Map ryzyka powodziowego nie będzie w gminach… póki co, a w każdym razie powszechnych i “poprawnych”, jak się dowiadujemy w źródłach zbliżonyych do Ryzykonomii.
Ciekawa sprawa, bo miało to być lekarstwo na trapiące, szczególnie południe kraju (ale ostatnio na przykład Gdańsk) regularne potopy. Takie mapy to rzecz ważna zarówno dla obywatela jak i biznesu, sprawa oczywista i roziwjane na całym, w każdym razie cywilizowanym świecie. Miało więc być pięknie a wyszło, jak zawsze…

Już w ubiegłym roku nowelizacja ustawy Prawo Wodne wprowadziła fakultatywność “brania pod uwagę” sporządzonych już map ryzyka powodziowego przy planach zagospodarowania przestrzennego. Miało to wynikać z ich możliwej niewiarygodności, które to stwierdzenie jest same w sobie jest ciekawe, bo Ryzykonomia na swoim ekranie radarowym odnotowała, że od jakiegoś czasu praca nad tym pożytycznm ćwiczeniem wreła zakulisowo i jak się domyślamy nie bez-pieniężnie.
A plan zagospodarowania to także kwestia kluczowa dla każdego inwestora, wiadomo.

Teraz czytamy, że Ministerstwo Środowiska nie ma (na razie) pieniędzy na sporządzenie “poprawnych” map ryzyka powodziowego….

Więc ze spokojem czytamy, że map ryzyka nie będzie i pozostaje nam czekać na kolejny wodny dopust boży. Polacy nic się nie stało, Polacy nic…. lalalala

Dodaj komentarz

Be the First to Comment!

Notify of
avatar
wpDiscuz