No, mamy nadzieję, że się P.T. Czytelnicy nie zdenerwowali, że po raz trzeci obwieszczamy Koniec kontroli zarządczej…a więc i zarządzania ryzykiem w sektorze publicznym przy okazji chyba też, a przecież tylko, jak to mamy w zwyczaju, drążymy i drażnimy mając nadzieję dowiedzieć się od innych, co może wiedzą lepiej, co ta z tym KZ-em (i zarządzaniem ryzykiem) w majowych trawach piszczy.
A piszczy i tylko piszczy zdaje się, bo przecież jesteśmy dobrze po podpisywaniu KZ-owych Oświadczeń, które zdaje się objawiły, że Proces jest już na miejscu, i działa i czuwa, żeby wszystko było „zgodnie z prawem, efektywnie, oszczędnie i terminowo”.
Więc może, i tu czekamy na ripostę P.T. Czytelników, że kontrola zarządcza (i zarządzanie ryzykiem) sezonowo u publicznych jednak nie zamiera…
(Nawiasem mówiąc odnotowujemy teraz pewien wzrost aktywności różnych około-kazet-owych sił szkoleniowych, co przyjmujemy z rezerwą, bo mamy wrażenie, dość się już biedni urzędnicy banialuk o zarządzaniu ryzykiem nasłuchali, to oczywiście nasze prywatne a nie oficjalne, Redakcji Bloga zdanie)

A tu ciekawie, bo jakiś czas temu czytamy kolejny biuletyn Ministerstwa Finansów pt. Kontrola zarządcza w jednostkach samorządu terytorialnego, któryś już z kolei, ale ten musimy pochwalić, bo znajdziemy tam kilka, co najmniej ciekawych artykułów (link).
Tamże szczególnie ciekawy naszym zdaniem tekst autorstwa p. Janusza Kota z RIO, który stawia
kilka śmiałych tez, zdaje się dość powszechnie dyskutowanych w kuluarach Kontroli zarządczej acz dość niechętne artykułowanych.

Takie zdanie na przykład:
„skuteczne wdrożenie kontroli zarządczej zależy tylko i wyłącznie od kompetentnego, świadomego, zdeterminowanego, skutecznego i etycznie nienagannego kierownika jednostki, który potrafi być liderem oraz posiada umiejętność efektywnego zarządzania zasobami ludzkimi.”

Ale dalej już byśmy podyskutowali z taką oto radą (choć nie z sama obserwacją stanu faktycznego i nawet znacznie byśmy tę obserwację rozszerzyli), że

”Zapisane powyżej uwagi prowadzą autora do takiej oto konstatacji, iż lekarstwem na niedomagającą lub nie w pełni sprawną administrację, jest podniesienie, jakości zarządzania 
przez kontrolę. W wielu kontrolowanych jednostkach sektora finansów publicznych można zaobserwować, że idea kontroli zarządczej, pomimo, że nakazana ustawowo, jest 
marginalizowana.”

Bo zdaje mi się, że pierwsza myśl zahaczająca o jakbyśmy powiedzieli szeroko rozumianą kulturę zarządzania i ton płynący z góry (tone at the top) wydaje się bardziej szczęśliwsza niż wzmaganie kontroli dobrze przecież znających „strategie urzędniczo-pracownicze kontrolowanych. Wzmacnianie kontroli przez kontrolę brzmi trochę straszno…

Autor ubolewa też (jako i my ubolewamy) nad lekceważeniem w niektórych (skontrolowanych) jednostkach procesu zarządzania ryzykiem, ale zawsze mówiliśmy, że nie jest to takie proste i sama tabelka to dopiero początek zabawy.

Autor kończy jednak optymistycznie, że będzie lepiej nawołując
„na koniec, jeszcze jeden postulat, który chcę, żeby wybrzmiał odpowiednio mocno. Sprowadza się on do stwierdzenia, że aby osiągnąć w omawianym obszarze sukces, to trzeba jak najszybciej,
bez oglądania się na innych, rozpocząć wdrażanie kontroli zarządczej.”. 

Postuluje też i nie jestem pewien czy to szczęśliwa myśl, ażeby prawdziwymi liderami KZ-owych zmian uczynić audytorów wewnętrznych, tak skądinąd przecież w wielu miejscach bywa ale i efekty bywają tu bardzo różne i audytorowi później przychodzi badać to co sam wytworzył.

To tylko kilka wątków tego zupełnie interesującego tekstu, co proszę potraktować jako komplement, bo niestety wymiana dobrych praktyk i takich czy innych , ale własnych spostrzeżeń nie jest tak znowu w naszym sektorze publicznym (i biznesie też pomijając wynurzenia wiecznie tych samych biznes-celebrytów !!!) powszechna.
A do IV-ego już Końca Kontroli zarządczej ( i zarządzania ryzykiem) w sektorze publicznym wrócimy w kolejnej części już niebawem.

Pa-a !

koniec kontroli zarządczej, koniec kontroli zarządczej

Dodaj komentarz

2 Comments on "Koniec Kontroli zarządczej (i zarządzania ryzykiem) cz. III"

Notify of
avatar
Sort by:   newest | oldest | most voted
autostop11
Guest

Odnoszę wrażenie, że pan Paweł Widomski, autor artykułu "Zarządzanie ryzykiem w mniejszej jednostce" /Biuletyn 1(10)/2014 KZ w jsp/ przyjął błędne założenia. ZR rozpatruje się bowiem "w kontekście" celów i zadań jednostki. Ryzyko, że np. nie wszyscy pracownicy wezmą udział w szkoleniu dotyczącym elektronicznego obiegu dokumentów jest bowiem n i e i s t o t n e dla sprawy. Udział w szkoleniu 100 % pracowników nie gwarantuje realizacji celu 🙂 Kiedy dla jst stanie się jasne, że w końcowym rozrachunku ZR sprowadza się do kasy, którą można stracić bądź zyskać?

wpDiscuz