Zaczęło nas to intrygować, że jak tylko spotykamy na biznesowym forum jakąś kobietę z zzagranicy z branży risk menadżmetowej czy jakiejś innej (dla precyzji podamy – zwykle Panią z krajów rozwiniętych Europ Zach., Ameryki itp. ) to zaraz pojawia się temat Równouprawnienia. Wiemy też już, że to temat bardzo delikatny, bo mamy wrażenie , że w oczach dyskutantek pojawia się zwykle jakaś -takaś nuta offensywna (“wy-faceci”….), trochę nas to bawi, bo i w Redakcji Ryzykonomii zdajemy sobie sprawę, że to temat dziś na świecie ważny, duża dyskusja w ramach Corporate Governance i sami w co niektórych organizacjach natykamy się na Panie śmielej podnoszące ten u nas, skądinąd lekce ważony temat, bo jak wiadomo mamy społeczeństwo silnie ułańskie, a więc męskie.
Skądinąd też zresztą uważamy, że dyskryminacja kogokolwiek, bez względu na przyczynę to zwykłe
świństwo, niemałe ryzyko (utrata talentów, destrukcja zespołów, sprawy o molestowanie itp.).
Inna jednak sprawa, że regulowanie, akcje afirmatywne i krążący po Europie duch parytetów to wyganianie dżumy cholerą i złudna wiara, że można zwalczyć niesprawiedliwość większą – niesprawiedliwością mniejszą (?).

Temat ten zresztą już poruszalismy na Ryzykonomii i daliśmy jasny wykład swoich równościowych poglądów a przyszedł nam na myśl przy okazji intrygującego artykułu w międzynarodowej edycji HBR.
Zresztą zaczyna się od tematu tytułowego: “Dlaczego tylu niekompetentnych zostaje liderami?”
To zresztą inny temat, czekamy na doktoraty, bo pole badawcze jest u nas niezmierzone. Tytuł zresztą już na początku wprowadza w błąd bo: może i kimś zostają, ale na pewno nie LIDERAMI.
Ale zostawmy ten beznadziejny temat…
Wracając do artykułu to autor płynnie przechodzi do tematów równouprawnieniowych, szklanych sufitów dla kobiet, i serwuje pogląd, że mężczyźni są o tyle gorsi (a jednak!) od kobiet, że są obdarzeni cechami pomocnymi na etapie walki o stanowiska, bo już na etapie właściwym “stołkowym” są zasadniczo od kobiet mniej predystynowami do za(rzdzania). Autor powołuje się nawet na badanie

ZOBACZ!

(niestety tylko jedno) i zastrzega sie też, że może ono być obciążone błędem, biasem, bo bada się kobiety na stanowiskach (te najlepsze supermanki, które się jakoś dochrapały) w porównaniu do masy facetów przecież także średniaków i cieniasów.

Tutak przychodzi nam do głowy inny raport na temat kobieco-męskie, tym razem w Radach Nadzorczych niemieckich banków opublikowany niedawno, szeroko komentowany   a przygotowny na zlecenie Bundesbanku, z którego wynikało, że kobiety w Radach są bardziej skłonne do podejmowania ryzykownych decyzji niż faceci, i może to zwiększać ryzyko systemu.
http://www.econstor.eu/bitstream/10419/56024/1/688561233.pdf

I tu jest jednak sensowne tłumaczenie a rebours: kobiety w Radach chcą, muszą się wykazać, jak się już dochrapały, że zasłużyły a faceci – nic nie muszą.
Także ostrożni jesteśmy z badaniami… pamiętam też ołów w oczach naszej zagranicznej rozmówczyni jak wspomniałem o tym badaniu , z dobrą i obiektywną wolą.
Ot, “kolejna świnka szowinistyczna męska”, pomyśłała pewnie…
Hrum , hrum.

Dodaj komentarz

Be the First to Comment!

Notify of
avatar
wpDiscuz