Kolejna rocznica strasznych wydarzeń Powstania w Warszawie.

Powiem szczerze. Nie lubię tej rocznicy. Tego bezrefleksyjnego zachwytu nad masakrą setek tysięcy cywili, wymordowanych kobiet dzieci. Podziwu dla kwiatu młodzieży wysyłanej z gołymi rękami na uzbrojonych w szybkostrzelne karabiny maszynowe zaprawionych w bojach żołdaków. Żeby sobie zdobyli broń gołymi rękami.

Dzień czczenia szalonych dowódców, którzy choć byli zawodowymi żołnierzami nie przygotowali właściwie NIC.

Planów, łączności, taktyki, strategii. W ogóle od razu gdzieś się pochowali, patrzeli z dachów przez lornetki na agonię kolejnych dzielnic. Tak się składa wszyscy kapitanowie tego Titanica przeżyli. Wymowne…
W Powstaniu działy się rzeczy trudne do wyobrażenia i większość ludzi ma wyobraznię zbyt małą żeby wychwycić w powietrzu ten skowyt ten jęk gwałconych i mordowanych harcerek, palonych żywcem , matek niosącyh poszarpane zwłoki dzieci….
Gloria victis. To wszystko załatwia.

WY nie rozumiecie jak to jest pięknie umierać za Ojczyznę. Swoją drogą zaiste zabawne w kraju gdzie większość ma za nic obronę demokracji, Konstytucji, zarobiona jest na grilla jedziemy, mamy kredyt…Nie powiem ale nie mam wątpliwości kto dzisiaj stanąłby gdyby zabrzmiała trąbka. Dudy w miech jak mawiał Onufry Zagłoba…Wszystko przełajdaczone szepce Winrych przed śmiercią…

Cała ta dyskusja na NIC.

A chociaż moglibyśmy powiedzieć, za ileś lat, na grobach nieżyjących że ta Wasza śmierć coś jednak dała. Miała sens. Naród ZROZUMIAŁ. Już jesteśmy przygotowani, nie rzucimy znowu naszych dzieci na śmierć pewną. Mamy sojusze, plany, mądrych dowódców, odrobiliśmy lekcję.

NIC z tych rzeczy nie będzie.

Tak pięknie umieraliście z wypatroszonymi wnętrznościami spaloną twarzą w gównie kanałów…Weselnych chochołów taniec…

W ogóle mniej patetycznie, tak w punkcikach, przy tej kolejnej rocznicy to co najbardziej wścieka w ten dzień:

1. Nigdy albo cichutko, na 5 stronie obchodzi się dzień UPADKU (tak, tak był, a to niespodzianka !). W trakcie szybko zapomina się o jego trwaniu. Bo po piosnkach i kwiatach było już tylko gorzej, bardzo źle. Wegetacja i czekanie na śmierć. Już około końca sierpnia mało kto mówi. A wrzesień...ho, ho do szkoły kochani po zeszyty….

2. Na nikogo nie działają argumenty pisane, czarno na białym dokumenty książki. Nie znam NIKOGO kto w dyskusji ZA przytaczałby liczby, zeznania, dokumenty. Z tej strony zawsze jej WIARA, ZACHWYT. Nikt tego nie zrozumie, tylko Oni wiedzieli…To może w ogóle zamknąć akademie wojskowe, polityczne, uniwersytety. Nie ma historii, nie ma dokumentów z dowództwa, wspomnień jest tylko śliczny płacz i wzruszające piosenki. Odesłali broń przed powstaniem? Schowali ponad 600 Peemów na póżniej ? Na ul. Leszno 10 odkryte w 1947….ZDRADA? .A obłęd prostalinowskiej akcji Burza?  A któż to zrozumie mistyczna, tajemnica…Od konkretów to byli Brytyjczycy czy Niemcy my jesteśmy ponad, mistyczny mesjasz narodów..

3. Broń, logistyka, jedzenie, komunikacja. Te podstawowe twarde fundament każdej operacji wojskowej są zbywane jakimś surrealistycznym oj tam oj tam jakoś to będzie. Ale fakt, to już nasza narodowa tradycja ” Obok Orła znak Pogoni poszli nasi w bój bez broni „ 1863, 1944. Luzik, tak się chodzi już…Czad co nie ? Kto tak potrafi jak My ?

4. O zaopatrzeniu ludności cywilnej nikt nie pomyślał. Woda, jedzenie, zapasy. Radźcie sobie sami. Collateral damage.. 200 000 dwieście tysięcy….

5. Odpowiedzialność. Nikt nie może i nie powinien ponosić żadnej odpowiedzialności ani historycznej ani politycznej ani żadnej. Tak wyszło, jak nie wyszło, to trudno. Piękny przykład i to widać. Co by kto nie sp…lił zawsze może się odnieść do metafizycznej karmy.

6. Cui bono…. Na czyją korzyść. Wychodzi na to, że na naszą. Nie ma na to żadnych dowodów, ale jak już napisałem, to dowody nie są tu w ogóle mile widziane. Ba są wręcz niepożądane. To dzięki powstaniu był KOR i Wałęsa a ostatni czytamy, że nawet bitwa smoleńska. W sumie jak się uprzeć to nawet EURO 2012 dlaczego nie. A błagam za wybaczenie za tę kpinę bo….

7. To w ogóle rzecz święta. Nie można jej zrozumieć, a nawet nie wolno. Powstanie to wiara objawiona. Niestety czołg Tiger to 55 ton konkretnej stali. Wiara Pancerza nie przebije. Ani wtedy ani dzisiaj, to ci niespodzianka.

8. I jeszcze cytat bez komentarza. Ernest Hemingway który przejechał wszystkie wojny na wszystkich kontynentach, był ranny zauważył kiedyś: „zadziwiające jak wielu bohaterów wojny przeżywa, a nie bohaterów umiera” zinterpretujcie sobie to jak chcecie….

9. No dobrze. Jeszce jedno tego autora. Papa opisując wojnę w Abisynii zauważył, że kiedy włoskiego żołnierza (tak dobry jak i nasz kto zna historię ten wie) postrzelą w miękkie to krzyczy głośno „Duce, Italio !!! jak pięknie za ciebie umierać”. Kiedy jednak kula strzaska kość, wypruje flaki to jęczy ” Mamo, mamo , mamo’…. Podobno zresztą każdy umierający żołnierz wzywa matkę w sowim języku….A strzelone przez snajpera 9 letnie dziecko wysłane na wojnę przez jakiegoś bydlaka w mundurze oficera rodem z Afryki ciekawe co woła…wrrrr

9. „Nie trzeba głośno mówić” to tytuł jednej z książek wielkiego i systematyczni zapominanego pisarza Józefa Mackiewicza. Niech to będzie podsumowanie….Niepamięć 44. Do następnych zachwytów….za rok…

ps.

Rok temu…

http://www.ryzykonomia.pl/powstanie-44-anty-zarzadzania-ryzykiem/

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
RedNaczDarekMarek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marek
Gość
Marek

Smutny tekst ale zawierający wiele niezwykle trafnych spostrzeżeń, z którymi nie sposób się nie zgodzić. Rzadko kto zadaje sobie trud dogłębnej analizy tej smutnej rocznicy, bo wnioski po prostu bolą. Łatwiej i przyjemniej, zachwycać się bohaterstwem i patriotyzmem żołnierzy, niż zastanawiać się nad brakiem odpowiedzialności, bezmyślnością lub wręcz głupotą dowódców – decydentów. Jak zwykle najbardziej cierpi zwykły, szary człowiek. Tak było, jest i obawiam się, że zawsze już będzie.

Darek
Gość
Darek

Bolszewivka logika, choć trudno przypisywać bolszewi logikę jak i autorowi tego tekstu. Czyzby Gazeta schodzila do poziomu gadzinowej prasy?