Pewnie niewielu spośród co młodszych P.T. Czytelników Bloga pamięta bijący onegdaj rekordy popularności serial “Pogoda dla bogaczy” . Tamże padło owo słynne , powtarzane wówczas na podwórkach i szkolnych placach całego Kraju zdanie, które parafrazujemy w tytule (celem podstępnego przyciągnięcia czytelników do lektury) . Groźba i najwyraźniej nie na wiatr wypowiedziana przez niejakiego Falconettie’go wobec jednego z głównych i potem poległego w walce z mafią bohatera serialu, chyba Tom mu było ?…..

No ale my tu przecież nie o serialu chcemy, ale o innym ryzyku, co do którego użycie mocnego określenia  kol. Falconettie’go wydaje się całkiem uzasadnione. Już zgadliście ? Tak, chodzi o ryzyko
ludzkie, demograficzne.
Tu przy okazji od razu pojawia się to stare pytanie: jaki ma być horyzont czasowy naszej korporacyjnej analizy ryzyka? Czy tylko “teraz” czy rok najbliższy, a może 2, 3, 5 lat? Co nas w firmie obchodzą ryzyka które wydarzą się kiedy nas w firmie już nie będzie, będziemy na emeryturze…ach kiedyż to będzie, kiedyż….
Oczywiście, wątpliwość ta jest najbardziej zasadna ale wydaje się, że odpowiedź nie jest aż tak skomplikowana bo:
Po pierwsze – czym innym jest (a przynajmniej powinien być) horyzont czasowy nasz , a czym innym naszej organizacji. Nie jest to może Watykan, ale korporacja, organizacja powinna spoglądać dalej i bardziej perspektywicznie;
Po drugie – punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jednym słowem (to banalne) zarządy powinny mieć dłuższe i strategiczniejsze spojrzenie na ryzyko;
Po trzecie – ryzyko może po bliższym przyjrzeniu, okazać się wcale nie aż tak odległe.
I tu, hyc, od razu powracamy do tytułowego demograficznego tsunami, bo taką już, całkiem zgrabną nazwę ukuto dla nadchodzącego szybkimi krokami GIGANTYCZNEGO problemu  kadrowego w Polsce. Temat jest, co ciekawe bardzo dobrze znany, każdy wie, że w Polsce od lat rodzi się dramatycznie mało małych Polaków i co gorsza – kontynuując – tych, którzy się już NIE urodzili w czasie trwającego już 20 lat demograficznego kryzysu na rynku pracy, bo o HR tu przecież nam chodzi, na waszych interview, już za chwilę NIE będzie.
O dziwo, z tego determinizmu mało jakby kto zdaje sobie sprawę, albo panuje jakieś milczące lekceważenie problemu. Pomijam już wyzwania polityki społecznej i gospodarczej, nas interesują problemy czysto ryzykonomiczne i biznesowe.
Ale i w tym obszarze nie można zapominać o horyzoncie makro: starzenie się społeczeństwa, deficyt budżetowy na poziomie “naście” procent, upadek systemu ubezpieczeń społecznych, rosnące nierówności, reperkusje podatkowe, wreszcie nieuchronne niepokoje społeczne. No, to wszystko są mega ryzyka, także w skutkach arcy-biznesowe, a…..może nawet i nie ryzyka, bo choćby ISO 31000 mówi wyraźnie, że zarządzanie ryzykiem zajmuje się niepewnością , a tu mamy 100 procentową pewność, niestety.
Co ciekawe już pierwsze fale demografii dobijają do brzegu, widać to już teraz na uczelniach wyższych, a firmy badające nadwiślański rynek pracy pokazują, że czas pracodawcy stanowczo się kończy i to tuż, tuż za rok, dwa .
Nie jest to więc jakaś “kosmiczna” perspektywa do analizy. Pewnie to i niezła wiadomość dla pracujących, jednak jeżeli dodamy do tego rynkowe niedopasowania systemu kształcenia do wymagań rynku jako-takiego wzrostu gospodarczego , a pewnie i stagflacji, to jawi nam się naprawdę już “tu i teraz” olbrzymie ryzyko strategiczne do analizowania i zarządzania – na pewno na poziomie grup czy zarządów. A co z tym ryzykiem można zrobić, jak się do niego przygotowywać, to już oczywiście inna historia.

ryzyko demograficzne, ryzyko demograficzne, ryzyko demograficzne

Dodaj komentarz

Be the First to Comment!

Notify of
avatar
wpDiscuz