Zasadniczo to sprawa jest, być może, dziecinnie oczywista i po prawdzie Redakcja Ryzykonomii nie jest pierwszą, która  problem zauważa. Wspominamy o tej wtórności na wszelki wypadek, nauczeni doświadczeniem, bo choćby kiedy temat jakiś czas temu w szacownym gronie dyskutantów poruszyliśmy  mamy wrażenie potraktowano go życzliwie jako ryzykonomicznym bon-mocik i wyjaśniono cierpliwie jak się rzeczy zgodnie z paradygmatem naprawdę  mają…

W czym więc rzecz ?

Więcej na te temat
przeczytasz w „Zombie atakują ! Zarządzanie ryzykiem po prostu” .  Strona bloga  
http://www.ryzykonomia.pl/p/e-booki.html

Dodaj komentarz

2 Comments on "Paradygmat ryzyk urojonych"

Notify of
avatar
Sort by:   newest | oldest | most voted
KR
Guest

A kto powiedział, że macierz ryzyka musi być symetryczna, a czerwone pole (ryzyko nieakceptowalne) ma zajmować tylko prawy górny róg? To wszystko – jak mówią prawnicy – zależy: od definicji poziomów prawdopodobieństwa i skutków oraz od apetytu na ryzyko. Jeśli organizacja koncentruje się wyłącznie na maksymalnym P i S, a pomija prawy dół, to albo świadomie akceptuje zagrożenia o niskim prawdopodobieństwie, albo nie odrobiła pracy domowej na etapie określania kontekstu procesu zarządzania ryzykiem (bo być może czerwone pole powinno ciągnąć się przez całą wysokość kolumny dla S="bardzo duże", bez względu na P).

Redakcja Bloga
Guest

Absolutnie zgadzm się z wnioskami natomiast nie zgadam się z tak kategorycznie niepozytywną oceną koncentracji użytkownika ERM-u na tradycyjnym górny prawym rogu. Bo w większości żródeł polskich i zagranicznych od COSO II poczynając przez 99 % prezentacji, które widziałem (a sporo widziałem) w kraju i za granicą, przez kontrolę zarządczą u publicznych, poprzez szkolenia takich czy innych rodzimych specjalistów zawsze wytyka się palcem ów prawy górny róg. Więc dla mnie nie jest to takie oczywiste "leniwe" niedrobienie pracy domowej ….To jest paradygmat z którym niełatwo dyskutować niestety.

wpDiscuz