Kurze ryzyko i śmierć orangutana>>>
Nie jem jajek. To znaczy nie w ogóle. Bardzo lubię jajka, ko, ko, ko. Od pewnego czasu nie jem jajek z tak zwanego chowu klatkowego.
Wiedziałem od pewnego czasu, że coś jest tu nie tak. Ale kiedy zobaczyłem na You Tube film pokazujący przerażające, straszliwe, nieludzkie , bestialskie warunki tych hodowli i co się robi z kurami dostarczającymi najtańszej i najpopularniejszej u nas wersji jajek, powiedziałem dosyć.


Moi dziadkowie, gdzie w dzieciństwie na wsi spędziłem niejedne wakacje, nigdy tak nie traktowali zwierząt, które ich żywiły, bo tak jest świat zbudowany, jakby kto wytykał mi szaleństwo.Wiadomo, są droższe ale dzisiaj wolałbym nie jeść żadnych, choć zapewne bezwiednie wciąż konsumuję te klatkowe w wielu produktach, nawet o tym nie wiedząc. Ale dobre i to.

Świadomość konsumencka a jeszcze wyżej Społeczna Odpowiedzialność Biznesu, Corporate Social Responsibility. Puste słowa, przez wielu wyśmiewane.

Ale z radością zauważmy, że już teraz nawet w Polsce największe sieci handlowe dostrzegają, że coraz więcej konsumentów nie chce dręczenia zwierząt, nie chce masowej produkcji taniego żarcia, które potem wyrzuca się w tysiącach ton do kibla.
Czy firmy robią to dla Społecznej Odpowiedzialności, czy po prostu dla kasy i większego ROE.? Jest mi to obojętne. Chociaż nie wątpię, że w sieciach handlowych pracują przede wszystkim normalni ludzie, którzy nie chcą robić biznesu na ludzkiej czy zwierzęcej krzywdzie. Stąd choćby Good Agricultural Practice, z olbrzymim zarządzaniem ryzykiem, o którym pisaliśmy kiedyś na Ryzykonomii.

Ja bardzo lubię zwierzęta, szczerze mówiąc bardziej niż niejednego człowieka.
Lubię orangutany, które masowo giną na plantacjach palm kokosowych. Tam produkujeorangutan się hektolitry oleju kokosowego na potrzeby przemysłu spożywczego i kosmetycznego.
Wycina się w szaleńczym, samobójczym pędzie płuca naszej planety. Po to, aby masowo produkować olej zrazu nie aż tak szkodliwy, po utwardzeniu, rakotwórczy, co potwierdzają nawet agendy unijne. Jest w płatkach, chipsach, kremach, lodach, czekoladach, wszędzie.
Ale i rodzice milusińskich zaczynają kapować, że to co słodkie nie oznacza dobre i zdrowe. Weźmy głośną ostatnio sprawę producenta brązowej masy na chlebek , flagowego produktu koncernu. Kremik ten zawiera pono 30% tego rakotwórczego świństwa, Mniam?

Społeczna Odpowiedzialność, to chyba przeczucie biznesu, że bezwględna eksploatacja ludzi i natury (w sumie to to samo) generuje nowe ryzyka i jeżeli, się na nie nie odpowie, zrobi to konkurencja. Albo regulator, albo sama matka natura, nie jestem zwolennikiem mitów a’la Gaja czy Avatar, ale to bezwzględny mściciel.

Jest globalne ocieplenie czy go nie ma ? Wolimy wungiel i kominy i smog, czy innowacje i nowe technologie? Które ryzyka wolimy dla nas i dla naszych dzieci?

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz