ma się co dziwić tej typowej dla COSO niekonsekwencji, bo wpierw niedawno wypuściła uaktualnienie COSO Kontrola Wewnętrzna a potem startuje z COSO II Zarządzanie ryzykiem, który jest jak sama organizacja deklaruje jego dopełnieniem i rozwinięciem.

Ale, wracając do ogłoszonego w tytule pojedynku – to jak jest z tym COSO vs. ISO ?
I tu użyjemy winnej metafory ze wstępu i już na początku wykorzystamy równie proste, ale i skuteczne przy ewentualnym wyborze standardu porównanie MIARY zawodników i wychodzi nam, że:

COSOII  to ca. 600 g 
ISO 31000 to ca. 200 g

* waga analogowa kuchenna, własna, bez homologacji

Pewnie, ktoś zakpi, co to za porównanie, ale synestetycznie pokazuje na „wielkość” tych standardów, co przecież dla Praktyka rozglądającego się za sensownym wdrożeniem nie jest bez znaczenia.

No, więc w kategorii wagi ważonej (nie merytorycznej, o tym dalej), także naszym zdaniem kwestii nie bez znaczenia, stawialibyśmy na ISO, ale…
…są jeszcze oczywiście inne fakty i o tym już w kolejnych odcinkach naszego porównania niebawem.  Czytajcie Ryzykonomię !!!

Dodaj komentarz

Be the First to Comment!

Notify of
avatar
wpDiscuz