Eichelberger i inni….
Kilka dni temu zaledwie byłem słuchaczem dwóch wykładów Wojciecha Eichelbergera, zapewne najbardziej znanego, polskiego psychologa biznesu i nie tylko, a to choćby za sprawą jego licznych wystąpienia w mediach, o dorobku profesjonalnym nie wspominając. Spotkanie z Eichelbergerem było wymyślone i animowane  przez biegłych rewidentów z znakomitej firmy audytorskiej ESO Audit (link), a przede wszystkim przez p. Ewę Sowińską, która moim skromnym zdaniem jest dowodem na to, że można z sukcesem prowadzić biznes i jednocześnie działać aktywnie na polu społecznym, pro publico bono. Dodam, że spotkanie odbyło się w Gdańsku… tak jest jeszcze życie poza Warszawą…

Żeby było ciekawie spotkanie pierwsze było poświęcone… edukacji naszych milusińskich no, więc przede wszystkim w szkole podstawowej, bo jak podkreślał mówca to, jakich mamy teraz ,a wkrótce też będziemy mieli pracowników zależy od tego, jak wygląda nasza edukacja i to przede wszystkim na poziomie podstawowym.

I na Ryzykonomii poruszaliśmy ten ważny dla nas temat, a nawet w swoim czasie w ramach medialnego eksperymentu nagraliśmy mini wystąpienie pod tajemniczym tytułem „ Łaskun Muzang”, które mogą sobie wciąż P.T. Czytelnicy odsłuchać na You Tube. Tamże kawa na ławę wyjaśniamy, jaki jest związek edukacji szkolniaków z rachitycznością rodzimego zarządzania ryzykiem.

A z edukacją podstawową, tą najważniejszą, bo kształtującą postawy, charaktery i kierunki rozwoju całego społeczeństwa (a więc biznesu też) jest jak mówił Eichelberger źle, bardzo źle. Nasz obecny system edukacyjny opiera się na koncepcjach sprzed jakichś 150 lat i jak celnie zauważa psycholog:

Eichelberger wskazywał, że: „Ideologie, instytucje i procesy edukacyjne należą do najbardziej konserwatywnych, najbardziej upolitycznionych, najmniej podatnych na zmiany” 

Oczywiście, naiwne są tłumaczenia naszych macherów od rozwoju podpierane licznymi wynikami testów, że przecież rodzimie dzieci są najmędrsze na świcie. Pewnie i są tylko wbrew Systemowi (pardą!), kosztem olbrzymich wyrzeczeń i nakładów finansowych i czasowych ich rodziców, wymęczeniu dzieci, zniechęceniu do zdobywania wiedzy, konformizmie i w rezultacie kompletnym ciemnogrodzie innowacyjnym, jakim jesteśmy.
Chyba wiecie zresztą jak to wygląda i nawet jak ktoś miał szczęście dobrze trafić i jego dziecko uwielbia się uczyć i pracę do 8 wieczorem na pozalekcyjnych i ma same szóstki – to faktu nie zmienia.

Ciekawe, że psycholog przytaczał wiele dowodów empirycznych znanych nauce i niepodważalnych nawet z punktu widzenia logicznej obserwacji, jak choćby dramatyczny brak ruchu uczniaków. mający wpływ na budowanie się struktury neuro-połączeń w mózgu, dość ważnych jak wiadomo dla pracowników, rzadkość pracy grupowej i projektowej i brak kształcenia postaw demokratycznych.
To wszystko wraca do was w waszym pracowniku, kulturze zarządzania, w tym zarządzania ryzykiem też, a przy obecnych trendach demograficznych może być i będzie najbardziej burzącym ryzykiem dla waszego biznesu, o czym Wojciech Eichelberger mówił m.in. na spotkaniu w Gdańskim Klubie Biznesu dnia drugiego do przedsiębiorców. I tu wszyscy kiwali głowami ze zrozumieniem.

Dla zaciekawionych zamieszczam (link) do fotorelacji z tego zajmującego wydarzenia, dziękując jeszcze raz organizatorom jak menadżer ryzyka, rodzic i szary obywatel, choć trudno powiedzieć żeby jakieś światełko w tunelu w obszarze rewolucji edukacyjnej się pojawiało…

A spotkanie nosiło oczywisty chyba i bezdyskusyjny dla każdego tytuł “Lepszy świat zaczyna się od lepszej szkoły”  (zgodzicie się, że to oczywista oczywistość), a jego kanwą była promocja znanej na świecie książki poświęconej edukacyjnemu success story “Summerhill, szkoła wolnych ludzi” (link) 

Dodaj komentarz

Be the First to Comment!

Notify of
avatar
wpDiscuz