Poniżej zamieszczamy transkrypcję głównej treści naszego podcastu Odc. 2. Podcast Ryzykonomia można znaleźć na iTunes, TuneIn, Stritcher, Spreaker i innych popularnych platformach na iOS, Android i Windows. 

4 października 1997 polski bokser Andrzej Gołota został znokautowany w pierwszej rundzie przez Lennoxa Lewisa w Atlantic City. Nie tylko Polska, ale i bokserski świat zamarł w przerażeniu. Na deskach leżała kolejna „wielka nadzieja białych”. Nadzieja na przerwanie dominacji czarnych bokserów w wadze. Trzeba było poczekać na ukraińskiego doktora pięści i nauki brata Kliczko żeby to marzenie się ziściło, ale…Od razu zadeklaruję: nie jestem ekspertem od RODO. Szczególnie, że jak na pewno Czytelnicy zauważyli, akurat tego rodzaju specjalizacji latoś u nas dostatek.

RODO GDPR

Co to jest RODO, Rozporządzeniu o Ochronie Danych Osobowych, czyli GDPR każde dziecko na pewno wie, albo wydaje mu się że wie. A jak te stany świadomości rozróżnić, o to jest wyzwanie. Więc skromnym ale dobrze sezonowanym przedsiębiorcom będąc zastanawiam się „po cholerę to wszystko”. 

Oczywiście nikt nie będzie podważać, że z ochroną danych osobowy „coś” trzeba zrobić. Że to największe ryzyko naszych czasów. Nie przycichły echa przesłuchania M. Zuckerberga w amerykańskim Senacie, a już jedzie on z przygotowanymi przez stada prawników skryptami odpowiedzi do Parlamentu Europejskiego. Jeżeli unijni przepytywacze będą takimi samymi dyletantami „w temacie” jak ich koledzy z USA, to zapewne notowania akcji facebooka znowu wzrosną. Pytanie czy wzrośnie też bezpieczeństwo naszych danych w „the social network” wciąż jednak pozostanie otwarte.

Sic ! 

Nie będąc ekspertem (sic) moglibyśmy pozwolić sobie na różne teorie spiskowe oparte na starorzymskim „cui bono”, na czyją korzyść. Na pewno wplecenie naszych żyć w sieć działa na dobro akcjonariuszy różnych socjalnych portali, ale zdaje się nie tylko. Tak sobie myślimy, że jeśli jakieś praszczury tajnych policji wszelkiego sortu wyobrażały sobie idealny świat, to był to świat social media.     

No właśnie. Nie przycichły echa skandalu, a juz pojawiły się ostrzeżenia żeby może jednak nie brać udziału w głupich quizach poglądów politycznych (miliony udostępnień), bo można paść ofiarą kolejnej odmiany Cambridge Analytica. Co tam klik, klik. RODO obroni przed…niemądrością? 

No więc pomysł RODO, doregulowania niedoregulowanego ma być odpowiedzią na ryzyko związane z ochroną danych osobowych, przynajmniej w strefie unijnej i okolicach. Tylko pojawia się pytanie: czy ta regulacja będzie skuteczną odpowiedzią na ryzyko? 

Od razu zadeklarujmy, że są kluczowe obszary RODO co do których należy żywić poważne nadzieje. Będziemy chyba lepiej chronieni. Dostaniemy prawo bycia zapomnianym. No, mały problem, bo sieć niczego, nigdy, o nikim nie zapomina. Ależ.

EURO 10 000 000 plus

Nadzieję budzi pałka, która zawiśnie w dłoni unijnych regulatorów. A raczej gruby kij z licznikiem do 10 milionów Euro lub do 2% wartości rocznego światowego obrotu przedsiębiorstwa za niezgodność z RODO. Policzmy… dla Pana Józka, właściciela sklepu internetowego z koszulkami z napisem „Śmierć Wrogom Nas” da to… przy rocznym przychodzie 100 tys. PLN karę… 2 tyś. złotych. Gdyby mu coś wykradziono i oczywiście samodoniósł  on na ten „józek leak” do stosownych organów.  

Taki odgadujemy zamysł regulatorów, że GDPR jest wycelowane w wielkie ryby, które mają całe masy naszych danych i co chwila im „coś” wyciekało. I zwykle zapominały powiadomić klientów, że coś im skopiowano. A teraz będą musiały. Natomiast może Rusza e-księgarnia Ryzykonomiizastanawiać, że cała masa małych też ma „robić” RODO. Uspokajająco słyszymy, że nic się nie zmieni, nawet będzie łatwiej. Może. Póki co strach pada na nas i Pana Józka, a oszuści wietrzą ofiary i rozsyłając groźby donosów „gdzie trzeba”. A tego nie można by jakoś wyregulować? Przecież taki schemat pojawia się przy każdej tego typu regulacji. Ot, ryzyko do wyregulowania. 

Reasumując te „myśli nieuczesane o RODO” mamy taką obawę nauczeni doświadczeniem, że przy dzisiejszym postępie sprytu i technologii regulowanie ma dość ograniczone znaczenie. Choć w  RODO podobno o to chodzi, żeby organizacje nie mogły zasłaniać się „postępem” bo regulacja jest „technologicznie neutralna”. Ale my się będziemy upierali, że jak zawsze świadomość jest najważniejsza, kultura zarządzania ryzykiem i na to najlepiej pieniądze wydawać. Ale zapewnie i kij się też przyda. Miejmy nadzieję, że RODO zwycięży ! Oby…  

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o